Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane?

IP: 212.127.78.* 25.10.02, 21:35
Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi odradzaja.Mówią,że z
poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie weźmie.Niektórzy
twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie zawsze w strachu.On
zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale czy mam szansę?
    • Gość: anonim Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 21:45
      moja odpowiedź brzmi nie - bo sam mam dziecko.
      • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 212.127.78.* 25.10.02, 21:48
        Gość portalu: anonim napisał(a):

        > moja odpowiedź brzmi nie - bo sam mam dziecko.
        to znaczy,że jest skazane na niepowodzenie?
        że nie ma szans?
        • szymonowic Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 25.10.02, 22:04
          Mam dziecko i jezeli doszlo by do sytuacji w ktorej opuscilbym zone to i tak
          moje wewnetrzne sumienie nie pozwoli opuscic dziecka...Jezeli zaakceptujesz to
          ze jego zycie bedzie "nieco" podzielone to ok. Ale czy musisz sobie go
          komplikować ??? Na to pytanie musisz odpowiedzić sobie sama
        • tusiaz Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 26.10.02, 12:47
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Gość portalu: anonim napisał(a):
          >
          > > moja odpowiedź brzmi nie - bo sam mam dziecko.
          > to znaczy,że jest skazane na niepowodzenie?
          > że nie ma szans?


          Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ,że udane małżeństwo z męzczyzna po
          rozwodzie
          nie ma szans.Niby na jakiej podstawie opieracie swoje twierdzenia.
          Większośc facetów nie uczestniczy w typowym życiu swojego dziecka.Chodzi mi o
          odrabianie zadania,chodzenie do lekarza,zabawy,spacery,rozmowy,oglądanie
          filmów ,bycie przy nim jak stawia pierwsze kroki,rośnie pierwszy ząb,gdy uczy
          się liter itd itp.,
          najczęsciej daja pieniądze,biorą na sobotę i niedzielę.Bywa ,że nie mają
          kontaktu ze swoim dzieckiem wogóle.
          Oczywiście istnieją wyjatki i chwała im za to.
          Dobrze by było wiedzieć,jakie relacje istniały w poprzednim zwiazku.
          Jak twój partner traktował swoja żonę i dziecko.Wiedza powinna być czerpana,
          z róznych żródeł(znajomi,rodzina).
          Na podstawie tych wiadomości możesz sie dowiedzieć co robi dla ciebie.
          Jak się stara ,co zmienił w swoim zachowaniu.Człowiek uczy się na własnych
          błędach i zmienia to co było złe.Popsute jedno małżeństwo nie wyklucza
          następnego szczęśliwego.
          Musisz mu pozwolić na częsty kontakt z dzieckiem,i zaakceptować fakt ,że go ma
          bo to stan nieodwracalny.
          Daj sie lubić .

    • Gość: Imagine Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.unl.edu 25.10.02, 21:48
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi odradzaja.Mówią,że z
      > poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie weźmie.Niektórzy
      > twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie zawsze w strachu.On
      > zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale czy mam szansę?

      Na 90 procent to pewne, ze rozlam pierwszego malzenstwa to jego wina.
      Masz duza szanse byc nastepna w kolejce do rozwodu. Powazni ludzie jak sie
      pobieraja to nie po to, by sie rozejsc. Niestety, by sie o tym przekonac, trzeba
      przypatrywac sie takiemu zwiazkowi.... 50 lat, i wiecej.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 212.127.78.* 25.10.02, 21:51
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Gość portalu: ania napisał(a):
        >
        > > Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi odradzaja.Mówią,że
        > z
        > > poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie weźmie.Niektórzy
        > > twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie zawsze w strachu.On
        > > zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale czy mam szansę?
        >
        > Na 90 procent to pewne, ze rozlam pierwszego malzenstwa to jego wina.
        > Masz duza szanse byc nastepna w kolejce do rozwodu. Powazni ludzie jak sie
        > pobieraja to nie po to, by sie rozejsc. Niestety, by sie o tym przekonac,
        trzeb
        > a
        > przypatrywac sie takiemu zwiazkowi.... 50 lat, i wiecej.
        > Pozdr, Imagine.
        to smutne..
        On złozył pozew.
        zazwyczaj kobieta to robi.

        • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 212.127.78.* 25.10.02, 21:53
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: ania napisał(a):
          > >
          > > > Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi odradzaja.Mów
          > ią,że
          > > z
          > > > poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie weźmie.Niektó
          > rzy
          > > > twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie zawsze w strachu
          > .On
          > > > zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale czy mam szansę?
          > >
          > > Na 90 procent to pewne, ze rozlam pierwszego malzenstwa to jego wina.
          > > Masz duza szanse byc nastepna w kolejce do rozwodu. Powazni ludzie jak sie
          >
          > > pobieraja to nie po to, by sie rozejsc. Niestety, by sie o tym przekonac,
          > trzeb
          > > a
          > > przypatrywac sie takiemu zwiazkowi.... 50 lat, i wiecej.
          > > Pozdr, Imagine.
          > to smutne..
          > On złozył pozew.
          > zazwyczaj kobieta to robi.
          > a uczenie sie na błeach?

          • Gość: Imagine Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.unl.edu 25.10.02, 22:00
            Gość portalu: ania napisał(a):

            > Gość portalu: ania napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            > >
            > > > Gość portalu: ania napisał(a):
            > > >
            > > > > Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi odradzaj
            > a.Mów
            > > ią,że
            > > > z
            > > > > poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie weźmie.N
            > iektó
            > > rzy
            > > > > twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie zawsze w st
            > rachu
            > > .On
            > > > > zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale czy mam sz
            > ansę?
            > > >
            > > > Na 90 procent to pewne, ze rozlam pierwszego malzenstwa to jego wina
            > .
            > > > Masz duza szanse byc nastepna w kolejce do rozwodu. Powazni ludzie ja
            > k sie
            > >
            > > > pobieraja to nie po to, by sie rozejsc. Niestety, by sie o tym przeko
            > nac,
            > > trzeb
            > > > a
            > > > przypatrywac sie takiemu zwiazkowi.... 50 lat, i wiecej.
            > > > Pozdr, Imagine.
            > > to smutne..
            > > On złozył pozew.
            > > zazwyczaj kobieta to robi.
            > > a uczenie sie na błeach?
            >
            ja skladalem dwa razy pozew o rozwod i to o niczym nie swiadczy. uczenie sie
            na bledach ? hahahahahahaha. Jeszcze wierzysz w takie banialuki w dzisiejszym
            swiecie ? Prawdziwsza jest Sierotka Marysia i jej krasnale niz taki tekst.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 212.127.78.* 25.10.02, 22:03
              no nie az tak..tylko wiesz jak sie ponosi porazkę..a Ty twierdzisz,że jestem
              skazna na nią..
        • iwa_ja Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 25.10.02, 21:54
          Może być udane!
    • _szwedka Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 25.10.02, 22:09
      Ludzkie gadanie....bla bla bla. Rozwody w Polsce sa coraz czestsze spowodowane
      nie tym ze ludzie sa zli ale dlatego ze ludzie zakladaja rodziny zbyt
      wczesnie. Co za bzdura pisac ze napewno jego wina jest 90% jezeli nic nie wie
      sie o czlowieku.
      Nie sluchaj bzdur. Kochasz go, chcesz z nim byc to nie sluchaj innych a kieruj
      sie wlasnymi uczuciami. Dlaczego skazywac rozwodnikow na zycie w samotnosci?
      Dlaczego pozwalasz innym wtracac sie do Twojego zwiazku? I krytykowac go?
      Co z tego ze ma dziecko? Moja rada dla ciebie. Nie baw sie w druga mamusie ale
      staraj sie nawiazac przyjacielskie kontakty z dzieckiem. Akceptuj to ze on
      poswieca czas dziecku (mam nadzieje ze to robi) i angazuje sie w zycie
      dziecka. Akceptuj i popieraj to ze on nie musi byc wrogiem swojej bylej zony
      ale wspolpracuje z nia dla dobra dziecka. Wspomagaj go aby byl dobrym ojcem.
      Patrz pozytywnie na jego przeszlosc a nie z zazdroscia. Te doswiadczenia moga
      byc jedynie pozytywne dla waszego zwiazku.
      Zycze powodzenia.
      • Gość: Maryla Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 05:35
        "DObry tatuś " siedzi ze swoim dzieckiem, to sie chyba nazywa "dla
        dob ra dziecka".Ono juz wie ze jego tatus go opuscił. Zaprzyjaznic
        sie z dzieckiem , hm..... ono chyba nie zechce ,w koncu dla niego
        bedziesz ta która zabrała mu tatusia:-) Decyzja oczywiscie tylko
        Twoja.Nieistotne kto sklada pozew istotne ,ze przez to cierpia tylko
        dzieci,które niestety tego pojac nie potrafią
        • _szwedka Re: do Maryli 26.10.02, 11:58
          To co piszesz sa ta niestety glupie stereotypy panujace w mentalnosci naszej
          nacji. Rany!!! Czyzby nic sie nie zmienilo na tym froncie przez te 20 lat ktore
          spedzilam za granica? Sredniowiecze swiatopogladow jak bylo tak jest.
          • iwa_ja Re: do Maryli 26.10.02, 12:17
            A poza tym Ania nie napisała, że z jej powodu to małżeństwo się rozpadło!!!
          • Gość: Maryla Re: do szwedki IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 00:52
            czy "za granicą" za ktora byłas ,tez poglady sprzeczne z Twoimi
            nazywałas glupimi? oj to chyba nie jest grzeczne, tym bardziej ze nie
            ja tu prosze o opinie :-)Pozdrawiam i rozumiem ,ze nie wszystkim musi
            sie podobac moje zdanie.
    • jell Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 26.10.02, 12:39
      A czy rozwodnik to inna kategoria człowieka?! Tak z ciekawości zapytam -
      gorsza czy lepsza?
      A tak swoja droga, Aniu - poprzednie małżeństwo to oczywiście pewien bagaż
      doświadczeń, ale z drugiej strony - któż go nie ma? To przecież wy dwoje
      budujecie ten związek, a nie rodzina czy jego eks...
    • Gość: weronika Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.kopernik.gliwice.pl 26.10.02, 12:39
      co prawda nigdy nie zwiazałam sie z facetem żonatym czy tez po rozwodzie, ale statystycznie rzecz biorąc wśród
      drugich i kolejnych małżenstw jest wiekszy odsetek rozwodow niz w pierwszych. Poza tym mam kolezanke ktora
      wykonczyła sie nerwowo przy takim rozwodniku i powiedziała mi kiedys, że jak facet zostawia dzici i żone to nalezy
      sie najpierw zastanowic czy aby to nie jest jego wina i dopiero sie z nim wiazac
      • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 195.117.126.* 26.10.02, 18:42
        Nie przeze mnie się nie rozwiodł...nie jestem jakąś harpią bezduszną,ktra
        zwszelką cenę chce zdobyć faceta.Wiem ,że ludzie nie rozstaja sie tak po
        prostu..,że tak naprawdę nigdy sie nie dowiem...prawdy..a do dupy to wszystko..
        Ja się po prostu zastanawiam czy On nie będzie chciał wrcić do niej..
        czy to czasem nie jest na złość..w sumie jest ok..
        ale ...
    • Gość: RR Mam ten sam problem-tez potrzebuje pomocy IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 27.10.02, 15:30
      a w dodatku wczesniejszy blad niczego mnie nie nauczyl.NAJCHETNIEJ ODRADZILABYM
      CI TEN ZWIAZEK (zeby nie powiedziec;WYBIJ TO SOBIE Z GLOWY!!!).Moj"pierwszy
      rozwodnik" rozszedl sie ze mna po 3 latach argumentujac "-Ty tego nie
      rozumiesz.Ona jest blondynka i zodiakalna panna"... rzeczywiscie-ja jestem
      blizniakiem i ruda, a wiec moja wina.Inaczej tego nie pojelam do dzis. Minely
      kolejne 3 lata i blondynka z pod znaku panny tez czegos nie zrozumiala..... Z
      zona, dzieki dziecku byl 5 lat. Z naszego zwiazku zostal mi na szczescie tylko
      kot,nie bylismy malzenstwem i to tylko mi pomoglo-dostalam 2 tygodniowy termin
      na wyprowadzke, udalo mi sie.Potem juz sie z nim nigdy nie spotkalam. Jesli
      ktos uprzejmy probuje mi cos przekazac-reaguje:"jeszcze go szlag nie trafil, to
      szkoda"

      ale ...

      spotykalam sie potem z kilkunastoma kumplami/facetami do
      lozka/przyjacielami/potencjalnymi mezami,etc.Sami wolni(niektorzy sklonni byli
      splukiwac za mna wode w toalecie). Jakie to bylo cudowne uczucie nie miec
      pietna cudzych dzieci,dla ktorych musisz by czasem mila, czasem tylko sie nimi
      zajac,ktore jada z Toba na wspolny urlop i dzieki temu nie jestes na urlopie ze
      swoim kochaniem tylko jedziesz jako opiekunka,ktorej recznik tez sie przyda,bo
      dzieci zapomnialy.
      Bylo mi calkiem fajnie,nawet nie szczegolnie mialam zamiar sie stabilizowac, a
      jesli juz to na pewno nie z rozwodnikiem i jego dziecmi.CIACH!!! w najbardziej
      absurdalnych warunkach poznalam faceta z ktorym nie potrafimy sie rozdzielic od
      pierwszego wspolnego dnia. Nawet dodzwonic sie do siebie czasem nie mozemy,
      poniewaz dzwonimy w dokladnie tej samej sekundzie dzieki czemu "z winy
      niezaleznej od operatora polaczenie nie moze byc zrealizowane". Facet jest w
      trakcie rozwodu i ma uwaga! 3 dzieci.
      On zadecydowal o rozwodzie.Jednak osobiscie sie mu dziwie,ze wogole sie ozenil
      z kobieta(gowniara),ktora otwarcie przyznala sie,ze zaszla w ciaze,zeby sie
      wyprowadzic z domu (on mial 19 a ona 18 lat).W sumie zrobila dobra
      inwestycje.Sponsorowal ja przez 10 lat,robiac dodatkowo wieczorowo liceum i
      studia.Wlasnie je konczy.Zonka chce go pozbawic praw rodzicielskich poniewaz
      nigdy nie zajmowal sie dziecmi.....Glupia suka przez 10 lat nie skalala sie
      zadna praca tylko sie rozmnazala bez wzgledu na JEGO mozliwosci finansowe.
      Teraz twierdzi, ze "nalezy sie jej mieszkanie jego matki BO JEST W NIM
      ZAMELDOWANA,a poza tym jego matka NIE MOZE miec dwoch mieszkan". On sam
      zdecydowal sie rozwiesc bo nie wyrabial na jej mnozace sie rachunki za co tylko
      sie dalo, no i bal sie kolejnego dziecka.
      Rozwod bedzie trwal latami-zawodowa zona chce uzyskac alimenty na
      siebie "poniewaz nie pracuje"(tylko oficjalnie).Poza tym nie omieszkala kiedys
      najsc nas w moim mieszkaniu z informacja,ze inernet nie dziala i X. ma
      natychmiast przyjsc do domu i to naprawic bo dla niej jest to bardzo
      wazne....itd.....

      Dalam Ci rade ale jak sama widzisz teoretyczna. I co?????

      p.s.nie chce tu urazic zadnych rozwiedzionych ani panow ani pan.Opisalam tylko
      swoj problem z ktorym podobnie jak kolezanka nie potrafie sobie poradzic.Moj X
      jest naprawde cudowny,opiekunczy,czuly.Jest idealny.Jestesmy razem poltora
      roku.Przy nim znow stalam sie wegetarianka(bardzo mi to odpowiada).Tylko co ja
      zrobie jak bede chciala miec dziecko-swiadomie dodatkowa go obarcze.Jego
      zdanie"wolalbym nie miec juz dzieci,ale jesli bedziesz chciala to zdaje sobie
      sprawe,ze dla Ciebie bede sie musial zdecydowac".

      Czy ktos potrafi mi doradzic czy dobrze doradzilam Ani???
      Jest tez szczegolny problem: w jego systemie wartosci moja przeszlosc i fakt,ze
      spotykalam sie z az tyloma facetami bez deklaracji to wieksza przeszkoda dla
      naszego zwiazku niz jego malzenstwo i to co po nim zostalo.
      Dla mnie to absurd.Kto ma racje?
      • Gość: weronika Re: Mam ten sam problem-tez potrzebuje pomocy IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 27.10.02, 15:54
        głupia suka bo chce alimenty na trojke dzieci???
        bezmyślnie sie rozmnażała, pewnie sama co?!?!? Oj przepraszam, rozumiem że twój
        wybranek to beznadziejny przypadek bezmozga ktory nie wie skad sie biora
        dzieci???
        Powodzenia w zyciu
        • Gość: zuza Re: Do _szwedki i do ani IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.10.02, 18:39
          Droga _szwedko! Oczywiście, że czasy się zmieniły, tylko w ten wątek weszły co
          najmniej dziwnie myślące osoby! Sama jestem przerażona tym, co tu wypisują, co
          za horrendalne bzdury! Po ile lat Wy macie dziewczyny, czternaście, piętnaście?!
          Aniu, oczywiście, że możesz być szczęśliwa z człowiekiem po rozwodzie. Muszą
          być po prostu uregulowane wszystkie sprawy dotyczące jego poprzedniego związku.
          Nie jest to prawda, że jego dziecko będzie Cię traktowało jak wroga. Nawet
          jeśli jego była żona okaże się kompletną kretynką pozbawioną uczuć i będzie
          nastawiała dziecko przeciwko Tobie - to wszystko do czasu. Gwarantuję Ci, że
          Twój przyjacielski stosunek do dzieciaka zaprocentuje. Ludzie rozwodzą się z
          różnych powodów, czasem naprawdę nie potrafią się dogadać - czy człowiek
          rozwiedziony ma być skazany na odrzucenie? Czy warto utrzymywać związek oparty
          na braku zrozumienia, zaufania, wrogości, czy wręcz nienawiści tylko dlatego że
          jest dziecko? Czy dziecko wychowane w takiej rodzinie będzie miało zdrowe
          odniesienia? A jeśli chodzi o uczenie się na własnych błędach - to oczywiście
          taka nauka procentuje - jest bardzo prawdopodobne, że będzie się starał nie
          powielać błędów z przeszłości, chyba, że mówimy o skrajnych przypadkach (picie,
          bicie itd) - wtedy trzymaj się od takiego człowieka z daleka.
          Nie widzę żadnego problemu w związaniu się z rozwodnikiem - ja to zrobiłam
          wiele lat temu i mam najcudowniejszego, najbardziej kochającego męża na
          świecie. Jesteśmy oboje NAPRAWDĘ bardzo szczęśliwi

          • _szwedka Re: Do _szwedki i do ani 27.10.02, 21:07
            Dziekuje Ci zuza :))) Pocieszylas mnie i dodalas wiary :)))
            Powodzenia zycze.
            • Gość: przyjaciel Re: Do _szwedki i do ani IP: *.alcatel.pl 29.10.02, 16:50
              Kazdy ma prawo do szczescia i nikt z nas nie ma prawa oceniac postepowania
              innych, zwlaszcza jak nie zna sprawy dokladnie.

              Ja uwazam, ze kazdy zwiazek to indywidualny przypadek i tylko Ty Aniu mozesz
              podjac decyzje. I powinnas podjac ja sama.
              Ja jestem zwiazana z podwojnym rozwodnikiem od dwoch lat. Pierwsze malzenstwo
              bylo zbyt wczesnie, oboje nie dorosli. Drugie - zupelnie sie nie dobrali.
              Zreszta powod jest nieistotny. Istotne jest to co jest tu i teraz. A nam jest
              bardzo dobrze ze soba, choc mielismy trudny okres podczas rozwodu. Nie oceniam
              go wedlug jego przeszlosci tylko wedlug tego jakim jest czlowiekiem. A jest
              kochany choc trudny.
              W naszym przypadku nie ma jednak dziecka. I przynam, ze nie wiem jak bym
              zaakceptowala fakt, ze spedza z nim weekendy. To trudna systuacja. Z jednej
              strony chcesz go miec dla siebie, z drugiej jak by nie interesowal sie
              dzieckim.. to tez nie swiadczy o nim dobrze.
              Posluchaj glosu serca i ocen trzezwo czy jestes w stanie zaakceptowac go z
              calym bagazem przeszlosci. Jezeli tak, to napewno sie Wam uda.
              Zycze powodzenia
        • Gość: RR Re: Mam ten sam problem-tez potrzebuje pomocy IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 14:31
          Przeczytalas nieuwaznie;napisalam,ze chce alimenty na SIEBIE! O alimentach dla
          dzieci nie dyskutuje,chociaz powinnam bo moj partner jest na tyle glupi zeby
          placic je wyzsze o 30% niz zasadzone przez sad!!! A zostaly zasadzone poniewaz
          jej wysokosci zonie dobrowolne wydawaly sie za niskie i zalozyla sprawe o ich
          podwyzszenie.Dostala o te 30% a on i tak jej to placi, tylko ze te 30% "do
          reki" a reszte na konto.....Jest tu jakis facet,ktory podalby mi
          argumenty,ktorymi moglabym mu trafic do rozsadku? Nadmienie tylko,ze oscyluja w
          granicach sredniego krajowego wynagrodzenia co=polowa jego pensji.

          W kwestii rozmnazania zdaje sie mamy inne zdanie.Gdyby kazde z tych dzieci bylo
          WSPOLNIE przez nich zaplanowane nie byloby mnie na tej stronie,poniewaz facet
          bylby przeszczesliwy w malzenstwie.Zauwaz,ze pobrali sie bo ONA zaplanowala
          pierwsze w konkretnym celu.Stosowala naturalne metody antykoncepcji poniewaz
          jak zapewniala - "doskonale sie na nich znala" - pozostaje sie cieszyc, ze jest
          tylko 3 dzieci po 10 latach malzenstwa ...
    • amidala Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 28.10.02, 09:22
      Droga Aniu! Jeżeli nie jesteś pewna uczuć swojego przyszłego, to nie masz się
      co zastanawiać nad byłą żoną i jego dziećmi. Problem tkwi zapewne zupełnie
      gdzie indziej, a ty szukasz powodów swojej niepewności w czym się da. Nie wiem
      czemu akurat nieudany związek miałby świadczyć o tym, że nidgy więcej
      małżeństwo się nie uda. Bzdura! Gdyby tak było, większość ludzkości chodziłaby
      samotna i sfrustrowana. Po co słuchać wiedzy obiegowej, która jak wiadomo jest
      tak stereotypowa jak błędna. Sama musisz wiedzieć czego chcesz - to twoje
      życie i sama podejmujesz decyzje.
      Jeżeli jednak potrzebujesz przykładów, że takie związki mogą być udane, mam
      ich mnóstwo: znam parę, która wychowuje dziecko faceta z poprzedniego związku,
      bo jego mamusia z wolnym zawodem i zanikiem instyntku macierzyńskiego woli się
      zajmować czym innym. Są szczęśliwi, dziecko widuje się z matką w weekendy i
      mimo odwrócenia ról, rodzina funkcjonuje doskonale. Ja sama jestem z
      rozwodnikiem, który ma odchowane dzieci i które utrzymują ze mną kontakty
      wręcz kumpelskie. Ich matka nie jest osobą, do której by można przyjść z
      problemem, czy nawet ze zwykłą rozmową, więc przychodzą do nas. Poprzednie
      małżeństwo nie jest żadną przerażającym błędem, wykluczającym możliwość
      budowania nowych związków. Jeżeli już, jest doświadczeniem, z którego można
      wyciągnąć wiele wniosków, o ile się umie i chce. Natomiast cyniczne odbicia
      ludzi jak Imagine, którzy naczytali się książek o wschodnich filozofiach,
      spieprzyli sobie życie i szukają przyczyn gdzieś indziej tylko nie w sobie,
      jest szkodliwe i dołujące, nie słuchaj tych nihilistycznych bredni, błagam.
      Buduj szczęście według własnego rozsądku, sama osądź i słuchaj serca, ty
      najlepiej wiesz czy będziesz szczęśliwa z tym człowiekiem czy nie. Dużo
      szczęścia i radości życzę.
      • Gość: soso Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 195.41.66.* 28.10.02, 09:28
        Tylko troche oficjalnej i polskiej statystyki:

        1. Drugie malzenstwa sa trwalsze niz pierwsze (zadziej koncza sie rozwodem).
        2. W Polsce sredni wiek wstepujacego/cej w zwiazek malzenski to 23 lata.

        pzdrw

        soso
      • Gość: RR Do Amidali i Zuzy IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 14:46
        1.Jak udalo sie Wam zaakceptowac dzieci swojego partnera?
        2.Jakie bylo ich poczatkowe nastawienie do Was?
        2.Jak udaje sie Wam pogodzic z tym,ze przy wspolnych wyjazdach musicie sie nimi
        zajmowac?
        3.Czy mialyscie juz swoje dzieci z poprzednich zwiazków?
        4.Czy eks-zony tez byly "walczace" i przy kazdej mozliwej okazji udowadnialy
        Wam,ze to wlasnie z Waszego powodu rozpadlo sie jej malzenstwo, nie widzac przy
        tym,ze same sypialy z "opiekunem do dzieci" kilka lat zanim Wy
        poznalyscie "jej" meza?
        Dziekuje za odpowiedz
        • Gość: Malwina gwiazdy i gwiazdeczki IP: *.abo.wanadoo.fr 28.10.02, 15:36
          nie mozna miec do nikogo pretensji gdy sie bieze zodiakalnego kretyna !
          • Gość: Tosia Re: gwiazdy i gwiazdeczki IP: 194.181.36.* 28.10.02, 15:44
            Nie będę się wypowiadać w kwestii dzieci z porzedniego małżeństwa i wpływu na
            obecne małżeństwo bo nie wiem o tym wiele.
            Ale po pierwsze mój mąż nie ma dzieci z pierwszego małżeństwa, ja nawiązałam
            kontakt z jego "byłą" i nie jest to jakiś koszmar, jest to dla mnie obojętna
            kobieta a nie rywalka, tak myśleć nie można.
            a poza tym jak słyszę pytanie czy z rozwodnikiem można ułożyć szczęśliwie życie
            to coś się we mnie burzy. Bacall jak wychodziła za Bogarta miała 19 lat on 45,
            był po 3 rozwodach a oni się nie roziwedli, byli szczęśliwi, bo się dopasowali,
            trafili na siebie, głupotą jest myślenie,że rozwodnik to gorszy typ
            człowieka,bo z kimś mu już nie wyszło. Są miliony przykładów rozwiedzionych
            par, które w nowych związkach są szczęśliwe...
          • Gość: RR Re: gwiazdy i gwiazdeczki IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 16:45
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > nie mozna miec do nikogo pretensji gdy sie bieze zodiakalnego kretyna !

            No coz, trafniejszej uwagi niemoglam uzyskac. Mam nadzieje, ze usprawiedliwia
            mnie fakt, iz byl to moj najpierwszy facet na swiecie i bylam slepo zakochana :-
            )
        • amidala Re: Do Amidali i Zuzy 29.10.02, 11:00
          Ależ z przyjemnością!

          > 1.Jak udalo sie Wam zaakceptowac dzieci swojego partnera?

          Od początku wiedziałam, że jest rozwiedziony i ma dzieci. Jest ode mnie 15 lat
          starszy i byłoby idiotyzmem uznawać, że nie ma żadnej przeszłości. Jego dzieci
          są wspaniałe, mądre i bardzo otwarte, nie było żadnego problemu z przyjęciem
          ich istnienia do wiadomości.

          > 2.Jakie bylo ich poczatkowe nastawienie do Was?

          Córka: "O jak fajnie! Ojciec, nareszcie kogoś znalazłeś!"
          Syn: "O, super. To co, kiedy się pobierzecie?"
          Idylla? Może, ale oni oboje widzieli na codzień jak wygląda życie jego z ich
          matką, która nie traktuje nikogo jak żywego człowieka... Poznał mnie już jakiś
          czas po rozwodzie, był długo sam, należało mu się :) Poza tym oboje mają już
          na wyczerpaniu zapasy cierpliwości jeżeli chodzi o ich matkę. Należałoby ją
          wysłać do psychoterapeuty, zanim zniszczy sobie życie, przy okazji zatruwając
          je najbliższym jej osobom. To, że oboje są cudownie normalni wychowani przez
          tę osobę zakrawa na cud.

          > 2.Jak udaje sie Wam pogodzic z tym,ze przy wspolnych wyjazdach musicie sie
          nimi> zajmowac?

          Oboje są w okolicach dwudziestki, raczej z nami nie jeżdżą, bo wolą własne
          wyjazdy. A jeżeli się już zdaży, to zabawa jest fajna. Nie wiem kto się kim
          zajmuje, to chyba nie wchodzi w grę.
          >

          > 3.Czy mialyscie juz swoje dzieci z poprzednich zwiazków?

          Nie.

          > 4.Czy eks-zony tez byly "walczace" i przy kazdej mozliwej okazji udowadnialy
          > Wam,ze to wlasnie z Waszego powodu rozpadlo sie jej malzenstwo, nie widzac
          > przy tym,ze same sypialy z "opiekunem do dzieci" kilka lat zanim Wy
          > poznalyscie "jej" meza?
          Chyba nie rozumiem tego pytania - przynajmniej drugiej części. Jak
          sprecyzujesz, to odpowiem. Oczywiście, że ex-żona w moim przypadku była
          walcząca, zachowywała się jak wściekła harpia, do tej pory nie ryzykujemy
          rodzinnych spotkań z nią w jednym pokoju, bo wychodzi z tego coś bardzo
          brzydkiego. Nie ważne, że zanim mnie poznał, już od roku nie byli małżeństwem.
          Nie ważne było to, że sama własnymi rękami odepchnęła go od siebie już bardzo
          dawno temu, cała nienawiść skupiła się na mnie i na nim, za to, że śmiemy być
          cholernie szczęśliwi. A ona nie. I to już od dawna nie, ale to naprawdę nie
          moja sprawa.

          > Dziekuje za odpowiedz
          Proszę bardzo.
          • Gość: zuza Re: Do Amidali i Zuzy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.10.02, 17:10
            Mój mąż ma córkę z poprzedniego małżeństwa, którą zresztą razem wychowujemy.
            Jesteśmy obie bardzo ze sobą związane, mimo, że są różne problemy wychowawcze i
            wynikające z tego scysje - jak w normalnej rodzinie. Dodam jeszcze, że jest z
            nami też mój syn z poprzedniego małżeństwa, a więc jesteśmy modelem 2+2. Z
            poprzednią żoną mojego męża stosunki są i były zawsze poprawne. Natomiast ja
            zaprzyjaźniłam się z obecną żoną mojego byłego męża. Nie jest to żadna wielka
            przyjaźń, ale np. dosyć często dzwonimy do siebie, żeby pogadać na tematy wcale
            niekoniecznie związane z naszymi rodzinami. Mój syn też kiedyś zaakceptował ją
            bez zastrzeżeń, i ona też bardzo go lubi ( być może była to przyczyna tego, że
            ja ją polubiłam). Tak więc widzisz sytuacje mogą być nieźle skomplikowane, ale
            da się wszystko pogodzić tak, że wszyscy są zadowoleni.
            A co do alimentów, które chciałaby dostawać na siebie żona Twojego partnera to
            ma szanse je wywalczyć (zgodnie z prawem), o ile sama nie jest zdolna do pracy.
            Jeśli rozwód był bez orzekania winy, to czas, w którym ma prawo ubiegać się o
            alimenty wynosi 5 lat i działa to w obie strony, tzn. on też w przypadku
            niezdolności do pracy mógłby o nie wystąpić. Jeśli natomiast rozwód był z jego
            winy, a ona nie może pracować, to może dojść do sytuacji, że on będzie na nią
            płacił do końca życia.
          • Gość: RR Re: Do Amidali IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 10:39
            "są wspaniałe, mądre i bardzo otwarte" - masz racje nie doceniam dzieci swojego
            partnera. Zachowują się tak jakby to,że kazde z ich rodzicow ma nowego partnera
            było naturalne.Jednak nie daje mi spokoju fakt, że srednia ich wieku to 9lat,
            może one tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego co sie dzieje i bedą miały
            zal w przyszłości. W końcu w tej chwili ich matka kształtuje im opinię.

            4.Czy eks-zony tez byly "walczace" i przy kazdej mozliwej okazji udowadnia
            ly Wam,ze to wlasnie z Waszego powodu rozpadlo sie jej malzenstwo, nie widzac
            przy tym,ze same sypialy z "opiekunem do dzieci" kilka lat zanim Wy
            poznalyscie "jej" meza?

            Chyba nie rozumiem tego pytania - przynajmniej drugiej części. Jak
            sprecyzujesz, to odpowiem. Oczywiście, że ex-żona w moim przypadku była
            walcząca, zachowywała się jak wściekła harpia, do tej pory nie ryzykujemy
            rodzinnych spotkań z nią w jednym pokoju, bo wychodzi z tego coś bardzo
            brzydkiego. Nie ważne, że zanim mnie poznał, już od roku nie byli małżeństwem.
            Nie ważne było to, że sama własnymi rękami odepchnęła go od siebie już bardzo
            dawno temu, cała nienawiść skupiła się na mnie i na nim, za to, że śmiemy być
            cholernie szczęśliwi. A ona nie. I to już od dawna nie, ale to naprawdę nie
            moja sprawa.
            Poznałam swojego partnera póltora roku po separacji i 2 założonych i wycofanych
            sprawach rozwodowych.Jego zona przez ten czas spotykała się ze swoim aktualnym
            konkubinem, który w aktualnej sprawie rozwodowej figuruje jako swiadek
            i "opiekun do dzieci". Praktycznie jednak wygladało to tak, ze od momentu
            naszego poznania ja i moj partner mieszkalismy razem, a ona ze swoim "opiekunem
            do dzieci" u niego w mieszkaniu (za które on zreszta płacił...).
            Myslę jednak,ze odpowiedzilas mi juz na to pytanie: "...to naprawdę nie
            moja sprawa".Jego eks to kopia eks Twojego męza, tyle, że dopiero się
            rozwijająca.Jednego dnia gdy spotkała mnie na przystanku autobusowym
            przepraszala, ze zaszla w ciązę, "ale miała nienormalna sytuację w domu i
            musiała sie z niego wyprowadzić", innego (w Mikołajki) za to wyciągnęła dzieci
            z samochodu i nie pozwoliła na to,żeby pojechały z nami do kina.Na parkingu
            zdecydowała rozstrzygać prawo tego komu przysługuje mieszkanie.Gdy próbowaliśmy
            tłumaczyć,że to nie jest miejsce na rozstrzyganie takich kwestii(zwłaszcza przy
            dzieciach),a prawo do mieszkania ma jego matka, ponieważ to jej nazwisko jest
            na akcie notarialnym-rozwscieczona skierowała kilka epitetow pod moim adresem,a
            ojca dzieci poinformowala,ze pozbawi go praw rodzicielskich za takie poglądy.
            :-)
            Swoja droga zazdroszcze jej tupetu

          • Gość: RR Re: Do Amidali IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 10:41
            "są wspaniałe, mądre i bardzo otwarte" - masz racje nie doceniam dzieci swojego
            partnera. Zachowują się tak jakby to,że kazde z ich rodzicow ma nowego partnera
            było naturalne.Jednak nie daje mi spokoju fakt, że srednia ich wieku to 9lat,
            może one tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego co sie dzieje i bedą miały
            zal w przyszłości. W końcu w tej chwili ich matka kształtuje im opinię.

            4.Czy eks-zony tez byly "walczace" i przy kazdej mozliwej okazji udowadnia
            ly Wam,ze to wlasnie z Waszego powodu rozpadlo sie jej malzenstwo, nie widzac
            przy tym,ze same sypialy z "opiekunem do dzieci" kilka lat zanim Wy
            poznalyscie "jej" meza?

            Chyba nie rozumiem tego pytania - przynajmniej drugiej części. Jak
            sprecyzujesz, to odpowiem. Oczywiście, że ex-żona w moim przypadku była
            walcząca, zachowywała się jak wściekła harpia, do tej pory nie ryzykujemy
            rodzinnych spotkań z nią w jednym pokoju, bo wychodzi z tego coś bardzo
            brzydkiego. Nie ważne, że zanim mnie poznał, już od roku nie byli małżeństwem.
            Nie ważne było to, że sama własnymi rękami odepchnęła go od siebie już bardzo
            dawno temu, cała nienawiść skupiła się na mnie i na nim, za to, że śmiemy być
            cholernie szczęśliwi. A ona nie. I to już od dawna nie, ale to naprawdę nie
            moja sprawa.
            Poznałam swojego partnera póltora roku po separacji i 2 założonych i wycofanych
            sprawach rozwodowych.Jego zona przez ten czas spotykała się ze swoim aktualnym
            konkubinem, który w aktualnej sprawie rozwodowej figuruje jako swiadek
            i "opiekun do dzieci". Praktycznie jednak wygladało to tak, ze od momentu
            naszego poznania ja i moj partner mieszkalismy razem, a ona ze swoim "opiekunem
            do dzieci" u niego w mieszkaniu (za które on zreszta płacił...).
            Myslę jednak,ze odpowiedzilas mi juz na to pytanie: "...to naprawdę nie
            moja sprawa".Jego eks to kopia eks Twojego męza, tyle, że dopiero się
            rozwijająca.Jednego dnia gdy spotkała mnie na przystanku autobusowym
            przepraszala, ze zaszla w ciązę, "ale miała nienormalna sytuację w domu i
            musiała sie z niego wyprowadzić", innego (w Mikołajki) za to wyciągnęła dzieci
            z samochodu i nie pozwoliła na to,żeby pojechały z nami do kina.Na parkingu
            zdecydowała rozstrzygać prawo tego komu przysługuje mieszkanie.Gdy próbowaliśmy
            tłumaczyć,że to nie jest miejsce na rozstrzyganie takich kwestii(zwłaszcza przy
            dzieciach),a prawo do mieszkania ma jego matka, ponieważ to jej nazwisko jest
            na akcie notarialnym-rozwscieczona skierowała kilka epitetow pod moim adresem,a
            ojca dzieci poinformowala,ze pozbawi go praw rodzicielskich za takie poglądy.
            :-)
            Swoja droga zazdroszcze jej tupetu

          • Gość: RR Re: Do Amidali IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 10:43
            "są wspaniałe, mądre i bardzo otwarte" - masz racje nie doceniam dzieci swojego
            partnera. Zachowują się tak jakby to,że kazde z ich rodzicow ma nowego partnera
            było naturalne.Jednak nie daje mi spokoju fakt, że srednia ich wieku to 9lat,
            może one tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego co sie dzieje i bedą miały
            zal w przyszłości. W końcu w tej chwili ich matka kształtuje im opinię.

            4.Czy eks-zony tez byly "walczace" i przy kazdej mozliwej okazji udowadnia
            ly Wam,ze to wlasnie z Waszego powodu rozpadlo sie jej malzenstwo, nie widzac
            przy tym,ze same sypialy z "opiekunem do dzieci" kilka lat zanim Wy
            poznalyscie "jej" meza?

            Chyba nie rozumiem tego pytania - przynajmniej drugiej części. Jak
            sprecyzujesz, to odpowiem. Oczywiście, że ex-żona w moim przypadku była
            walcząca, zachowywała się jak wściekła harpia, do tej pory nie ryzykujemy
            rodzinnych spotkań z nią w jednym pokoju, bo wychodzi z tego coś bardzo
            brzydkiego. Nie ważne, że zanim mnie poznał, już od roku nie byli małżeństwem.
            Nie ważne było to, że sama własnymi rękami odepchnęła go od siebie już bardzo
            dawno temu, cała nienawiść skupiła się na mnie i na nim, za to, że śmiemy być
            cholernie szczęśliwi. A ona nie. I to już od dawna nie, ale to naprawdę nie
            moja sprawa.
            Poznałam swojego partnera póltora roku po separacji i 2 założonych i wycofanych
            sprawach rozwodowych.Jego zona przez ten czas spotykała się ze swoim aktualnym
            konkubinem, który w aktualnej sprawie rozwodowej figuruje jako swiadek
            i "opiekun do dzieci". Praktycznie jednak wygladało to tak, ze od momentu
            naszego poznania ja i moj partner mieszkalismy razem, a ona ze swoim "opiekunem
            do dzieci" u niego w mieszkaniu (za które on zreszta płacił...).
            Myslę jednak,ze odpowiedzilas mi juz na to pytanie: "...to naprawdę nie
            moja sprawa".Jego eks to kopia eks Twojego męza, tyle, że dopiero się
            rozwijająca.Jednego dnia gdy spotkała mnie na przystanku autobusowym
            przepraszala, ze zaszla w ciązę, "ale miała nienormalna sytuację w domu i
            musiała sie z niego wyprowadzić", innego (w Mikołajki) za to wyciągnęła dzieci
            z samochodu i nie pozwoliła na to,żeby pojechały z nami do kina.Na parkingu
            zdecydowała rozstrzygać prawo tego komu przysługuje mieszkanie.Gdy próbowaliśmy
            tłumaczyć,że to nie jest miejsce na rozstrzyganie takich kwestii(zwłaszcza przy
            dzieciach),a prawo do mieszkania ma jego matka, ponieważ to jej nazwisko jest
            na akcie notarialnym-rozwscieczona skierowała kilka epitetow pod moim adresem,a
            ojca dzieci poinformowala,ze pozbawi go praw rodzicielskich za takie poglądy.
            :-)
            Swoja droga zazdroszcze jej tupetu

    • Gość: niunia Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.um.poznan.pl 30.10.02, 09:26
      Jestem związana z mężczyzną "po przejściach", bez dzieci na szczęscie...Mój
      problem to obsesja na punkcie jego "byłej"! Ciągle myślę jaka ona jest, jak
      wygląda, jak ubiera się, jaką była kochanką itp. Jak uwolnic się od tego
      natręctwa?
      • tusiaz Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? 30.10.02, 09:35
        Gość portalu: niunia napisał(a):

        > Jestem związana z mężczyzną "po przejściach", bez dzieci na szczęscie...Mój
        > problem to obsesja na punkcie jego "byłej"! Ciągle myślę jaka ona jest, jak
        > wygląda, jak ubiera się, jaką była kochanką itp. Jak uwolnic się od tego
        > natręctwa?

        To może byc poważny problem niestety...,szczególnie gdy był to "poważny"
        zwiazek.
        W sumie nigdy nie jest się pewnym do końca uczuć swojego męzczyzny, zawsze
        zostaje to maleńkie niedomówienie....Ale sa kobiety ,które sie tym nie
        przejmują bo wchodza a zwiazki z mezczyznami ,którzy mieli wiele partnerek.
    • Gość: Tosia Re: do Niuni IP: 194.181.36.* 30.10.02, 09:50
      Mogłabyś mi podać swój mail, chętnie do Ciebie napiszę. Też miałam/mam problem
      z "byłą" i częściowo sobie z nim poradziłam, chętnie nawiążę z tobą kontakt,
      widzę, że mamy podobne problemy :)
      • niunia26 Re: do Niuni 30.10.02, 15:15
        niunia26@gazeta.pl

        Czekam z niecierpliwością na jakąś radę, bo dłużej nie można tak żyć!!!

        Pozdr.
        • Gość: Tosia Re: do Niuni IP: 194.181.36.* 30.10.02, 15:58
          Napiszę do Ciebie wieczorem z domu długasnego maila, pozdrawiam Tosia
    • Gość: Taka jedna Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 08:32
      Aniu... Spotkałaś się tutaj z różnymi radami. Ja przychylam się do tej
      wypowiedzi, w której ktoś stwierdził, że każdy przypadek jest indywidualny.
      Bardzo mnie denerwuje wrzucanie wszystkich rozwiedzionych kobiet i mężczyzn do
      wspólnego wora z etykietą „brak odpowiedzialności, brak stałości uczuć
      etc...etc...” . Uważam to za bardzo krzywdzące. Życie jest przecież tak
      skomplikowane... i tak różnie „lubi” się układać...Nie zgadzam się z tym
      twierdzeniem, że większość rozwodników ma pewne „wrodzone” predyspozycje do
      tworzenia związków bez przyszłości. Wg mnie to upraszczanie sprawy i totalna
      bzdura. Jeżeli go kochasz... daj Waszemu związkowi szansę bez względu na bagaż
      przeszłości jak również bagaż obecnych opinii społecznych i stereotypu
      rozwodnika. Takie związki na pewno są nieco trudne, ale bardzo często mają
      przyszłość pełną ciepła i miłości. Wymagają wprawdzie wieeeeeeele wzajemnego
      zaufania; wiążą się z rozterkami takie jak Twoje, ale jeżeli nie spróbujesz,
      zapewne zawsze będziesz się zastanawiała czy przypadkiem nie uciekłaś przed
      Szczęściem...
      Aniu życzę Ci mądrych decyzji
      • Gość: Ania Moi Kochani.. IP: 195.117.126.* 02.11.02, 19:40
        Tak siedzę i się zastanawiam,że czasem człowiek zamienia sie w głupią
        gęś...Myślę,że...teraz wiem,że ..nie wiem jak to powiedzieć..On mnie okłamuje...
        Siedze i sie zatanawiam po co to wszystko..brzmi to dramatycznie,ale to ...nie
        jest dobrze..nie docenił tego,że myśle...czuje śię fatalnie...
    • Gość: MagdaB Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.czatcaffe.pl 03.11.02, 12:16
      Jestem w trakcie rozwodu - chyba w 80% nie z mojej winy. Smutno mi coś takiego
      czytać. Mam 28 lat. Czy ktoś kiedyś zapyta w portalu o małżeństwo z rozwódką -
      bo rodzina będzie mu mnie odradzać? No, tyle, ze ja nie mam dzieci.O to poszło -
      ja chciałam je mieć, on dopiero po ślubie doszedł do wniosku, że nie.
      Przede wszystkim spróbuj się dowiedzieć DLACZEGO stało sie tak jak się stało.
      Sprawdź, czy facet rozumie błędy i swoje i drugiej strony, zobacz jak traktuje
      dzieci i resztę rodziny. I zaakceptuj jego kontakty z dziećmi i - w pewnym
      sensie - z byłą żoną.
    • Gość: Magdalena Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.02, 15:56
      To zalezy co bylo powodem rozwodu. Bo jesli na przyklad jest to ktos kto
      dreczyl swoja rodzine fizycznie, psychicznie, pil alkohol i jeszcze kilka
      innych spraw mial na sumieniu to kategorycznie bym ci go odradzala . Ale byc
      moze jest to wartosciowy czlowiek tylko zle dobrali sie z pierwsza zona, badz
      nie mieli sily albo ochoty walczyc o swoj zwiazek w momencie pierwszego
      nadarzajacego sie kryzysu. Tylko co bedzie wowczas jesli i w waszym zwiazku
      pojawi sie kryzys? Czy rownie szybko skapituluje jak w przypadku pierwszego
      malzenstwa? Dzieci zobowiazuja podwojnie. To nie zabawka ktora mozna wyrzucic
      jak sie znudzi. To czujacy i myslacy oraz potrzebujacy obydwojga rodzicow
      czlowiek. Rozwod wiec uwazam za ekstremalny objaw egoizmu i pojscia na latwizne
      ( zakladam ze nie ma prawdziwych bardzo powaznych przyczyn).
      • Gość: Magdalena Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.02, 16:07
        Ps. Jesli to mozliwe to postaraj sie zamienic pare slow z jego byla zona. Moze
        dowiesz sie czegos z drugiej strony. Mysle ze najgorsza prawda jest lepsza od
        najpiekniejszego klamstwa.Chyba nie chcialabys dowiedziec sie czegos zlego jak
        sama bedziesz juz miala z nim dziecko. A moze sie okazac ze jednak mowil ci
        prawde. Oczywiscie musisz sama wszystko przeanalizowac.
        • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 195.117.126.* 05.11.02, 20:56
          Zzona to niemożliwe..ja się pytałam czy oni walczyli czy zrobili wszystko
          ,żeby uratować małażeństwo..ale to jakieś dziwne wszystko..on zaproponował
          rozwod ona się zgodziła.Pytałam czy nie było na poczatku kryzysu pytań no nie
          wiem "Zależy Ci na mnie,kochaSZ MNIE"oN TWIERDZI ,ŻE NIE.Dziwne to
          wszystko..bardzo ...
          • Gość: Krystyna Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 62.16.198.* 06.11.02, 18:14
            Gość portalu: ania napisał(a):

            > Zzona to niemożliwe..ja się pytałam czy oni walczyli czy zrobili wszystko
            > ,żeby uratować małażeństwo..ale to jakieś dziwne wszystko..on zaproponował
            > rozwod ona się zgodziła.Pytałam czy nie było na poczatku kryzysu pytań no nie
            > wiem "Zależy Ci na mnie,kochaSZ MNIE"oN TWIERDZI ,ŻE NIE.Dziwne to
            > wszystko..bardzo ...

            ------------------------------------------------
            Nad czym zastanawiasz sie Aniu?
            Ten czlowiek sam nie wie co chce. Wedlug mnie to EGOISTA.

            Zycze Ci abys otworzyla szeroko oczy.

            Krystyna

            P.S. Wypowiadam sie tylko na podstawie Twojej informacji o Waszym zwiazku.
            • Gość: ania Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 195.117.126.* 06.11.02, 19:00
              Krysiu...widzisz...tak patrzę na to...i myślę...On mi nigdy nie dał żadnego
              prezentu...bez problemu bierze ode mnie pieniądze..wszystko dla niego jest
              trudne...łatwo się obraża..wiesz dopiero teraz jak napisałm tu ..zaczęłam się
              zastanawiać...myślę,że to to..Krysia daj swojego maila
              • Gość: Krystyna Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 62.16.198.* 06.11.02, 22:42
                Nie wiem czy w czyms moge Ci pomoc. Twoja sytuacja jest bardzo zlozona , aby
                wydac jakas opinie trzeba znac prawde przynajmniej z dwoch stron.
                Oczywiscie chetnie dziele sie moim doswiadczeniem.
                Moj e-mail : krystyna-n@gazeta.pl

                pozdrawiam
                Krystyna
    • Gość: Krystyna Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: 62.16.198.* 03.11.02, 19:33
      Aniu !
      Przeczytalam uwaznie Twoje wypowiedzi, zarazem rady innych forumowiczow.
      Kazdy ma racje, kazdego sytuacja jest inna. Nie ma jednego rozwiazania dla
      wszystkich.

      Zastanowila mnie Twoja ostatnia wypowiedz, ktora nie jest tak bardzo
      optymistyczna , cytuje:
      :“ On mnie okłamuje... Siedze i sie zatanawiam po co to wszystko..brzmi to
      dramatycznie,ale to ...nie jest dobrze..nie docenił tego,że myśle...czuje śię
      fatalnie...”

      Wydaje mi sie ze juz sama sobie odpowiedzialas.

      Moja rada nie wychodz za maz tak dlugo az wszystkie Twoje watpliwosci beda
      wyjasnione. Pamietaj pierwsze lata sa zawsze piekne, kazde z Was stara sie
      postepowac jak najbardziej pozytywnie.

      Ty w swojej pierwszej wypowiedzi najbardziej boisz sie Jego powrotu do
      pierwszej zony.
      To nie jest zagrozenie, jezeli kocha Ciebie napewno nie wroci do niej. To nie
      jest problem.

      Uwazam ze problemem i komplikacja przez cale Twoje zycie bedzie jego dziecko.
      Nie wiem w jakim wieku jest to dziecko, nie wiem czy Ty tez masz swoje.

      Nigdy nie bedziesz calkowicie wolna, niezaleznie czy bedziesz miala dobre
      przyjazne kontakty z dzieckiem czy zle.

      Ty znasz najlepiej sytuacje, jego zachowanie w stosunku do was wszystkich.
      Nie jest budujace Twoje zdanie : „.. siedzę i się zastanawiam, że czasem
      człowiek zamienia sie w głupią gęś...


      Slusznie radza Ci Forumowicze idz za glosem serca.
      Ja chcialabym rowniez dodac idz za glosem rozsadku. To jest decyzja na ktora
      bedzie miala skutki przez cale Twoje zycie.


      Pozdrawiam

      Krystyna
      • niunia26 do Tosi 18.11.02, 14:44
        Przeczytałaś to co napisałam? .. i co ty na to?
    • Gość: mmmmm Re: Czy małżeństwo z rozwodnikiem możę być udane? IP: *.chello.pl 19.11.02, 10:56
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Mam wyjść za mąż za człowieka po rozwodzie.Niektórzy mi
      odradzaja.Mówią,że z
      > poprzednia zona kiedy jest dziecko tak naprawde się nie
      weźmie.Niektórzy
      > twierdza,że może wrócić dożony pierwszej,że to zycie
      zawsze w strachu.On
      > zapewnia,że nie. No nie wiem.Bardzo chce byc znim,ale
      czy mam szansę?


      Sorry, nie czytałam zadnej z odpowiedzi, które Ci tu się
      pojawiły.
      Ale mogę Ci odpowiedzieć z punktu widzenia dziecka,
      którego tata 2 raz się ożenił, a mama nie wyszła po raz
      drugi za maz tym razem za za rozwodnika.
      Bardzo długo, chyba 2 lata nie chcieli mi powiedzieć,
      tata się krył. Było to możliwe, bo tata pomieszkiwał u
      babci jak ja przyjeżdzałam. Dowiedziałam się jak urodził
      mi sie brat.Ja miałam i mam nadal świetne kontakty z żoną
      mojego ojca. Ale oni TEŻ się rozwiedli.
      Rózne masz pewnie odpowiedzi. Rozterki też pewnie Tobą
      targają. Sama musisz zdecydować.
      Pamiętaj,ze wychodząc za rozwodnika możesz mieć ,
      zupełnie niechcący kontakty nawet z rodziną byłej żony.
      Moja mama dlatego nie wyszłą za mąz, za pewnego bardzo
      miłego pana, bo był rozwodnikiem. 15 lat temu
      przewidziała,ze jak syn dorośnie zaczną byc kłopoty z
      byłą żoną i sie nie myliła. W tej chiwli tamten pan musi
      zarabiac na byłą żonę. Tak im wyszło.
      Moze ja pokazałam Ci tę pesymistyczną wersję, ale
      pamiętaj,ze takie sytuacje też się zdarzają, a sama
      miłośc nie wystarczy. Mijają chwile uniesień , zaczyna
      się dzień codzienny. Fajnie dzielić te złe dni
      zukochanym, ale dlaczego akurat dzielic je z jego byłą zoną?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja