katarzyna27
06.11.02, 19:30
Chcialabym poznac Wasze opinie na ponizszy temat.
Czy warto tkwic w zwiazku (malzenstwo), z kims kogo się nie kocha, ale ma się
z nim dziecko? Dziecko (5 lat) jest bardzo przywiazane do ojca i ma z nim
dobry kontakt.
Z mezem jestem ponad 6 lat, ale jest to dla mnie zwiazek pozbawiony milosci,
szacunku, intymnosci. Od poczatku malzenstwa były konflikty, awantury,
wyzwiska, mimo tego maz był przekonany, ze go nie zostawie. Jakies pol roku
temu powiedzialam koniec i wyprowadzilam się. Na krotko, wrocilam po 2
miesiacach, bo myslalam ze jednak będzie tak lepiej dla dziecka, bo maz się
zaklinal, ze zrozumial swoje bledy i ze się zmieni.
Zmienil się, to fakt, ale niekoniecznie w kwestiach, które zawsze mnie
bolaly, bo nadal w chwilach nieporozumien slysze wyzwiska, brak jest
szacunku, dialogu. I wiem, ze go nie kocham, zreszta nigdy go nie kochalam,
wyszlam za niego, bo bylam glupia. Zaszlam w ciaze w mlodym wieku i balam się
się zostac sama (w miescie, w którym mieszkam nie mam rodziny, a wówczas
nawet nikogo bliskiego). Wiem, ze teraz bym tego nie zrobila.
Dylemat, który mnie gryzie to to czy warto utrzymac ten zwiazek dla dziecka?
Czy to nie jest oszukiwanie go? Czy za 20 lat nie spojrzy mi w oczy i nie
powie ‘jak moglas odgrywac taki teatr w domu?’ Czy powinnam poswiecic swoje
ewentualne szczescie w zwiazku z kims innym na rzecz utrzymania biologicznej
rodziny? Rodziny, która dla mnie jest zimna i sztuczna, brak w niej ciepla,
milosci, zrozumienia.
Dodam, ze od jakies czasu spotykam się z czlowiekiem , którego kocham, który
czuje ze jest moja druga polowa. Kochamy się oboje, on nawet snuje plany o
naszej przyszlosci, ja usmiecham się to slyszac, a tak naprawde boje się
tego. Boje się czy nie zrobie krzywdy dziecku i mam ogromne wyrzuty
sumienia, ze oszukuje, mimo, ze go nie kocham, ale wciąż, mojego meza.
Czy mam zapomniec o milosci, która znalazlam, poswiecic się dla dziecka i
zostac w ‘sztucznej’ rodzinie czy postawic wszystko na jedna szale i budowac
nowy cieply dom, z osoba, która kocham, jednoczesnie sprawiajac dziecku
cierpienie burzac mu dotychczasowy swiat?
Może ktos z Was przezywal podobne dylematy.