Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty?

02.10.01, 14:45
Buddo drogi! (to chyba trochę na wyrost)

Jakże cudowny musi być Twój stan oświecenia, o przeoświecony, jakże smutne
muszą być Twoje oczy, gdy patrzysz na nas, zwykłych ludzi, na nasze zabiegane
poranki.
Tylko dlaczego, o przeoświecony traktujesz nas z taką wyższością? Wszak
oświecenie wyklucza pogardę dla maluczkich.
A czemuż to tak Ci doskwiera, o przeoświecony, nasze byle jakie śniadanko, albo
przeciwnie - wspaniałe, niezdrowe, PYSZNE!!!??? Oświecaj się dalej i daj nie
oświecać się innym!
Pozdrawiam!
    • Gość: Z Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 02.10.01, 14:50
      Ale masz na myśli tego osobnika, który na forum podszywa się pod kogoś innego,
      twierdząc już w samym "nick'u", że to On jest Buddą? I w tym delikatnie mówiąc
      zakłamaniu próbuje utwierdzać innych o swej prawdzie? O Niego chodzi?
      • onnanohito Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? 02.10.01, 15:03
        OCZYWIŚCIE!
        Przeczytaj Jego wypowiedzi w wątku Co jesz na śniadanie. Nieznośna zarozumiałość
        Pozdrawiam
        • kreska12 Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? 02.10.01, 15:17
          onnanohito napisał(a):

          > /.../ w wątku Co jesz na śniadanie. Nieznośna zarozumiałość

          Takie robi wrażenie.
          Czy wobec tego to Forum służy dyskusji, czy manipulacji, czy samopomocy
          (zrozumieniu)?
          Musimy sie różnić poglądami, to rozumiem. Ale czy musimy być destrukcyjni,
          zamiast pomocni?
          Kreska


          • Gość: kreska Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 02.10.01, 17:39
            Nikt nie ma ochoty się wypowiadać pod ogniem wielkiej krytyki. Budda też nie.
            Pytałam Was jak odnosicie się do siebie i do hasła "psychologia"?
            Napadano tu np. dość ostro na MM, który poprosił o radę. Zapomniano o autorze
            wątku. Nie wiadomo, czy skorzystał, bo uciekł. Budda jest tu zadomowiony.
            Czy wobec tego jednym wolno demonstrować postawy kontrowersyjne, wygłaszać
            treści kontrowersyjne, a innym nie?
            Przy czym ja nie postuluję ugrzecznionego tonu, tylko jasne postawienie sprawy:
            czego mozna spodziewać się na tym forum?
            Niektórzy ludzie mają naprawdę bardzo ciężkie problemy i naprawdę są
            osamotnieni wobec przeciwności losu, czy przerastających ich trudności.
            Inni, z dystansu, widzą sprawy jaśniej. Chyba idea pomocy poprzez zrozumienie
            nie jest głupia, ani niemożliwa?
            Czy ktoś odpowie?
            Pozdrawiam,
            Kreska
        • Gość: Z Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 02.10.01, 15:17
          Nie tylko w tym wątku, ale dlaczego chcesz abym jeszcze raz to czytał? Ja myslę
          że On może mieć coś wspólnego z poszukiwanym OBL!?
    • Gość: ona Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 02.10.01, 15:46
      on jest poprostu nieszczesliwy!!!!
      • Gość: kwieto Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 16:21
        Sluchajcie. Ale wlasciwie ten watek zaczal byc lista pretensji do Buddy - nie wiem jak wy,
        ale ja nie lubie gry do jednej bramki, i obgadywania kogos za jego plecami. Moze
        poczekajmy, az Budda sie wypowie, zeby bylo z kim dyskutowac?

        I wybaczcie mu. Teraz ja bede zarozumialy - tez sie zachowywalem z taka wyzszoscia, i
        wyroslem z tego (tak mi sie przynajmniej wydaje) - moze i On wyrosnie? A jesli nie, to i
        tak da sie lubic - wole spierac sie z Budda niz np. Volnym

        Czego wszystkim zyce!
        Kwieto
        • Gość: Z Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 02.10.01, 16:28
          Myślę, że nie jest tu zamiarem atak na Buddę, lecz wciągnięcie go do dyskusji.
          Czy będzie ona na poziomie, to się okaże później. Cieszcie się że w dyskusji
          nie natknęliście się na "nostromo". Ale też bylo zabawnie, choć
          niekonstruktywnie.
        • Gość: volny o kwieto volny cie boli !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.10.01, 17:28
          Wolisz spieras sie z Bodda a nie ze mna.
          To dobrze. on ma wiecej cierpliwisci. Ma inny charakter. Ja jestem bardziej nieciepliwy.
          Mnie interesuja rezultaty.
          A na tym bordzie nie interesuje nikogo jak lepiej i godniej zyc.
          Kazdy a was sie upiera zeby go zostawic w spokoju.
          Woli miec swoje znane dzisiaj niz niepewnosc ze jak zrobi cos inaczej i nie wyjdzie to lepiej nic nie robic.
          Moja zona ma racje mowi mi zebym sobie dal spokuj z pisaniem na tym bordzie.
          Mowi ze ludzie musza byc nastawieni na wysluchanie i uszanowanie informacji, a tu tego NIE MA.
          I nagonka na Budde to potwierdza. Dlatego sie nie wtracalem.
          Budda niestery ma 100000000000%. wiedza wynikajca z czytania ksizek powoduje ze jest on tego pewny.
          Uzywanie tej wiedzy w zyciu jest tego nastepstwem.
          A ludziki tutaj nie cierpia IINNYCH on dla was jest inny.
          Co sie z takimi robi? Zwlaszcza polacy wszyscy na jednego DOKOPAC MU ZEBY ZAPAMIETAL.
          On nas jeszcze popamieta. I tak dalej i dalej.
          Nie podoba ci sie dyskusja ze mna? Dlaczego bo ja wiem co przeczytalem a ty nie !!!!!!!!!!!!!!!
          Ale skoncze na tym. Szokoda czasu. Rosa moja kochana zona ciagle mi przypomina nawet nie czytaj.
          Nie zmienisz ludzi ktorzy sami nie chaca zmiany.
          ..............................................
          radzi mi abym przeszedl tylko na informacje przez email. Wtedy wadomo ze ktos zrobil krok do wiedzy i
          informacji a przedewszystkim do doswadczenia zyciowego innych ludzi i umie to uszanowac.

          Witold Wolkowski
          email Witold@volny.com




          Gość portalu: kwieto napisał(a):

          > Sluchajcie. Ale wlasciwie ten watek zaczal byc lista pretensji do Buddy - nie w
          > iem jak wy,
          > ale ja nie lubie gry do jednej bramki, i obgadywania kogos za jego plecami. Moz
          > e
          > poczekajmy, az Budda sie wypowie, zeby bylo z kim dyskutowac?
          >
          > I wybaczcie mu. Teraz ja bede zarozumialy - tez sie zachowywalem z taka wyzszos
          > cia, i
          > wyroslem z tego (tak mi sie przynajmniej wydaje) - moze i On wyrosnie? A jesli
          > nie, to i
          > tak da sie lubic - wole spierac sie z Budda niz np. Volnym
          >
          > Czego wszystkim zyce!
          > Kwieto

          • Gość: Budda do wszystkich IP: *.unl.edu 02.10.01, 19:09
            Kochani (to nie na wyrost),
            zabieram sie wiec do przyblizenia Wam mojego stanowiska wobec zycia, wobec
            Was i mnie samego. Tak, moje stanowisko w wielu sprawach jest bezkompromisowe,
            ale nie dlatego, ze we mnie siedzi jakis uparty diabel, z ktorym ani rusz
            pertraktowac. Nie dlatego, zebym nie widzial innych mozliwosci lub rozwiazan.
            Moje cale zycie podporzadkowane bylo jednemu celowi, ZROZUMIENIU istoty zycia.
            Podkreslam jeszcze raz slowo, ZROZUMIENIU. Dlaczego to podkreslenie ?
            Otoz, nie wiadomo czemu, ZROZUMIENIE zastapiono AKCEPTACJA. Modnym jest dzisiaj
            akceptowac wszystko, poczynajac od niezdrowego sniadania a konczac na
            homoseksualizmie. Akceptacja wcale nie musi zawierac w sobie zrozumienia,
            i to jest nasz punkt niezgody. Z drugiej strony, zrozumienie wcale nie musi
            poprzedzac akceptacji. Stanowiska, ktore wiekszosc z Was prezentuje to nic
            innego jak AKCEPTACJA zaistnialego stanu rzeczy. Tak latwiej i modniej dzisiaj.
            Dla mnie jest to tylko slizganie sie po powierzchni zycia.
            Kto z Was, poswiecil lata na zglebienie istoty karmy, wiecznosci zycia, istoty
            boga, naszego miejsca w tym wszechswiecie. Powtarzam, kto poswiecil lata.
            Kto z Was widzi nasze zycie jako nieprzerwany ciag istnienia generowany
            tym co myslimy, co jemy, z kim i jak spimy ? Kto poszerzyl panorame swego zycia
            poza czubek gory lodowej jakim jest materialna rzeczywistosc ? Kto widzi
            kazda kolejna edycje swego zycia jako wyzwanie do polepszania sie a nie tylko
            do zaspokojenia swych biologicznych potrzeb ? Kto z Was myslal o przerwaniu
            tej swoistej karmicznej grawitacji i niepowracaniu juz na ta planete ?
            Zdziwieni ze mozna o takich rzeczach myslec i mowic ? Mozna i trzeba.Gdy
            spojrzycie na nasza egzystencje z perspektywy, ktora otwieraja powyzsze pytania,
            wtedy dopiero spojrzycie na swe sniadanie innymi oczami, wtedy spojrzycie
            na swych partnerow innymi oczami i wtedy dopiero nie dostrzezecie bufonady
            w moich slowach. Ale dopoki to nastapi, taki jak ja, zawsze bedzie kims
            niebezpiecznym, kims co zachwieje Waszym twardniejacym z dnia na dzien EGO.
            Nie jest w stanie nikt nikogo oswiecic o ile ten ktos nie jest gotowy na to.
            Dlatego nie mam watpliwosci, ze 99 procent tych co czyta moje posty, dostrzeze
            w nich grozbe dla swego staus quo. Ale wierzci mi, warte to jest dla tego
            jednego procenta. Z kilkoma osobami wymieniam emaile a znajomosc zaczela sie
            wlasnie od tego forum.
            Mysle, ze to na razie tyle. Pozdrawiam Was i jesli macie jakiec pytania,
            chetnie odpowiem.
            Budda.
            • Gość: fnoll glos konkurencji IP: *.ds.uj.edu.pl 02.10.01, 20:19
              Buddo, na drodze duchowego rozwoju czycha wiele niebezpieczenstw, falszywych
              bostw i bazyliszkowych pretow. Obawiam sie o ciebie, bracie, zes zbladzil, ze
              twoj umysl zatrul jad gnozy. Bo Budda, drogi Buddo, jest w kazdym hamburgerze,
              no i zabilem go dzisiaj rano. Swiat zas jest pierwotnie blogoslawiony.
              Natomiast nasza osobnosc jest zludzeniem umyslu - mowienie zatem o
              niesmiertelnosci jednostki jest pomylka i mrzonka. To co blednie nazywasz
              "ego", a co w swej istocie jest ja osobowym, to jest wlasnie to cos, co wbrew
              swej naturze chcialoby trwac wiecznie i wybic sie ponad inne istnienia, ktore
              to pragnienie jest zrodlem wielu cierpien. Zostales oszukany. Zamiast nauczyc
              sie plywac trzymasz sie kurczowo tonacego okretu. Szkoda. Moze nastepnym razem?

              Bliski Ci Tu i Teraz, W Chwili i Wiecznosci

              Fnoll
              • Gość: Budda Re: glos konkurencji IP: *.unl.edu 02.10.01, 20:30
                Cichym scigasz mnie lotem, ale nie dopadniesz. I Ty nazywasz siebie
                niematerialista ? Oczywiscie ze nasza osobnosc jest wytworem naszego umyslu,
                ale poza ego i umyslem jest jeszcze cos o czym Cie nie ucza Mosci psychologu.
                I to cos trwa wiecznie, zwij to dusza, spirytem czy jakkolwiek. Jesli
                to wieczne, prawdziwe, niezmienne, niesmiertelne JA wyrzucisz, to otrzymasz
                efekt, ktory zwie sie .... klinicznym psychologiem.
                A z tym hamburgerem do dorzuciles do pieca.
                Pozdrawiam, Budda.
                • Gość: fnoll Re: glos konkurencji IP: *.ds.uj.edu.pl 02.10.01, 20:54
                  ???

                  To jakis koan? Czy zwykly belkot? Czasami trudno odroznic...

                  wieczne, niezmienne, prawdziwe, niesmiertelne...

                  naucz sie plywac, zapomnij o tym!

                  ja - jarmarczny kamien, ty - szlifowany diament

                  sploniesz w ogniu, mnie w pyl czas zetrze

                  do mnie swiat nalezy i ja swiata jestem, nie do wykrojenia

                  ty snisz o atlasowej poduszce i muzealnej gablocie

                  niejeden nie dostrzeze roznicy

                  podobni tobie kazali swe truchla na wieki mumifikowac

                  a nie ma dokad uciekac

                  pupa

                  rozowa
                  • Gość: unknown Re: do buddy i fnolla IP: *.travelers.com 02.10.01, 21:56
                    no to mamy dwie partie: fnollowska i buddyjska. Abstrachujac (cholera jasna czy
                    to powinno byc przez samo h czy ch ale wybieram ch - poprawcie jesli wybor byl
                    niewlasciwiy).
                    Ja sie zapisuje do buddyjskiej, przegrales fnoll - dlaczego? dlatego ze twoje
                    wypowiedzi swiadcza o ciaglym szukaniu, co samo w sobie nie jest zlem, ale ja nie
                    moge dostrzec czego naprawde szukasz, jestes dla mnie jak kameleon dostosowujacy
                    sie do otoczenia, sam jeszcze nie wiesz kim jestes naprawde i nie czuje sie w
                    tobie mocnego "kregoslupa", na ktorym mozna sie oprzec. Rozsiewasz wokol siebie
                    won niepewnosci, niedojrzalosci i braku tolerancji. Wszystko to czego tobie
                    brakuje reprezentuje soba budda - wie czego chce, nie sili sie na popularnosc
                    akceptujac bezkrytycznie wszystkie mody i -ismy oraz ma odwage isc "pod prad",
                    ktorym to jest wlasnie ta niedojrzale pojeta akceptacja i pozorna tolerancja
                    wszystkiego co nas otacza.
                    Z buddy bije madrasc i sila kogos kto wiele przeszedl, grzeszyl, spadl na dno,
                    walczyl z samym soba, spojrzal krytycznie na samego siebie i wyszedl zwyciesko z
                    tej walki z samym soba - i dlatego ma prawo do swoich niepopularnych pogladow...
                    z ktorymi ja sie czesto, acz nie ze wszystkimi zgadzam..
                    ja widze budde jako twojego nauczyciela fnoll nie konkurenta....

                    pzdr
                    unknown

                    ść portalu: fnoll napisał(a):

                    > ???
                    >
                    > To jakis koan? Czy zwykly belkot? Czasami trudno odroznic...
                    >
                    > wieczne, niezmienne, prawdziwe, niesmiertelne...
                    >
                    > naucz sie plywac, zapomnij o tym!
                    >
                    > ja - jarmarczny kamien, ty - szlifowany diament
                    >
                    > sploniesz w ogniu, mnie w pyl czas zetrze
                    >
                    > do mnie swiat nalezy i ja swiata jestem, nie do wykrojenia
                    >
                    > ty snisz o atlasowej poduszce i muzealnej gablocie
                    >
                    > niejeden nie dostrzeze roznicy
                    >
                    > podobni tobie kazali swe truchla na wieki mumifikowac
                    >
                    > a nie ma dokad uciekac
                    >
                    > pupa
                    >
                    > rozowa

                    • Gość: fnoll Re: do nieznanego wyborcy IP: *.ds.uj.edu.pl 03.10.01, 00:02
                      uknown, wiec w tym spotkaniu fnolla z budda chcesz robic za sedziego?

                      chcesz decydowac glosem wyborcy?

                      a czy moglem zrobic cokolwiek by cie do siebie przekonac (co nie bylo moim celem,
                      ide swoja droga zostawiajac slady) pozostajac na tej samej drodze? ;-)

                      oj nie, oj nie, bo naleze do frakcji - radzcie sobie sami, pokazuje z czego
                      korzystam w podrozy, nie bede ci jednak oparciem - jesli tego ci trzeba

                      oparcia potrzebuje dziecko, rodzina jest jak lodka, i tylko rodzina dla mnie, nie
                      mam ambicji budowania arki noego

                      nie pragne niczyjego zbawienia, niczyjego szczescia

                      bo nie moge tego za kogos odnalezc, moge byc jedynie towarzyszem, nigdy
                      przewodnikiem

                      jestem zwykly

                      a na czucie woni sklada sie aromat i nos ;-)


                      pozdro
                      • Gość: ja Re: do nieznanego wyborcy IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 03.10.01, 09:34
                        czy tego chcesz czy nie - każdy z czytających, powtarzam każdy jest swoistym
                        sędzią. Nie znaczy to, że musimy zaraz to werbalizować. Po co tyle zaczepności
                        w Twoich wypowiedziach...? Chyba dlatego, że nie bardzo doganiasz myślami
                        Buddę... a tak chciałoby się prawda? A jak ci dobrze w Twoim światku jakim jest
                        twoja powłoka czemu nie! Chociaż czasami cholera bierze prawda? Pozdrawiam
                        wszystkich
                    • Gość: Katepa Re Buddystow prosze w to nie mieszac IP: 204.155.16.* 04.10.01, 18:18
                      Hej

                      To, ze ktos uzywa na Forum nicka Budda i praktykuje joge nie znaczy, ze jest
                      buddysta. To jest bardzo wazne, bo jezeli ten koles ma wystepowac dla
                      niektorych internautow jako przedstawiciel (nauczyciel?) buddyzmu, to ja
                      protestuje.

                      Wypowiedzi na tym Forum to sa czasami zarty, czasami popisy, czasami upusty.
                      Budda uzywa madrych slow, ale daleko mu do medrca. Ktos kto sie na buddyzmie
                      nie zna, kupuje jego teksty. I ma bledne wyobrazenie o buddyzmie. Sama
                      osobiscie praktykuje od kilkunastu lat buddyzm zen i nie zamierzam nikogo
                      nauczac ani pouczac, nikomu udowadniac, ze jego styl zycia lub myslenia jest
                      niewlasciwy, bo nie jest taki jak moj.

                      Facet o nicku Budda cierpi wedlug mnie na typowa chorobe neofity. Bardzo latwo
                      w nia wpasc, szczegolnie jesli praktykuje sie cokolwiek zwiazanego z buddyzmem,
                      bez pomocy nauczyciela, ktory pokazuje uczniowi, w jakie pulapki duchowego
                      rozwoju ten wpada. A pulapek jest sporo, jak pisze fnoll. Jedni zaczynaja sie
                      dosc szybko czuc "mistrzami" i pouczaja. Inni z kolei zaczynaja wszystko
                      interpretowac jako pustke, i strzepuja popiol na Budde...

                      Niech sobie Budda praktykuje co chce, chwala mu za wysilek wstawani wczesnie
                      rano i przezuwania ka zdego kesa po 50 razy. Niech innym da spokoj i swoje
                      poglady niech zostawia za przyslowiowymi drzwiami. A buddystow to prosze do
                      tego nie mieszac.

                      Katepa
              • Gość: Katepa Re: Do Fnolla IP: 204.155.16.* 04.10.01, 17:54
                Fnoll, podoba mi sie to co piszesz. Calkowiecie sie z Toba zgadzam, chociaz nie
                mam jasnosci co do ja osobowego. Wydaje mi sie, ze to to samo co ego, ale nie
                bede sie spierac o terminy.

                Katepa
            • Gość: kreska Re: do wszystkich IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 02.10.01, 21:40
              Gość portalu: Budda napisał(a):

              /.../
              > Otoz, nie wiadomo czemu, ZROZUMIENIE zastapiono AKCEPTACJA.
              To pomyłka. Wyprowadzasz wywód z błędnych przesłanek, Buddo.

              > Akceptacja wcale nie musi zawierac w sobie zrozumienia,
              > i to jest nasz punkt niezgody.
              Mechaniczna – nie. Emocjonalna – też nie. Rozumowa – musi.
              Akceptacja nie jest przecież tym samym co poparcie. Akceptacja oznacza: przyjmuję
              do wiadomości i wyrażam zgodę na istnienie tej rzeczy.
              >Z drugiej strony, zrozumienie wcale nie musi
              > poprzedzac akceptacji.
              Musi - u człowieka myślącego (homo sapiens, jeśli nie pamiętasz). W innym razie
              to koniunkturalizm, albo tępactwo, albo wygodnictwo czy rezygnacja, albo
              uzależnienie czy może gorące uczucie, które zaślepia. To się dość często zdarza,
              prawda?

              > Stanowiska, ktore wiekszosc z Was prezentuje to nic
              > innego jak AKCEPTACJA zaistnialego stanu rzeczy.
              > Dla mnie jest to tylko slizganie sie po powierzchni zycia.
              Bardzo dobrze.
              Pozwól jednak innym nadal szukać.
              To, co mnie zraża do Twoich wywodów, to wędrowanie drogą wytyczoną, chociaż
              trudną. Wzbudzasz i szacunek i sprzeciw.
              Jednak, Buddo, prawdziwy mędrzec rozumie. I tu się z Toba godzę: sednem
              wszystkiego jest , cytuje: „ZROZUMIENIE”.

              A to co niżej, daruj, ale „daremne żale”:
              > Kto z Was, poswiecil lata /ciach/

              > Ale dopoki to nastapi, taki jak ja, zawsze bedzie kims
              > niebezpiecznym, kims co zachwieje Waszym twardniejacym z dnia na dzien EGO.
              A to co wyżej, megalomania.

              > Mysle, ze to na razie tyle. Pozdrawiam Was i jesli macie jakiec pytania,
              > chetnie odpowiem.
              To co piszę, to jak widzisz, nie tyle pytania (nie jesteś moim guru), co pogląd
              kogoś, kto szuka całe życie własnej drogi i zrozumienia . Więc jeśli masz jakieś
              pytania, to śmiało :-)
              Z sympatią
              Kreska
              • Gość: Budda do unknown IP: *.unl.edu 02.10.01, 23:18
                Dzieki unknown. Jest wlasnie tak jak piszesz. Duzo przeszedlem w swym zyciu i
                jak ktos ladnie powiedzial, gwiazdy najlepiej widac, bedac w bagnie a nie w
                salonach.
                fnoll jest typowym produktem swych czasow, dla ktorego nasze emocje sa efektem
                reakcji chemicznych naszego mozgu. Niestety, te czasy sie juz skonczyly.
                To, co mowi, wyglada z pozoru na rozsadne, ale takim nie jest. Nikt, kto
                powaznie zajmuje sie ludzka kondycja, nie odrzuca juz dzisiaj istnienia
                rzeczywistosci pozazmyslowej. Gdyby fnoll zechcialby troche wiecej czasu
                poswiecic na studiowanie najnowszych koncepcji na linii cialo-umysl-dusza,
                mysle, ze bylby z niego naprawde dobry psycholog.
                Polecam mu i wszystkim ksiazki Deepaka Chopry. Kapitalny wstep do zrozumienia
                siebie samego. Nastepnie ksiazki Gary Zukova i dla niedowiarkow "Tao of physics"
                Pozdrawiam wszystkich a w szczegolnosci orzeszka, ktory tak mnie zniesc nie
                moze.
                Budda.
                • Gość: fnoll budda, klamczuszku... IP: *.ds.uj.edu.pl 03.10.01, 00:16
                  Gość portalu: Budda napisał(a):

                  > fnoll jest typowym produktem swych czasow, dla ktorego nasze emocje sa efektem
                  > reakcji chemicznych naszego mozgu.

                  pokaz mi, gdzie ja cos takiego napisalem, albo ci wytocze proces o znieslawienie
                  ;-)

                  moze bys tak pofatygowal swoj umeczony grzesznymi doswiadczeniami umysl i zajzal
                  jeszcze raz do mojego postu o holizmie na watku "jak przyznac sie rodzicom...",
                  to ostatni z serii "liscik do buddy" - znajdziesz tam twierdzenia zupelnie
                  przeciwne do tych ktore mi falszywie przypisujesz, podpisane przeze mnie

                  w powaznych dysputach obowiazuje regula, ze odnosimy sie do WYPOWIEDZI oponenta,
                  a nie do swoich o nim wyobrazen, drogi Buddo

                  bo inaczej, to sie robi straszny bajzel...

                  no chyba, ze forum jest dla ciebie ambona, a nie polem dla dyskusji

                  pozdro

                  fnoll znieslawiony
            • Gość: kwieto Odpowiadam na Twoje pytania, Buddo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 11:05
              Pytasz, kto zglebil sie w tajniki zycia duchowego? Kto zajal sie czyms wiecej niz
              biologiczna egzystencja?

              Odpowiadam: JA!
              Dlatego wiem, ze z kimkolwiek rozmawiam nalezy sie mu szacunek niezaleznie od
              tego co mowi, bo byc moze mnie w pewnych przemysleniach przescignal, a ja po
              prostu nie rozumiem jego slow. Ty natomiast stawiasz sie na czubku gory lodowej (o
              ktorej wspominasz) i stamtad patrzysz na pospolstwo, czyli nas - w Twoim
              mniemaniu zabieganych czysta egzystencja. Wsrod nas jest mistrz. Jest ich kilku.
              Tylko, ze mistrzowie nie sa skorzy do krzyczenia wszystkim "Mylicie sie, pedzicie
              nie ta droga!". Dlaczego? bo wiedza, ze do pewnych przemyslen, zmian postawy
              mozna dojsc jedynie dzieki doswiadczeniu, ktorego nie da sie osiagnac ani dzieki
              wiedzy, ani medytacji. Medytacja moze pomoc w oswieceniu - ale nie musi.
              Slyszales kiedys o pojeciu "bezposredniego wgladu"? Mam wrazenie, ze to wlasnie
              Twoje EGO karmi sie traktowaniem nas jako nic nie rozumiejacej tluszczy. Widzisz
              - tu sie pojawia to zrozumienie/akceptacja - to nie sa pojecia tozsame, ale tam
              gdzie jest zrozumienie, pojawia sie co najmniej szacunek, a akceptacja bardzo
              czesto - nic nie mozna zmieniac na sile!

              Na koniec przytocze kilka z moich ulubionych cytatow ludzi, ktorzy uchodzili
              "wielkich" duchowych mistrzow. Moze dadza Ci troche do myslenia?

              To, ktore oddaje najlepiej moj obecny stan umyslu:
              "Dziesiec lat poszukiwan w glebi lasu
              Dzisiaj wielki smiech na brzegu jeziora" (SOEN)
              I kilka rowniez milych:
              "Roza jest Roza, ktora jest Roza, ktora jest Roza" (Gertruda Stein)
              "Blask poranka w moim oknie zadowala mnie bardziej niz metafizyka ksiazek" (Walt
              Whitman)
              "Ci ktorzy pragna niewielu rzeczy, sa najblizej bogow" (Sokrates)

              No i jeszcze pare tekstow do przemyslenia:
              "Jesli nie potrafisz znalezc prawdy tam, gdzie przebywasz, dlaczego sie ludzisz, ze
              znajdziesz ja gdzie indziej?" (DOGEN)
              "Jedyny Zen, ktory znajdziesz na szczytach gor, to zen ktory sam tam wniosles"
              (Robert M. Pirsing)
              "Na czym polega prawdziwa medytacja? Wszystko jest medytacja: kaslanie,
              przelykanie, wzruszanie ramionami, ruch, cisza, slowa, dzialanie, zlo i dobro,
              powodzenie i wstyd, zysk i strata, sluszne postepowanie i zle. wszysko co robimy w
              tym jednym koanie" (HAIKUN)

              Czy czujesz, jak wlosy staja Ci deba? Mam nadzieje, ze Twoje EGO przemysli
              powyzsze, i zejdzie z piedestalu w przyszlych dyskusjach...

              Czego Tobie i Sobie zycze
              Kwieto
            • Gość: White Wyłącznie do Buddy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 23:13
              Buddo!
              Nie tytułuj postu "do wszystkich", jesli go zaczynasz od zwrotu "kochani". Zbyt
              wielu z nas zostało przez Ciebie znieważonych, zlekceważonych, wysmianych, żebyś
              teraz stosował ten zwrot, nie sądzisz?

              NIE znam się na wschodniej filozofii. NIE poświęciłam "lat na zgłębienie karmy,
              wieczności życia, istoty Boga, naszego miejsca we wszechświecie". I nie widze
              powodu, dla którego miałabym się czuć od Ciebie gorsza. Owszem, znam się na paru
              innych rzeczach. Na psychologii społecznej. Na historii sztuki. Na motocyklach.
              Wymieniać dalej? Nie o to chodzi.

              Otóż nie czuję się, jak wspominałam, gorsza. Nie wiem jak Ty, ale ja jestem
              szczęśliwa. Żyję tak, jak chcę. Kocham i jestem kochana. Podróżuję, czytam, uczę
              się codzień czegoś nowego. Jem mięso, śpię do dziesiątej, trenuję sporty walki.
              Seks jest dla mnie przyjemnością i bliskością, i nie dorabiam do niego ideologii.
              Staram się szanować to, czego nie umiem zaakceptować, a co nie robi mi krzywdy.
              Ty to wszystko potępiasz.

              Proponujesz za to przejście na jakiś abstrakcyjny poziom pojmowania własnego
              życia. Tak, nie interesuje mnie w najmniejszym stopniu "myśl o przerwaniu tej
              swoistej karmicznej grawitacji i niepowracaniu juz na ta planete". Wiesz,
              dlaczego? Bo mam bez tego głębokie poczucie całkiem realnego SZCZĘŚCIA.

              A Ty, Buddo? Co uszczęśliwia Ciebie? Bo jeśli jest to myśl, że tylko Ty znasz się
              NAPRAWDĘ na życiu - to... gratuluję samopoczucia. I odwołuję wszystko, co tu
              napisałam. Niech zostanie dla mnie...



          • Gość: kwieto Volny mnie nie boli, dlaczego? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 10:35
            Volny, widzisz - mnie obchodzi zebym JA zyl godniej, lepiej, itp. Jesli ktos chce,
            bym mu zaprezentowal swoje stanowisko - na przyklad zapraszajac mnie do dyskusji
            - czemu nie. Ale nie upieram sie, ze moj punkt widzenia jest najlepszy na swiecie, i
            mam monopol na wiedze o lepszym zyciu, To co jest dobre dla mnie, niekoniecznie
            musi byc dobre dla Ciebie - wg mnie to jest oczywiste.

            Ja tez przeczytalem duzo madrych ksiazek - dzis uwazam, ze w wiekszosci byly to
            po prostu trociny, bo 3/4 swojego rozwoju intelektualno/duchowo/spolecznego
            zawdzieczam nie ksiazkom, ale wlasnemu doswiadczeniu - to tez niezly kapital.

            A ale jakie mam do Ciebie, to nie roznica pogladow, ale Twoja nieskrywana agresja
            i sklonnosc do wyzywania dyskutantow, rzucania bluzgow - tak narzekasz, ze Polacy
            sa w stanie zniszczyc kulture na Boardach, a nie zauwazasz, ze sam ja tez
            niszczysz.
            No i jeszcze jedno - mowisz, ze ludzie tutaj nie chca sie rozwijac. Moze prawda. Ja
            wiem tylko jedno - ludzie ktorzy za wszelka cene chca rozwijac i uduchawiac
            innych, sa szczegolnie niebezpieczni! Pewien znany psycholog powiedzial kiedys, ze
            jak przychodzi do niego student, ktory az rwie sie do pomagania, on natychmiast
            nabiera podejzliwosci co do "uczciwych zamiarow" tego studenta. w 99%
            przypadkow ta podejzliwosc jest sluszna!
            • Gość: Volny kwieto...........................Re: Volny mnie nie boli, dlaczego? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.10.01, 02:58
              ciekawe podsumowanie, ale to Twoja sprawa.
              Jezeli myslisz ze czytalem trociny to nie ma o czym dyskutowac czy pisac.
              Jestem jak to nazywasz agresywny wtedy kiedy ktos mi pisze ze pisze nie prawde.
              Pisze tylko o tym co sam przezylem i znalazlem na to potwierdzenie w ksiazkach.
              A jezeli uwazasz ze ksiazki nie maja wartosci to na takie podejscie jest tylko jedna opowiedz
              Zartujesz sobie.

              Volny

              No i jeszcze jedno - mowisz, ze ludzie tutaj nie chca sie rozwijac. Moze prawda. Ja
              wiem tylko jedno - ludzie ktorzy za wszelka cene chca rozwijac i uduchawiac
              innych, sa szczegolnie niebezpieczni! Pewien znany psycholog powiedzial kiedys, ze
              jak przychodzi do niego student, ktory az rwie sie do pomagania, on natychmiast
              nabiera podejzliwosci co do "uczciwych zamiarow" tego studenta. w 99%
              przypadkow ta podejzliwosc jest sluszna!
    • Gość: Sławek Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: 192.168.10.* / 213.25.194.* 03.10.01, 00:46
      Czy istnieje jakaś wersja tego wątku dla niefilozofów ?
      Pytam bo połowy nie rozumiem a chciałbym ocenić na końcu kto został zwycięzcą.
      Wobec tego żądam : umieszczania pod każdym postem słowniczka z trudniejszymi
      zwrotami, odnośników do miejsc w sieci z wyjaśnieniami lub indywidualnego
      wytłumaczenia niezrozumiałych dla mnie pojęć !
      W przeciwnym razie przestaję czytać i pisać na forum na trzeźwo.

      Pozdrawiam :-))))

      • Gość: renka Re: Dlaczego Budda jest taki ? IP: *.sympatico.ca 03.10.01, 07:29
        Nie zauwazylam w watku sniadaniowym niczego nadzwyczajnego w postach pana
        Buddy.Moze to, ze sie nie trzyma tematu , na co zreszta zwrocila uwage
        Uglywife.Kipiacy wewnetrznym szczesciem Budda nie potrafil rowniez
        odpowiedziac na moje pytania o szczescie , dlaczego sa "przyplywy i
        odplywy ", czy to sprawa pol magnetycznych, czego sie domyslam czy zwyczajnie
        sprawa diety.
        • Gość: Z Re: Dlaczego Budda jest taki stały w poglądach? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 03.10.01, 10:00
          Drogi Buddo. Przeczytałem z uwagą wszystko co powyżej i muszę rozmawiać z Tobą
          Twymi własnymi słowy. Zarzucasz innym forumowiczom, że nie myślą i przyjmują
          pojęcie świata narzucone im przez innych. Dodatkowo, że ulegają modom!
          Pozwolisz, że przyjęcie przez Ciebie linii buddyzmu również nazwę modą. Sam
          osobiście przytaczasz nazwiska autorów, którzy są w tej chwili modą, ponieważ
          przedstawili poglądy w książkach, któreż to książki z racji swej popularności
          są dostępne w sprzedaży. Dla mnie to jest moda. Przyjmowanie cudzych poglądów
          za pewnik, za źródło wiedzy. Nie twierdzę bynajmniej, że ja tu jestem jakimś
          wyznacznikiem poglądów. Nie twierdzę też, że religia uznająca Buddę za swego
          przywódcę jest zła, lub nieprawdziwa. Ale czyż "podszywanie" się pod Buddę nie
          jest delikatnie mówiąc profanacją? Nie chcę tu dyskutować o wartościach jakie
          ta religia niesie ze sobą, chciałbym wiedzieć dlaczego brak w niej tolerancji.
          Po pierwsze dla Naszych poglądów, po drugie dla Naszych religii. Nie jestem
          wyznawcą żadnej z religii uznawanych w dzisiejszym świecie za ponadregionalne.
          Nazwiesz mnie ateistą lub inaczej. Cóż mam własną religię, własny system
          wartości, zasady, które pozwalają mi przeżyć dobrze swoje życie, nie zostawiać
          blizn w psychice innych. Masz rację nie jestem tak jak Ty oczytany, nie
          poznałem dogłębnie innych religii, ale w tym czasie prowadziłem dyskusje z
          ludźmi, których nie tylko ja uznaję za inteligentnych i wybitnych, na temat
          powstania pierwszego kwantu wskutek zakrzywienia czasoprzestrzeni. Lubię
          dyskutować z ludźmi, którzy mają odmienne poglądy od moich, ale jeśli są to
          ludzie otwarci, gdy można dojść do wniosków innych niż: Ja i tak mam rację, a
          Wy jesteście głupi. Często niestety się zdarza, że osoba o bardzo stałych
          poglądach nie mogąc dojść Swoich racji zaczyna używać obelg, cieszę się że nasz
          poziom dyskusji nie wszedł jeszcze na ten etap i że nie wejdzie mam nadzieję.
          Mierzi mnie jednak, gdy zamiast dyskusji pojawiają się zdania: Nie przeczytałeś
          tego lub tamtego, co ty możesz wiedzieć! Albo: Żona mówi, abym nie prowadził
          dyskusji, bo Wy i tak nie chcecie sobie pomóc. Skąd przekonanie, że nam jest
          źle? Skąd tak silna wiara, że to co jest dobre dla osoby głoszącej poglądy,
          jest dobre i dla innych? Skąd przekonanie, że inni potrzebują pomocy? Dlaczego
          przy próbie zabawy (wątek o śniadanku) trzeba wręcz na siłę wciskać swe
          poglądy. Czy Twoja religia nie uznaje luzu, nie pozwala się bawić? W czym więc
          znajdujesz radość życia? Medytacja ma być lekiem na całe zło? Wyjaśnij mi te
          parę drobiazgów, jeśli oczywiście możesz. I mam ostatnią prośbę, nie taktuj
          tego jak atak na Swoją Osobę, lecz próbę podjęcia rzeczowej dyskusji.

          Pozdro
          Z
      • Gość: Malwina Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: *.abo.wanadoo.fr 03.10.01, 10:05
        slownik nic tu nie da, bo niewazne co jakie slowo znaczy, wazne jaka (i czy jakas ?) mysl wyraza.
        A tu metlik.
        kto zwyciezyl ????
        Czasem nie chodzi o to aby wygrac lecz zeby nie grac. I fnoll to wie
    • Gość: fnoll przerwa w programie IP: *.ds.uj.edu.pl 03.10.01, 11:37
      dla wszystkich wyczerpanych terminami i teoriami - wiersz :-))))))))))

      Julian Tuwim - Trudny Rachunek

      Szly raz droga trzy kaczuszki,
      grzeczne, ze az milo:
      pierwsza biala, druga czarna,
      a trzeciej nie bylo.

      Na spotkanie tym kaczuszkom
      dwie znajome wyszly:
      pierwsza z krzakow, druga z sieni,
      trzecia prosto z Wisly.

      Az tu jeszcze jedna idzie
      bardzo wesolutka,
      idzie sobie, podskakuje,
      a ta druga - smutna.

      Siadly wszystkie na laweczce,
      wtem dziewiata krzyczy:
      "Piec nas bylo, a jest osiem!
      Kto nas wreszcie zliczy?"

      Na to mowi jej ta trzecia:
      "Sprawa bardzo trudna!
      Wyszlam pierwsza, przyszlam szosta,
      teraz jestem siodma!"

      I nie mogly sie doliczyc,
      nic nie wyszlo z tego,
      wiec do domu, choc to kaczki,
      wrocily gesiego.



      • onnanohito Re: Kaczuszki 04.10.01, 10:30
        REWELACJA!
        To o tym wierszyku i o Tobie w ogóle.
        • Gość: orzeszek Re: do Buddy IP: 192.168.252.* 04.10.01, 12:35
          Alez my wszyscy dobrze Ci robimy, co? Teraz dopiero pojelam, to jak onanizm,
          czy moze raczej froteryzm. Jedziesz sobie na tym forum jak koles w tramwaju, co
          to sie o roznych ociera. Jeden ma Cie za geniusza nierozumianego, ow powie
          poszukiwacz, a ja oszust. Nie, to nie tak, ze ja Ciebie nie znosze. Ja wrecz
          fizycznym wstretem reaguje na rasizm, homofobie i szowinizm. Nie mam pojecia
          kim jestes pod tym balaganem jaki tworzysz ilekroc otwierasz usta. Kim, poza
          oszustem zwodzacym ufnych pod plaszczykiem wyzszych idei. Zdrowiejacym
          alkoholikiem, byc moze narkomanem, ktory o tyle ufa w swoja omnipotencje, ze
          nie potrzebuje zadnego rozsadnego wsparcia, np AA. Nawiasem mowiac, jak dlugo
          jestes trzezwy?
          Widzisz moje dazenie do prawdy nie zaklada przymusu kapania sie w bagnie, od
          niczego nie jestem uzalezniona, a nawet gdybym byla w chorobie nie przyszloby
          mi szukac usprawiedliwienia wlasnej megalomanii. Wiele z tego, co mowisz swego
          czasu Zofia Milska Wrzosinska w kontrowersyjnym felietonie nazwala przemoca
          oswiecona. Znajdziesz ten text, jesli jeszcze czytasz cos poza ezoterycznym
          bajaniem w Wysokich Obcasach, numeru nie pomne.
          Bog stwarza nas jakimi jestesmy w swej nieogarnionej madrosci. Pragnie, abysmy
          nauczyli sie milowac nawet naszych wrogow. Kochac ich jacy sa i czuwac nad ich
          wolnoscia. Kazdy, Ty rowniez ma prawo do podazania swoja droga. Jesli mierzi
          Cie homoseksualizm (chociaz co Ty o tym wiesz tak naprawde?) to Twoj problem.
          Moim jest to, ze odczuwam gniew na mysl o tym, ze ignorant nie majacy pojecia o
          mojej milosci do mojej dziewczyny puszy sie i nadyma gadajac o walce z chorymi
          upodobaniami. Chorym jest krzywic dziob na cudza milosc, drogi Buddo.
          • Gość: renka Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 14:48
            Jakas grupa trudniejszych z pacjentow naszych psychologow dostala sie na
            forum.Ocenia ludzi , a nie zachowania ! Czy to wazne jak sie nazywa wlasciciel
            problemu ? Sam problem warto poznac i przeanalizowac, aby moze w przyszlosci
            pomoc sobie czy innym.Natura ludzka ma tyle tajemnic.I tysiace ludzi ma TE
            SAME problemy. Dyskutujmy, nie ublizajmy sobie nawzajem, dyskutujmy mechanizmy
            i powody, a moze i rozwiazania problemow ludzkich zachowan.
            • Gość: Katepa Re: do Buddy pytanie na temat sniadania IP: 204.155.16.* 04.10.01, 15:14
              Buddo

              W watku "Coscie dzisiaj jedli na sniadanie" napisales mi, gdy biore rano przed
              praca prysznic, susze wlosy, ubieram sie i robie makijaz, to jest to moje Ego
              at work (w pracy). Pozwol, ze sie do tego ustosunkuje.

              Co do Ego at work to przesadziles. To jest takie samo Ego, jakie sie uwidacznia
              w Twoim porannym wstawaniu, powtarzaniu sobie "Jestem zdrowy i piekny" i zuciu
              50 razy platkow ze sliwkami.

              Cokolwiek robisz, jesli nie masz kierunku, moze byc bledem. Jesli nie masz
              kierunku, mozesz medytowac przez 24 godziny 7 dni w tygodniu i byc tak daleko
              od Oswiecenia, jak ci, ktorzy biora prysznice, robia makeup, wrzucaja kanapki z
              kielbasa i kawe.

              Masz ten kierunek Budda? Co jest Twoim kierunkiem?

              Zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach. Ludzie musza znalezc czas na zycie
              dychowe. Ale jak to robia, to jest absolutnie ich sprawa, czy wstaja o 5 rano,
              by uprawiac joge, czy modla sie gorliwie kazdego wieczora przed snem. Nie mow
              wiec ludziom, ze Twoja forma duchowosci jest najlepsza i inni powinni robic to
              samo, co Ty, bo jesli nie robia tego co Ty, to sa straceni.

              Niestety najgorsze jest, gdy czlowiek oddaje sie swemu Ego duchowosci i zaczyna
              byc przekonany, ze jego poglady i sposob utrzymywania kontaktu z Bogiem, sa
              lepsze niz wszystko inne na swiecie, z innymi ludzmi i religiami wlacznie. To
              moze byc poczatek fanatyzmu.

              Czekam na twoja odpowiedz Buddo - co jest Twoim kierunkiem?

              Katepa

              • Gość: Budda Do orzeszka i katepa(y) IP: *.unl.edu 04.10.01, 16:01
                Czolem, a jednak analizujac Twoje posty orzeszku, widza ta syczaca nienawisc
                do mnie. Ktos stawia pod znakiem zapytanie Twoj system, tak pieczolowicie
                wypracowanych wartosci. Ile jadu jest w pytaniu: jak dlugo jestes trzezwy ?
                Ile szamoczacej sie niemocy wlasnej tryska z Ciebie. JA NIE ROBIE ZADNEJ
                INWAZJI NA TWOJE ZYCIE orzeszku, ja tylko przeszedlem przez pieklo osobistego
                zycia (do tego co juz wiesz doloz trzy malzenstwa)i ktoregos dnia poprostu
                wzialem sie za siebie. A ze nie moglem znalezc odpowiedzi w dobrze uczesanej
                katolicko-darwinowskiej doktrynie, poszedlem szukac na wschod, tam gdzie
                ci, ktorzy chcac wiedziec wiecej, zazwyczaj sie udaja.
                Chcesz czy nie zarzucasz mi sekciarstwo czy tym podobne. Odpowiadam Ci orzeszku:
                nie nalezalem, nie naleze i nie bede nalezal do zadnej sekty. Nie kupuje tego
                co uwazaja Dominikanie za sekte albo nie, gdyz wyzej wymienieni sa wedlug mnie
                czescia najwiekszej sekty na tej ziemi, tj. chrzescijanstwa. Nie miejsce tu
                na wyjasnianie roznicy miedzy instytucjonalnym chrzescijanstwem a naukami Jezusa
                jednak.
                Do katepa(y): pytasz o moj kierunek. SAMOREALIZACJA, ale nie rozumiana jako
                drabina do spolecznej szczesliwosci typu pieniadze, kariera, domek za miastem,
                i telewizor w kazdym pokoju. Samorealizacja o jakiej ja mowie, to stan
                najglebszego uswiadomienia sobie swojego miejsca we wszechswiecie w relacji
                do stworcy (boga, uniwersalnej inteligencji, energii). I to jest wektor
                ktory wyznacza trajektorie dla mej duszy(czy jakkolwiek chcesz to nazwac).
                Masz racje, ze kazdy ma prawo do swej drogi w tym zyciu, ale w takim razie
                jaki jest cel chodzenia do szkoly, jaki jest cel czytania ksiazek, jesli
                bedziemy uwazali to za inwazje w nasze zycia ? Ludzie znajduja sie na roznym
                etapie rozwoju i wielu z nich potrzebuje kogos, kto umozliwi im skrocenie drogi
                do zrozumienia samych siebie. Zeby Ci uswiadomic w jakiej opozycji stoje do
                wszelkiego natrectwa duchowego, dodam, ze np. oslawione Towarzystwo Swiadomosci
                Kriszny powinno byc zakazane w wolnym spoleczenstwie. Ale moja opinia nie wynika
                ze slepej niecheci do czlonkow tej organizacji, tylko z wiedzy jaka mam na temat
                ich duchowej literatury, w szczegolnosci Bhagavad-Gita. Oprocz wielu madrosci
                jakich sie doczytasz w tej "piesni boga", znajdziesz niemalze faszystowski
                stosunek do poddanych.
                Mysle, ze na tym skoncze. Pozdrawiam Was, a Ty orzeszku wycumuj troszeczke.
                Budda.
                • Gość: orzeszek Re: Do orzeszka i katepa(y) IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:25
                  Gość portalu: Budda napisał(a):

                  > Czolem, a jednak analizujac Twoje posty orzeszku, widza ta syczaca nienawisc
                  > do mnie. Ktos stawia pod znakiem zapytanie Twoj system, tak pieczolowicie
                  > wypracowanych wartosci. Ile jadu jest w pytaniu: jak dlugo jestes trzezwy ?

                  Nie odpowiadam za to, co czujesz kiedy pytam o okres Twojej trzezwosci. Dla
                  dojasnienia powiem, ze pracowalam z osobami uzaleznionymi zarowno od alkoholu jak
                  i narkotykow (tak naprawde wszystkich zmieniajacych nastroj substancji
                  chemicznych). Mam za soba 3 interwencje kryzysowe, dodam, ze udane (jesli znasz
                  sie na rzeczy, wiesz o czym mowie) w stosunku do osob z mojego bliskiego
                  otoczenia. Moje pytanie bylo czysto zawodowe.

                  > Ile szamoczacej sie niemocy wlasnej tryska z Ciebie. JA NIE ROBIE ZADNEJ
                  > INWAZJI NA TWOJE ZYCIE orzeszku, ja tylko przeszedlem przez pieklo osobistego
                  > zycia (do tego co juz wiesz doloz trzy malzenstwa)i ktoregos dnia poprostu
                  > wzialem sie za siebie.

                  Co do niemocy-masz zupelna racje. Jestem bezsilna wobec nietolerancji. W
                  polaczeniu z poczuciem wyzszosci (niezaleznie od proweniencji takiego
                  przekonania) czuje wscieklosc. Nie nienawidze jednak ani Ciebie, ani nikogo o
                  podobnych pogladach. Kiedy przechodzi mi zlosc najczesciej placze, bo jest mi
                  strasznie smutno.

                  A ze nie moglem znalezc odpowiedzi w dobrze uczesanej
                  > katolicko-darwinowskiej doktrynie, poszedlem szukac na wschod, tam gdzie
                  > ci, ktorzy chcac wiedziec wiecej, zazwyczaj sie udaja.
                  > Chcesz czy nie zarzucasz mi sekciarstwo czy tym podobne. Odpowiadam Ci orzeszku
                  > :
                  > nie nalezalem, nie naleze i nie bede nalezal do zadnej sekty. Nie kupuje tego
                  > co uwazaja Dominikanie za sekte albo nie, gdyz wyzej wymienieni sa wedlug mnie
                  > czescia najwiekszej sekty na tej ziemi, tj. chrzescijanstwa. Nie miejsce tu
                  > na wyjasnianie roznicy miedzy instytucjonalnym chrzescijanstwem a naukami Jezus

                  Ostatnio w dyskusji ze znajomym, ktory od lat praktykuje joge doszlismy do
                  wniosku, ze buddyzm (w odroznieniu od chrzescijanstwa czy muzlumanizmu) nigdy nie
                  podzegal do wojen religijnych. Przypadek? Zbyt malo wiem na ten temat. Jesli
                  Tobie buddyzm sluzy, zycze szczescia. Mnie swietnie robi wiara w czlowieka, ktory
                  dal sie ukrzyzowac za swoje przekonania. A zarzut sekciarstwa stawiam Ci nie ze
                  wzgledu na Twoja relidje, a nieznosny sposob jej prezentowania.
                  Pozdrawiam,
                • Gość: Katepa Re: Buddy na temat SAMO... IP: 204.155.16.* 04.10.01, 16:48
                  Buddo

                  Z tej SAMOrealizacji bedziesz mial pewno duzo SAMOzadowolenia. Mam nadzieje, ze
                  nie pozostaniesz w efekcie SAMOtnikiem.

                  Trzeba uwazac z probami niesienia pomocy innym i uswiadamiania im, o co w zyciu
                  naprawde chodzi i jaki jest sens istnienia. Wiara, podejscie do Boga,
                  jakkolwiek sie go nazywa, oraz sposob, w jaki sie go "czci" , to sa kwestie
                  bardzo delikatne i bardzo indywidualne i jako takie nie powinny byc poddawane
                  ocenom.

                  Inna sytuacja ma miejsce, gdy ktos sie do Ciebie zwroci po porade czy po nauki.
                  Ale tam, gdzie nikt nas o rady nie prosi, lepiej sie nie wychylac
                  z "nauczaniem". Bo to graniczy z ocenianiem innych.

                  Pozdrawiam

                  Katepa
                • Gość: ona Re: Do Buddy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.10.01, 12:27
                  Gość portalu: Budda napisał(a):

                  > Czolem, a jednak analizujac Twoje posty orzeszku, widza ta syczaca nienawisc
                  > do mnie. Ktos stawia pod znakiem zapytanie Twoj system, tak pieczolowicie
                  > wypracowanych wartosci. Ile jadu jest w pytaniu: jak dlugo jestes trzezwy ?
                  > Ile szamoczacej sie niemocy wlasnej tryska z Ciebie. JA NIE ROBIE ZADNEJ
                  > INWAZJI NA TWOJE ZYCIE orzeszku, ja tylko przeszedlem przez pieklo osobistego
                  > zycia (do tego co juz wiesz doloz trzy malzenstwa)i ktoregos dnia poprostu
                  > wzialem sie za siebie. A ze nie moglem znalezc odpowiedzi w dobrze uczesanej
                  > katolicko-darwinowskiej doktrynie, poszedlem szukac na wschod, tam gdzie
                  > ci, ktorzy chcac wiedziec wiecej, zazwyczaj sie udaja.
                  > Chcesz czy nie zarzucasz mi sekciarstwo czy tym podobne. Odpowiadam Ci orzeszku
                  > :
                  > nie nalezalem, nie naleze i nie bede nalezal do zadnej sekty. Nie kupuje tego
                  > co uwazaja Dominikanie za sekte albo nie, gdyz wyzej wymienieni sa wedlug mnie
                  > czescia najwiekszej sekty na tej ziemi, tj. chrzescijanstwa. Nie miejsce tu
                  > na wyjasnianie roznicy miedzy instytucjonalnym chrzescijanstwem a naukami Jezus
                  > a
                  > jednak.
                  > Do katepa(y): pytasz o moj kierunek. SAMOREALIZACJA, ale nie rozumiana jako
                  > drabina do spolecznej szczesliwosci typu pieniadze, kariera, domek za miastem,
                  > i telewizor w kazdym pokoju. Samorealizacja o jakiej ja mowie, to stan
                  > najglebszego uswiadomienia sobie swojego miejsca we wszechswiecie w relacji
                  > do stworcy (boga, uniwersalnej inteligencji, energii). I to jest wektor
                  > ktory wyznacza trajektorie dla mej duszy(czy jakkolwiek chcesz to nazwac).
                  > Masz racje, ze kazdy ma prawo do swej drogi w tym zyciu, ale w takim razie
                  > jaki jest cel chodzenia do szkoly, jaki jest cel czytania ksiazek, jesli
                  > bedziemy uwazali to za inwazje w nasze zycia ? Ludzie znajduja sie na roznym
                  > etapie rozwoju i wielu z nich potrzebuje kogos, kto umozliwi im skrocenie drogi
                  >
                  > do zrozumienia samych siebie. Zeby Ci uswiadomic w jakiej opozycji stoje do
                  > wszelkiego natrectwa duchowego, dodam, ze np. oslawione Towarzystwo Swiadomosci
                  > Kriszny powinno byc zakazane w wolnym spoleczenstwie. Ale moja opinia nie wynik
                  > a
                  > ze slepej niecheci do czlonkow tej organizacji, tylko z wiedzy jaka mam na tema
                  > t
                  > ich duchowej literatury, w szczegolnosci Bhagavad-Gita. Oprocz wielu madrosci
                  > jakich sie doczytasz w tej "piesni boga", znajdziesz niemalze faszystowski
                  > stosunek do poddanych.
                  > Mysle, ze na tym skoncze. Pozdrawiam Was, a Ty orzeszku wycumuj troszeczke.
                  > Budda.

                  przeszedles przez pieklo czy STWORZYLES TO PIEKLO PRZEZ KTORE PRZESZEDLES i
                  dopiero wtedy 'zabrales sie za siebie'???

                  miej litosc i przestan sie odzywac, bo mam wrazenie, ze przenosisz teraz to
                  piekielko na forum...

                  precz ty diable!!!
            • Gość: orzeszek Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:06
              nie rozumiem co masz na mysli (pacjenci na forum itd). Zupelnie nie interesuje
              mnie dlaczego Budda jest jaki jest (rozpatrywanie przyczyn to zadanie np
              psychoanalizy). Jestem zwolenniczka innego paradygmatu, gdzie nie wazny jest
              powod zachowania doroslej osoby, a jego cel. Dlatego od biedy moglabym
              zainteresowac sie tym, w jakim celu (co mu to robi innymi slowy) Budda pisze,
              jak pisze. Tym, ktorzy nie dostrzegaja roznicy miedzy ww podejsciami spiesze
              wyjasnic: pytanie "dlaczego" zaklada odpowiedzialnosc osob trzecich za problemy
              osobowosciowe i kopanie w celu dowiedzenia kto zawinil (mama, tata, babcia,
              wujek). Pytanie w "jakim celu" nie ignoruje bynajmniej historii jednostki, ale
              kladzie nacisk na to, ze owa osoba realizujac sie tu i teraz zachowuje sie tak,
              aby cos uzyskac (zaspokoic potrzebe np). Wyobrazmy sobie sytuacje, kiedy koles
              napada staruszke i kradnie jej torebke. Pytajac "dlaczego" dojdziemy w koncu do
              tego, ze mial trudne dziecinstwo i mama go nie kochala (na marginesie kazdy w
              dziecinstwie doswiadczyl jakiejs traumy, to normalne). Pytajac "w jakim celu"
              dowiemy sie, ze np zalozyl sie z kolegami, a jego potrzeba afiliacji
              (przynaleznosci do grupy) jest tak wielka, ze zrobi niemal wszystko, aby do
              grupy nalezec. Mamy wiec problem, nad ktorym tu i teraz mozemy pracowac. I to
              tyle celem dojasnienia. Co takiego Budda organizuje sobie piszac to co pisze-
              nie mam pojecia, pewnie on tez nie (biorac pod uwage jego poziom refleksji).
              Jednak jakkolwiek bylby ow cel ludzki i wytlumaczalny zarozumialstwo jest nadal
              zarozumialstwem, homofobia-homofobia, a gadanie od rzeczy nie staje sie ani
              troche bardziej do rzeczy. I tak to bede nazywac, podobnie jak w przypadku
              rabujacego kolesia nazwe go zlodziejem. Pozdrawiam
              • Gość: renka Re: orzeszek zjedz sobie orzeszka , na nerwy IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 16:25
                Wszyscy tutaj sie wypowiadaja .Jakie maja cele, nie jest jasne dla wszystkich ?
                Chyba chodzi o wymiane doswiadczen,w pokonywaniu labiryntow zycia, o
                pomoc.Kazdy z nas ma swoj system wartosci, wielu ma taki sam. Co nam pasuje,
                to sobie bierzemy z tego forum.
                • Gość: orzeszek Re: orzeszek zjedz sobie orzeszka , na nerwy IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:30
                  wlasnie zajadam czekoladowe cukierki z orzechowym srodkiem. Pyyyyyyyyyyycha!!!!!
                  nadal jednak nie rozumiem tamtego Twojego postu. Nie wiem o czym mowisz
                  poprostu. Moglabys mi wytlumaczyc?
              • Gość: Sławek Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: 192.168.10.* / 213.25.194.* 04.10.01, 16:29
                Paradygmat paradygmatem a ja dalej nie widzę słowniczka !!!
                Słownik wyrazów obcych mam w kanapie a na kanapie śpi kot. Bardzo zły kot.
                :-))))

                pozdrawiam
                • Gość: orzeszek Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:35
                  psychologia jest w okresie przedparadygmatycznym, co znaczy, ze wspolistnieje
                  ze soba kilka podejsc (paradygmatow), ktore roznym ludziom (oraz terapeuta)
                  robia dobrze. Masz i psychoanalize, i ps humanistyczna, podejscie rogersowskie,
                  ericksonowskie, gestalt itd. W kazdym z nich problem, jego przyczyny, a nawet
                  czlowiek uwiklany w problem jest inaczej definiowany. Nie szkodzi to na
                  skutecznosc. Poprostu jeden chce byc pacjentem np (psychoanaliza), klientem (np
                  ps humanistyczna) albo adeptem (gestalt, inaczej postaciowcy). W fizyce masz
                  tak, ze po Newtonie jest juz ciagle okres paradygmatyczny (jeden nurt niejako),
                  ale przedtem kazdy produkowal teorie jak mu sie podobalo. Glaski dla kotka
                  • Gość: Sławek Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: 192.168.10.* / 213.25.194.* 04.10.01, 19:08
                    Wielkie dzięki! Od siebie za wyjaśnienia, od kota za głaski. Wyjaśnienia nie
                    poszły na marne. Teraz wiem, że psychologia jest jedyną dziedziną gdzie
                    objaśnienia są trudniejsze od objaśnianego wyrazu. Nie będę już przeszkadzał.
                    :-))))

                    Pozdrawiam
                    • Gość: orzeszek Re: do Slawka IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 19:45
                      Mnie nie przeszkadzasz wcale, chetnie pisze co wiem. Teraz mam brzydkie
                      podejrzenie, ze robisz sobie jaja z tym niezrozumieniem (a konkretnie, ze
                      wyjasnienie jest trudniejsze niz pojecie), ale byc moze to ja zawinilam i
                      proste zaczelam tlumaczyc skomplikowanym. Powiem to jeszcze raz jak umiem
                      najprosciej (bo wczesniej nie chcialam splaszczac): teraz w psychologii masz
                      wiele szkol (paradygmatow). Wszystkie sa rownie uprawnione. Od klienta (czyli
                      Ciebie np) zalezy wybor terapeuty (z nazwiska i szkoly wlasnie). Opowiem Ci
                      dowcip, ktory moze jeszcze cos dojasni:
                      Spotykaja sie w knajpie 3 terapeuci, ktorzy zajmuja sie moczeniem nocnym. Jeden
                      to psychoanalityk, drugi behawiorysta a trzeci humanista. Nawzajem sie pytaja
                      jak im idzie z pacjentami.
                      Psychoanalityk mowi,ze po siedmiu latach terapii (rozwiazaniu kompleksu edypa)
                      jego klient sie juz nie moczy. Ale zaczal pic.
                      Behawiorysta na to, ze po serii warunkujacych elektrowstrzasow jego pacjent tez
                      sie nie moczy, ale zaczal sie jakac. A wtedy humanista rzecze: moj jak sie
                      moczyl, tak sie moczy. Ale teraz jest z tego dumny!:))))))
                      Moze teraz bardziej przyblizylam Ci zawislosci paradygmatyczne.......:))))
                • Gość: renka Re: do pacjentow Buddy:skad macie adres domowy lekarza? IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 16:42
                  Budda ma dla niektorych z nas recepty na poprawe naszego stanu duchowego, co
                  moglam zauwazyc z postow.Wtargniecie orzeszka bylo tak gwaltowne, ze zaburzylo
                  spokoj i melancholie atmosfery. To tak, jakby do gabinetu psychologa wpadl w
                  czasie sesji hipnozy pacjent, ktory mial wyznaczona wizyte na jutro, albo
                  inaczej :znalazl adres domowy swojego "oprawcy" i chcial odreagowac swoje
                  psychozy.. TO moja czysta abstrakcyjna wyobraznia.
                  • Gość: orzeszek Re: do renki IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:50
                    Gość portalu: renka napisał(a):

                    > Budda ma dla niektorych z nas recepty na poprawe naszego stanu duchowego, co
                    > moglam zauwazyc z postow.

                    tez to zauwazylam

                    Wtargniecie orzeszka bylo tak gwaltowne, ze zaburzylo
                    > spokoj i melancholie atmosfery.

                    nie zauwazylam

                    To tak, jakby do gabinetu psychologa wpadl w
                    > czasie sesji hipnozy pacjent, ktory mial wyznaczona wizyte na jutro, albo
                    > inaczej :znalazl adres domowy swojego "oprawcy" i chcial odreagowac swoje
                    > psychozy..

                    to juz nie psychoza, to czysta schizofrenia. Odsylam do watku chlopaka proszacego
                    o rade, jak powiedziec rodzsicom, ze jest homoseksualny.

                    TO moja czysta abstrakcyjna wyobraznia.

                    Powinszowac! Zobaczylam oczami wyobrazni ta scene.... Zeby tak jeszcze Budda byl
                    prawdziwym psychoterapeuta. Ale pewnie jest tak, ze klient (pacjent) jest wart
                    swego terapeuty, nie sadzisz?
          • Gość: ona Re: do Buddy (re:orzeszek) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.10.01, 12:23
            podpisuje sie. juz wczesniej pisalam, ze on jest nieszczesliwy...

            pozdrawiam.
    • Gość: kwieto Buddo, prosze o to abys... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 16:39
      ...ustosunkowal sie do mojego postu (pare postow wyzej). Zauwazylem tez
      zadziwiajaca rzecz: ilekroc proboje naklonic Cie do dialogu - prezentuje Swoj
      sposob widzenia danej sprawy, przytaczam argumenty itd., Ty po prostu ignorujesz
      moj post. Dlaczego? Uwazasz, ze nie doroslem do dyskusji z Toba? Boisz sie, ze nie
      masz dostatecznych argumentow, aby obronic swoje stanowisko?
      • Gość: renka Re: orzeszek, ja jestem laikiem IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 16:48
        Strasznie madre i naukowe rozprawy serwujesz.Ale wielu z nas to laicy,
        zwyczajni ludzie z innymi zawodami. Prosze w swoim imieniu o jezyk normalny,
        tj przecietnie czytelny, moze byc troche abstrakcyjny, ale blagam nie niszcz
        mojej milosci do psychologii( bo ja nie wiem , co ja kocham).
        • Gość: orzeszek Re: orzeszek, ja jestem laikiem IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 16:54
          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Strasznie madre i naukowe rozprawy serwujesz.Ale wielu z nas to laicy,
          > zwyczajni ludzie z innymi zawodami. Prosze w swoim imieniu o jezyk normalny,
          > tj przecietnie czytelny, moze byc troche abstrakcyjny, ale blagam nie niszcz
          > mojej milosci do psychologii( bo ja nie wiem , co ja kocham).

          Postaram sie, pewnie, czemu nie.
          A co jest niejasne?
      • Gość: kwieto Slownik dla Slawka IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 17:13
        Slawek, powiedz choc, ktore slowa mamy Ci wyjasniac?

        Na razie proponuje slownik w wersji bodaj Jana Wolka:

        Male jasne - to jest piwo
        Duze jasne - to jest slonce
        Mala czarna - to jest kawa
        Duza czarna - to jest noc...

        Chyba przystepnie tlumaczone?
        • Gość: kwieto Budda, Renka, Orzeszek IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 17:38
          Tak sie przygladam waszej dyskusji i postanowilem sie wciac.
          Popieram orzeszka (z ktorym moglbym sie troche poklocic, ale o drobiazgi)
          A Rence wyjasniam prosto i przystepnie:

          Chodzi o to, ze Budda zaczal sie rozwijac, uzmyslowil sobie pare spraw, i wydaje
          mu sie, ze zlapal pana Boga za nogi. Mowi (mowisz Buddo) tutaj na przyklad o tym,
          ze ludzie potrzebuja nauczyciela, ktory im wskaze DROGE. W porzadku. Tez tak od
          czasu do czasu uwazam. Sek w tym, ze ta DROGA dla kazdego niemal czlowieka
          oznacza cos innego. Poza tym, nie uwazam, ze Budda jest w stanie zostac
          nauczycielem - brakuje mu bardzo cennej rzeczy - POKORY. I odpowiadam na
          pytanie orzeszka "w jakim celu"? - zeby podbudowac EGO, miec dowod na to, ze jest
          sie lepszym (skad wiem - pare lat temu sam uprawialem takie akcje, na szczescie
          wyroslem)
          Budda skutecznie unika wdawanie sie w dyskusje na temat, w ktorym przestaje byc
          autorytetem - gdy napisalem, ze tez mam za soba sciezke rozwoju duchowego,
          (nawiasem mowiac, uwazam, ze zaszedlem na niej troche dalej od niego) - po prostu
          nie odpowiedzial na moj post! przypadek? nie sadze, wystarczy zajrzec do watku
          "niesmiertelnosc - fantazja?", zeby zobaczyc to samo zachowanie - napisalem, ze sie
          nie zgadzam, zaargumentowalem dlaczego - i CISZA... jest jeszcze pare takich
          watkow - za kazdym razem jest unik.
          Jak taki ktos ma czelnosc stawiac sie w pozycji mistrza??? To arogancja, ktorej nie
          znosze - dlatego wypowiadam sie na tym watku
          No i Budda podaje nam wschodni typ oswiecenia - krytykujac mody. Nie zdaje sobie
          sprawy, ze wszystkie filozofie wschodu - Buddyzm, Zen, Taoizm sa wlasnie w tej
          chwili En Vogue, na fali.
          Poza tym, uwazam, ze jest tyle rodzajow oswiecenia, ilu ludzi na swiecie. Nie
          zawsze joga czy medytacja to dobra droga. Ja na przyklad bylem typem czlowieka,
          ktory lubil oddzielac sie od swiata za pomoca rozmyslania - uciekanie od
          rzeczywistosci poprzez filozofowanie, myslenie. W tym momencie, medytacja byla
          gwozdziem do trumny mojego "oswiecenia" Gdybym zaczal medytowac -
          pograzylbym sie do dna. Niedawno doswiadczylem uczucia, ktore mozna nazwac
          (we wschodnim stylu) wgladem, czy oswieceniem. - stalo sie to wtedy gdy....
          zdecydowalem sie zrobic sobie kapiel! Oczywiscie duzo zalezalo od kontekstu owej
          kapieli, ale medytacja, joga, buddyzm nie mialy tam nic do zeczy!
          Dlatego nie lubie, gdy ktos przychodzi i mowi - "ja wiem jak Ci pomoc, uzdrowie
          Cie". A moze ja jestem zdrowy i nie potrzebuje pomocy?
          Jest piekne Zen-owe przyslowie "Gdy uczen dojrzeje - spotyka mistrza". Mistrzem
          moze byc tak naprawde ktokolwiek, czy cokolwiek (np. garnek). Sek w tym, ze nie
          mozna tu nikogo nauczac na sile - jesli ktos nie czuje potrzeby aby byc oswieconym
          - chocbys go nie wiem jak krytykowal, wytykal jego bledy, probowal nauczac - nie
          oswiecisz go, bo on Twoje slowa zignoruje po prostu.


          Orzeszek - Budda to typ psychopaty - czlowiek ktory gdy wydzwignal sie z bagna,
          uznal, ze jest przez to wyjatkowy - nie zauwazajac codziennego wychodzenia z
          bagna milionow ludzi... Arogancja, pycha, buta - a za nia nie stoi NIC...
          • Gość: kwieto Dopisek dla orzeszka IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 17:48
            Jak zwykle, moja "schodowa inteligencja" zapomnielem czegos dopisac

            orzeszek - pisalas o tym, ze buddyzm nie podzega do wojen religijnych - bo
            buddyzm to nie religia, a filozofia. Budda sam nie uwazal sie za boga, czy kogos
            wyjatkowego, dopiero jego uczniowie takim go okreslili. Dlatego mistrzowie
            buddyzmu Zen mieli w zwyczaju mawiac np. "jezeli wymowisz imie Buddy, wyplucz
            potem usta", albo rabac posagi buddy na opal...
            Nasz Budda nie zdaje sobie chyba z tego sprawy, moze sie jednak myle?
            • Gość: Budda do kwieto IP: *.unl.edu 04.10.01, 18:29
              Jak Mr. Volny nazwie Was idiotami, to Mr. Volny jest niedobry.
              Jak kwieto nazwie Budde psychopata, to wszystko jest w porzadku.
              Oto powojna moralnosc, choc moze nie. O Wy wszyscy uczeni w psychologii !
              Czy nie wiecie o tym, ze to co tak tepicie i nienawidzicie we mnie, to
              jest dokladnie to, z czym sobie nie mozecie sami dac rady ? Tego Was nie
              uczono , ze swiat zewnetrzny wraz z cala siecia ludzkich zaleznosci
              to projekcja i obraz Waszego umyslu ? Ja jestem obrazem waszych slabosci,
              i mozecie sie we mnie przejrzec. Tak jak ja moge ujrzec siebie w kontaktach z
              Wami. Ile zlosci jest w Was, w Was, ktorzy krzyczycie naookolo o swej
              tolerancji i zrozumieniu. Kwieto, zadaj jeszcze raz swe pytania, przepraszam,
              gdzies mi umknely, a ja ze swego psychopatycznego punktu widzenia wytlumacze
              Ci jak umiem.
              Kto Was pozamykal w tych kokonach Waszych swiatow ? Ty orzeszek z tymi Twoimi
              placzami z bezsilnosci nadajesz sie na psychoterapie, nie ja z moim
              swiatopogladem, do ktorego mam prawo. Do Ciebie zas kwieto: ja nie posunalem
              sie ani o krok w mej bufonadzie, to co twierdzilem, twierdze i dzisiaj. Ty
              natomiast z grzecznego respondenta przeflancowales sie w bezczelnego
              typa, ktory jak nie ma juz co powiedziec to nazywa kogos psychopata.
              Przemysl to. Czy ja taka wycieczke urzadzilem w kierunku Ciebie, orzeszka czy
              fnolla ?
              Zdrowka od Buddy.
              • Gość: orzeszek Re: do Buddy IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 19:17
                Gość portalu: Budda napisał(a):


                > Kto Was pozamykal w tych kokonach Waszych swiatow ?

                Stworca, drogi Buddo. Kazdy czlowiek jest oddzielnym, autonomicznym
                wszechswiatem. Powinienes to wiedziec.

                Ty orzeszek z tymi Twoimi
                > placzami z bezsilnosci nadajesz sie na psychoterapie, nie ja z moim
                > swiatopogladem, do ktorego mam prawo.

                Jest mi strasznie przykro, kiedy spotykam sie z krzywdzacymi uprzedzeniami wobec
                wartosciowych skadinad ludzi. Kiedy jest mi przykro i smutno-placze. Na to tez
                trzeba odwagi. Ile jej trzeba-zapytaj mezczyzn, ktorym w naszej kulturze plakac
                prawie nie wolno. Psychoterapia-o czym nie wiesz, bo i skad, uczy m.in. zdrowego,
                adekwatnego i bezpiecznego dla siebie (oraz innych) okazywania uczuc. W tym
                placzu. Dla mnie wiec to, ze w sytuacji, kiedy najchetniej wzielabym za kij
                przeciw podlym zachowaniom (po to rzecz jasna, zeby od smutku i lez uciec, jak
                niektorzy czynia) zloszcze sie z bezsilnosci, bo nie wolno mi nikogo bic, a potem
                placze jest jak najbardziej pozadane i naturalne. Moze gdybys Ty czasem zaplakal
                bylbys lepszym czlowiekiem, kto wie... A co do prawa do posiadania przez Ciebie
                wlasnych pogladow-to juz to wczesniej ustalilismy. Ale skoro potrzebujesz tego
                jeszcze raz: tak, masz prawo posiadac wlasne poglady i wyrazac je jako takie. Nic
                mniej i nic wiecej.
              • Gość: kwieto Re: do Buddy IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 19:59
                Za psychopate przepraszam. po prostu przypominasz mi kogos, kto w istocie jest
                "typem psychopatycznym" dlatego napisalem "typ psychopaty".

                Ale dalej nie odpisales na mojego wczesniejszego posta, DLACZEGO? Post jest z
                tytulem "odpowiadam na Twoje pytania Buddo", nie bede go przytaczal ponownie.

                No i To co krytykuje - ta bufonada jest widoczna - mowisz, ze mozemy przejrzec
                swe slabosci w Tobie, i Ty jestes tym, co my odrzucamy. Buddo, to jest belkot. Ja
                krytykuje bufonade nie dlatego, ze mi sie nie podoba, tylko dlatego, ze chce TOBIE
                pomoc - sam przechodzilem to co Ty, i wiem, ze jest to jak odra. Moja krytyka ma
                Cie sklonic raczej do zastanowienia sie nad podstawami swego postepowania,
                zadania sobie pytan typu "po co tu pisuje?", "co chce osiagnac przez moje posty?",
                "dlaczego niektorzy ludzie na forum mnie denerwuja?".
                Zrozum - Ty mnie nie denerwujesz, ja chce Ci pomoc
                • Gość: Budda do kwieto IP: *.unl.edu 04.10.01, 20:50
                  Gość portalu: kwieto napisał(a):

                  > Za psychopate przepraszam. po prostu przypominasz mi kogos, kto w istocie jest
                  > "typem psychopatycznym" dlatego napisalem "typ psychopaty".

                  Przepraszam, ze cie nazwalem morderca, po prostu przypominasz mi kogos, kto w
                  istocie jest typem mordercy.... to jest dopiero belkot !!!

                  > Ale dalej nie odpisales na mojego wczesniejszego posta, DLACZEGO? Post jest z
                  > tytulem "odpowiadam na Twoje pytania Buddo", nie bede go przytaczal ponownie.
                  >
                  > No i To co krytykuje - ta bufonada jest widoczna - mowisz, ze mozemy przejrzec
                  > swe slabosci w Tobie, i Ty jestes tym, co my odrzucamy. Buddo, to jest belkot.

                  Nigdzie nie napisalem, ze ja jestem tym , ktorego odrzucacie. Nie zrozumiales
                  mojej mysli. Czytaj jeszcze raz.

                  > Ja
                  > krytykuje bufonade nie dlatego, ze mi sie nie podoba, tylko dlatego, ze chce TO
                  > BIE
                  > pomoc - sam przechodzilem to co Ty, i wiem, ze jest to jak odra. Moja krytyka m
                  > a
                  > Cie sklonic raczej do zastanowienia sie nad podstawami swego postepowania,
                  > zadania sobie pytan typu "po co tu pisuje?", "co chce osiagnac przez moje posty
                  > ?",
                  > "dlaczego niektorzy ludzie na forum mnie denerwuja?".
                  > Zrozum - Ty mnie nie denerwujesz, ja chce Ci pomoc

                  Jesli ktorys z nas pretenduje do bycia guru, to jestes nim Ty kwieto. Ja nigdy
                  nikomu nie pisalem takich slodkich slow: "ja chce ci pomoc".
                  Kim Ty jestes kwieto, jak nie jeszcze wiekszym bufonem niz ja. Twoja kolezanka
                  miala racje. Niezly typek z Ciebie. Czy teraz rozumiesz, ze to co tak zwalczasz
                  we mnie, jest Twoim problemem rowniez ? Czy jeszcze nie dotarlo ?

                  Budda.


                  • Gość: kwieto I tu Cie mam! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 22:09
                    O widzisz - gdy Ty pouczasz, nawolujesz do rozwoju duchowego (slynny watek o
                    sniadaniu, na przyklad) to w porzadku, jesli mowisz, ze ludzie potrzebuja
                    nauczyciela to w porzadku, a kiedy Ja oferuje swoja pomoc w udoskonalaniu Ciebie,
                    to juz to jest Be? To jak to jest - pragniesz oswiecac innych a sam nie pragniesz
                    oswiecenia? Hipokryzja?

                    Kiedy inni mowia, ze nawracajac ich na sile zachowujesz sie jak bufon - to znaczy,
                    ze jak to mowisz "boja sie o swoje Ego i zachowanie status quo" (cytat niedokladny,
                    bo z pamieci), ale jesli ktos postawi sie na tej samej pozycji wzgledem Ciebie, to
                    juz jest bufonem i pretenduje do bycia guru?

                    Uzyles wlasciwych slow ("nadety bufon"), zeby oddac moj stosunek do Ciebie we
                    wczesniejszym poscie - tyle ze ja zagralem w nim CIEBIE - takim jak Cie odbieram
                    na podstawie wiekszosci Twoich postow...
                  • Gość: kwieto I tu Cie mam! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 22:10
                    O widzisz - gdy Ty pouczasz, nawolujesz do rozwoju duchowego (slynny watek o
                    sniadaniu, na przyklad) to w porzadku, jesli mowisz, ze ludzie potrzebuja
                    nauczyciela to w porzadku, a kiedy Ja oferuje swoja pomoc w udoskonalaniu Ciebie,
                    to juz to jest Be? To jak to jest - pragniesz oswiecac innych a sam nie pragniesz
                    oswiecenia? Hipokryzja?

                    Kiedy inni mowia, ze nawracajac ich na sile zachowujesz sie jak bufon - to znaczy,
                    ze jak to mowisz "boja sie o swoje Ego i zachowanie status quo" (cytat niedokladny,
                    bo z pamieci), ale jesli ktos postawi sie na tej samej pozycji wzgledem Ciebie, to
                    juz jest bufonem i pretenduje do bycia guru?

                    Uzyles wlasciwych slow ("nadety bufon"), zeby oddac moj stosunek do Ciebie we
                    wczesniejszym poscie - tyle ze ja zagralem w nim CIEBIE - takim jak Cie odbieram
                    na podstawie wiekszosci Twoich postow...
                    • Gość: Budda a kuku, nie tym razem IP: *.unl.edu 04.10.01, 23:16
                      Gość portalu: kwieto napisał(a):

                      > O widzisz - gdy Ty pouczasz, nawolujesz do rozwoju duchowego (slynny watek o
                      > sniadaniu, na przyklad) to w porzadku, jesli mowisz, ze ludzie potrzebuja
                      > nauczyciela to w porzadku, a kiedy Ja oferuje swoja pomoc w udoskonalaniu
                      Ciebi
                      > e,
                      > to juz to jest Be? To jak to jest - pragniesz oswiecac innych a sam nie
                      pragnie
                      > sz
                      > oswiecenia? Hipokryzja?

                      Blad w rozumowaniu szpaczku. Ja wyrazam swoja opinie na temat Twego sniadania
                      i nie NAWOLUJE do zmiany kogokolwiek. Nie oferuje pomocy osobiscie nikomu, tak
                      jak Ty to robisz, zwracajac sie do mnie wprost: chce Ci pomoc. Problem jest w
                      Tobie, gdyz moje stanie na chodniku i przemowe na temat np. niezdrowych sniadan
                      bierzesz jako "nawracanie na sile". Czy ja Ci zaproponowalem pomoc w
                      doskonaleniu
                      Ciebie ? Mozesz czytac moje posty, ale nie musisz ich brac do siebie. Z tym
                      masz
                      problem ptaszku, podobnie jak orzeszek i fnoll i wielu innych.
                      >
                      > Kiedy inni mowia, ze nawracajac ich na sile zachowujesz sie jak bufon - to
                      znac
                      > zy,
                      > ze jak to mowisz "boja sie o swoje Ego i zachowanie status quo" (cytat
                      niedokla
                      > dny,
                      > bo z pamieci), ale jesli ktos postawi sie na tej samej pozycji wzgledem
                      Ciebie,
                      > to
                      > juz jest bufonem i pretenduje do bycia guru?

                      Oczywiscie, ze ktos z mocnym kosccem psychicznym nie poczuje zadnego zagrozenia
                      ze strony Buddy, ale ci z poszarpanym, plochym JA odbiora mnie jako napastnika.
                      I taki Ty jestes kwieto.
                      >
                      > Uzyles wlasciwych slow ("nadety bufon"), zeby oddac moj stosunek do Ciebie we
                      > wczesniejszym poscie - tyle ze ja zagralem w nim CIEBIE - takim jak Cie
                      odbiera
                      > m
                      > na podstawie wiekszosci Twoich postow...

                      Ty nie zagrales mnie, tylko siebie. Nic Ci nie brakuje do tego by byc mna.
                      Jeszcze raz Ci powtarzam, zwalczajac mnie, zwalczasz siebie, i tu jest luka
                      w Twym psychologicznym wyksztalceniu. To co Cie u mnie boli, to jest Twoj
                      nieuswiadamiany bol. Tylko, ze latwiej to widac u kogos niz u samego siebie.
                      Dlatego tak jestesmy sobie potrzebni, ale Ty tego zdajesz sie nie dostrzegac.

                      Pozdrowienia, Budda.

                      • Gość: kwieto Re: a kuku, nie tym razem IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 23:49
                        Widzisz, Ty rowniez wyobrazasz sobie pewne zeczy:

                        Po pierwsze - nie mam psychologicznego wyksztalcenia - ZADNEGO.

                        Po drugie - posty w ktorych ja widze Ciebie jako traktujacych innych
                        protekcjonalnie, w ktorych probojesz wmawiac innym, jaka jest "jedynie sluszna
                        droga" itd. Przytaczam ponizej - przeczytaj je tak, jakby byly skierowane do Ciebie:

                        "Nie taka jest natura zycia Katebo. Nie opowiadaj. Owe prysznice, makeupy,
                        suszenia i tym podobne to Twoje EGO at work. Wstan 0 5.15, zrob powitanie slonca
                        usiadz przez 10 minut w skupieniu, powtarzaj sobie ze jestes mloda i zdrowa,
                        a efekty przyjda same.
                        Pozdrawiam, Budda."

                        "Przeraza mnie to co tu wypisujecie. Pospiech, bieganina, budziki, klotnie,
                        zimne kanapki, spoznienia.... Czy nie mozna inaczej ? A gdzie poranna
                        gimnastyka, nie mowiac o spacerze, o jodze czy medytacji ? Gdzie poranna
                        szklanka czystej wody, gdzie (jakikolwiek) rodzaj modlitwy, gdzie platki
                        owsiane, gdzie chocby jedna strona jakiejs duchowej strawy.
                        Nie mowcie, ze to nie mozliwe. Przypuszczam, ze caly dzien wyglada tak jak
                        poranek. Opamietajcie sie !!!
                        Pozdrawiam, Budda. "

                        "malwinoX2, wybacz ale to co Ty piszesz to same "przyjaciolkowe" androny.
                        Owa milosc wlasna to nic innego jak nasze EGO, z ktorym trzeba walczyc a nie
                        podklejac gdzie sie da. O jakich to wlasnych walorach mowisz ? Co znaczy
                        rekonstytuowanie ? Co ma zrobic w zwiazku z tym czas ? A zmysly ?
                        To wlasnie one a nic innego robia z Poziomki to kim jest dzisiaj. Sensualne
                        podejscie do zycia zrobilo z niej osobniczke, ktora nic poza swoja osoba nie
                        widzi, wszedzie rany ktos zadaje.... Ona zwyczajnie nie ma swego autentycznego
                        centrum, albo o nim kompletnie zapomniala. Nie czas to wdawac sie w szczegolowa
                        analize, czym jest ego, a czym w odroznieniu od ego jest nasze centrum czy
                        dusza jak kto woli. Ty nawet nic nie proponujesz, tylko sklejasz slowa
                        powszechnie uzywane w "kacikach dla zakochanych".
                        Pozdrawiam, Budda."

                        "Gdyby fnoll zechcialby troche wiecej czasu
                        poswiecic na studiowanie najnowszych koncepcji na linii cialo-umysl-dusza,
                        mysle, ze bylby z niego naprawde dobry psycholog."

                        To taki wybor raptem z trzech raptem watkow - jak jest na innych? podobnie...

                        I na koniec- Ty mnie na prawde nie "bolisz". Czemu wiec pisze? bo lubie
                        dyskutowac, poza tym, ja caly czas powtarzam jeden przekaz - "nie nauczaj na sile i
                        traktuj innych z naleznym im szacunkiem" . Poniewaz zdajesz sie nie rozumiec tego
                        przekazu (albo nie chcesz), powtarzam go w kolko. Dlaczego uwazam, ze nie
                        rozumiesz? bo caly czas starasz sie zdyskredytowac rozmowcow, chocby mowiac
                        im, cos takiego:

                        "Kto z Was, poswiecil lata na zglebienie istoty karmy, wiecznosci zycia, istoty
                        boga, naszego miejsca w tym wszechswiecie. Powtarzam, kto poswiecil lata.
                        Kto z Was widzi nasze zycie jako nieprzerwany ciag istnienia generowany
                        tym co myslimy, co jemy, z kim i jak spimy ? Kto poszerzyl panorame swego zycia
                        poza czubek gory lodowej jakim jest materialna rzeczywistosc ? Kto widzi
                        kazda kolejna edycje swego zycia jako wyzwanie do polepszania sie a nie tylko
                        do zaspokojenia swych biologicznych potrzeb ? Kto z Was myslal o przerwaniu
                        tej swoistej karmicznej grawitacji i niepowracaniu juz na ta planete ?
                        Zdziwieni ze mozna o takich rzeczach myslec i mowic ?"

                        albo:

                        "Ale dopoki to nastapi, taki jak ja, zawsze bedzie kims
                        niebezpiecznym, kims co zachwieje Waszym twardniejacym z dnia na dzien EGO.
                        Nie jest w stanie nikt nikogo oswiecic o ile ten ktos nie jest gotowy na to.
                        Dlatego nie mam watpliwosci, ze 99 procent tych co czyta moje posty, dostrzeze
                        w nich grozbe dla swego staus quo."

                        Takie odpowiedzi to tylko odbijanie pileczki. Ujmujac to Twoim stylem mowienia:
                        Stawiasz sie w pozycji polaczenia mesjasza i cierpiacego "za sprawe". Gdybys
                        chcial wejsc w glab siebie na prawde, i na prawde osiagnac stan
                        samorzrealizowania sie, wtedy zastanowilbys sie nad tym, czy krytyka pod twoim
                        adresem jest sluszna, zamiast po prostu ja odrzucac.
                        Jest takie ladne przyslowie - "Jesli ktos Ci powie, ze jestes oslem, mozesz to
                        zignorowac. Jesli powie Ci tak kilka osob - powinienes sie zastanowic. Jesli wszyscy
                        dookola mowia, ze jestes oslem - kup sobie worek siana"
                        • Gość: ona Re: ona do kwieto IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.10.01, 12:57
                          Gość portalu: kwieto napisał(a):
                          > Jest takie ladne przyslowie - "Jesli ktos Ci powie, ze jestes oslem, mozesz to
                          > zignorowac. Jesli powie Ci tak kilka osob - powinienes sie zastanowic. Jesli ws
                          > zyscy
                          > dookola mowia, ze jestes oslem - kup sobie worek siana"


                          o Boze, kwieto, chyba musze sobie kupic ten worek!!!...
                      • Gość: fnoll ze sie wtrace (z niepelnym psychologicznym wyksztalceniem) IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 00:37
                        Buddo, wiele w historii twego zycia i stylu bycia na forum wskazuje na to, iz
                        jestes osoba z zaburzona osobowoscia (dawniej "psychopatia") w zgodzie z tym
                        jak sie ja definiuje np w ICD-10 (obowiazujaca w Europie klasyfikacja) - takze
                        Kwieto w swej intuicyjnej diagnozie (bo chyba to mial na celu, a nie zwykla
                        obelge) dotknal pewnej istotnosci, choc przeciez z psychiatria czy psychologia
                        nie ma wiekszych zwiazkow (jako student SGH)

                        od razu zaznaczam, ze zaburzona osobowosc nie jest choroba psychiczna, choc
                        moze byc jej podlozem (zarowno nerwic np nerwicy lekowej z napadami paniki, jak
                        i psychoz) - z zaburzona osobowoscia mozna dac sobie w zyciu rade, pracowac,
                        plodzic dzieci, placic podatki; ze wzgledu na to, ze nie jest sama w sobie
                        powodem do hospitalizacji brak danych o czestosci jej wystepowania, ale z ocen
                        klinicystow wynika, ze rzadka nie jest

                        osobowosci zaburzonej nie da sie "wyleczyc" - mozna ja jedynie "stonowac"
                        cwiczeniem w deficytowych cechach

                        ponadto sam termin "zaburzona osobowosc" niewiele jeszcze mowi, bo osobowosc
                        moze byc zaburzona na dziesiatki sposobow, w klasyfikacjach wymienia sie
                        najczesciej wystepujace "grupy" zaburzen osobowosci - jak osobowosc
                        paranoiczna, schizoidalna, dyssocjalna, chwiejna emocjonalnie, histrioniczna,
                        anankastyczna, unikowa, zalezna i inne

                        ale dlaczego Buddo akurat do ciebie przyklejac ta plakietke? (ktora sie, tak na
                        marginesie, spokojnie mozesz podetrzec przeciez); coz, to co mi sie rzucilo w
                        oczy, a co wskazuje na pewne podobienstwa to: niezaznaczona syntonia
                        (wspolodczuwanie czy wspolczucie), brak elastycznosci, usztywnienie reakcji (w
                        tym przypadku werbalnych - twoje wszystkie posty, niezaleznie od tematu, sa w
                        tym samym "stylu"), reakcje niedostosowane do sytuacji (jak poprzednio),
                        reakcje te skrajnie roznia sie od tego, jak przecietna jednostka w naszej
                        kulturze wchodzi w relacje miedzyludzkie, zaburzenia sfery popedowej (twoje
                        dawne nalogi), egocentryzm (czyli nieumiejetnosc wczucia sie w drugiego
                        czlowieka, przyjecia jego punktu widzenia), nadmierna podejrzliwosc (twoja
                        sklonnosc do teorii spiskowych - z watkow wokol WTC na forum zdaje sie
                        "swiat"), brak tolerancji na krytyke, zawzietosc (nieustepliwosc w dyskusji
                        nieprzyznawanie sie do bledow), opaczna interpretacja danych (przekrecanie ich
                        tak, by pasowaly do wlasnej sztywnej wizji swiata), nadmierne poczucie wlasnej
                        wartosci, postawa wyzszosciowa i nieustepliwosc w obronie wlasnych praw,
                        bezwzglednosc w realizowaniu wlasnych celow (nieogladanie sie na uczucia
                        innych), prowokowanie do walki, posiadanie idei nadwartosciowych (pogladow, do
                        ktorych odnosi sie cale swoje zycie i cale zycie sie im podporzadkowuje)

                        wiekszosc z tego to typ paranoiczny osobowosci zaburzonej

                        skad sie bierze zaburzona osobowosc? zwykle na wrodzone predyspozycje nakladaja
                        sie "toksyczne" oddzialywania srodowiska (jak zla atmosfera w rodzinie,
                        trudnosci w odnalezieniu sie w srodowisku rowiesnikow) - i mamy osobowosc
                        zaburzona - czyli trudno kogokolwiek za nia winic, co jest warte podkreslenia,
                        inna sprawa, ze juz swoimi wolicjonalnymi dzialaniami, przy "odpowiednim"
                        oddzialywaniu srodowiska (np. uczestnictwo w skrajnym ruchu politycznym czy
                        religijnym) mozna taka zaburzona osobowosc niezle rozbujac (rozni guru,
                        dyktatorowie, szefowie swiata przestepczego itp.)

                        patrzac na problematyke zaburzonej osobowosci mozna sobie zadac pytanie, czy
                        jest ona w jakims sensie zla? oceniajac pod katem kryteriow etyczno/kulturowych
                        - moze tak, ale gdy spojrzymy na sprawe od strony walki o przetrwanie, okaze
                        sie, ze gdyby tacy wikingowie mieli zdrowe, syntoniczne osobowosci i nie byli
                        slynnymi berserkami - to by skonczyli jak laponczycy, a nie bohaterowie sag;
                        nie wspominajac o przywodcach politycznych czy "skutecznych" handlowcach

                        czyli - w niektorych spolecznosciach BRAK zaburzonej osobowosci moze byc poza
                        norma statystyczna - przypominam jednak, ze nie ma badan statystycznych co do
                        wystepowania o.z. i bylyby one bardzo trudne do przeprowadzenia

                        jest jeszcze kwestia nieostrej granicy - za osobowosc zaburzona uznaje sie
                        jedynie przypadki wyraziste, spelniajace wiele kryteriow

                        osobiscie nie oceniam o.z. w kryteriach zla/dobra, szczegolnie, ze naprawde
                        mnostwo ludzi nie miesci sie w ramach "normy", co nie czyni ich mniej ludzmi -
                        wszyscy mamy te same prawa i powinnosci i na tym bym sie raczej skupil

                        ale wracajac do Buddy - oczywiscie diagnozowanie kogokolwiek za posrednictwem
                        forum to czynnosc wielce ryzykowna, zeby nie rzec - pozbawiona sensu,
                        szczegolnie, ze zachodzi tu podejrzenie ze tak zacna nauka jak psychopatologia
                        zostala zaprzegnieta do osobistych potyczek

                        ale ze sam jestem typem aspolecznym ;-) to sobie pozwolilem na ta byc moze dla
                        niektorych ciekawa, dla niektorych gorszaca wycieczke w strone Buddy

                        jest jezyk religii

                        jest jezyk nauki

                        sa grzesznicy - sa i osoby z zaburzona osobowoscia (grzech pierworodny)

                        sorry za kolejna dawke ciezkich terminow

                        pozdrowienia dla wszystkich :-)
                        • Gość: volny (z niepelnym psychologicznym wyksztalceniem) i cale szczescie ze nie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.10.01, 03:27
                          i cale szczescie ze nie pelne, bo jak by mial pelne to bysmy dostali wyklad filozoficzny.
                          A to sie jeszcze da przeczytac.
                          A co do filozofa polskiego o ktorym kiedys wspomnaliem ( piszac ze jest idiota. musze uzupelnic
                          wypowiedz jest on calkowitym zerem umyslowym ) wypowiadal sie on w TV zaraz po ataku ze wyszstkie
                          akcje solidarnosciowe typu pochody palenie swiec modlitwy nie maja sensu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          Pisze o ksiazkach i zawsze o nich bede pisal. Bo dobra ksiazka ma to do siebie ze po przeczytaniu nasze
                          horyzonty myslenia moga sie powiekrzyc. ( Jak tego chcemy )
                          To ze uwazam ze ten filozof jest idiota moze kogos szkowac.
                          Znalazlem DOSKONALY ROZDZIAL NA TEMAT DLACZEGO PEWNE RZECZY JEST TAK TRUDNO
                          WYTLUMACZYC INNYM LUDZIOM.
                          jAK WPISZE DO KOMPUTERA 20 STRON JEDEN ROZDZIAL TO UMIESZCZE TO NA MOJEJ STRONIE
                          WEB !!!!!!!!!!!!
                          Wtedy podyskutujemy dalej.

                          CDN

                          Volny

                          Gość portalu: fnoll napisał(a):

                          > Buddo, wiele w historii twego zycia i stylu bycia na forum wskazuje na to, iz
                          > jestes osoba z zaburzona osobowoscia (dawniej "psychopatia") w zgodzie z tym
                          > jak sie ja definiuje np w ICD-10 (obowiazujaca w Europie klasyfikacja) - takze
                          > Kwieto w swej intuicyjnej diagnozie (bo chyba to mial na celu, a nie zwykla
                          > obelge) dotknal pewnej istotnosci, choc przeciez z psychiatria czy psychologia
                          > nie ma wiekszych zwiazkow (jako student SGH)
                          >
                          > od razu zaznaczam, ze zaburzona osobowosc nie jest choroba psychiczna, choc
                          > moze byc jej podlozem (zarowno nerwic np nerwicy lekowej z napadami paniki, jak
                          >
                          > i psychoz) - z zaburzona osobowoscia mozna dac sobie w zyciu rade, pracowac,
                          > plodzic dzieci, placic podatki; ze wzgledu na to, ze nie jest sama w sobie
                          > powodem do hospitalizacji brak danych o czestosci jej wystepowania, ale z ocen
                          > klinicystow wynika, ze rzadka nie jest
                          >
                          > osobowosci zaburzonej nie da sie "wyleczyc" - mozna ja jedynie "stonowac"
                          > cwiczeniem w deficytowych cechach
                          >
                          > ponadto sam termin "zaburzona osobowosc" niewiele jeszcze mowi, bo osobowosc
                          > moze byc zaburzona na dziesiatki sposobow, w klasyfikacjach wymienia sie
                          > najczesciej wystepujace "grupy" zaburzen osobowosci - jak osobowosc
                          > paranoiczna, schizoidalna, dyssocjalna, chwiejna emocjonalnie, histrioniczna,
                          > anankastyczna, unikowa, zalezna i inne
                          >
                          > ale dlaczego Buddo akurat do ciebie przyklejac ta plakietke? (ktora sie, tak na
                          >
                          > marginesie, spokojnie mozesz podetrzec przeciez); coz, to co mi sie rzucilo w
                          > oczy, a co wskazuje na pewne podobienstwa to: niezaznaczona syntonia
                          > (wspolodczuwanie czy wspolczucie), brak elastycznosci, usztywnienie reakcji (w
                          > tym przypadku werbalnych - twoje wszystkie posty, niezaleznie od tematu, sa w
                          > tym samym "stylu"), reakcje niedostosowane do sytuacji (jak poprzednio),
                          > reakcje te skrajnie roznia sie od tego, jak przecietna jednostka w naszej
                          > kulturze wchodzi w relacje miedzyludzkie, zaburzenia sfery popedowej (twoje
                          > dawne nalogi), egocentryzm (czyli nieumiejetnosc wczucia sie w drugiego
                          > czlowieka, przyjecia jego punktu widzenia), nadmierna podejrzliwosc (twoja
                          > sklonnosc do teorii spiskowych - z watkow wokol WTC na forum zdaje sie
                          > "swiat"), brak tolerancji na krytyke, zawzietosc (nieustepliwosc w dyskusji
                          > nieprzyznawanie sie do bledow), opaczna interpretacja danych (przekrecanie ich
                          > tak, by pasowaly do wlasnej sztywnej wizji swiata), nadmierne poczucie wlasnej
                          > wartosci, postawa wyzszosciowa i nieustepliwosc w obronie wlasnych praw,
                          > bezwzglednosc w realizowaniu wlasnych celow (nieogladanie sie na uczucia
                          > innych), prowokowanie do walki, posiadanie idei nadwartosciowych (pogladow, do
                          > ktorych odnosi sie cale swoje zycie i cale zycie sie im podporzadkowuje)
                          >
                          > wiekszosc z tego to typ paranoiczny osobowosci zaburzonej
                          >
                          > skad sie bierze zaburzona osobowosc? zwykle na wrodzone predyspozycje nakladaja
                          >
                          > sie "toksyczne" oddzialywania srodowiska (jak zla atmosfera w rodzinie,
                          > trudnosci w odnalezieniu sie w srodowisku rowiesnikow) - i mamy osobowosc
                          > zaburzona - czyli trudno kogokolwiek za nia winic, co jest warte podkreslenia,
                          > inna sprawa, ze juz swoimi wolicjonalnymi dzialaniami, przy "odpowiednim"
                          > oddzialywaniu srodowiska (np. uczestnictwo w skrajnym ruchu politycznym czy
                          > religijnym) mozna taka zaburzona osobowosc niezle rozbujac (rozni guru,
                          > dyktatorowie, szefowie swiata przestepczego itp.)
                          >
                          > patrzac na problematyke zaburzonej osobowosci mozna sobie zadac pytanie, czy
                          > jest ona w jakims sensie zla? oceniajac pod katem kryteriow etyczno/kulturowych
                          >
                          > - moze tak, ale gdy spojrzymy na sprawe od strony walki o przetrwanie, okaze
                          > sie, ze gdyby tacy wikingowie mieli zdrowe, syntoniczne osobowosci i nie byli
                          > slynnymi berserkami - to by skonczyli jak laponczycy, a nie bohaterowie sag;
                          > nie wspominajac o przywodcach politycznych czy "skutecznych" handlowcach
                          >
                          > czyli - w niektorych spolecznosciach BRAK zaburzonej osobowosci moze byc poza
                          > norma statystyczna - przypominam jednak, ze nie ma badan statystycznych co do
                          > wystepowania o.z. i bylyby one bardzo trudne do przeprowadzenia
                          >
                          > jest jeszcze kwestia nieostrej granicy - za osobowosc zaburzona uznaje sie
                          > jedynie przypadki wyraziste, spelniajace wiele kryteriow
                          >
                          > osobiscie nie oceniam o.z. w kryteriach zla/dobra, szczegolnie, ze naprawde
                          > mnostwo ludzi nie miesci sie w ramach "normy", co nie czyni ich mniej ludzmi -
                          > wszyscy mamy te same prawa i powinnosci i na tym bym sie raczej skupil
                          >
                          > ale wracajac do Buddy - oczywiscie diagnozowanie kogokolwiek za posrednictwem
                          > forum to czynnosc wielce ryzykowna, zeby nie rzec - pozbawiona sensu,
                          > szczegolnie, ze zachodzi tu podejrzenie ze tak zacna nauka jak psychopatologia
                          > zostala zaprzegnieta do osobistych potyczek
                          >
                          > ale ze sam jestem typem aspolecznym ;-) to sobie pozwolilem na ta byc moze dla
                          > niektorych ciekawa, dla niektorych gorszaca wycieczke w strone Buddy
                          >
                          > jest jezyk religii
                          >
                          > jest jezyk nauki
                          >
                          > sa grzesznicy - sa i osoby z zaburzona osobowoscia (grzech pierworodny)
                          >
                          > sorry za kolejna dawke ciezkich terminow
                          >
                          > pozdrowienia dla wszystkich :-)

          • Gość: 0rzeszek Re: do Kwieto IP: *.gazeta.pl 04.10.01, 19:04
            No swiete slowa poprostu! Gdybys chcial wiecej napisac o sobie i swojej drodze
            BARDZO CHETNIE PRZECZYTAM. Mam tez nadzieje, ze poruszysz te szczegoly, w
            ktorych sie roznimy, bo mam wrazenie, ze masz ciekawe rzeczy do powiedzenia i
            moze dasz tez kawalek lustra mojemu zarozumialstwu:))) Zero kokieterii, tylko
            fakty, czasem sie zapedzam, a po co. W kazdym razie czekam na posty od Ciebie,
            pozdrawiam, o
            • Gość: kwieto Re: do Orzeszka IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 20:04
              Milo mi, ze tak twierdzisz... na rozmowe na temat drogi, czy roznic w pogladach
              trzebaby zalozyc nowy watek, albo zaczac rozmawiac prze e-mail, bo to strasznie
              skomplikowane opowiedziec o tych wszystkich subtelnosciach...

              Co do Twojej zarozumialosci - nie przesadzaj, nie jest tak zle. Zreszta, jedna z
              moich kolezanek caly czas mi przypomina, ze jestem zarozumialy i arogancki - i ja
              sie z nia zgadzam! Sek w tym, ze ja lubie byc zarozumialy, hihihi
              • Gość: orzeszek Re: do kwieto IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 11:40
                ja tez!!!!!!:)))))))
                • Gość: kwieto Agresywny kwieto do aroganckiego Orzeszka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.01, 17:40
                  No i oboje jestesmy szczesliwsi :"))))
        • Gość: Sławek Re: Slownik dla Slawka IP: 192.168.10.* / 213.25.194.* 04.10.01, 19:13
          Dzięki Kwieto! Teraz już wiem, że wyjaśnianie mi czegokolwiek pogarsza jeszcze
          sprawę. Będę stał cichutko z boku i skubiąc nieśmiało rąbek chusteczki
          przysłuchiwał się. Jeśli rozwinie się Twój wątek o piwie to ja będę w żywiole.

          Pozdrawiam :-)))
          • Gość: kwieto Re: Slownik dla Slawka IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 20:12
            Na marginesie pytan o rzeczy niezrozumiale, polecam biografie Richarda Feynmana
            pt. "Pan raczy zartowac panie Faynman". Opisywana tam jest m in. sytuacja, w
            ktorej Feynman (w skrocie: F), bioracy udzial przy konstruowaniu bomby atomowej,
            zostaje wyslany do fabryki wzbogacajacej uran. Tam inzynierowie, majac go za
            specjaliste, przedstawiaja mu projekt usprawnien - rysunek techniczny, ktorego F
            zupelnie nie rozumie. I zastanawia sie jak sie inteligentnie zapytac, co to sa te male
            kwadraciki, ktorymi rysunek jest upstrzony - wygladaja na okna, ale sa tez na dachu
            - okna na dachu???? Wiec wreszcie kladzie palec na jednym z kwadracikow, pytajac
            - "a co bedzie jak sie zatka ten zawor?" Poploch. Inrzynierowie przerazeni szepcza -
            "rzeczywiscie!". Po spotkaniu, czlowiek oprowadzajacy F po fabryce mowi -
            "wiedzialem, ze jest pan inteligentny, ale jak pan na to wpadl tak od razu?" F
            odpowiada - "trzeba wymyslec sposob jak sprawdzic, czy taki kwadracik to jest
            okno, czy cos innego"....
            • Gość: renka Re: budka z piwem IP: *.sympatico.ca 05.10.01, 05:56
              Jeszcze troche i zrobi sie budka z pywkem.Nie spodziewalam sie, ze kwieto moze
              byc az tak agresywny. Ciekawe czego sie najadl, zgodnie z zasada, ze FOOD
              AFFECTS MOOD ?
              • Gość: kwieto Re: budka z piwem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 08:42
                Kanapek z szynka.
                A na powaznie - widzisz, ja jestem uparty, i lubie dyskutowac - jesli ktos sie
                usztywnia, nie podajac sensownych (albo zadnych) argumentow, to wtedy zrobie
                wszystko, zeby przyprzec go do muru. To taka gra. Atawizm. Przy czym, nie jestem
                specjalnie przygnebiony jesli ktos przyprze do muru mnie. To tez sie zdaza, i to
                dosc czesto.
                Lubie ten atawizm - chocby dlatego, ze mozna podszkolic swoja umiejetnosc
                dyskusji - uniknac pewnych bledow w przyszlosci.
                • Gość: Jezus Re: budka z piwem IP: *.002.popsite.net 05.10.01, 14:56
                  Pozdrawiam Cie Buddo Serdecznie!
                  A wam, oslom,zenkom, itd. powiem tylko
                  ze samozadowolona pycha profesjonalnej za-rozumialosci
                  i poprawnosci zawodowo-intelektualnej
                  niewiele dobrego wam da, jako ludziom, i tym, ktorym rzekomo
                  pomagacie, kazac im przychodzic do was
                  pokornie w przyplywie bezsilnosci (uczen biega
                  za mistrzem!? - Leniwi obludnicy!).
                  "Budda zlapal Boga za nogi".A moze za dupe?
                  Lepsze to, niz pozeranie swinskich dup, i stawanie sie nimi.
                  O medycynie prewencyjnej takim gowniarzom
                  jak wy psych-kolezkowie, cwiczacy tutaj
                  swoje perwersyjne mozgi, zajmujacy sie task zarliwie
                  bronieniem swojego statusu wylacznosci,nie warto mowic ani slowa.
                  Musicie sie na nowo narodzic.
                  Ale na razie to tylko strach przed bolem porodowym
                  was pozera i kaze wam bronic swego status quo.
                  Zaszczute zwierzaczki intelektualnego egoizmu,
                  schowanego gleboko w podswiadomosci.


                  • Gość: Malwina Re: budka z piwem IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 15:06
                    looooo jezusie, sceduje ci moj bol porodowy i jeszcze lizaka szupa szups ci dodam, przyznaje jednak
                    bez bicia ze mnie rozsmieszyles do lez.....
                  • Gość: orzeszek Re: do wszystkich IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 16:15
                    no i mamy Jezusa. A wlasciwie jezusa. Nie obraza Was ani troche to jak sie
                    brudne geby wyciera podobnie wysokimi autorytetami?
                  • Gość: kwieto BOZEEEEEEE! NASTEPNY!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.01, 17:49
          • Gość: Katepa Re: Do Buddy i wszystkich IP: 204.155.16.* 05.10.01, 15:00
            Hej

            To, ze ktos uzywa na Forum nicka Budda i praktykuje joge nie znaczy, ze jest
            buddysta. To jest bardzo wazne, bo jezeli ten koles ma wystepowac dla
            niektorych internautow jako przedstawiciel (nauczyciel?) buddyzmu, to ja
            protestuje.

            Wypowiedzi na tym Forum to sa czasami zarty, czasami popisy, czasami upusty.
            Budda uzywa madrych slow, ale daleko mu do medrca. Ktos kto sie na buddyzmie
            nie zna (a znac sie nie musi), kupuje jego teksty. I ma bledne wyobrazenie o
            buddyzmie. Sama osobiscie praktykuje od kilkunastu lat buddyzm zen i nie
            zamierzam nikogo nauczac ani pouczac, nikomu udowadniac, ze jego styl zycia lub
            myslenia jest niewlasciwy, bo nie jest taki jak moj.

            Facet o nicku Budda cierpi wedlug mnie na typowa chorobe neofity. Bardzo latwo
            w nia wpasc, szczegolnie jesli praktykuje sie cokolwiek zwiazanego z buddyzmem,
            bez pomocy nauczyciela, ktory pokazuje uczniowi, w jakie pulapki duchowego
            rozwoju ten wpada. A pulapek jest sporo, jak pisze fnoll. Jedni zaczynaja sie
            dosc szybko czuc "mistrzami" i pouczaja. Inni z kolei zaczynaja wszystko
            interpretowac jako pustke i strzepuja popiol na Budde...

            Niech sobie Budda praktykuje co chce, chwala mu za wysilek wstawanie wczesnie
            rano i przezuwania kazdego kesa po 50 razy. Niech innym da spokoj i swoje
            poglady niech zostawia za przyslowiowymi drzwiami. A buddystow to prosze do
            tego nie mieszac.

            Pozdrawiam wszystkich, Budde tez

            Katepa
            • Gość: Budda Do Jezusa IP: *.unl.edu 05.10.01, 15:26
              Dzieki moj bracie Jezusie za slowa wsparcia. Jak sam widzisz z nielatwa materia
              przyszlo nam walczyc. Opadly mnie te fnollki, orzeszki i kwietki jak zgraja
              kondli. Ale nic to, dzisiaj juz mozna wirtualnie stawiac diagnozy, wiec dostalem
              i ja swa laurke. Neofita, psychopata, szatan i kto tam jeszcze. Zycze im
              wszystkim zdrowia szczerze. A wszystko to za to, ze polecilem szklanke wody
              zamiast kawy, gimnastyke zamiast klotni, modlitwe zamiast przeklenstw.
              Cos niedobrego sie dzieje z narodem, ale milkne juz, bo tu jeno temat o piwie
              ma szanse na przetrwanie.
              Zdrowia zyczy, Budda.
              • Gość: orzeszek Re: Do Jezusa i Buddy IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 16:17
                Polecam Tworki i Gniezno. Tam poznacie wiecej kumpli.
              • Gość: Katepa Re: Do Jezusa IP: 204.155.16.* 05.10.01, 16:22
                Uwazaj z nazwami wilkich oswieconych ludzi i nie stosuj ich do swoich marnych
                sztuczek.

                Po prostu popatrz na siebie i zastanow sie czy nie wpadles w sidla
                SAMOREALIZACJI. Tak sie koncza proby nauczania innych. W tym, co piszesz jest
                tez duzo demagogii. Po prostu sie wycofaj - albo zmien swoje nastawienie albo
                zmien nicka.

                Pouczasz innych i sam zostajesz pouczany. To bardzo dobra lekcja.

                Pozdarwiam

                Katepa
                • Gość: Budda do orzeszka IP: *.unl.edu 05.10.01, 16:59
                  Czy Ty dziewczyno nie przesadzasz z tymi madrosciami ? Jak bedziesz tak
                  powazna nadal, to sama sobie Gniezno zafundujesz. Co Cie tak znowu bodlo,
                  ze ktos ma nicka Jezus ? A moze to jego imie ? Sam poznalem Hiszpana
                  ktorego imie bylo wlasnie Jezus. Jestes sykiem nienawisci. Ty sie najpierw
                  wylecz ze swoich niedokonczonych biznesow z dziecinstwa a potem sie bierz za
                  innych. Jestes chodzaca kpina i kupa frustracji. Dlatego wlasnie zycze Ci duzo
                  zdrowia.
                  Budda.
                  • Gość: fnoll do Buddy w sprawie diagnozy IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 17:36
                    przeczytales cala? i co sadzisz?

                    przy okazji chcialbym powtorzyc, ze "psychopata" czy "psychopatia" to terminy
                    ktore w psychopatologii wyszly juz z uzycia ze wzgledu na ich pejoratywny
                    wydzwiek (tak jak kiedys "imbecyl", "idiota" i "kretyn" - dawniejsze nazwy na
                    stopni uposledzenia umyslowego) - ludzie zaczeli ich uzywac do wzajemnego
                    obrazania sie i cos trzeba bylo zmienic, obecnie zdecydowanie trudniej jest
                    komus naublizac w stylu "ty masz zaburzona osobowosc" bo brzmi to jakby komus
                    wypominac niestrawnosc - jakos malo efektownie, i bardzo dobrze

                    moze w najblizszym czasie ta sama odmiana spotka zespol objawowo psychotycznych
                    zwany "schizofrenia" - bo tez ma to juz dla wielu negatywny, oceniajacy wydzwiek

                    bo terminologia psychopatologiczna nie jest po to, zeby osadzac, ale po to,
                    zeby opisywac - jakby ktos nie wiedzial

                    takze, Buddo, nie bylo moim celem jakies cie osadzenie, tylko opisanie tego
                    obrazu ciebie ktory mi sie wylania z tego co o tobie wiem w kategoriach
                    diagnostycznych - i nie ma dla tego opisu znaczenia to, o czym piszesz, ale
                    raczej to JAK piszesz

                    rownie dobrze moglbys byc dominikaninem, wyznawca voodoo, dzialaczem
                    samoobrony, biznesmenem czy kimkolwiek innym - a kategoria diagnostyczna
                    moglaby byc ta sama

                    jak pisalem osoby z zaburzona osobowoscia odnajduja sie czasem az nadpodziw
                    swietnie w spoleczenstwie - choc nie we wszystkich aspektach (zwykle zycie
                    rodzinne im nie wychodzi - wlasnie, rodzina to jest dopiero lustro, w ktorym
                    mozemy sie przejrzec! ale co tu mowic o przegladaniu, gdy widzimy tylko to, co
                    chcemy widziec?)

                    pozdro :-)

                    fnoll psychologizujacy
                    • Gość: Andrzej Re: do Buddy w sprawie diagnozy IP: *.unl.edu 05.10.01, 18:00
                      Przeczytalem fnoll Twa diagnoze i zaskocze Cie. Zdaje sobie sprawe, do
                      najmniejszego detalu z moich slabosci, upadkow i zachamowan. Dlatego podjalem
                      probe walki z tymi zjawiskami. Wiele rzeczy udalo mi sie wyeliminowac,
                      wiele jeszcze pozostalo. Wiele nieporozumienia wniosl moj nick Budda,
                      zdaje sobie sprawe z tego, i wiem ze gdybym sie podpisywal np. jako pustak,
                      albo gigi lub Stary to wiele rzeczy przeszloby niezauwazonych. Budda w naszej
                      swiadomosci to ktos, kto nauczal, kto posiadl absolutna wiedze o rzeczywistosci,
                      a tu nagle taki petak sprzedaje swe kilkuletnie doswiadczenia w formie nakazow
                      i zakazow. Za to przepraszam. Skad ten nick ? O ile dobrze pamietam ktos gdzies
                      sie podpisach Chrystus czy Jezus, juz nie pamietam, a ja na to: jak ty taki
                      jezus, to ja budda. I tak zostalo. Choc musze Ci sie przyznac, ze
                      zanim "zostalem" Budda, otworzylem kilka kontrowersyjnych watkow o patriotyzmie,
                      marksizmie, reinkarnacji. Atak, podobny do obecnego, nastapil dopiero na mnie
                      na forum o psychologii, gdzie juz wystapilem jako Budda.
                      Chce Cie zapewnic, ze nie zmienie generalnie moich przekonan co do
                      fundamentalnych spraw poruszanych na tym forum, jednak, i tu masz racje,
                      zmienie ton swoich wypowiedzi. Poza tym, zakoncze juz podpisywanie moich
                      postow jako Budda. Mam na imie Andrzej i niech tak zostanie.
                      Pozdrawiam, i zapomnijmy o tym wszystkim.
                      Andrzej.
                      • Gość: fnoll Re: do Andrzeja w sprawie calej tej sprawy IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 18:27
                        dla mnie twoj nick byl kwestia drugorzedna :-)

                        aczkolwiek zmiana nicka ma pewnien wymiar symboliczny!

                        zycze ci powodzenia w najtrudnieszej walce ktora kazdy z nas toczy - z samym
                        soba

                        :-)))))))))))))
                        • Gość: Andrzej Re: do Andrzeja w sprawie calej tej sprawy IP: *.unl.edu 05.10.01, 18:48
                          Dzieki.
                  • Gość: Katepa Re: do orzeszka IP: 204.155.16.* 05.10.01, 18:55
                    Budda

                    Oj, w tym poscie to wylazi twoja natury Buddy. Bardzo skrzywiona. taki zyczliwy
                    jestes wobec innych, taki wyciszony i w harmonii z calym swiatem? Teraz
                    zarzucasz komus powage i chcesz wszystko obrocic w zart? Po tym jak sie
                    wynosiles ponad innych, ktorzy pija kawe zamiast wody na sniadanie?

                    Bardzo wspolczuje, bardzo.

                    Katepa
                    • Gość: Katepa Re: do Andrzeja i reszty IP: 204.155.16.* 05.10.01, 19:11
                      OK, zostawmy juz to nauczanie i wzajemne atakowanie sie. Zmienmy temat. Co dzis
                      jecie na kolacje? Czy widzieliscie ostatnio jakis fajny film?

                      Pozdrawiam Andrzeja, fnolla i cala reszte.
                      • Gość: Andrzej Re: do Andrzeja i reszty IP: *.unl.edu 05.10.01, 19:59
                        U mnie kolacja z obiadem, jak w calej Ameryce, jest podawana. A co bedzie ?
                        Nie wiem, dopierom po lanczu.
                        Andrzej.
                  • Gość: orzeszek Re: do orzeszka, do Andrzeja IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 20:20
                    Gość portalu: Budda napisał(a):

                    > Czy Ty dziewczyno nie przesadzasz z tymi madrosciami ? Jak bedziesz tak
                    > powazna nadal, to sama sobie Gniezno zafundujesz. Co Cie tak znowu bodlo,
                    > ze ktos ma nicka Jezus ? A moze to jego imie ? Sam poznalem Hiszpana
                    > ktorego imie bylo wlasnie Jezus. Jestes sykiem nienawisci. Ty sie najpierw
                    > wylecz ze swoich niedokonczonych biznesow z dziecinstwa a potem sie bierz za
                    > innych. Jestes chodzaca kpina i kupa frustracji. Dlatego wlasnie zycze Ci duzo
                    > zdrowia.
                    > Budda.

                    Za zyczenia dziekuje, reszta nie warta jest komentarza.
                    Ciesze sie, ze chcesz inaczej pisac. Chetnie poslucham o Twoich doswiadczeniach,
                    a zwlaszcza metodzie (sposobie) wychodzenia z uzaleznienia. Zawsze to fajnie jak
                    sie komus uda. Pozdrawiam
    • Gość: Jezus Re: Dlaczego Budda jest taki nieznośnie buddowaty? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 23:13
      Ogólnie wiadomo, że Budda się tu zjawia, aby MIEC RACJE. Ten model tak ma...
      Skoro inaczej nie umie, to co chłopa winić za brak elastyczności?
      • Gość: Jezus& Re: Ddo Jezusow i Buddowlancow zycia i nicosci IP: *.002.popsite.net 06.10.01, 18:12
        Jezus znaczy Wyobraznia, poza tym etymologicznie, "Jazn nie przemijajaca",
        czyli to co w czlowieku jest wieczne, lub co ma trwaly wplyw na istnienie.
        Rozmowa jest takim wplywem, i w ogole wszelki kontakt z drugoscia, innoscia.
        Budda natomiast, oznacza umysl wspol-czujacy, wiecz nie tylko ze kazdy moze,
        ale nawet jako czlowiek, powinien utozsamiac sie z takimi energiami, Dlatego
        powiedzialem, ze kto tego nie lubi, ten hoduje jakas mniej lub bardziej utajona
        pyche, lub inne egoistyczne jady, z dala od swiatlosci swojego umyslu. A moze
        to tylko wrazliwosc nieszczesliwych, zgwalconych swin? Bog wie, ale na
        szczescie, milosierdzie Boze jest wieksze od jego sprawiedliwosci, dlatego
        musimy cierpliwie czekac na konsekwencje takich sle-pot. Dlatego nie bujta sie
        chlopaki i dzieweczki, rozwoj jest wszystkim dany!!! Baju-w-Raju!
        • Gość: &Jezus Re: Ddo Jezusow i Buddowlancow zycia i nicosci IP: *.002.popsite.net 06.10.01, 18:22
          JEZUS NA CHUDYM OSIOLKU

          ...taka metafora obrazuje sie sposob w jaki racjonalny intelekt powinien
          posiadac kontrole nad zwierzeca dusza.
          Niechaj twoj duch bedzie mocny jak Jezus. Gdyby ta wlasnie czesc ciebie stala
          sie slaba, wowczas ten zuzyty osiolek stalby sie smokiem.

          Badz wdzieczny kiedy to co wydaje sie niemile pochodzi od madrej osoby.
          Pewnego razu swiety czlowiek, jadacy na swoim osiolku ujrzal weza pelzajacego
          prosto do ust spiacego mezczyzny. Przyspieszyl tempa, ale nie byl w stanie
          zapobiec temu, co sie stalo. Uderzyl wiec kilka razy mezczyzne swoja laska.
          Czlowiek ow przebudzil sie i przerazony uciekl pod jablon. "Jedz! Ty
          nieszczesniku! Jedz!." "Dlaczego tak ze mna postepujesz?" "Jedz, glupcze!"
          "Nigdy cie przedtem nie widzialem! Kim jestes? Czy masz jakis wewnetrzny zatarg
          z moja dusza?" Medrzec nic nie odpowiadal, tylko zmuszal go do jedzenia, a
          potem gonil obijajac kijem. Godzinami tak go obijal i gonil. W koncu o
          zmierzchu, mezczyzna ten umeczony, krwawiacy, padl i wszystko zwymiotowal, to
          co dobre, i to co zle, jablka i weza. (Cd nastapi)
          • Gość: &Jezus Re: Ddo Jezusow i Buddowlancow zycia i nicosci IP: *.002.popsite.net 06.10.01, 18:34
            A gdy ujrzal te obrzydliwa gadzine, ktora zen wypelzla, padl na kolana przed
            swoim oprawca. "Czys ty Gabriel? Czys Bog? Blogoslawie chwile w ktorej
            zauwazyles mnie po raz pierwszy. Bylem martwy, a nie wiedzialem o tym. Dales mi
            nowe zycie. Wszystko co do ciebie mowilem bylo glupota! Nie wiedzialem."
            "Gdybym ci usilowal wowczas wytlumaczyc to co robilem, byc moze przerazilbys
            sie i umarl ze strachu. Mahomet powiedzial: 'Gdybym mial opisac znajdujacego
            sie wewnatrz ludzi wroga, nawet najodwazniejsi zostaliby sparalizowani. Nikt by
            nie wychodzil z domu, nikt nie wykonywalby zadnej pracy. Nikt by nie modlil
            sie, ani nie poscil, a wszelka sila zmiany, opuscilaby ludzkie istoty.'
            Dlatego nic nie mowilem, abym mogl jak Dawid, ksztalcic zelazo, abym mogl
            dokonac niemozliwego dziela: z powrotem wsadzic piora do ptasiego skrzydla.
            Cisza Boga jest konieczna z powodu ludzkiej bojazliwosci (skrzeczace rozumki).
            Gdybym powiedzial ci wowczas o wezu (zreszta, nie bylo czasu), nie bylbys w
            stanie nic jesc, a gdybys nic nie jadl, nie zwymiotowalbys. Ujrzalem stan w
            jakim sie znajdowales i pognalem mego osiolka w sam srodek tego stanu, za
            kazdym tchnieniem powtarzajac: 'Panie, ulzyj temu czlowiekowi.' Nie dane mi
            bylo ci powiedziec, i nie dane mi bylo przestac cie obijac!"
            Uzdrowiony czlowiek wciaz kleczac: "Nie umiem odwdzieczyc ci sie za bystrosc
            twojej madrosci i sile twego przewodnictwa. Bog ci sie odwdzieczy!"

            Wiersz mistyka arabskiego Rumiego z trzynastego wieku (w jak najwolniejszym i
            najswobodniejszym tlumaczeniu Jezusa wiecznie zyjacego nie posiadana miloscia,
            ani nie posiadajaca.)
    • Gość: Czart Budda - suche gowno na patyku IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.10.01, 19:31
      Kiedy otwierasz usta popelniasz blad.
    • Gość: Jezu-sik Re: Budda - suche gowno na patyku IP: *.002.popsite.net 07.10.01, 00:51
      czesc zenek-rozumek. Oto buddyzm w wydaniu slowianskim.
      A co do czartow diablow etc. to sa energiami zycia,
      a nie negacjami.Zauwaz dziecino ze tylko Faryzeusze
      brykaja. Poza tym
      Jakbym mial prze soba taki widok jak ty
      (suche gowno na patyku)to bym na pewno ust nie otwieral,
      i nie tylko ust.Chyba biedaczyno patrzysz zmyslami
      zamiast poprzez nie. Innymi slowy, sluzysz im biernoto.
      Widzisz, rozumku, juz ci tylko zlosliwosc zalosna zostala.
      • Gość: Rumi Re: Budda - suche gowno na patyku IP: *.002.popsite.net 07.10.01, 01:11
        Caly swiat uczyniony jest
        z gnoju krwi iszczochow diabla
        a jednak kiedy chwyta go
        ow bez-wlasny
        smakuje on jak rozkoszna zrodlana woda
      • Gość: Czart Re: Budda - suche gowno na patyku IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.10.01, 09:41
        "Sluchajcie,
        Wszystkie pelzajace stworzenia,
        Dzwonu przemijania."
        Issa
        • Gość: Adamus Re: Budda - suche gowno na patyku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 00:10
          Litwo ojczyzno moja
          Ty jesteś jak zdrowie
          Ile cię trzeba cenić
          Ten tylko sie dowie
          kto cię stracił ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja