Co ze mną jest nie tak?

20.01.06, 02:53
Witajcie,
Mam ze sobą problem i to dosyć poważny
Mam 19 lat, w maju skończę 20, studiuję - nawet to, co chciałem, w życiu mi
się układa. Na studiach daję sobie radę (pierwszy rok, a studia ciężkie), mam
wielu 'znajomych', chodzę na imprezy, głodny nie chodzę, niczego mi nie
brakuje. Bajka.
Co jest nie tak?
To, że nigdy nie miałem dziewczyny? Nie - nauki tyle, że przestało mi to
doskwierać - kiedyś się tym zajmę. Nie jestem może najpiękniejszy i
najprzystojniejszy - ale teraz to szczerze mówiąc - wali mnie to.
O co chodzi?
O nieśmiałość, o niskie poczucie własnej wartości, o to, że nie mogę przez to
się z nikim dogadać.

Jako osobnik o tragicznie niskim poczuciu własnej wartości pragnę być lubiany.
Jak realizuję swoje pragnienie? Ano na przykład przez to, że wszystkim chcę
pomóc. Do czego to doprowadziło? Najpierw do tego, że wszyscy gadali, że
startuję do każdej dziewczyny - że niby ja. Potem sprawa przycichła - wszyscy
się przyzwyczaili i stanęło na tym, że w każdej sytuacji można nie
wykorzystać. Jako, że moja asertywność jest na poziomie 0 - nie umiem odmówić
- nawet jeśli bym się przełamał - odzywa się niskie poczucie własnej wartości,
które mówi, że jak nie pomogę, to wszyscy się odwrócą. W grupie na 20 osób
jest jedna z którą się dogaduję, która w swoim wzroku nie ma: "daj, co masz i
spier***aj", która pogada ze mną nie tylko wtedy, kiedy ma interes.
W liceum było bardzo podobnie, w gimnazjum i podstawówce byłem typem samotnika
totalnego. Straszne to uczucie każda przerwa, każdy powrót do domu w
samotności - bardzo się boję, że to do mnie wróci.

Ma tak ktoś jeszcze? Można się z tego wyleczyć?

Błagam pomóżcie mi

pozdrawiam
    • shachar Re: Co ze mną jest nie tak? 20.01.06, 03:51
      czesc, no taki niedorajda to ty nie jestes
      fajnie sie czyta
      to duzy komplement, nie ma za co :)
      wyrosniesz z tego
    • cialo_migdalowate Re: Co ze mną jest nie tak? 20.01.06, 08:52
      muisz zdac sobie sprawe z tego ze jak bedziesz sie czasmi stawial, bedziesz
      asertywny to ludzie beda Cie bardziej szanowac, przeciez jak jestes na kazde
      zawolanie to wyczuwaja ze jestes "frajer"(choc wg mnie to o tym nie swiadczy:)

      nad niskim poczuciem wlasnej wartosci mozna pracowac - wiem ze latwo
      powiedziec-skup sie na swoich mocnych stronach, studiujesz wiec nie jestes byle
      kim!!!inwestuj w siebie!!!mow w towarzystwie to co uwazasz, wyrazaj siebie!!!
      a jak mowisz ze jestes srednio przystojny to zawsze mozesz sie jakos fajnie
      ubrac, a dla dziewczyn liczy sie to przede wszystkim czy facet dba o siebie!!
      no i ostatnie -zacznij moze od zmiany nicku!!!:)
      powodzenia i pamietaj ze nie od razu bedzie lepiej
      • horpyna4 Re: Co ze mną jest nie tak? 20.01.06, 10:27
        Skończysz studia, zmienisz otoczenie. Myślę, że to będzie właściwy moment, żeby
        budować swój nowy wizerunek. Tylko tego nie przegap.
    • annabianka Re: Co ze mną jest nie tak? 20.01.06, 10:34
      Wiesz..
      Niskie poczucie własnej wartosci zawsze z czegoś wynika. Mam wrażenie, ze Twoje
      życie, a szczególnie to jak je przedstawiasz, jest staraniem udowodnienia sobie
      czegoś. Zaprzeczenia tego co masz w środku. Nie wiem jak wygląda Twoje życie
      naprawdę. Nie mówie o tym powierzchownym- co masz, a tym co masz w nim- relacje
      rodzinne, spełnione, czy niespełnione marzenia. Czy to co "chcesz" jest
      faktycznie "twoim chceniem"? Czy np ktoś Ci to podpowiedział?
      Nieśmiałość wynika z tego, ze nie jesteśmy siebie pewni. A z tym człowiek sie
      nie rodzi.
      Aby zrozumieć siebie musisz zaglądnąć głęboko. Zazwyczaj jest tak, ze nawet jak
      cos wiemy- nie rozumiemy jak to na nas wpływa. Zatem trzeba wszystko,
      przeanalizowac pokolei i zobaczyć co z czego wynika.
      Pozdrawiam
      ania
    • niedorajda Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 13:11
      Witam :-)
      Dzięki za słowa pocieszenia, otuchy i rady
      shachar napisała:
      > fajnie sie czyta

      heh - miło mi :-)

      > wyrosniesz z tego

      oby...

      cialo_migdalowate napisała:
      > muisz zdac sobie sprawe z tego ze jak bedziesz sie czasmi stawial, bedziesz
      > asertywny to ludzie beda Cie bardziej szanowac, przeciez jak jestes na kazde
      > zawolanie to wyczuwaja ze jestes "frajer"(choc wg mnie to o tym nie swiadczy:)

      absolutnie zdaję sobie z tego sprawę - mam jakiś taki dziwny wewnętrzny opór.
      Teraz moim marzeniem jest wymazać ze swojego słownika: "chcesz, pomogę Ci, mogę,
      proszę?" - może nie dosłownie - ale tak to pokracznie mniej więcej wygląda

      > nad niskim poczuciem wlasnej wartosci mozna pracowac - wiem ze latwo
      > powiedziec-skup sie na swoich mocnych stronach, studiujesz wiec nie jestes byle
      > kim!!!inwestuj w siebie!!!mow w towarzystwie to co uwazasz, wyrazaj siebie!!!
      > a jak mowisz ze jestes srednio przystojny to zawsze mozesz sie jakos fajnie
      > ubrac, a dla dziewczyn liczy sie to przede wszystkim czy facet dba o siebie!!
      > no i ostatnie -zacznij moze od zmiany nicku!!!:)
      > powodzenia i pamietaj ze nie od razu bedzie lepiej

      tak - zgadzam się zbsolutnie - w szczególności z tym, jak łatwo to powiedzieć
      ;-) To jakby silniejsze ode mnie.
      Z moim nickiem jest już jakby lepiej, do niedawna nie podpisywałem się inaczej
      niż - nikt. Bardzo pomogły mi w tym studia - jakoś tak rozświetliły moją
      przyszłość. Wyrazić siebie? Może z tym jeszcze się wstrzymam. Naprawdę mam nawet
      opory przed wyrażeniem swojego zdania. Planuję małymi kroczkami do przodu.

      horpyna4 napisała:
      > Skończysz studia, zmienisz otoczenie.

      Zmienię? Hmm... zmienię to może po 2 roku, kiedy jest największe sito - po
      studiach to już za późno. Tylko tutaj masz absolutną rację - nie przegapić momentu.

      annabianka napisała:
      > Niskie poczucie własnej wartosci zawsze z czegoś wynika.
      Pewnie masz rację - i chyba nawet umiem odpowiedzieć na to pytanie. Troszkę to
      zawiłe. Pewnie niebawem myśl rozwinę.

      Nie teraz, bo poniedziałek mam taki, jakiego najstarsi górale nie pamiętają ;-)

      pozdrawiam :-)
      - niedorajda myślący nad zmianą nicka ;-)
      • horpyna4 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 13:42
        Chodziło mi o to, żeby wykorzystać moment zmiany otoczenia i najbardziej
        naturalny wydał mi się koniec studiów. Ale jeżeli możesz wcześniej, to dobrze.
        Bo za późno w sensie wiekowym nie jest nigdy, tylko nieraz długo trzeba czekać
        na następną okazję. No i oczywiście im dłużej utrwala się pewne zachowania, tym
        trudniej je zastąpić innymi.
      • fringi Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 18:16
        A ja mogę Ci powiedzieć jedynie, że też kiedyś tak miałam. Już się trochę z
        tego podleczyłam, choć jeszcze nie do końca...Ale nadal pracuję nad sobą.Teraz
        jestem na studiach doktoranckich i to mnie trochę dowartościowuje - spełniam
        się zawodowo. A mężczyzny jak nie miałam, tak nie mam, ale wierzę, że na
        wszystko przyjdzie czas, tym bardziej, że nie chcę byle kogo...
        Póki co bardzo pomógł fakt, że zdałam sobie spraweę z tego, że nikt nie jest
        idealny i wszechwiedzący, więc ja też nie muszę (rozejrzyj się wokół siebie -
        na pewno też to zauważysz). Poza tym każdy z nas ma niepowtarzlny sposób
        zachowania, wyrażania swoich emocji itd, co nie znaczy, że jest gorszy. Spójrz
        na swoich znajomych - na pewno znajdziesz u nich cechy, które Ci się nie
        podobają, a nie znaczy to, że przekreślasz ich całkowicie, prawda? Więc
        pamiętaj, że oni też mają takie podejście do Twojej osoby...
        Pozdrawiam
      • gb15 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 20:18
        Jesteś sympatyczny, czego Ty jeszcze chcesz? :-) I wcale a wcale nie wydajesz mi
        się nieśmiały.
    • nom73 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 19:00
      Z Tobą wszytsko jest OK, tylko pozbądź się tej nieśmiałości, strasznie
      przeszkadza w dorosłym życiu. Studia to najlepszy okres na nawiązywanie
      znajomości z dziewczynami, później jak będziesz chodził do pracy to zobaczysz,
      że będzie mniej czasu, po pracy będziesz zmęczony. Tak więc korzystaj z życia,
      poznawaj dziewczyny a na pewno jakaś wyleczy Cię z tej chorobliwej
      nieśmiałości. ;-)
      W sumie to byłem podobny do Ciebie, ale ja zmarnowałem szansę, także dobrze Ci
      radzę bierz się za dziewczyny i nie przejmuj się opinią innych, myśl o sobie,
      bo tak naprawdę wszyscy są egoistami w mniejszym lub większym stopniu.
      Ucz sie na cudzych a nie na swoich błedach, ja można powiedzieć, że
      zaprzepaściłem najlepsze lata studiów na kontakty z dziewczynami, ale ja nie
      miałem takich pomocnych źródeł jak internet a samemu ciężko sobie poradzić z
      takimi problemami. :-)
      • shachar Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 21:37
        przypomnialam sobie humoreske jaka opowiedziala mi wczoraj moja kolezanka,
        ladna blondynka zreszta...
        otoz n/t podrywania dziewczat zawsze mialaysmy ustalone zdanie ze bardzo liczy
        si tzw self-confidence
        no i ona opowiedziala mi wczoraj, jak w kolejce do bankomatu probowal poderwac
        ja karzel !! ?? !!
        gdyby ona miala inny mindset w tym momencie...kto wie?
        • nom73 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 22:28
          Jak Ty lubisz te zagraniczne wyrazy. :-)
          Pracujesz w PR?
          Mam kolegę, który nie wiem czy jest karłem, ale ma 158cm i zawsze pociągały go szczupłe, wysokie blondynki i może miał właśnie self-confidence i mindset, bo jego zona jest wysoką (173cm), szupła blondynką. :-)

    • solaris_38 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 21:45
      najpierw tzrba wrócić do samotności
      . ale nie na zasadzie jako do tragedii
      prawda jest taka że DOPERO jak zaczniesz sobie cenić siebie i lubić prawdziwie
      swoje własne towarzystwo - nie będziesz dopiero wtedy obiążeniem dla ludzi

      oni mają swoją rację

      nie moga nosić twojego povczucia wartości bo to naparwdę bardzo obciąża

      najpierw naucz się sam ze sobą byc
      poczuj że samotność to nie treagedia tylo czas twojego zycia i pokochgaj to
      zycie
      miej pasje
      intersuj się
      wymyślaj sobei zainteresowania
      chodz do klubów
      ale jak idzies do klubu tanca to chodz dla tańca a nie dla ludzi
      z zcasem jeśli ktoś podejdzie SAM to będzie parwdopodobnie osoba z kórą cos
      ci wyjdzie
      mozesz też sam zastartowac do kogoś fajnego ale
      1, po dłuższym zcasie
      2 po uważnej obserwacji
      3, po wypuszczeniu kliku małych sond jak ta osoba reaguje na ciebie

      dopiero potem jak już WIESAZ że ta posoba cię lubi i szuka kontaktu i tylko
      wtedy mozesz aproponowac coś malutkiego
      drobne spotkanko waspólną kawę czy coś takiego
      ale cały zcas obserwuj
      musizz wiedzieć - ludzie mówią cały zcase
      emocjami gestami ciałem

      wśród miliardów ludzi jest tylko kilku ktróym ty mozesz dac coś czego
      poztrebuja a oni moga dac coś ( i nie mam na myśli wsparcia niskiego
      pocvzucia wartosci bo to niewolnictwoa kto lubi niewolników ???)


      ja polecam psychoterapię

      to bardzo pomaga
      jesli ci nie wyjdzoie z jednym to szukaj innego terapeuty
      psychiatrzy sa lepsi od psychologów w mojej opinii

      ale nawet dpobry muysi do CIEBIE pasowac

      będzie dobzre
      jak dojzrałes żeby coś zmienić to się zmieni !!
      tylko zacznij dziaółąć!

      powodzenia
    • lusia501 Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 23:06
      Proponuję abyś zapytał osobę z ktorą się dogadujesz (jak napisałeś w wątku)
      co z Tobą jest nie tak.
    • frankhestain Re: Co ze mną jest nie tak? 21.01.06, 23:16
      potrzebujesz terapii z wiekiem bedzie coraz gorzej
    • ka_mmelka Re: Co ze mną jest nie tak? 22.01.06, 16:20
      oczekujesz pomocy, jakiegos złotego środka, konkretnej rady no ale nie
      oszukujmy się - wszystko zależy od Ciebie. Wiem, że łatwo powiedzieć a trudniej
      zrobić. Doskonale rozumiem sytuację, jak możesz się domyslić miałam kiedyś
      podobnie. Od czegoś jednak trzeba zacząć.. Może od zmiany nicka? "niedorajda" -
      to już na starcie zniechęca. Nie potrafię podać Ci konkretnych wytycznych ale
      mogę powiedzieć jak sama zmieniłam swoje nastawienie. Otóż, nie zastanawiam się
      już co myślą o mnie inni kiedy np komuś odmówię (bo sama mam sporo zajęć), nie
      roztrząsam każdej przebytej rozmowy (co powiedziałam dobrze,co źle albo czy
      ktoś się na mnie obrazi), nie narzekam bo to psuje nastrój i otoczeniu i mnie
      samej. Ja wiem, że nie jest łatwo i nie wystarczy tak po prostu
      powiedzieć "wszystko będzie dobrze". Pewnie będzie ;) ale sam musisz na to
      popracować.
      pozdrawiam :*
    • dorajda dlaczego byłęm taki głupi... 29.01.06, 01:37
      Witam,

      Czy fakt, że tak długo się nie odzywałem jest wystarczającym dowodem, że jest mi
      lepiej?

      Przeczytałem to co napisaliście i się załamałem - załamałem, bo prawie każdy z
      Was opisał mi moją osobę, jakby mnie znał od środka.
      najbardziej wstrząsnęło mną zdanie
      >nie moga nosić twojego povczucia wartości bo to naparwdę bardzo obciąża
      jak mi teraz wstyd...

      Spotkała mnie na studiach rzecz bardzo przykra. Żadna tajemnica, wszyscy
      wiedzieli jaki mam problem. Nie było mowy, żebym dalej prowadził działalność
      charytatywną ;-) Przynajmniej przez jakiś czas. Rozwiązanie problemu jest bowiem
      dosyć czasochłonne.
      Czyli zmianę mojej osobowości wymusiła sytuacja. Dwa dni starczyły, żeby ci,
      którzy byli mnie najbliżej odwrócili się ode mnie o 180 stopni na pięcie.
      Część zapytała, co teraz zrobię... i też się odwróciła.
      Zupełnie nie mała część grupy stwierdziła, że teraz ja jestem w potrzebie i
      zaczęła mnie wspierać psychicznie. Miłe to, że pytają, radzą, martwią się. Tylko
      niektórzy usiłują udawać, że się interesują - ale to naprawdę widać.

      Problem w przeciągu 3 tygodni rozwiążę i powrócę, a raczej zacznę normalne
      życie. Możliwości będę mieć nadal, ale teraz będę wiedział, jak je wykorzystywać :-)

      Nieśmiały jestem nadal - przejdzie z czasem - może kiedyś zakocham się z
      wzajemnością. Na razie bardzo się cieszę, że znormalniałem. Na całą resztę
      przyjdzie czas. Najważniejsze, że wiem, że mogę być normalny.

      Że nie ma tego lęku przed 'samotnością totalną' i nie muszę z tym walczyć włażąc
      w tyłki. (głupota ludzka nie zna granic, znowu mi wstyd)

      Co z własnym zdaniem?
      nauczę się je wyrażać (tak naprawdę to chyba nigdy nie umiałem tego robić -
      początki są trudne, ale jest już ten pierwszy krok). Wydaje mi się, że już jest
      widoczna moja zmiana nastawienia do siebie i do świata. Żyjąc jak żyłem,
      powodowało, że nie miałem do siebie szacunku - a to najbardziej utrudniało mi
      wyrażanie siebie. Duuuużo pracy przede mną - zdaję sobie z tego sprawę. Ale
      skoro sam czuję się dużo lepiej, przestałem 'siać doliną' to chyba wszystko jest
      na dobrej drodze, co? mam rację?


      Przede wszystkim dziękuję Wam drodzy Forumowicze. Cóż Wam zawdzięczam?
      Świadomość, że robiłem bardzo źle i że należało to zmienić. Że, co robiłem było
      chore. Że każdy tak przeżyty dzień to kolejny upadek. Że im dalej w las tym
      gorzej. Że tak nie można żyć. Że trzeba było to zmienić.


      i uśmiechać się zacząłem :-)
      i nicka zmieniłem ;-)

      pozdrawiam cieplutko
      -dorajda ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja