karinna987
02.02.06, 12:56
Mam dosc.Pracowalam przez 4 lata ( moze niecale ) jako prostytutka.Teraz
poznalam kogos w kim sie ze wzajemnoscia zakochalam-warunek musze skonczyc z
zawodem.Wprowadzilam sie do niego,pousuwalam ogloszenia na necie i numer tel.
na ktory dzwonili potencjalni klienci.Poszlam do psychologa( choc nie
powiedzialam mu o tym co robilam,ale o innych powodach,ktore mnie do tego
pchnely m.in. brak zaradnosci, alkoholizm ojca itp.)Jestem 2 miesiace ,,na
odwyku,, ale ciagnie mnie.Najgorsze jest to,ze musze podjac prace,a po
naprawde glebszym zastanowieniu zadna inna praca ( i nie chodzi nawet o
pieniadze) mnie nie interesuje.Przywyklam do tego,ze sama jest pania sobie (
pracowalam na wlasny rachunek,nie w agencji),ze wstaje o ktorej chce i
planuje czas jak chce.A tu( w normalnej pracy)-niezadowolony szef,dojazdy,8
godzin harowy(nie istotne czy za biurkiem czy w Biedronce)Myslalam,ze
wszystko bedzie dobrze, bo milosc itp. Chyba sie nie uda.Natura ciagnie
wilka do lasu.Dla alkoholikow sa najprzerozniejsze terapie,dla
palaczy,narkomanow-tak samo, a dla prostytutek? Jedyna organizacja ,ktora mi
przychodzi na mysl to La strada,ale ona zajmuje sie przymuszaniem do
prostytucji,porwaniami,itp. a nie osobami chcacymi z tego wyjsc.