skrzywdzona kobieta....

IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 18:00
Coz calos wyglada tak ze kobieta zostala bardzo skrzywdzona kiedys, jej
milosc umarla, osoba ktora ja wyciagnela (wg. mnie z bagna) i za co jestem
tej osobie wdzieczny...coz, spotykalem sie z nia, potem ona wszystko
skonczyla...potem znow sie zaczelo i skonczylo, tak jescze dwa razy...teraz
znow do siebie wrocilismy...kiedys powiediala mi ze mnie kocha...to az mna
ruszylo..ale pozniej stwierdzila ze te slowo ma wielka moc i bedzie go czesto
uzywac, zawsze chce ja ochraniac, bo widze co ludzie jej robia, czesto
odbieraja inaczej jak ona jest, choc w sumie jak ona jest tego nie wie nikt,
bo twierdzi ze kazdemu pokazuje sie inaczej...nie wiem czy ja kocham ale jest
dla mnie bliska, czasami zachowuje sie tak jak by jej na mnie nie zalezalo
wogole...dlaczego wiec wracamy do siebie, kiedys powiedziala ze jestem inny
niz wszyscy faceci jakich spotkala...nie wiem wogole co mam o niej myslec...
co mam robic...
    • Gość: Jo Re: skrzywdzona kobieta.... IP: *.junisoftex.pl / *.solar.silesianet.pl 28.10.02, 19:16
      Ja też nie wiem co o tym myśleć.
      Uważaj żebyś nie byl skrzywdzonym męzczyzną...
      • Gość: Nimrod skrzywdzona kobieta.... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 20:32
        moge byc, lae chcialbym wiedziec co ona do mnie czuje...czy sie boi ze bedzie
        zraniona...nie potrafi zozumiec ze ja naprawde jestem inny...ale czasami sie
        zastanawiam czy nie jestem najgorszy ze wszystkiego co jej sie
        przydazylo....czy jej nie zranie, wiem ze jestem zakrecony jak stado baranow i
        ciezko mi zrozumiec czasami normalne osoby, a co dopiero tak wyjatkowe....boje
        sie, ale chce sprobowac...sproboje, bo i tak nie mam nic do stracenia....a do
        zdobycia wszystko...
        • Gość: zabunia Re: skrzywdzona kobieta.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.02, 11:21
          jesli jest cos do zdobycia , a Ty tego chcesz, to nie ogladaj sie na nic tylko
          idz po to...
          wyjasnij czego chcesz, porozmawiaj z nia szczerze!!!
          przeciez najwazniejsze , zebys byl szczesliwy!!!
          i sam nie daj sie skrzywdzic!

          powodzenia!
        • lustrzanka Re: skrzywdzona kobieta.... 29.10.02, 12:13
          Nimrod,
          Jaki to związek, skoro nie wiesz, co ona czuje?
          • Gość: Nimrod skrzywdzona kobieta.... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 22:57
            nie widziales/as nigdy zwiazku ktory tak do konca nie wie na czym jst/istnieje
            ale jest dla samego bycia?? moze jest cos w tym a moze kolejny blad, i beda
            dalsze poszukiwania....ale nie wiem co czuje do mnie, i nie wiem....
        • bambi_ Re: 29.10.02, 12:15
          Pamiętam twoj wątek "Płomień".
          Jeżeli jest szansa, że ten związek jest lekarstwem dla was obojga, to próbujcie!
          Poza tym, czy nie jest warto przezyć coś bardzo pieknego i intensywnego, nawet
          jeśli ma to trwać krótko i zostanie po tym parę siniaków?
          Życzę powodzenia.
          • Gość: Nimrod coz... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 23:01
            wiesz moj watek nie odszedl (plomien....) tylko sie modyfikowal ;)
            coz, dla mnie jest to szansa...ale nie wiem czy dla niej, a nie chce
            skonczyc "z reka w nocniku"....ona mi duzo pomogla, gdyby nie ona juz by mnie
            nie bylo, ale raz mnie tak dobila (z mojej wlasnej glupoty, ja to spowodowalem)
            ze bym tez samobojstwa nie popelnil...czasami wydaje mi sie ze jestem jej
            bliski...a czasami tak odlegly jak moje marzenie o szczesciu....nie wiem...
    • Gość: Maryla Re: skrzywdzona kobieta.... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 12:31
      Sądze,że warto sie zaangazować.Z tego co piszesz to oboje jestescie za
      sobą.POwroty i odejscia , tez mozna wyjasnić, to moze byc jej
      obawa ,że znów moze cos stracic.Myślę ,że potrafisz ja
      przekonać ,że tak nie jest.Mówisz ,że ja rozumiesz,że jest Ci jej żal,
      a to nazywa sie ZROZUMIENIE, więc czego sie boisz? Musisz
      odpowiedziec sobie na jeszcze jedno pytanie czy Ty chcesz byc z nią,
      jesli tak to NA CO CZEKASZ?
      powodzenia
      • Gość: Nimrod skrzywdzona kobieta.... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 23:04
        hmm.....ja sdze ze te odejscia i powroty sa powodem jednego z dwoch...albo sie
        boji ze znow trafila na jakiegos gnoja (choc kilka razy jej udowodnilem ze nie)
        albo poprostu czasami potrzebuje kogos czuc przy sobie..i wtedy wracamy do
        siebie...nie wiem, chcialbym, a z nia tak sie nie da porozmawiac bo jak sama
        stwierdzila, nie lubi...a chyba inaczej do niczego nie dojdziemy...
    • Gość: Jo Re: skrzywdzona kobieta.... IP: *.junisoftex.pl / *.solar.silesianet.pl 29.10.02, 16:01
      A czy Ona Cię kocha czy tylko Cię docenia w trudnych chwilach(bo dajesz jej
      bezpieczeństwo)? Co będzie jak się wzmocni??
      A może tak czy inaczej warto cierpieć??
      • Gość: Nimrod skrzywdzona kobieta.... IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 23:07
        chyba nie warto cierpiec....nie wiem czy mnie kocha..nie wiem....ani tego czy
        ja ja kocham...ale jest mi ona naprawde bliska...jak narazie najblizsza od
        wszystkich...moze oboje sie obawiamy sparzenia do tego stopnia ze
        sie "odbijamy" od siebie tym sposobem "ochrony"...jak pileczki pinpongowe, z
        srodkiem, jakby magnesem...ale srodki nie moga sie nigdy polaczyc....
Pełna wersja