Czy mam prawo tak czuć?

26.01.06, 10:27
Znamy się od od 2 lat , mamy po 29 i 33 lata. Pisalam juz kiedys o moim
związku , pytalam czy w ogóle ma sens. Ciągle jesteśmy razem ,ale coraz
bardziej czuję,że coś jest nie tak. Kiedy chcę porozmawiac poważniej o nas , o
naszym związku, o przyszłości on mówi , że jest zmęczony, że to nie pora na
rozmowy.Męczy mnie to ,że my nic razem nie planujemy ,a kiedy mu to mówię
odpowiada, że przecież planujemy wczasy, wycieczki, pójście do kina. Tak jakby
nie rozumiał o co mi chodzi.Nie lubi też mówić o uczuciach,jedyne na co się
zdobywa to zapewnienie ,że mnie lubi i że mu zalezy na mnie . Na razie konczy
studia i to jest dla niego najważniejsze.Czasami jest mi bardzo smutno, nie
wytrzymuję tego i mówię mu wtedy , ze to nie ma sesnu choć zależy mi na nim.A
on stwierdza wtedy ,ze marudzę, że nie wie o co mi chodzi.Nie wiem co zrobić!
Może za d uzo od niego żądam...Ja marzę i zawsze marzylam o zalozeniu rodziny
a dla niego nie jst to najważniejsza sprawa.Ma pracę, mieszka z rodzicami w
sumie ma już życie ułozone .Mamy chyba inne potrzeby!!!!!!!!!!
    • kaaarolinkaa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:33
      bo marudzisz-czy Ty nie mozesz zadecydowac? czy on musi-widze ze ta sytuacja Ci
      nie opowiada-sluchaj-jak facet ma ochote i plany sie zenic to sie zeni, ne
      patrzac na studia, ani na nic-zareczyc sie mozna pobrac po dyplomie jesli juz
      tak strasznie chce, prawda? i dobrze o tym wiesz, bi znasz pary ktore hajtnely
      sie w czasie studiow i innych waznych rzeczy... On po prostu nie ma zamiaru sie
      zenic!!-dobrze mu tak, jak jest! moze za jakis czas bedzie chcial ale watpie. Z
      moich doswiadczen i i obesrwacji wynika ze jak facet chce to od razu- takie
      dochodzenia latami do wniosku ze jedank cchce to jest mdle. Zobaczysz-jak
      znajdziesz faceta ktory bedzie chcial sie z Toba ozeniac to po mies chodzenia
      bedzie juz sie chcial oswidczac a jak trafiasz na dupka ktory nie umie sie
      okreslic to tak wlasnie jest ze po 2 latach on wciaz ne wie-to jzu nie bedzie
      wiedzial. I nic dziwnego ze go wkurza gdy o tym mowisz-zaczynasz temat dla
      niego ne wygodny. mja koleznaka czekala tak chyab z 5 lat a z w koncu go olala,
      pzanala faceta i po 2 mies sie zareczyla. Powodzenia
      • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:39
        Ja już nie mam siły ciągle mu tego tlumaczyć. Kazda taka rozmowa kończy się kłonią!
        • kaaarolinkaa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:47
          a co chcesz mu tlumaczyc?? on wie o co biega tylko nie chce sie zenic, po
          prostu!!!i nic, zadne rozmowy tego nie zmienia.
    • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:41
      Mężczyźni nie znoszą, gdy się egzekwuje od nich cokolwiek "w imię miłości". Po
      prostu, Oni się cieszą z samego faktu obcowania z kobietami, a to przecież nie
      musi iść w parze ze ślubem. Tam nie ma jakiegoś drugiego dna, po prostu, gdyby
      Twój facet chciał, to pewnie by się zdeklarował. Ponadto, mężczyznę, który w
      wieku 33 lat mieszkającego z rodzicami nigdy nie nazwałabym ustawionym, raczej
      wygodnym... Odeszłabym - lepiej odejść wcześniej i z godnością!!! Powodzenia.
      • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:51
        KIedy spytała sięgo co i kto jest dla niego najważniejsze powiedział :"rodzice ,
        wiem ,że powinnas być ty i też jesteś wazna..." Nie wiem ,że poczulam się żle
        kiey tak powiedział. Bo choć bardzo kocham moich rodziców to jednak on jest dla
        mnie najważniejszy, z nim chę budować moją przyszłóść, założ rodzinę. Nie
        zareagowałam na to ,ale dziś kiedy o tym pomyślę czuję ze tak nie powinno
        być!!!!.I znowu musiałabym z nim poropzmawiać ,a to jest bez senu. Co mu
        powiedzieć ?
        • kaaarolinkaa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 10:54
          ze masz juz go dosc i ze nie chcesz z nim sie wiecej spotykac bo nie masz
          ochoty sobie z nim zycia zmarnowac- i tak Cie rzuci i tak, gdy spotka kogos z
          kim bedzie sie chcial zwiazac na stale. Bo juz sobie marnujesz zycie bedac z
          kims kto WYRAZNIE Ci mowi ze nie jestes dla niego najwazniejsza. Juz chyab
          wyraznije nie moze pwoiedziec-co ma zrobic-zbic Cie pasem po tylku zebys sie od
          niego odczepila ze swoim pragnieniem zwiazku? on i tak sie z Toba nei zwiaze i
          tak, caly czas Ci daje to do zrozumienia.
          • horpyna4 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 12:45
            Ida, albo przyjmujesz faceta "z dobrodziejstwem inwentarza", albo go skreśl.
            Żadne rozmowy, namowy, pretensje nie mają sensu, co chyba sama widzisz. Jeżeli
            kochasz go pomimo tego wszystkiego, to się go trzymaj, ale nie jęcz. Ale skoro
            widoki na utrzymanie na serio tego związku są mizerne, to poślij go w diabły od
            razu i nie trać czasu, bo życie jest krótkie.
        • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 13:13
          Miałam kiedyś taką sytuację: byłam z moim byłym chłopakiem na weselu, przez
          całą zabawę najbardziej intrygowały i interesowały go inne kobiety; byłam
          wściekła. Gdy zwróciłam mu uwagę, odparł, że bym się nie martwiła,
          ponieważ "też" mu się podobam... Moja wściekłość sięgała wtedy zenitu przez
          to "też". Z perspektywy czasu, można się jednak temu przyglądnąć z chłodem
          popatrzeć, że to banalne i śmieszne. Ale zarówno rzeczami banalnymi jak i
          ważnymi, rządzą schematy. Kiedyś czytałam wywiad z Vayą Con Dios, zapytana o
          trzy największe wartości w życiu, wymieniła: 1. dziecko, 2. fortepian, 3. mąż.
          Zastanów się Iga, czy wystarczy Ci bycie np. trzecią! Nie sądzę by Twój chłopak
          nagle zmienił hierarchię i postawił Ciebie na pierwszym planie! Sama powinnaś
          dokonać przewartościowania we własnym życiu, bywa smutno na początku, ale
          poczujesz po jakimś czasie powiew świeżości - zobaczysz...
    • no1teresa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 13:29
      szkoda czasu, naprawde, i nerwow, i tego żebrania o milosc - kiedys tak to ocenisz
      tak jak on "nie rozumie", tak ty nie chcesz przyjac do wiadomosci i tym samym
      krzywdzisz sama siebie
      dla niego jestes, bo jestes, bo jeszcze nie poznal tej jedynej
      • eirinn Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 13:34
        Nawet jeśli uda Ci się zaciągnąć go do ślubu, będziesz wrogiem nr 1 dla jego
        rodziców, jako ta, która odebrała im jedyny cel w życiu. Poza tym oni sa
        przykładem ludzi, którzy "urodzili sobie" dziecko po to, żeby się nimi miał kto
        zająć na stare lata. Znam taką rodzinę, synuś ma już 40, na wakacje tylko z
        tatusiem, a rodzice trzęsą się ze strachu, że zjawi się jakaś "obca" i będą
        musieli się z nią podzielić synkiem, domem itp. Uciekaj od nich jak najdalej,
        on jest stracony dla normalnej kobiety.
        • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:11
          Ale kiedy mówię mu ,że jest mi ciężko, że powinniśmy się zastanowić nad tym czy
          ma sens bycie z sobą on mówi ,że "przecież zależy mi na tobie" .Tylko,że gdy
          mówię mu o swoich uczuciach, tym , co mnie męczy , martwi on zaczyna się bronić
          i mówi ,że jest zmęczony, ,ze ma tego za dużo , że muszę go zrozumieć .Wiem ,ze
          on chce ze mną być ,ale czegoś mi w tym brakuje. Jego nie cieszy mówienie o
          rodzinie, o dzieciach. Woli skupić sie na planowaniu wyjścia ba basen , na
          kupieniu mi czegoś do ubrania.A mnie to przestało cieszyć.Potrzebuję czegoś więcej!
          • kaaarolinkaa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:23
            ale nad czym on ma sie zastanawiac?? przeciez jemu jest dobrze-on nie chce tego
            zmieniac!!! wiec czemu ma o tym myslec jak jemu jest dobrze?? to Ty pomysl ze
            chyba jesli chcesz czegos czego on Ci nie da, nie chce dac to znaczy ze nie da-
            cczego sie spodziewasz-ze wyciagniesz taki argument ze on padnie na twarzi
            powie-tak!poruszylas te strune w moj duszyz e teraz Cie kocham i marze o
            slubie???Ty oszukujesz sama sibie....
            • lillys Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:38
              Nie chce kopac lezacego, ale moja historia, bardzo podobna do twojej, moze byc
              przestroga dla Ciebie Ido, bo z moim facetem, jest dokladnie to samo, tylko my
              zabrnelismy o wiele dalej, co doprawidzilo mnie do depresji, z ktora nawet nie
              chce mi sie walczyc. A zaczelo sie tak niewinnie, poznalismy sie gdy ja mialam
              28 lat on 33, wydawalo mi sie ze cale zycie jest przed nami, ze wiele mozna
              razem zdzialac, zaplanowac, osiagnac.Myslelam, ze on tez tego chce.Teraz po 5
              latach naszego "zwiazku" wiem, ze warunkiem tego wszystkiego jest dazenie w
              tym samym kierunku. Ale on wolal mieszkac z mama, bo po co placic za
              wynajmowanie mieszkania? Skoro ich mieszkanie jest dosc duze? Ja nie
              naciskalam, bo taki (niestety) mam charakter, czekalam, a nasze zycie utknelo w
              slepej uliczce, z ktorej obawiam sie nie mamy juz wyjscia, chyba nie mamy sily
              z niej wyjsc. Nie chce mi sie czasem samej wierzyc, ze czlowiek tak moze sie
              zestarzec w ciagu 5 lat. Wtedy, te kilka lat temu zabraklo mi sily by skonczyc
              te znajomosc, choc logika ciagle podpowiadala, ze trzeba. Teraz mam poczucie,
              ze nie mam sily juz zaczynac kolejnej znajomosci. Nie twierdze ze rozpad
              naszego zwiazku to wylacznie jego wina. Ale kobieta powinna isc za glosem
              swojej intuicji, naprawde jesli czujesz, i to nie na 100% bo to chyba nie jest
              mozliwe, jesli czujesz ze utkneliscie juz od jakiegos czasu w martwym punkcie,
              skoncz to, dopoki massz sile, bo im dalej brniesz, tym stajesz sie od niego
              bardziej zalezna. A przyzwyczajenie to niewola, z ktorej trudno sie wyrwac.
              Powodzenia
          • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:31
            Weź go rzuć... I tak go nie zmienisz, a jeśli będziesz w dalszym ciągu
            zamęczała go tymi żalami i próbami, to on odejdzie wcześniej!!! Wtedy będzie Ci
            jeszcze gorzej. Powinnaś też przestać tłumaczyć go przed samą sobą, to zła
            metoda wyjścia z sytuacji. Tkwisz w martwym punkcie... Skoro wiesz, że chcesz
            czegoś więcej, to do dzieła!!!!
            • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:45
              Problem jest też w tym ,ze on jest zupełnie inny niż ja.Jest mało ucuzciowy, nie
              ma świata duchowego ,a ja mam i ten mój świat uczuć , wiara ..to wszytko jest
              dla mnie ważne. On tego mojego świata nie rozumie. Osttanio zdenerwowalam sie
              kiedy po poważnej rozmowie zakończonej oczywiscie kłótnią ja całą noc nie spałam
              a on rano zadzwonil i wesolym głosem mówił o pogodzie, spytal sie jaką nogą
              dzisiaj wstalam i czy mi nie zawraca głowy. Zrobiło mi siejeszcze tak jakoś
              bardzoej smutno...A on absoltnie nierozumiał o co mi chodzi.Przecież zadzwonił.
              Tak jakby zapomniał o czym rozmawialiśmy dzień wcześniej. On tego naprawdę nie
              czuje!!!!BYł zły kiedy napisałam mu po tym telefonie smsa ,że zamiast pytac sie
              jaką nogą wstalam i czy nie zawraca mi glowy mógł spytac o co innego chyba ze
              bedziemy sie traktowac jak znajomi.Wtedy nie bedzie mi to przeszkadzalo.
              ABSOLUTNIE TEGO NIE ZROZUMIAL POWIEDZIAL ZE GO KRZYWDZE.My po prostu nie mozemy
              sie zrozumieć!!!!
              • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 16:05
                Ida, kurcze - kopnie Cię w tyłek... Zobaczysz, bo On pewnie w ogóle nie rozumie
                o co Ci chodzi! Jest szczęśliwy i pewnie przekonany, że szukasz dziury w całym.
                Dziewczyno, nad czym sie zastanawiać, skoro sama mówisz, że macie zupełnie dwa
                inne sposoby patrzenia na rzeczywistość, to czemu wciąż stawiasz sobie to
                pytanie? On nic nie komplikuje, tylko sobie żyje - a Ty? Musisz wiedzieć, że
                skoro robisz mu sceny i płaczesz itd. to tym bardziej nie plusujesz w jego
                oczach. Jak patrzy na Ciebie i myśli, że "taka" jesteś teraz, to co dopiero po
                ślubie... Jeśli wogóle taką możliwość dopuszcza do myśli! I po co Ci to?
          • no1teresa Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 14:38
            "on mowi, ze mu zalezy", tak, mowi i powie jeszcze nie raz!
            slowa nic nie kosztuja, prawdziwe intencje jednak poznaje sie po czynach, nie po
            slowach
            to zrozumiale, ze cierpisz, odkrylas, ze budowalas zamki na lodzie, ale im
            dluzej bedziesz krecic sie w kolko w tym slepym zaulku, tym gorzej dla ciebie
            moze wyjedz sama na urlop i popatrz na to z dystansu, moze wtedy dojrzysz, ze
            wasze potrzeby i oczekiwania sa zupelnie rozne, ze "zalezy" to jednak nie to
            samo, co "kocham i zyc bez ciebie nie moge"
            • horpyna4 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 18:26
              Ida, wy po prostu nadajecie na różnych falach. To bez sensu, nie da się
              dostroić.
    • felizasia Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 18:57
      MAM WRAZENIE ZE ALBO NIE JESTES DLA KOLESIA TA JEDYNA, ALBO ON JESZCZE DO TEGO
      NIE DOROSL.TY SIE ROZWIJASZ, CHCESZ CZEGOS WIECEJ:DOM, RODZINA, DZIECKO, A ON
      SIE ZATRZYMAL NA ETAPIE CHODZENIA Z DZIEWCZYNA.JEZELI DOBRZE PAMIETAM, TO ON MA
      33 LATA....HM, TO NIEZBYT DOBRZE DLA WASZEGO ZWIAZKU WROZY, MA W KONCU SWOJ
      WIEK.....
    • rubina80 Re: Czy mam prawo tak czuć? 26.01.06, 19:32
      Droga Ido. Ja mam obecnie 25 lat. Moj byly 24. Jestesmy co prawda mlodsi ale ja
      mysle ze razsadek, milosc i madrosc nie maja lat. Wiele innych rzeczy tez.
      Ja stracilam "tylko" 2,5 roku i tak samo moj chlopak bardzo mnie kochal, ale nie
      mogl sie rozstac z rodzicami, ciagle slyszalam "jeszcze nie, jeszcze nie,
      jeszcze nie", albo jakies owijanie w bawelne. Moj ukochany jednak byl z rodziny
      cyganskiej, byl niezaradnym, leniwym mamisynkiem i to wszystko czynilo mnie
      nieszczesliwa, a to nie jest sens zwiazku. Milosc ma otwierac swiat. Nie
      zapomnij. A partner ma byc najlepszym przyjacielem. Zastanow sie. Ja zerwalam 3
      miesiace temu. Nie oklamuje siebie - tesknie i kocham ta glupia milosc do dzis,
      ale wiem ze mi szkozi i nawet boje sie go znow spotkac. Bylam przez niego bardzo
      nieszczesliwa. Teraz - ozywam. Czuje sie jak bym rodzila sie na nowo. A kiedy
      skonczy sie jedna rzecz - zaczniesz zauwazac inne, lepsze, ladniejsze,
      fajniejsze. Ale decyzja zalezy od Ciebie.

      Zycze powodzenia.

      Ps. Ludzie robia z nami tylko to na co my im pozwalamy.
      • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 09:45
        Ale ja oddałam mu całą siebie.Był dla mnie najważniejszy.Było mi czasami bardzo
        smutno ,szczególnie wtedy , kiedy czulam ,że on nie odwzajemnia mojego
        uczucia.Czulam to szczególnie wtedy , kiedy wyjeżdżał na parę dni.Ja tęskniłam
        i każdy jego telefon był dla mnie ważny ale kiedy dzwonił i mówil jakoś tak
        sztywno, takim oficjalnym tonem, "zimno" to wydawało mi się,że wolałabym żeby
        nie dzwonił.
        Chciałabym też zaznaczyć ,ze jestem i zawsze byłam wrażliwa, moze naet
        nadwrazliwa....WCzoraj powiedział ,że nie mam pracy i to jest dla niego blokadą
        w planowaniu małżeństwa.To prawda ,że od paru miesięcy nie mam pracy.Ale
        przedtem miałam i było tak samo.Ja juznawet nie wiem czy go jeszcze kocham!Nie
        wiem co zrobic!
        • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 10:20
          Pamiętam, jak mój były chłopak powiedział mi w jednym z wielu krytycznych
          momentów, że jedyne na co mogę liczyć, to fakt, iż będę miała jeszcze mniej. Z
          perspektywy czasu, zastanawiam się, czemu w ogóle tego słuchałam? On odszedł w
          końcu sam, a ja niekiedy jeszcze go opłakuję, a przecież powinnam się
          cieszyć!!! Wygląda na to, że Ty wyznajesz zasadę "lepszy rydz jak nic",
          siedzisz w domu, bezrobotna i pewnie sobie myślisz, że masz tylko jego! Bzdura!
          Otrząśnij się i prześledź wszystkie odpowiedzi forumowiczek - jeszcze żadna z
          nas nie powiedziała Ci, żebyś podtrzymywała ten związek! Im dłużej będzies
          zwlekać z decyzją o rozstaniu, tym będzie Ci ciężej. Uwierz w siebie, spójrz w
          lustro i powiedz sobie, że jesteś warta więcej...
          • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 10:33
            Dzięki.Wiem już,ze muszę sie nad tym zastanowcić
          • no1teresa Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 10:38
            wszyscy wiedza, ze trwanie w tym ukladzie nie ma sensu i ida tez to wie
            ale nie jest jeszcze w stanie tej decyzji podjac, jeszcze nie osiagnela
            przyslowiowego "dna", kiedy ma sie ostatecznie dosc i od ktorego juz tylko mozna
            sie odbic
            • ida17 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 11:10
              Bo są w nim dobre strony.On też się stara ,zmienił juz swoje nawyki np, to ,że
              kiedys spotykaliśmy się co parę dni ( mieszkamy w tym samym mieście) a teraz
              codziennie , bo ja tego potrzebowałam. DZwoni kiedy wraca z pracy, mówi o której
              miej więcej będzie choc w zasadzie moze nie musi ,ale dla mnie to jest ważne ...
              Widzę ,ze sie stara ,ale ja potrzebuje też czegoś więcej. Choćby rozmowy o nas a
              nie ciągle o jego studiach, o jego pracy , o tym co lubi czyli o jego hoobby, o
              tym ze ma mało czasu..... Potrzebujęrozmowy o przyszłości , o nas.

              • no1teresa Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 11:52
                do rozmowy o przyszlosci potrzebna jest milosc, calkowite oddanie sie i
                skupienie na tej drugiej osobie, nie na sobie
                • mathias_sammer Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 11:54
                  no1teresa napisała:

                  > do rozmowy o przyszlosci potrzebna jest milosc, calkowite oddanie sie i
                  > skupienie na tej drugiej osobie, nie na sobie

                  Co za bzdura, chyba , ze mowimy o milosci siotry zakonnej do Boga.
                  Milosc to wzajemne poszanowanie swoich praw, potrzeb i uczuc. Milosc do dawanie
                  i branie.

                  M.S.
                • ola_rt Re: Czy mam prawo tak czuć? 05.02.06, 18:53
                  A własnie masz świętą racje.Żeby mówic o przyszłości potrzeba miłosci
                  obustronnej i całkowitego oddania.Miłośc ma otwierać horyzonty i co więcej- nie
                  blokować nikomu dróg. jesli mężczyzna lub kobieta boi się rozmowy o przyszłosci
                  to chyba zncazy to tyle, że nie wie czy kocha- a więc nie kocha.Masz racje !!
        • rubina80 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 12:20
          Oj Ida,Ida...Nielatwo jest podjac decyzje. Domyslam sie ze mamy podobne cechy.Ja
          tez sie cala soba oddalam. Staralam sie ile moglam. Robilam doslownie wszystko
          na co mnie stac. jemu sprawialam nawet prezenty, finansowalam nawet nasze zycie
          rozrywkowe i bylam grzeczna, wpatrzona, idealizowalam wszystko z nim zwiazane.
          na poczatku oslepiona, pozniej kiedy otrzezwialam i stwierdzilam ze jestem przy
          nim szczesliwa - postanowilam sprawe postawic jasno. Marzylam o dalszych
          osiagnieciach. Wspolny dom, dzieci, zycie itd. Nie dostalam odpowiedzi do dzis -
          dlaczego - nie wiem do dzis. Domyslam sie. Jest zakompleksionym, leniwym
          nieudacznikiem nieumiejacym kochac i podejmowac zyciowe decyzje, bojacym sie
          odpowiedzialnosci i opiekunczosci - bo nie umie tego kobiecie dac! To niszczy.
          Szczegolnie jesli kobieta jest w miare inteligetna fajna i zaradna. On z takiej
          kobiety robi szmatlawca a nie wartosciowego czlowieka. Jestem zla - oczywiscie.
          Mam prawo. Tak samo jak mialam prawo do postawienia sprawy jasno, do zadania
          powaznego zwiazku z czlowiekiem ktorego kocham. Nie bede sie rozpisywac, ale dam
          Ci jedna rade - odejdz. Nie szukaj szczescia w nim tylko w sobie i w swoim
          zyciu. Jezeli kobieta podejmuje role meskie - decyduje, pyta, rozjasnia, stara
          sie - to dowod na slabosc mezczyzny. Zastanow sie nad tym. Za czym tesknic? Za
          smutkiem i bolem? Wole byc sama, poobejmowac, brata, misia, kolezanke niz kogos
          kto mi jest wrogiem!

          napewno jeszcze do siebie bedziemy pisac :-)

          Zycze powodzenia!!!
          • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 13:07
            Dużo jest nas takich które są lub były zaślepione... Życzmy sobie dziewczyny
            powodzenia i nie załamujmy się, choć bywa czasem smutno, bo ten cholerny
            sentyment pozostaje! Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć!!!
            Przestrzegam Was również przed spotykaniem się dla seksu z byłym facetem, to
            najgłupsza rzecz pod słońcem!!!!
            • rubina80 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 14:14
              Iwanowna... Moja Prababcia tak miala na nazwisko ;-)
              Ja kiedys, po wyjasnieniu mojego smutku i jego marnaych staran prowadzacych do
              zaglady zwiazku uslyszalam - dlaczego sie wiecej nie starasz jesli tak bardzo
              mnie kochasz? Tez sie dzis zastanawiamdlaczego sobie pozwalam na takie
              upokorzenia. Przy takim mezczyznie po prostu nie mozena byc szczesliwym. Sa
              ludzie i ludzie. Nie bylo latwo odejsc, ale ten dzien obojetnosci i obrzydzenia
              do czlowieka ktory mnie niszczyl nadszedl sam! Musze tez przznac ze wzmosnilo
              mnie to niesamowicie i dzis jestem o wiele konkretniejsza, odnosze wieksze
              sukcesy, czuje sie szczesliwsza. Spotkania dla seksu juz mam za soba. To tez
              jest obrzydliwe. Ale to trzeba, przezyc, przepracowac. Gratuluje kobietom
              zyjacym u boku mezczyzn "dobrych". Nie jest latwo odejsc ciagle sie dreczac i
              czesto oklamujac sama siebie. Ten stan nadejdzie sam. Oczywiscie trzeba mu pomoc.
              Jeszcze nie znalazlam swojej drogiej polowki. A czasem mam wrazenie ze mam juz
              az 25 lat! :-) Staram sie odnoscic sukcesy i byc najlepsza w tym co robie.
              Dotyczy to tez zwiazkow. Jeszcze jeden powod dlaczego to zakonczylam.
              najwazniejsze ze dzis zyje w zgodzie z soba!

              Pozrawiam.
              • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 14:46
                Pięknie się nazywała Twoja babcia, musiała mieć jakieś rosyjskie pochodzenie.
                Agłaja Iwanowna Jepanczyn - bohaterka "Idioty" Dostojewskiego, mój litarcki
                odpowiednik... Ja też mam 25 lat i właśnie zakończył się etap spotkań
                dla "seksu". Czuję się okropnie, po prostu fatalnie. Lepiej nawet nie pisać o
                tym! A co do przyszłości? Pewnie długo będę jeszcze samotna, ale to chyba
                dobrze, powinnam poświęcić ten czas sobie i tylko sobie. Gratuluję Ci Rubino
                takich postępów w różnych dziedzinach życia, ja również zamierzam się wziąć za
                coś, co da mi satysfakcję - na razie mam: fitness, siłownia, książki i takie
                różne babskie zajęcia. Jest naprawdę fajnie! Ja Ciebie też pozdrawiam!
                • rubina80 Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 17:21
                  Tak. Prababcia pochodzila z Bialorusi. Ewgenia Iwanow. Z drogiej strony - mam
                  pochodzenie ukrainskie, ale to juz inny temat. W kazdym badz razie geny daja o
                  sobie znac! ;-)
                  Wiesz , widze ze inne kolezanki, moje siostry - w mniej wiecej naszym wieku -
                  maja mezow, narzeczonych, dzieci. Tez bym tak juz chciala. W tego Sylwestra
                  nieznajoma osoba, starsza kobieta wytlumaczyla mi ze na kazego przyjdzie czas.
                  Przegapilam przez ten moj "zwaiazek" na pewno niejedna szanse. Ale wtedy zadni
                  mezczyznimnie nawet nie interesowali. Dopiero teraz zaczynam zauwazac wiele
                  rzeczy zapomnianych. To tak jak by wyjsc z wiezienia, albo szpitala. W kazdym
                  badz razie jest cudownie. Nadal sama zasypiam, ale juz nie w smutku, a w
                  nadzieji. Chce byc kobieta, ktora zasluguje na wspanialego mezczyzne a nie
                  scierwem za przeproszeniem, ktorym jakis okrutny cham , czlowiek niewartosciowy
                  ( jak sie niestety okazalo) pomiata jak chce. trzeba nie miec serca, zadnej
                  moralnosci zeby ktos tak z czlowiekiem postepowal
                  • iwanowna Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 17:35
                    O rany... Ja też mam takie straszne wspomnienia. Własna głupota i nic poza tym.
                    Nie zasypiam szczególnie szczęśliwa, bo czuję żal. Straciłam 6 lat, szkoda mi
                    tego starconego czasu, naprawdę...
    • alienor Re: Czy mam prawo tak czuć? 27.01.06, 12:11
      Masz prawo czuc, co chcesz.
      • ida17 Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 09:26
        Wczoraj wrócił ze swoich studiów.Miał egzaminy.Zdał wszystkie.Starałam sięnie
        przeszkadzać mu w uczeniu i myślałąm ,ze jest ok. W wczoraj powiedział mi ,że
        niepotrafi sieprzy mnie uczyć, ,ze nie daje juz rady, że ja mowię mu o rodzinie
        a on ma na głowie teraz inne sprawy....I ,że nie daje już rady. A przecież w
        sobotę było wszystko ok. Powiedzial ze go nie rozumiem,że teraz on zaczyna się
        zastanawiac , bo boi się ,że będąc ze mnąbędzie jak więzieniu.A dotychchczaas
        bylo tak ze to ja dostosowywalam wszystko do niego!JEst mi ciężko choc wszyscy
        dookokla pocieszja mnie ze nic stracę.Jest mi tak ciężko ,że nie mam na nic
        siły!!!!!!!
        • procesor Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:25
          czym się zajmujesz poza czekaniem na niego, na rozmowy z nim, na jego deklaracje?

          on pracuje, uczy sie, spotyka się z tobą - ty spotykasz sie z nim i co jeszcze?
          • iwanowna Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:31
            Masz rację, niestety kobieta ma jeden świat - miłość, mężczyzna jedną miłość-
            świat. Kobiety rzadko są świadome faktu, że dbając o siebie we wszystkich
            sferach życia, stają się niesamowicie atrakcyjne dla mężczyzn. Żadna kobieta
            nie jest "rajem", gdy siedzi w domu całymi dniami i rozmyśla, a efektem tych
            rozmyślań, są ciągłe ataki na chłopa - czy winien, czy nie winien... Takie
            jesteśmy - każda z nas musi chyba przejść przez to...
            • procesor Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:56
              jestem kobietą
              i widze absurd tego by osaczac kogoś

              my i tak nie znamy całości sprawy, widzimy ją oczami jednej połówki - ciekawe
              jak ON by opisał ten związek

              tak, ukochana osoba powinna być najważniejsza ale po nas samych, nie, to nie
              egoizm, nawet "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" zakłada, że najpierw
              musimy mieć cos w sobie by wiedzieć jak byc z innymi

              jeśli ona chce by jedynym tematem rozmów była ich przyszłość - a napisała że
              nuży ją rozmawianie o jego pracy, studiach i hobby - to przeciez nie jest temat
              do codziennego wałkowania!

              tak naprawdę to ona chce tylko jasnej deklaracji - "tak pobierzemy sie za
              rok/dwa lata/trzy i pół i będziemy mieli dzieci" - tak mi się zdaje, i to nie
              jest naganne tylko całkiem zrozumiałe w ich wieku
              ostatecznie jak się brnie w związek to sie chce wiedzieć czy to na poważnie czy
              tylko tak dla jaj czyli zabicia czasu i samotności zanim znajdzie się tę
              właściwą osobę

              no i warto pamiętac że faceci kobiety różnia się od siebie także sposobem
              komunikacji.. nie każdy facet który kocha umie to powiedziec wyraźnie i okazywac
              to w taki sposób jaki kobieta odczyta właściwie.. to tak jak z tym
              przysłowiowym umyciem jej samochodu..

              znikam na razie
          • ida17 Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:32
            Robię dużo rzeczy, mam dużo zajęc choć obecnie nie pracuję lecz najważniejszy
            jest(był) on i myślę ,ze to chyba normalne....
            • iwanowna Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:36
              Pewnie, że normalne - tylko wywierasz na nim presję... Odejdzie po jakimś
              czasie z tego powodu. Więc, jeśli zależy Ci na sobie samej, zdecyduj się na
              ostateczny krok pierwsza!
        • iwanowna Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:26
          Żadna strata, a ulga, którą odczujesz po jakimś czasie. Poza tym, Ty go chyba
          zamęczasz, a po co? Nie jesteś z nim szczęśliwą kobietą, a wręcz przeciwnie,
          doskonale wiesz, że na nic oprócz tego, co masz, nie możesz liczyć. Odejdź, po
          co masz marnować czas, który możesz spożytkować lepiej aniżeli frustrując się
          niepotrzebnie. Każde rozstanie jest bolesne i smutne, ale to mija...
          • ida17 Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:34
            Przyszedł rano, przyniósł mi śniadanie i powiedział ,że nie chce żebym przez
            niego płakała i ,ze zadzwoni jak wróci. Po co??????????????
            • procesor Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 10:58
              ida17 napisała:
              > Przyszedł rano, przyniósł mi śniadanie i powiedział ,że nie chce żebym przez
              > niego płakała i ,ze zadzwoni jak wróci. Po co??????????????

              wiesz co?
              marudzisz

              jak chcesz by ktoś po kobiecemu okazywał ci miłość.. to może zostań lesbijką?
              (choc i tu gwarancji nie ma..)
            • libra22 pomocy? 30.01.06, 11:00
              nie wydaje mi się, żeby ida tak naprawdę oczekiwała pomocy tu piszących, bo
              przeczytałam bardzo mądre i z dużą życzliwością podane rady, poparte
              doświadczeniem, a ida ciągle swoje;
              mam wrażenie, że te wszystkie posty nie trafiły do niej;
              pewnie nie jest gotowa do zerwania;
              musi sama sięgnąć jakieś dna tego związku, żeby zrozumieć;
              zapewne będzie wyglądać to tak, że jej facet pozna kobietę, z którą będzie od
              razu chciał zakładać rodzinę i rzuci idę;
              tylko szkoda jej zmarnowanych lat;
              bo im szybciej ten związek zerwie, tym szybciej pozna kogoś wartego miłości,
              kto doceni ją i będzie chciał założyć rodzinę właśnie z nią
            • rubina80 Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 11:04
              Ida, Ida...aj se spokoj. Wyobrazam sobie ze musisz byc spieta, nerwowa a w Twoim
              srodku zakrecily Ci sie na pewno wszystkie kiszki. Odpusc sobie. Co w nim jest
              takiego cennego, wartosciowego ze jest Bogiem w Twoich oczach? Czyni Cie
              szczesliwa? Co was tak bardzo laczy na zawsze, ze to ten jeden, jedyny? Pomogl
              Ci w zyciu stac sie lepszym czlowiekiem i nadal pomaga? Jestes zbyt na nim
              sfiksowana. Obudz w nim instynkt meski i daj sie zdobyc. Badz lekko obojetna,
              egoistyczna w zdrowym stopniu, niech on Cie podziwia- jaka to z Ciebie
              zadowolona z siebie, z zycia, pogodna kobieta. Nikt nie chce smutnej ofiary
              losu. Pokaz mu ze TY jestes szczegolna i zapamietaj ze tylko TY o swojej
              szczegolnosci i wartosci decydujesz. Ty siebie ksztaltujesz. Niech zobaczy ze
              jestes lepsza, fajniejsza, niz inne zolzy, glupie, histeryczne laleczki! ;-))
              Chyba wiesz o co mi chodzi. Jesli ma tak byc ze jest Ci pisany - tak tez bedzie.
              Glowa do gory!

              • iwanowna Re: Proszęm pomożcie mi! 30.01.06, 11:36
                Kiedy się goni za cieniem, on ucieka... Kiedy ucieka się jemu, on biegnie za
                Tobą! Już chyba nie ma argumentów, by Cię przekonać Ido - albo do
                zainwestowania we własne poczucie własnej wartości, która powinna tkwić w Tobie
                samej, a nie w drugim człowieku, albo do rozstania, wtedy i tak będziesz
                zmuszona do działania na własną korzyść!!! Trochę więcej miłości do siebie
                samej!
                • rubina80 Ida i wszystkie poszkodowane-przeczytajcie !!! 30.01.06, 11:52
                  Z ostatniego wydania Elle.

                  OTWORZ OCZY! radzi K. Miller, psychoterapeutka, autorka ksiazki "Chce byc
                  kochana tak jak chce" :

                  * Podsttawowa praca, jaka mamy do wykonania to zdefiniowac sobie jasno, ze jest
                  nam w zwiazku zle. Jesli kilka razy poczulas ze nie jestes szczesliwa - nie tlum
                  tego uczucia.

                  * Przestan czekac na to, ze jutro bedzie lepiej.W toksycznych zwiazkach
                  pojawiaja sie oczywiscie chwile , kiedy jest cudownie. Tyle ze nastepnego dnia
                  spowrtotem jest okropnie... To wskazowka ze tkwimy w czyms, co nas niszczy.
                  Uswiadomienie sobie tego to juz polowa sukcesu.

                  * Buduj zaufanie do samej siebie. Jezeli poczulas, ze jest ci z partnerem coraz
                  ciezej, to nie wolno tego uczucia tlumic. Nie ma lepszego wskaznika niz nasz
                  wewnetrzn

                  * Badz czujna. Przeprosil juz siodmy raz i znowu zrobil to samo? To oznacza, ze
                  sama siebie oszukujesz i jeszcze pozwalasz na to jemu.

                  * Nie pracuj nad nim. On juz jest gotowy/wyrobiony. Pracuj nad soba! Mozemy
                  zmienic tylke siebie.

                  * Przyjaciolki! Sluchajcie - nie radzcie.

                  Mnie te wskazowki pomogly dodatkowo wyjsc z toksycznego zwiazku. Mam nadzieje ze
                  i Wam wszystkim pomoga! A do tego dolaczam jeszcze swoje przekonanie -
                  poswiecajmy sie ludziom szlachetnym, wartosciowym i podziwiajmy - nie ponizajmy
                  sie wzajemnie. Pozatym zostanmy wierni sobie, a jezeli znajdziemy mezczyzne to
                  tylko takiego przy ktorym poczujemy sie jak kobieta. Mamy byc z niego dumni a
                  nie blagac o akceptacje.Uciekajmy od wszystkiego co chore i otworzmy oczy i uszy
                  - zycie jest przeciez taaaaaakie piekne! ;-))
                  • tygrysek27 Re: Ida i wszystkie poszkodowane-przeczytajcie !! 30.01.06, 14:38
                    a ty jeszcze z tym palantem???? nie tak dawno temu prawie 400 postów na Twoją
                    sytuację było napisanych a Ty znów do tego wracasz? całe życie bedziesz to
                    omawiac na forum? dziewczyno - opamiętaj się i uciekaj

                    NIE BEDZIE LEPIEJ, MASZ PRAWO SIĘ TAK CZUĆ I BEDZIESZ SIE TAK CZUŁA PÓKI TEGO
                    NIE SKOŃCZYSZ I NIC WIĘCEJ NA TEN TEMAT NIE NAPISZĘ JUŻ BO SIĘ ZDENERWOWAŁAM
                    TWOJĄ GŁUPOTĄ (SORKI) I TYM ŻE DAJESZ SIĘ MANIPULOWAĆ TEMU K...... I!!!!!

                    i mi lżej
                    • ida17 Re: Ida i wszystkie poszkodowane-przeczytajcie !! 30.01.06, 16:31
                      JA TO SAMO MÓWIŁAM MOJEJ KUZYNCE ,KTÓRA TKWIŁA W TAKIM ZWIĄZKU.TO JEST
                      INTELIGENTNA DZIEWCZYNA- MA DOKTORAT, DOBRĄ PRACĘ I ZABRNĘŁA W COŚ, CO BYLO
                      BARDZIEJ TOKSYCZNE NIZ MOJA SYTUACJA.POMOGŁAM JEJ. ALE SAMEJ JEST MI TAK
                      TRUDNO.JA TO WSZYTKO WIEM ALE TAK BARDZO BOJE SIE SAMOTNOSCI, PUSTKI,SIEDZENIA W
                      DOMU W CZTERECH SCIANACH. MAM WSOBIE TAKĄ JAKĄŚ GŁUPIĄ WRAZLIWOŚĆ , LĘK PRZED
                      TYM ,ZE NIE POZNAM JUZ NIKOGO, BO NIE BEDĘ MIAŁA WYCHODZIĆ, BO NIE BĘDE MIAŁA
                      GDZIE WYCHODZIC CHOĆ WIEM ZE MAM KOLEŻANKI, NAPRAWDĘ TAKIE NA KTÓRYCH MOGĘ
                      POLEGAĆ, , KTÓRE MNIE ROZUMIEJĄ I MÓWIĄ MI TO SAMO CO WY...WIEM ,ZE TO NUDNE
                      ,ALE TAK JEST I CHOĆ STARAM SIĘ WALCZYĆ Z TYM LĘKIEM , Z CHĘCIĄ BYCIA Z NIM TO
                      JA CHYBA CIĄGLE ŻYJĘ NADZIEJĄ ,ŻE JAKOŚ BĘDZIE....
                    • rubina80 DO TYGRYSKA27 ! 04.02.06, 16:54
                      Po to jest te forum aby na nim lektronicznie dyskutowac. Z tym palantem moj
                      zwiazek jest skonczony, ale wlasnie po intensywnym uczuciu wole pisac tu niz
                      gadac o wlasnych wrazeniach z ludzmi. 400 postow? Nie wiem . Nie czytalam az
                      tylu i tylu tez odpowiedzi nie widzialam. Wracam do tego, do tamtego. Czlowiek
                      chcac, nie chcac wraca do przezytych chwil - mnie osobiscie wszystko przezyte
                      nauczylo, dodalo madrosci i pewnosci siebie i wlasnie to chcem uzyskac takze i u
                      innych osob na podstawie wlasnego przykladu. Cale zycie omawiac na forum? Nie
                      wiem dlaczego tak sadzisz... Odebralam Twoja odpowiez jako zlosliwa.

    • drak62 Re: Czy mam prawo tak czuć? 30.01.06, 17:02
      Twój partner nie ma żadnych poważnych planów bo jest mu wygodnie.
      Małżeństwo wiąże się z podejmowaniem ważnych decyzji z jego perspektywy to
      tylko niepotrzebny kłopot.
      Możesz stracić w ten sposób następnych parę lat i raczej nic się nie zmieni,
      poza tym ze będziesz starsza . A dla kobiet czas płynie szybciej.
      Uciekaja ci najlepsze lata życia. GDybym był na twoim miejcu poszukłabym kogos
      bardziej dojrzałego i odpowiedzialnego. Kogoś kto nie boi sie podejmować
      " męskich" decyzji.
      • m_mm Re: Czy mam prawo tak czuć? 05.02.06, 20:16
        niezgodniez naturą jest być samemu..... niezdonie z kulturą w jakiej zostaliśmy
        wychowani jest nie być małżeństwem....
    • literki Drogie Panie... 08.02.06, 20:51
      ...wszystkim polecam:

      www.merlin.com.pl/frontend/towar/402182
      a.
    • monikaaas Re: Czy mam prawo tak czuć? 09.02.06, 11:28
      Czytam to co zostało tu napisane odnośnie Twojego problemu i myślę że dawane
      rady są dość trafne. Nie marnuj sobie życia z facetem co ma Cie za nic, a tylko
      czasami ma jakieś miłe "przebłyski" co do Ciebie. Nie warto godzić sie na coś
      takiego - szkoda Twojego zdrowia, a wiem cos o tym, bo swego czasu też byłam w
      takim toksycznym związku i skończyło sie na tym że brałam psychotropy przez
      faceta, który raz po raz dawał mi po głowie za to że chce być z nim, a ja
      płakałam by zaraz potem sobie powiedziec że jakos sie ułoży, że on sie zmieni,
      tylko ja muszę dać mu troche czasu, przekonać go do siebie... NIC A NIC sie nie
      ułożyło! A ja tylko czas straciłam (kilka lat) by sie przekonać że jestem
      workiem treningowym ( nie to żeby mnie bił ale słownie i swym zachowaniem w
      stosunku do mnie mścił sie za wszystkie jakieś stare rzeczy np. co kiedyś
      zrobiłam, co powiedziałam itp idt. jednym słowem wypominał mi wszystko co tylko
      mógł) Aż sie moja cierpliwość skończyła ze starym rokiem - wszystko skończyłam
      (a byliśmy zareczeni), bo ile razy można machać reką i wmawiac sobie ze jakos
      sie ułozy? Teraz owszem jest mi ciężko i ciągle o tym wszystkim rozmyślam, są
      też dni kiedy ostro beczę dołując się że już nikogo nie spotkam, że nie ułożę
      sobie zycia na nowo i że ciągle bedzie taka wegetacja w moim życiu ale mimo
      wszystko myśle że moja decyzja była słuszna co do zerwania znajoności. Tak czy
      siak bedzie co ma być, ale lepiej żeby samemu zdobyc sie na taką decyzję niz
      jemu zostawic to, bo predzej czy później On to zrobi i zostawi Ciebie, a
      wówczas bedziesz cierpieć jeszcze gorzej. Ponadto mam pytannie do osób, które
      napisały o "spotykaniu sie dla seksu" - nie bardzo to rozumiem, poważnie może
      tak sie stać że z byłym facetem można sie w coś takiego uwikłać? Pytam bo
      czuje, że cos takiego może i mi sie teraz przydarzyc, tym bardziej że mój były
      co jakis czas szuka ze mną kontaktu, zaczepiając smsami... Nie wiem jak mam
      traktować te zaczepki...
      • niuta179 Re: Czy mam prawo tak czuć? 10.02.06, 13:16
        po prostu nie odpowiadaj.
        tak naprawdę to nie jest Ci do niczego juz potrzebny, jak sama napisałaś
        to "były"
        • tygrysek27 Re: Czy mam prawo tak czuć? 10.02.06, 15:34
          Popieram.

          Ja tak własnie zrobiłam. Odeszłam od toksycznego byłego i totalnie ignorowałam
          jego zaczepki smsowe, nawet na świąteczne życzenia od niego nie odpowiedziałam.
          Po prostu zdałam sobie sprawę że dać się wciągnąć w taką "korespondencję" jest
          równoznaczne z rozgrzebywaniem ran. Zniknęłam. Po czasie dał mi spokój a i moje
          życie zaczęło sie układać.

          To że on pisze do Ciebie znaczy tylko jak jest słaby i samotny bez kontrolowania
          drugiej osoby.

          Olać i pamiętać że to TY jesteś najważniejsza.
          • monikaaas Re: Czy mam prawo tak czuć? 11.02.06, 20:11
            DZIĘKI dziewczyny! macie racje, olac te jego smsy chyba bedzie najlepiej dla
            mnie (mimo że gdzies tam w głębi duszy aż sie kołtuje od myśli i uczuć...) Mam
            nadzieje że nie dam sie wciągnąć w tę jego grę (poki co to jest cieżko mysli
            pozbierac)... Ale tak szczerze mówiąc dziwi mnie, że faceci mają takie pomysły,
            najpierw swoją dziewczynę ( w moim przypadku to był juz status "przyszła żona")
            olewają, źle traktują, a jak ona odejdzie to szukają z nią kontaktu dla seksu!
            porąbane to jakieś... chyba nigdy nie zrozumiem męskiej tak zwanej "logiki"...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja