Czy książę Myszkin był idiotą bo....

IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.10.02, 20:01
kochał tak bezinteresownie,pięknie do zatracenia?Czy ja jestem idiotką bo też
tak kocham i spadam w przepaść?Może już sięgnęłam dna,a może jeszcze się
staczam?Sama nie wiem.Ta miłość nie powinna się zdarzyć,nie powinna
trwać....a jednak - jest.Skończy się źle.Już się kończy ,a ja nie usiłuję
nawet się z tym pogodzić tylko pędzę na zatracenie.Idiotka??
    • Gość: Przemek Re: Czy książę Myszkin był idiotą bo.... IP: *.tele.pw.edu.pl 25.10.02, 20:14
      Gość portalu: madziamadzia napisał(a):

      > kochał tak bezinteresownie
      Jakby kochal interesownie, to by nie kochal.

      > tak kocham i spadam w przepaść?

      Spadac mozna, a moze nawet pieknie jest. Wazne, aby spadac na wlasny rachunek, nie pociagnac w
      przepasc innych. Czyli kochac jak Myszkin dobrze jest, a jak Rogozyn - fatalnie.

      >Skończy się źle.Już się kończy ,a ja nie usiłuję
      > nawet się z tym pogodzić tylko pędzę na zatracenie.Idiotka??

      Tak zle nie jest, Twoj list swiadczy o tym, ze zdajesz sobie sprawe z sytuacji, stac Cie na pewien dystans,
      analize. A wiec do szalenstwa daleko, troche egzaltacji i tyle
    • Gość: Imagine Re: Czy książę Myszkin był idiotą bo.... IP: *.unl.edu 25.10.02, 20:16
      Gość portalu: madziamadzia napisał(a):

      > kochał tak bezinteresownie,pięknie do zatracenia?Czy ja jestem idiotką bo też
      > tak kocham i spadam w przepaść?Może już sięgnęłam dna,a może jeszcze się
      > staczam?Sama nie wiem.Ta miłość nie powinna się zdarzyć,nie powinna
      > trwać....a jednak - jest.Skończy się źle.Już się kończy ,a ja nie usiłuję
      > nawet się z tym pogodzić tylko pędzę na zatracenie.Idiotka??

      Chyba masz racje tak siebie nazywajac. Taka "milosc" to choroba duszy a nie
      zadne dobrodziejstwo istnienia. Przeciez Ty cierpisz, co Ci to ? Trzeba kochac
      bezinteresownie, pieknie, ale to ma budowac ( w szczegolnosci innych.
      Pozdr, Imagine.
      • iwa_ja Re: Czy książę Myszkin był idiotą bo.... 25.10.02, 20:22
        Skoro juz przywołujesz literaturę, to ja przypomnę Ci dość dramatyczne
        staczanie się w efekcie źle osadzonego uczucia: Ewę Pobratymską z "Dziejów
        grzechu". Nie warto, naprawdę nie warto. Dobrze, że postawiłas już sobie
        diagnozę. teraz czas na terapię. Wierz mi, to strasznie boli na początku, ale
        potem przechodzi. Czego Ci serdecznie życzę...
        • Gość: A27 Re: Czy książę Myszkin był idiotą bo.... IP: *.proxy.aol.com 26.10.02, 01:22
          Moze ja nie umiem czytac Dostojewskiego, ale postac ksiecia Myszkina wydalawala
          mi sie zawsze dosc zalosna a nie tragicznie piekna. Z tego co pamietam, to
          Myszkin za bardzo nie umial zyc. Aby kochac druga osobe trzeba najpierw umiec
          sobie radzic z samym soba.
    • gumpel Re: Czy książę Myszkin był idiotą bo.... 26.10.02, 13:37
      Arystoteles nauczał: nie przesadzaj w niczym. Zastosuj zasadę złotego środka,
      unikaj skrajności postaw.
      Miłość jest ważna, ale życie się na niej nie kończy. To że piszesz o tym
      świadczy, że już to zrozumiałaś, to co piszesz świadczy o tym, że nie chcesz
      się z tym pogodzić. Najlepsza jest metoda małych kroczków: znajdź sobie
      odskocznię, coś co Cię interesuje i drąż to, a potem zainteresuj się czymś
      więcej, i jeszcze czymś, i jeszcze ... Aż nagle obudzisz się pewnego dnia i
      będzie normalnie: Ty, On, wasza miłość, inne sprawy ... I tak powinno być.
      Z drugiej strony, kurcze trochę żal, co nie Panowie ? Gdyby wszystkie laski
      takie były to by dopiero ten świat był piękny !
      Pzdr. G.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja