Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich urazow

IP: *.adsl.hansenet.de 22.10.02, 13:36
Wlasnie, jak przejsc przez to z jak najmniejszymi urazami, jesli druga strona
zawziela sie by wykonczyc ta druga osobe materialnie i psychicznie.

Tak zwana Rosenkrieg. Nie mozna spokojnie rozmawiac, agresja dominuje. Walka
na smierc i zycie. Zawzietosc i nienawisc.

Czy ktos moglby z wlasnego doswiadczenia podzielic sie swoimi uwagami, badz
przezyciami zwiazanymi z tym traumatycznym tematem ??
    • Gość: Tosia Re: Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich ur IP: 194.181.36.* 22.10.02, 13:43
      Ja wprawdzie się nie rozwodziłam ale byłam przy moim mężu, gdy przechodził
      rozwód. Ciężko tak coś radzić bez znajomości tematu, tzn. co to znaczy, że
      druga osoba chce wykończyć, dlaczego (czyżby zemsta) itd. Ogólnie mogę
      powiedzieć, że mój mąż rozwodził się z winy żony, i mimo ogromnych uraz, żalów
      i pretensji jakoś bezboleśnie przez to przeszli. Nie chcieli prać brudów przed
      sądem, dogadali się co do powodu i po sprawie. sama radziłam mężwoi, żeby sobie
      odpuścił, bo jak się wda w kłótnie rozwodowe, to nie wyjdzie z tego z poczuciem
      godności a to jest najważniejsze. Mi się wydaje,że rada jest jedna, olac sprawę
      nie udowadniać przed sądem czyja wina była większa, po prostu jak najszybciej
      zamknąć ten rozdział życia,żeby zacząć następny. Ale jak zaznaczyłam na
      poczatku ciężko jest udzielać rad nie znając dokladnie sytuacji. Życzę
      powodzenia
      • Gość: Malwina Re: Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich ur IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.02, 13:47
        jak przejsc bez wielkich urazow przez trzesienie ziemi, powodz i tajfun ?
    • Gość: Przemek Re: Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich ur IP: *.tele.pw.edu.pl 22.10.02, 15:39
      Gość portalu: Evita R napisał(a):

      > Wlasnie, jak przejsc przez to z jak najmniejszymi urazami, jesli druga strona
      > zawziela sie by wykonczyc ta druga osobe materialnie i psychicznie.
      >
      Znam problem z autopsji, moge podoradzac, ale chyba nie na wiele to sie zda, bo kazda sprawa jest inna.
      Najwazniejsze to nie narobic swinstw samemu, zeby nie rzygac, patrzac na swoja gebe przy goleniu (w Twoim
      przypadku - przy makijazu). Co do spraw materialnych - radze ustapic, na zasadzie "niech sie udlawi". Reagowac
      tylko w przypadku, gdyby strona poszkodowana materialnie mialy byc dzieci.

      > Tak zwana Rosenkrieg. Nie mozna spokojnie rozmawiac, agresja dominuje. Walka
      > na smierc i zycie. Zawzietosc i nienawisc.

      A o czym tu rozmawiac? O pogodzie? Moja rada - wcale nie rozmawiac (zakladam ze mozliwosci ratowania zwiazku
      sie wyczerpaly - jesli jest inaczej, to wlasnie trzeba rozmawiac). Nalezy najpredzej sie wyprowadzic - chocby i do
      wynajetej klitki. Po co znosic obecnosc osoby, ktora przysporzyla nam tylu cierpien? Masochizm?

    • Gość: A28 Re: Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich ur IP: *.proxy.aol.com 22.10.02, 17:51
      W kraju w ktorym mieszkasz, nie ma prania brudow przed sadem. Wystarczy rok
      rozlaki i nie ma problemow. W wyjatkowo trudnych przypadkach, dwa lata.
      Rozumiem, ze to ty jestes ta slabsza strona w tym ukladzie i twoj maz robi ci
      swinstwa? Od tego sa adwokaci i jesli nie stac cie na adwokata, bo nie
      pracujesz np, to panstwo przejmuje wszystkie koszty.Rozwod nie kosztuje cie
      doslownie nic. Pozostaje kwestia, kto sie wyprowadza i podzial dobytku.
      Rozumiem, ze trudno jest stronie opuszczonej zachowac nerwy i spokoj, ale
      czasem nie warto sie klocic o jeszcze jedna lyzke, czy jeszcze jeden inny
      przedmiot. Oczywiscie, polowa wszystkiego, co nabyliscie w trakcie trwania
      malzenstwa jest twoje, niezaleznie, czy pracowalas, czy nie. Podejdz do tego
      spokojnie. Najlepiej by bylo, gdybys, jesli mozesz, poszukala sobie jakies
      mieszkanie i uzgodnila, co moje, co twoje. Jesli tego zrobic nie chcesz a twoj
      malzonek tez nie, to sad rozstrzygnie te sprawe. Ratowac nie ma czego juz i
      tak. Trzeba sie tylko po ludzku rozejsc. Pomysl troche, jak mozesz wytracic
      przeciwnikowi bron z reki. I pomimo urazow zachowaj spokoj. Wszystko keidys
      minie.
      Pozdrowienia
      • Gość: Maryla Re: Rozwod - jak przez to przejsc bez wielkich ur IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 22:59
        Myślę,ze bedziesz mieć tyle urazów ile ich w Tobie zostanie. Jak przez
        to przejsc? spokojnie.Swiat sie wali,dalej żyjesz,masz sie
        dobrze,słonce swieci,ludzie dalej beda sie do Ciebie usmiechac,a TY
        wolna wkraczasz w ten lepszy etap swego życia. Wolna,spokojna ,moze
        ubozsza majątkowo,ale czy to ma wartosc? Wazny jest spokoj ducha.
        ..." nic nie jest stracone ,skonczone tez nie,gdy droga przed Tobą a
        sam jestes w tle"....
        Trzymaj sie
        Maryla
Pełna wersja