gattina27
17.01.06, 09:26
Jakies 3 miesiące temy pożegnałam się ze swoim mężczyzną który - nie
rozpisując się - nie wiedział czego tak naprawde chce i notorycznie mnie
ranił. Jednak prawdziwe jest przypuszczenie że kobiety kochaja drani.... bo
mimo bólu i żalu tęsknię i myślę DLACZEGO? nie wyszło, dlaczego tak zrobił
itd. Zaparłam się jednak w sobie, nie odpisuję nie odbieram telefonów.
Poznałam faceta - jest prawdziwy czyli szczery, opiekuńczy, jego życie jest
klarowne, zakochał się we mnie i chce stworzyc ze mną coś dobrego.
Ale ze mną dzieje się coś niedobrego...porównuję go z ex i wydaje mi sie
nudny, przewidywalny, bez ambicji. Przeszkadza mi że jest za szczupły - nie
wyobrażam sobie pieszczot z nim, przytulania, zasypiania .... eks był duzym
facetem. Denerwuje mnie że ma za mało inicjatywy - eks był nieprzewidywalny,
ciągle żyłam w stresie co tak naprawdę się dzieje i czy nie robi czegoś co
mnie zrani. Miałam ciągłe huśtawki nastrojów - od euforii po depresję w ciągy
jednego dnia. Denerwuje mnie nawet to że nie ma samochodu - eks miał. Głupie,
wstydzę się sama przed sobą.
Mój nowy przyjaciel nie jest taki. Jest kochanym misiem. Kiedy go nie ma przy
mnie - chcę jego obecności. Kiedy jest ze mną - nie mogę doczekac się końca
spotkania. Czasem irytuje mnie bez powodu. Czuję się jak idiotka. To dobry
szczery człowiek a ja ........ kretynka. Boję się zaryzykować, boję się że go
zniszczę.