Dodaj do ulubionych

razem byc/razem mieszkac...??????

IP: 217.153.6.* 22.10.02, 14:42
Wczoraj rano moj ukochany poklocil sie ze swoja matka do tego stopnia,ze
(niestety) musial opuscic miejsce zamieszkania. W przyplywie szalu i emocji
podjal decyzje o wprowadzeniu sie do mnie - "no przeciez zawsze chcialas..." -
No niby tak ale bylo to dla mnie jak na razie tylko w sferze marzen
poniewaz:

1) nie utrzymamy sie tylko z mojej pensji (ja pracuje, on studiuje na
dziennych studiach, w zwiazku z tym po miesiacu przebywania razem w tym moim
jednym pokoiku pozabijamy sie pewnie i mam dziwne obawy ze zrodlem naszych
nieporozumien bedzie kasa:-(;
2) on zerwie calkowicie kontakty ze swoja rodzina i nie chce zeby mi to
kiedykolwiek potem wypominal a i ja przy okazji nigdy nie bede zaakceptowana
przez jego rodzicow tylko zawsze bede ta zla najgorsza ktora sprowadzila ich
synka na zla droge;
3) no i w koncu moi rodzice - jak sie dowiedza ze on nie ma pracy to
potraktuja go z gory jak mojego utrzymanka i w ogole obraza sie na mnie do
konca zycia a wtedy o pomocy z ich strony moge zapomniec.

Takie sa moje obawy, a poza tym wszystkim to zostalam postawiona
przed "aktem dokonanym" i tez mi jest jakos z tym dziwnie. NIe mam zamiaru
wyrzucac go z domu, ale powiedzialam mu to wszystko w bardzo delikatny sposob
zeby go nie urazic ze "ja tez go nie kocham, przeciez mowilam cos innego" -
taka byla jego reakcja niestety. Udalo mi sie go namowic zeby zadzwonil do
rodzicow i powiedzial ze na razie musi ochłonąc, przemyslec pare spraw i na
razie zostaje u mnie (takze nie wyszlo tak ze wyprowadzil sie na dobre). A
teraz bije sie sama ze soba - z jednej strony kochamy sie bardzo i wiem
ze "jakos" sobie poradzimy, a z drugiej - pieniadze niby szczescia nie dają
ale....no wlasnie - czlowiek przyzwyczaja sie do jakiegos "luksusu", poziomu
zycia i ciezko nam bedzie sobie pewnych rzeczy odmowic. I ja juz sama nie
wiem. Chyba boje sie po prostu tego "zamieszkania razem" i znajduje sobie
jakies idiotyczne wymowki....myslicie ze moje obawy sa uzasadnione???
Obserwuj wątek
    • Gość: GG Re: razem byc/razem mieszkac...?????? IP: *.sympatico.ca 22.10.02, 14:53
      Witam....absolutnie podpisuje sie pod tym co wypunktowalas.
      Mysle,ze powinnas trzymac sie swojej wersji myslowej.
      Bo dokladnie wszystko odbedzie sie jak to przewidujesz.
      Jestes madra dojrzala w swoim mysleniu kobieta....mysle ze nie popelnisz
      bledow,tylko trzymaj sie swojego toku myslenia
      Ok moze byc pare dni ale nie dluzej
      zycze wytrwalosci :-)) w swoim postepowaniu
      GG
    • xkropka Re: razem byc/razem mieszkac...?????? 22.10.02, 15:03
      Masz racje. Taki uklad jest do przyjecia tylko na krotka mete. Po pewnym czasie
      nawet z osoba, ktora szczerze kochasz niebedziesz w stanie sie dogadac wlasnie
      przez pieniadze. A panowie maja wybitne zdolnosci do rozleniwiana sie w takiej
      sytuacji. Znam to nie tylko z opowiesci, ale i z autopsji. Niestety, zaczynam
      zauwazac u siebie tendencje do bycia meczennica...
      wiec zycze i Tobie i sobie jak najszybszego rozwiazania sytuacji
      • Gość: królewna_m Re: razem byc/razem mieszkac...?????? IP: 217.153.6.* 22.10.02, 15:19
        czuje sie troche rozdwojona, kłoce sie sama ze soba. Chce najbardziej na
        swiecie mieszkac z nim jak najszybciej ale uczucia walcza z rozsadkiem, zawsze
        bylam "rozwazna" a poza tym jestem osoba po przejsciach (a kto nie jest:-))i
        mam dosyc rozczarowan - boje sie. Ty tez uwazasz ze sobie nie poradzimy i nie
        nalezy w tym wypadku kierowac sie emocjami?
          • proo Re: razem byc/razem mieszkac...?????? 22.10.02, 15:36
            Gość portalu: dodo napisał(a):

            > ale wy nie mieszkacie razem tylko on zamieszkal u ciebie, a to sa kompletnie
            > rozne rozwiazania. i to jest twoj problem - czy chcesz go miec u siebie, a
            nie
            > czy chcesz z nim mieszkac, bo poki co to on nie jest w stanie byc
            rownorzednym
            > partnerem.


            Dodo! Przywracasz rzeczom normalny wymiar! :-)))

            proo /z podziwem/

            • Gość: GG Re: razem byc/razem mieszkac...?????? IP: *.sympatico.ca 22.10.02, 15:44
              No i widzisz juz czuje ze sie zastanawiasz
              Najpierw okreslilas wypisalas wszystko za i przeciw a teraz juz miekniesz
              W takiej syt jest ciezko doradzac.
              Wg mnie powinnas mu powiedziec ze owszem niech mieszka ale pare dni aby sie
              faktycznie odreagowal po awanturze i pozniej niech wraca wszystko do starego
              modelu.
              Przeciez nie tylko beda w gre wchodzic finanse ale i tez Wasze godz zajec ,bo
              Ty pracujesz On studiuje a wiec kompletnie inaczej swoj czas musicie
              rozplanowac a w malym pokoiku to chyba raczej trudno znalezc komfort na 2
              rozne zycia
              Przede wszystkim Ty musisz wiedziec czego chcesz
              Pozdrawiam GG
              • dorota-r Re: razem byc/razem mieszkac...?????? 22.10.02, 16:04
                Innaczej wyglądałaby ta sytuacja gdyby on chociaż trochę pracował.
                Tak jak napisała DODO to on wprowadził się do Ciebie, a mnie właśnie to
                uderzyło! Nie mówiąc już o źródłach utrzymania i rodzinie: nie można kogoś,
                kogo się kocha stawiać przez własną nieumiejętność dogadania się z rodziną
                przed faktem dokonanym i wprowadzać się do niego.

                To tak jakbyś marzyła o ślubie i nagle zaszła w ciążę i kierowana
                presją "musiała" go wziąć- to nie ta sama "czysta" decyzja.
                Na sprawy poważne trzeba przygotować odpowiedni grunt. Z Twojego wahania wynika
                że nie jesteś jeszcze na to gotowa (Twoje przejścia, fakt że tu piszesz).
                Przecież gdybyś nie miała wątpliwości to byś nie pisała?

                To niebezpieczne pozwolić ukochanemu na to, jak ktoś napisał może się
                rozbestwić.
                Niech najpierw trochę popracuje i zarobi na wspólne mieszkanko a nie przestawia
                się na pasożytniczy tryb życia.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka