ojciec tyran

07.02.06, 20:04
w tym roku zdaje mature. Chcialabym studiowac dziennikarstwo albo
politologie, edytorstwo... Moj ojciec chce zebym poszla na prawo, z "rozmow"
z nim wynika ze nie widzi innej mozliwosci. Dzis wykrzyczal ze na studnia
dziennikarskie i politoogie nie da mi ani zlotowki... Chce studowac w innym
miescie i pomoc rodzicow jest mi niezbedna... Mama jest za mna, ale ona nie
zarabia wystarczajaco duzo... Co mam zrobic? Podporzadkowac sie? Isc swoja
droga? Ale jak???
    • malvvina Re: ojciec tyran 07.02.06, 20:05
      finansowac sama wybrane przez ciebie studia
    • sigrid.storrada Re: ojciec tyran 07.02.06, 20:25
      Pomyśl, dlaczego chce Ci narzucić swoją wolę - może po prostu boi się o Ciebie,
      o Twoją przyszlość. Jeśli tak, spróbuj go przekonać, że te kierunki na które
      chcesz iść nie są "nieprzyszlościowe", a prawników jest dużo ( są hipotezy, że
      niedlugo rynek pracy się nimi nasyci itp.).
      Inna sprawa jeśli chce Ci narzucić swoje zdanie z chęci kontroli, po prostu "bo
      ja tak mówię". Musisz się poważnie zastanowić, bo bardzo dużo ryzykujesz.
      Będzie Ci trudno bez wsparcia rodziców - nie tylko finansowego.
      • d.aga87 Re: ojciec tyran 07.02.06, 20:51
        problem w tym, ze to sytuacja "bo ja tak chce" - mowiac o studiach przedatwia
        argumenty, jednak kiedy ja zaczynam przedstawiac swoje (jak napisalas) dyskusja
        konczy sie mniej wiecej tym, ze jestm mloda, glupia i go... wiem. Ojciec
        zachowuje sie tak nie tylko odnosnie studiow... tak samo bylo z wyborem LO -
        mimo, ze jestem jednej z najlepszych szkol miescie jemu ona sie nie podoba...
        nigdy nie jest zadowolony... kiedy zdalam FCE nie uslyszalam zadnej pochwaly a
        jedynie "czemu tak malo procent??" za kazdym razem tak jest... Kazdej dyskusji
        towarzysza wyzwiska, czasem mnie uderzy... Nie potrafie tak zyc...
        • sigrid.storrada Re: ojciec tyran 07.02.06, 21:16
          d.aga87 napisała:


          >
          > konczy sie mniej wiecej tym, ze jestm mloda, glupia i go... wiem. Ojciec
          > zachowuje sie tak nie tylko odnosnie studiow... tak samo bylo z wyborem LO -
          > mimo, ze jestem jednej z najlepszych szkol miescie jemu ona sie nie
          podoba...
          > nigdy nie jest zadowolony... kiedy zdalam FCE nie uslyszalam zadnej pochwaly
          a
          > jedynie "czemu tak malo procent??" za kazdym razem tak jest... Kazdej
          dyskusji
          > towarzysza wyzwiska, czasem mnie uderzy... Nie potrafie tak zyc...

          Wspólczuję Ci, d.aga. Nie bylam nigdy w podobnej systuacji, ale myślę, że
          lepiej będzie, jeśli się jak najszybciej uniezależnisz. Oczywiście przemyśl to
          dokladnie. Dowiedz się, czy jest możliwość, żebyś dostala na studiach
          stypendium socjalne ( naukowe jest zazwyczaj dopiero od 2 roku), pomyśl nad
          jakąś pracą którą moglabyś pogodzić ze studiami (może korki z angielskiego?),
          może wsparcie jakieś dalszej rodziny? Trzymam za Ciebie kciuki.
    • solaris_38 ojciec tyran córka zagubona - schemat 07.02.06, 21:28
      problem w tym że ty tak naparwdę NIE WIESZ czego chcesz
      albo na to albo na cos innego

      gdybys miała jedeną wymarzoną opcję to pewnie optowałabym za niezaleznym
      wytrwałaym dążeniem do swego celu

      na razie mzoę posłuchaj ojca
      wyjedziesz zobaczysz jak to jest na studiach
      jak ludzie zarabiają
      poznasz miejsca i sposoby dawania sobie rady
      ociec zapłaci bo według niego to konkretny zawód kóry mu na dodatek imponuje

      a ty zobaczysz
      mzoę jednak prawo
      jesli pzrekonasz się ze nie
      to skrystalizują sie twoje własne pragnienia i plany
      bedziez z dala od niego
      nauczysz sie nowej wiedzy co poszerzy twoje horyzonty

      będzie dobzre
      tym lepiej im szybciej i im goręcej zapargniesz konkretnej ściezki dla siebie :)
    • dziefczynqa Re: ojciec tyran 07.02.06, 21:47
      > politologie, edytorstwo... Moj ojciec chce zebym poszla na prawo, z "rozmow"
      > z nim wynika ze nie widzi innej mozliwosci. Dzis wykrzyczal ze na studnia
      > dziennikarskie i politoogie nie da mi ani zlotowki...

      Zawsze możesz wystapic do sadu o alimenty - ojciec nie robi ci łaski finansujac
      studia.
      • d.aga87 Re: ojciec tyran 07.02.06, 21:54
        stypendium socjalnego nie dostane,,,za wysokie dochody, a jesli chodzi o play
        to mam je sprecyzowane, politologia najpierw a pozniej 2 fakultet -
        dziennikarstwo... Dalsza rodzina... nikt poza siostra i mama nie wie jaki jest
        moj ojciec... w rodzinie uchodzi za wyksztalconego, z miasta... Tyle ze sam
        skonczyl studia na jakie chcial isc! Mozna powiedziec ze to niszowy zawod w
        dizsiejszych czasach... A prawo "poleca" mi tylko dlatego,ze moze zalatwic mi
        pozniej prace... A ja nie chce byc uzalezniona od niego, zeby wypominal mi co
        to on dla mne nie robi... Tylko ten poczatek studiow,,, bez jego pomocy nie dam
        rady :/
        • no1teresa Re: ojciec tyran 07.02.06, 22:01
          rzeczywiscie, alimenty - rob swoje, realizuj swoje, a nie ojca plany i kiedy
          przestanie lozyc na Ciebie, wystap o alimenty!
    • ball_bina Re: ojciec tyran ale.....czyżby? 07.02.06, 22:18
      ma wiele racji, a ty w obłoczkach bujasz dziecino.....Ojciec chce abyś miała
      konkretny stabilny zawód. Poza tym prawo jest o 1000000 razy bardziej ciekawsze
      od dziennikarstwa i innych pierdół, które ty masz ochotę studiować....a ktore
      wiele ci nie dadzą, bo pracy i tak po tych studiach nie znajdziesz! Dlatego nie
      nazywaj ojca tyranem bo widać zna życie na tyle aby ci dobrze doradzić....Są
      rózne studia dziennikarskie, które można robić, wtedy kiedy zapewniło się już
      sobie BYT a pzrynajmniej dobry start w życiu!
      • d.aga87 Re: ojciec tyran ale.....czyżby? 07.02.06, 22:57
        studia prawnicze rzeczywiscie zapewniaja zawod... ale dlaczego mam robic cos
        czego nie lubie? meczyc sie 5 lat i pozniej w pracy?! wiele racji...?!?!? w tym
        ze stosuje argumenty reczne to tez z troski o mnie? nie sadze...
        • baabcia Re: ojciec tyran ale.....czyżby? 07.02.06, 23:15
          coś mi się wydaje, ze nie wiecie jaka bryndza nastała dla prawników.
          Nawet wzięci adwokaci z kancelarią w centrum W-wy cieniutko przędą.
          Co do domowych stosunków radzę zdecydowanie nazywać swoje uczucia:
          nie krzycz na mnie bo mnie ranisz;
          nie poniżaj mnie, bo będa ponizac mnie inni, nie będę przez ciebie mogła
          zbudować zdrowej rodziny;
          nie odreagowwuj na mnie swoich kompleksów;
          nie zmuszaj mnie do słuchania twoich rozkazów -poleceń tylko dltego, że masz
          pieniądze a ja nie; bo sprzedawanie się za pieniadze...
          kocham cie tato, ale nie zgadzam sie z toba;
          nie chcę żebys się tak zachowywał;
          uczę się podejmować dorosłe decyzje a ty tresujesz mnie - czy można być dobrym
          prawnikiem jesli sie boi własnego krzyczącego ojca...
          Poćwicz trochę asertywność, rodzinie to dobrze zrobi a dziennikarz musi umiec
          stawiać na swoim i miec swoje zdanie.
          Jak nie pomoże to spylaj z tego domu gdzie pieprz rośnie bo zmarnujesz życie.
          • no1teresa świetne! n/t 08.02.06, 10:51
        • miang Re: ojciec tyran ale.....czyżby? 08.02.06, 10:07
          jak pojdziesz na studiach ktorych nie lubisz i nie masz do nich predyspozycji to
          nie bedziesz dobra w tym zawodzie. nawet jesli ojciec zalatwi ci na poczatek
          prace to co jesli sytuacja sie zmieni i bedziesz musiala szukac pracy na wlasna
          reke???
          mialam kontakt z wieloma niedorobionymi "informatykami" ktorzy wybrali ten zawod
          nie majac do niego zadnych predyspozycji i zdolnosci bo liczyli ze po studiach
          zgarna duza kase - a teraz mecza sie na kiepskich posadkach obrazeni na caly swiat

          > ze stosuje argumenty reczne to tez z troski o mnie? nie sadze...

          znaczy ze cie bije? uciekaj od swira i to jak najszybciej
          • horpyna4 Re: ojciec tyran ale.....czyżby? 08.02.06, 10:27
            D.aga, nie daj się zbajerować. Po pierwsze, należy studiować to, co człowiekowi
            odpowiada. Jak się nie ma do czegoś predyspozycji, to można zmarnować kilka lat
            zanim się wróci do tego, czego się chciało na początku. Żyję trochę dłużej na
            świecie, niż większość z was i widziałam takie przypadki. Można nabawić się
            ciężkiej nerwicy studiując na trudnym i jednocześnie nielubianym kierunku.
            Jeżeli ojciec będzie się sprzeciwiał, to powiedz, że pozwiesz go o alimenty.
            Powinno go to trochę ostudzić, a jak nie, to konsekwentnie pozwij. Twój ojciec
            niestety jest osobnikiem uważającym Cię za swoją własność. Są to częste
            przypadki, ale o większości nic nie wiemy, bo zazwyczaj następuje
            podporządkowanie się "dla świętego spokoju". Naucz się asertywności, nie pozwól,
            żeby ktokolwiek za Ciebie decydował. A już najgorsze, jak ktoś mówi, że coś ma
            być "dla Twojego dobra". To najbardziej obłudne i fałszywe powiedzenie. Co jest
            dobrem dla Ciebie, decydujesz Ty. Jeżeli potkniesz się i przewrócisz, to tylko
            nabierzesz doświadczenia. Lepiej zbierać cięgi od życia, ale na własny rachunek.
    • d.aga87 Re: ojciec tyran 08.02.06, 18:27
      asertywnosc... tej cechy mi naprawde nie brakuje... tylko, ze tego nie da sie
      zastosowac wobec ojca... kazdy sprzeciw (wyrazony nawet bardzo grzecznie choc
      stanowczo) konczy sie jeszcze wieksza klotnia... czasem uzyciem sily... moje
      tlumaczenia, prosby na nic sie zdaja... nie ma dyskusji... zawsze jest ze
      jestem glupia i nieodpowiedzialna (choc nie ma powodow zeby tak mowic) po
      prostu on wie i zadna inna opcja nie wchodzi w rachube...
      • hellaa Re: ojciec tyran 08.02.06, 19:16
        Nie daj się, idź na te studia, które cię interesują.
        Ja miałam taką matkę, uległam jej i zmarnowałam sobie kawał życia, w tym nie
        tylko sprawy zawodowe.
        Moja matka-tyranka nigdy nie wtrącała się do mojej nauki, bo uczyłam się bardzo
        dobrze, więc do końca liceum była to moja chyba jedyna prywatna sfera, w której
        radziłam sobie świetnie i miałam z tego dużo satysfakcji. Naiwnie mniemałam, że
        to będzie moja szansa na coś fajnego w życiu, na spełnienie marzeń. Ale w
        kluczowym momencie zaborcze palce mojej matki sięgnęły i po to i ukradły mi
        marzenia, na które pracowałam tyle lat. Zabrały mi sens matury z wyróżnieniem w
        renomowanym liceum, zabrały fascynację wiedzą, obrzydziły jedyną rzecz, która
        była moja i fajna.
        Też dostałam ultimatum - albo ma iść na to, co ona chce, i, zgodnie z jej
        planami, zostać nauczycielką /nie cierpię instytucji szkoły i mam chore gardło -
        juz same te dwie rzeczy na wejściu mnie dyskwalifikowały/- albo nie idę na
        żadne studia, bo nie dostanę na nie grosza. Też byłam bita, jeśli się
        sprzeciwiałam. Też wzdragałam się na myśl o piekle, jakie by się rozpętało, o
        tym super-biciu i wyzywaniu, jakie by mnie czekało, gdyby matka dostała pozew o
        alimanty na mnie, a ja bym poszła na wymarzone studia... Człowiek skrajnie
        upokorzony i zależny ma ogromne trudności z postawieniem na swoim.
        No i poszłam na te studia, które mnie brzydziły, kończyłam je jak we śnie, w
        chronicznej depresji, wiedząc, że czeka mnie obrzydliwe, nie moje życie, które
        zaprojektowała mi matka. Nie chciało mi się żyć. Przepłakałam, przesnułam się
        przez kilka lat, które mogły być najbardziej twórcze i rozwijające. W dodatku
        na koniec okazało się, że ten "pewny i świetny" zawód nauczycielski stał się
        zawodem bezrobotnych. Nikt nie chciał do pracy w szkole paniusi z głosikiem
        myszki, bez predyspozycji do musztrowania młodzieży.
        Jak myślisz: Jak to skomentowała moja matka? Czy zobaczyła w tym swoją winę?
        Ależ skąd! Zaczęła wyśmiewać moje nieudacznictwo, dokopywać mi, stawiając za
        przykład córki sąsiadów, które nigdy nie miały fochów, szkół nie kończyły, a
        teraz uczciwie zarabiają w supermarkecie. Wskazywała mi nawet jako wzór
        pewnego... złodzieja samochodów, który tez przecież przynosi do domu pieniądze,
        a jeszcze matkę do kościoła co i raz pięknym autem powiezie!..
        Co się robi w takiej sytuacji? Otóż brzytwy się chwyta. Wchodzi się w głupie
        związki, aby tylko "przezimować". Kryterium to nie miłość, tylko np. możliwość
        zamieszkania 500 km od matki i sytuacji, w jaką się popadło. To też sposób na
        wylizanie się z depresji, bezradności... Kosztem kogoś, kto nas kocha, ufa.
        Spóźnione dorastanie na koszt niewinnej osoby, która, zamiast rodziców, pomaga
        nam stanąć na nogach.
        A finał jest taki, że po trzydziestce kończę drugie studia - te, co zawsze
        chciałam. Mam fajną pracę, nie zwiazaną z planami matki. Niby wiele można
        naprawić po latach, ale... Nie do odzyskania sa właśnie te lata! Nikt nie
        zasługuje na to, żeby zmarnować sobie kawał życia, stracić czas, jakąś
        szczerość, miłość, z musu ranić niewinne osoby, przejść wiele upokorzeń - bo
        kiedyś stary tyran postanowił rozporządzić cudzym życiem jak własnym!...
        Naszym życiem możemy rozporządzać tylko my i ew. Bóg, jeśli jest. Piszę to jako
        ktoś, kto zasmakował konsekwencji takiej uległości. Jeśli nawet twoje wymarzone
        studia nie dadzą ci pieniędzy, to dadzą szacunek do siebie, siłę wewnętrzną i
        odpowiedzialność. Nie daj się złamać, bo często jest "prawo serii". Jeden
        brutalny cudzy ruch w twoim życiu może uruchomić lawinę błędów i nieszczęść.
        Nie pozwól na to. Szukaj sposobów, ale nie poddaj się!
        • d.aga87 Re: ojciec tyran 08.02.06, 19:23
          dzieki Hellaa :) DObrze slyszec takie slowa z ust kogos kto nie jest w moim
          wieku a mysli podobnie... Wlasnie przeszlam kolejne "pranie mozgu". "Ile to nie
          ma mozliwosci po prawie... nie tylko sady ale i urzedy, kancelarie, przeciez w
          kazdej firmie potrzeba prawnika,,, a po dziennikarstwi czy politologii co
          bedziesz robic?! jest malo gazet, przyjmja niewielu... "
          Juz sama nie wiem co robic... nawet gdybym sie dostala na prawo... nie dam rady
          5 lat... a pozniej kolejne lata "siedzenia w papierach"
          A z drugiej strony? jesli sie nie wybije jakos dziennikarka...???
          Zgubilam sie :(
          • amaterasu1 Re: ojciec tyran 08.02.06, 19:30
            dostań się najpierw na którykolwiek z tych wydziałów, to wtedy będziesz się
            zastanawiać, na co pójść. W razie czego możesz zrobić dziennikarstwo czy
            politologię uzupełniającą, w 2 lata będziesz mieć mgra, po co się męczyć 5 lat
            na studiach na których większość przedmiotów to humanistyczne zapchajdziury.
            Poza tym zawsze można też studiować 2 kierunki równolegle.
          • amaterasu1 Re: ojciec tyran 08.02.06, 19:35
            a poza tym przecież wszyscy wiedzą, że najgorsi dziennikarze są po studiach
            dziennikarskich. nikt ich potem nie chce zatrudnić, serio :) więc chyba lepiej
            polonistyka albo politologia, jeśli poważnie myślisz o dziennikarstwie jako
            zawodzie
            • zoe17 Re: ojciec tyran 08.02.06, 21:32
              Wyjedz na rok za granice do pracy. Zarobisz i sama bedziesz o sobie decydowac.
              I nie boj sie, ze sobie nie poradzisz albo ze stracisz czas. Studia Ci nie
              uciekna, a niezaleznoc nie ma ceny. Pozdrawiam.
Pełna wersja