brunetka211
19.01.06, 12:15
Czesc! postanowilam tu napisac bo juz sama nie daje sobie rady z moim
problemem,wpadlam w depresje wiem o tym dobrze i tego sama przed soba nie
ukrywam, zawsze porykalam sie z wieloma problemami zycie bardzo dalo mi w
kosc jesli mozna tak powiedziec<na marginesie mam 20lat> doswiadczylam
przemocy psychicznej i fizycznej ze strony rodziny, ciagnelo to sie w
nieskonczonosc, rodzice miedzy soba wszczynali awantury i bojki ja i moje
rodzenstwo bylo tego swiadkiem gdy skonczyli miedzy soba nam sie "obrywalo",
poza tym ojcie mial problem alkoholowy, a matka jest osoba z nerwica, mimo
tego wszystko zawsze bylam osoba silna, dawalam sobie rade z tym wszystkim,
wsrod przyjaciol bylam wesola, tryskalam optymizmem, teraz wiem ze byla to
tylko maska, maska aby nikt nie odgadl co tak naprawde przezywalam, niestety
od pewnego czsu juz nie daje rady, rzecza jest ze od pewnego czasu przebywam
za granica<jako aupair> tak naprawde wyjechalam zeby uciec, uciec od tych
wszystkich problemow, jednak tu tak naprawde wpadlam w depresje, nic mi sie
tu nie podoba szczrze mowiac, nie robie tego co lubie co bym chciala, i co
moze sie wydac dziwne tesnknie za domem moze nie tesknie ale bardzo boje sie
o moje rodzenstwo, co najwazniejsze miedzy rodzicami troszke sie poprawilo
ojciec przestal pic, skonczyly sie awantury nagle stali sie dla mnie
mili<moze dlatego ze jestem daleko> mysla ze jest mi tu dobrze, a tak
naprawde ja sie zgubilam zatracilam, stracilam sens zycia, oni o wszystkim
zapomnieli mysla ze wszystko jest ok a mnie mecza problemy z przeszlosci, mam
dni kiedy mam ataki placzu, pokazuja mi sie przed oczami sceny przemocy itd,
jak ostatnio rozmawialam z matka to wyczula ze ciagle jestem zdolowana i
powiedzala ze chyba zaczynam miec depresje i mi zalatwi psychologa, szczerze
mowiac zatkalo mnie, nie ukrywam ze chetnie bym poszla na wizyte bo to nic
zelgo szczegolnieak sie ma problem ale to ja cale zycie walczylam aby ona
poszla po porade caly czas naklanialam przekonywalam ze to nic zlego tym
czasem ona mnie wyzywala ze jest zdrowa i ja sie powinnam isc zbadac,
dlaczego ja mam odpowiadac za to co oni mi zrobili? ja sie mam isc leczyc ale
to oni byli winni?matka nigdy tegi nie zrozumie, z tad tez sie wziela moja
depresja nie mam sily juz z nia walczyc, co jest jednak najgorsze ze ja chyba
sobie nie poradze juz z tym wszystkim za duzo jest tych problemow, mowia mi
zostan tu za granica ustwa sie idz na studia, ale tak naprawde ja jestem
bardzo samotna nie ma tu nikogo, nawet moze bym wziela pod uwage pojscie na
studia jednak najgorsza jest mysl ze nie bede sie widziec z moim rodzenstwem,
2 razy w roku najwyzej> a ja tego niechce, z drugiej strony co mnie czeka po
studiach w kraju?? Czy wogole jest sens tego wszytkiego? Ne mam nic nie mam
nikogo mam mnostwo problemow a konca nie widac i jak tu wybrnac?Nie oczekuje
cudownego lekarstwa od nikogo tylko prosze dodajcie mi troszke otuchy i
napiszcie co o tym sadzicie dziekuje