jula73
01.02.06, 11:40
Jesteśmy ze sobą ponad piętnaście lat, jako małżeństwo od 7. Mamy dziecko,
wspólny dom itp. itd. Niestety nie jest dobrze. Ostatnio doszłam do wniosku,
że nic poza dzieckiem już nas nie łączy. Nie umiemy rozmawiać jak normalni
ludzie, zawsze kończy się awanturą. Mój mąż zrobił się ostatnio agresywny, na
każde moje pytanie odpowiada atakiem, oczywiście słownym. Ciągle słyszę, że
coś zrobił dla mnie (np. pozmywałem Ci naczynia!!). Mam nieodparte wrażenie,
że nic nie jest bezinteresowne, ja zrobiłem coś dla Ciebie, to teraz ty zrób
coś dla mnie (czy to jest normalne??).
Ostatnio wydaje mi się, że mało co go interesuje poza komputerem, kiedy jest
w domu.
Próba szczerej rozmowy nic nie daje, albo słyszę, że nie jest w nastroju,
boli głowa, że teraz nie może się dodatkowo stresować lub co jest najgorsze,
nie widzi problemu i powodu aby rozmawiać.
Nie ma intymności między nami, nie chcę nawet próbować się przytulać, za
bardzo boję się odrzucenia. A seks raz na 3-4 miesiące, który i tak mnie już
nie satysfakcjonuje, to nawet nie namiastka.
Myślałam aby odejść ale nie bardzo mam gdzie, zresztą to bardzo poważny krok,
nie tylko dla mnie lecz również dla dziecka (jest dobrym ojcem). Myślałam
również o terapii, ale nie umiem nawet zacząć o tym rozmawiać.
Ciągle zadaje sobie pytanie czy ja go kocham i nie umiem jednoznacznie sama
sobie odpowiedzieć.
To wszystko mnie strasznie przygnębia, jestem nerwowa, staję się nieprzyjemna
dla otoczenia. Nie wiem co robić!
Będę wdzięczna za każdy komentarz