mężczyzna i nie jego dziecko

05.01.06, 21:54
Czy męzczyzna jest w stanie zaakceptować dziecko partnerki z poprzedniego
związku?Czy jeżeli mówi" tak " nie ma w tym hipokryzji?
    • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 21:56
      Pewnie tak, jednak nigdy nie bedzie to jego wlasne
      • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:12
        Zgadza sie:)
    • lamia26 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 21:58
      Czy jest w stanie je pokochać patrząc jak dorasta przypominając innego
      mężczyznę?
      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:01
        Powiem ci tak, ja chcialbym miec wlasne dzieci i nie bylbym w stanie traktowac
        cudzego na rowni ze swoim, nie bede czarowal
      • ala-a Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:03
        oczywiscie ze tak.
        dziecko to tez czlowiek ,ktore mozna polubiec ,za to ze jest..
        • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:05
          mowisz tak, bo masz dwoje dzieci, kazde z innym i oczekujesz ze facet pokocha
          je jak wlasne i nie bedzie chcial swoich
      • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 10:44
        Z tym jest raczej tak, jak napisał Zeussss. Meżczyzna decydujacy sie na kobiete
        rozwiedziona z dzieckiem wie, ze dziecko ma ojca i nie bedzie musial byc
        tatusiem dla cudzego. Jak kobieta nie wie z kim ma dziecko, jest to niesmak dla
        faceta. Raz, ze chce nawet sila zrobic z niego ojca, dwa, zawsze bedzie sie
        zastanawial, czy biologicznym ojcem nie jest jakis zboczeniec, morderca czy
        niewiadomo kto jeszcze.
    • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:14
      pewnie,ze potrafi nie tylko zaakceptowac ale takze pokochac jak swoje
      o ile to odpowiedzialny, madry itd gośc
      • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:18
        Bzdura i czysta hipokryzja, to w bajkach i na filmach
        • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:19
          to wylez w koncu z tej bajki, i zobacz,ze są NORMALNI faceci
          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:21
            Prawdziwy ma racje, ktory facet nie chce miec wlasnych dzieci? Zaden sie tego
            nie wyrzeknie dla kobiety, nie wierzcie w takie bzdury i zaden nie bedzie
            cudzych traktowal jak swoje
            • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:22
              heh a dziecko z poprzedniego zwiazku przeszkadza w spłodzeniu swojego?

              bzdury gadasz
              • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:23
                Nie przeszkadza, ale zawsze to bedzie "cudze"
                • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:25
                  Prawdziwy męzczyzna ma nieco inne podejscie do takich spraw, nie takie jak ty
                  siusiumajtku
                  • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 22:25
                    Nie da sie natury oszukac, przykro mi
            • landrynka8 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 23:44
              > Prawdziwy ma racje, ktory facet nie chce miec wlasnych dzieci? Zaden sie tego
              > nie wyrzeknie dla kobiety, nie wierzcie w takie bzdury i zaden nie bedzie
              > cudzych traktowal jak swoje


              Zgadzam sie z tym. Moze i są ideały, ale to mało realne. Moze też być problem z
              rodzina faceta.

              Dziwne że kobiety inaczej reagują w adekwatnej sytuacji.
          • facettt Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:24
            bba4 napisała:

            > to wylez w koncu z tej bajki, i zobacz,ze są NORMALNI faceci<
            >
            I 70 % z nich zaakceptuje nie swoje dzieci i potraktuje je jako wlasne.
            Ale tylko 30 % kobiet tak samo postapi w odwrotnej sytuacji.

            Zgadzasz sie?

            • zeussss Re: Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:26
              Facettt, jaki odsetek dzieci z rozbitych malzenst zostaje z ojcem?
              • bba4 Re: Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:30
                facet nie wyjezdzaj z jakas statystyka



                zeuss
                no, ale te dzieci , które sa z matka tez maja ojców, wiec jesli ojciec soebie
                znajdzie nowa kobiete to ta tez "musi" je zaakceptowac ?
                • zeussss Re: Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:31
                  Zgadza sie, lecz jest roznica pomiedzy akceptacja a bezwarunkowa miloscia jak
                  jest w przypadku wlasnych
                • facettt bede :) 05.01.06, 22:32
                  poniewaz jestem ekonomista, nie licz na to, ze statystyki
                  (jakiekolwiek) pomine :)
              • facettt podaje dane : 05.01.06, 22:31
                W Polsce - 5 %
                Ale gdyby nie krzywdzace OJCOW prawo
                - to oni chcieliby i ich dzieci chcialyby...

                20 - 30 %
            • ala-a Re: Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:30
              I 70 % z nich zaakceptuje nie swoje dzieci i potraktuje je jako wlasne.
              Ale tylko 30 % kobiet tak samo postapi w odwrotnej sytuacji.

              ja sie z tym nie zgodze..

              az tak zle nie jest.
              • zeussss Re: Oczywiscie, ze sa normalni faceci :) 05.01.06, 22:30
                Szukasz meza Aluuuuuu, prawda?
          • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 06.01.06, 10:56
            Szczerze ci powiem, srednio interesowaloby mnie utrzymywanie na przyklad dwojki
            cudzych dzieci.
          • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 10:39
            To, że wolalbym miec wlasne dzieci nie dyskwalifikuje mnie jako normalnego
            faceta.
    • landrynka8 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 05.01.06, 23:47
      mało realne.
      • horpyna4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 06.01.06, 10:50
        Nie kłóćcie się. Prawda jest taka, że ludzie są różni i w związku z tym w sferze
        uczuć nie ma żadnych reguł. Pewne rzeczy zdarzają się częściej inne rzadziej.
        Są mężczyźni, którzy całkowicie akceptują nie swoje dziecko. Rzadko, ale są.
        Ale takie rzeczy wychodzą dopiero "w praniu". Nie da się ich prognozować.
        • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 06.01.06, 10:54
          Zeussss dobrze napisal, ze jest roznica miedzy akceptowaniem cudzego dziecka
          a "bezwarunkowa miloscia do wlasnego". To jest prawda, ktorej nie sposob
          zaprzeczyc.
          • lucek37 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 06.01.06, 11:21
            Pozwole sobie opisac moja sytuacje.
            Kilkanascie temu poznalem kobiete, ktora miala male dziecko.
            Wspaniala kobieta i uroczy 3 letni malec.
            Wiazac sie z nia , mialem swiadomosc odpowiedzialnosci za dziecko rowniez.
            Mialem watpliwosci, nie tyle do akceptacji tegoz dziecka.
            Z tym nie bylo zadnych problemow,tylko czy bede w stanie dac jemu to co daje
            bilogiczny ojciec.
            Jaka bedzie moja reakcja w stosunku do chlopca w momencie kiedy na swiecie sie
            pojawia nasze wspolne dzieci.
            Z cala odpowiedzialnosci... od kilku lat wiem,ze roznic nie ma miedzy nimi
            zadnych. Nasza 3 jest wpolna.
            To sa nasze dzieci, wszystkie jednakowoz kochane- bezwarunkowo.
            Zona czesto sie smieje ,ze to ten pierwszy-najstarszy jest moim oczkiem w
            glowie.
            Tak , to bylo moje -nasze pierwsze dziecko,moze nie pierworodny,ale tak samo
            kochany jak tamte.
            On zaakceptowal, zaufal, pokochal mnie i widzi we mnie ojca,
            ja widze w nim mojego syna!!!




            • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 06.01.06, 11:27
              Ala-a poznaje cie zlotko:)
          • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:18
            Ale oczywiście, że są faceci, którzy nie chcą mieć dzieci. Ja mam syna z
            pierwszego małżeństwa, a mój mąż nie chce swoich dzieci.
            Kto zresztą mówi, że facet musi kochać dziecko swojej żony? Nie wystarczy, że
            akceptuje albo się przyjaźni?
            • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:23
              pewnie tylko ci tak mowi, bo juz ty chyba nie mozesz miec. kazdy facet chce
              miec wlasne
              • daggy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:48

              • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:49
                Co ty możesz wiedzieć o moim życiu... Nie chce faktycznie i grubo przed ślubem
                uprzedził mnie, że nie chce i nigdy nie będzie chciał mieć swoich dzieci.
                • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:50
                  zaloze sie, ze wymusilas na nim taka deklaracje szantazem
                  • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:53
                    Ja chciałam i mogę mieć kolejne dzieci, idioto, zrezygnowałam z nich dla niego.
                    • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:55
                      widocznie on nie chcial miec ich z toba
                      • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:57
                        Wiesz co - nie chce mi się z tobą gadać :) Gdyby chciał, to ożeniłby się z kimś
                        innym i miał piątkę dzieci :)
                        Fakt, że ja już jedno mam i nie będę się za wszelką cenę upierała przy dziecku
                        z nim był moją zaletą, nie wadą :)

                        Nie każdy chce mieć dzieci - nie potrafisz tego pojąć????
                        • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:01
                          a jak to bylo? pewnie powiedzial ci, ze nie chce miuec z toba dziecka, a ty
                          zrobilas "mu na zlosc" i sie dalas wysterylizowac

                          ku..ka mentalnosc jest przerazajaca
                          • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:05
                            Rany, człowieku, ale ty jesteś pop... dolony - jestem w szoku.
                            • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:06
                              jestem zdrowo popie..ny, aczkolwiek cholernie inteligentny:)
                              • friday133 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:08
                                Pochlebiasz sobie.
                                • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:09
                                  traktuj to jak chcesz
                          • patrycja033 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 01:01
                            Musiała byc nieźle pie..ieta, żeby tak zrobić
                          • patrycja033 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 10.01.06, 17:47
                            Cztery lata spędziłam z byłym mężem prostytutki, która po urodzeniu córki
                            podwiązała sobie jajniki a później gościowi wkręcała, że to jego wina, bo
                            wypominał jej przeszłość. Koszmar.
    • jan_stereo Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:31
      jesli potrafi zaakceptowac partnerke z poprzedniego zwiazku to i dziecko pewnie
      da rade...
      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:33
        wszystko w porzadku, lecz pojawia sie pytanie, czy w zyciu chodzi o milosc, czy
        wylacznie o akceptacje? mnie sama akceptacja nie wystarczy, poniewaz jest to
        tyko posrodek
        • jan_stereo Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:35
          ale bez akceptacji nie ma tez miłosci zazwyczaj.
          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:41
            Przyklad: sytuacja czysto hipotetyczna
            -prostytutka zachodzi w ciaze, rodzi dziecko
            -wraca do zawodu i daje sie wysterylizowac, zeby wypadek sie nie powtorzyl
            -lapie faceta, ktory chce sobie zycie ulozyc, miec dzieci
            -dlaczego ma sie wyrzekac marzen dla kogos, kto nie zrobi nic innego, tylko je
            zniszczy?
            • jan_stereo Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:45
              pytanie zatem na co łapie tego faceta skoro wszystko co mu moze waznego
              zaoferowac nie istnieje, rozumiem...
              • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:47
                to dobrze, ze rozumiesz
            • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:48
              zeussss napisał:

              > Przyklad: sytuacja czysto hipotetyczna
              > -prostytutka zachodzi w ciaze, rodzi dziecko
              > -wraca do zawodu i daje sie wysterylizowac, zeby wypadek sie nie powtorzyl
              > -lapie faceta, ktory chce sobie zycie ulozyc, miec dzieci
              > -dlaczego ma sie wyrzekac marzen dla kogos, kto nie zrobi nic innego, tylko
              je
              > zniszczy?


              hehheh przytrafiła ci sie taka sytuacja i nie umiesz jej rozwikłac?
              • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 22:52
                piszac koncowke postu mialem na mysli, ze facet nie powinien wyrzekac sie marzen
                • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:00
                  sytuacja czysto hipotetyczna
                  Pan B poznaje Pania Z, która jest już matka
                  chcą sobie ułozyc życie, miec dzieci
                  Pan B okazuje sie bezpłodny
                  Pani Z bardzo che miec drugie dziecko
                  dlaczego ma sie wyrzekac marzen dla kogos, kto nie zrobi nic innego, tylko
                  je zniszczy?

                  takich przykładów mozna mnozyc bez liku
                  • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:03
                    dlaczeo pani Z nie skorzysta z in vitro?
                    • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:07
                      dlatego,ze Pani Z ma takie przekonania a nie inne i nie skorzysta
                      tak samo jak facet woli życ z takich czy innych przyczyn bez swoich dzieci z
                      prostytutka
                      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:11
                        odmawia in vitro z racji swoich chorych przekonan z pozoru
                        tak naprawde boi sie, ze wlasne bedzie kochal a nie tylko akceptowal
                        • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:14
                          hahha

                          adoptuja ?

                          i co dalej?
                          akceptuja ,ale nie kochaja?

                          co jest ponad pragnieniem posiadania potomstwa?
                          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:16
                            nic, miec kogos na podobienstwo swoje i bogini:)
                            • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:20
                              hehhe wystarczy,ze ty juz jestes na obraz i podobienstwo z lekkim defektem
                              i na tym zakoncz;)

                              :)
                              • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:22
                                lepiej miec lekki defekt, niz nieuleczlny
                                • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:26
                                  nie napisałam lekki defekt uleczalny:)
                                  • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:30
                                    nie wiem o co ci chodzi, ale nie jestem szmata i jestem z tego dumny
                                    • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:39
                                      nic tylko bić brawo!
                                      no ale taka lekko przetartą scierką to chyba jestes,nie badz skromny, pochwal
                                      sie:)
                                      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:42
                                        bba, czlowiek jest tylko czlowiekiem ... bladzi. nie zabilem jednak nikogo i
                                        nie musze czuc sie wnny
                                        • bba4 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:45
                                          nie musisz sie przede mna tłumaczyc
                      • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:04
                        Prostytutka, ktora ma swiadomosc swojej przeszloci powinna szukac sobie faceta
                        w swoich kregach, a nie lapac sie za porzadnego czlowieka, ktory chce miec
                        normalne zycie.
    • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:44
      lamia26 napisała:

      > Czy męzczyzna jest w stanie zaakceptować dziecko partnerki z poprzedniego
      > związku?Czy jeżeli mówi" tak " nie ma w tym hipokryzji?

      Tak i jeszcze raz tak. Znam wiele takich zwiazkow i to nie jest bajka ale...nie
      nalezy negowac ze dziecko ma wlasnego ojca z ktorym powinien miec kontakty.
      Nie nalezy grac ojca i wychowawce na sile. Nie nalezy wymagac aby kochal je jak
      wlasne ale zeby byl sprawiedliwy i staral sie miec dobry kontakt z dzieckiem.
      Byl po prostu doroslym kumplem. Czy ten kontakt bedzie zalezy od doroslego nie
      dziecka.
      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:46
        dobrze, a co z tymi dziecmi, ktorych matka nie wie, kto jest ojcem?
      • lowcadup Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:49
        Ale weź też pod uwagę, że statystyczny facet, gdzieś tam głęboko w
        podświadomości, chciałby być dla swojej kobiety tym pierwszym (do czego
        zazwyczaj się nie przyzna i nawet będzie się z tego śmiał), a takie dziecko
        będzie mu dodatkowo przypominać i uświadamiać, że nie jest... To taki
        dodatkowy, aspekt, który mimo swej śmieszności jednak ma swoje psychologiczne
        uzasadnienie.
        • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:51
          dokladnie, jak sie swiadomie decydujesz na dzieciaka, znaczy sie ze kochasz:)
          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 07.01.06, 23:52
            nie mam na mysli swiadomosci podstepu, zeby przygarnal oczywiscie
        • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:02
          lowcadup napisał:

          > Ale weź też pod uwagę, że statystyczny facet, gdzieś tam głęboko w
          > podświadomości

          Czy mozesz wytlumaczyc definicje statystyczny facet?

          A poza tym gdyby nie bylo dziecka to moglby zniesc to ze byl inny facet, znaczy
          nic by mu to nie przypominalo? Sorry, ale to jest zaklamanie i na takich
          warunkach nie mozna budowac zadnego zwiazku. Wiec jesli statystyczny facet nie
          moze zniesc kobiety przeszlosci to niech sobie zostanie statystycznym kawalerem
          bo ani dobrym ojcem ani dobrym mezem nigdy nie bedzie.
          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:06
            na szczescie sa na swiecie kobiety "bez przeszlosci" ...
            • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:08
              biedne te kobiety
              • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:11
                ta bez przeszlosci bedzie szczesliwa:)
                • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:15
                  hahahahahahaha

                  kawal tygodnia

                  facet bedzie szczessliwy bo glupia cnotke znalazl, zrobi jej dzieci a potem na
                  boki bedzie chodzil bo ona niedoswiadczona i glowa ja czesto boli hahahaha

                  no ale najwazniejsze ze nie ma przeszlosci i fure pierogow naklei
                  • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:18
                    ja nie chce, zeby mi kleila pierogi i nie chce ku..
                    • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:20
                      Chcesz powiedziec ze rozwodka to ku..?
                      A moze wdowa?
                      • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:21
                        nie mowie o takich przypadkach tylko o bekartach prostytutek
                        • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:26
                          zeussss napisał:

                          > nie mowie o takich przypadkach tylko o bekartach prostytutek

                          nie rozumiem, czysmy rozmawiali o bekartach prostytutek?
                          Nie zauwazylam.
                          • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:28
                            ja rozumiem, jak kobieta ma dziecko z poprzedniego malzenstwa. jednak jak nie
                            wue nawet kto jest ojcem to jest szmata nie kobieta
          • lowcadup Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:10
            "Statystyczny facet" będzie i dobrym ojcem i dobrym mężem (w miarę swoich
            statystycznych możliwości;)) i może nawet być zachwalany przez koleżaneczki
            swojej żony (chociażby na forum psychologia;)). Ale jeśli poddasz go np.
            badaniu na wykrywaczu kłamstw to wynik będzie conajmniej niejednoznaczny... A
            uzasadnienie tego już znasz.
            • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:16
              jak wyzej buahahahahahaa
              • lowcadup Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:18
                Miło mi, że Ciebie rozbawiłem. Zapewne żyjesz na planecie niestatystycznych
                facetów. Bo nie wierze abyś żyła w krainie złudzeń i idealizowanej
                rzeczywistości...
                • szfedka Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:23
                  Masz racje, nie zyje w krainie zludzen . Zyje w krainie swiadomych ludzi ktorzy
                  patrza na swiat bez hipokryzji i zludnych marzen. Gdzie liczy sie czlowiek a
                  nie zludznia o czlowieku.
                  • lowcadup Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:27
                    no i to może być płęta całego wątku "meżczyzna i nie jego dziecko"- NIE MIEJ
                    ZŁUDZEŃ MATKO NIE JEGO DZIECKA...
                    • zeussss Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:31
                      nie miej
                    • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 10:45
                      Swietne podsumowanie, nic dodac, nic ujac:)
                  • lowcadup Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 00:30
                    zapomniałęm dodać- jeśli żyjesz w świecie bez złudzeń i hipokryzji;)
          • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:02
            Wiekszej bzdury nie czytalem. To, ze facet nie chce byc ojcem dla cudzych
            dzieci nie znaczy, ze nie nadaje sie na ojca dla wlasnych.
    • solaris_38 wyrocznia statystyki 08.01.06, 00:19
      pytasz o statystycznego mężczyzne ?
      a jkie to ma znaczenie dl CIEBIE co ON by myslał czy czuł?
      ważne jest co czuje ten konkretny partner
      a tylko ty z nasz tu obecnych go znasz
      • horpyna4 Re: wyrocznia statystyki 08.01.06, 10:46
        Właśnie, największym błędem jest myślenie, że wszyscy inni myślą tak samo.
        I jeżeli ktoś nie akceptuje przedmałżeńskiego dziecka żony, to znaczy, że żaden
        inny mężczyzna też nie jest w stanie zaakceptować, a co dopiero pokochać?
        Takie przekonanie świadczy o ciasnocie umysłu.
        • mezczyzna.prawdziwy Hopryno cztery:) 08.01.06, 10:51
          Ja rozumiem, ze rozmawialas z facetami na temat potencjalnej milosci i
          akceptacji nieswojego dziecka. Rozumiem rowniez, ze wielu z nich mowilo, ze
          oczywiscie tak. Zdaj sobie jednak sprawe z tego, ze mowilo. Ilu z nich
          zdecydowaloby sie na to, nie wiadomo, a slowami nie chcieli ci pewnie robic
          przykrosci.
          • horpyna4 Re: Hopryno cztery:) 08.01.06, 12:28
            No i właśnie nie rozumiesz. Nie rozmawiałam z żadnym facetem na ten temat. Po
            prostu nie jestem ślepa i widzę, co się dzieje dookoła. I widzę, że zdarzają
            się faceci kochający nie swoje dziecko. I nie ma to nic wspólnego z
            wcześniejszymi deklaracjami, po prostu dopiero, jak poznają to dziecko,
            pojawiają się uczucia, albo nie. Tak samo, jak nie każdy kocha swoje dziecko.
            • mezczyzna.prawdziwy Re: Hopryno cztery:) 08.01.06, 12:32
              Zazwyczaj zycie to weryfikuje.
            • solaris_38 Re: Hopryno cztery:) 08.01.06, 23:24
              wisz co ..:) mam takie poczucie że tych facetów tak naparwdę nie znasz.. (no
              moze jednego?) (postacie z filmów ? hmmm)
              też nie znam
              a jednak dałabym odpwiedz taką samą jak ty

              chyba po prostu opieramy tą wiedzę na jakimś swoim wewnętrznym przekonaniu że
              tak na pewno jest (sa faceci zdolni do kochania dziecka nie swojego)

              i stawiam na nas:) !
              • horpyna4 Re: Hopryno cztery:) 09.01.06, 12:19
                Nie chodzi o postacie z filmów. A ludzie na ogół nie potrafią ukrywać swoich
                prawdziwych uczuć. Tyle, że nie należy opierać się na tym, co mówią, ale
                obserwować tzw. "mowę ciała".
                A co do miłości i akceptacji, to nie ma na to reguł. Ale z moich obserwacji
                wynika, że największe szanse są w przypadku, kiedy facet i dziecko znają się
                już od jakiegoś czasu i jest między nimi układ "kumplowski". W przypadku bardzo
                małych dzieci to rzeczywiście jest totolotek.
        • wichrowe_wzgorza Re: wyrocznia statystyki 08.01.06, 10:57
          Po prostu Babeczki, jeśli macie dziecko nie powinnyscie zwracajć uwagi na
          facetow wcale, po co się szargać dalej, po co pchać się w emocjonalne rozterki? :))


    • landrynka8 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:33
      ale zapedziła sie ta dyskusja...

      Ważne jest aby mieć w miare realne oczekiwanie od życia. Wazne jest to aby
      facet był przyjacielski dla takiego dziecka, wspierał go, lubił, był oparciem i
      podporą.

      Trudno jest przecież wymagac od nowego partnera, aby pokochał nie swoje dziecko.
      • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:39
        Jak w ogole mozna wymagac milosci, ona jest albo jej nie ma, nie da sie nikogo
        do niej zmusic.
        • landrynka8 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:55
          > Jak w ogole mozna wymagac milosci

          no własnie.

          Priorytetem są tu przyjacielske stosunki (bywa w życiu przecież inaczej).

          Ja niewiem kobiety szukają 2-gich ojców dla swoich dzieci.
          • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:58
            Ja ci powiem wprost, NIE ZWIAZALBYM sie z kobieta szukajaca ojca dla dziecka.
            Zazwyczaj takie panie same nie wiedza z kim maja dziecko. Niech zaczna myslec,
            to nie bedzie tego typu dylematow. Dlaczego ktos ma brac sobie na glowe brudna
            przeszlosc kobiety.
        • wichrowe_wzgorza Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 11:56
          na jest albo jej nie ma, nie da sie nikogo > do niej zmusic.

          To prawda;) a kazda mama zna swoje dziecko i wie, co dla niego najlepsze. Bedzie
          tez wiedziec, czy czlowiek, z ktorym chce wejsc w zwiazek nie sprawi, ze
          corka/syn nie poczuje sie "odrzucona/y", "niepotrzebna/y", ""zbędny". Jesli
          pan bedzie rozumial, ze wchodzi w zwiazek z kobieta i matka, tolerowal, ze nie
          nie ma jej tylko dla siebie i kiedy chce ( bo dzieci idt.) to ok - o nic wiecej
          nie chodzi, jeno o to, by nie dokladac dziecku dodatkowych stresow. I tak juz
          musialo zrozumiec rozstanie rodzicow...
          Ot.
          • landrynka8 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 12:05
            W zyciu to różnie sie układa. Ludzie się pobierają a pożniej życie to
            weryfikuje .Tak to już jest że przewaznie dzieci zostaja z matką i to na niej
            pożniej ciazy odpowiedzialnosć.
            Chodzi cały czas o to aby miec realne oczekiwania i od nowego partnera i od
            życia. Nie wymagać od faceta że będzie zachwycony. Nie wymagać że jego rodzina
            bedzie zachwycona, zwłaszcza gdy on sam jest kawalerem.
            • mezczyzna.prawdziwy Re: mężczyzna i nie jego dziecko 08.01.06, 12:10
              Spointuje to w ten sposob: NIE wszystkie dzieci nasze sa:)
    • trea Re: mężczyzna i nie jego dziecko 09.01.06, 11:58
      rozumiem Twoje rozterki, ale pamietaj o tym, ze kazdy czlowiek jest inny i to,
      co dla jednego jest oczywiste, dla innego byc nie musi...; nie wiem, czy to, co
      napisze w jakikolwiek sposob Ci pomoze, ale moj ojciec, ktory nie nalezal do
      tych, ktorzy po pracy interesuja sie jedynie prasa i tv, ale rowniez a nawet
      przede wszystkim swoim potomstwem, po rozwodzie z mama conajmniej zaakceptowal
      dzieci swojej nowej partnerki i traktowal (uje) je tak, jak swoje...z uplywem
      czasu wiez miedzy nimi jest coraz silniejsza a z nami...niestety slabsza...
    • patrycja033 Re: mężczyzna i nie jego dziecko 10.01.06, 17:43
      Byłam kilka lat z facetem, ktory przyjął córkę żony. Są dawno po rozwodzie,
      alimenty płaci, lecz nie ma zadnego kontaktu z tym dzieckiem, nawet nie bardzo
      wiedzial w której jest klasie. Myślę, że mężczyźni tak mają.
    • alfika Re: mężczyzna i nie jego dziecko 10.01.06, 20:53
      jestem takim dzieckiem
      z ojcem - tym niebiologicznym, ale najprawdziwszym na świecie - miałam lepszy
      kontakt niż moje koleżanki ze swoimi biologicznymi

      co ciekawe, zdarzało nam się słyszeć, że jesteśmy podobni (on blondyn, ja
      śniada :))))))))

      aha, z twarzy podobno jestem podobna do biologicznego

      i co?
      i nic
      to, czy Wam się uda, zależy tylko i wyłącznie od faceta, od Ciebie i od dziecka
    • magia.zemsty Re: mężczyzna i nie jego dziecko 23.04.06, 00:53
      Róznie może być, ale myślę, że jest w tym wiele hipokryzji. Może nie będzie
      mówił wprost, ale tak czy inaczej da do zrozumienia, rodzinka też
Inne wątki na temat:
Pełna wersja