faceci jako pomysl na zycie

31.01.06, 16:14
Witam,
Mam problem sama ze soba, nie mam w sobie wystarczajaco energii aby zyc sama.
Wiaze sie z kolejnymi mezczyznami, bo po prostu cala ta szarzyzna mnie
irytuje do tego stopnia, ze ogarnia mnie niemoc i nie chce mi sie juz nic.
Jestem wyksztalcona mialam nawet dobrze platna prace ale wydawala mi sie
bezsensu... Jedynie praca naukowa mobilizuje mnie do czekogolwiek a ta jak
wiadomo chleba nie daje... I w ten sbosob tkwie w swoim malym swiatku z dala
od rzeczywistosci i tak wlasciwie jestem kobieta zalezna od mezczyzn...
Probowalam sama sie usamodzielnic, ale bylo to ciazkie i bolesne. Ciezko z
willi z pania sprzataczka zyc nagle w pokoju z wspollokatorka i jej
zwierzeciem... Wiec, kolejny raz wracam w sprawdzony schemat
Dlaczego ide na latwizne???? Skad ta demotywacja??? Nie robcie mi tylko
prosze umoralniajacych wykladow, bo temperament mam raczej libertynski, a
przekonania feministyczne
    • illiterate Re: faceci jako pomysl na zycie 31.01.06, 17:27
      Ale ze co: puszczasz sie za forse czy za prezenty i luksusowe apartamenty, zeby
      dorobic do pensji doktorantki i jaki masz z tym problem?
    • kowianeczka Re: faceci jako pomysl na zycie 31.01.06, 17:47
      No interest.

      kowianeczka
    • obrotowy Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 17:53
      adele1 napisała:
      Nie robcie mi tylko prosze umoralniajacych wykladow

      - nie robimy :)

      bo temperament mam raczej libertynski,

      Jezeli ze wzgledu na spory temperament nie musisz sie "naginac"
      - to w ogole nie przychodzi Ci to chyba z trudem...?

      a przekonania feministyczne.

      - a z tym jak sobie radzisz?
      • horpyna4 Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 18:16
        To nie jest kwestia temperamentu, tylko psychicznego uzależnienia. Dziwi mnie
        to, bo ja takich uzależnień nie jestem w stanie pojąć. A co rozumiesz właściwie
        przez przekonania feministyczne? Bo feministki chyba nie chcą być zależne od
        chłopów.
        Obawiam się, że nic z tego nie kumam.
        • obrotowy Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 18:22
          horpyna4 napisała:

          > To nie jest kwestia temperamentu, tylko psychicznego uzależnienia.

          - tez tak uwazam, chodzilo mi tylko o to, ze jezeli posiada spory temperament,
          to to uzaleznienie nie przychodzi jej z trudem :))

          A co rozumiesz właściwie przez przekonania feministyczne?
          Bo feministki chyba nie chcą być zależne od chłopów.

          - tez czekam na wyjasnienie tego fenomenu :)
          • adele1 Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 18:32
            puszcczalstwem bym tego nie nazwala, sa to zwykle dlugie (jeden byl foralmny)
            zwiazki, a moj feminizm nie odnosi sie do materializmu, uwazam, ze kobiety maja
            prawo wyboru, w roli malzonki wg. tradycyjnego modelu nie widze sie, a tak
            realizuje swoje zainteresowania i nie to mnie martwi, ze za czyjes pieniadze,
            bynajmniej...
            Bardziej boje sie, ze ten schemat jest ciagle taki sam, ze jestem w pewien
            sposob uzalezniona, wiec nie bylabym w stanie zyc normalnie. Tego sie boje,
            tego uzaleznienia...
            • illiterate Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 18:38
              "Puszczaniem sie" lud nazywa uslugi seksualne (albo seksualne kombinowane z
              emocjonalnymi), za ktore dostaje sie jakies korzysci materialne.

              Piszesz o "normalnym zyciu", ktorego bys nie byla w stanie prowadzic bez tego
              typu zwiazku z wujkiem-sponsorem. Dlaczego nie? Skoro nie chodzi o forse, to o
              co chodzi? Bo tak sie troche plączesz - w poprzednim poscie zeznalas, ze bez
              faceta wisi nad Toba grozba zycia sublokatorskiego, a to trudno znosisz.
              • adele1 Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 01.02.06, 10:41
                Chodzi o forse a raczej o jej zarabianie... Przez krotki czas bylam zatrudniona
                w duzym koncernie gdzie zajmowalam sie tzw. marketingiem. I to bylo straszne,
                nienawidzilam odtworczosci tego zajecia, zniewolenia w strukturach,
                zachlannosci szefow, nieliczenia sie z ludzmi, braku szacunku, wyscigu
                szczurow.... Dusilam sie tam ale to dawalo kase i moglabym zyc normalnie....
                Zrezygnowalam. Nie potrafilam sie przemoc, wole swoj maly swiatek abstrakcji...
      • adele1 Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 31.01.06, 18:43
        Byc moze czyni tak wiele kobiet, ale uwierz mi robia to z innych pobudek,
        czesto nie maja mozliwosci, brak pracy... Ja takie mozliwosci mialam i mam
        nadal ale boje sie po prostu stanac na nogi, nie wiem nie potrafie Ci tego
        wyjasnic... Jednoczesnie luksus nie jest dla mnie rzecza nadrzedna, ale jego
        brak doprowadza mnie do szalenstwa... Nie wiem skad takie ciagoty, pochodze z
        malej wsi, rodzice bez pieniedzy. Na studiach dostawalam stypendium i dlatego
        moglam, skromnie bo skromnie ale studiowac za granica... Nigdy wczesniej tak
        nie bylo...
        • ball_bina Re: A może jest tak,że to studiowanie dobrze ci 31.01.06, 19:41
          idzie i powinnaś studiować dalej skoro masz smykałę do tego.:)))
          Problem zaczyna się wtedy kiedy zyjesz z kimś za coś, nie darząc tego człowieka
          uczuciem. Ale nigdzie tego nie napisałaś,więc trudno zrozumieć o co chodzi tobie
          z tą samodzielnością.
          • elduende Re: A może jest tak,że to studiowanie dobrze ci 01.02.06, 00:15
            chyba balbina trafila w sedno :).
            • renkaforever Re: uzaleznienie od mezczyzny:) 01.02.06, 01:35
              A mnie sie wydaje, ze ty jestes prawdziwa kobieta:) Wolna, piekna i
              mloda,niestety bez pieniedzy, zatem uzalezniona od zrodla :))
              Zycze ci wyrozumialego, kochajacego i wystarczajaco majetnego, prawdziwego
              mezczyzny :)
              A ty dziecko studiuj te wiedze. I pamietaj, kazde uzaleznienie daje sie
              kontrolowac.
        • agni8 Re: Czyni tak wiele kobiet, nie przejmuj sie :) 01.02.06, 08:55
          Wydaje mi się, że jesteś niedojrzała emocjonalnie. Z jednej strony kobieta -
          naukowiec, feministka, a z drugiej mała dziewczynka, która boi się życia, boi
          stanąć sama na nogi bez oparcia, bez faceta.
    • solaris_38 Re: faceci jako pomysl na zycie 02.02.06, 00:52
      skoro nie masz energii to tzrba martwić się o jej zdobycie a nie o facetów

      muiss zaobserwowac co ci dodaje energii i skzrydeł zrobic wieloletnie
      polowanie na moc i siłę

      a potem .. potem sie zasdtanowisz nad facetami
      bo oni NIC nie mają do twojej niemocy
    • jan_stereo Re: faceci jako pomysl na zycie 02.02.06, 01:03
      adele1 napisała:

      > Mam problem sama ze soba, nie mam w sobie wystarczajaco energii aby zyc sama.

      Nie masz energii zeby zyc sama to do jakiej cholery masz miec energie zeby zyc
      z kims ?

      ps. jak nie masz zdrowych nóg, to nie pobiegasz ani solo ani w duecie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja