smutnaedyta
10.02.06, 12:26
Mam taki problem nie wiem jak zacząć, nie wiem, co w sumie jest ważne. Mam
męża 2 dzieci jedno wspólne jedno z poprzedniego małżeństwa. Jest zle, a
właściwie nie. Mąż ma chyba rodzaj depresji. Chodzi do psychiatry. Traci
pracę. Kolejną. Trzecią chyba z kolei. Jest wysokiej klasy specjalistą. Nie
ma pb ze znalezieniem pracy, a potem w ciągu roku się z nim żegnają. To go
deprymuje. Zawsze był słaby psychicznie i wątpił we własną wartość. Kocham go.
Tylko w tym wszystkim jestem jeszcze ja. Wykańcza mnie to wszystko. Dlaczego?
Ma schemat działania, którym mnie wykańcza. Najpierw, kiedy jest zaczyna być
zle w pracy próbuje udowodnić ze to moja wina, bo za mało w pracy siedzi, bo
ja za dużo od niego wymagam, bo musi więcej z kolegami z pracy po pracy się
spotykać (chodzi o koleżanki, ale nie jest to kwestia zdrad...chyba). nie
koncentruje się na tym co do niego ludzie mówią, za wolno pracuje bierze
zadania których nie może zrobić, potem się czepia.
Teraz jest na zwolnieniu na depresję. Wywalą go znowu. W domu jest kompletnie
wyizolowany, zero dyskusji na tematy bieżące, robi tajemnice np., z nowych
rozmów kwalifikacyjnych, zero kontaktu. Przestał mieć ochotę na seks, mimo
dużego temperamentu.
Nie mamy kłopotów finansowych. Ja dobrze zarabiam.
Mam dość czy ktoś ma pomysł co robić.