Dlaczego tak dużo kobiet ...

04.10.01, 15:02
nie dba o siebie=porzucane - marzą, aby wrócił, wystawione do wiatru-myślą,
że "może coś Mu się stało"?Przykłady z życia: Ona wraca z podróży służbowej,
nie widzieli się 5 dni, On ma przyjśc do Niej o 20.00. I przychodzi. Pijany. Co
powinna zrobic dbająca o siebie? Wywalić na zbity pysk.Co robi przeważnie -
herbatkę do łóżka. Spotykali się 3 miesiące. Zakochani na zabój. I ... Przestał
dzwonić. Głucha cisza. Ona myśli: "Może coś Mu się stało". Czeka. Nic. W końcu
dzwoni - On: mętne tłumaczenia. Mijają 4 miesiące. Spotykają się w parku
przypadkiem.Co dbająca o siebie kobieta powinna zrobić? Z wyniosłą (itp.) miną
odpowiedzieć na Jego Cześć. Co robi - rozpływa sie ze szczęścia na Jego widok
i ... kończą u Niej / Niego w łóżku. Ona Go przecież wciąż kocha. Te przykłady
opisałam po to, abyście nie mięli wątpliwości, o co chodzi w moim pytaniu. Będę
bardzo wdzięczna za komentarze, wypowiedzi, itp.
    • onnanohito Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... 04.10.01, 15:47
      Dziwne, że nikogo nie zainteresował ten temat. Ale czekam dalej - czy nikt z
      Was nie ma podobnych obserwacji?
    • Gość: Imagin_a Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: 195.116.213.* 04.10.01, 15:48
      Tak to niezdrowe przede wszystkim dla nas samych, bo uczymy ich
      bezkarności.Sama zastanawiałam sie czy nie jestem zbyt rygorystyczna nie
      domagając się słonego zadośćuczynienia po takich sytuacjach.
      Ale my kobiety mamy z natury większą skłonność do poświęceń i do przebaczania.
      Kilka lat wstecz bylam bardziej radykalna, nigdy nie przebaczałam, z biegiem
      lat moj charakter łagodnieje - bo jest tyle innych problemow, ze nie warto
      sobie ich samemu stwarzać.
      Zyczę Ci z całego serca szczęścia do tych mniej dokuczliwych drani.
    • Gość: yaa Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: 212.69.68.* 04.10.01, 15:59
      Może dlatego, że w życiu nie liczy się wyłącznie duma ale także uczucia ?
      Może dlatego, że w naszych zabieganych czasach coraz więcej ludzi, którzy pod
      skorupą obojętności mają wypisane wielkimi literami "Rozpaczliwie poszukuję
      kogoś"?
      Ale macie rację, że wśród osób, które wybaczają jest więcej kobiet. Dla mnie
      fenomenem jest to co usłyszałem od żony i od wielu moich koleżanek - na
      wiadomość np. o zdradzie dokonanej przez partnera kobieta pomyśli, że to może
      częściowo jej wina i zacznie się zastanawiać co ona takiego zrobiła. Facet
      natomiast pomyśli o wielu rzeczach ale nie o obwinianiu siebie! Może dlatego,
      że kobiety są bardziej uczuciowe - tzn. większą rolę w ich życiu odgrywają
      uczucia i emocje.
      Pozdrawiam
      Yaa
      • Gość: renka Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 16:06
        Kobieta ma taka skomplikowana nature psychiczna, ze dla uproszczenia sytuacji,
        aby jej zbytnio nie komplikowac, przewaznie idzie na ustepstwa.Czyli jest
        POTENCJALNA OFIARA. Nawet jezeli nie jest winna, tak skomplikuje sprawy, ze
        sie sama bedzie winic. I znowu wyjdzie na OFIARE. No, czyz nie jest tak?
        • onnanohito Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... 04.10.01, 16:23
          Jestem kobietą. Parę razy wystawioną do wiatru. Jestem bardzo wrażliwa i bardzo
          łatwo mnie zranić, ale zauważyłam, że wobec mężczyzn, którzy mnie zawiedli,
          skrzywdzili - potrafiłam zachować się jak ostatnia zołza. Dlaczego? Dlatego,
          żeby mniej mnie bolało serce. Nie wiem, czy to jasne - mam bardzo radykalne
          poglądy i oby życie ich nie zweryfikowało - jak zdradził, to KONIEC, jak
          oszukał - nigdy nie uwierzę. I myślę, że to taka moja samoobrona przed następną
          zdradą itp. Po prostu z 2 możliwości tj.: wybaczyć i zobaczyć - może się zmieni
          oraz : NIGDY nie darować. Wybieram to drugie. Możecie powiedzieć, że asekuruję
          się przed zranieniem. No właśnie. I dlatego zupełnie nie rozumiem kobiet, które
          z płaczem wybaczaja ukochanemu. A potem ... cóż często znowu muszą wybaczać.
          Chciałabym abyście opowiedziały mi, co czujecie, kiedy On zawiedzie Wasze
          zaufanie, a Wy zamiast zerwać z Nim wszelkie kontakty - dla własnego dobra -
          pakujecie się dalej w ten związek. ZAZNACZAM, że mówie tu o początkowej fazie
          znajomości, kiedy ludzie się poznają i sprawdzaja wzajemnie. W wieloletnim
          związku nie tak łatwo zdradzonej / oszukanej odejść i zapomnieć i to juz temat
          na zupełnie inny wątek.
          • Gość: kwieto Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 16:34
            Zgadzam sie, choc moze mniej radykalnie. Mniejszy radykalizm polega na tym, ze
            rozstaje sie w przyjazni - bez rzucania talezy, nozy, czy innych sprzetow w Nia,
            czy na podloge. Moze dlatego, ze udalo mi sie wypracowac takie podejscie, ze
            zdrada, czy zawod jest malo bolesny? Jest przykry, wyklucza taka osobe jako
            partnera, ale nie boli - dlatego sie nie mszcze
            • kini Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... 16.11.01, 11:22
              A może lepiej się wyładować, jak boli? Może lepiej wrzasnąć, zamiast cierpieć w
              milczeniu?
      • Gość: kwieto Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 16:14
        Gość portalu: yaa napisał(a):
        > Może dlatego, że w naszych zabieganych czasach coraz więcej ludzi, którzy pod
        > skorupą obojętności mają wypisane wielkimi literami "Rozpaczliwie poszukuję
        > kogoś"?
        Masz tu zdecydowanie racje - jesli szukam kogos, chodzac z maska obojetnosci,
        szanse na to, ze go znajde sa nikle - moze wiec lepiej zostac przy tym kims, kto jest
        beznadziejny, ale jest? - to chyba idealny przyklad tego typu myslenia. (Dlatego
        zreszta Ja osobiscie uwazam, ze szukanie sobie partnera mozna zaczac dopiero
        wtedy, gdy.... nie potrzebuje kogos takiego! - a w kazdym razie nie za wszelka cene)

        Natomiast wybaczanie - to chyba nie tak. Kobiety zbyt czesto sa wychowywane
        (bardziej lub mniej swiadomie) jako swego rodzaju "sluzki" mezczyzn. Typowy model -
        mezczyzna pracuje, przychodzi do domu, a kobieta podaje mu obiad i gazete (w
        miedzyczasie wychowuje dzieci). Taki model zycia w rodzinie (zwiazku) stawia
        kobiete automatycznie w roli podleglej, to mezczyzna gra tu pierwsze skrzypce. Sek
        w tym, ze kobiety bardzo czesto uwazaja same z siebie, ze tak wlasnie powinno byc.
        • Gość: renka Re: Dlaczego dużo kobiet pracuje zawodowo, nie dla przyjemnosci... IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 17:18
          Nawiazujac do milionow lat tradycji , wszedzie, w kazdej kulturze mamy kobiete
          zajmujaca sie dziecmi i garami, a facet zarabia (poluje lub prowadzi
          handel).To biologia i przeznaczenie kobiety. Nie watpie, ze niewygodne dla
          nas, kobiet w pewnych sytuacjach.Ale jezeli kobieta dobrowolnie pogodzi dom i
          prace, niech pracuje. Natomiast obecnie stalo to sie WYMOGIEM CZASOW.
          KONIECZNOSCIA.Cywilizacja wymaga sily roboczej, wiec angazuje kobiety w inne
          dzialania poza dom(gniazdo rodzinne).Feministki sa beznadziejnie glupie i
          klamliwe trabiac o rownouprawnieniu kobiet, a chodzi im chodzi wylacznie o
          zaprzegniecie kobiety jak konia pociagowego i do domu, garow, dzieci i przede
          wszystkim do ROBOTY ( aby tyraly na podatki, z ktorych zywia sie feministki-
          zmije).Nie znosze tych gadow okrutnie.Ta cala sytuacja powoduje, ze my,
          kobiety nie mogac sobie dac z tym wszystkim rady szukamy winnych najblizej
          nas, najczesciej sa nimi nasi partnerzy. I konflikt gotowy.
    • Gość: Alik Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... IP: 212.244.82.* 04.10.01, 20:39
      Nie mogę pojąć tego fenomenu jakim jest nasza ,babska wyrozumiałość i skłonnosc
      do poswieceń.Osobiscie jestem w stanie wiele złozyc na ołtazu ogniska
      rodzinnego, ale mój małżonek swietnie wie ze sa granice , których mu
      przekroczyć nie wolno. Niestety , chociaż kocham go, nie zniosłabym zdrady,
      pijaństwa , poniżania.Cieszę się że mam pracę ,bo daje mi ona poczucie
      niezależności i czyni równą męzczyznie w sprawach dotyczacych rodziny.Nigdy nie
      zgodziłabym się na rolę "kury domowej" mimo ,że mam 2 razy więcej obowiazków
      niż nie pracujące kobiety, ale mam też odwagę żądac od męża pomocy i wsparcia w
      obowiązkach domowych. Wydaje mi się, że ofiarami takich nieudanych ,
      bezsensownych i skazanych na porażkę zwiazków są kobiety o zanizonej
      samoocenie, takie które same nie czują do siebie szacunku.
      • Gość: renka Re: Dlaczego tak dużo kobiet nie czuje do siebie szacunku... IP: *.sympatico.ca 05.10.01, 07:27
        Zaczynam sie troche wnerwiac, bo jakby blizej weekendu, a na forum zagotowuje
        sie. Wzrasta poziom agresji i krotkich, a doglebnych szpileczek.Kobiety , czy
        mezczyzni, robia, co im sie podoba , i nie mozemy naprawde tego oceniac, bo
        popelnic mozemy blad.. Zastanawiam sie, dlaczego matka mojej kolezanki zyje w
        zwiazku 26 lat z mezczyzna, ktory ja regularnie bije, a zaczal od nocy
        poslubnej. Maja wszystko, co do szczescia materialnego potrzeba. Ogromny,
        piekny dom , basen, piekne samochody i atrakcyjne wakacje.Jej corki , ktore
        tez od ojca dostawaly regularnie, powychodzily za maz za dobrych chlopcow. Nie
        utrzymuja kontaktow z ojcem.Ale chcialyby pomoc matce, nienawidza ojca i kolo
        sie zamyka. Matka kocha ojca, takiego jakim jest.Ktos, kto nie wie o jej
        zyciu, powie : "takiej to sie powiodlo..." Wiesz, ona ma wyjscie, owszem
        moze sie rozwiesc,ale nawet o tym nie mysli.Wszyscy jej i tak zazdroszcza.Ile
        takich historii chodzi po tym swiecie?
        • Gość: kwieto Re: Dlaczego tak dużo kobiet nie czuje do siebie szacunku... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 08:52
          Duzo takich historii... Tyle, ze to o niczym nie swiadczy. Zdaje sie ze Alika (a na
          pewno mnie) interesuje nie to, ile jest takich historii, czy sam ich przebieg, ale
          odpowiedz na pytanie DLACZEGO sie zdazaja. Jesli opisana przez Ciebie kobieta jest
          w tym zwiazku? Moze jest sczesliwa - wtedy jescli chodzi o mnie, niech jej sie
          wiedzie jak najlepiej. Lecz jesli jest nieszczesliwa. Cierpi. A jednak zostaje z
          czlowiekiem, ktory ja wykorzystuje. I ona sobie zdaje sprawe ze jest
          wykorzystywana. I nie robi NIC aby to zmienic. DLACZEGO?????

          Zgadzam sie z Alikiem, ze to przynajmniej czesciowo kwestia niskiej samooceny -
          pisalem juz tutaj, ze kobiety czesto sa wychowywane tak, aby byly podlegle
          mezczyznie. Ale to tylko czesc prawdy. Dlaczego czasem kobieta woli popelnic
          samobojstwo niz po prostu uciec? Dlaczego wine bierze na siebie?

          Polecam: W. Lysiak, "MW" - rozdzial o tytule (o ironio) "Romantycznosc"
          Do tego T. Zimecki "Od Hanczy do australijskiej Thomson River" - rozdzial (tytulu, a
          wlasciwie numeru nie pomne) o 8 Marca.
    • Gość: niuniek Re: Do kobiet ... IP: *.opole.dialup.inetia.pl 05.10.01, 07:51
      ale prosze nie zaczynajcie kolejngo wątku kobiecej martyrologii, znam związki
      gdzie to kobiety na całej linii i bez konkretniejszych podstaw zawiodły swoich
      partnerów / okradły, zdradziły itp. /,ale po co to ruszać, fajnie że jesteście
      i prawdziwe tygryski lubią Was za to najbardziej, pogodnego jesiennego week-endu
      z tygryskiem, który Was kocha i szanuje
      • Gość: Malwina Re: Do kobiet ... IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 09:11
        nie na tej fali tematowej jestesmy - cos mi sie wydaje ze tu nie o martyrologie chodzi i placze ale o
        nabycie umiejetnosci korzystania z zycia i koncepcje tegoz. Dlaczego kobiety zyja w wiecznym
        poswieceniu, skad ta odpowiedzialnosc atlasowo-syzyfowa za caly swiat, dlaczego tak trudno zostac im
        odpowiedzialnymi za swoje zycie (bo nie sa i nie beda dopoki zaslaniaja sie odpowiedzialnoscia za
        innych - maz, dzieci, rodzina)
        Jak nauczyc sie szczescia i zerwac z ta logika "reperacji" otoczenia ? Dlaczego ten brak
        zainteresowania soba ? dlaczego nie dzwoni alarm "uwaga ! niebezpieczenstwo", gdy najblizsi daja
        nam w kosc. A moze w pewnym stopniu uwazamy sie za wszechmocne, niezniszczalne i nad
        -wytrzymale....
        Od pewnego czasu chodze na spotkania grupy wsparcia i slucham relacje z codziennego zycia kobiet
        w dramatycznych sytuacjach, niesamowite !
        Kazdy medal ma dwie strony i zycie jest kontrowersyjne samo w sobie : mieszanka niskiej opinii o
        sobie i jednoczesnie pragnienie wyprostowania, uratowania(uczucie dajace wladze i wyzszosc! ) innych
        jest eksplozyjna. I ta chec zycia zyciem innych ! zamiast zajac sie swoim !
        Czy naprawde to takie trudne ?

        (i ja robie tak samo ! - ale sie lecze ;-)))) )
        • malwinamalwina Re: Do kobiet ... 05.10.01, 09:31
          przeczytalam raz jeszcze watek i znalazlam zdanie : "to niezdrowe bo uczymy ich bezkarnosci".
          Wlasnie tak wybiera sie zla droge, myslac ze uniwersalna misja kobiet jest uczenie kogokolwiek
          czegokolwiek ! bzdura ! to niezdrowe bo zajmujemy sie praca : nauczycieli, pielegniarek i trybunalu !
          z ta mala roznica ze powyzsi sa ksztalceni i kompetentni w ich domenach a my tylko udajemy ze
          jestesmy !
          a gdyby tak uczyc sie zyc z odrobina pozytywnego egoizmu - zrownowazone i (wzglednie bo to nie jest
          stan staly) szczesliwe, moglybysmy promieniowac wokol siebie, co napewno mialoby wieksze skutki
          niz :"zrob to, tamto, to nie tak, nie rozumiesz, to nie moralne, nie ladnie, jestem dotknieta, nie dbasz o
          mnie, nie jestem twoja niewolnica, co ty sobie wyobrazasz, posprzataj pokoj, wynies smieci,
          zapomniales o moich urodzinach buuuuuuuu itd itp"
          No i przestac nareszcie liczyc na to ze inni nam naleja, nasypia do srodka to czego nam brakuje....
          • Gość: jaa Re: Do kobiet ... IP: *.oxs.stores.easyeverything.com 15.11.01, 22:25
            a ja chcialabym byc taka kobieta, wybaczajaca, przymykajaca oczy itd. Wszystko
            wynika tylko z tego, ze ktos wierzy, ze jest niesamowity, ja natomiast mam tak
            niska samoocene, ze chocby nie wiem co sie stalo to i tak sie sama ze soba
            dobije. Dziewczyny, kobiety naprawde zazdroszcze naiwnosci i bycia pewnym nawet
            w sytuacji beznadziejnej. ja niestety jestem sama od 27 lat, cierpie na
            depresje, nie uprawiam seksu, i wciaz placze, ze nie jest to mozliwe abym mogla
            sie komus spodobac...koszmarny los.
            • Gość: kwieto Re: Do kobiet ... IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 22:49
              Nietshe powiedzial kiedys: "kiedy zbyt dlugo wpatrujesz sie w przepasc, przepasc zaczyna
              patrzec na ciebie".

              Jesli uwazasz, ze jestes beznadziejna, i "nie zaslugujesz" (jakie okropne slowo, w tym
              kontekscie beznadziejne!) na nikogo, to rzeczywiscie tak bedzie... Bo kazdy przejaw sympatii
              bedziesz interpretowac tak, aby sie zdolowac.

              Kiedys tez cos takiego mialem, potem mi zaczelo przechodzic, i zaczalem sie lapac na takich
              smiesznych myslach w stylu: Podrywam dziewczyne spotkana gdzies tam. Ona godzi sie na
              spotkanie. A ja, jak juz sie pozegnalismy mialem mysli w stylu: "ciekawe co w niej jest nie
              tak, ze zwrocila uwage na mnie?" - czyli nawet nie dopuszczalem mysli, ze ktos "normalny"
              moze sie mna zainteresowac!!!!
              Jesli bedziesz sobie wmawiac, ze jestes beznadziejna - tak sie stanie predzej czy pozniej...
    • fantasia Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... 16.11.01, 03:30
      Ja bym chyba poszukała przyczyn mniej jednostkowych, mniej z chwilowymi
      emocjami związanych... a bardziej, bo ja wiem, archetypicznych?

      Kobiety łatwo popadają w rozmaitego typu zależności. A to
      zależność "funkcjonalną" (tendencja do szybkiego przyzwyczajania się do
      czyjegoś udziału w ich życiu, a to do faceta, z którym chodzi się do kina, a to
      do takiego, z którym się sypia, ... i coraz głębiej, aż do zależności finansowo-
      egzystencjalnej, wcale nierzadkiej w związkach małżeńskich i nie tylko); a to
      zależność emocjonalną (przywiązywanie się do czyichś słów, spojrzeń, do czyjejś
      czułości, bliskości, do gestów, do deklaracji, do czyichś uczuć wreszcie,
      rzeczywistych lub tylko przypisanych temu komuś); a to
      zależność "intelektualną" (przyzwyczajanie się do myślenia o kimś, do ujmowania
      tego kogoś we własnych planach, schematach, przemyśleniach); a to jeszcze inne
      rodzaje zależności.
      Bo...
      Bo chcą/potrzebują założenia rodziny.
      Bo przypisują mężczyznom podobne do własnych zapędy ku trwałości układów
      międzyludzkich.
      Bo zakochują się bez pamięci i szybciutko zatracają indywidualność (a to
      dlaczego - a to już chyba temat na kolejny wątek).
      Bo coś sobie lub komuś bardzo pragną udowodnić (co? własną siłę lub słabość,
      niezależność lub potrzebę wsparcia... itd.)
      Bo tak zostały wychowane... (jeśli w rodzinie pełnej i w miarę zdrowej -
      archetyp wiernego, kochającego "udomowionego mężczyzny", jeśli w rodzinie
      pełnej i patologicznej - zazdrość, pragnienie zdobycia anty-wzorcowego,
      idealnego faceta "na własność" za wszelką cenę, jeśli z samotną matką -
      wiadomo, frustracje, znów temat-rzeka).
      Bo w obliczu wahań emocjonalnych (hormony, i wszystko, co się z nimi wiąże)
      szukają substytutu, uczuć, które swą trwałością byłyby w stanie złagodzić
      huśtawkę nastrojów.
      Bo lubią się zapędzać i w początkach "związku" doszukują się podstaw budowania
      trwałości, nurzają się w interpretacjach słów i gestów na rozmaite sposoby,
      wietrzą mnóstwo podtekstów, przyczyn i celów w prostych w gruncie rzeczy
      faktach...
      Bo boją się samotności jak dzikiego zwierza. Bo nie ufają sobie. Bo....
      Mnóstwo tych przyczyn.
    • ellen Re: Dlaczego tak dużo kobiet ... 16.11.01, 11:43
      No cóż, widocznie wbrew pozorom takie traktowanie niektórym kobietom odpowiada.
      Może tak je wychowano, może uważają, że nie zasługują na lepszą, normalną
      miłość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja