cojestzemna
06.02.06, 22:06
Z Gory napisze ze wiem ze duzo tu tekstu, ale 1.szybko sie czyta, 2.to i tak
nie wszytko co powinienem opisac...
Witam mam 24 lata, moze zaczne od mojej sytuacji w domu, mieszkam cale
zycie z ojczymem, mamą i starszym i mlodszym bratem.Zawsze bylem slaby jezeli
chodzi o kontakty z kumplami(balem sie bic)natomiast mialem normalna pozycje w
grupie i respekt, gdyz takie sprawialem pozory, swoim zachowaniem,
wygladem(jestem wysoki, chodzilem na silownie).Ostatni raz gdy sie bilem bylem
w podstawowce. Gdy mialem 18 lat bardzo emocjonalnie zakochalem sie w
dziewczynie mojego dobrego kumpla, poprostu wiedzialem ze czuje do niej
ogromne porzadanie mowilem ze ja kocham nad zycie i ze zrobie dla niej
wszystko(i to z nia pierwszy raz sie calowalem, piescilem), pozniej mialem
dziewczyne ok 15 miesiecy - zostawila mnie chociaz tego nie chcialem, wydawalo
mi sie ze mnie tez kocha , lecz ona po pierwszym powaznym kryzysie zostawila
mnie jakby nigdy nic, tlumaczac sie ze juz nie moze mi dawac tego co ja jej(
ja ja bardzo kochalem tak jak tamta pierwsza).Do tej pory wszystko bylo
wporzadku z moja orietacja seksualna, do momentu gdy zwiazalem sie z kolejna
dziewczyna.Byla fajna kontaktowa, myslalem ze jak zawsze "one" mnie "zucaly"
to przeciez ja zawsze bede chcial i mogl sie zblizyc do kazdej z ktora bede
mogl porozmawiac na wspolne tematy i ktora w koncu bedzie mnie chciala - i
fakt chciala mnie, i to bardzo, mowila mi to jaki to jaki nie jestem i w
ogole. Ja tym razem ku mojemu zdziwieniu nie zaczalem do niej nic czuc, ale za
zamowa otoczenia(mowili ze jest ulozona, studiuje, jest wartosciowa),
zaczalemsie z nia spotykac,wspolzyc, tzn tylko sie calowalem i uprawialem
petting, i tu zaczelo sie - zaczalem odczuwac dziwny bol w okolicy przepony.
Nie rozumialem tego , na rozny sposob probowalem sobie tlumaczyc ze to
minie(przeciez ona jest taka fajna, jak mmowili, chociaz nie podobala mi sie i
mnie nie pociagala, nie czulem sie przy niej dobrze), w koncu jak juz nic nie
skutkowalo zaczalem sobie tlumaczyc ze jestem gejem. Ciezko mi sie bylo z nia
rozstac( bo juz taki jetsem , bardzo uczuciowy i delikatny), ale jak juz sie w
konu udalo, poczulem niesamowita ulge. - mysl o gejostwie znikla( mialem wtedy
20 lat). Pozniej przespalem sie z jeszcze 2 kobietami bylo ok - mysl nie
wracala. Gdy poznalem kolejna zauroczylem sie przeokrutnie wtedy uswiadomilem
sobie ze na 100% nie jestem gejem. Zauroczylem sie ale znowu nic z tego nie
bylo gdyz ona kogos miala, nawet bylismy przez jakis czas "razem", spalismy i
calowalismy sie, wydawalo mi sie ze bedzie juz dobrze, lecz ona powiedziala mi
ze, musi do niego wrocic.Kontakt z nia zerwalem definitywnie gdy poznalem moja
dziewczyne(tzn byla).Bylem sam,mialem ogromny problem w znalezieniu dziewczyny
gdyz bardzo malo kobiet mi sie podobalo, i tym tropem zwiazalem sie z kobieta
ktora mnei nie zauroczyla fizucznie(znow otoczenie, niechec do bycia samemu,
bardzo duze podobienstwo charakterow - to mnei do niej zblizylo).Bylo to w
czasie gdy dowiedialem sie ze juz nic nie wyjdzie z ta dziwczyna w/w. Ciezko
bylo mi sie przelamac do tego zeby zaczac z nia wspolzyc, ale jednak jakos sie
udalo - sex byl wspanialy gdyz bardzo dobrze sie zachowala w lozku, po prostu
idealnie - lecz tylko sex, nie bylo delikatnosci czulosci ,obrazalem ja na
kazdym kroku, lecz ona o dziwo to akceptowala i jeszcze bardziej sie do mnie
zblizala.Wszelkie kontakty z wszytkimi bylymi ktore mnie ujmowaly zerwalem, z
czystego pragnienia uzyskania takeij wlasnie relacji, jak z nimi, balem sie ze
jak sie odezwa to cale moje starania legna w gruzach - na prozno. Chcialem
zakonczyc ten zwiazek, lecz nie umialem (bylo mi glupio , bylem za delikatny
aby powiedziec jej ze jej nie kocham i ze nic z tego nie bedzie), po jakims
czasie poweidzialem jej ze ja kocham - chcialem tego tak bardzo ze to
poczulem, ale nie na dlugo , z biegiem czasu wiedzialem ze cos jest nie tak, z
moim uczuciem do niej. Widzialem ze bardzo mnei kocha, jak bardzo sie cieszy
kazdym spotkaniem( nikt mi tego nigdy nie dawal, poprotu nikt)po ok 15
miesiacach, zaczely mi sie podobac inne kobiety( takie jaki mnie kreca
naprawde) nie moglem sie z nia juz kochac, zaczalem czuc znowu ten bol co
czulem z tamta dzwieczyna, lecz nie zwazalem na to, az peklem i jej to
powiedzialem. Załamala sie (ja rowniez, gdyz pokladalem w tej mojej nadzieii
checi bycia z nia caly moj swiat, chcialem by byla moja zona, pragnalem miec z
nia dzieci wierzac ciagle ze prawdziwe uczucie nadejdzie). Od tamtej pory
zaczalem sie glowic co jest nie tak, drazyc samego siebie (gdyz ona nie
chciala odejsc, zawsze wracala jak tego chcialem), meczac wlasna psychike,
blgalem boga i wszytko, i wszytkich by byc z nia szczesliwy.Ciagnalem te chora
sytuacje jeszcze pare miesiecy, bylo coraz gorzej zaczalem sie zamykac w
sobie, (mialem ogromne problemy z otoczeniem ze znajomymi z rodzina z
wszytkimi) , tlumaczac ze to juz koniec(koniec ze mna)...ze nikogo nie
znajde..zylem w swiadomosci ze ona jest spelnieniem moich mazen ale nie
wiedzialem dlaczego tak jest ze nie umiem sie do niej zblizyc( chociaz umialem
np. do kolezanki swojego kolegi[mojej pierwszej milosci] - tamtego nawet nie
chcialem a stalo sie a tu...tak bardzo pragnalem i nic, wiedzialem ze jak cos
mi sie stanie ona zawsze bedzie przy mnie , czy bede zyl w biedzie czy w
bogactwie.Porostu byla bezbledna, caly zwiazek prowokowalem ja zeby miec
chociaz jedna zaczepke , aby zerwac i nic - byla idealna partnerka - kochajaca
i ciepla). Moj teraz bardzo powazny problem pojawil sie jak kolejnego dnia
proby odnalezienia sie w naszym juz "zniszczonym" przeze mnie zwiazku
powiedziala mi ze byla w klubie dla gejow, opisywala mi jacy oni nie sa, jak
sie zachowuja i jak wygladaja. Wtedy juz wpadlem w gleboka depresje, mialem
dreszcze, bylem senny, nawet raz czy dwa w takim glebokim dole przyznlem sie
sam przed soba ze jestem gejem, ale bylo jeszcze gorzej...juz wtedy balem sie
odbierac od niej telefony a jeszcze bardzej do niej dzwonic, zaczalem bardzo
dziwnie postrzegac otoczenie, z kumplami juz nie wychodzilem na piwo, balem
sie ich rowniez, mialem leki przed wszystkim...Ktoregos dnia znalazlem sie w
towarzystwie gdzie uslyszalem, ze jeden z chlopakow jest gejem, bardzo sie
tego przestraszylem, wrecz paraonoidalnie(zlalem sie potem), nie wrocilem juz
do tego miejsca, gdyz balem sie ze moge cos poczuc do geja i ze moje obawy
stana sie prawda.Zaczalem sie znowu z nia spotykac i kochac, i jak czulem sie
naprwade zle przy niej i zaczalem sobie wyobrazac jak bym kochal sie z
mezczyzna(obrzydzalo mnei to ale , z niewiadomej przyczyny musialem to robic-
tlumaczac ze jak juz nie kreci mnie ona i niestety juz rowniez inne
kobiety(zaczalem sie bac innych kobiet, jak wyobrazalem sobie ze moge cos z
nimi robic, umawiac sie .. nie czulem sie juz meski na tyle aby stworzyc
zwiazek z kobieta).Wracalem do niej bardzo mi jej brakowalo bylem zazdrosny ze
probuje sobie kogos znalesc,(zachowywalem sie jak pies ogrodnika) i jak bylem
w swiadomosci ze z nia jestem to coraz czesciej wmawialem sobie ze jestem
gejem, klocilem sie z tym ale w koncu jej to powiedzialem(jak j to zrobilem
rowniez zmienialem zdanie,klocilem sie z tym), w koncu kazala mi sie
ostatecznie wynosic i juz sie do niej nei odzywam. Najgorsze jest to ze nigdy
sam z siebie nie mialem zapedow homoseksualnych, pojawialy sie tylko gdy
mialem problemy z tym ze nie moge sie zblizyc do tej kobiety ktora byla tego
warta.(teraz jak to pisze czuje sie dobrze nic mnie nie kuje , nie czuje
zadnego bolu ,tylko zal ,zal ze nie wyszlo to czego tak bardzo pragnalem, a to
czy jetsem gejem, teraz czuje ze nie, gdyz bardzo zajmuje mnie to ze pisze to
, odnajduje spokuj, tylko wtedy gdy rozmawiam z kims o tym, o tym moim
problemie, jak zajme sie czyms innym, jakis wewnetrzny glos bedzie kazal
przyznac sie przed samamy soba ze jestem gejem bo inaczej nie bedzie dawal m