capa_negra
04.11.02, 09:45
Przypadek I
Wszystkich świętych, część oficjalna zakończona siedzimy z bratem stryjecznym
i jego żoną przy stole, popijamy wódeczność, wspominamy bliższych i
dalszych znajomych.
Od słowa do słowa dochodzimy do wspólnej znajomej Tereski nauczycielki w
klasach 1-3
I cóż tam u Tereski???
Nic wielkiego – żyje jak wszyscy .... pracuje, zakupiła mieszkanie z pomocą
chłopa, a ze chłop jest księdzem nic szczególnego. To nam akurat powiewa,
każdy żyje jak chce i z kim chce – jego sprawa.
Ale .... nowe mieszkano trzeba było umeblować.
I co zrobił ksiądz Paweł??? - a zabrał swoja Tereskę do magazynu Caritasu w
Kielcach.
Wybrali całą gamę wyrobów firmy Whirpooll niezbędnych do wyposażenia kuchni i
łazienki z magazynu darów przekazanych dla ..... powodzian.
I w tym momencie zakończę swoją wypowiedź bo jedyne słowa jakie cisną mi się
na usta nie nadają się do druku.
Nie wiem czy oczekuję jakichkolwiek komentarzy – po prostu musiałam się
wykrzyczeć.
Nie wiem co dalej zrobić z tą sprawą........
Przypadek II
Ten sam dzień tylko parę godzin wcześniej- nabożeństwo na cmentarzu.
Proboszcz głosi okolicznościowe kazanie , w którym dochodzi do stwierdzenia,
że polskie groby są rozrzucone po całym świecie, że różnie ci ludzie
zginęli/umarli, ale że Bóg nie dopuści ,żeby ich życie tak się marnie
skończyło i że się ZEMŚCI w ich imieniu .
ZEMŚCI – całe życie mnie uczono , że bóg jest przede wszystkim miłosierny i
że należy kochać nieprzyjaciół swoich...
Podsumowanie
Biorąc pod uwagę normy głoszone przez Kościół nie jestem ideałem – Mąż z
odzysku wiec ślub tylko cywilny , a może aż bo wcześniejsze związki na kocią
łapę, bez dzieci – na razie .
Ale pytam się jak ci ludzie mają czelność i odwagę mówić mi jak ma żyć.
Jakie mają moralne prawo mnie oceniać i ganić za to jak żyje???
Jakie maja prawo mówić mi co jest dobre co złe?????
Czy ja jestem antyklerykalna????