ell9
22.12.05, 21:02
Spędziłam cudowny dzień z chłopakiem: pojechaliśmy do Arkadii, zaprosił mnie
tam do restauracji, poszliśmy na zakupy, potem pojechał ze mną do fryzjera
(czekał 3h), potem pojechaliśmy załatwiać jego sprawy i pojechaliśmy każdy w
swoja stronę, do swojego domu. Założyli mu dzisiaj Internet.
Wieczorem lubimy sobie rozmawiać przez telefon, ale dzisiaj on nie miał
ochoty rozmawiać, był czy jest nadal tak podekscytowany tym internetem. I
jakoś tak nieprzyjemnie przebiegała nasza krótka rozmowa przez tel.
Powiedział mi, że na siłę chcę go zatrzymać, nie potrafię zaakceptować tego,
że on chciałby podłączyć ten internet, pograć, itp. Chłodno ta rozmowa
przebiegała. Ja powiedziałam na koniec: nie, nie chcę Cię na siłę
zatrzymywać, graj sobie! dobranoc.
Trochę się boję, że jak będzie miał/ma ten internet to nie będzie poświęcał
mi tyle czasu ile wcześniej, boję się, że bedzie oglądał zdjęcia innych
kobiet...
Jakoś tak przykro i smutno zrobiło mi się po tej chłodnej rozmowie...