Lęk egzystencjalny- znacie to?

20.01.06, 15:18
Od dzieciństwa przeżywam od czasu do czasu lęk egzystencjalny. Najczęściej w
chwilach zmęczenia lub innych lęków, na przykład gdy jestem sama w domu albo
gdy robi się ciemno. Zaczyna mnie przytłaczać świadomość, że ŻYJĘ, że JESTEM,
że cały wszechświat ISTNIEJE, choć właściwie nie wiadomo dlaczego i w sumie
mogłoby go nie być. (Ale co by wtedy było?Pustka? Przecież jednak COŚ
musiałoby być!)I ta cała nieskończoność wszechświata, której nie sposób sobie
wyobrazić, i nieskończoność życia- bo nie sądzę, żeby nie było życia po
śmierci, na pewno dusza będzie potem żyć, jeśli nie w niebie czy piekle, to
np. w jakimś nowym wcieleniu, a kiedy nastąpi całkowity koniec tego życia,
absolutna śmierć?- nie wiadomo, pewnie nigdy.
Myślę, że oprócz mnie wiele osób przeżywa podobny lęk, bo przecież człowiek
jest istotą świadomą i myślącą. Powiedzcie, jak sobie radzicie z tym lękiem,
i jak można z nim żyć, żeby nie zwariować.
    • malvvina Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 20.01.06, 15:21
      lagodzi sie z wiekiem
      • kamcia_79 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 21.01.06, 12:45
        czy ja wiem, czy łagodzi sie z wiekiem. Jesli o mnie chodzi to jest mi coraz
        gorzej. W moim przypadku najgorsze jest myslenie o smierci, przeraza mnie fakt
        ze umrę i mnie nie bedzie, nie bede widziec, słyszec, czuc, a swiat bedzie
        toczył sie dalej. Poza tym czesto zastanawiam się skąd ja się wzięłam, jak to
        jest ze ja to ja, przeraza mnie ze kiedys mnie nie było i gdyby moi rodzice
        uprawiali seks minute pozniej urodziłby sie ktos inny.
        Wiem ze to moze troche infantylnie brzmi ale takie mam odczucia.
        • brandonka77 do kamci79 07.03.06, 12:50
          mam to samo, doslownie identycznie, jejku jak dobrze ze ktos tez ma takie
          mysli , bo czasami od takiego myslenia zwairowac mozna...
          • bez.wyksztalcenia Re: do kamci79 07.03.06, 12:53
            ja mam tez dokladnie to samo, a pare lat temu mialam z tego powodu wrecz
            traume, nie moglam sobie z tym w ogole poradzic
          • anquisette Re: do kamci79 07.03.06, 13:06
            witajcie, nie jesteście same. Ja też tak mam i czasem nachodzi mnie to tak
            ogromną falą że płaczę i nie mogę spać w nocy. Czasem myslę że jestem jakąś
            paranoiczką. :)
            Oprócz takich lęków mam jeszcze obsesyjny strach o moich bliskich - rodziców,
            męża itp.

            Niewiarygodnie zazdroszczę ludziom, którzy przechodzą przez życie nie
            zastanawiając się nigdy nad takimi rzeczami.
          • filar_zf Re: do kamci79 07.03.06, 15:53
            ja się zgadzam. trafiłam na wątek przypadkowo. Te myśli znowu zaatakowały mnie
            przedwczoraj w nocy, nie mogę spać, płaczę. Lęk przed śmiercią. Przytuliłam sie
            do faceta i myślę, że spędze z nim resztę życia i co zrobię jak on umrze, jak
            to może być, że rodzice umrą, ja też. Nachodzi mnie paniczny lęk. To miesza w
            głowie, u mnie z wiekiem to sie pogłebia. Chyba trzeba się z tym wybrać do
            jakiegoś psychologa ?!
            • mcbet Re: do kamci79 07.03.06, 16:53
              wydaje mi sie ze mylicie 2 rzeczy.

              Chyba czym innym jest strach przed smiercia (kazdy go ma, ale sens w tym, by
              zrozumiec, ze tak jest i tak byc musi...)
              A czym innym strach przed egzystencja, ze w ogole sie jest, ze po co, ze co
              dalej. - To ja tez mam.
              Moj najstraszniejszy sen - kiedy snilo mi sie, ze jestem tylko snem malego
              dziecka, ze naprawde mnie nie ma... :)
              • kamcia_79 Re: do kamci79 08.03.06, 19:07
                Mnie oprócz tego ze umre, przeraza własnie to, ze ktoregos dnia obudze sie i
                przyjdzie pytanie co zrobilam ze swoim zyciem? Na razie mam wrazenie, ze zycie
                przecieka mi przez palce, ze powinnam zyc bardziej intensywnie, mocnie odczuwac
                kazda chwilę, dzień.
                Co ja tu wogóle robie? Czy powstałam w jakims konkretnym celu? Czy tylko po to
                zeby sobie przezyc to moje zycie i wiecznie zastanawiac sie nad jego sensem?
                No i czemu ja to ja? Rozumiecie? Czemu nie jestem Panią X, albo Panem Y. Nie
                było mnie zanim sie urodziłam, i nie bedzie mnie jak umrę. Tylko najgorsze jest
                to ze teraz to wiem i sie tego boje, a zanim pojawiłam sie na swiecie była
                "słodka nieswiadomosc"
                • misioxxx86 Re: do kamci79 12.03.06, 21:00
                  Ja mimo mlodego wieku juz zaczalem zadawc sobie to pytanie codziennie jak tylko
                  sie obudze...co zrobilem ze swoim zyciem?? mam swiadomosc ze uczestnicze
                  jedynie w jakims bezsensownym wyscigu..ale dokad??;> tyle rzeczy mi sie jak
                  dotad nie udalo ze zaczyna mnie to przytlaczac;/ na dodatek odrzucilem alkohol
                  ze swojego zycia i jest ciezko bo on byl moja'ucieczka' od tego wszystkiego..
          • jotka42 Re: do kamci79 12.03.06, 00:28
            Jak to milo trafić na forum, gzie nikt nie przeklina Żydów, klerykałów[ czytaj-
            wierzących] i gejów. To naprawdę z wiekiem mija. Kiedy człowiek czyta
            doniesienia o odkryciach astronomicznych, z których wynika że nic nie wiemy o
            świecie, to nastepuje wyciszenie i zachwyt!! Naprawdę nie muszę się tym
            wszystkim martwić. Nie na mój rozumek! Jest Ktoś, kto to wszystko, tak cudnei
            nieogarnione stworzył. I dał nam las i brzozy i GÓRY i jeziora. Ewa zjadła
            jabłko tylko z drzewa wiadomości dobrego i złego a nie z drzewa WIEDZY.
        • lilajka Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 12:54
          Czyli można o dziecku powiedzieć, że wzięło się z przypadku. A nawet wszystkie
          dzieci! :]
        • xtrania Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 19:46
          Ja mam tak samo. Paniczny lęk przed śmiercią zatruwa mi życie (cóż za ironia :)
          Boję się wszystkiego, co tą śmierć mogłoby spowodować-chorób (szczególnie raka),
          dzikich zwierząt, niebezpiecznych miejsc, głębokiej wody, dużych wysokości itd,
          itp. A najgorsze jest właśnie zapomnienie. 6 miliardów ludzi żyje na ziemi.
          Wszyscy umrą. Zapamiętanych w ten czy inny sposób będzie moze z milion....A ile
          ludzi było jeszce przed nami....Statystyka przytłacza. I nie mogę uwierzyć w
          życie po śmierci. Po prostu wszystkie fakty temu przeczą. Może,że wy macie jakiś
          dowód? Nawet taki banalny czy z pozoru niemądry...:)
          • s.haesner Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 20:42
            Nie wiem. Nie wiem, czy są dowody. Szukamy pewnośći. Ale jesteśmy mali, zbyt
            mali,aby rozumiec z nasyzm ludzkim umysle.
            Osobiste ja wole poczuć, słuchac, widziec, dotkąć

            n.p. radosny śmiech dziecka
            wiatr na twarze
            spojrzenie ukochanej osoby
            promienie slonca
            smak jabłka

            może gdzieś tam, pomiędzy, znajdzie się coś, co wspomina, wspomina z daleka??
          • jotka42 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 12.03.06, 00:34
            Nie mam żadnego. A może ty masz jakiś [ bo jak piszesz, wszystkie fakty temu
            przeczą], że nie ma nic po śmierci?
          • sojkaj2 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 15:41
            I właśnie z powodu tego lęku egzystencjalnego, ludzki umysł jako obronę
            wymyślił religię. Wiara w jakiś sens chroni przed szaleństwem ze strachu. A
            ludzie, którzy są ateistami (tak jak ja) mają dużo ciężej, bo muszą znaleśc
            sens mimo wszystko. Ja nie znajduję sensu ale pogodziłam się z jego brakiem.
            Też się boję obsesyjnie niebezpiecznych sytuacji a zdrugiej strony myślę sobie,
            że gdyby moje śmiertelne proroctwa się sprawdziły, osiągnę stan niebytu ... dla
            mnie to raczej przyjemna myśl
        • kiwaczek11 u mnie odwrotnie 08.03.06, 21:48
          mnie przeraża to , ze śmierć może nie oznaczać definitywnego końca istnienia,
          końca świadomości, lecz przejście do "innego życia" z całym bagażem negatywnych
          wrażeń i uczuc, ze swiadomością niespełnienia i przegranej, że stanowi
          przejście do kolejnego etapu życia, bez możliwości zmiany lub cofnięcia tego co
          się zdarzyło, lub co się nie zdarzyło. Boję się nieskończonego cierpienia i
          chciałbym mieć świadomość, ze jest możliwy koniec wszystkiego ( przynajmniej
          tego co wiąże się z zyciem). Byc może dlatego, że nie jestem szczęśliwym
          człowiekiem. Samoobsługa w tym przypadku odpada, bo jesli jest mozliwe wieczne
          cierpienie, na pewno za ten czyn spotkałoby mnie.

          Poza tym, to co mnie nurtuje (czasem przytłacza, a czasem nakreca mój mózg na
          max obroty) to nie tyle natura naszego życia, ale natura istnienia materii,
          energi, wszechświata itp. a już na pewno natura tej przepastnej (może pozornie)
          pustki, w której zawieszone jest to co składa sie na wszechswiat... i takie tam
          duperele, czyli tzw. prawda.
        • ellcia8 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 17:47
          Swietnie,ze jest nas wiecej!Tez to mam!Panicznie boje sie
          smierci,chorob,zastanawiam sie co jest "po".Kolezanka powiedziala,ze za duzo
          mysle,ze powinnam wziac sie za robote... Nic to nie daje!! Moge byc zajeta caly
          dzien,klade sie do lozka i... mysli wracaja...Pocieszajace,ze nie jestem z tym
          sama.
          • mathias_sammer Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 17:49
            Nie znamy , ale walsnie obserwujemy:))) Jestm sklonny nawet sie wzruszyc:)))

            M.S.
            • hillary23 najbardziej dokucza w nocy 13.03.06, 21:02
              przynajmniej mi, boje się wtedy wszystkiego, co będzie rano, jutro, za tydzień,
              za pół roku, czy sobie poradze, a może lepiej umrzeć; gdy się obudze tych myśli
              i lęków nie ma, ale przebudzenie się w nocy to masakra!!!!!
    • kama987 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 21.01.06, 12:56
      Ze mna jest akurat odwrotnie. Czuję radość gdy czuje się czastka świata.
      Wchodzę wysoko w góry na mało uczęszczny szlak, patrze przed siebie czuję że
      nic nie stnieje poza mną i wspaniałym światem.
    • solaris_38 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 21.01.06, 21:55
      nie mam takiego lęku

      myślę że to być moze podśaidomy lek pzred śmiercią

      ze ulotność i niepwność tego wszystkeigo jest nie do zniesienia
      jak pisał Kundera "Nienośna lekoość bytu" ...
      :)


      zaakceptuj niepewnośc i smierc a ZACZNIESZ ŻYĆ

      noe można zyć w strachu
      można tylko przetrwanalezy ci sie więcej

      powodzenia
      • karski11 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 21:51
        w śmierć nikt nie wierzy,dopoki nie zajrzy mu w oczy
        • solaris_38 wielu zajrzała nt 11.03.06, 06:31
        • jotka42 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 12.03.06, 00:38
          Przecież od dawna wiadomo, że umierają inni, nigdy my.
    • drobny911 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 21.01.06, 22:31
      yasemin napisała:

      > Od dzieciństwa przeżywam od czasu do czasu lęk egzystencjalny. Najczęściej w
      > chwilach zmęczenia lub innych lęków, na przykład gdy jestem sama w domu albo
      > gdy robi się ciemno. Zaczyna mnie przytłaczać świadomość, że ŻYJĘ, że JESTEM,
      > że cały wszechświat ISTNIEJE, choć właściwie nie wiadomo dlaczego i w sumie
      > mogłoby go nie być. (Ale co by wtedy było?Pustka? Przecież jednak COŚ
      > musiałoby być!)I ta cała nieskończoność wszechświata, której nie sposób sobie
      > wyobrazić, i nieskończoność życia- bo nie sądzę, żeby nie było życia po
      > śmierci, na pewno dusza będzie potem żyć, jeśli nie w niebie czy piekle, to
      > np. w jakimś nowym wcieleniu, a kiedy nastąpi całkowity koniec tego życia,
      > absolutna śmierć?- nie wiadomo, pewnie nigdy.
      > Myślę, że oprócz mnie wiele osób przeżywa podobny lęk, bo przecież człowiek
      > jest istotą świadomą i myślącą. Powiedzcie, jak sobie radzicie z tym lękiem,
      > i jak można z nim żyć, żeby nie zwariować.



      ooo takiego lęku to nie mam !!! Ale z ciekawszych lęków to mam lęk wysokości a
      raczej lęk przed upadkiem - no boję się że coś nie drabina, kolejka linowa albo
      coś tam się zepsuje i spadnie - lęk tak samo śmieszny jak twój ale dla mnie
      poważny.... Pozdrawiam !!
      • lusia501 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 21.01.06, 22:59
        Na lęk wysokości cierpi wiele osób, najważniejsz by go przezwyciężyć,
        podobnie jak inne lęki. np. klaustofobie.
    • kleopatryx Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 22.01.06, 11:08
      Pomaga posiadanie dziecka. Jeżeli w danej sytuacji nie jest to możliwe to
      pasjonująca praca albo udany seks. I staraj się nie myśleć o tym za często. To
      jest tak, że wszystko jest klarowne i proste i do wytłumaczenia. Ale ludzki
      umysł jest zbyt prosty, żeby to pojąć. Podam ci przykład. Wyobraź sobie
      płaszczaki czyli istoty żyjące tylko w 2 wymiarach na kartce papieru. Łażą po
      niej wzdłuż i wszerz i czują, że coś jest nie tak,że jest coś poza tą kartką bo
      ocierają się o jej krawędzie ale nie moga zupełnie wyobrazić sobie o co chodzi.
      Jeżeli płaszczak z jednego końca kartki chce pogadać z tym z drugiego to po
      prostu idzie na druga jej stronę i gadają. Ty wiesz, że on nie musi pokonywać
      takiej odległości, bo wystarczy kartkę zgiąć na pój i już są obok siebie :) Tak
      jest z całą tajemnicą wszechświata :)
      • czarnycharakter Einstein dla maluczkich... :-))))))))))))))))))))) 22.01.06, 12:11
        czch
    • ninetti Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 22.01.06, 13:09
      pierwszy lek egzystencjany jaki pamietam - szkola podstawowa, lekcja j.
      rosyjskiego i piosenka:
      puk wsiegda budiet sonce
      puk wsiegda budiet lieto
      puk wsiegda budiet mama
      puk wsiegda budu ja
      /czy jakos tak/

      co by bylo gdyby nie bylo słońca, lata, no i mamy oczywiście? byly to dla mnie -
      dziecka ok. 11-letniego pytania paralizujace
      • dusia731 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 22.01.06, 13:49
        "Gdybanie" często się sprawdza.
        Lepiej nie gdybać.
        Jest słońce, jest niebo, jesteśmy My
        i z tego trzeba się cieszyć.
        • j_uri Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 03:20
          Tylko mamy czasem juz nie ma...
    • torsten1 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 22.01.06, 15:17
      yasemin napisała:

      > Od dzieciństwa przeżywam od czasu do czasu lęk egzystencjalny. Najczęściej w
      > chwilach zmęczenia lub innych lęków, na przykład gdy jestem sama w domu albo
      > gdy robi się ciemno. Zaczyna mnie przytłaczać świadomość, że ŻYJĘ, że JESTEM,
      > że cały wszechświat ISTNIEJE, choć właściwie nie wiadomo dlaczego i w sumie
      > mogłoby go nie być. (Ale co by wtedy było?Pustka? Przecież jednak COŚ
      > musiałoby być!)I ta cała nieskończoność wszechświata, której nie sposób sobie
      > wyobrazić, i nieskończoność życia- bo nie sądzę, żeby nie było życia po
      > śmierci, na pewno dusza będzie potem żyć,

      oczywiscie ze nie ma zycia po smierci, ale jesli chcesz sie ludzic, twoje prawo.
      > jeśli nie w niebie czy piekle,

      hahaha :-_)))

      > np. w jakimś nowym wcieleniu, a kiedy nastąpi całkowity koniec tego życia,
      > absolutna śmierć?- nie wiadomo, pewnie nigdy.
      > Myślę, że oprócz mnie wiele osób przeżywa podobny lęk, bo przecież człowiek
      > jest istotą świadomą i myślącą. Powiedzcie, jak sobie radzicie z tym lękiem,
      > i jak można z nim żyć, żeby nie zwariować.

      Dam ci prosta rade: jak zaczynasz odczuwac ten lek, podejdz do drzwi i wsadz
      reke miedzy drzwi a framuge i rypnij tymi drzwiami z calej sily w lape.
      Zapewniam Cie, ze tego dnia nie bedziesz juz odczuwac leku egzystencjalnego.
      Powaga.
      • j_uri Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 03:22
        A Ty byles po drugiej stronie, czy jak to nazwac, ze wiesz ze tam nic nie ma.
        "oczywiscie ze nie ma zycia po smierci"
        Co za aroganckie gadanie.
        • torsten1 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 13:22
          >A Ty byles po drugiej stronie, czy jak to nazwac, ze wiesz ze tam nic nie ma.
          >"oczywiscie ze nie ma zycia po smierci"

          tak, bylem tam przed narordzinami. nic tam nie ma.
      • et21 Kochany, wybieraj... 07.03.06, 15:00
        Albo zmieniasz ziolo, albo towarzystwo. Do tego nie pasujesz. Osobiscie moge ci
        jeszcze powiedziec, ze zamiast przytrzaskiwac lape drzwiami wolalbym
        przytrzasnac glowe do szyny. Kolem lokomotywy. Ale co to dla ciebie i twojej
        idealnej rzeczywistoci.
    • mathias_sammer Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 22.01.06, 15:19
      Niestety, nie znamy.

      M.S.
    • adas_michnik Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 01:54
      znam, niestety, i to dobrze
      u mnie z czasem (a mam 32 lata) to przybiera rozne postacie - leku przed
      samochodem, klaustrofobii, przed choroba, przed smiercia
      mysle ze dobrze rozmawiac o tym z innymi - uswiadomienie sobie, ze inni
      przezywaja podobne leki, jakos pomaga nabrac dystansu do tego...
      poza tym ciekawa praca i udane relacje z innymi na pewno pomagaja. zycze sily
      do dalszej walki! :)
      • macarthur Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 04:30
        u mnie wystąpił po tym jak moja mama umarła na moich oczach
        • jago Az nadto dobrze.Utrata bliskich jedynie poteguje 07.03.06, 08:40
          uczucie. Pustki.I niczego innego poza pustka. Nasila sie zima. Koniecznosc
          udawania normalnego bedac jednoczesnie lata swietlne od normalnosci, jakkolwiek
          pojetej. Beznadziejnosc. Same pytania. zadnych odpowiedzi. Po co? Dlaczego? Co
          lagodzi bol istnienia? Alkohol. Nie.Przynosi bardzo dorazna ulge. Nawet nie
          ulge otepienie neutralizujace dyskomfort. Poczym wszytko wraca - jescze
          intensywniej. Bolesniej. Co z tym robic???
    • pustynka Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 09:17
      Nic nie pomaga.
      Nawet jeśli mija na jakiś czas,
      zakrzyczany przez codzienność, obowiązki, alkohol,
      to wraca za zdwojoną siłą.

      Rzeczywiście zmęczenie sprzyja.
      Urodzenie dziecka - kilka miesięcy nieustannego poczucia takiego lęku.
      Nie mija z wiekiem. Żadna terapia nie działa.
      Nie pomagają obowiązki ani udawanie, że tego nie ma.

      Wyrywa z życia, kontekstu.
      Patrzysz w niebo i boisz się,
      widzisz tłum ludzi - mrowie wylewające skądkolwiek - i boisz się.
      Przeraża ogrom: świata, wszechświata, czasu, niewiedzy, nieistnienia i istnienia...
      Czujesz bezsens całego świata i bezsens tego stanu.
      Poczucie, że głupi, zagoniony świat nie widzi tego, co tobie jawi się w całej oczywistości,
      i poczucie, że wszystko byś oddał za to, żeby jak oni móc tego nie czuć.



      Wszystkim, którzy tego nie znają, zazdroszczę.
      • triccia Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 09:55
        też im zazdroszczę, choć nie do końca
        ja odczuwam taki lek odkąd pamiętam, irracjonalny, nasilił sie kiedy wróciłam
        pewnego dnia ze szkoły a mój ojciec, którego widziałam jeszcze rano już nie żył
        wtedy po raz pierwszt zrozumiałam, że trwałość nie instnieje
        ale też min dzieki niemu mam pewność , że tak na prawdę istnieje coś wiecej
        poza codzienną krzątaniną,
        znika w momentach w których nie odczuwam siebie jako jednostki, np w tańcu,
        seksie, zapatrzeniu a jedynym lekiem jest uważne bycie w każdej chwili tylko w
        tym co mamy czyli teraźniejszości- uczę się tego, i to jest chyba
        najtrudniejsze w tym całym życiu
        Pozdrawiam


        poza tym pozwala tak na prawde życ pełniej, tak samo jak odczucie , że nie
        jestem tu po raz pierwszy i że jest ciągłość tego wszystkiego bo inaczej życie
        byłoby bez sensu i nie byłoby sprawiedliwości
        • pantarejka Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 10:45
          U mnie było podobnie. Przeżyłam szok, gdy okazało się, że moja mama - ostoja,
          bezpieczeństwo, pewność, skała - okazała się być śmiertelna. Po jej śmierci
          aktywność pomagała mi wrócić do siebie. Pojawiło się jednak mnóstwo pytań...

          Jej śmierć pozwala mi nie bać się życia. Cieszę się tą chwilą, którą mam i
          wtedy jestem najszczęśliwsza. Czasem przemknie mi przez głowę myśl: a co jeśli
          mój mężczyzna umrze, jak będę dalej żyła? To głupie, ale wiem, że życie jest
          kruche i że może się tak stać (co więcej na pewno się stanie :) - mam tylko
          nadzieję, że gdy się zestarzejemy). Swojej śmierci się nie boję. Boję się
          swojej bezradności, gdy opuści mnie bliska osoba. - To chyba egoizm.

          Kiedy miało się styczność ze śmiercią, nic już nie jest takie samo.
          Paradoksalnie jednak potrafię się bardziej cieszyć życiem, potrafię także
          intensywniej przeżywać chwile, wiedząc jak są ulotne.
      • czarownica_vip Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 23:25
        ciekawe - pierwszy raz jestem na forum
        fajnie ze inni odczuwaja to tak jak ja - juz nie czuje sie sama
        Probowalam rozmawiac o tym ze znajomymi ale patrzyli na mnie jak na wariatke
        jak probowalam wytlumaczyc jak sie czuje :-)
    • paco_lopez Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 09:26
      Ale to nie powinno cie straszyć akurat. Tortury przezyć, tragedie ogladać i
      przezywać, stracić kogoś to są dopiero lęki.
      • zella_ziege Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 10:00
        Ciekawie to sie czyta - widać, że jedni "łapią", o co chodzi, inni kompletnie
        nie. Ludzie pod tym względem chyba rzeczywiście są zróżnicowani.

        Ja również miałam podobne stany od dzieciństwa. W dzieciństwie przerażały mnie
        zwłaszcza myśl o wieczności i nieskończoności - "jak to tak może być, że cały
        czas się BĘDZIE i BĘDZIE i nigdy to się nie skończy?" Ale,jak ktoś napisał, z
        wiekiem to u mnie złagodniało.

        Ktoś inny -chyba kama897 zauważyła - że ona myśląc o sprawach "wielkich"
        odczuwa nie lęk egzystencjalny, ale rodzaj radości. Wydaje mi się, że istnieje
        coś takiego jak "doświadczenie egzystencjalne", które powstaje w ludziach (nie
        wiem czy wszystkich, może tylko tych wrażliwszych) w zetknięciu ze sprawami
        ostatecznymi. Może ono pójść w stronę doznań lękowych, ale również zachwytu nad
        światem, afirmacji własnego bycia itp. itd. To zależy od szeroko rozumianego
        życia duchowego - religijności, światopoglądu, naszego stanu psychicznego,
        pracy nad sobą. Mi na szczęście coraz bardziej udaje się zachwycać, a coraz
        mniej bać :))
        • xtrania Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 20:31
          Właśnie, to prawda,że lęk egzystencjonalny najlepiej odczuwaja dzieci. Taki lęk
          napadł mnie raz w zyciu, kiedy miałam może 7 lat. Zaczęłam sie zastanawiać, co
          to własciwie znaczy,ze Bóg jest nieskończony...Tak ogromnego strachu nie
          przeżyłam juz nigdy więcej. Chciałam się zapasć pod ziemie, żeby NIE ISTNIEC.
          a co do szczęścia z samej w sobie egzystencji to najłatwiej to odczuc patrząc na
          coś pięknego. Najlepiej samotnie.
        • jurek7 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 19:40
          zella_ziege napisała:

          > Ja również miałam podobne stany od dzieciństwa. W dzieciństwie przerażały
          mnie
          >
          > zwłaszcza myśl o wieczności i nieskończoności - "jak to tak może być, że cały
          > czas się BĘDZIE i BĘDZIE i nigdy to się nie skończy?" Ale,jak ktoś napisał, z
          > wiekiem to u mnie złagodniało.

          Miałem i mam dokładnie to samo. Rozmyślanie nad wiecznością i nieskończonością
          zawsze budziły u mnie niepokój.
        • sojkaj2 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 15:48
          a ja w dzieciństwie miałam takie potworne uczucie, że jestem tylko
          obserwatorem, że nie jestem żywa. Że moje ciało nie jest moje, tylko pożyczone,
          że patrzę na świat pożyczonymi oczami. Rodziców nie traktowałam jak rodziców,
          tylko przedmioty obserwacji. Brrr...
          Byłam kompletnie nieprzystosowana społecznie i byłam okropnym dzieckiem. Potem
          wszystko przeszło, teraz jestem inną osobą i bardzo nie chciałabym, żeby to
          głupie uczucie kiedykolwiek wróciło
    • nieprawomyslny Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 09:54
      A moze to wszystko co nas otacza to matrix? -Kto udowodni, ze nie?
      Moze my naprawde nie istniejemy jako istoty, a jestesmy tylko bytem
      swiadomosci..
      Czasem rowniez zastanawiam sie nad tym wszystkim, choc raczej nie odczuwam
      leku, predzej ciekawosc i wole poznania.
      • luty10 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 12:01
        nieprawomyslny napisał:
        > Moze my naprawde nie istniejemy jako istoty, a jestesmy tylko bytem
        > swiadomosci

        istniejemy jako istoty i jako byty swiadomosci...:)
        zapraszam

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37533&w=38020317&a=38036620
    • kres_ludzkosci jek egzystencjalny 07.03.06, 10:53
      slowskowyt.blox.pl/
      • nattashaa Re: jek egzystencjalny 07.03.06, 10:56
        To pewna pani robi codziennie na forum:)
        • kraxa oj znam, znam 07.03.06, 12:57
          Teraz juz jest lepiej, tzn. ten lęk gdzies sie tam czai, te mysli czasami
          nachodza w zupelnie nieoczekiwanych momentach- np. mówie coś i gdzies tam
          zaczynam sie zastanawiac czemu własnie uzywam tych, a nie innych słow- KTO, lub
          co o tym decydujew mojej glowie? Albo to, ze ja i moja siostra jestesmy tak
          rózne od siebie, a z tych samych genów, i wychowywane w tej samej rodzinie.
          Albo co by sie stało, gdybym kiedys np. nie popelnila blędu i nie wyszla za
          mąz, gdzie bym byla teraz. Przeraza mnie mnogosć alternatyw, czy wybieramy je
          swiadomie, czy tez rzeczy nam sie w zyciu przydarzają. Kwestie naukowe-
          dotyczace ewelucji, nieskonczonosci wszechświata potrfia mnie czasami porazać.
          Podobno wiedza wyzwala, a mnie czasami raczej zniewala- wolałabym zostac przy
          swoich wyobrażeniach. Perspektywa smierci nie tylko najblizszych ale moje
          własnej napawe mnie panicznym lękiem. Kilka miesiecy temu bylam w ciezkiej
          depresji,psychozie lękowej nawet bym powiedziala. Niby bez konkretnego powodu-
          nie miały miejsca zadne dramatyczne "zwroty akcji" w moim zyciu. Pomogła mi
          psychoterapia, ale koszmaru tych bezsennych nocy chyba nigdy nie zapomne,
          chociaz teraz wydaja sie bardzo odległe. Potrafiłam sobie nawet wkręcac, ze nie
          wiem, czy w ogole zyje- bo rok temu podczas wakacji topilam sie, i w tej
          ciemnosci własnej glowy zaczynałam nawet myslec, ze moze ja juz dawno nie zyje,
          tylko sobie tego nie uswiadamiam ( był taki film z Willisem). Szukałam pomocy
          wszedzie, ja 28 letnia baba sypialam z moja mama i jak dziecko budziłam sie z
          przerazeniem w nocy szukajac jej reki... trafilam do kssiedza, ktory bardzo mi
          pomogl-nie gotowymi receptami bynajmniej. Przeciwnie, po wysluchaniu mnie
          przyznał, ze on tak naprawde NIE RZOUMIE, bo nigdy tego nie doświadczył, ale
          polecił mi głebsze zkorzenienie sie w "zyciu doczesnym" i zakochanie sie. A
          przeciez bedac ksiedzem mógłby powiedziec, ze ja juz nie mam prawa do milosci,
          bo nie zyje z moim sakramantalnym męzem. Wtedy nie wierzyłam, ze jeszcze
          kiedykolwiek kogos pokocham, zdabede sie na cokolwiek, zyłam jak w letargu. Ale
          faktycznie, to misie przydarzyło- on był moim przyjacielem, któremu pierwszemu
          odważyłam sie zwierzyc z moich stanów. I znowu- on tego nie czuje, ale rozumie.
          On jest arczej z tych co odczuwaja "euforię istnienia", ale umiał ze mna o tym
          rozmawiac, koic moje lęki. jestesmy razem, planujemy dzieci- chociaz jeszcze
          pol roku temu byłam przekoanna, ze to nieludzkie skazywac kogos na to samo co
          aj przechodzę. Czuje radosc, czuje sens, cel. doceniam fakt, ze nie mam
          materialnych trosk, wciaz mam rodzicow, bliskich, przyjaciół. Czasami jeszcze
          ogarnia mnie drzenie- i wiecie co, najlepsze lekarstwo na to to bliski czlowiek
          obok, który pocałuje w czoło i wysłucha kolejnej absurdalnej historii, która
          urodziła sie w naszej glowie. i choc nic nie zmieni swiadomosci, ze w zyciu
          jestesmy ZAWSZE sami to dobrze wiedziec, ze jest ktos kto chciałby zdjac z nas
          chociaz troche tego ciezaru. Pozdrawim wszystkich ciepło, trzymajmy się. I
          zycze wszystkim, aby mieli kogos takiego przy swoim boku jak mój T.
      • s.haesner Ciekawosc co jest "po za" codziennym zyciu 07.03.06, 12:27
        Tez doswiadczałam takie lęki. Wiele razy. Trudno to było do wystrzymania. I
        zaczałam pytać i szukać.
        Chyba wielu filozofów i mistrzów znali taki lęk a u wielu to własnie było
        początek ich drogi poszukiwań. Cieli się dowiedzić co jest po za tym co możemy
        doświadzyć z naszymi zmyslami w codziennym zyciu. Szukali i niektórze szukali
        aż tak długo, aż znalezli..odpowiedzi... w religi, w filozofi, też niektórzy w
        psychologi.
        Przeciez to tak naprawdę ciekawy co może byc, na przyklad po naszej smierci -
        boimy się a jako ludzi teź chcemy wiedzić co raz więcej a lęk może powodować
        początek poszukiwań
    • ciotkaklotka5 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 12:22
      czasem mam takie myśli...po tych wszystkich katastrofach które miały w ostatnich latach miejsce...tsunami, ataki terrorystyczne, że to czy żyję czy nie to jest jakaś loteria ...skoro ktoś całkiem niespodziewanie zginął...również mnie mogło się to przytrafić...
      Jabyśmy wszyscy byli bilami w bębnie maszyny losującej i co pewien czas jest losowanie...

      • jago swietna analogia. Maszyna Losujaca. Przypadek pod 07.03.06, 13:02
        niesiony do rangi Zasady Organizujacej Wszechswiat. Trudno oprzec sie wrazeniu,
        ze jestesmy mieszkancami globalnego kasyna. Determinizm perforowany. Korytarz i
        drzwi po obu stronach. Otwarte. Lecz nie wszystkie. Nie wierze by nasz, w
        najlepszym przypadku kilkudziesiecioletni pobyt tutaj zaslugiwal na
        porzedluzenie w nieskonczonosc. Ani nasza przypadkowa "tozsamosc". Angst.
        • ciotkaklotka5 Re: swietna analogia. Maszyna Losujaca. Przypadek 07.03.06, 15:26
          "mieszkancy globalnego kasyna" bardzo mi się podoba to sformułowanie:-)

          Nie wierze by nasz, w
          > najlepszym przypadku kilkudziesiecioletni pobyt tutaj zaslugiwal na
          > porzedluzenie w nieskonczonosc

          so what we are living for...?

          chrześcijaństwo daje cel...Bóg cię kocha...ciebie...i już nie jesteś bilą...jesteś wyjątkowy...
          być może religia powstała żeby ukoić lęk egzystencjonalny...
          przypadkowej egzystencji...

          No ale odrapac życie z religii i pomyśleć o tym ,że ziemia jest okrągła...
          no ten cały wszechśwait gdzieś tam hen...i śmierć i wogóle...i samochód który jedzie za szybko i choroba...katastrofy...

          może faktycznie ci co czują więcej, co obdzierają z świat warstw mają ciężko



          • jgrowiec Re:Religia powstała aby ukoić lęk egzystencjonalny 07.03.06, 21:53
            Sądzę że to raczej miły skutek uboczny powstania religii niż przyczyna.

            Przyczyną powstania religii była zapewne ignorancja. Niezrozumienie. Strach
            przed tajemniczym i niepojętym światem zewnętrznym. Świat zewnętrzny w
            oczywisty sposób stawał naprzeciw (instynktownie pojmowanej) potrzebie
            przetrwania.

            Z drugiej strony, tzw. Sein-schmerz, Weltschmerz itd., to może być z kolei
            skutek uboczny pokonywania kolejnych barier niezrozumienia, ujarzmiania
            kolejnych konwencjonalnych lęków (przed chorobami, dzikimi zwierzętami...),
            itd.

            Reasumując, jestem za tym żeby starać się zrozumieć, a nie poczuć...
            Determinizm jest nie dla mnie, ale wiele zjawisk da się z dużą dokładnością
            opisać. Na przykład szczątkowy (pomijalny) wpływ naszych osób na dzieje
            Wszechświata.

            Pozdrawiam,
            szczęśliwy nihilista :-)))))))))))))))
    • romain Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 13:41
      Hej,
      Ciesz się, że masz ten.. lęk. I nie radź sobie z nim. Zostaw go w spokoju... Wyobraź sobie
      rozgwieżdżone niebo nad Tobą.. Leżysz na łące i patrzysz na przelatujace meteoryty, wkoło ciemnosć i
      cisza, a Ty... nie odczuwasz tego lęku. Nie działa na Ciebie ogrom kosmosu, ani zagadka, co jest dalej..
      i pytanie - co Ty tu robisz? Byłoby to jak lizanie loda przez szybę. Jeśli jednak ten lęk towarzyszy Ci,
      gdy jesz kanapkę z serem? Co wtedy? Z tym sie żyje. Po prostu. To, co - jak rozumiem - przeraża Cię,
      mi pomaga. Dystans do bieżących spraw jest potrzebny. Gdybym nie miał tego leku napisałbym tak jak
      Ty tylko inaczej - Jak można bez niego żyć, żeby nie zwariować? Na szczęście jest. Cieszmy się, źe
      ciągle nas przeraża.
      Serdecznie pozdrawiam - r.ciepliński
    • carloss3 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 14:31
      Ja też często rozmyślam o podobnych sprawach. Próbuje wyobrazić sobie ogrom
      Wszechświata, nieskończoność, wieczność, uświadamiam sobie ,że jestem.
      Pojawiają się wtedy egzystencjalne pytania: po co jestem?, po co jest świat,
      skąd się wziął?itd. Próbuje pojąć choć trochę z tych rzeczy, ale uświadamiam
      sobie, że to nie do ogarnięcia przez człowieka. Może po śmierci ciała...
      Nie czuje jednak lęku, tylko coś w rodzaju szacunku wobec tych pojęć, ktorych
      nie zrozumiem, szacunku dla Boga. To dobrze jeżeli człowiek odczuwa taki
      respekt dla tego co nieznane, bo śa ludzie, którzy bronią się przed myśleniem o
      tych sprawach i np. nie chcą nigdy zostawać sami, albo włączają sobie głośną
      muzykę, po to,żeby oddalić myśli o np. śmierci. Moim zdaniem to negatywna
      postawa, bo ze świadomością śmierci trzeba się osowić jak najwcześniej i nie ma
      co na siłe szukać zajęcia żeby o tym nie myśleć.
    • dci Re: 07.03.06, 15:44
      na pewno alkohol nie pomaga nawet szkodzi jeszcze bardziej,czas leczy rany i
      lęki trzeba się pogodzić ze światem ludźmi żyć w zgodzie z naurą i ze sobą być
      dobrym człowiekiem,szukać Boga,ważne jest samo życie -to nasz dar od
      wszechświata!!!nauczmy się z niego odpowiednio korzystać a lęki miną jak
      człowiek jest szczęśliwy to nie ma takich lęków a co zrobić żeby być
      szczęśliwym?małymi kroczkami pomaga znalezienie sobie jakiegoś ciekawego
      zajęcia,trzeba też odpocząć od stresów -może wyjazd na wycieczkę poznanie kogoś
      nowego ciekawego,książki filmy może pies może kot,ogólnie pomaga oddziaływanie
      silnie na wszystkie zmysły...wzrok,słuch ,dotyk,zapach,smak, a uzyskanie
      najlepszego efektu to połączenie wszystkich bodźców ,nasz otępiony telewizją
      umysł nie zrozumie wszechświata a takie lękiegzystencjonalne biorą się z tego że
      sumienie ma do nas pretensje może trzeba zmienić swoje życie całe?od
      początku...człowieka można zdefiniować a jego lęki wyleczyć mamy tu wszystko co
      nam do tego potrzebne
    • ala-a Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 15:50
      Powiedzcie, jak sobie radzicie z tym lękiem,
      > i jak można z nim żyć, żeby nie zwariować.


      miec swiadomosc ,ze przejdzie ;)
    • hayek1 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 16:32
      Doskonale znam uczucie, które opisujesz, jednak w moim przypadku objawia się ono
      nieco inaczej. Na codzień te myśli, które przytaczasz, nie wywołują we mnie
      żadnych uczuć - są po prostu ciekawymi pytaniami, na które być może nikt nigdy
      nie pozna odpowiedzi. Tylko od czasu do czasu, z wiekiem niestety coraz
      rzadziej, przemyślenia takie przenoszą się u mnie ze sfery intelektu do sfery
      uczuć. Trwa to zazwyczaj kilka sekund - serce mi przyspiesza, czasem miewam
      lekki zawrót głowy, przez chwilę czuję się jakbym nie był sobą. Nie jest to
      strach, szczególnie, że nie ma się czego bać (osoby które wypowiadając się w tym
      wątku wspominały o lęku przed śmiercią swoją czy najbliższych chyba nie wiedzą
      do końca o co chodzi) - jest to bardziej coś w rodzaju niepokoju, chwilowej
      rzeczywistej świadomości swojej nieskończonej małości, bezmiaru swojej niemocy
      poznawczej. I choć jestem w stanie odtworzyć potem swój tok myślenia (a jest on
      mniej więcej taki, jak go opisałaś) to nie jestem w stanie odtworzyć tego
      chwilowego uczucia niepokoju, tego chwilowego olśnienia, kiedy zdaje sobie
      sprawę z tego, że "wiem, że nic nie wiem". Doświadczyłem tego zaledwie kilka
      razy w życiu, ostatni raz może z 5 lat temu. W przeciwieństwie do Ciebie, bardzo
      lubię to uczucie, choć po przeczytaniu Twojego posta zdałem sobie sprawę, że
      jeśli towarzyszy komuś zbyt często to faktycznie może być uciążliwe dla
      psychiki. ;-)
      • croyance Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 15:13
        O, to to. Ja sie tu juz nieraz zalilam.
        Mam tak caly czas, za co winie zwiazki chemiczne w mojej glowie.
        Tego nie da sie wytrzymac.
        Caly czas, bez przerwy. Chwile, kiedy mnie to opuszcza, moge policzyc rownie
        precyzyjnie, jak Ty chwile, kiedy Cie to nawiedza.
        Szlag by trafil taka swiadomosc ;-(((
        • croyance Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 15:14
          I dodam, ze jestem bardzo szczesliwa, nic mi nie brakuje, tylko ten cholerny
          lek psuje mi zycie i zasnuwa cieniem.
    • gadula Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 16:46
      nie bierzesz udzialu w dyskusji co wskazuje na to, ze cie ten temat nie
      interesuje - pewnie to robota jednego z administratorow.
      jak przyjdzie ci ochota na wymiane zdan to pomysl nad odpowiedzia na takie
      pytanie jak twoje zycie uczuciowe, parterka, milosc. jak to wyglada u ciebie.
      nie jestem specjalista lecz z tego co wiem w takich wypadkach jest bardzo
      trudno o uczucie i mysle, ze tu lezy rozwiazanie na twoje problemy. jak sie
      zakochasz w kims to i zaczniesz kochac zycie, innych ludzi. destruktyna czesc
      naszego zycia zacznie ci sie oddalac...
      postaraj sie o wiekszy kontakt z innymi, bo ci go powaznie brakuje. i ucz sie
      ufaxc innym...to kilka luznych rad.

      • gadula Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 16:59
        oczywiscie to wszystko znam z autopsji co jest podparte introspekcja salto
        mortale i empatia wysublimowano-stlumiona :-))))
        • grzalka Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 19:45
          znam, miewam regularnie, bardzo to meczące
          pierwszy "atak" miałam jako przedszkolak ;)
          niestety ani mąż, ani dzieci, ani ogólne zadowolenie z życia na to nie wpłynęły
          • prober Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 20:02
            Stawiam hipotezę. Otóż:

            1. Wiesz, że żyjesz.
            2. Nie wiesz, że nie żyjesz.

            Czy źle jest człowiekowi, kiedy mocno śpi i o niczym nie myśli, nic nie czuje ?

            Proszę o komentarze.
          • gadula Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 20:44
            grzalka napisała:

            > znam, miewam regularnie, bardzo to meczące
            > pierwszy "atak" miałam jako przedszkolak ;)

            ha ha ha ha ha ha
            dobre
      • yasemin Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 15:24
        Witam, jestem tu wreszcie :)
        Przez dlugi czas nie zagladalam na to forum, poniewaz poczatkowo na moj post
        przyszlo malo zadowalajacych odpowiedzi, wiekszosc osob nie rozumiala tego
        problemu (moza poza autorka postu z owymi slowami z rosyjskiej piosenki),
        dlatego myslalam, ze nic wiecej ciekawego nie przyjdzie i przestalam tu
        zagladac. Dzis patrze- a tu cala masa postow na temat leku egzystencjalnego, i
        rzeczywiscie, okazuje sie, ze sa osoby, ktore tez to przezywaja! Bardzo mnie to
        cieszy, ze nie jestem sama. Natomiast w ciagu tego czasu przemyslalam sobie
        temat i stwierdzilam, ze... ten l€k egzystencjalny wraz z tym, czego dotyczy-
        egzystencja, trzeba po prostu zaakceptowac. Tak jak wiele innych negatywnych
        uczuc i problemow, ktore sa czescia naszego zycia i nie mozna od nich uciec,
        trzeba z nimi zyc. Mysle, ze zewnetrzne czynniki w niewielkim tylko stopniu
        wplywaja na ten lek egzystencjalny, moga go tylko wzmacniac lub lagodzic, ale
        samo jego pojawienie sie wystepuje niezaleznie od nich: przyczyna jest
        zazwyczaj rozwinieta swiadomosc i te podstawowe pytania, ktore stawia sie w
        dziecinstwie: skad wzial sie swiat, kto stworzyl Boga, kiedy sie skonczy
        wiecznosc, gdzie sa granice wszechswiata itp. W moim przypadku tak wlasnie
        bylo. Wydaje mi sie- i tez mowie to na podstawie wlasnego doswiadczenia-
        ludziom, ktorzy malo przezyli jakichs powaznych zyciowych wstrzasow, trudniej
        jest zaakceptowac rozne cierpienia, a wiec takze i ten l€k. W moim zyciu nie
        bylo zbyt duzo cierpienia, oprocz tego, ze mi rowiesnicy troche dokuczali w
        dziecinstwie, bo bylam bardziej rozwinieta intelektualnie, no i dostawalam
        nieraz od mamy po pupie za niegrzecznosc. Mlodosc mija mi raczej spokojnie,
        studiuje sobie, rozwijam moje zainteresowania, realizuje marzenia. Ale sa
        sytuacje kiedy widze, ze nie zawsze mozna wszystko miec, ze trzeba troche
        pocierpiec- jednak wszystko da sie przezyc. Tak samo i l€k egzystencjalny.
        Jesli chodzi o milosc... tak, pare razy sie zakochalam, kiedys nawet
        szczesliwie, choc i tak sie skonczylo, ale rzeczywiscie, samo uczucie milosci
        pomaga, nie przezywa sie wtedy leku egzystencjalnego. Szkoda, ze ono nie zjawia
        sie na zawolanie...
        • gadula Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 09.03.06, 00:18
          to co napisalas jest b. interesujace.
          z tego co wiem to w przypadku gdy bylas zakochana i zdalas sobie sprawe, ze nie
          masz tego typu problemow powinno ci to w jakis sposob pomoc - mimo wszystko -
          to bylo (ja tak bym to ujal) pewna integracja na wyzszym szczeblu stad tez i
          twoje doswiadczenia powinny miec inny charakter -conajmniej.
          mysle, ze powinnas porozmawiac ze specjalista w tej dziedzinie... to nie jest
          temat na dyskusje na tym forum ani ja nie jestem odpowiedni do tego typu
          dyskusji.
          • croyance Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 13.03.06, 15:17
            Mnie sie nasililo, jak sie zakochalam. Kontakt z prawdziwa miloscia doprowadzil
            mnie do przerazenia o zycie ukochanej osoby.
            Teraz jestem panikara, boje sie, ze ukochanemu czlowiekowi cos sie stanie,
            histeryzuje i jestem w strachu.
            Chcialabym miec dziecko, ale jak pomysle, jaki bylby to strach (najpierw o
            bezpieczenstwo ciazy, potem o zycie noworodka etc. etc. przez cale zycie!) to
            jestem wykonczona nerwowo na sama mysl.
    • martwydusz Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 20:03
      jak sobie radzić z tym lękiem? jak można z nim żyć, żeby nie zwariować?
      jak z każdym lękiem. uświadomic sobie czego tak naprawdę sie boję. znaleźć
      prawdziwe źródło tego lęku ponieważ czasami tak naprawdę nie jesteśmy tego
      świadomi choć wydaje nam się że wiemy czego sie boimy. czasami przerażać może
      pustka ale ją można zabudować...
      ...świadomość jest błogosławieństwem i kluczem do nieśmiertelności...
      • poncjuszpilat Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 21:15
        Witajcie, znam ten lek o ktorym mowicie od wielu, wielu lat. Swiadomosc nie jest
        zadnym kluczem do niczego: pisze to facet, ktory przeszedl wieloletnia
        psychoanalize. Swiadomosc tylko poteguje bol, nie lagodzi leku, nie daje
        odprezenia: daje tylko cos co okreslam na wlasny uzytek: spokojem przerazenia,
        to znaczy takim stanem, w ktorym mozna zapanowac nad swoim przerazeniem na tyle,
        zeby nie wydostawalo sie na swiatlo dzienne.Swiadomosc pozwala patrzec mu
        codziennie w twarz z milczaca rozpacza. I tyle....wszyscy oczekujemy od zycia
        jakiejs tajemnicy, ....kluczy, obietnic...tymczasem nie ma niczego takiego.
        Jestesmy sami, po nic i dla niczego. Jedyna wzniosloscia na jaka nas stac jest
        umiec przyjmowac to z godnoscia: moze to potraficie, ja niestety nie. Pozdrawiam
        wszystkich.
        • poncjuszpilat Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 21:22
          A, zapomnialbym: wszystkim Wam polecam goraco film Donnie Darko. Lepsze i tansze
          niz prochy.
          Zycze wiosny.
          ..."dwanaście tysięcy księżyców za jeden księżyc sprzed lat..."
        • martwydusz Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 05:38
          pozwoliłem sobie użyć przenośni bo taka jest moja naturalna ekspresja i w taki
          sposób komunikuję sie ze światem zewnętrznym. ale uświadomiłeś mi wyraziłem się
          nieprecyzyjnie. świadomość to nie klucz (to porównanie nie jest takie złe
          jeżeli weźmiemy pewne okoliczności) a raczej mapa dzięki której możemy odnaleźć
          to czego szukamy. można oczywiście nadal błądzić jeżeli nie potrafmy czytać
          mapy.
          bardzo mi przykro stary za twoją psychoanalizę (mam tylko nadzieję że za to nie
          zapłaciłeś) ale ten sposób na szukanie rozwiązania problemów może być jedynie
          początkiem długiej drogi. może się także okazać że wybrałeś droge która wcale
          cię ne zaprowadzi tam dokąd chciałbys zmierzać. psychoanaliza nie zaprowadzi
          cie do źródła, sczególnie gdy jest źle przeprowadzona. radziłbym najpierw
          znaleźć tę mapę a dopiero późnej wybrać drogę.
          życie nasza egzystencja co za tym idzie nasze problemy i lęki to proste
          odpowiedzi jeżeli potrafisz zadać proste pytanie.
    • norbi_77_wwa Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 21:12
      Przeczytaj tekst na stronie:
      www.palys.interq.pl/Pytania/Jak_wyglada_niebo.htm - jest bardzo
      krzepiący...
      • pantarejka Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 10:58
        Przeczytałam - poczułam się mocniejsza, silniejsza, odczułam radość i pokój...
    • bluefoto Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 07.03.06, 22:20
      Ja bardzo bym nie chciał doświadczyć śmierci klinicznej w trumnie ---->
      wyobrażacie sobie ?? 2 metry pod ziemią ??M A S A K R A !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • koktajlmolotowa Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 05:48
      Ja to mam wyrzuty sumienia zawsze,ogólne bez konkretnego powodu.
      • sadgirl1 Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 08.03.06, 10:02
        A u mnie takie stany wzmożonej świadomości objawiają się nie tyle lękiem, co
        uczuciem "patrzenia ze zdziwieniem z boku" na cały świat. Po prostu często
        zdarza mi się konstatować bezsensowność wielu ludzkich poczynań, tą całą
        zwariowaną codzienną krzątaninę, pogoń za niewiadomo czym, a wystarczy
        popatrzeć na dzieła natury : niebo, trawę, kota i to powoduje jakiś
        niewypowiedziany spokój, czy nawet olśnienie doskonałością bytu. Czuję się
        wtedy częścią tego wszystkiego i to powoduje spokój. Wtedy pytania, co stanie
        się ze mną po śmierci nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia...
        • karolinadonner Re: Lęk egzystencjalny- znacie to? 10.03.06, 02:06
          Czytalam wiekszosc z tych postow, bo "tez tak mam" a raczej miewam.

          Nie sadze ze gdyby rodzice uprawiali seks o sekunde dluzej ... i ze wszystkie dzieci rodza sie z przypadku - gdyby nasze istnienie bylo aktem przypadku nie byloby lekow egzystencjanych. Pytania o sens istnienia to pytania z glebi i o istnienie naszej podswiadomosci, ego, ducha, wreszcie Boga. Latwo mozemy wiec zalozyc ze istnieje Bog i jego Boski plan, nie ma wiec dziela przypadku.

          Oczywiscie czym innym jest lek egzystencjalny a czym innym lek przed smiercia i moze wlasnie ten drugi (a moze jednak oba) podpowiada nam, ze powinnismy przezyc nasze zycie swiadomie i duchowo. Boimy sie pustki ktora po nas zostanie i w ktora zostaniemy wchlonieci (oczywiscie nie wiem czy tak bedzie, ale tego sie boimy), boimy sie dlatego, ze nasze zycie jest niepelne. Mysle, ze codziennosc wypiera z naszego zycia magie - znaki pielgrzyma (Coelho), czy spokoj i radosc spelnienia, ktorej ucza buddysci, itd.

          Owszem, boje sie smierci, swojej, ale czesto innych zupelnie przypadkowych ludzi. Boje sie smierci ludzi, ktorzy ranili innych, bo nie beda mieli szansy juz niczego naprawic, boje sie smierci ludzi, ktorzy umarli zranieni bo nie zaznali szczescia. Czesto kiedy umrze jakis znajomy dwudziestoparoletni chlopak lub dziewczyna, zastanawiam sie czy umarl ze strachem czy szczesliwy i ile chcial lub mogl zmienic w swoim zyciu. I czy chcialby nie umierac ... Nad wieloma rzeczami sie zastanawiam ...

          Pamietam jeden z moich momentow. Ktoregos dnia po pracy bieglam ni to w pospiechu ni to zamyslona po jakies zakupy, kiedy wyszlam ze sklepu na dworze zrobilo sie ciemniej, szaro-czerwone niebo, duszno a wiatr jakby zmeczony unosil sie w powietrzu ... nadciagala niezwykla burza, nie wiem dlaczego nasunelo mi to na mysl wojne i polecialo wszystko razem, chcialam krzyczec patrzac w brudno purpurowe niebo, bylam tak smutna, tak bardzo smutna, ze pomyslalam, ze gdyby Bog byl czlowiekiem, czulby tak samo, jak ja wtedy czulam.

          Z moimi lekami nie borykam sie czesto, powiedzialabym jednak intesywnie. Zabawne jest to, ze kiedy czytam arykuly o kosmosie i wrzechswiecie (Nauka i Swiat) zaczynam naprawde sie bac, trudno powiedziec czego - doskonalosci, nieskonczonosci, pseudoolsnienia.

          Czasem boje sie rowniez siebie - moje wlasne rozmowy swiadomosci z nieswiadomoscia, sytuacje kiedy ktos pyta a ja odpowiadam - slyszac swoj wlasny glos "dowaduje sie" czyli uswiadamiam sobie co mowie, mysle ze dla wielu bedzie to wielkie "o co cho" zwlaszcza dla mezczyzn, zauwazylam ze oni raczej innego rodzaju problemy maja, ale spodziewam sie ze kilka kobiet bedzie wiedzialo o czym mowie. Oczywiscie dylematy - dlaczego akurat to przyszlo mi dl glowy, dlaczego to lubie, dlaczego tak uwazam ... To moglby byc watek na zupelnie inny temat, ale czesto boje sie tego wlasnie, czym jestem.

          Intuicja zaprowadzila mnie w rozne rejony poznawania siebie.
          Polecam zatrzymanie sie nad swoimi snami, zwlaszcza jesli przezylismy je intensywnie, choc ich nie zrozumielismy, czasem odpowiedz nadejdzie pojdzie.

          Kiedys przysnilo mi sie cos bardzo zaskakujacego - rozmawialam z dwiema kolezanki z liceum, stalysmy na jakims pagorku, nagle zobaczylam cos jak wiatr (jesli mozna zobaczyc wiatr) ktory wchlonal sie w mnie, "wszedl" mi do brzucha, pamietam ze zawirowalo mi w glowie i poczulam sie tak wlasnie jakbym wlasnie miala umrzec, albo raczej zostac unicestwiona, zniknac ... Wtedy cos we mnie, nowa niezna ja - ja matka siebie samej - ktora sie odrodzila, wydostala ze mnie - tak to poczulam, wypowiedziala(m) szybko: bedziesz mi posluszna, bedzisz mi poszluszna, bedziesz mi posluszna. Poczulam spokoj, wszystko ucichlo, slonce swiecilo, niebo sie rojasnilo ... spokoj.

          Historia dziwna, byc moze dla niektorych zabawna. Indianie wierza, ze sen to rzeczywistosc, a rzeczywistosc jest tylko odbiciem snu. Ten sen uswiadomil mi jedna rzecz - nie nalezy bac sie wlasnej magii. Kiedys balam sie, ze jesli poprosze o spotkanie tego chlopaka i niby trafem go spotkalam, albo bardzo bede chciala te buty i nagle mama przyniesie je - pomyslalam ze ci sie spodobaja, to beda to tylko sztuczki slugi szatana, ktory przyjdzie ktorego dnia i powie - dostalas buty, spotkalas chlopaka, trzeba bylo prosic o cos wiecej, balas sie, twoja strata, teraz nadszedl czas zaplaty. Myslalas ze masz moc? hahaha, nie moja droga, nie ty mialas moc, to moc miala ciebie. I wtedy stanie sie cos np. zwiariuje i nie bede juz soba albo mnie wcale nie bedzie choc wedlug innych bede istniala i bede czynic zlo lub matka moja cierpiec bedzie.


          Po tym snie przeczytalam wiele rzeczy, wiele rzeczy przemyslalam, polecam goraco artykul o HUNIE ( www.bochenia.pl/index.php?option=content&task=view&id=252&Itemid=155&limit=1&limitstart=0 ), polecam medytacje, polecam wszystko co Was wzbogaci, polecam milosc przede wszystkim milosc prawdziwa polecam na te i inne leki. Leki dowodem sa na to ze jestesmy istotami uduchowionymi, nie nalezy sie ich bac, choc sie przeciez boimy, nalezy chyba posluchac krzyku wlasnego istnienia i zastanowic sie nad jego przeslaniem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja