adele1
31.01.06, 16:14
Witam,
Mam problem sama ze soba, nie mam w sobie wystarczajaco energii aby zyc sama.
Wiaze sie z kolejnymi mezczyznami, bo po prostu cala ta szarzyzna mnie
irytuje do tego stopnia, ze ogarnia mnie niemoc i nie chce mi sie juz nic.
Jestem wyksztalcona mialam nawet dobrze platna prace ale wydawala mi sie
bezsensu... Jedynie praca naukowa mobilizuje mnie do czekogolwiek a ta jak
wiadomo chleba nie daje... I w ten sbosob tkwie w swoim malym swiatku z dala
od rzeczywistosci i tak wlasciwie jestem kobieta zalezna od mezczyzn...
Probowalam sama sie usamodzielnic, ale bylo to ciazkie i bolesne. Ciezko z
willi z pania sprzataczka zyc nagle w pokoju z wspollokatorka i jej
zwierzeciem... Wiec, kolejny raz wracam w sprawdzony schemat
Dlaczego ide na latwizne???? Skad ta demotywacja??? Nie robcie mi tylko
prosze umoralniajacych wykladow, bo temperament mam raczej libertynski, a
przekonania feministyczne