czy kobiety są solidarne?

IP: *.mg.gov.pl / 158.66.106.* 05.11.02, 13:42
zadałam na watku kobieta pytanie czy kobieta jest najgorszym wrogiem kobiety
i ku mojemu zdziwieniu kobitki sądząc z kontekstu wypowiedzi w średnim wieku
napadły na mnie.
Chciałabym się was zapytać dlaczego kobiety zamiast się popierać wzajemnie
się atakują, rywalizują i podgryzają?
podobno z natury to takie łagodne istoty.
Dlaczego kobiety potrafią być wobec siebie okrutne, zwłaszcza jeśli chodzi o
faceta.
Obojętnie czy będzie to relacja: żona - kochanka, synowa - teściowa?
    • lastka Re: czy kobiety są solidarne? 05.11.02, 14:29
      Gość portalu: nika napisał(a):

      > zadałam na watku kobieta pytanie czy kobieta jest najgorszym wrogiem kobiety
      > i ku mojemu zdziwieniu kobitki sądząc z kontekstu wypowiedzi w średnim wieku
      > napadły na mnie.

      nie dramatyzuj, one wcale na Ciebie nie napadły, może gdybyć częściej bywała na
      forum to byś tego tak nie odebrała.


      > Chciałabym się was zapytać dlaczego kobiety zamiast się popierać wzajemnie
      > się atakują, rywalizują i podgryzają?

      To zależy tylko i wyłącznie od charakteru osoby, przecież faceci też rywalizują
      ze sobą, atakują...można by wymieniać w nieskończoność.


      > podobno z natury to takie łagodne istoty.
      > Dlaczego kobiety potrafią być wobec siebie okrutne, zwłaszcza jeśli chodzi o
      > faceta.
      > Obojętnie czy będzie to relacja: żona - kochanka, synowa - teściowa?

      A to mi się wydaje całkiem naturalne, czy ty stałabyś z założonymi rękoma i
      spokojnie przyglądała się jak jakaś kochanica odbiera Ci męża, chyba raczej
      nie. Natomist jeżeli chodzi o relacje między teściową a synową to różnie bywa.
      Ale cóż taka już natura kobiet.
      • Gość: Marlena Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.ipt.aol.com 05.11.02, 22:44

        Piszesz Lastka ze to taka nasza wredna babska natura ,a moze nie tylko ,moze
        jeszcze to wychowanie ,to ze slyszalam od kolyski "nie garb sie ,nos aparat na
        zeby ,pomagaj w kuchni .... bo cie nikt nie zechce" a jak sie juz ten rarytas
        zlapie to po kilkunastu latach okazuje sie ze ten wspanialy i potomstwo z nim
        poczete jest dalekie od idealu i wtedy widzisz jakas mlodsza,ladniejsza ,ktora
        ma wszystko przed soba ,no to jak nie skorzystac z okazji.
    • Gość: joanna Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.02, 15:20
      Solidaryzuję się z człowiekiem, nie z płcią.
      • mary_ann Re: czy kobiety są solidarne? 05.11.02, 17:34
        Gość portalu: joanna napisał(a):

        > Solidaryzuję się z człowiekiem, nie z płcią.

        Dokładnie to chciałam napisać,ale Joanna mnie ubiegła. Pozdrówka.
      • Gość: maly.k Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.BrockU.CA 05.11.02, 23:35
        Nic dodac, nic ujac!
        Ale dodam ;-).
        Na pytanie, czy kobiety (lub mezczyzni) sa (powinni byc) solidarni, zawsze kusi
        mnie odpowiedziec pytaniem: a po co?

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: joanna Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.02, 00:13
          > A po co?
          Zasadniczo należy wybrać drogę madrzejszego, przy boku kogoś lub ramię w ramię
          z kimś, kto ma najdokładniejszy obraz danej sytuacji i znajduje dla niej
          najlepsze rozwiazania.
          Czasem ambicje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, wówczas sięgamy do
          emocjonalnych środków perswazji i odwołujemy się do męskiej lub babskiej
          solidarności.Z tej prostej przyczyny, ze nie zawsze będzie wysluchany właśnie
          ten mądrzejszy, bo wsród ludzi zawsze jest jakaś hierarchia. Niestety
          hierarchia nie opiera sie zawsze na intelekcie, natomiast czasami/często ma
          element agresji.
          • ja__ Re: czy kobiety są solidarne? -nie tylko do Joanny 09.11.02, 08:11
            Gość portalu: joanna napisał(a):

            > > A po co?
            > Zasadniczo należy wybrać drogę madrzejszego, przy boku kogoś lub ramię w
            ramię
            > z kimś, kto ma najdokładniejszy obraz danej sytuacji i znajduje dla niej
            > najlepsze rozwiazania.
            > Czasem ambicje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, wówczas sięgamy do
            > emocjonalnych środków perswazji i odwołujemy się do męskiej lub babskiej
            > solidarności.Z tej prostej przyczyny, ze nie zawsze będzie wysluchany
            właśnie
            > ten mądrzejszy, bo wsród ludzi zawsze jest jakaś hierarchia. Niestety
            > hierarchia nie opiera sie zawsze na intelekcie, natomiast czasami/często ma
            > element agresji.

            Cytujac Ciebie nie zrozumialam , czy masz na mysli
            madrzejszego /rozeznanego w tak zwanej sytuacji i wskazujacego co jest
            najlepszym rozwiazaniem / , czy tez tego bardziej agresywnego ? Przepraszam ,
            ale nie traktuj tego jako atak na twoja wypowiedz . Mysle , ze ujelas w slowa
            to co jest ogolnym trendem panujacym na forum . Czytam niektore wypowiedzi od
            ok trzech tygodni i zastanawiam sie nad jednym.Czy potrzebna jest / kobieca
            lub meska /solidarnosc? Jesli czlowiek jest myslacy , samodzielny i ma w sobie
            odrobine prawosci to bedzie potrafil wzniesc sie ponad hierarchie / dokladniej
            kregi towarzyskie ?/ i sam dokonac wyboru wlasciwej opcji . Czy na FORUM
            wlasna wypowiedz nie zgodna z opinia ogolu lub nie skonsultowana z
            przyjaciolmi jest rownoznaczna z izolacja wylamujacego sie? Wybacz kiepscy to
            przyjaciele , ktorzy narzucaja swoje zdania i opinie bo wtedy potrzebna jest
            solidarnosc . Wtedy masz racje .
            • Gość: joanna do Ja_ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.02, 17:50
              Dziękuję za ripostę.Nie odbieram jej jako atak, natomiast jest sygnałem, że
              muszę lepiej precyzować to co chciałabym przekazać.
              Moja wypowiedź była pewnym skrótem, czy też pewnym zarysem istniejących
              tendencji, relacji mających miejsce w kręgach kulturowych, społecznych a także
              politycznych. Zwłaszcza, gdy opierają się one na tzw.demokracji. Demokracja
              jako system przyznaje zawsze rację większej grupie, co nie oznacza, że grupa ta
              ma rację.Większość oznacza jedynie argument "siły", a nie siłę
              argumentów.Przykładem niech będzie tu dyktatura Piłsudskiego w międzywojennej
              Polsce. Mądry dyktator potrafił wzmocnić kraj niejednokrotnie wbrew jego woli.
              Solidarność (babska, męska, prawicowa, lewicowa...) jest jedynie narzędziem
              demokratycznej walki "politycznej".

              > Jesli czlowiek jest myslacy , samodzielny i ma w sobie
              > odrobine prawosci to bedzie potrafil wzniesc sie ponad hierarchie
              > /dokladniej kregi towarzyskie ?/ i sam dokonac wyboru wlasciwej opcji
              I tak dokładnie jest! Myślący męzczyzna potrafi przyznać rację kobietom i
              odwrotnie. Oczywiście zyczylibyśmy sobie, by takie postawy miały miejsce jak
              najczęściej i dotyczyły osób, ktore nie zawsze są tymi mądrzejszymi ;)
              Ludzie bywaja jednak leniwi, a zmusić kogos do myślenia graniczy z cudem :((

              > Czy na FORUM wlasna wypowiedz nie zgodna z opinia ogolu lub nie skonsultowana
              > z przyjaciolmi jest rownoznaczna z izolacja wylamujacego sie?
              Co do moich wypowiedzi na forum - są prezentacją moich poglądow, przemyśleń
              etc. nie mam tu przyjaciół, jestem tu od niedawna i nie zajmuje się analizą
              systemu asocjacji.Aczkolwiek jest tu wiele osób sympatycznych i zyczliwych, ale
              sa i tacy, którzy pluja i rzucają kamieniami - jak w zyciu. Agresywny sposób
              reagowania na czyjeś wypowiedzi jest dla mnie czyms prymitywnym = najprostrzym
              środkiem ekspresji, często wynikającym z braku argumentów i niedostatecznej
              umiejętności analizowania wypowiedzi. Często bowiem zamiast czytać to co ktoś
              chce napisać, czepiamy się formy wypowiedzi lub nadinterpretujemy. Ale to tylko
              taka moja refleksja.
              Co do izolacji, którą zasygnalizowałaś nie wypowiem się tutaj, bo jestem tu
              jednak anonimowa i raczej nie wtapiam się w grupę.
              Co do przyjaciół gdziekolwiek by oni byli, tu masz również rację.
              Niekwestionowanie dla mnie najcenniejsi sa Ci, dzieki ktorym dochodzimy do
              konstruktywnych wniosków za pośrednictwem ich krytycznych uwag, takie ucza
              najwięcej.
              Rownież wypowiem,że jakiekolwiek tu zwroty padly nie były zadnym atakiem,
              jedynie moimi przemyśleniami.
              Pozdrawiam.

              • ja__ Re: do Joanny :)) 10.11.02, 08:29
                Milo jest Cie czytac . Nie wiem czy jestes niedawno , ale mialam okazje kilka
                razy poczytac co piszesz i podobaja mi sie twoje wypowiedzi . Z przyjemnoscia
                bede odnajdywac twoje komentarze .Pozdrawiam i zalaczam usmiech w ten
                niedzielny poranek :)).
                • joanna_1 do Ja_ :)) 10.11.02, 15:42
                  Dziękuję za garść ciepłych słów, nic tak bardzo nie cieszy jak ludzka
                  życzliwość. Jest ona takim samym remedium jak uśmiech dziecka.
                  Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszego owocnego przedzierania sie przez gąszcz
                  łącza zwanego internetem.

                  P.S.
                  Oczywiscie informuje, że z przyczyn technicznych nastapiła
                  transformacja "joanny" do "joanny_1".
    • saana Re: czy kobiety są solidarne? 05.11.02, 19:08
      odpowiem Ci na to przykladem, kiedys uwazalam ze musze byc solidarna wobec
      kobiet, i pojechalam na sylwestra z kolezanka ktorej to obiecalam zostawiajac
      swojego chlopaka ( nie mogl pojechac) bylam wobec niej solidarna i wogole i
      wogoel bylam fair wobec niej trzymalam sie takich idealow wchodzacej w dorosle
      zycie, a potem jak moj chlopak porzucil mnie, a Ona wiedziala, ze cierpie i
      chcialabym zeby On do mnie wrocil. Ona sie z nim przespala. On oczywiscie z nia
      tez. Bardzo szybko dojrzalam i porzucilam idealy. Kobiety nie sa moimi wrogami
      ale wole miec kolegow facetow.A kobiet nie jest mi specjalnie zal. Chociaz
      staram sie byc czasem lepsza niz pisze.
    • Gość: ToeToe Re: czy kobiety są solidarne? IP: proxy / *.jetstream.xtra.co.nz 05.11.02, 22:58
      Rywalizujemy i porownujemy sie na kazdej plaszcyznie.. Solidarnosc kobieca??
      Wyjatki nad wyjatkami, ktore potwierdzaja regule.
    • Gość: Jumpin Animals zgadzam się z TT IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 00:00

      Męska solidarność i najlepsza przyjaźń, od kołyski do grobowej deski:
      Page&Plant, Jagger&Richards, Bono&The Edge, Flip&Flap, Walter&Wejchert... masa.
      Najlepsze duerty. U pań na próżno tego szukać. Mężczyżni potrafią być sobie
      wierni...znacie ten kawał : jak mąż wraca wieczorem do domu, zona pyta gdzie
      był, on na to : U Kazika; żona dzwoni do Kazika, a ten na to: Nie dość, że był
      to jeszcze siedzimy i rozdajemy! To jest to!
      My baby zbytnio ze sobą rywalizujemy, choć to wcale nie jest zgodne z naturą,
      tylko chyba z socjologią. Poza tym chyba z natury jesteśmy niedowartościowane,
      więc jak tlko przyjdzie okazja sie wykazać... Chyba wiesz co mam na myśli?



      Gość portalu: nika napisał(a):

      > zadałam na watku kobieta pytanie czy kobieta jest najgorszym wrogiem kobiety
      > i ku mojemu zdziwieniu kobitki sądząc z kontekstu wypowiedzi w średnim wieku
      > napadły na mnie.
      > Chciałabym się was zapytać dlaczego kobiety zamiast się popierać wzajemnie
      > się atakują, rywalizują i podgryzają?
      > podobno z natury to takie łagodne istoty.
      > Dlaczego kobiety potrafią być wobec siebie okrutne, zwłaszcza jeśli chodzi o
      > faceta.
      > Obojętnie czy będzie to relacja: żona - kochanka, synowa - teściowa?
      • malwinamalwina a ja nie ! 06.11.02, 00:04
        gdzies tam na swiecie moze
        ale nie w moim gronie
        swin nie podkladam
        nie zazdroszcze
        szpil nie wbijam
        jestem lojalna do znudzenia
        bic sie nie bede, nie ma mowy,
        a juz zupelnie nie konkuruje (do czego ?)

    • gumpel Re: czy kobiety są solidarne? 06.11.02, 11:18
      Drogie Panie,
      co wyście znowu wymyśliły z tą męską solidarnością. Ot, po prostu, człowiek to
      zwierzę społeczne identyfikujące się z grupą do której przynależy. Pewnie, że
      chłopcy (mężczyźni) trzymają się razem. Ot, dajmy na to kupmle z podwórka,
      kibice tej samej drużyny piłkarskiej, koledzy z pracy itd. Ale to nie
      identyfikacja z płcią tylko z grupą. W tych samych grupach trwa też przecież
      rywalizacja, konkurencja, walka. Słowo "solidarność" jest więc mocno na wyrost.
      Myślę, że jeżeli istnieje pojęcie jakaś "męskiej solidarności" to wymyśliły je
      ... kobiety. Wasze posty świadczą o tym, że jesteście straszliwie
      zakompleksione w stosunku do mężczyzn. Bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że
      ogólnoludzkie wartości takie jak przyjaźń, lojalność, prawość identyfikujecie z
      mężczyznami. I to jeszcze tworząc z tego stereotyp postawy grupowej - "męska
      solidarność"! Że niby co: wy to tylko kłutnie, plotki i zawiść o nowy ciuch, ot
      "republika babska" (a to właśnie wynika z waszych listów). Kurcze, dziewczyny
      nie jesteście takie złe jak to wynika z waszego zrzędzenia nad sobą. Weście się
      w garść i pokażcie tym chłopom. No.
      Gumpel
      • niepokorna_ Re: czy kobiety są solidarne? 09.11.02, 10:21
        Co tu gadac , jest jak jest . A moze nie koniecznie :))
    • winniepooh niesolidarni 09.11.02, 11:26
      kobiety są niesolidarni i faceci są niesolidarni, ale kobiety są bardziej
      niesolidarni, niż faceci
      why?
      bardziej się opłaca solidarność z tym, kto jest w lepszej sytuacji, a faceci
      satatystycznie rzezcz biorąc częściej są w lepszej sytuacji - zawodowej,
      społecznej, ekonomicznej, itp.

      cyniczne, ale chyba coś w tym jest
      • niepokorna_ Re: niesolidarni 09.11.02, 11:55
        To nie na tym polega :)) Mezczyzni sa mniej malostkowi i latwiej godza sie z
        porazka . Kobieta chce byc zawsze podziwiana i adorowana .
        • winniepooh Re: niesolidarni 09.11.02, 12:09
          niepokorna_ napisała:

          > To nie na tym polega :)) Mezczyzni sa mniej malostkowi i latwiej godza sie z
          > porazka . Kobieta chce byc zawsze podziwiana i adorowana .

          jesteś płci żeńskiej?
          to gratuluje solidarności... a z tą małostkowością masz słuszność, zakładam, że
          piszesz z doświadczenia
          • niepokorna_ Re: niesolidarni 09.11.02, 12:54
            winniepooh napisał:

            > niepokorna_ napisała:
            >
            > > To nie na tym polega :)) Mezczyzni sa mniej malostkowi i latwiej godza sie
            > z
            > > porazka . Kobieta chce byc zawsze podziwiana i adorowana .
            >
            > jesteś płci żeńskiej?
            > to gratuluje solidarności... a z tą małostkowością masz słuszność, zakładam,
            że
            >
            > piszesz z doświadczenia
            Napisalam co myslalam , a ty mi dokopales . A ty jestes mezczyzna ? Czy tak
            tylko sie rewelacyjnie bawisz ?
        • Gość: weronika Re: niesolidarni IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 12:49
          faceci łatwo się godzą z porażką, ile ty masz lat???
    • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 13:01
      myślę że jest głęboka przesadą twierdzić że kobiety nie potrafia byc solidarne i ze niby tak że sobą
      rywalizuja. Obserwując kobiety u mnie w pracy twierdzę że są bardzo solidarne i lojane, zawsze stoja
      murem jedna za drugą :-) Aż miło popatrzeć jak sie bronią przed wredną szefową. Obserwowałam też
      dwie panie tzw. przyjaciółki pretendujące do tego samego stanowiska i nie było ważne która sie tam
      dostanie ale to że obie sie ceniły i uważały że ktoras z nich powinna je dostac a nie faceci.
      Osobiscie mam tez kolezanki z ktorym łączy mnie specyficzna więź. zawsze kiedy sie spotykamy to
      czujemy nasza babska solidarość wobec świata. Przyjaznimy sie na odlegosc juz 10 lat choc ponoc więzi
      przyjacielskie przypisywane sa tylko facetom. Wierzmy w nas drogie panie:-) Jutro wybory więc głosujmy
      na solidne kandydatki!
      Pozdrawiam
      • niepokorna_ Re: czy kobiety są solidarne? 09.11.02, 13:44
        Gratuluje .Dalas piekny popis soldarnosci .Tak to juz jest sa kobiety i
        kobiety . Dzielimy sie na kategorie :
        1/w zaleznosci od plci
        2/od wieku
        3/przynaleznosci srodowiskowej
        4/zainteresowan
        5/grup towarzyskich
        6/ e... nie chce sie juz wyliczac
        ROZNIMY SIE . NAWET NIE UMIEMY ROZMAWIAC - TAK WIELE JEST ROZNIC .Szkoda , ze
        nie umiemy rozmawiac . Zamknieci w swoich klatkach boimy sie
        nowego ,innego ,umieramy wcale nie madrzejsi - raczej ubozsi o poznanie .
        • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 13:59
          nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz?
          • niepokorna_ Re: czy kobiety są solidarne? 09.11.02, 14:17
            Zmierzam do tego , ze nie jestesmy otwarte na swiat i otaczajace zjawiska. Ze
            siedzimy w grupkach i boimy sie wyjsc z gotujacego sie kociolka , w ktorym
            siedzimy iles tam lat . A on wrzy i bulgoce . Kisimy sie we wlasnych grupkach,
            grupeczkach . I bronimy tego naszego malego piekielka jak by to byl
            najcenniejszy skarb . Im jestesmy starsze tym stajemy sie mniej tolerancyjne .
            Z czasem dochodzimy do pewnych doswiadczen , ale mlodsze pokolenie nas kopie w
            tylek i znow sie zamykamy , zeby mlodych postawic do kata . Oto kategorie o
            ktorych mowilam . Bo powinna byc tylko jedna kategoria - ludzie myslacy .
            • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 14:37
              może ty się tam w czymś kisisz bo ja nie! I do tego mam bardo dobre zdanie o otaczajacych mnie
              kobietach. Moje koleżanki to nie są żadne jędze rodem z piekła tylko wspaniałe mądre kobiety i nie widzę
              w tym nic złego że sie z nimi przyjaźnie tyle lat. Nie widzę tez zdnego związku z moją moją wypowiedzą
              twoje nawoływnie do tolerancji. Jasne bądzmy tolerancyjny i szanujmy sie! Nie mówmy o sobie źle.
              Większość kobiet to wspaniali dobrzy ludzie.
              pozdrawiam
            • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 14:38
              jeszcze jedno pytanie do ciebie, na kim się tak nacięłaś że tak źle mówisz o kobietach?
      • kwieto Re: czy kobiety są solidarne? 09.11.02, 14:52
        To o niczym nie swiadczy. Nie mam zamiaru udowadniac czy kobiety sa solidarne ze
        soba czy nie, jednak maly komentarz do tego co napisalas.
        Opisane przez Ciebie sytuacje dotycza relacji kobiety<>ktos innny. Pracownice
        beda sie solidaryzowac ze soba wobec atakow wrednej szefowej, a dwie
        konkurujace ze soba o dane stanowisko panie zawra przymierze, jesli uznaja, ze
        wazniejsze jest, "by nie dostal go zaden facet". Ale to jest caly czas solidaryzowanie
        sie wobec zewnetrznego "zagrozenia", pytanie jak jest w "czasach pokoju"? Gdyby
        nie bylo wrednej szefowej, ani mezczyzny, konkurenta do stanowiska? czy wtedy
        rowniez panie by sie wzajemnie wspieraly?

        Znam sytuacje, gdzie wspolpracownicy (nie wazne czy kobiety czy mezczyzni)
        pracowali zgodnie, obgadujac sie wzajemnie za wlasnymi plecami - wystarczylo ze
        ktos wyszedl z pokoju, byl od razu komentowany. Jednak w sytuacji gdy pretensje do
        kogos mial szef - pozostali stawali za ta osoba murem...
        • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 15:10
          w dobie wyścigu szczurów wcale nie jest powiedziane że pracownicy tak chętnie sie ze soba solidoryzują
          w opozycji do szefa czy szefowej bo własciwie po co brac czyjs błąd czy opieszałość na swój karb?
          U mojego męża w pracy, kolega za plecami podierał mu prace i kiedy mój mąż sie zorientował czemu ma
          tak mało pracy było juz za pozno bo na biurku lezało wypowiedzenie. To nie było solidarne. Pracy
          wystarczyłoby dla dwojga.
          Sprawa druga. POstawiona została teza że tylko mężczyźni potrafią działać solidarnie a kobiety tylko ze
          sobą rywalizują. Wskazany przeze mnie duet to dwie kobiety które solidarnie postanowiły wykosić
          kokurencje, a przypadkiem byli to faceci:-) Gdyby było tak że kobiety nie otrafia się solidaryzowac to panie
          stanęłyby do walki o stołek i wykośiłyby sie wzajemnie bez skrupułów. wydaję mi sie że nie są to takie
          całkiem bezpodstwane przykłady z życia wzięte:-)
          pozdrawiam
          • kwieto Re: czy kobiety są solidarne? 09.11.02, 15:21
            Potrafia sie solidaryzowac kobiety z kobietami, mezczyzni z mezczyznami, kobiety z
            mezczyznami... plec tak naprawde nie ma zadnego znaczenie, kazda konfiguracja jest
            mozliwa. Pytanie raczej o statystyczna czestotliwosc wystepowania owej
            solidarnosci - czy np. mezczyzni, czy kobiety wspieraja sie czesciej, i czy plec ma tu
            jakiekolwiek znaczenie?

            Co do wspolpracownikow - bardzo czesto jest tak, ze istnieje nieformalny rozdzial
            "my" (pracownicy) i "oni" (szefowie). Jesli tak jest, gro wspolpracownikow bedzie
            bronic "my" przed "nimi" - niezaleznie od tego kto ma racje w sporze.
            Co nie znaczy, ze nie beda sie wzajemnie podgryzac.
            Sytuacja w ktorej znalazl sie Twoj maz jest odmienna od tych opisanych wczesniej.
            Tutaj nie ma "wspolnego niebezpieczenstwa" - wiec solidarnosc znika, a pojawia sie
            rywalizacja. Ale gdyby szef np. OBU wreczyl wypowiedzenie, na pewno walczyliby
            ramie przy ramieniu.
            • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 09.11.02, 19:16
              osobiście nie uważam żeby kobiety były mniej solidarne niż faceci, nie widze tego na co dzień. Nie było
              też moim celem wykazanie że kobiety są bardziej solidarne niż faceci. Nie sądzę żeby to sie dało
              zmierzyć. Kobiety tak samo jak facei potrafia rywalizowac i współpracowac ze sobą, zawierać wieloletnie
              przyjaźnie i się wspierać. W koncu wszyscy jestesmy ludzmi bez wzledu na płeć
              • Gość: ToeToe Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.kc.net.nz / *.kc.net.nz 10.11.02, 08:43
                SIEDEM postow potrzebowalas aby dojsc do wniosku:
                "W koncu wszyscy jestesmy ludzmi bez wzledu na płeć"
                ...To nie na temat:))
              • Gość: ToeToe Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.kc.net.nz / *.kc.net.nz 10.11.02, 08:54
                Przypadek z zycia:
                Krotko bo krotko, ale uczylam w szkole 7, 8 latkow.. Pewnego dnia zwrocilam
                takiemu jednemu rozrabjace uwage, zeby nie ciagnal kolezanki za wlosy, a on mi
                odpowiedzial:"Nie podrywam dziewczyn moich kolegow" :)) Nie sadze
                aby "dziewczynki" wyznawaly podobna zasade ad kolegow :))
                • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 10.11.02, 09:54
                  tobie sie nie zdarzyło żeby cię podrywał kolega twojego faceta? Bo mi sie zdarzyła taka sytuacja, a kiedys
                  to nawet brat się zdarzył hehehe, ech ta męska solidarnosc:-)
                  • Gość: ToeToe Re: czy kobiety są solidarne? IP: proxy / *.jetstream.xtra.co.nz 10.11.02, 21:14
                    Wiesz jak zasygnalizujesz gotowosc na flirt, to generalnie samiec zareaguje..
                    Czy cos z tego bedzie czy nie, to juz Wasza decyzja...I tutaj, w tym momencie
                    w cos takiego jak "solidarnosc jajnikow";)) nie wierze :))
                    • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 10.11.02, 21:46
                      Gość portalu: ToeToe napisał(a):

                      > Wiesz jak zasygnalizujesz gotowosc na flirt, to generalnie samiec zareaguje..

                      no tak kobieta zawsze jest winna...

                      > Czy cos z tego bedzie czy nie, to juz Wasza decyzja...I tutaj, w tym momencie
                      > w cos takiego jak "solidarnosc jajnikow";)) nie wierze :))

                      nie musisz w nic wierzysz, zasaday albo sie ma albo nie i to juz chyba nie koniecznie zalezy od płci
                      • Gość: ToeToe Re: czy kobiety są solidarne? IP: proxy / *.jetstream.xtra.co.nz 10.11.02, 22:00
                        Winna?? W samym flirtowaniu ja nie widze nic zlego... (Idac Twoim tokiem
                        rozumowania: obydwoje sa winni)
                        A z tymi zasadami to znowu nie na temat :))
                        • Gość: weronika Re: czy kobiety są solidarne? IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 10.11.02, 22:17
                          przejaw solidarności sytuacyjnej może być podyktowany zasadami, ale to już gra słowek -ja pasuję
                          dobrej nocy życzę paniom i panom
    • gumpel taka refleksja 10.11.02, 23:00
      Drogie Panie,
      tak sobie czytam Wasze posty i przypomniał mi się fragment wiersza Adama
      Asnyka: "kochać się w żalach jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu
      się zbroić". Wiersz dotyczył postawy po powstaniu listopadowym i miał
      zmobilizować do dalszej walki o niepodległość, ale czy poeta przypadkiem nie
      zawarł w nim prawdy bardziej uniwersalnej ? Czytam sobie Wasze wypowiedzi na
      tym i sąsiednich forach i jakoś nie mogę się wyzbyć wrażenia, że lubujecie się
      w narzekaniu... a to na dyskryminację, a to na tych niereformowalnych mężów, a
      to na brak kobiecej solidarności... Może problem nie tkwi w tym, jak jest, ale
      w tym jakie jesteście. Może to problem natury, a nie kultury...
      Pozdrawiam serdecznie (bo lubię Was takie jakie jesteście)
      G.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja