Co złego uczyniła/e/ś swojemu drogiemu dziecku ?

IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 01.11.02, 00:22
Zdarza się czasami,że najlepsze nasze chęci przynoszą opłakane skutki. Radość
którą chcieliśmy sprawić naszemu dziecku sprawiła mu przykrość.Po prostu nam
nie wyszło, zawiodła nas nasza rodzicielska intuicja, nie zrozumieliśmy jego
świata wyobrazni i uczuć.
Opiszę zdarzenie z dziecinstwa mojego 4-letniego syna.Bawiłam się z nim
często w teatrzyk, odgrywanie scenek z bajek. Pewnego razu byłam złą czarow-
nicą /stawałam się nią po wypowiedzeniu długiego zaklęcia / a syn
zaczarowanym zwierzakiem. Po zabawie wypowiedziałam zaklęcie odczarowywujące
synka no i zabrałam się do przygotowania obiadu.No i nie wiem co mnie
podkusiło, ale od niechcenia powiedziałam/niestety mam takie poczucie humoru/
" zostanę chyba czarownicą bo zapomniałam zaklęcia zdejmującego czar"
W tym momencie dziecko dostało wręcz histerii,było tak przestraszone jakby
widziało wiedzmę naprawdę. Zaczęłam mu tłumaczyć, że to tylko zabawa, że
przecież widzi mnie, że to tylko żart. Szlochając błagał mnie abym
przypomniała sobie jak najszybciej zaklęcie. Cóż, musiałam przypomnieć sobie
tę straszną klątwę - słuchał uważnie każdego słowa, dopytywał się czy niczego
nie przekręciłam.Przyglądał mi się bacznie przez dłuższy czas.Było mi bardzo
przykro, nie spodziewałam się takiej reakcji. Już nie chciał zabawy w
teatrzyk.Na długo.
Napiszcie o Waszych doświadczeniach.Pozdrawiam.Eliza.
    • Gość: Maryla Re: Co złego uczyniła/e/ś swojemu drogiemu dziec IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 00:43
      No to zaczynam: Mam dorosła córkę 20 letnią,wiec teraz juz pora na
      uswiadomienie sobie co zrobiłam źle.Mój najwiekszy bład to
      nieumiejetnośc okazywania jej swoich uczuc.Kocham ja bezgranicznie,a
      jednak dystans,teraz odczuwam go bardziej niz kiedykolwiek.Całe
      szczescie ,ze mąż okazywał jej miłość za nas oboje.Mam nadzieje ,ze
      pomimo to moja córka wie ,ze jest dla mnie skarbem.
      Pozdrawiam
    • Gość: Saskia Re: Co złego uczyniła/e/ś swojemu drogiemu dziec IP: JPLWANT* / *.jasien.net 01.11.02, 00:48
      Poruszyłaś we mnie, Winno ;-) pewną strunę...
      Nie mam dzieci i nie wiem, czy jeszcze zdążę je mieć, ale doskonale
      przypominam sobie zdarzenia z mojego własnego dzieciństwa, które, jak dzisiaj
      sądzę, zrobiły mi krzywdę...
      Mama, która - jak mi się wydawało - była okropnie zła, kiedy ze szkoły
      przynosiłam coś gorszego niż czwórkę... Ja nie wiem, czy ona była naprawdę
      wtedy zła. Moze po prostu jej minę odczytywałam niewłaściwie? Zawsze bardzo
      mocno odczuwałam zmianę nastrojów u osób w moim otoczeniu. Moze to to?
      Mama, która strasznie się awanturowała, gdy okazało się, że "na jutro" mam
      przeczytac "Janka Muzykanta", a o tym zapomniałam. Znalazła mi książkę i
      kazała przeczytać. To nie był zaden problem dla mnie, ale dzisiaj myślę, ze na
      jej miejscu "zostawiłabym sprawę odłogiem" i że pała i kompromitacja w klasie
      nauczyłyby mnie więcej niż jej wymówki...
      Babcia, która ostrzgała mnie "nie skacz w gumę, bo masz chorą nóżkę" - w
      rezultacie zostałam klasową sportową ofermą na długie lata...
      Tata, który zamiast pocieszyć mnie, kiedy dostałam dwóję (zdarzało mi się to
      pi razy oko trzy razy do roku, z różnych przedmiotów, _zawsze_ sprawiedliwie),
      mówił ironicznie "no to gratuluję". Może chciał mnie w ten sposób zmobilizować
      do pracy? I mu się to udało, ale masz pojęcie, jak rosło psychiczne obciążenie
      z każdą następną dwóją?
      Kocham moich Rodziców bardzo. Wiem o tym zwłaszcza od momentu, kiedy niedawno
      o mały włos nie straciłam Taty. Ale tego postępowania - choć pewnie kierowali
      się moim dobrem - nie zapomnę. I nie wiem, czy wybaczyłam...
      • Gość: dodo Re: Co złego uczyniła/e/ś swojemu drogiemu dziec IP: 209.226.65.* 01.11.02, 15:59
        saskia, z calym szacunkiem :-) powstrzymaj sie! to jest zupelnie inna
        kategoria "zal do rodzicow" a "wiem, ze spieprzylam jako matka/ojciec".
        musisz cierpliwie poczekac na swoj czas kajania sie i postukiwania mea culpa.
        poki co, mozesz sobie ewentualnie poczytac nasze zeznania i starac sie je
        zapamietac choc problem w tym, ze i tak ci sie to pewnie nie uda.
        bo wiekszosc z nas tez sobie obiecywala, ze nie bedzie powtarzac bledow swoich
        rodzicow by pozniej lapac sie na tym, ze nawet ton glosu mamy taki jak matka
        czy ojciec... koszmar dna albo innych genow ;-)
        gdy analizuje moje wlasne bledy wychowawcze to mysle, ze nie przygotowalam
        moich dzieci na spotkanie z chamstwem, nieuczciwosci, podloscia, rasizmem,
        lenistwem codziennych ludzi. swoja porcje obuchem w glowe kazde z nich juz
        dostalo od rzeczywistosci ale jest w tym na pewno moja wina, ze wychowujac ich
        nie "przetrenowalam" ich na okolicznosc tego typu spotkan i kontaktow. jak sie
        okazuje, nie wystarczy wychowac porzadnego czlowieka - trzeba jeszcze umiec
        wychowac porzadnego czlowieka, ktorego nie zalamuje brak porzadnosci innych
        ludzi.
        • malwinamalwina Re: Co złego uczyniła/e/ś swojemu drogiemu dziec 01.11.02, 16:13
          wedle "psychoanalizy bajek" bruno Bettelheim'a dziecko ma uczucia ambiwalentne
          do matki : jest dobra wrozka gdy kochajaca i troskliwa, staje sie czarownica
          gdy karci, karze i krzyczy. Twoje dziecko sie przerazilo ze na zawsze
          zostaniesz czarownica . Najlepszym wyjsciem z problemu bedzie napisanie duzymi
          literami hasla odczarowujacego i przyklejenie kartki na lodowce albo gdzies na
          widocznym miejscu. Zeby nigdy juz nie mial watpliwosci co do odzyskania swojej
          kochanej mamy.
    • Gość: AdamM (Poznań) Pani winna, IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.11.02, 18:36
      Mam 36 lat i 2-letnia coreczke. Pani list przyczytalem z zazenowaniem i pewnym
      niesmakiem. Zabawe, o ktorej Pani pisze okreslilbym jako idiotyczna i zalosną a
      Pani pozniejsze zachowanie za kompletny kretynizm. Jesli nie ma Pani lepszych
      pomyslow na zabawe z dzieckiem niz teatr czarownic to proponuje porade u
      psychologa. A ze swojej strony radze pograc z nim w pilke, pobiegac, pochodzic
      po lesie, poczytac Pana Tadeusza, pomajsterkowac, zabrac do zoo, nauczyć
      liczenia, obslugi komputera. To mu sie bardziej w zyciu przyda niz te debilizmy
      z zakleciami. Nie zartuje!
      • roseanne Re: Pani winna, 01.11.02, 19:07
        Gość portalu: AdamM (Poznań) napisał(a):

        > Mam 36 lat i 2-letnia coreczke. Pani list przyczytalem z zazenowaniem i
        pewnym
        > niesmakiem. Zabawe, o ktorej Pani pisze okreslilbym jako idiotyczna i zalosną
        a
        >
        > Pani pozniejsze zachowanie za kompletny kretynizm. Jesli nie ma Pani lepszych
        > pomyslow na zabawe z dzieckiem niz teatr czarownic to proponuje porade u
        > psychologa. A ze swojej strony radze pograc z nim w pilke, pobiegac,
        pochodzic
        > po lesie, poczytac Pana Tadeusza, pomajsterkowac, zabrac do zoo, nauczyć
        > liczenia, obslugi komputera. To mu sie bardziej w zyciu przyda niz te
        debilizmy
        >
        > z zakleciami. Nie zartuje!



        czym byloby nasze dziecinstwo bez basni ,zaklec ,czarow itd - wspolczuje dziecku
        • Gość: dodo Re: Pani winna, IP: 209.226.65.* 01.11.02, 19:15
          roseanne :-) on na pewno mial cos w spolnego z tym kierowca ciezarowek spod
          okienka - nie traktuj powaznie "pana tadeusza" vel adama z poznania, bo mu
          martini do glowy uderzy z dumy, ze sie ktos dal nabrac :-)
          serdecznosci spod sniegowej czapy - u was tez bylo bialo przed poludniem?
          • roseanne sniegowa czapa? 01.11.02, 19:24
            zmusilas mnie wlasnie ,do wstania od kompa :))

            wczoraj rano bylo -4, troche szronu
            dzis jakby odrobine cieplej, ale TAK, pruszy sniezek, troche na trawie sie
            zatrzymalo
            • Gość: dodo Re: sniegowa czapa? juz sie roztopila :-) IP: 209.226.65.* 01.11.02, 20:04
              roseanne napisała:

              > zmusilas mnie wlasnie ,do wstania od kompa :))
              >
              no tak - siedzisz pewnie przy komputerku mile rozgrzanym i wyzerasz dzieciom
              ich wczorajsze zbiory. do tego pod ich nieobecnosc, bo boraczki pewnie mecza
              sie w szkole nad jakims 3x4 albo innym waznym zadaniem. a tu mamusia kolejny
              coffee crisp czy inny kit kat lapu-capu kolo komputerka... dopiero za tych
              -nascie lat zrobi cie sie glupio i bedziesz sie nam tu z przewinien
              czekoladowych publicznie tlumaczyc, grzeszna bialoglowo ;-)
              • roseanne Re: sniegowa czapa? juz sie roztopila :-) 01.11.02, 20:47
                he he he

                akurat tych nie lubie, a i lekarz zabronil czekoladek

                kawusia i mandarynki
                • Gość: dodo Re: sniegowa czapa? juz sie roztopila :-) IP: 209.226.65.* 01.11.02, 21:02
                  roseanne napisała:

                  > he he he
                  >
                  > akurat tych nie lubie, a i lekarz zabronil czekoladek
                  >
                  > kawusia i mandarynki

                  a kawusi nie zabronil? pewnie zapomnial, biedaczek... tez bedzie sie mial
                  z czego spowiadac, bo niedoinformowanie pacjentki to jak krzywda wlasnemu
                  dziecku wyrzadzona :-)
                  mandarynki popieram choc ja to raczej milosniczka grapeifruts jestem, tez sie
                  sezon przyjemnie zaczal.
          • Gość: AdamM (Poznań) dodo - osmieszasz się :-(( n/t IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.11.02, 20:04
      • Gość: winna Re: Pani winna, IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 01.11.02, 19:27
        Napisałam przecież ,że czuję się winna.Bardzo dobrze rozumiem i wtedy
        zrozumiałam natychmiast swój błąd, naprawiłam go jak umiałam.Byłam wtedy
        bardzo młodą matką, dzisiaj syn ma 24 lata. Chcę dodać, że to była jedna z
        licznych zabaw zainspirowana przez dziecko i nieraz miałam świadomość, że nie
        podchodzi do tego poważnie ale jak widać tym razem tak nie było. Dzieciaka
        chowałam jak chłopaka, bez obawy, sporty różne od dzieciństwa /uprawiane
        przez lata/ ,dużo piłki i kolegów , podróży i wypraw turystycznych w gronie
        rodziny czy kumpli.Piszę o tym bo chyba się trochę wystraszyliście mnie,tej
        wiedżmy i nic oprócz tego o mnie nie wiecie. Z dzieciństwa wyniósł zamiłowanie
        do książek ale to też ja dbałam o to aby od małego jeżdził na nartach, chodził
        do szkoły sportowej czy pływał na desce.
        • Gość: winna Re: Pani winna, IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 01.11.02, 19:32
          Przepraszam, kliknęłam niechcący myszką i wysłałam bez zakończenia.
          Dodam krótko ,że wnioski dawno wyciągnęłam.Napisałam o tym aby
          podzielić się z innymi, ku przestrodze.
          Pozdrawiam.
          • Gość: AdamM (Poznań) Dzieki za odpowiedź, IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.11.02, 20:03
            Niczego z tego co napisalem nie cofam oczywiscie, ale to, co dodalas wiele
            wyjasnia. Jednym z moich wielkich zmartwien jest wlasnie to, ze niektorzy
            rodzice traktuja dzieci jak osoby, ktore nigdy nie mialyby stac sie doroslymi.
            Pozdrawiam

            AdamM
            • Gość: Malwina Re: Dzieki za odpowiedź, IP: proxy / *.w.club-internet.fr 01.11.02, 21:29
              te, pan Adam, jest mi nieznosna mysl ze moga tu przebywac ludzie ktorzy te
              herezje edukacyjno-obsurantyzmowo-patriotyczno-nudne wezma na serio .
              Koniecznie czytajcie bajki dzieciom i koniecznie bawcie sie w czarownice !
              Dla ich zdrowia psychicznego (i dla ich zdrowia psychicznego nie czytajcie bron
              boze pana tadeusza !)
              • Gość: AdamM (nie zalogow nie chodzilo IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.11.02, 21:33
                , a przynajmniej nie wylacznie, o tresci patriotyczne. Na przyklad o jezyk.
                Zreszta niewazne. Ucz swoje dziecko na bajkach jak chcesz. Jego i twoja sprawa.
                Najlepiej na politycznie poprawnych ze Skandynawii. Trzeba być na czasie:((
                • Gość: Maryla Re: nie chodzilo IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 21:48
                  ręce mi opadły,:-) wychodzi na to ze nic nie wiedzialam o zyciu
                  wychowujac swoja córke ,czytałam jej bajki ,a Pan Tadeusz był przerobiony
                  bardzo późno,a o Skandynawii to nawet nie wspominałam,były piekne polskie
                  bajki.Chyba mi sie udało wyrosła na normalnego człowieka i nie mielismy
                  klopotów z jej osobą.Teraz bardzo dobrze radzi sobie ze swoimi problemami
                  i nie ma klopotów z dorosłym życiem.Czasem zaskakuje mnie jej
                  dorosłość.Wszystkim tego zyczę,to miłe widziec taką osóbkę i nie
                  twierdze ze to tylko zasługa rodziców.. ale te geny to sami wiecie ,
                  po mamusi :-)))))))))
                  Z dumą pozdrawiam:-)
                  • Gość: AdamM (nie zalogow no to OK - przeciez liczy się efekt koncowy nt :) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.11.02, 21:51
                    • Gość: Maryla Re: no to OK - przeciez liczy się efekt koncowy n IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 22:00
                      No oczywiscie,bo teraz wkroczyla w swój własny świat i sama musi sobie
                      radzic i radzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja