zielin_ska
21.12.05, 10:42
Nie mogę dogadać się z siostrą. A raczej to ona nie może się ze mną dogadać,
tak twierdzi. W trakcie rozmowy (bardzo często) potrafi krzyczeć: możemy
więcej nie rozmawiać, możemy się "rozwieść",zniknij z mojego życia.I mówi to
w odpowiedzi na jakąś kompletna bzdurę. Co więcej mam wrażenie, że właśnie
tego chce, że to nie są puste słowa. Ja nie, to w końcu moja siostra.
W pewnym momencie postanowiłam walczyć o jej sympatię: powiedziałam sobie, że
być może jest bardziej wrażliwa, że powinnam być cierpliwa (choć to ja jestem
młodsza), więc nie będę odpowiadać na zaczepki, ale to jest nieznośne. Ja się
staram, uważam na to co mówię, bronię ją, gdy ktoś ze znajomych chce o niej
źle mówić - a ona wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że zostać jej przyjacielem
mozna najłatwiej wylewając na mnie wiadro pomyj.
Jej koleżanka powiedziała mi kiedyś: twoja siostra nie przepada za tobą.
Mam ciągłe poczucie winy z tego powodu.
Może jednak powinnam spełnić jej marzenie i zerwać całkowicie kontakt?
Może nie warto walczyć o względy kogoś, kto tego nie chce, chociaz to
najbliższa rodzina?
(Aha, jesteśmy dorosłe,po dwadzieściaparę lat).