lizavieta1
04.02.06, 22:02
Nie mogę się odnaleźć w zadnej dziedzinie. W pracy często ogarnia mnie marazm,
za łatwe zadania mi daja, miałam nadzieje, że zostanę w miejscu, w którym
byłam tymczasowo, teraz już jej nie mam. Niby ta robota jest ciekawa,
prestizowa, płatna ok, lubię to meijsce, ale czasem po prostu mi to wisi, np
dziś cały dzień zmarnowałam, mogłabym się dokształcić, poczytać fachową
literature, przecież zalezy mi na osiągnięciu czegoś. W zyciu towarzyskim nie
za bardzo, rozstałam się z grupką znajomych, którzy zachowali się nie fair.
Zrobiłam dobrze, zgodnie z własnym honorem. Potem próbowałam nawiązać z nimi
kontakt, zalezy mi na kontaktach z ludźmi, ale nie odpowiedzieli. Mam
hobby-trochę dziś nad tym popracowałam, ale nie chce mi się. Nie mam miłości,
choć p[rzywyczaiłam sdię do braku partnera, to jestem zła na te sytuacje, ale
nie bardzo czuję, że mogę ją zmienić, fakt bycia w związku nie zalezy tylko
ode mnie, ale tez od innej osoby. Muszę ją najpierw spotkac, ale nie mam
gdzie. staram sie, ale jeszcze nie zdołałam. Tych, którzy mnei adorowali, ale
nei chciałam z nimi nawiązywać relacji damsko-męskich, nie liczę, bo po co.
Wszystko jest takie puste, kiedy przychodzi weekend. W dzień roboczy,
przynajmniej przesiaduję w biurowcu, czasem zrobię coś ciekawszego,
poprzechadzam się w garsonce, pogadam z ludźmi na poziomie. Ale martwi mnie
stan, w jakim jestem, obraz mojego życia.