Chyba nie wytrzymam.

02.02.06, 12:56
Mam dosc.Pracowalam przez 4 lata ( moze niecale ) jako prostytutka.Teraz
poznalam kogos w kim sie ze wzajemnoscia zakochalam-warunek musze skonczyc z
zawodem.Wprowadzilam sie do niego,pousuwalam ogloszenia na necie i numer tel.
na ktory dzwonili potencjalni klienci.Poszlam do psychologa( choc nie
powiedzialam mu o tym co robilam,ale o innych powodach,ktore mnie do tego
pchnely m.in. brak zaradnosci, alkoholizm ojca itp.)Jestem 2 miesiace ,,na
odwyku,, ale ciagnie mnie.Najgorsze jest to,ze musze podjac prace,a po
naprawde glebszym zastanowieniu zadna inna praca ( i nie chodzi nawet o
pieniadze) mnie nie interesuje.Przywyklam do tego,ze sama jest pania sobie (
pracowalam na wlasny rachunek,nie w agencji),ze wstaje o ktorej chce i
planuje czas jak chce.A tu( w normalnej pracy)-niezadowolony szef,dojazdy,8
godzin harowy(nie istotne czy za biurkiem czy w Biedronce)Myslalam,ze
wszystko bedzie dobrze, bo milosc itp. Chyba sie nie uda.Natura ciagnie
wilka do lasu.Dla alkoholikow sa najprzerozniejsze terapie,dla
palaczy,narkomanow-tak samo, a dla prostytutek? Jedyna organizacja ,ktora mi
przychodzi na mysl to La strada,ale ona zajmuje sie przymuszaniem do
prostytucji,porwaniami,itp. a nie osobami chcacymi z tego wyjsc.
    • novika7 Re: Chyba nie wytrzymam. 02.02.06, 13:00
      to wygląda jak uzależnienie; a od wszelakich uzależnieni są specjaliści; looknij
      jeszcze na forum uzależnienia. I nie dawaj ciała więcej ....
    • zzz_zeus_sss Re: Chyba nie wytrzymam. 02.02.06, 13:48
      Sama siebie oszukujesz. Nie jestes kobieta stworzona do zwiazkow. Moze
      wykazujesz jakas potrzebe bliskosci, jednak zaden facet nie zaakceptuje tego,
      by byc jednym z wielu w tym samym czasie. Predzej czy pozniej zaczniesz go
      zdradzac i powrocisz do zawdodu, wystarczy, ze bedziesz miala mniejszy zasob
      gotowki, niz dotychczas. Szkoda oszukiwac faceta i siebie.

      zeus
      • kwiatek998 Re: Chyba nie wytrzymam. 02.02.06, 23:39
        SPRÓBOWAĆ NORMALNEGO ŻYCIA ZAWSZE MOŻESZ CO CI SZKODZI. I TAK NIE MASZ NIC DO
        STRACENIA, A NÓŻ MIŁOŚĆ CIE ODMIENI. MIŁOŚĆ PODOBNO PRZENOSI GÓRY...
      • sagapo82 Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 16:52
        Karina. Pamiętasz mnie. Pisałem, ze ukochana pracuje w burdelu i nie wiem jak ją
        wyciągnąć. Udało mi się. Od miesiąca jest czysta. Walka była niesamowita ale się
        udało. Napisz. pomoge.napisac@wp.pl
    • solaris_38 Re: Chyba nie wytrzymam. 02.02.06, 23:43
      masz rację
      skłonośc do wygodnego życia i strach pzred zwykłymi realiami moze miec
      destrukcyjną sile, nałogu
      ja np mam kłopoty z ruszaniem sie boe ejstem leniwa
      jak patzre na ruchliwe życier mojej siostry to mnie pzreraznie ogarnia i
      wilałabym życ w biezie byle nie musieć TAK sie ruszać tyle

      ale problem w tym że folgowanie sobie nei ejst dobre
      zycie wymaga zimenj wody gimnastyki i trudnosci bo inaczej jest sie flakiem i
      to bez godnopsci dla siebie

      więcnie amrtw sie że tam szef itd

      warto poćwiczyć trudnosci życia

      ale nie wiem czy mam prawo cokolwiek tu się wymądrzac bo sama z wielkiem trudem
      sie zmuszam do fizycznej aktywnosci mimo t=że to wszystko wiem :)
      buziaczki

      wybiuerz to co dla ciebie lepsze i tyle

      buziaczki
      • elduende Re: Chyba nie wytrzymam. 03.02.06, 02:30
        To co znamy, nawet, jesli jestesmy z tym nieszczesliwi, , wydaje sie bezpieczne,
        bo znajome. wydaje nam sie,ze zmiana jest za trudna, ze umiemy tylko to, co
        robilismy do tej pory, ze koszta zmiany sa zbyt duze i nie podolamy. ale jesli
        naprawde czegos pragniemy - a wyglada na to,ze Ty pragniesz zmiany, tylko masz
        kryzys, bo kazda zmiana kosztuje i okupiona jest trudnosciami- to w chwilach
        najwiekszego kryzysu jednak znajdziemy w sobie sile, by isc dalej. naprawde:).

        psycholog nie jest po to, by oceniac. ludzie krzywdza innych duzo gorzej,
        psycholog jest przygotowany do pracy nawet z mordercą, gwalcicielem, z ludzmi
        stosujacymi przemoc. Ty krzywdzilas glownie siebie bedac prostytutka- nie ma sie
        czego wstydzic, choc szanuje Twoje uczucia i rozumiem, ze masz opor przed
        powiedzeniem tego. zamykasz ten rozdzial w swoim zyciu i potrzebujesz pomocy. to
        godne najwyzszego szacunku i podziwu,ze zdecydowalas sie wyjsc z utartego
        schematu, ktory byl znajomy i przez to latwiejszy, i przez to trudny do
        puszczenia. A Ty to robisz i docen kazdy dzien, w ktorym Ci sie udaje! Juz 2
        miesiace! Brawo. I dasz sobie rade,ale masz prawo do momentow strasznego kryzysu
        i moze przejdziesz je sama, ale wsparcie bardzo by Ci pomoglo. Bo masz strasznie
        trudna historie i trudne dziedzictwo- alkoholizm w domu i mialas prawo byc
        zagubiona i nie umiec sie szanowac- choc z drugiej storny znalazlas sposob- na
        jakims poziomie krzywdzacy dla Ciebie- ale jednak na wtedy pozwalal Ci sobie
        poradzic, byc samodzielna, pania samej siebie jak piszesz. Na tamten moment
        zaopiekowalas sie soba najlepiej jak potrafilas i jednak udalo Ci sie na
        niektorych poziomach. Ale nadszedl czas, by moc poradzic sobie inaczej, nie
        krzywdzac swojego ciala, zadbac tez o nie i je uszanowac, swa intymnosc,
        odnalesc prywatna bliskosc z ukochanym. przez te lata, mimo tak ciezkiego
        zawodu, nabralas sil i umocnilas swoja psychike i jestes gotowa na nastepny krok
        na drodze do swego szczescia, swej niezaleznosci, do budowania swego zycia
        takim, jakim naprawde chcesz, by bylo.
        Rozumiem, ze trudno Ci moze z podniesionym czolem mowic jaki mialas zawod, ale
        ja czuje gleboki szacunek- czuje,ze musialas miec strasznie trudna historie i ze
        znalazlas w tym sposob, by sobie jakos poradzic. Nikt nie ma prawa Cie oceniac.
        Docen,ze zadbalas o siebie najlepiej, jak umialas, a ze teraz umiesz jeszcze
        lepiej. uczysz sie tego. jestes dorosla kobieta i uczysz sie coraz lepiej dbac o
        siebie i budowac swoje zycie tak, by bylo dla Ciebie naprawde dobre. zaprosilas
        milosc do swojego zycia.
        jasne,ze odnalezienie sie na rynku pracy jest nielatwe- na ten moment jest
        trudne dla wszystkich. rozumiem dobrze,ze przeraza Cie praca, w ktorej nie ma
        satysfakcji ani serca, tylko ciezka robota za niewielkie pieniadze. rozumiem,ze
        z tej perspektywy Twoj poprzedni zawod moze sie wydawac kuszacy. Skoro go jednak
        porzucilas, rozumiem,ze jednak nie bylas do konca szczesliwa. daj sobie troche
        czasu na odnalezienie pracy, ktora cie cieszy. to mozliwe. o czym marzylas,
        bedac mala dziewczynka? kim chcialas byc? wbrew pozorom moze to byc wskazowka,
        tesknoty duszy czesto pojawiaja sie w dziecinstwie duzo wyrazniej.
        moze sie okazac,ze pragnelas czegos, co nie do konca jest zawodem. ale gdy sie
        temu przyjrzec, okazuje sie,ze mozna to przelozyc na pieniadze. mozesz
        zarejestrowac wlasna dzialalnosc gospodarcza. rysowac pocztowki. malowac na
        jedwabiu. robic korale, nauczyc sie robic bizuterie-sa kursy. zostac
        instruktorka tanca. prowadzic warsztaty uwodzenia mezczyzn. napisac projekt i
        dostac dotacje z Uniieuropejskiej na przeciwdzialanie prostytucji wsrod mlodych
        dziewczat -np.poprzez spotkania w szkolach, wyklady, grupy wsparcia etc. mozesz
        napisac wspomnienia i je wydac. mozesz napisac reportaz o swojej historii i
        opublikowac. mozesz dostac dotacje na male przedsiebiorstow i otworzyc cukiernie .
        na pewno Twoja historia przydazyla Ci sie po cos- mozesz przekuc ja w swoja
        sile, czerpac z niej doswiadczenie, ktore pomoze Ci przetransformowac nie tylko
        swoje zycie, ale i pomoc innym. kazda historia ma moc. mozesz ja odnalesc i
        podazyc za nia. juz zaczelas to robic. na pewno Ci sie uda. jesli poradzilas
        sobie kiedy bylas mala dziewczynka, poradzisz sobie jako dorosla kobieta. mozesz
        tworzyc swoje zycie takim, jakim pragniesz, by bylo. to mozliwe. to wspaniale!
        uda Ci sie. nawet, jak czujesz sie zalamana, nie trac wiary, ze sie uda.
        przetrwalas nie takie kryzysy. mozesz wszystko- wlasnie zaczynasz nowy rozdzial
        swojego zycia. sama go piszesz. po raz pierwszy moze calkiem sama mozesz pisac
        swoje zycie. i mzoesz podziekowac juz przekonaniom, ktore Cie nie wspieraja. a
        ktore sprawiaja,ze boisz sie,ze sobie nie poradzisz i ze latwiej bedzie wrocic
        do starycxh sposobow. teraz mzoesz awybrac, czy chcesz dalej sluchac tych
        krytycznych glosow w glowie, czy zaufac swemu sercu.
        uda sie, uda sie:). jestem pewna. i nie musisz pracowac w biedronce. jestes
        niezwykla kobieta. pozwol sobie na slabosc i na zwatpienie,ale wiedz, ze mozesz
        robic to, o czym marzysz. wybacz sobie i siegaj po swoje piekne zycie. moze byc
        piekne.

        przypomniala mi sie ksiazka: "jedenascie minut" paulo Coelho. To historia
        kobiety, ktora zaczela zarabiac jako prostytutka, a potem z tym skonczyla.
        POmogla jej w tym milosc. Ale tak naprawde ona sama sobie w tym pomogla. podjela
        decyzje i choc bylo jej ciezko, to podązyla za nia. wiem,ze to "tylko ksiazka".
        ale co w niej jest wazne- ze ta kobieta odnalazla na nowo szacunek do samej
        siebie, swego ciala, swych marzen, swego zycia- i uczynila je takim, o jakim
        marzyla.


        szacunek. zaufanie do tego,ze w glebi duszy wiesz, co dla Ciebie dobre. robienie
        tego dla siebie, nie dla mezczyzny, nawet, jesli stal sie impulsem do zmiany. bo
        wtedy robisz to jako dorosla kobieta. ktora moze byc dorosla partnerka. ale
        przede wszystkim zawsze umie zadbac o siebie, o dziewczynke, ktora mieszka w jej
        sercu. A Ty wiesz, ze umiesz o siebie zadbac- coraz lepiej. z miloscia. a jak
        zaczniesz traktowac sie naprawde z miloscia, to i otworzysz sie calkowicie na
        milosc mezczyzny.

        uda sie, uda sie. jestes dzielna. jestes niezwykla. jestes bardzo silna.
        wiesz o tym.
        uda Ci sie.
        ho.



    • elduende Re: Chyba nie wytrzymam. 03.02.06, 02:36
      www.u-zrodla.pl/gl.htm
      tam sa rozne warsztaty dla kobiet, grupy wsparcia, pracuja tam tez kobiety-
      psycholozki, ktore na pewno nie beda Cie oceniac. znam to srodowisko i spokojnie
      moge je polecac.

    • filipooo Re: Chyba nie wytrzymam. 14.02.06, 09:52
      hajs,dziwki,kokaina i campari... wróć do zawodu i nie daj sie malancholii
    • intelligo Re: Chyba nie wytrzymam. 14.02.06, 15:09
      Tylko się podpisać obiema rękoma pod tym, co pisze elduende.
      Od siebie dodam tylko, że bardzo by Ci się przydała prawdziwa, bezinteresowna,
      mądra przyjaciółka od serca, taka, do której możesz mieć 100% zaufanie, przed
      którą zawsze się możesz wygadać, która Cię zna na wylot.
      Mnie osobiście w moich własnych problemach takie kontakty dają niesamowitą
      siłę, oczyszczenie, jasność myśli.
      Poza tym - zaplanuj każde 5 minut dnia. Napisz sobie program celów
      dalekosiężnych i staraj się codziennie małymi kroczkami do nich zbliżać. Musisz
      zająć czymś myśli. Myśl o tym, co teraz, co jutro, co za 20 lat. Nie o
      przeszłości.
      Co by np. było, gdybyś poszła na łatwiznę i wróciła do prostytucji?
      Ile lat byś tak mogła? Co bys zrobiła, gdybyś juz nie miała "brania"? Jakie
      jest ryzyko choroby? Co potem?
      Czy nie lepiej jednak teraz zmieniać swoje życie? Co z rodziną - chcesz ją
      mieć? A dzieci? Co zrobisz, jeśli za 20 lat stwierdzisz, że już za późno? Z
      czym zostaniesz?
    • alpha01 setki tysiace watkow tego typu.szacisko na czatach 14.02.06, 17:37
      karinna987 napisała:

      > Mam dosc.Pracowalam przez 4 lata ( moze niecale ) jako prostytutka.Teraz
      > poznalam kogos w kim sie ze wzajemnoscia zakochalam-warunek musze skonczyc z
      > zawodem.Wprowadzilam sie do niego,pousuwalam ogloszenia na necie i numer tel.
      > na ktory dzwonili potencjalni klienci.Poszlam do psychologa( choc nie
      > powiedzialam mu o tym co robilam,ale o tutek? Jedyna organizacja ,ktora mi
      > przychodzi na mysl to La strada,ale ona zajmuje sie przymuszaniem do
      > prostytucji,porwaniami,itp. a nie osobami chcacymi z tego wyjsc.
    • mathias_sammer Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 17:24
      ????????????

      Ale o co pytasz, boe nie zrozumialem? O adres psychologa, odwykowki czy , gdzie
      mozna oddac swoj komuter, by nie laczyc sie z forum. W przypadku tego
      ostatniego polecam wyszukiwarke w niej adresy domow dziecka. Na pewno uciesza
      sie z prezentu.

      M.S.
    • sagapo82 Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 17:31
      Karina. Fakt to jest "wolny zawód". W pewnym sensie. Ja od momentu kiedy została
      podjęta decyzja ładowałem Jej akumulatory. Fakt trafiłem na wspaniałą
      dziewczynę. Ale ona nie chciała. Miała dość rozkładania nóg pod byle frajerem.
      Poszła na kurs, jeszcze go robi. W między czasie zrobiła badania do gastronomii.
      Ona nie chce i nie wróci. Kocha mnie na zabój. Jest niesamowicie wdzięczna za
      mój upór. Co moge Tobie doradzić? Już sam fakt, że piszesz na forum i to w tak
      dramatyczny sposób świadczy, że jesteś niegłupia. To dość dużo. Moge Ci jesynie
      powiedzieć, że ta droga na skróty nie jest dobra. Już na pewno masz o sobie
      niskie mniemanie a jak będzie dalej? Na pewno jest za dużo alkoholu w tej
      "profesji" a patrzeć tylko jak pojawią się narkotyki.Ukochanemu nic nie mów ale
      walcz. i nie pozwól żeby ktokolwiek traktował cię wyłącznie jako (za
      przeproszeniem)"dupe do zerżnięcia". Jak chcesz to napisz pomoge.napisac@wp.pl
      Pozdrawiam.
      • rtz.rtz Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 17:32
        Przeprasza, ale do czego służą prostytutki?
    • sagapo82 Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 17:40
      Przeczytałem wszystkie wpisy. Niektóre są rewelacyjne.Każda droga "w nowym" jest
      trudna, bo ta którą się poruszałaś jest znana i poukładana.Moja ukochana taką
      drogę podjęła. Nigdy tam nie wróci. Bój był ciężki, szczególnie, że miała
      nieokreśloną sytuację mieszkaniową. Ale krok po kroku i się udało. Ja wiem, że
      miesiąc to niedużo, ale to już trochę jest. Trzymam kciuki za Ciebie. Jakoś
      wierzę. Szkoda, że nie możemy pogadać, myślę, że przydałaby Ci się rada kogoś
      trskliwego. Jeszcze raz pozdrawiam.
      • rtz.rtz Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 17:44
        Nigdy nie mów nigdy, bo skąd możesz to wiedzieć.
      • sagapo82 Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 18:19
        Piszę nigdy bo jestem głęboko przekonany, że lata upokorzeń odcisnęły swe
        piętno. Ja poznałem przypadkiem trochę dziewczyn. I wiesz co? Z drugiej strony
        barykady wygląda to zupełnie inaczej. Za dużo tam odrazy do samej siebie,
        alkoholu i dragów. Prawie wszystkie tego nie wytrzymują psychicznie. Zresztą kto
        by wytrzymał, nawet facet by tego nie zdzierzył. Wiem co pisze i wierzę, że
        droga jest trudna ale nie niemożliwa. Pozdrawiam
        • rtz.rtz Re: Chyba nie wytrzymam. 06.03.06, 18:23
          Osoba, która wpada w alkohol w połączeniu z mocnymi dragami ma mniej niż 1%
          szans, żeby z tego wyjść. I tak chyba zawyżyłam dane
Inne wątki na temat:
Pełna wersja