naprawdę duży problem

21.12.05, 19:41
Moje problemy z samooceną i innymi ludźmi zaczęły się jakieś dobre 4 lata
temu-gdzieś w połowie 2 klasy gimnazjum(teraz jestem w klasie
maturalnej).Zaczęło się od koleżanki, która najpierw mnie ignorowała a potem
wycięła parę głupich numerów. Wtedy doszłam do wniosku, że coś jest ze mną
nie w porządku. Potem problemem stała się nauka-zawsze byłam bardzo ambitna i
któregoś dnia po otrzymaniu pewnie 4+,stwierdziłam,że jestem głupia i muszę
więcej się uczyć dla lepszych wyników. Dodam, że do okresu kiedy „to
wszystko” się zaczęło, świetnie radziłam sobie ze szkołą. Od tego zaczęły się
jednak właśnie moje problemy z samooceną. Postanowiłam ,że siebie polubię,
realizując genialny pomysł-że od tej pory wszyscy mają mnie lubić i muszę
więcej czasu poświęcać nauce, żeby mieć lepsze oceny. Efekt tego był zupełnie
odwrotny od zamierzonego. Do tego doszły jeszcze problemy zdrowotne, a potem
wszystko kręciło się jak błędne koło-nieobecności w szkole, zwiewanie,
omijanie sprawdzianów. Jeśli chodzi o ludzi, to próbowałam zdobyć
przychylność wszystkich, a w szczególności tych, którzy wycięli mi jakiś
numer, ponieważ uważałam, że jeśli ktoś coś takiego mi robi, to znaczy, że
coś musi być ze mną nie tak. W drugiej klasie założono mi także aparat na
zęby i co może być dla was śmieszne, stał się on dla mnie przyczyną ogromnych
kompleksów. Nosiłam go prawie 4 lata i nabawiłam się czegoś na kształt
nerwicy natręctw-strasznie wstydziłam się uśmiechać i starałam się nie
pokazywać swoich zębów, przez co na mojej twarzy gościł cały czas
nienaturalny krzywy grymas, którym niestety zwracałam na siebie uwagę innych.
To właśnie przez ten aparat z ładnej(tak często ludzie mi mówili) dziewczyny
stałam się brzydką szarą myszką. Problemy z ludźmi, szkołą i tym nieszczęsnym
aparatem sprawiły, że nabawiłam się fobii społecznej-ciągle czułam paniczny
strach przed wszystkim. Liceum, do którego poszłam, wybrałam tylko dlatego,
że nie chciałam mieć kontaktu ze znajomymi ze starej szkoły. Po pół roku
przeniosłam się do drugiego, ponieważ nie odpowiadał mi system. Tam niestety
nie miałam wyboru klasy i trafiłam do tej, w której byli moi znajomi. Byłam
idealną kandydatką na klasową ofiarę i „chłopca do bicia”- wychowawczyni od
początku mnie zbytnio nie lubiła, potem zaczęły się problemy z frekwencją(a
większość w klasie pilnie chodziła do szkoły),poza tym do niczego się nie
przydawałam-siedziałam zawsze w ostatniej ławce i nigdy nic nie mówiłam z
obawy przed ośmieszeniem. Dla znajomych stanowiłam więc niepotrzebny balast.
Dla nauczycielki, dla której liczyła się wysoka klasowa średnia, również
byłam niepotrzebna-należałam do bardzo małego grona tych ze średnią poniżej
4.Klasa traktowała mnie raczej obojętnie, znajomi od początku się na mnie
uparli- wyśmiewali moje miny(pisałam wcześniej, że przez aparat),sposób
poruszania(przyczyną tego był oczywiście ciągle odczuwany
strach).Nienawidziłam ich i do tej pory nienawidzę. Potem nasza grupa
rozdzieliła się i zaczęłam się przyjaźnić z 2 dziewczynami. Przez krótki
moment było dobrze. Prawdziwe piekło zaczęło się dla mnie w 2 klasie-doszły
fakultety, z nauką zaczęło być coraz ciężej. Stałam się klasowym „kozłem
ofiarnym”- dostawałam absolutnie za wszystko. Niektórzy nauczyciele stawiali
mi 1 tylko po to, żeby się wyżyć, znajomi prywatnie oczywiście bardzo mnie
lubili, a na publicznym forum dogryzali i wyśmiewali. Byłam wrabiana we
wszystkie głupie rzeczy i nie umiałam się przed tym wszystkim bronić,
sparaliżowana strachem. Byłe koleżanki wyżywały na mnie wszystkie swoje
kompleksy i obarczały wyrzutami sumienia. Wcześniej tak bardzo chciałam ,aby
mnie polubiły, że robiłam dla nich wszystko, dlatego potem do mnie miały
pretensje, kiedy czegoś im nie dałam. Zahukana i przytłoczona w ogóle nie
umiałam się bronić ani na nikogo nakrzyczeć. Apogeum wszystkich nieszczęść
była dla mnie zima minionego roku-mój dziadek ciężko chorował, a ja ledwo
godziłam naukę z odwiedzaniem jego. Któregoś dnia moja najlepsza przyjaciółka
wrobiła mnie w szkolny dyżur-byłam niesamowicie wkurzona, bo to ona miała to
robić. Miała i ma dużą władzę w klasie, dlatego odwróciła wszystko tak, abym
to ja była winna-zostałam więc opieprzona przez nauczycielkę i parę innych
osób w klasie, tak naprawdę ZA NIC. Po tym wydarzeniu czułam się zaszczuta i
nie chciałam już wracać do szkoły. Kiedyś wracałyśmy do tego wydarzenia, ale
ja nic nie powiedziałam, a wiem, że powinnam zerwać z nią kontakt....Jednak
nie mogę, ponieważ cały czas się boję, a poza tym jestem do niej w jakiś
sposób przywiązana(sama radziłabym sobie pewnie gorzej).W 2 klasie ledwo
wyrobiłam na średnią 4 ,nawet nie dla własnej satysfakcji, bo już dawno
straciłam motywację, ale tylko po to, by nie być klasowym ogonem. Byłam u 3
psychologów-2 było do dupy, a z 3 przez rok wałkowaliśmy jeden temat, do
niczego nie dochodząc, więc przestałam do niego chodzić i żal mi tylko
wylanej kasy. Teraz radzę sobie niby lepiej, ściągnięto mi aparat(ale tak
naprawdę nadal nie umiem się uśmiechać, pozostał mi ten głupi nawyk),oceny są
lepsze, ale...Nadal panicznie się boję-a najbardziej wtedy, kiedy jestem w
szkole. Nie umiem nad tym niestety panować. Poza tym ciągle towarzyszą mi
natrętne myśli, których obecność pogarsza moje wyniki w nauce-nie potrafię
się skoncentrować, bo „włącza” mi się myśl, że jestem głupia i nie umiem
logicznie myśleć, a po drugie przeszkadza mi obecność innych ludzi-wydaje mi
się np. że mi się przyglądają. Co mam z tym wszystkim zrobić, skoro nawet
psycholog mi nie pomaga? Kiedy wreszcie przestanę przyciągać do siebie
wszystkie nieszczęścia? Przeszkadza mi moja niezdarność(oczywiście kiedy się
staram tak się spinam, że wszystko muszę spieprzyć),ludzie mnie nie szanują,
nie umiem nikomu oddać i nawrzeszczeć na kogoś, kiedy mnie wykorzysta. Mam
nadzieję, że ktoś przeczyta ten długi post, bardzo mi na tym zależy. Liczę na
poważne opinie, a nie żartobliwe uwagi.
    • luisssa Re: naprawdę duży problem 21.12.05, 22:18
      1.Bardzo ladny styl pisania!
      2.Przy takich problemach interpersonalnych, moze nie ma sensu na sile
      nawiazywac bliskich relacji z kolezankami. Moze lepiej pobyc samej ze soba.
      I naucz siebie sama szanowac. Reaguj, gdy ktos Cie poniza, chociazby slowami
      stwierdzajacymi fakt "Ponizasz mnie; wyzywasz sie na mnie; itp"
      3.Zadbaj o siebie, o swoj wyglad. Tak, zeby siebie polubic. Idz do fryzjera,
      nakupuj ciuchow - to kazdej dziewczynie pomaga.

      Pozdrawiam,
      l.
    • czekoladka_84 Re: naprawdę duży problem 21.12.05, 22:24
      Niektóre osoby są pewne siebie i wyszczekane. Przeważnie nie mają nic ciekawego
      do powiedzenia, ale potrafią głośno krzyczeć i zwracać na siebie uwagę. Wydaje
      mi się, że jesteś spokojną, wrażliwą osobą. Dasz rade zmienić tą
      etykietke "nieudacznika" dlatego, że wcale nie jesteś taka. Po prostu za bardzo
      sobie wszystko bierzesz do serca i przejmujesz się tym jak odbierają cie inni.
      Nie warto. Słabi ludzie uwielbiają poniżać innych dlatego, że w ten sposób chcą
      zatuszować własne kompleksy i dowartościować swoją wątpilwej jakości osobe.
    • kat3rina Re: naprawdę duży problem 21.12.05, 22:37
      Olej klase. Skup sie na nauce. A jesli nie chce Ci sie uczyc... trudno.
      Poogladaj filmy, poczytaj ksiazki, polez sobie na lozku, porozmyslaj. Kiedy Ci
      sie to znudzi, wroc do nauki.
    • kama987 Re: naprawdę duży problem 21.12.05, 23:17
      Nie chce Cie dołować ale musisz mieś w sobie cechę która powoduje że ludzie Cię
      nie lubią. Zacznij przyglądać się sobie z boku a nalepiej zapytaj
      zaprzyjaźnione osoby jak cecha Towjego charakteru jest taka pasudna. Nikt nie
      jest ofiara klasową tylko dlatego że nosi aparat. Przeważnie ludzie
      niesypatyczni, opryskliwi, niekoleżeńscy maja problemy jakie opisałaś.
      • k873 Re: naprawdę duży problem 21.12.05, 23:37
        Nie sądzę żebym była niesympatyczna/opryskliwa/niekoleżeńska.Jest na odwrót-
        wielu ludzi mówi,że jestem bardzo sympatyczna,moja przyjaciółka spoza szkoły
        powiedziała mi kiedyś,że jestem świetną dziewczyną.Nie jestem też
        opryskliwa,właściwie nigdy się z nikim nie kłócę,co sama uważam za błąd.Pisałam
        też,że nie jestem niekoleżeńska-często pomagałam innym,sama ledwo sobie
        radząc,wspominałam też o byłych koleżankach,które uwieszały się mojego
        ramienia.Mam tylko nadzieję,że po tym,co napisałam nikt nie posądzi mnie o
        WYSOKĄ samoocenę.Jeśli chodzi o to "nielubienie" to dosyć dziwna sprawa,bo też
        wiele razy nad tym się zastanawiałam.Być może jest we mnie coś takiego,co
        innych ludzi denerwuje.Czasem widziałam na sobie mało przyjazne spojrzenia
        ludzi,którzy w ogóle mnie nie znają.A może ludzie wyczuwają mój strach i
        dlatego mnie atakują?Sama nie wiem,ale do czasów liceum nie byłam klasowym
        popychadłem.
    • solaris_38 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 01:01
      "Zahukana i przytłoczona w ogóle nie
      umiałam się bronić ani na nikogo nakrzyczeć"

      to moze dobrze
      po co na kogoś kzryczeć
      czy nie kzrywczymytylko zpowodu słabosci i zahukania ?

      myslę ze problemem jest to że nie lubisz ludzi
      kiedy sie nie lubi ludzi a jest za co ich nie lubić 0 takie dokłądnie sa
      skutki związków z nimi

      ale keidy ludzi lubisz (a jest za co ) sparwy wygladają inaczej

      moze spróbuj drugiej opcji
      nie chodzi o wmawianei sobie że ludzie sa lepsi niz ich czujesz
      ale o ZOBACZENIE ich w tym gdzie sa wspaniali

      (a sa )
      • szara.debilencja Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 01:04
        au revoir madame:)
        • lola165 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 03:30

    • vaquo Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 02:11
      jak czytałam twoj list to odnioslam wrazenie jakbym znala podobna sytuacje z
      wlasnej przeszłości. moze nie tak drastyczną jak u ciebie. miało to miejsce w
      podstawowce. pozostawiło to w mojej psychice trwałe slady, ktore ciągną sie do
      dzis. dopiero w wieku 30 lat odkryłam, ze to co przeżyłam w podstwowce było
      czyms w rodzaju szkolnego MOBBINGU (molestowanie moralne, psychiczne - szukaj w
      googlach). inicjatorką tego była dziewczyna ktora dominowała nad cała klasą. w
      pierwszych klasach byłam najlepsza uczennica, ulubienicą wychowawczyni, miałam
      wiele talentów, chłopcy za mna biegali, a ona stala w cieniu. no i chyba
      musiała być strasznie zazdrosna bo zaraziła wsystkich swoja nienawiścia. ja, że
      byłam dzieckiem wrazliwym i delikatnym, nie rozumialam co sie wokol mnie
      dzieje, powoli byłam spychana na bocznice. moje oceny sie pogorszyły. nie byłam
      zapraszana na klasowe imprezy. myslałam ze to normalne. nie zdawalam sobie
      sprawy z nienormalnosci tej sytuacji, nie znalam swoich praw, jako czlowieka.
      rodzice nic z tym nie robili. w dodatku w domu tez byłam pomiatana przez tate.
      wiec wyrosłam własciwie z zerowym poczuciem własnej godności i kompleksami.
      dopiero teraz odkryłam co to jest ASERTYWNOŚĆ. wyszukaj w googlach artykuły na
      ten temat i poczytaj sobie. tam sie o wszystkim dowiesz. dla mnie to było
      objawieniem. dzisiaj kontaktuje sie z ludźmi z podstawowki tylko sporadycznie,
      poszłam własną, niezależną drogą, trzymałam sie swoich mocnych stron (studia
      artystyczne) i powiem ci szczerze, ze wychodze teraz na swoje, jestem
      wykształcona, mam możliwości zarabiania, mam ukochanego człowieka, ...a ci
      ludzie z podstawowki czasem prosza, zebym raczyla sie z nimi spotkac i wtedy
      tańcza wokól mnie, a ja sie z nich w duchu smieje.
      • solaris_38 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 02:19
        jak widze 30 lat nauczyło cię jak nie czuc się bez wartości ale nie nauczyło
        cię jak lubic ludzi
        ty raczysz

        ale :) wszystko przred tobą

        ludzie ucza sie szczescia długo
        • vaquo Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 03:02
          mylisz sie, potrafię lubić ludzi, naprawde.
          jednak nie zapominam krzywd mi wyrządzonych.
          i nie cierpie lizusów i obłudy.
          nie potrafie ponownie zaufać ludziom, którzy
          przez 5 lat podstawówki traktowali mnie jak g...

          jednak chętnie posłuchałabym,
          co masz na ten temat do powiedzenia.
          może przyszedł już mój czas na wybaczenie?...
          powiedz mi, jak mam ponownie polubić takich ludzi?


          • horpyna4 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 08:52
            Moim zdaniem popełniłaś na początku zasadniczy błąd. Starałaś się być lubiana i
            od tego uzależniłaś swoje samopoczucie. A naprawdę wartość człowieka nie zależy
            od innych, tylko od niego samego. Często się zdarza, że im ktoś jest więcej
            wart, tym ma więcej wrogów i to nie z powodów materialnych, tylko dlatego, że
            potrafi cieszyć się życiem, że pomaga innym, czy coś w tym rodzaju. Zawistni
            ludzie mogą wybaczyć Ci, że jesteś od nich zamożniejsza, ale jeżeli to oni będą
            lepiej sytuowani, a Ty im tego nie zazdrościsz, znienawidzą Cię. Wiem, że to
            wygląda trochę absurdalnie, ale tak jest. Wniosek - należy być w porządku wobec
            innych, ale nie oczekiwać z ich strony uznania i nie uzależniać od tego
            samooceny.
    • k873 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 15:52
      Dzięki za odzew.Sensu ostatniego postu jakoś nie mogę zrozumieć.A co do
      szacunku-to dość ciekawie u mnie wygląda.Nie umiem siebie szanować,bo nadal
      muszę żyć z ludźmi,których nie lubię(a nie lubię,bo mam za co)i muszę z nimi
      utrzymywać dobre kontakty-źle się z tym czuję wobec samej siebie.Z byłymi
      koleżankami sama często rozmawiam,zupełnie nie wiem po co(chociaż przez parę
      miesięcy je olewałam).Teraz trafiłam jeszcze na "cwaną" koleżankę,która
      wiecznie potrzebuje pomocy i nie docenia jej(czasem umawiamy się,że będę coś
      tłumaczyć,a ona się spóźnia),a poza tym często wykorzystuje moje dobre pomysły
      (wiadomo,że nieśmiałemu trudno się przebić,dlatego podchwytuje moje ciche
      wypowiedzi i oczywiście sama sobie przypisuje ich autorstwo).Czy można mieć
      większego pecha?
      • vaquo Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 20:15
        dziewczyno. nie daj sie wykorzystywać. olej
        te głupie dziewuchy. ja już wolałabym być sama
        niż dalej sie im podkładać. no chyba ze to lubisz.
        albo postaw sie.
        zajmij sie sobą, swoimi sprawami, zainteresowaniami,
        bo nie wątpię, ze napewno takie posiadasz.
        stan sie dla nich niedostępna.
        czytałaś artykuły w necie o asertywności,
        o których pisałam? jeśli nie, to ponawiam
        moją propozycje. zobaczysz, ze otworzą Ci sie
        oczy po tych tekstach.
        Będziesz musiała sie poprostu nauczyć pewnych
        rzeczy (np. ostrożności w dobieraniu sobie przyjaciół),
        nauczyć sie jak postępować z niektórymi ludźmi
        (i nie mam na myśli tu żadnych drastycznych metod).
        A przede wszystkim szacunku dla siebie życze.




    • szara.debilencja Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 20:18
      Ale podpucha, ze autorowi sie chcialo tak filozoficznie to sie dziwie:)
    • mayfay845 Re: naprawdę duży problem 22.12.05, 23:53
      Czytając list od Ciebie, mam wrażenie jakbym czytała o sobie jeszcze kilka lat
      temu. Moje liceum to była droga przez mękę. Ale wiesz, co? Co nas nie zabije to
      nas wzmocni. Naprawdę. Rób swoje i patrz do przodu...będzie lepiej, na studiach
      poznasz ludzi podobnych do siebie...a niska samoocena..cóż, przyjdzie ktoś kto
      Cię z niej wyleczy, jak za dotknięciem czarodziejskiej róźdżki. Uwierz, to
      tylko liceum. Tylko kilka lat. I bedzie koniec. to sie zawsze kiedyś kończy.
    • wila300 Re: naprawdę duży problem 23.12.05, 00:42
      Masz problem, bo nawet w Twoich wypowidziach jest coś nieuchwytnego, za mozna
      Cię nie lubić. Wydaje mi się że nie potrafiłabym zaprzyjaźnić się z Tobą
      chociaż nigdy Cię nie widziałam. Czy jest to cecha Twojego charakteru czy
      wyniasłaś to ze domu rodzinnego.
      • k873 Re: naprawdę duży problem 23.12.05, 00:50
        Ciekawe,bo nie rozumiem,jak można kogoś nie lubić tylko oceniając to,co
        pisze.Wytłumacz mi,co oznacza nieuchwytność i TA cecha charakteru,za którą
        można mnie nie lubić.
        • wila300 Re: naprawdę duży problem 23.12.05, 01:02
          Jutro przeczytam jeszcze raz Twoje wypowiedzi i spróbuje napisać dlaczego nie
          jesteś lubiana przez ludzi.
          Dobranoc.
          • aadriano Re: naprawdę duży problem 23.12.05, 04:52
            Ja również dołączam się.
    • czajek76 Re: naprawdę duży problem 23.12.05, 20:07
      Hej :)
      Przeczytalem Twoj post i musze sie w 100% zgodzic z opiniami powyzej: masz
      znakomity styl i w dodatku nie zrobilas chyba zadnego bledu ort! :)
      Wziawszy pod uwage srednia forum GW, to jestes w gornej strefie wod wysokich,
      brawo :)
      O jakosci czlowieka nie zawsze swiadcza oceny, w mojej klasie byl koles ktory
      jechal przez 3 lata na miernych (rekordowa srednia na polrocze 1,9) a w 4
      klasie w ostatnim semestrze pokazal wszystkim co potrafi - na maturze mial
      srednia powyzej 5 i wlasnie konczy doktorat z psychologii.
      Nauczycielami sie nie ma co przejmowac, niestety w dzisiejszej szkole wiele
      jest miernot ktore nie zasluguja na szacunek (cale szczescie zdaraja sie tez
      prawdziwe perly).
      Co do Twojej sytuacji w klasie, to mnostwo osob przechodzi przez podobne
      problemy, szkoda ze w tym przypadku nastapila kumulacja kilku spraw, takie
      sprzezenie zwrotne ktore Cie pociagnelo w dol :(
      Ale nie martw sie, niedlugo matura i studia. Tam zaczynasz od nowa, nikt Cie
      nie bedzie znal i z pewnoscia znajdziesz bratnie dusze :)
      Znajdz sobie czas na aktywnosci pozaszkolne, poznaj nowych ludzi i nie przejmuj
      sie klasa. Pamietaj - wszystko jest w porzadku z Toba, zobaczysz, zmiana
      srodowiska i bedziesz jak nowa :)
    • von_logoff Re: naprawdę duży problem 25.12.05, 02:42
      Czesc,
      pare sprawdzonych pomyslow:
      1. Jakie masz zainteresowania? Czym sie pasjonujesz - zajmij sie tym na POWAZNIE, tylko w ten sposob
      mozna cos osiagnac. Powaznie - oznacza ciezka prace, oddanie sie celowi, niech to beda
      zainteresowania naukowe, praca charytatywna, muzyka, sport (zapisz sie na jakis kurs - wspinaczka?
      zagle? sztuki walki? - cos co bedzie wyznaniem, od razu trafisz na inne srodowisko, grupe ludzi ktora
      cie nie zna i nie bedzie oceniac a priori). Jesli masz warunki - na jakies wakacje/wolne dni wyjedz na
      jakis kurs do innego miasta itp, wybierz sie w gory czy gdzie tam lubisz.

      2. Przestan koncentrowac sie na sobie! Wybacz - ale to co piszesz to jest swoisty egoizm. Rozejrzyj sie
      w okol siebie i zobacz ze sa ludzie jeszcze slabsi niz ty i potrzebujacy twojej pomocy. Rusz sie, pomoz,
      nagle zobaczysz jaka jestes silna., Tylko nie mow mi ze nie bo spieprzysz - no to spieprzysz raz, drugi,
      trzeci, za czwartym sie uda - jak wszystkim. Sukces nie jest niczym permanentnym, jest raczej
      wynikiem konsekwencji w dzialaniu.

      powodzenia!
    • mskaiq Re: naprawdę duży problem 25.12.05, 09:34
      Twoje problemy nie biora sie z tego co sie dzieje na zewnatrz, w szkole tylko
      od tego co sie dzieje w Tobie.
      To czy nasze kontakty z innymi sa dobre czy zle zalezy od tego czy potrafimy
      lubic i akceptowac Siebie, czy potrafimy poradzic sobie z Twoim wewnetrznym
      krytykiem.
      Dostalas 4+, Twoj wewnetrzny krytyk powiedzial ze to za malo, ze jestes glupia.
      Probujesz zadowolic go, probujesz dostac lepsza ocene. Tak nie mozna,
      akceptujac 4+ akceptujesz siebie, idac po lepsza ocene nie akceptujesz siebie,
      budzisz za to strach, pod jego wplywem nie poprawisz oceny. Wewnetrzny krytyk
      wygral, coraz mniej lubisz siebie.
      Twoj aparat na zeby, wewnetrzny krytyk podpowiada ze wygladasz strasznie. Co
      robisz, sluchasz go, zaczynasz sie krzywo usmiechac, budujesz w Sobie
      kompleksy. Nalezalo zaakceptowac Siebie, powiedziec ze aparat Ci nie
      przeszkadza, gdybys to zrobila wygralabys Ty, zrobilas inaczej, wygral
      wewnetrzny krytyk.
      Zaczynasz sie wycofywac, siadasz w ostatniej lawce, Twoj wewnetrzny krytyk
      upewnia Cie ze na nic lepszego nie zasluzylas. Sluchasz go, nalezalo usiasc w
      pierwszej lawce.
      Polubic Siebie K873 to znaczy pokonac wewnetrznego krytyka. Nie pozwalac na to
      zeby on dyktowal warunki. W Twoim przypadku on decydowal i decyduje o Tobie.
      Mozesz to zmienic i zaczac wygrywac Siebie. Kiedy tego dokonasz wszystkie
      problemy znikna, polubisz Siebie.
    • awernika Re: naprawdę duży problem 25.12.05, 17:26
      Masz osobowość neurotyka, wygórowane amibcje, wysoki iloraz inteligencji oraz
      nieumiejętność utrzymywania relacji z innymi ludźmi. Jedyna rada ma, to taka,
      abyś znalazła sobie osobę, która Cię zrozumie. Ja mam takiego przyjaciela i jest
      mi lżej iść przez życie. Zmiana nastawienia może zagłuszyć Ciebie prawdziwą, ale
      raczej nie zwalczysz swej natury.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja