Co powinnam zrobić - proszę o radę

01.02.06, 11:40
Jesteśmy ze sobą ponad piętnaście lat, jako małżeństwo od 7. Mamy dziecko,
wspólny dom itp. itd. Niestety nie jest dobrze. Ostatnio doszłam do wniosku,
że nic poza dzieckiem już nas nie łączy. Nie umiemy rozmawiać jak normalni
ludzie, zawsze kończy się awanturą. Mój mąż zrobił się ostatnio agresywny, na
każde moje pytanie odpowiada atakiem, oczywiście słownym. Ciągle słyszę, że
coś zrobił dla mnie (np. pozmywałem Ci naczynia!!). Mam nieodparte wrażenie,
że nic nie jest bezinteresowne, ja zrobiłem coś dla Ciebie, to teraz ty zrób
coś dla mnie (czy to jest normalne??).
Ostatnio wydaje mi się, że mało co go interesuje poza komputerem, kiedy jest
w domu.
Próba szczerej rozmowy nic nie daje, albo słyszę, że nie jest w nastroju,
boli głowa, że teraz nie może się dodatkowo stresować lub co jest najgorsze,
nie widzi problemu i powodu aby rozmawiać.
Nie ma intymności między nami, nie chcę nawet próbować się przytulać, za
bardzo boję się odrzucenia. A seks raz na 3-4 miesiące, który i tak mnie już
nie satysfakcjonuje, to nawet nie namiastka.
Myślałam aby odejść ale nie bardzo mam gdzie, zresztą to bardzo poważny krok,
nie tylko dla mnie lecz również dla dziecka (jest dobrym ojcem). Myślałam
również o terapii, ale nie umiem nawet zacząć o tym rozmawiać.
Ciągle zadaje sobie pytanie czy ja go kocham i nie umiem jednoznacznie sama
sobie odpowiedzieć.
To wszystko mnie strasznie przygnębia, jestem nerwowa, staję się nieprzyjemna
dla otoczenia. Nie wiem co robić!
Będę wdzięczna za każdy komentarz
    • cabiria86 Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 01.02.06, 12:00
      nie unikniesz chyba powaznej rozmowy na ten temat.przemilczajac sprawe nic nie
      zalatwisz.aluzje tez nie pomoga. musisz powiedziec wprost co czujesz i jak Ty
      widzisz sprawe. nie mow "jestes taki", zawsze mow: "Ja czuje", "ja to tak
      odbieram", "mam wrazenie", "jest Mi przykro" - zawsze przekazujac jakas
      wiadomosc czy informacje, indeksuj,ze chodzi o Twoje uczucia. jezlei sie boisz,
      zastanow sie czego wlasciwie: ze uslyszysz, ze on Cie nie kocha? ze jemu tez
      jest zle? takie narastajace wrzody i pozorny spokoj to najgorsza rzecz jaka
      moze sie przydarzyc - nie boj sie sprowokowac awantury czy konfliktu.to
      wszystko JUZ jest, tylko, ze staracie sie chyba tego nie dostrzegac.nie daj sie
      zbyc, ze boli go glowa (!) czy cos takeigo. najlepiej by bylo, gdybys miala
      mozliwosc np "pozbyc" (sorry,za okreslenie) sie dziecka na weekend. jezeli Cie
      olewa - zacznij mowic, krzyczec - nie daj sie stlamsic, bo jego komputer jest
      wazniejszy. wiem, ze kobiety maja problemy z ujawnianiem negatywnych emocji -
      wolimy "przeczekiwac", ale to jest droga donikad. ale najwazniejsze, zebys Ty
      wiedziala czego oczekujesz po takiej rozmowie. jezeli nie masz dokad odejsc -
      nie rob tego. wiem, ze to manipulacja-ale powinnas tak sprowokowac
      sytuyacje,zeby odszedl on. pamietaj o jednym: trwanie w zwiazku "dla dobra
      dziecka" to jest absolutnie najgorszy rodzaj zwiazku w jaki mozna wpasc.wlasnie
      ze wzgledu na dziecko, nie mozna kontynuowac takich relacji.dla dziecka nie ma
      nic gorszego niz obarczenie swiadomoscia i odpowiedzialnoscia za nieudane zycie
      rodzicow.rozstanie tez jest ciezkie-ale dziecko nie ma potem poczucia
      obciazenia, ze jest jedynym szczesciem swoich rodzicow. to nie jest prawidlowy
      rozwoj.trzymam za Ciebie kciuki i zycze duzo sily! sile masz, bo wytrzymujesz
      zycie we wlasnym domu - teraz musisz te sile tylko ukierunkowac i myslec o
      sobie. to jest Twoje zycie! i pamietaj - jezeli Tobie bedzie zle - dziecko to
      wyczuje, szybciej niz myslisz i zamist ciesyc sie dziecinstwem, bedzie dbac o
      slaba i placzaca mamusie. napisz co myslisz i czy cos postanowilas. cieply
      uscisk!!!! :)
    • karolina44444 odp. 01.02.06, 12:16
      Cześć jula73. Niestety nie mogę Ci poradzić ale chcę abyś wiedziała, że nie
      tylko Ty masz takie problemy. Nie będę Ci radzić bo sama nie radzę sobie z moim
      małżeństwem a przede wszystkim mężem. On również tak jak i Twój mąż świata poza
      komputerem nie widzi o wszystko muszę się go prosić nawet o zrobienie
      czynności, które należą do jego obowiązków. Najczęściej na moje prośby o
      zrobienie czegoś słyszę odp. "nie możesz zrobić tego sama?" a w niektórych
      wypadkach moje prośby kończą się kłótniami. A jak już coś zrobi to na takich
      samych zasadach co stosuje Twój mąż "ja zrobiłem a teraz Ty zrób coś dla mnie".
      To jest po prostu chore i na długą metę bardzo męczące. Nie miłam pojęcia, że
      moje małżeństwo tak będzie wyglądało - bynajmniej zapowiadało się inaczej Boże
      co on mi obiecywał (spokojne i szczęsliwe życie) a teraz? A dodam, że moje
      małżeństwo trwa bardzo krótko bo tylko 4 miesiące a ja już jestem zmęczona tą
      całą atmosferą w domu. Aż strach pomyśleć co dalej ja już mam swoje plany,
      które pomału realizuję a mianowicie starałam się o pracę i mam ją z czego
      bardzo się cieszę bo to jest moja odskocznia od codzienności - bardzo marzę o
      dziecku bo to moje marzenie życia no ale cóż w takiej sytuacji to nie możliwe.
      Mój mąż stosuje tzw. "agresję słowną" z jego ust często padają bardzo przykre
      słowa typu "nie odzywaj się do mnie" "zamkinij się" "nie chcę Cie widzieć na
      oczy" "nie chcę z Tobą rozmawiać". Jest mi naprawdę przykro - wiele szczerych
      rozmów z nim przeprowadzałam ale bez skutku. Dwa tygodnie temu spakowałam
      rzeczy i chciałam wracać do domu ale nie pozwolił mi ze łazami w oczach
      przepraszał i prosił abym została, więc zostałam bo bardzo go kocham i pragnę
      aby nasze małżeństwo "funkcjonowało" jak najlepiej no ale niestety zaczynam
      zauważać, że wszystko powoli powraca. Zawsze jak jest czymś poddenerwowany to
      wyżywa się na mnie mimo iż to nie ja wprowadziłam go w ten fatalny nastrój - w
      takich momentach ucieka ode mnie woli towarzystwo kolegów od mojego.
      POZDRAWIAM i trzymaj się i przepraszam, że nie mogę Ci pomóc
      • cabiria86 Re: odp. 01.02.06, 12:21
        po 4 miesiacach malzenstwa maz mowi :zamknij sie"??!!wiem, ze to sie tak latwo
        mowi, ale na milosc boska, kochana zastanow sie co bedzie dalej.jezeli teraz
        jest tak bolesnie i przykro to jak dalej moze byc dobrze? chyba nie tego
        oczekiwalas po zwiazku. aha, wiem ze to koeljne slowa z cykly "porady babci
        jozi", ale niestety cos w tym jest. jak sie pakujesz i stajesz w drzwiach -
        zawsze wyjdz.chocbys miala wrocic nastepnego dnia. blagac ze lazmia w oczach
        jak wychodzisz nie jest trudno, nie chcialas wiedziec jak zabiegalby o Twoj
        powrot? moze wolalas nie sprawdzac... strasznie Was dziewczyny sciskam i tylko
        tyle mozna, bo co tu wlasciwie mozna komukolwiek poradzic...?
        • karolina44444 cabiria 01.02.06, 12:53
          tak zastanawiam się co będzie dalej. I wiem, że jestem naiwna myśląc, że
          któregoś pięknego dnia mój mąż obudzi się odmieniony, miły kochaniutki itd. On
          potrzebuje porządnego kopniaka aby się ocknął - bo przyzwyczajony jest do tego,
          że co by nie było to ja będę koło niego. Dużo rozmyślałam i podjełam decyzję,
          że narazie z nim będę ale jak sytuacja taka znów się powtórzy to nie mam
          przeproś - pakuję rzczeczy i wracam do domu. Muszę wkońcu położyć temu kres bo
          tak dalej nie można żyć zwłaszcza, że jestem młoda (25 lat) i nie mam dzieci.
          To dopiero 4 miesiące a gdzie reszta miesięcy - lat? Lepiej zakończyć to
          wcześniej niż się mordować i jestem o tyle w konfortowej sytuacji że nie mamy
          dzieci i że mam gdzie wrócić.
      • drak02 Re: odp. 01.02.06, 14:45
        Karolina, jeżeli po 4 mięsiącach twój mąż przestał cie szanowac to strach
        pomyślec co będzie dalej. Uciekaj od chama jak najdalej.
    • paco_lopez Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 01.02.06, 14:35
      Chłopu sie czasem wkrada do łba taki schemat odbioru kobiety, ze ma wrażenie,
      że ona tylko chodzi i mówi mu co jest jeszcze do zrobienia i co ona by chciała
      aby on zrobił. Z twojego opisu wyglądacie jakbyście byli przymusowo. Ja bym na
      jego miejscu wyprowadził się na trochę i zobaczył co sie dzieje. Ale ja to
      raczej spokojny typ jestem.
      Poanalizuj konstrukcję awantur. Ciekawe komu pierwszemu zawsze puszczaja nerwy.
    • jula73 Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 01.02.06, 16:30
      sprawa nie jest łatwa, a nerwy przynajmniej ostatnio puszczają szybciej jemu
      nie mnie. Ale może dlatego, że ja jestem na środkach uspakających :)
      Widzę, że chyba muszę sprowokować poważną i konstruktywną wymianę zdań, inaczej
      będę musiała żeczywiście się wyprowadzić co nie jest łatwe, bo nie mam gdzie,
      chyba że wtajemniczę moich rodziców, czego chciałabym uniknąc - to będzie
      piekło. Już kiedyś po jakiejś awanturze spytałam czy mogłabym na jakąś chwilę
      się u nich zatrzymać. Oczywiście powiedzieli tak, ale również, żebym pamiętała,
      że mam dziecko, obowiązki. żebym się zastanowiła co ja wyprawiam. Aż chciało
      się krzyknąć, JA jestem waszą córką, nie interesuje was co ja czuję>>>
      Zgroza!! Z nikąd wsaprcia :(
    • trixxx Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 01.02.06, 16:55
      Tez jestem w dlugotrwalym zwiazku. Moj maz zachowywal sie prawie podobnie do
      Waszych. Ja bylam podobna do Was. A teraz jestem szczesliwa...z moim mezem.
      Wszystko sie ulozylo. Ale nie samo. Po wielu wspolnych rozmowach. Z mojej
      strony zmienilo sie to, ze uwierzylam w siebie oraz przestalam myslec o tym, co
      jest zle miedzy nami, tylko mowic o tym. I udalo sie.
    • solaris_38 Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 02.02.06, 00:45
      czsem warto cieszyć sie samą obecnościa drugiego człowieka bo poztrebujemy
      tefgo bardziej niż seksu i rozmów

      na razie ułóz sobie zytcie sama ze sobą KOŁO niego
      spróbuj być szczesliwa

      bo jesli odejdziesz a nie umiesz być szczesliwa to po odejsciu dopiero
      będziesz miec problem

      szczescia się człowieka uczy

      odejscie od męża zostaw na ewntualne potem bo on ci nei pzreszkadza w byciu
      szczeslwym
      o jest w tobie i to jest twoje zadanie jak sie tego pzobyć

      sama icdz na terapię lub warsztaty rozwojowe które ucza jak byc szczesliwycm
      człowiekiem
    • renkaforever Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 02.02.06, 04:53
      Oboje malzonkowie sa dla siebie niemili. Ta negatywna energia przerzucana jest
      od jednego do drugiego, odbija sie od scian, mebli, obija sie o dziecko,
      zostaje w nim na zawsze.Sciany krzycza, a w zlewozmywaku to juz chyba wszystkie
      kubki i talerze wiedza, ze moga byc stluczone w kazdej chwili.Seks raz na pare
      miesiecy? Stad pewnie ta agresja.
      Uwazam, ze kobieta jest zawsze zrodlem milosci i po to te milosc w sobie ma,
      zeby sie nia dzielic.Zawsze i wszedzie, tak czesto, jak to mozliwe.Wbrew
      pozorom,maz i zona maja swoje role w malzenstwie. "Przebieranie" sie moze byc
      atrakcyjne, ale na krotko.7 lat malzenstwa daje jakis obraz popelnionych
      bledow.Nalezaloby to przeanalizowac.Najwazniejszy jest seks. Za malo i pewnie
      beznadziejny. Tyle jest ksiazek na te tematy, z dokladnymi rysunkami,
      fotografiami.. Moze w ogole za malo czasu macie dla siebie, typu wspolne
      wycieczki, jakies cwiczenia, wyprawy na silownie, na basen? Moze zarabianie
      pieniedzy zdominowalo wasze nudne zycie? A na jakie strony twoj malzonek
      chadza? Moze dobrze byloby to sprawdzic? Ja bym przeanalizowala to wszystko i
      zaczela od siebie, tzn od Juli. Zacznij byc mila, zeby nie wiem co, staraj sie
      unikac konfliktow, zapobiegaj im, a na jego opryskliwe uwagi zastosowalabym
      porady Cabirii :)) Zycze ci powodzenia :)Warto podjac wysilek,
      naprawde.Szczesliwa rodzina to wszystko co w zyciu sie liczy.
      • trixxx Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 02.02.06, 08:33
        to fakt, sprawdzony, ze bycie mila, ciepla i usmiechajaca sie kobieta to dobry
        sposob na przelamanie pierwszych lodow. przeciez chcesz tego samego od swojego
        meza. pokazywanie usmiechnietej twarzy i zdobycie sie na cieple slowo nie jest
        oznaka czlowieka slabego. wrecz przeciwnie. agresja na agresje odpowiedziec
        potrafi kazdy i przypomina to raczej strategie dzieci, gdzie klotni moze
        zapobiec dorosly. moze ty stan sie taka dorosla swiadoma osoba. pokaz tez mu,
        ze nie jestes tylko skrzywiona, niezadowolona baba, tylko ciepla i tajemniczo
        usmiejaaca sie kobieta.

        powodzenia
    • jula73 Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 02.02.06, 10:21
      dziękuję wszystkim za wypowiedzi
      trochę podniosły mnie na duchu. Może macie rację bedę silna i postaram się być
      tak słowdka aż go zemdli ;)
      • mortimerr Re: Co powinnam zrobić - proszę o radę 02.02.06, 13:19
        slodkosc wobec osoby, ktora jej nie odwzajemni jest bardzo trudna. ja tez mam
        problemy w malzenstwie. obiecalam sobie od jakiegos czasu byc wlasnie taka
        dobra i kochana, zawsze sie usmiechac. nie zaogniac sytuacji a raczej je
        omijac. czyli, nic nie mowic na tematy dreczace moja dusze. a przeciez jedyne
        czego pragne to kochac i byc kochana. moc wrocic do domu i przytulic sie do
        meza, powiedziec co mnie boli i otrzymac pomoc z jego strony. ale to tylko moja
        wyobraznia. niestety z seksem tez nie jest dobrze. ale to raczej z mojej
        strony. nie umiem zrozumiec dlaczego. kocham go, lubie jego zapach, ton glosu,
        spojrzenie (czasami zdarza mu sie tak na mnie spojrzec, ze az ciarki
        przechodza) a jednak seks jest dla mnie ostatnia rzecza jaka chce z nim robic.
        dodam, ze mam juz dlugi staz w malzenstwie i dwoje dzieci.
        oby ci sie udalo. trzymam kciuki. :)
Pełna wersja