Drażliwe tematy

03.11.02, 12:50
W kontaktach z innymi ludźmi unikamy niektórych tematów.
Takimi tematami drażliwymi są na pewno: religia, polityka...
ale nie tylko.
Kiedy zależy człowiekowi, żeby utrzymać tzw "dobre stosunki"
niektóre tematy omija się szerokim łukiem.
Źle, jeśli omija się niektóre tematy w rozmowie z człowiekiem,
z którym planuje się przyszłość swoją związać.
Ale dlaczego unika się ich także w kontaktach przyjacielskich?

Żeby nie zepsuć wizerunku? Swojego? Drugiej osoby?

(Żadnych przykładów nie będzie - kto chce, niech się wypowie
abstrahując od przykładów, albo niech poda swoje :-)
    • malwinamalwina Re: Drażliwe tematy 03.11.02, 14:16
      a ja sie nie boje zlego luda !!!
      czego sie tu bac ? po przyjaciolce muzulmance ciezko wierzacej i katoliczce
      energicznej, diabel mi nie straszny ! ;-)))))

    • Gość: joanna Re: Drażliwe tematy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 14:29
      Ech, chyba wiele zalezy od kultury dyskutantów, a i co za tym idzie
      zaangażowania emocjonalnego, reagowania na tematy ocierające sie blisko naszego
      ja, czy z drugiej strony stopnia zdystansowania.
      Jeśli osobe postrzegamy jako dosyc impulsywną, to rzeczywiście proba dyskusji
      na tematy bezpośrednio jej dotyczące zakończą się fiaskiem, choćby nie wiem jak
      dobrym mediatorem bylibyśmy.
      Nie jestem zwolenniczką omijania tematów szerokim łukiem, staram się natomiast
      wysyłac sygnały, które będa subtelniejszą formą przekazania treści, tej
      niewygodnej dla odbiorcy, właśnie w takich sytuacjach gdy ktoś jest agresywnym
      rozmówcą.Musza one byc na tyle wyraziste i konsekwentne z mojej strony,
      zwlaszcza jeśli moga pomóc tej osobie, która ewidentnie karmi się złudzeniami.
      Moim zdaniem uczciwa , szczera rozmowa podana elegancko, na poziomie jest
      dobrym wyjściem.Natomiast ucieczki beda rodziły kolejne niedomówienia.
      • kamfora Re: Drażliwe tematy 03.11.02, 14:36
        Gość portalu: joanna napisał(a):

        > Moim zdaniem uczciwa , szczera rozmowa podana elegancko, na poziomie jest
        > dobrym wyjściem.Natomiast ucieczki beda rodziły kolejne niedomówienia.

        Ale tutaj to chyba nie chodzi Ci o politykę, ani o religię ;-)
        • Gość: joanna Re: Drażliwe tematy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 15:12
          W dzieciństwie na poczatku lat 80' często bylam swiadkiem rozmów
          przeistaczajacych sie w zacięte dyskusje dwóch politycznych obozów.
          Konfrontacja pogladow zagorzałego Wojskowego i aktywnego Solidarnościowca.
          Wszystko toczylo się w kregu rodzinnym, towarzyszylo temu stale przelewanie
          racji, żali, zapewnień. Polityka jak cholera :)
          Na szczęscie rozmowy kończyły się własnie elegancko, uff! Aczkolwiek
          wiedzielismy z bratem, ze przy każdych odwiedzinach rodzinnego gościa nie
          uciekniemy przed pewnym napięciem i takie rozmowy zawsze będa mialy miejsce u
          nas w domu. To takie wspomnienia z przeszlosci...
          • maly.ksiaze Re: Drażliwe tematy 03.11.02, 16:25
            Gość portalu: joanna napisał(a):

            > Konfrontacja pogladow zagorzałego Wojskowego i
            aktywnego Solidarnościowca.
            > Wszystko toczylo się w kregu rodzinnym, towarzyszylo
            temu stale przelewanie
            > racji, żali, zapewnień. Polityka jak cholera :)
            Czyżbyśmy byli spokrewnieni?

            Tak serio:
            W światopoglądoych dyskusjach z moimi przyjaciółmi nigdy
            nie musiałem unikać żadnych tematów. Co najwyżej pewnych
            form dyskusji.

            Pozdrawiam,

            mk.
      • malwinamalwina Re: Drażliwe tematy 03.11.02, 14:37
        zasada n° : nie nawracac
        zasada N° : nie musza godzic w moje wiec nie traktowac agresywnie jako wroga
        zasada n° : nie miec zasad :-))))
        • Gość: dodo Re: Drażliwe tematy IP: *.sympatico.ca 03.11.02, 16:11
          "wyzywam sie" na drazliwe tematy na forum dziecko :-) w
          realu nigdy sobie nie pozwalam na komentarze na temat
          tego jak inni ludzie wychowuja swoje dzieci choc
          niejednokrotnie jezyk mnie swierzbi oj bardzo...
          poniewaz forum daja jaka-taka animowosc, pozwalam sobie
          czasem cos napisac, co mysle - najczesciej, oczywiscie,
          okazuje sie to kontrowersyjne i budzace emocje, co tylko
          utwierdza mnie w tym, ze w szarej (?) codziennosci nie
          moge sobie pozwolic na werbalizowanie moich pogladow, bo
          moge niezle oberwac ;-)
    • yeni_true Re: Drażliwe tematy 03.11.02, 20:34
      Omijanie tematów i ich nie omijanie zależy od: poziomu dyskutantów, ich stopnia
      zażyłości i poczucia taktu. Przyznam się, ze lubie podyskutować, ale staram się
      zwyczajnie nie sprawiać ludziom przykrości. Wydaje mi się to zdrowym
      podejściem. Tematów typu polityka, religia powinno się unikać na wszelkiego
      rodzaju przyjęciach, bo na ogół przeradzają sie one w ciągnące się długo spory,
      co bardzo psuje nastrój i atmosferę spotkania. Ale w gronie bliskich
      znajomych, czy przyjaciół: czemu nie - można poglądy wymieniać, byle na
      poziomie i pod warunkiem, ze rozmówca chce w ogóle "wywnętrzać sie" na temat.
      Jest parę takich pytań, których nigdy ludziom nie zadaję (nawet bliskim
      przyjaciołom)wychodzę z załozenia, ze jak będą mieli jakiś problem to sami go
      poruszą, a mnie nicv do tego ....
      Należą do nich m.in.:
      "ile zarabiasz", "dlaczego nie macie dzieci", "dlaczego zdecydowaliście się na
      tyle dzieci", "od dawna masz tę bliznę" "bardzo przeżyłeś śmierć ojca?(!!!)
      i tego typu obrzydliwe pytanka padające niestety czasem i to z ust wcale nie
      bliskich znajomych (serio:()To są moim zdaniem nietaktowne pytania i przyznam,
      ze ilekroć takowe słyszę wstydzę się za tych, którzy je zadają.
      Podsumowując - nie ma tematów, które w gronie przyjaciół się omija - czasem
      zwyczajnie ktoś nie ma ochoty o czymś mówić i nie trzeba go zmuszać.
      A swojej prywatności należy bronić.
      Pozdrawiam
      Yeni
      • Gość: inka_sama ale ja jestem nietaktowna!... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.02, 00:06
        yeni_true napisała:
        > Jest parę takich pytań, których nigdy ludziom nie zadaję (nawet bliskim
        > przyjaciołom)wychodzę z załozenia, ze jak będą mieli jakiś problem to sami go
        > poruszą, a mnie nicv do tego ....
        > Należą do nich m.in.:
        > "ile zarabiasz", "dlaczego nie macie dzieci", "dlaczego zdecydowaliście sięna
        > tyle dzieci", "od dawna masz tę bliznę" "bardzo przeżyłeś śmierć ojca?(!!!)
        > i tego typu obrzydliwe pytanka padające niestety czasem i to z ust wcale nie
        > bliskich znajomych(serio:()To są moim zdaniem nietaktowne pytania i przyznam,
        > ze ilekroć takowe słyszę wstydzę się za tych, którzy je zadają.
        > Podsumowując - nie ma tematów, które w gronie przyjaciół się omija - czasem
        > zwyczajnie ktoś nie ma ochoty o czymś mówić i nie trzeba go zmuszać.
        > A swojej prywatności należy bronić.

        Ależ z twojej wypowiedzi wychodzi że są tematy których się unika!
        Finanse, dzieci, trudne przezycia...
        Z ust bliskich znajomych pytanie "czy bardzo przezyłeś śmierć ojca?" pewnie
        przyjmie inna formę - bo wiedzą że bardzo. Ale mnie by nie zraniło! Ludzie po
        takiej stracie często chcą, bardzo chca o tym rozmawiać! MUSZĄ. A boja się
        innych tym zamęczać. Czasem takei pytanie przyjmą z ulga - ze dostaja
        przyzwolenie na rozmowę o czyms trudnym.
        Tak samo z dziećmi. I z finansami. Ale to od układó - i stopnia bliskości
        zależy! Jak mi wścibska kuzynka zada pytanie "a czemu to dzieci jeszcze nei
        macie? 5 lat po slubie?" to będzie wdzieranie się w mój barzdo intymny świat.
        Al ejesli moja przyjaciółka spyta - czy myślicie o dziecku? - to ma to inny
        wymiar.
        Moja siostra jest mi wdzięczna że czasem poruszam trudne tematy osobiste. Bo
        ona chce pogadać - a nie wie jak lub wstydzi się zacząć.
        Wszystko zalezy od tego jaki jest dystans między rozmówcami - gdzie wyznaczą
        sobie granice. I od wzajemnego zrozumienia potrzeb.
        Bo może koleżanka chce pogadać o tym że nie może mieć dziecka? Że leczy się, że
        przeszłą kolejne poronienie. A równocześnie boi sie zrzucać na ciebie ciężar
        swoich trosk? I tak możecie sie mijać - gdy możecie się wspierać...
        W gronie prawdziwych przyjaciół nie musisz bronić swojej prywatności. Ona sama
        się broni.
        Ja mam bliską przyjaciółkę od lat dwudziestu. I nie znam wielu szczegółów z jej
        życia. Wiem że mogę spytać al enie czuje potrzeby - ale jeśli czuję że jest coś
        drazliwego a ona nie umie zacząć - zadaję pytania. Nietaktowne. :)
        I ona z ulga wyrzuca z siebie co ja dręczy. Bo pytaniem daję jej przyzwolenie!

        Sztuka przyjaźni.
        Trzeba sie w niej doskonalić.
        • Gość: Malwina Re: ale ja jestem nietaktowna!... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 04.11.02, 00:13
          sztuka jest byc przyjaznym uchem i dobra ;-) rada i jednoczesnie nie wlazic z
          buciorami w zycie osobiste innych.
          Ludzie nie maja ochoty opowiedziec "jak bardzo przezyli smierc ojca" -
          niektorzy ludzie maja ochote. A inni nie. Ja nie.
          • Gość: inka-sama Re: ale ja jestem nietaktowna!... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.11.02, 00:27
            W tym cały ból żeby poznać co komu potrzebne - święty spokój czy rękaw do
            wypłakania...
            :))
            Worek soli trzeba zjeść itd....

            Ja kiedyś chciałąm być taktowna i nie spytałam. Na szczęście ta osoba sama
            przyszła pogadać. Gdybym wcześniej zagadała - pewnie łątwiej znosiłaby trudne
            chwile.

            Malwino - sa introwertycy i ekstrawertycy...
            Są osoby na myśl o rozmowie z którymi mam gęsia skórkę. Te wścibskie oczka. Z
            nimi nie pogadałabym nawet wtedy w styczniu. Ani teraz. A sa takie z którymi
            nie pogadałam - bo nie chcę ich ranić bardziej.

            Czasem ten takt trudno odróżnić od obojętności na nasze losy, czyż nie?
            • Gość: tusiaz Re: najlepiej wypośrodkować IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.11.02, 08:10
              Gość portalu: inka-sama napisał(a):

              > W tym cały ból żeby poznać co komu potrzebne - święty spokój czy rękaw do
              > wypłakania...
              > :))
              > Worek soli trzeba zjeść itd....
              >
              > Ja kiedyś chciałąm być taktowna i nie spytałam. Na szczęście ta osoba sama
              > przyszła pogadać. Gdybym wcześniej zagadała - pewnie łątwiej znosiłaby trudne
              > chwile.
              >
              > Malwino - sa introwertycy i ekstrawertycy...
              > Są osoby na myśl o rozmowie z którymi mam gęsia skórkę. Te wścibskie oczka. Z
              > nimi nie pogadałabym nawet wtedy w styczniu. Ani teraz. A sa takie z którymi
              > nie pogadałam - bo nie chcę ich ranić bardziej.
              >
              > Czasem ten takt trudno odróżnić od obojętności na nasze losy, czyż nie?

              Jak zwykle prawda"leży " po środku.
              Podpisuję się pod tym co napiałaś ,że "w gronie prawdziwych przyjacioł nie
              musisz bronić swej prywatności",podoba mi się tez to co napisała Malwina.
              Wszystko zależy od tego ,z jakimi ludzmi mamy do czynienia,stopień
              zażyłości...itp.Nie wszystko nadaje się tez na wystawianie na widok publiczny,
              są sprawy ,które powinny na zawsze zostać tajemnicą.Mówię o jakiejś intymnosci,
              sferze dostępnej tylko dla wybranych,poszanowaniu godności.
              Są ludzie ,którzy sa bardzo wylewni,potrafia popwiadać o swoim życiu,problemach
              i jeżeli znajdą słuchacza przyniesie im to ulgę.Są tez tacy ,którzy nie toleruja
              ingerencji innych w swoje życie i postronnym rozprawianiu o nim.Myślę ,że
              większośc ludzi ma swoją prywatność ,gdzie nie trzeba sie wpychac na siłę.
              A sprowokowanie do rozmowy nie jest niczym złym,jeżeli potrąci się nie tą strunę
              nawyżej zostaniemy trochę przystopowani.
        • kamfora Re: ale ja jestem nietaktowna!... 04.11.02, 20:10
          Gość portalu: inka_sama napisał(a):

          > Ależ z twojej wypowiedzi wychodzi że są tematy których się unika!
          > Finanse, dzieci, trudne przezycia...

          No, właśnie - jeśli się jakiegoś tematu nie porusza - to wcale nie
          znaczy przecież, że jego nie ma.
          Przeciwnie.
          Im bardziej się milczy na jakiś temat, tym bardziej jest on obecny,
          im jest drazliwszy, tym bardziej ciąży.
          Bo raczej trudno w to uwierzyć, że jak się o czymś nie mówi,
          to inni nie zauważą...

          Niedawno spotkałam się ze stwierdzeniem pewnej osoby, że bardzo
          chciałaby pojechać w pewne miejsce, ale boi się, że niektórzy
          swoim milczeniem na pewien temat uczynią to spotkanie piekłem.

          Masz rację, Inko, że trzeba rozmawiać.
          Problem polega jednak na tym, żeby właśnie rozmawiać, a nie DORADZAĆ,
          i nie tylko mówić, ale też słuchać, nie ranić brakiem akceptacji,
          ale umieć też (nie bać się) powiedzieć coś przeciw.

          Czy tego się człowiek może nauczyć tylko w dzieciństwie?
          (czy w ogóle umiejętności rozmawiania na każdy temat
          można się nauczyć?)
        • yeni_true Re: ale ja jestem nietaktowna!... 05.11.02, 01:43
          Gość portalu: inka_sama napisał(a):

          Witaj :) Chyba niezbyt dokładnie przeczytałąś moją wypowiedź ;)

          Ludzie po
          > takiej stracie często chcą, bardzo chca o tym rozmawiać! MUSZĄ. A boja się
          > innych tym zamęczać. Czasem takei pytanie przyjmą z ulga - ze dostaja
          > przyzwolenie na rozmowę o czyms trudnym.
          > Tak samo z dziećmi. I z finansami. Ale to od układó - i stopnia bliskości
          > zależy!
          A cóż ja innego napisałam ??? Dokładnie to: że omijanie i nie omijanie tematów
          zależy m.in. od stopnia zażyłości :)))
          Jak mi wścibska kuzynka zada pytanie "a czemu to dzieci jeszcze nei
          > macie? 5 lat po slubie?" to będzie wdzieranie się w mój barzdo intymny świat.
          > Al ejesli moja przyjaciółka spyta - czy myślicie o dziecku? - to ma to inny
          > wymiar.
          No tu masz trochę racji - tylko należt brać pod uwagę to, ze nie każdy pragnie
          odpowiadać na takie pytanie. A zresztą wspomniałam, ze takie pytania padają
          często z ust ledwo znajomych nam osób.
          > Moja siostra jest mi wdzięczna że czasem poruszam trudne tematy osobiste. Bo
          > ona chce pogadać - a nie wie jak lub wstydzi się zacząć.
          Trzeba wyczuć, czy ktoś NIE UMIE ZACZĄC, CZY TEŻ NIE CHCE O TYM MÓWIĆ, CZY MOZE
          POTRZEBUJE CZASU NA OTWORZENIE SIĘ ....Wierzę, ze Ty umiesz wyczuć te subtelne
          różnice, ale z kolei Ty mi uwierz, że nie każdy potrafi ....
          > Wszystko zalezy od tego jaki jest dystans między rozmówcami - gdzie wyznaczą
          > sobie granice. I od wzajemnego zrozumienia potrzeb.
          > Bo może koleżanka chce pogadać o tym że nie może mieć dziecka? Że leczy się,
          że
          > przeszłą kolejne poronienie. A równocześnie boi sie zrzucać na ciebie ciężar
          > swoich trosk?
          A jeśli nie chce, a Ty zapytasz ??? Pomyślałaś o tym ???
          I tak możecie sie mijać - gdy możecie się wspierać...
          > W gronie prawdziwych przyjaciół nie musisz bronić swojej prywatności. Ona
          sama
          > się broni.
          Tak, broni się sama dzięki delikatności i taktowi przyjaciół !!!!!!
          > Ja mam bliską przyjaciółkę od lat dwudziestu. I nie znam wielu szczegółów z
          jej
          > życia. Wiem że mogę spytać al enie czuje potrzeby - ale jeśli czuję że jest
          coś
          > drazliwego a ona nie umie zacząć - zadaję pytania. Nietaktowne. :)
          > I ona z ulga wyrzuca z siebie co ja dręczy. Bo pytaniem daję jej przyzwolenie!

          To znaczy,że dobrze się z Nią rozumiesz, ale jestem pewna, ze są sygnały z Jej
          strony, ze coś z Nią nie tak i chce o tym pogadać. Mylę sie ????
          Wiesz, mam wielu znajomych i niemało przyjaciół, ale czasem jest tak, ze mam
          jakiś problem i chcę przez moment być z tym problemem sama z sobą ...i dziękuję
          moim przyjaciołom, że nie zmuszają mnie wtedy do wyznań. Zwykłe
          pytanie: "Chcesz pogadać?" "Cos Ci leży na sercu?" Nie zbywam tych pytań " A
          spoko, niic, wszystko cool" mówię wprost "teraz nie chcę o tym mówić"
          rozumieją ...A jeśli chcę pogadać mogę liczyć, ze zarwą noc, ale będą przy
          mnie ...i wzajemnie. Dobrze mi z taką przyjaźnią.
          Pozdrawiam serdecznie
          Yeni
          PS. Nie jesteś nietaktowna i wiesz o tym :)
    • fnoll drażliwe owce 05.11.02, 02:34
      czy temat może być drażliwy?

      nie, to nieuprawnione, fałszujące uproszczenie

      drażliwe mogą być tylko istoty żywe

      a wszelkie "tematy" są w swej istocie martwe, jak młotek i sierp, jak te literki


      każdy bywa drażliwy, niektórzy drażliwi są, w specyficznych kwestiach lub nawet
      generalnie


      gdy jesteśmy na coś drażliwi to znaczy, że chcemy nad tym sprawować całkowitą
      kontrole, choćby dlatego, że uznajemy to coś za niebezpieczne dla nas, i na
      wszelkie próby manipulowania przez osoby drugie tym "cosiem" reagujemy agresją
      wprost lub w sposób zakamuflowany - żeby odgonić "ktosia" od "cosia"


      drażliwość ma zatem wiele wspólnego z tchórzliwością


      tchórzliwość w warunkach stadnych bywa udzielona - wtedy "coś" zostaje
      powszechnie uznane za "drażliwe", choć w istocie powszechną stała
      się "drażliwość", a nie znajomość natury "cosia"


      jeśli owca przypadkiem włoży język w kontakt i wywoła tym samy w stadzie
      panikę, to dla wszystkich owiec (poza czarnymi) wszelkie kontakty mogą stać się
      bardzo "drażliwe"
      • Gość: inka_sama fnoll!.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.11.02, 10:58
        ...osłabłam!
        Nawet nie napiszę dalszych przemyśleń.
        Dopiero jak skończę sie śmiać!!!
        :)))))))))))))))))))))
      • Gość: joanna Re: drażliwe owce IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.02, 12:58
        Ha, tyle ze kim/czym bylibyśmy bez "róznych tematów"? I co za tym idzie całego
        mechanizmu odczuwania, komunikowania werbalnego lub niewerbalnego,
        analizowania, postrzegania, weryfikacji danych? Jedynie sztuczną inteligencją.
        To właśnie głównie współodczuwanie jest domeną ewolucyjnie wykształconej istoty
        ludzkiej. A gdzie rodzą się te " tematy", jaka jest ich geneza?

        Natomiast co do warunków stadnych- to co opisałeś, to nic innego jak instynkt,
        który wykształcił się do poziomu instynku samozachowawczego-w przypadku
        zwierząt.W środowisku ludzkim tez wiele zachowań funkcjonuje na zasadach
        instynktu, choćby psychologia tłumu.Tyle, że gatunek ludzki nie zatrzymał się
        na instynktach.Potrafimy marzyć, rozwiązywać problemy i myślec
        koncepcyjnie.Uczymy sie mowić wprawdzie w sposób automatyczny, ale nie zdajemy
        sobie sprawy jakim jest to osiągnieciem ewolucyjnym, sztuka artykuowania mysli.
        Więc owa "drażliwośc na niektóre tematy" niekoniecznie jest wypadkowa instynktu.
      • kamfora do Fnolla-językoznawcy :-)) 05.11.02, 20:32
        fnoll napisał:

        > czy temat może być drażliwy?
        >
        > nie, to nieuprawnione, fałszujące uproszczenie
        >
        > drażliwe mogą być tylko istoty żywe

        Uprawnione, uprawnione i bynajmniej nie fałszujące :-).
        "Drażliwy temat" to taki temat, który wywołuje drażliwość
        u owych drażliwych istot żywych.

        (dobrze zrozumiałeś - i się czepiasz...:-(
    • saana Re: Drażliwe tematy 05.11.02, 19:44
      unikam ze strachu i lenistwa. Strachu gdy boje sie ze porusze temat a potem
      dowiem sie czegos czego nie chcialabym wiedziec, przyklad bliska mi osoba jest
      zwiazana z alkoholikiem ktoremu alkohol rzuca sie na mozg. byly przypadki ze
      ten facet latal za nia z nozem. oni raz sa razem a raz nie. Nie zadaje pytan.
      Nie rozmawiam o tym , nie potrafie. Drazliwe tematy, byla dziewczyna mojego
      obecnego meza musi odebrac cos z ich bylego mieszkania....unikam bo pewnie sie
      wkurze, ze Ona znowu cos wymyslila. lenistwo wole sie przytulac do meza niz sie
      z nim klocic.
Pełna wersja