Dogmat o asertywności

15.01.06, 18:41
Naprawdę wierzycie, że tzw. asertywność jest takim wspaniałym sposobem obrony
własnych interesów przy jednoczesnym uniknięciu ranienia drugiej osoby?
Że pozwala wytłumić agresję i sprowadzić dyskusję na racjonalne tory?
Dla mnie to bzdura i łudzenie naiwnych, że każdy może przejść przez
życie "higienicznie"- z miłym uśmiechem, bez podnoszenia głosu, bo złość
piękności szkodzi...

Asertywność jest regułą gry. Chodzi po prostu o działanie fair,świadczące o
szacunku dla rozmówcy.
Ale jeżeli to rozmówca nas nie szanuje albo jest infantylny? Jeśli wcale nie
zamierza powstrzymać się od ciosów poniżej pasa?

Przykłady:

1. -Wiesz, wtedy jak się tak zachowałeś, to było mi przykro jak cholera.
Czułam się beznadziejnie.
-Tak? To ja się tak staram, poświęcam, wysilam, a paniusia mówi, że czuje się
beznadziejnie!
-Wiem, że się starasz. Ja mówię, że w tamtej sytuacji było mi przykro...
-A pamiętasz, co ty zrobiłaś trzy lata temu? Ile było przez ciebie kłopotów?
Ja na twoim miejscu bym milczał!

2. -Wiesz, wtedy jak się tak zachowałeś, to było mi przykro jak cholera.
Czułam się beznadziejnie.
-A co ty mi tu, k...a, filozofujesz?!

Asertywnym można być tylko wśród ludzi w miarę wrażliwych i o jakimś poziomie
kultury osobistej (psychologowie, którzy te teorie wymyślają, obracają się w
takich właśnie środowiskach - nie znają życia.)

    • klonn3 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 18:44
      masz rację. dogmat o myśleniu też jest do d...y. i skuteczny tylko wśród ludzi
      wrażliwych i o jakimś tam poziomie kultury osobistej
      • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 18:49
        To miała być ironia? Wiesz, niektórzy naprawdę uważają, że "myśleć za dużo" nie
        trzeba, tylko "wiedzieć, co się należy" i "robić, co się należy".
        • klonn3 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 18:53
          lenore13 napisała:

          > To miała być ironia? Wiesz, niektórzy naprawdę uważają, że "myśleć za dużo"
          nie
          >
          > trzeba, tylko "wiedzieć, co się należy" i "robić, co się należy".

          zgadłaś. to była ironia ;)
          Większość ludzi po wieku dojrzewania zasklepia się we wzorcach zachowania
          uważanych za słuszne (podpatrzonych, godnych naśladowania) i potem jedzie z
          tymi klapkami na oczach, żeby je realizować. Bryka, dom, status, etc. Myślenie
          niewskazane. Ludzie myślący - zadeptać, zagłuszyć.
          I masz rację, dla takich ludzi niemyślenie jest wielką cnotą. Asertywość też
          mają opanowaną. I w ogóle wspaniale im się żyje :D
          • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:03
            Tylko potem mają problem, widząc np. dziewczynę która nie szuka se bogatego
            chłopa i ma gdzieś wszystkie mercedesy tego świata. Aż tak zarozumiała! Za kogo
            ona się uważa?
            • klonn3 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:25
              psychiczna jakaś :D
              napewno
              albo sama nie wie, czego chce :DDD
              • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:27
                jak będzie miała 40 lat, to gorzko pożałuje!!!
                • klonn3 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:37
                  pewnie tak ;)
                  ale do tego czasu będzie mieć fajne życie bez słuchania chrzanów o nowych
                  gadżetach nudnych znajomych - bo będzie się kumplować z takimi aspołecznymi
                  zjebami jak ona
                  i nie będzie sobie żałować wydatków na podróże tylko po to, żeby mieszkać w
                  większym domu. a potem, żeby na ten wielki dom pracować.
                  do 40 będzie chrzanić pracę nas statusem, lepiej być wolnym i mieć czas na ŻYCIE
                  pozdrowienia dla korposzczurów ;)
                  • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:23
                    za to rodzina ją przeklnie i ksiądz dobrodziej zgani i na jej pogrzeb nie przyjdą ;D
    • klonn3 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 18:49
      poza tym są ludzie, którzy naprawdę proszą się o asertywnego kopa w d...
      no i naprawdę w tym przypadku odmowa byłaby przykładem braku asertywności :D
    • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:12
      Sa ludzie tak egoistyczni, tak skupieni na sobie, ze o zadnej asertywnosci
      nie moze byc mowy. Upierdliwosc tych ludzi, wymuszanie, szantazowanie,
      absolutny brak zrozumienia dla sytuacji innych, wszystko to powoduje, ze takich
      ludzi ma sie ochote spuscic ze schodow ze skutkiem smiertelnym.

      Wyrzucasz drzwiami, wracaja oknem, dasz palec, urwa ci reke.
      Asertywnosc w wypadku takich ludzi mozna wsadzic sobie w dupe.
      • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:26
        Po cholerę więc wmawiać komuś :"Nie bądź agresywny, oh, jak to brzydko,
        asertywnym być trzeba!" I że to niby coś zmieni.
        Nie lepiej "Bądź ludzki dla tych, którzy zachowują się jak ludzie"?
    • allymcbeal Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:34
      Witaj,
      sprowadzasz asertywność tylko do ochrony własnych interesów tymczasem temat
      jest rozległy i trudny tak naprawdę. Wg mnie asertywność to przede wszystkim:
      - wyrażanie siebie ("bycie sobą")
      - ochrona własnych interesów
      - umiejętność stawiania granic
      - wyrażanie siebie nie raniąc przy tym innych (mieć "dobre intencje" bo to czy
      się kogoś nie zrani to odbiór indywidualny)
      - akceptacja granic innych ludzi (ogólna akceptacja innych)
      - umiejętność odmawiania
      -posidanie prawa do bycia nieasertywnym.


      W zachowaniu asertywnym masz prawo wyrażać takie emocje jak: gniew, strach,
      zaangażowanie, nadzieja, oburzenie itd. ale w każdym z takich przypadków
      uczucia te są wyrażane w sposób nie naruszający praw innych osób.

      Jeśli chodzi o "scenki" przytoczone przez Ciebie:
      - "wtedy jak się tak zachowałeś" - tzn. jak? konkrety się podaje i od razu a
      nie po jakimś czasie... np. "Jest mi trudno kontynuować rozmowę z Tobą kiedy na
      mnie krzyczysz"
      Co do scenki drugiej - asertywność to nie zachowanie jakie musisz "eksponować"
      cały czas. Czasami wrećz nie należy asertywności stosować (szczególnie gdy ktoś
      narusza Twoje granice i Cię obraża).
      Pozdrawiam.
      • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:56
        allymcbeal napisała:
        sprowadzasz asertywność tylko do ochrony własnych interesów tymczasem temat
        > jest rozległy i trudny tak naprawdę. Wg mnie asertywność to przede wszystkim:
        > - wyrażanie siebie ("bycie sobą")
        > - ochrona własnych interesów
        > - umiejętność stawiania granic
        > - wyrażanie siebie nie raniąc przy tym innych (mieć "dobre intencje" bo to czy
        > się kogoś nie zrani to odbiór indywidualny)
        > - akceptacja granic innych ludzi (ogólna akceptacja innych)
        > - umiejętność odmawiania
        > -posidanie prawa do bycia nieasertywnym

        Czy umiejętność stawiania granic, wyrażania siebie i odmawiania nie służy
        ochronie własnych interesów?
        Co do akceptacji granic innych ludzi-to oczywiste, inaczej narzekałabym na nich
        na zasadzie "przyganiał kocioł garnkowi"

        > Jeśli chodzi o "scenki" przytoczone przez Ciebie:
        > - "wtedy jak się tak zachowałeś" - tzn. jak? konkrety się podaje i od razu a
        > nie po jakimś czasie... np. "Jest mi trudno kontynuować rozmowę z Tobą kiedy na
        >
        > mnie krzyczysz"

        Oczywiście, w praktyce podałabym konkrety. Mam zwyczaj wyrażać się jasno(i
        dowiedziałam się kiedyś, że to źle-jestem niby gruboskórna, mało "kobieca",
        powinnam być troszkę onieśmielona-często rzeczowość i racjonalizm mylone są z
        chłodem emocjonalnym)
        Co do Twojej propozycji odpowiedzi, reakcja może być taka:"JA WCALE NIE
        KRZYYYYCZĘ!!!"

        Gdyby to byli jacyś nieważni ludzie... Gorzej kiedy zależy nam na współpracy z
        nimi(życie zawodowe) albo na ich akceptacji(rodzina).
        • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:04
          Twoje scenki, to mniej lub bardziej swiadoma manipulacja.
          Najbardziej powszechnym zjawiskiem, najbardziej uzyteczna metoda
          osiagania celow jest manipulacja.
          Manipulowac swoim otoczeniem potrafi juz niemowle.
          Jezeli swiadomie nie wyzbedziemy sie checi manipulowania innymi,
          umrzemy manipulujac do ostatniej chwili.
          • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:10
            niemowlę musi manipulować, żeby przeżyć
            w rodzinach, gdzie dzieci są kochane warunkowo, też muszą manipulować, żeby
            przeżyć (co to za życie bez miłości)
            ale jako dorośli dobrze jest jak zrozumieją CZEMU wciąż manipulują
          • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:11
            laguna181 napisał:

            > Twoje scenki, to mniej lub bardziej swiadoma manipulacja.
            Skąd ten wniosek?
            • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:13
              1. wzbudzanie poczucia winy + poniżanie (paniusia)
              2. poniżanie
              • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:20
                tylko jak dać do zrozumienia manipulatorowi, że "nie ze mną te numery"...
                • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:26
                  olać
                  i tak nie zrozumieją
                  broń Boże nie dać się wkurzyć - choć mnie czasami zadziwia, że potrafią uważać
                  innych za takich idiotów
                  ja zazwyczaj na zimno obserwuję manipulacyjne zagrania
                  ciekawe
                  no ale mnie mdli po tym :/
                  więc w sumie to nie wiem czy jest jakiś neutralny sposób
                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:32
                    Nie ma. Najgorsze jest to, ze nie chce sie krzywdy drugiego czlowieka,
                    nie chce mu sie mowic rzeczy przykrych. Wiec zostaje bezradnosc.
                    • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:34
                      albo pomoc w pokazaniu drugiej osobie CZEMU manipuluje
                      ale to trzeba delikatnie
                      • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:40
                        amaterasu1 napisała:

                        > albo pomoc w pokazaniu drugiej osobie CZEMU manipuluje
                        > ale to trzeba delikatnie

                        To nic to nie daje.
                        To zazwyczaj splywa jak po kaczce.

                        • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:47
                          ja mówię o tych, którzy chcą zrozumieć :)
                          o dziwo, moi bliscy czasem mnie słuchają 8)
                          czasem lepiej jest coś po prostu pokazać, pozwolić na manipulację

                          ale to tylko dla mądrych, masz rację
                          • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:56
                            Ja lubie finezje w rozmowach.
                            Wszystko inne mnie meczy.
                            Ale oczywiscie prowadze rozmowy te mniej finezyjne tez:)
                            Tylko nie lubie namolnosci, upierdliwosci, szukania dziury, wytykania,
                            wypominania, nie mowiac o epitetach, czy zwyklym chamstwie.
                            • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:00
                              a lubisz telefony z 'sensacyjnymi' informacjami, tylko po to, żeby zwrócić na
                              siebie uwagę?
                              mnie wkurza, jak ktoś chce/potrzebuje kontaktu, ale nie powie tego wprost (nie
                              potrafi???) tylko zamiast tego zawraca mi głowę głupotami
                              I zmusza mnie do słuchania ich
                              nigdy nie pytając się, czy mnie to w ogóle interesuje :(
                              nie, nie interesuje mnie życie cioci Lusi :(((
                              • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:10
                                Ktos do mnie dzwoni i pyta - no co tam u ciebie?
                                Juz mam cos odpowiedziec, ale nie zdaze, bo slysze ostania baaardzo ciekawa
                                wiadomosc, cos wlasnie z gatunku "O cioci Lusi".
                                I zaczyna sie opowidanie glupot i swinstw, a na zwrocenie uwagi, ze moze
                                wystrczy, ze moze juz dosc, slysze, ze w tylku mi sie poprzewracalo.
                                Tak wlasnie, doslownie - w tylku.

                                • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:13
                                  ja w tym czasie asertywnie kroję warzywa, klikam w klawiaturę, cokolwiek
                                  słuchawkę podnoszę, żeby powiedzieć :'taaak? naprawdę?' co jakieś 5 min
                                  polecam na takich ;)
                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:19
                                    W miedzyczasie padlo pytanie i zaczyna sie dramat, ze nie slucham, ze mam
                                    gdzies, ze mnie nic nie interesuje;)
                                    • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:22
                                      cóż, prawda w oczy kole
                                      ja spokojnie odpowiadam, że faktycznie, nie, nie interesuje
                                      tak, naprawdę
                                      tonem znudzonym
                                      • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:33
                                        Przyjdzie za to zaplacic.
                                        Tego typu lekcewazenie nie jest odpuszczane.
                                        Moze to byc odmowienie przyjecia prezentu, ktory
                                        poprzednio zostal wymuszony:)
                                        Sposobow jest wiele, zeby uswiadomic czlowiekowi jaki jest zly, jak
                                        krzywdzi i jaki jest niegodny.
                                        • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:36
                                          albo odwołanie uprzednio wymuszonej wizyty
                                          10 min przed przyjściem
                                          mimo że czeka obiad przygotowywany cały dzień

                                          OGRANICZYĆ KONTAKTY DO NIEZBĘDNEGO MINIMUM
                                          jedyny sposób
                                          • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:39
                                            :))
                                            To minimum, to moze byc do konca zycia, jeszcze tylko zalezy czyjego.
                                            Dziekuje Ci za te chec pomocy:)
                                            • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:43
                                              chyba każdy trafia na trudnych ludzi :(
                                              byleby nie dać się wykończyć
                                              takie zagrania wszystkich osłabiają
                                              pozdrawiam
                                              • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:47
                                                Kazdy trafia, nie ma mocnych.
                                                Mysle, ze oslabiaja, ale jednak czegos ucza tych,
                                                ktorzy chca sie uczyc.
                                                Tez pozdrawiam i dziekuje za rozmowe:)
                                                • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:49
                                                  Mnie też nauczyli :)
                                                  ale najpierw położyli plackiem, klasycznie, ledwo wstałam
                                                  ale może się przyda na później
                                                  tez dziękuję :)
                          • amaterasu1 MANIPULACJE 16.01.06, 07:34
                            Manipulację możesz pokazać komuś, kto Tobą manipulował, ale dopiero po:

                            1)zdaniu sobie sprawy, że manipulacja ma miejsce
                            2) uświadomieniu sobie, co druga strona na tym zyskuje, co Ty na tym tracisz
                            3) w imię czego na to pozwalasz? (przyjrzyj się temu dokładnie...mogę o tym z
                            Tobą pogadać :)
                            4) puszczenie poczucia żalu i krzywdy - do innych, do siebie (ja płakałam -
                            emocje ślicznie schodzą, kiedyś nie umiałam płakać :/ kiedyś trzeba było
                            być 'silnym' i wszystko znosić. pytanie - po co???)
                            5) wybaczenie sobie i innym, zmiana w sobie mechanizmów myślenia, które
                            pozwoliły na bycie zmanipulowanym, zwrócenie im wolności
                            6) ewentualnie wtedy można innym coś wykazywać. ale tylko wtedy, gdy chcesz, bo
                            już nie musisz, bo jesteś wolny :)

                            Ciekawe są te manipulacje innych i ciekawe jak pozwalamy się nimi wiązać.
                            W razie czego pisz na priva ;)
                            nie warto żyć w depresji, walcz o swoje życie
                            • laguna181 Re: MANIPULACJE 16.01.06, 15:07
                              amaterasu1 napisała:

                              > Manipulację możesz pokazać komuś, kto Tobą manipulował, ale dopiero po:
                              >
                              > 1)zdaniu sobie sprawy, że manipulacja ma miejsce
                              > 2) uświadomieniu sobie, co druga strona na tym zyskuje, co Ty na tym tracisz
                              > 3) w imię czego na to pozwalasz? (przyjrzyj się temu dokładnie...mogę o tym z
                              > Tobą pogadać :)
                              > 4) puszczenie poczucia żalu i krzywdy - do innych, do siebie (ja płakałam -
                              > emocje ślicznie schodzą, kiedyś nie umiałam płakać :/ kiedyś trzeba było
                              > być 'silnym' i wszystko znosić. pytanie - po co???)
                              > 5) wybaczenie sobie i innym, zmiana w sobie mechanizmów myślenia, które
                              > pozwoliły na bycie zmanipulowanym, zwrócenie im wolności
                              > 6) ewentualnie wtedy można innym coś wykazywać. ale tylko wtedy, gdy chcesz,
                              bo
                              >
                              > już nie musisz, bo jesteś wolny :)
                              >
                              > Ciekawe są te manipulacje innych i ciekawe jak pozwalamy się nimi wiązać.
                              > W razie czego pisz na priva ;)
                              > nie warto żyć w depresji, walcz o swoje życie

                              Glowna przyczyna poddania sie manipulacji, przynajmniej na pocztku,
                              jest niechec do zranienia osoby manipulujacej i to jest blad.
                              Z tego co wiem teraz, jezeli zauwazy sie slad manipulacji, to natychmiast
                              trzeba o tym powiadomic w grzeczny sposob te osobe.
                              Jezeli osoba ta wypiera sie i nadal manipuluje, trzeba niezwlacznie
                              zerwac znajomosc, albo jezeli to niemozliwe, zamrozic ja do grzecznosciowych
                              formuek i za zadna cene nie dac sie wciagnac w gre, nie bac sie, nie obwiniac,
                              ale wybaczac i puszczac, miec swiadomosc, ze cala ta sprawa tak naprawde nie
                              dotyczy nas. Jezeli dotyczy osoby nam bliskiej, wspierac te osobe, jednoczesnie
                              stojac na uboczu.
                              Jezeli jestesmy zwiazani z ta osoba i o zerwaniu relacji nie moze byc mowy.
                              pozostaje nam godne jej znoszenie i poczucie humoru:)
                              • amaterasu1 Re: MANIPULACJE 16.01.06, 15:59
                                laguna181 napisał:
                                Jezeli osoba ta wypiera sie i nadal manipuluje, trzeba niezwlacznie
                                > zerwac znajomosc, albo jezeli to niemozliwe, zamrozic ja do grzecznosciowych
                                > formuek i za zadna cene nie dac sie wciagnac w gre, nie bac sie, nie
                                obwiniac,
                                > ale wybaczac i puszczac, miec swiadomosc, ze cala ta sprawa tak naprawde nie
                                > dotyczy nas.

                                Heheeee
                                to najgorsze świństwo, jakie możesz strzelić manipulantowi!

                                A poczucie humoru - tak, zdecydowanie polecam :) najlepsze na lżejsze przypadki
                • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:28
                  To zalezy co chcesz osiagnac.
                  Zwykle powiedzenie lub prosba o zaprzestanie manipulacji, nic nie daje.
                  Osoba ta zapewne odpowie, ze to Ty nia manipulujesz.
                  Wydaje mi sie, ze najwazniejsze jest uswiadomienie tej osobie,
                  ze to ona czegos od Ciebie oczekuje, wymaga, ma pretensje itd.
                  Tylko niestety mozesz uslyszec, ze jestes egoistka, albo, ze jestes zalosna,
                  albo, ze udawalas dobra, a teraz sie okazalo.
                  Nie wiem co w takich wypadkach mozna zrobic. Nie wiem. Moze ktos tutaj wie.
                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:32
                    napewno nie mówić jej że Tobą manipuluje ;)
                    ja raczej staram się tak poprowadzić rozmowę, żeby ta osoba sama zrozumiała
                    swój tok myślenia i zwerbalizowała podświadomy (?) zamiar
                    wtedy mogę jej pokazać jej własne intencje
                    jeśli robisz to spokojnie i bez emocji - działa :)
                    ale to wymaga od drugiej strony jakiejś świadomości i w ogóle umiejętności
                    rozmowy
                    • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:37
                      No wlasnie. Potrzebna swiadomosc i umiejetnosc rozmowy,
                      ale jezeli to jest, to nie ma takiego problemu. Mozna sie dogadac.
                      Najgorsza jest relacje z czlowiekiem nieswiadomym lub wyrachowanym.
                      I nie wiem co gorsze.
                      • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:44
                        nieświadomy jest po prostu nieświadomy

                        mnie mdli po wyrachowanych cwaniaczkach
                        takich co to chcą Ciebie wykorzystać do swoich celów i już teraz myślą sobie
                        jakim jesteś frajerem
                        a ta ich pazerność na kasę to aż śmierdzi
                        albo po takich tanich uwodzicielach
                        albo po takich, co to mnie chcą ustawić do szeregu, na siłę

                        ale cwaniaczków nie znoszę organicznie. nie jestem w stanie przebywać długo w
                        tym samym pomieszczeniu. brrrrr
                        • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:49
                          Niestety, niekiedy trzeba pobyc w jednym pomieszczeniu. Udreka
                          Jednak najgorsi sa tacy, co walcza o uczucia, o zainteresowanie.
                          Tym ktorzy chca mnie wykorzystac materialnie, odpuszczam.
                          Tym co usiluja mnie zmusic do uczuc czy zainteresowania ich osoba- nie
                          odpuszczam, ale fakt, ze bardzo mnie to meczy.
                          • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:52
                            zastanów się lepiej czemu czujesz się zmuszany do uczuć
                            • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:58
                              Czyjes widzimisie i ego.
                              • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:02
                                w jaki sposób to może mieć wpływ na Ciebie? nie rozumiem
                                co, ktoś Ci ustalił, że masz go lubić, czy co?
                                • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:05
                                  amaterasu1 napisała:

                                  > w jaki sposób to może mieć wpływ na Ciebie? nie rozumiem
                                  > co, ktoś Ci ustalił, że masz go lubić, czy co?


                                  Tak, ktos ustalil, ze mam go lubic i okazywac to, a jak nie, to
                                  jestem czlowiekiem malym i podlym:)
                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:09
                                    jeśli nie jest Twoim szefem, to chyba to nie jest żaden problem, prawda?
                                    • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:17
                                      Myslisz, ze tylko uzaleznienie personalne moze miec wplyw na Twoje samopoczucie?
                                      Niekoniecznie. Moze to byc np. uciazliwa sasiadka, tesciowa, siostra, brat,
                                      matka, ojciec. Ludzie z ktorymi nie mozesz sie rozwiesc:)
                                      • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:20
                                        znudziło mi się okazywanie sympatii tym, którym 'powinnam' ją okazywać
                                        nie okazuję
                                        okazuję szacunek, jak wszystkim - no chyba, że ktoś mnie ewidentnie poniża
                                        to wtedy w zależności od relacji - zlewka totalna lub zerwanie stosunków
                                        po co się męczyć, życie jest za krótkie na takie pierdoły jak kurtuazja i
                                        konwenanse
                                        • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:36
                                          Oczywiscie masz racje, ale nie zawsze i nie ze wszystkimi da sie
                                          uniknac stosunkow.
                                          Na niektorych ludzi w zyciu, jestesmy skazani:)
                                          • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:37
                                            może to kara za nasze postępki w poprzednich wcieleniach? ;)
                                            • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:40
                                              Tez tak mysle:)
                                              • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:46
                                                tu chyba pewne znaczenie ma pierwsze wrażenie
                                                ja kiedyś miałam z jedną kobietą tak, że stanęłyśmy naprzeciwko siebie i obu
                                                nam zaczęła jednocześnie lecieć krew z nosa :(
                                                takie straszne trochę, jak z horroru
                                                i potem już do końca znajomości było kiepsko
                                                moze to mój dawny wróg...?
                                                • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:50
                                                  Super:)
                                                  Pewnie tak, pewnie to Twoj dawny wrog:)
                                                  Pewnie porznelyscie sie szablami lub innymi dzidami:)
                                                  A pierwsze wrazenie bardzo wazne, nigdy nie nalezy go bagatelizowac.
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:53
                                                    coż, w tym życiu też się prosiła o wpie..
                                                    ale ja już się nie biję :P
                                                    więc była konsternacja bo mi się nie chciało bić

                                                    a masz jakieś doświadczenia z pierwszym wrażeniem? :)
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:02
                                                    Mam. Nigdy mnie jeszcze nie zawiodlo.
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:05
                                                    A coś więcej?
                                                    :)
                                                    bo ja mam czasami zupełnie irracjonalne wrażenia :/ dziwne to
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:10
                                                    To sa niesamowite przezycia.
                                                    Np. osoba pierwszy raz widziana z odlegosci 30 m i ty wiesz, ze bedziesz te
                                                    osobe kochac do konca zycia.
                                                    Albo, ktos mowi o kims, kogo nie znasz i czujesz jak gula legnie ci sie w
                                                    gardle. Tak, okropna niechec, a pozniej wrecz wzajemna nienawisc .
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:17
                                                    :)
                                                    ładne
                                                    a jak sie takiej guli z gardła potem pozbyć...? udało Ci się?
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:19
                                                    Udalo:)
                                                    Co z zycia, to i z gardla.

                                                    To tak jak - co z oczu, to i z serca:)
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 06:43
                                                    ja miałam też takie irracjonalne 'przeczucia' co do dwóch osób. Jedną od
                                                    początku bardzo polubiłam. A od drugiej dostawałam wszelkiego rodzaju sensacji
                                                    fizycznych (bóle brzucha, zawroty głowy, krwotoki z nosa, ogólne b.silne
                                                    osłabienie). Druga szurnęła też na mnie ostrym atakiem (manipulacja totalna),
                                                    styl walki typu żmijka, od tyłu i bardzo nie fair. Długo się potem zbierałam.
                                                    Wciąż na myśl o niej mam kulę w gardle :( nie przechodzi, nawet jak o niej nie
                                                    myślę.
                                                    Pierwszą osobę wciąż lubię, ale kojarzy mi się z tą drugą, z którą jest.
                                                    Jak wytłumaczyć takie jazdy...? :/
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 14:54
                                                    Ta druga osoba odebrala Ci te pierwsza?
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 15:57
                                                    Nie :)
                                                    tylko poznałam ją drugą
                                                    po pierwszej :)
                                                  • amaterasu1 PO NAMYŚLE 18.01.06, 09:58
                                                    laguna181 napisał:

                                                    > Ta druga osoba odebrala Ci te pierwsza?

                                                    Po namyśle...
                                                    Sądzę jednak, że ta moja gula w gardle na myśl o tej osobie ma jednak związek z
                                                    zazdrością o tę pierwszą. Zadrością paskudną i bez sensu :(
                                                    Życie jest pokopane, eh :(
                                          • second_time Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:49
                                            laguna181 napisał:

                                            > Oczywiscie masz racje, ale nie zawsze i nie ze wszystkimi da sie
                                            > uniknac stosunkow.
                                            > Na niektorych ludzi w zyciu, jestesmy skazani:)

                                            facet ty jestes strasznie podatny na manipulacje
                                            absolutnie kazdego mozna olac
                                            prace mozesz zmienic
                                            od rodziny mozesz sie odciac wyprowadzajac sie np na 2 koniec swiata
                                            a w razie czego mozna po prostu mowic to co sie w danej chwili mysli i wtedy ta
                                            osoba sie obrazi i juz masz ja z glowy
                                            te "stosunki" wcale nie musza koniecznie byc takie mile dla tej drugiej strony
                                            • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:00
                                              second_time napisała:
                                              > facet ty jestes strasznie podatny na manipulacje
                                              > absolutnie kazdego mozna olac

                                              masz racje, jestem czlowiekiem podatnym na manipulacje, ale nie masz racji, ze
                                              kazdego mozna olac:)
                                              • second_time Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:08
                                                masz na mysli np rodzicow? tak za bardzo olac to moze nie ale mozna sie wyniesc
                                                gdzies daleko, zyc bez telefonu (albo nie odbierac zadnych rozmow z okreslonymi
                                                osobami - numer jest na wyswietlaczu), symulowac brak kasy i co tam jeszcze do
                                                glowy przyjdzie
                                                tak dlugo jak ta/te osoby maja jakis do ciebie interes, czuja ze moga sobie po
                                                tobie jezdzic, tak dluga beda to wykorzystywac
                                                masz zone? to zwal na zone ze to ona jest taka zla i nie pozwala ci na kontakt
                                                myslec! myslec!
                                                dlaczego czujesz sie winny jesli wiesz ze tak naprawde to nie ty powinienes sie
                                                czuc winny tylko ta osoba/te osoby
                                                • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:17
                                                  ktos musi byc winny, zeby niewiny mogl byc ktos:)

                                                  Nie czuje winy, ale rozmyslanie, ze gdzies moze z mojej stony byl blad,
                                                  cos zostalo przeoczone przeze mnie...trudno uwierzyc, ze ludzie bez przyczyny
                                                  maja takie odjazdy, to sie czlowiek mimo woli doszukuje tej przyczyny w sobie.
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:20
                                                    laguna181 napisał:
                                                    trudno uwierzyc, ze ludzie bez przyczyny
                                                    > maja takie odjazdy, to sie czlowiek mimo woli doszukuje tej przyczyny w
                                                    sobie.

                                                    I tu właśnie tkwi błąd, i przez to dajesz się manipulować!
                                                    Tak, ludzie mają takie odjazdy.
                                                    Ale mają je tylko przy innych ,na których mogą ćwiczyc swoje sztuczki. Nie
                                                    dawaj im paliwa. I nie trać energii na rozmyślania o winie, można zwariować.
                                                    Zajmij się ŻYCIEM. Swoim.
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:31
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    >Tak, ludzie mają takie odjazdy.

                                                    Teraz juz wiem, ale dlugo trudno mi bylo w to uwierzyc.
                                                    Ale o dziwo, nawet jak wiem, ze to nie moja wina, to jakos wcale nie jest mi
                                                    przez to lzej.
                                                    Bo gdyby to byla moja wina, to mozna by bylo cos z tym zrobic, a tak,
                                                    ogarnia mnie tylko bezsilnosc.
                                                  • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 07:08
                                                    laguna181 napisał:
                                                    Bo gdyby to byla moja wina, to mozna by bylo cos z tym zrobic, a tak,
                                                    > ogarnia mnie tylko bezsilnosc.

                                                    Jeśli ogarnia Cię bezsilność, to znaczy, że manipulatorowi udało się Ciebie
                                                    wciągnąć w swoją gierkę - czujesz się bezsilny.
                                                    Sam siebie stawiasz w pozycji ofiary!!!

                                                    Lubisz cierpieć za miliony?
                                                    To jest cholernie autodestrukcyjne!!!!

                                                    Zastanów się, co Ci daje ten trans cierpiętnika, a potem proponuję zwrócenie
                                                    wolności manipulatorowi. I przebaczenie sobie i jemu. Koniecznie!!!

                                                    Oraz - znalezienie sensu życia innego niż takie cierpienie za cały świat.
                                                    Kto Ci wmówił takie głupoty, że tak ma być...? :(
                                                  • second_time Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:37
                                                    jestes zbyt wrazliwy
                                                    kurcze no nie daj sie!
                                                    dlaczego dajesz komus obarczac jego/jej wina siebie?
                                                    kiedys czytalam jakas ksiazke Chmielewskiej i tam byla kobieta majaca baaaardzo
                                                    zaborcza matke
                                                    ta matka zadala od tej dziewczyny wszystkiego: kasy, uwagi dla siebie, czasu,
                                                    poswiecania sie dla niej, zakupu roznych rzeczy
                                                    caly czas wzbudzala w tej dziewczynie poczucie winy, wymagala od niej
                                                    wdziecznosci dla siebie itd itp
                                                    ta dziewczyna nic i nikogo oprocz tej zaborczej matki nie miala
                                                    do czasu az sie zakochala w jakims facecie
                                                    ten facet od razu odstawil ta toksyczna mamusie od cycka
                                                    mamusia oczywiscie protestowala ale facet byl nieugiety
                                                    albo on albo mamusia
                                                    no i tym sposobem mamusia musiala sobie znalezc inne zajecie niz zatruwanie
                                                    zycia swojej corce :)

                                                    > czlowiek mimo woli doszukuje tej przyczyny w sobie

                                                    nie ty jestes przyczyna calego zla na tym swiecie
                                                    nie ty jestes przyczyna wszystkich problemow jakie maja inni ludzie
                                                    kazdy czlowiek jest kowalem wlasnego losu
                                                    jak ty sobie ulozysz zycie takie je bedziesz mial
                                                    jak sobie ulozyla zycie ta/te osoby takie wlasnie maja zycie i absolutnie nie
                                                    maja prawa obarczac cie jakakolwiek wina o cokolwiek
                                                    wymagac od ciebie wdziecznosci za cokolwiek tez nie maja zadnego prawa
                                                    zycie mamy tylko jedno i nie pozwol nikomu zeby ci je zmarnowal
                                                  • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:49
                                                    second_time napisała:

                                                    > nie ty jestes przyczyna calego zla na tym swiecie
                                                    > nie ty jestes przyczyna wszystkich problemow jakie maja inni ludzie
                                                    > kazdy czlowiek jest kowalem wlasnego losu
                                                    > jak ty sobie ulozysz zycie takie je bedziesz mial
                                                    > jak sobie ulozyla zycie ta/te osoby takie wlasnie maja zycie i absolutnie nie
                                                    > maja prawa obarczac cie jakakolwiek wina o cokolwiek
                                                    > wymagac od ciebie wdziecznosci za cokolwiek tez nie maja zadnego prawa
                                                    > zycie mamy tylko jedno i nie pozwol nikomu zeby ci je zmarnowal

                                                    Biore sobie Twoje slowa do serca, na dalsza droge zycia.
                                                    Beda mi bardzo pomocne, dziekuje:)
                                                  • amaterasu1 miłość 16.01.06, 07:59
                                                    Poczucie bezsilności pokazuje, że komuś oddaliśmy naszą siłę. W zamian
                                                    dostając...? No właśnie. W imię czego ją oddaliśmy?
                                                    Jedno jest pewne - w zamian dostajemy gorsze samopoczucie. Wkrótce depresję.

                                                    Coś takiego jest syndromem toksycznej relacji. To nie ludzie są źli (choć
                                                    czasami też tak bywa :/) tylko relacja, którą z nimi tworzymy utwierdza nas w
                                                    obsesyjnych zachowaniach i nie pozwala się rozwijać i ŻYĆ.
                                                    To może nam mnóstwo powiedzieć o nas samych, ale na dłuższą metę może odebrać
                                                    wszelką chęć do życia.
                                                    Przyczyny takich toksycznych relacji tkwią w nas, to my do nich dążyliśmy, to
                                                    nam one mają coś dać. To kopalnia wiedzy.
                                                    Możliwe jest późniejszy korzystny układ z osobą współuzależnioną, lecz tylko po
                                                    obustronnym uzdrowieniu. Zacznij od siebie, może już widzisz część przyczyn,
                                                    które spowodowały, że cierpisz w takim układzie.
                                                    Powodzenia :)

                                                    PS Miłość daje wolność, nie cierpienie ;)
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 14:50
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > Poczucie bezsilności pokazuje, że komuś oddaliśmy naszą siłę. W zamian
                                                    > dostając...? No właśnie. W imię czego ją oddaliśmy?
                                                    > Jedno jest pewne - w zamian dostajemy gorsze samopoczucie. Wkrótce depresję.
                                                    >

                                                    Poczucie bezsilnosci u mnie polega na tym, ze nie jestem w stanie
                                                    pomoc tej osobie, to jest niemozliwe.


                                                    >Przyczyny takich toksycznych relacji tkwią w nas, to my do nich dążyliśmy, to
                                                    > nam one mają coś dać. To kopalnia wiedzy.
                                                    > Możliwe jest późniejszy korzystny układ z osobą współuzależnioną, lecz tylko
                                                    po
                                                    >
                                                    > obustronnym uzdrowieniu. Zacznij od siebie, może już widzisz część przyczyn,
                                                    > które spowodowały, że cierpisz w takim układzie.

                                                    Jezeli dazylismy, to tak, to masz racje, tyle tylko, ze ludzie potrafia bardzo
                                                    dobrze sie kamuflowac, udawac niezaleznych, silnych, przebojowych.
                                                    Kiedy zorientujesz sie co jest grane i chcesz zerwac taka relacje, no to wtedy
                                                    wlasnie zaczyna sie cyrk.

                                                    Toksyczne relacje moga wynikac, ze zwiazkow z innymi ludzmi, ktorych kochamy.
                                                    Bo jezeli A kocha B, a B kocha C, to niekoniecznie A kocha C.

                                                    Mysle, ze w zyciu nie mozna uniknac toksycznych zwiazkow, ale jedno co mozemy
                                                    zrobic, to nauczyc sie z tym zyc. Powinno uczyc sie tego dzieci juz w
                                                    przedszkolu, zamiast religii:)
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 15:29
                                                    laguna181 napisał:

                                                    > Poczucie bezsilnosci u mnie polega na tym, ze nie jestem w stanie
                                                    > pomoc tej osobie, to jest niemozliwe.


                                                    Po przemysleniu, dochodze do wniosku, ze jest tez jednak drugi aspekt mojej
                                                    bezsilnosci, ze nie chce byc w oczach manipulanta, taka osoba, jaka mnie
                                                    okresla, czyli chce jej udowodnic, ze sie myli.
                                                    Tak, to prawda. Potem chec udowodnienia mija, ale niesmak i niezadowolenie z
                                                    siebie zostaje, niesmak wlasnie za te proby udowodnienia i wiara, ze ta osoba
                                                    musi zrozumiec i przyjac, ze nie mam zlych intencji.
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:02
                                                    jak czuję, że muszę coś udowadniać, to znaczy już, że jestem ofiarą
                                                    manipulacji....taki pierwszy dzwonek!
                                                    jeśli ktoś zakłada moje złe intencje to niech idzie się gonić
                                                  • alpha01 Re: miłość 16.01.06, 16:04
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > jak czuję, że muszę coś udowadniać, to znaczy już, że jestem ofiarą
                                                    > manipulacji....taki pierwszy dzwonek!
                                                    > jeśli ktoś zakłada moje złe intencje to niech idzie się gonić
                                                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                                                    pierdzisz
                                                  • amaterasu1 komandos! n/t 16.01.06, 16:06
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:10
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > jak czuję, że muszę coś udowadniać, to znaczy już, że jestem ofiarą
                                                    > manipulacji....taki pierwszy dzwonek!
                                                    > jeśli ktoś zakłada moje złe intencje to niech idzie się gonić

                                                    To jest ten moment, byc zmuszanym do udowadniania, ze jest sie w porzadku, a te
                                                    dowody, to oczywiscie wyciskanie z nas tego, czego zyczy sobie manipulator.

                                                    Jesli chodzi o posadzenie o zle intencje, to tu widze problem, bo to jednak
                                                    dziala w dwie strony. W koncu ja tez moge podejrzewac, ze ktos ma zle intencje,
                                                    czy z tego powodu mam sie isc gonic?:)
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:14
                                                    możesz sobie podejrzewać, ale nie karz nic nikomu udawadniać ;)
                                                    ja tam wolę zakładać dobre intencje. no chyba , że ktoś mi się ewidentnie
                                                    podłożył, specjalnie mnie oszukiwał. wtedy - no cóż, domniemanie niewinności
                                                    już u mnie nie działa niestety...raczej już wtedy patrzę na dowody...;)
                                                  • second_time Re: miłość 16.01.06, 15:42
                                                    > Toksyczne relacje moga wynikac, ze zwiazkow z innymi ludzmi, ktorych kochamy.
                                                    > Bo jezeli A kocha B, a B kocha C, to niekoniecznie A kocha C.

                                                    ponownie sie wtrace ;)
                                                    nie zawsze jest wlasnie tak
                                                    byc moze jest tak z ludzmi ktorzy usiluja na sile byc dla innych mili, grzeczni
                                                    nawet wbrew sobie
                                                    u mnie takie cos by nie przeszlo
                                                    gdybym ta ja byla A to osoba C trzymana by byla na duuuuzy dystans :)
                                                    jak kogos nie lubie to nie ma takiej sily ktora by mnie zmusila do polubienia
                                                    jesli juz musze to moge tylko akceptowac dana osobe z pewnej odleglosci
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:05
                                                    second_time napisała:
                                                    gdybym ta ja byla A to osoba C trzymana by byla na duuuuzy dystans :)
                                                    > jak kogos nie lubie to nie ma takiej sily ktora by mnie zmusila do polubienia
                                                    > jesli juz musze to moge tylko akceptowac dana osobe z pewnej odleglosci

                                                    Noooo...ja też nie potrafię udawać sympatii.
                                                    To nie ma sensu.
                                                    A jak ktoś mnie np ewidentnie nienawidzi i wcale się z tym nie kryje, to też
                                                    nie mam zamiaru mu służyc za worek treningowy.
                                                    Piękny ten świat. I obszerny :) można iść dalej
                                                  • second_time Re: miłość 16.01.06, 16:14
                                                    fajnie wiedziec ze nie tylko ja na tym swiecie mam taki "trudny charakter" :)
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:16
                                                    e tam, zaraz trudny. jak się jeszcze nie obrażasz o pierdoły to raczej fajny,
                                                    ja tam wolę ludzi szczerych, nawet jak są kontrowersyjni
                                                    przynajmniej jest wesoło ;)
                                                  • second_time Re: miłość 16.01.06, 16:29
                                                    ja tez wlasnie wole takich ludzi :)
                                                    okreslenie "trudny charakter" wymyslili moi rodzice bo nigdy nie bylam taka
                                                    wlazidupa jak inne dzieci, no i oczywiscie z tego nie wyroslam i dlatego jestem
                                                    teraz taka "trudna" i na pewno wg nich mnie nikt nie lubi albo sie mnie boi :)))
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:21
                                                    second_time napisała:

                                                    > > Toksyczne relacje moga wynikac, ze zwiazkow z innymi ludzmi, ktorych koch
                                                    > amy.
                                                    > > Bo jezeli A kocha B, a B kocha C, to niekoniecznie A kocha C.
                                                    >
                                                    > ponownie sie wtrace ;)
                                                    > nie zawsze jest wlasnie tak
                                                    > byc moze jest tak z ludzmi ktorzy usiluja na sile byc dla innych mili,
                                                    grzeczni
                                                    > nawet wbrew sobie
                                                    > u mnie takie cos by nie przeszlo
                                                    > gdybym ta ja byla A to osoba C trzymana by byla na duuuuzy dystans :)
                                                    > jak kogos nie lubie to nie ma takiej sily ktora by mnie zmusila do polubienia
                                                    > jesli juz musze to moge tylko akceptowac dana osobe z pewnej odleglosci

                                                    Nie zawsze da sie rzymac taka osobe na dystans, czasem jest to niemozliwe.
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:23
                                                    słuchaj, no ale jeśli powiesz tej osobie, że jest Ci źle z tym jej
                                                    postępowaniem, to nie będzie chciała go zmienić, jeśli jej na Tobie zależy?
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:29
                                                    Ta osoba nie przyjmuje do wiadomosci, ze zle postepuje.
                                                    I jeszcze ma pewnosc, ze nie zostanie opuszczona.
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:37
                                                    a co, jest tak nieskończenie wspaniała i doskonała?
                                                    (sorki, złośliwa jestem)

                                                    wiesz, z czegoś pewnie tę pewność czerpie
                                                    ale powiem Ci, że jakby mnie ktoś bliski źle traktował i na moją prośbę, żeby
                                                    to zmienił, bo mnie to rani nie reagował, no to...drzwi by szybko zobaczył.
                                                    Przykro mi. Mam jedno życie, tu i teraz i chcę się nim cieszyc :)
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:47
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > a co, jest tak nieskończenie wspaniała i doskonała?
                                                    > (sorki, złośliwa jestem)
                                                    >
                                                    > wiesz, z czegoś pewnie tę pewność czerpie
                                                    > ale powiem Ci, że jakby mnie ktoś bliski źle traktował i na moją prośbę, żeby
                                                    > to zmienił, bo mnie to rani nie reagował, no to...drzwi by szybko zobaczył.
                                                    > Przykro mi. Mam jedno życie, tu i teraz i chcę się nim cieszyc :)

                                                    Musze to przemyslec.
                                                  • second_time Re: miłość 16.01.06, 16:35
                                                    > Nie zawsze da sie rzymac taka osobe na dystans, czasem jest to niemozliwe.

                                                    da sie
                                                    traktuj ta osobe jak kogos obcego
                                                    chlod, dystans, grzecznosc ale taka "sztuczna", wymuszona
                                                    ZADNEJ serdecznosci!
                                                    tylko chlod, zimno, obojetnosc
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:38
                                                    second_time ma rację
                                                    olej ją i żyj swoim życiem
                                                    i nie pozwól, żeby Ci je zatruła!!!
                                                    skoro ten ktoś ma Cię gdzieś to Ty raczej też nie musisz się specjalnie
                                                    przejmować
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:41
                                                    second_time napisała:

                                                    > > Nie zawsze da sie rzymac taka osobe na dystans, czasem jest to niemozliwe
                                                    > .
                                                    >
                                                    > da sie
                                                    > traktuj ta osobe jak kogos obcego
                                                    > chlod, dystans, grzecznosc ale taka "sztuczna", wymuszona
                                                    > ZADNEJ serdecznosci!
                                                    > tylko chlod, zimno, obojetnosc

                                                    To jest wyjscie, pod warunkiem, ze nie kochasz tej osoby.
                                                  • second_time Re: miłość 16.01.06, 16:43
                                                    jak ktos mnie rani to niech nie liczy na moja milosc
                                                    nie jestem masochistka
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:52
                                                    a może on uważa, że miłość to ból?
                                                    wiesz, jak ktoś ma takie skojarzenia, to takich właśnie doświadczeń w życiu
                                                    będzie szukał
                                                    nie uwierzy, że nie musi tak być
                                                    co więcej - tak naprawdę będzie mu to odpowiadać
                                                    BO LUBI CIERPIEĆ
                                                    lubi być taki biedny i się nad sobą litować
                                                    już jest zwolniony z odpowiedzialności za swoje dalsze życie i szczęście, bo i
                                                    tak już ma przesrane
                                                    bo i tak nic dobrego go już nie spotka
                                                    będzie ewentualnie cierpiętniczo służył innym
                                                    bo sobie już tak kompletnie rozwali poczucie własnej wartości, że w ten sposób
                                                    będzie próbował je sobie poprawiać

                                                    ale własną postawą kształtujemy nasze życie
                                                    on chce mieć takie życie - jego wybór
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 17:05
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > lubi być taki biedny i się nad sobą litować
                                                    > już jest zwolniony z odpowiedzialności za swoje dalsze życie i szczęście, bo
                                                    i
                                                    > tak już ma przesrane
                                                    > bo i tak nic dobrego go już nie spotka

                                                    W samo sedno trafione.
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 16:47
                                                    Jeśli tak, to współczuję :(
                                                    okrutni bliscy najbardziej ranią i niszczą
                                                    chyba tylko możesz spróbować się uodpornić na ataki
                                                    ale to bez sensu na dłuższą metę, bo i tak walnie w najczulsze punkty

                                                    może nie twórz sobie złudzeń, że będzie lepiej
                                                    spróbój spojrzeć prawdzie w oczy
                                                    boli boli boli
                                                    ale może wtedy już potem będzie łatwiej - takie spojrzenie na najgorsze?

                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 16:57
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > Jeśli tak, to współczuję :(
                                                    > okrutni bliscy najbardziej ranią i niszczą
                                                    > chyba tylko możesz spróbować się uodpornić na ataki
                                                    > ale to bez sensu na dłuższą metę, bo i tak walnie w najczulsze punkty

                                                    Dokladnie tak. Wiem, ze niczego zmienic nie mozna.
                                                    Nie ma dobrego wyjscia. A kazde inne, niz znoszenie cierpliwie tej sytuacji,
                                                    uderza w moje wartosci.
                                                    >
                                                    > może nie twórz sobie złudzeń, że będzie lepiej
                                                    > spróbój spojrzeć prawdzie w oczy
                                                    > boli boli boli
                                                    > ale może wtedy już potem będzie łatwiej - takie spojrzenie na najgorsze?

                                                    Boli.
                                                    I nie mam juz nadziei na zmiany. Wiem, ze tak bedzie do konca.
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 17:07
                                                    to chyba pozostaje Ci zbudowanie sobie dla równowagi odskoczni w postaci
                                                    fajnych, życzliwych Ci ludzi, hobby z ludźmi i w ogóle kontakt z NORMALNOŚCIĄ,
                                                    bo wybacz, ale takie kalectwo emocjonalne drugiej osoby jest patologią i może
                                                    Cię zniszczyć jako człowieka.

                                                    Dbaj o siebie mając równocześnie świadomość nienormalności tej sytuacji. W jak
                                                    największym stopniu postaraj się od tej osoby uniezależnić, pod każdym
                                                    względem, bo każda zależność będzie wykorzystana przeciwko Tobie.
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 17:27
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > to chyba pozostaje Ci zbudowanie sobie dla równowagi odskoczni w postaci
                                                    > fajnych, życzliwych Ci ludzi, hobby z ludźmi i w ogóle kontakt z
                                                    NORMALNOŚCIĄ,
                                                    > bo wybacz, ale takie kalectwo emocjonalne drugiej osoby jest patologią i może
                                                    > Cię zniszczyć jako człowieka.
                                                    >
                                                    > Dbaj o siebie mając równocześnie świadomość nienormalności tej sytuacji. W
                                                    jak
                                                    > największym stopniu postaraj się od tej osoby uniezależnić, pod każdym
                                                    > względem, bo każda zależność będzie wykorzystana przeciwko Tobie.

                                                    Jestem raczej silnym czlowiekiem, ale czasem ogarnia mnie smutek.
                                                    Rozmowa z Wami byla pouczajaca i wzmacniajaca.
                                                    Dziekuje:)
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 17:38
                                                    laguna181 napisał:
                                                    'Jestem raczej silnym czlowiekiem, ale czasem ogarnia mnie smutek.'

                                                    A może zamiast silnego człowieka wybierzesz sobie człowieka ZADOWOLONEGO?
                                                    Z siebie i z życia?

                                                    Wiesz, nie musisz tego dzielnie znosić ;) Możesz mieć dość, masz do tego prawo.

                                                    Pewnie, że fajnie jest realizować się w związku, ale nie wszystkim jest to
                                                    dane. Jest wiele, wiele innych możliwości realizacji i osiągnięcia szczęścia,
                                                    nie daj się stereotypom, że jeśli to Ci się nie udało, to jesteś jakiś gorszy.
                                                    Bo to wbrew pozorom ciężka praca, taki dobry związek stworzyć, ale Z OBU STRON.
                                                    Tak jak przyjaźń, zresztą. Muszą chcieć i starać się obie strony.
                                                    I wciąż może się posypać o pierdołę.

                                                    Starałeś się - druga strona mniej. Bywa. Ale życie chyba się nie kończy,
                                                    prawda?
                                                    Więc nie karaj się za swoje winy, bo ich nie ma, tylko odnajdź swoje radości i
                                                    się nimi ciesz :)
                                                    Masz do tego prawo, choć oczywiście napewno zaraz się dowiesz, że to
                                                    niezmiernie rani Tę manipulującą osobę i w zasadzie to powinieneś robić co
                                                    innego. Ona Ci już powie co ;)

                                                    Takiego wała! Nie daj się!
                                                    Trzymaj się cieplutko :)
                                                  • amaterasu1 Re: miłość 16.01.06, 17:18
                                                    laguna181 napisał:
                                                    > Boli.
                                                    > I nie mam juz nadziei na zmiany. Wiem, ze tak bedzie do konca.

                                                    i co, i masz zamiar w związku z tym robić z siebie ofiarę i złożeczyć na
                                                    niesprawiedliwość losu?
                                                    TO TWÓJ WYBÓR
                                                    Ty się chcesz męczyć
                                                    Bo z jakichś tam względów uważasz to za korzystne

                                                    Taka postawa jest ucieczką przed życiem
                                                    Tylko że wtedy już nie można mieć o nic pretensji :/ , to są po prostu
                                                    konsekwencje

                                                    poza tym napewno są też jakieś dobre strony, skoro się w tym jednak męczysz (no
                                                    nie uważam Cię raczej za TOTALNEGO masochistę, ale co kto lubi ;)
                                                    więc może skoncentruj się lepiej na tym co fajne
                                                    i nie myśl o tym, jak POWINNO być Twoim zdaniem
                                                    bo sam już wybrałeś i wiesz, że tak napewno nie będzie

                                                    Pamiętaj, to są Twoje wybory, nie fatum, losu czy czegokolwiek
                                                    ustal czego TY chcesz od życia
                                                    DLA SIEBIE (nie innych , to ważne!!!)
                                                    i to sobie realizuj i tego broń

                                                    a reszta?
                                                    no coż...nic nie jest doskonałe, ludzie też ;)
                                                  • laguna181 Re: miłość 16.01.06, 17:36



                                                    Fajne i madre, dzieki:)
                                                  • stokrota123 Re: miłość 18.03.06, 00:51
                                                    co do manipulacji, to kiedys (na tym forum chyba), byla mowa o "umniejszaczu
                                                    spiralnym" . POszukalam w necie i znalazlam naprawde super stronke o takim
                                                    zjawisku- co najwazniejsze, byly tam podane spooby jak radzic sobie z
                                                    manipulantami, i to sposoby skuteczne, oczywiscie do przepracowania.
                                    • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:23
                                      Pewna osoba lubi mi sadystycznie dowalać (zna moje czułe punkty), posługuje się
                                      aluzjami typu "ludzie, którzy...". Kiedy zareaguję nerwowo, przechodzi do ataku
                                      wprost, a potem wykłada teorię o skuteczności kubła zimnej wody wylanego na
                                      głowę i że to wszystko z troski o mnie...
                                      Rozmowa z nią to istny test wytrzymałości psychicznej.
                                      • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:28
                                        to czemu z nią gadasz?
                                        wie, że tak to na Ciebie działa?
                                        • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:32
                                          Bo to krewna i blisko mieszka. Potrafi przyjść bez zapowiedzi. Fanatyczka
                                          religijna z zacięciem apostolskim.
                                      • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:37
                                        Jakie wyniki testu?
                                        • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:49
                                          kiepskie:(
                                          W takich sytuacjach staram się zachowywać obojętnie, ale to tylko udawanie.
                                          • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 21:59
                                            lenore13 napisała:

                                            > kiepskie:(
                                            > W takich sytuacjach staram się zachowywać obojętnie, ale to tylko udawanie.

                                            Chcialo by sie wywalic brutalna prawde, ale wiem, ze nie ma sensu.
                                            Czlowiek czuje sie pozniej winny, strasznie winny.

            • laguna181 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:17
              Osoba z ktora rozmawialas manipuluje Twoimi emocjami.
              • amaterasu1 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:22
                swoją drogą to tacy ludzie są strasznie męczący :(
                wszystko po rozmowie z nimi boli
                czy oni naprawdę nie zdają sobie sprawy, że te ich chwyty są bardzo tanie?...:/

                mi to się nawet nie chce pokazywać, że wiem, o co chodzi
                zlewam tylko
                ale to jest takie nuuuuudne i nieprzyjemne
                i tym bardziej człowiek chce się pozbyć swoich paskudnych nawyków
    • melania.k Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 19:43
      Asertywność nie jest żadnym dogmatem, nie musisz być asertywna jeśli nie chcesz.
      Twój wybór - jeśli wolisz być agresywna bądź uległa voila - droga wolna...

      > Naprawdę wierzycie, że tzw. asertywność jest takim wspaniałym sposobem obrony
      > własnych interesów przy jednoczesnym uniknięciu ranienia drugiej osoby?

      nie zawsze będąc asertywna unikniesz ranienia drugiej osoby, czasem by zachować
      swoją godność kogoś zranisz i to też będzie asertywne

      > Że pozwala wytłumić agresję i sprowadzić dyskusję na racjonalne tory?
      > Dla mnie to bzdura i łudzenie naiwnych, że każdy może przejść przez
      > życie "higienicznie"- z miłym uśmiechem, bez podnoszenia głosu, bo złość
      > piękności szkodzi...

      asertywność nie oznacza tłumienia agresji - wręcz przeciwnie - wyrażanie jej w
      sposób nie mający na celu ranienie drugiej osoby wcale nie oznacza, że mamy
      mówić z uśmiechem na ustach. Może się zdziwisz, ale jak najbardziej można być
      asertywnym podnosząc głos.

      A teraz Twoje przykłady.
      Nie wiem czy to zapisy oryginalnych rozmów, czy też Twoja wyobraźnia.
      Weźmy to pierwsze. Wtedy jest to dowód na to, że relacja między tymi ludźmi jest
      niezdrowa - ale człowiek nie jest nigdy w beznadziejnej sytuacji - jeśli ciągle
      druga strona nie zwraca uwagi na jego uczucia może przerwać taką relację dla
      swojego dobra. I to właśnie będzie asertywne.

      Pozdrawiam
      • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 20:09
        melania.k napisała:


        > > Że pozwala wytłumić agresję i sprowadzić dyskusję na racjonalne tory?
        > > Dla mnie to bzdura i łudzenie naiwnych, że każdy może przejść przez
        > > życie "higienicznie"- z miłym uśmiechem, bez podnoszenia głosu, bo złość
        > > piękności szkodzi...
        >
        > asertywność nie oznacza tłumienia agresji - wręcz przeciwnie - wyrażanie jej w
        > sposób nie mający na celu ranienie drugiej osoby wcale nie oznacza, że mamy
        > mówić z uśmiechem na ustach. Może się zdziwisz, ale jak najbardziej można być
        > asertywnym podnosząc głos.

        Mnie chodziło głównie o agresywny sposób mówienia np. wyzwiska czy odbijanie
        piłeczki zamiast konkretnych informacji.

        Odnośnie podnoszenia głosu: często się słyszy, że nie wolno, nawet, kiedy się
        jest wkurzonym...Bo ktoś się poczuje upupiony, że niby na dzieci się "wrzeszczy"
        • melania.k Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:20
          lenore mylisz asertywność z jakąś drobnomieszczańską wersją savoir-vivre.
          Czasem trzeba podnieść głos, żeby wyrazić swoje emocje - to, że to się innym nie
          podoba to ich problem. Ważne jest CO mówisz.
          • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 15.01.06, 22:41
            Masz rację. Tylko podnosząc głos, można zostać przez niektórych oskarżonym o
            chęć kłótni. Odbiorą to jako prowokację i skorzystają, a jakże! Wyjdzie dzika
            awantura, po której wrażliwa osoba długo będzie się zbierać do kupy. I jeszcze
            będą gadać, że to ona zawiniła.
            • melania.k Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 08:11
              A co złego jest w kłótni?
              Z pewnością kłócić się trzeba umieć i w tym pomógłby Ci trening asertywności.
              Są kłótnie zdrowe, które prowadzą do oczyszczenia i chore, które niszczą.

              Asertywność polega też na tym, że człowiek nie przejmuje się opiniami innych
              ludzi wiedząc, że każdy ma prawo do swojej opinii, ale nie muszę się z nim zgadzać.
    • alpha01 musisz byc higienicznie przemoczowana,kocmoluchu 16.01.06, 16:02
      lenore13 napisała:

      > Naprawdę wierzycie, że tzw

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      a jaki penis cie obchodzi?
      • lenore13 Re: musisz byc higienicznie przemoczowana,kocmolu 16.01.06, 18:58
        Jak szukasz wzruszeń, to weź se harlekina poczytaj, a jak masz kłopoty w
        miłości, to idź do innego wątku. Tu akurat nie o sprawy romansowe chodzi.
    • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 19:02
      amaretsu, laguna, second time-ciekawa jest ta wasza rozmowa :)
      • lenore13 Re: Dogmat o asertywności 16.01.06, 19:04
        poprawka, amaterasu
    • linoskoczek Re: Dogmat o asertywności 18.01.06, 13:37
      Całkiem inaczej pojmuję asertywność. To nie zginanie karku, gdy inny cię kopie ani dobre słowa,
      gdy inny bluzga. Asertywność to wyznaczanie granic. A budowanie zasad prędzej czy później
      spotyka się z niezadowoleniem otoczenia. Dlatego niesposób uniknąć nieporozmumien i ran. Pies
      leży pogrzebany w tym na ile mogę pozwolić innym w kształtowaniu tych granic. Asertywnosć to
      nie żaden mur, ale coś elastycznego, co zmienia się w zależności od okoliczności, od nas samych.
    • r-r a co to......esej czy inny bzdet 17.03.06, 19:49
      lenore13 napisała:

      > Asertywnym można być tylko wśród ludzi w miarę wrażliwych i o jakimś poziomie
      > kultury osobistej (psychologowie, którzy te teorie wymyślają, obracają się w
      > takich właśnie środowiskach - nie znają życia.)
      >

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      takie polamane myslenie....kasi z 3b.....no tak...tu adekwatne.busssssi
      • mio.mio Re: a co to......esej czy inny bzdet 17.03.06, 21:15
        Co z ta Kasia jest ? Z 3 b ? No, to na pewno nie jest z tym poziomem tak zle
    • serissa.a prawda 18.03.06, 11:57
      hej, masz racje. tak niestety jest. nikogo nie obchodzą czyjeś uczucia. być moe
      ich nie zrozumie, ale mówic o nich i takwystawasz się na strzał - czyli ocenę.
      Aesrtywnośc, a moim zdaniem grzeczność, kultura itp. sprawdzają się wyłącznie
      wśród ludzi o takim samym poziomie wrażliwości. resztę trzeba traktować tak,
      jak na to zsaługują - a więc chama po chamsku itp. Komunikacja musi być na tym
      samym poziomie żeby była zrozumiała. A twoja wyższośc polega na tym, ze to
      rozumiesz. podrowienia :)
    • solaris_38 nie pojęłas ducha asertywności nt 18.03.06, 23:13
    • v0lrath Re: Dogmat o asertywności 19.03.06, 23:53
      Moim zdaniem asertywnym - w takim sensie - można być zawsze.
      Co nie znaczy przyjemnym.

      Jak ktoś wali poniżej pasa, to można jego własnej siły użyć przeciwko jemu.

      Jak ktoś jest agresywny można temu przeciwstawić spokój.

      Jak ktoś jest wulgarny to można temu przeciwstawić właśnie racjonalną, "ułożoną"
      odpowiedź lub żart.

      Ale do tego trzeba dużo spokoju ducha i dystansu. Czasem rzeczywiście jest to
      trudne lub niemożliwe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja