PSYCHOLOGU POMÓŻ

IP: *.bsk.vectranet.pl 19.11.02, 21:19
Mam pytanie, prośbę- najchętniej do psychologa jeśli tacy tu zaglądają.
Pochodzę z rodziny gdzie ojciec pił i pije nadal- ponadto jest wulgarny,
niopanowany, nerwowy i awantrurnik- jak nie pije czasem jest normalny i
inteligentny a czasem nie.
Obecnie jestem szczęśliwą żoną- mam spokój mąż mnie kocha i szanuje.
Od ojca nigdy nic nie dostałam. Nie dostawałam kieszonkowego, rzadko pamiętał
o urodzinach imieninach dniach dziecka itd. Być moze że on uważa, że dawał mi
dużo- ja tak nie sądzę. Wszystko co miałam (z rzeczy materialnych)
otrzymywałam od mojej mamy. Mamę kocham, jest mi jej szkoda ale mam też jej
zazłe (teraz może już trochę mniej), że w odpowiednim momencie od niego nie
odeszła i wten sposób nie zapewniła mi i siostrze godnego dzieciństwa- bez
upokorzeń, bez błędów które popełniałam jako nastolatka itd.(bez tych
wszystkich uroków które dośwaidcza dziecko alkoholika).
Tak więc jestem mężatką- wszystkiego dorabiam się sama w raz z mężem-
ponieważ żadne z rodziców nie czuje się w obowiązku (oni twierdzą, ze nie
mają z czego) nam pomogać. Mieszkania nie mamy i jak sobie nie zarobimy to
mieć nie będziemy. Studia prz 4,5 roku opłacałam sobie sama (pierwsze pół
roku mama sfinansowała mi z zaskórniaku schowanych przed ojcem)Na samochód
zarobiliśmy na tzw saksach. (piszę o tym wszystkim aby dojść do sedna
sprawy).
Mój ojciec twierdzi, że skoro mnie "wychował" i dawał jeść przez tyle lat to
teraz może ode mnie wymagać różnych nazwijmy to przysług.
Co w praktyce oznacza podaj , przynieś pozamiataj- nie czesto zaznaczam, ale
od czasu do czasu. Ja się na to zgadzam- ponieważ chcę miec z nimi pomimo
wszystko dobre stosunki, a dwa nie chcę aby ojciec wyżywał się na mamie jeśli
ja i mój mąż odmówimy mu pomocy.
Ostatnio robili remont. Pomogliśmy im w ten sposób, że pojechaliśmy pomóc im
najpierw wybrać farbę, nastepnie przewieść panele i zanieść do domu.
Wczoraj zadzwonił do mnie ojciec i powiedział cyt "Zapraszam was na obiad, no
nie tak całkiem bezinteresownie, pomoglibyście przenieść meble"- ok
zaakceptowałam to bo taki ma sposób bycia. Pojechałam dzisiaj z mężem odrazu
po pracy. Wchodzimy do domu a ten się drze do mamy, używa odpowiednich
wyrazów. Raz powiedziałam, zeby sie uspokoił ponieważ ja już się odzwyczaiłam
od takich krzyków. Za chwilę to samo, chwila uspokojenia. Znowu się zaczyna-
o jakieś głupoty- gdzie ma stać ta szafa a gdzie tamta, kiedy ułożyć listwy
teraz czy potem, kiedy wkładać ubrania do szaf, no i problem podstawowy czy
mamy jeść teraz (przecież zaprosił nas na obiad) czy dopiero jak "wykonamy
robotę" itd.
Ach jeszcze jedna sprawa jak przyszliśmy znalazł na kolejną robotę, abyśmy
pojechali jeszcze do sklepu dla bo czegoś tam nie kupił. On nie prosi on
nakazuje.
Sytuacja z wulgaryzmami powtarzała się kilkakrotnie. Potem zaczął czymś
walić, po chwili wyrzucił za drzwi jakiś kawałek kija. Wtedy wkurzyłam się
już dokładnie, wstyd mi było przed mężem, że takie jaja odstawia mój ojciec a
jego teść. Nie dosyć, że przyjechaliśmy mu pomóc, to jeszcze musimy
wysłuchiwać tego wszystkiego. (Dwa lata temu robiliśmy remont w mieszkaniu w
którym obecnie mieszkamy- nikt nawet nie zapytał czy nam pomóc w czymkolwiek)
Tak więc wkurzyłam się, powiedziałam, ze nie muszę tego słuchać i wyszłam-
mama prosiła nas żebyśmy zostali (a dlaczego bo bała się o siebie, ze jej coś
zrobi jak wyjdziemy bo będzie się na niej wyżywał).
Nie wiem teraz czy tak postępując robię słusznie. Nie wiem czy mam świecić
przed mężem oczami i wmawiać mu że wzystko jest ok. Przecież on widzi jak
ojciec traktuje mnie i jego. Wydaje mi się, ze nie jestem ojcu nic winna. A
moze jestem. Martwię się o mamę, ale chciałabym aby może ojciec wkońcu
nauczył się podchodzić do mnie i mojego męża trochę z szacunkiem. Jestem
przecież człowiekiem. Nie wiem co mam robić. Moja siostra też uciekła z tego
domu i wyjechała do inego miasta. Jak przyjeżdża to choruje. Proszę o
odpowiedź chętnie, odpowiem na dodatkowe pytanie, bardzo potrzebuję rozmowy.
Mąż jest całym ciałem i duszą ze mną- on mnie popiera- ale chciałabym
usłyszeć obiektywną opinię od kogoś kto zajmuje się takimi sprawami na
codzień.dziękuję.

    • Gość: Melba Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 22:00
      Cześć, ja jestem terapeutką zajmującą się takimi sprawami na co dzień. Jeśli
      chcesz, możesz napisać do mnie na priv: jarvi@wp.pl. Jestem obrzydliwie
      zapracowana, ale na pewno odpowiem, najwyżej z poślizgiem czasowym. Chyba
      lepiej będzie to omówić mailowo, wątków jest dużo (mama, Ty, siostra, wpływ
      Twojego ojca na Twoją rodzinę itp.). Czy którakolwiek z osób z Twojej rodziny
      pochodzenia korzystała z jakiejś formy terapii?
      Generalnie Twoja postawa jest bardzo pozytywna i zdrowa. Rokuje :)
      Pozdrawiam serdecznie i wybacz skrótowość tego wpisu. Zapraszam na priv.
    • Gość: Imagine Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.unl.edu 19.11.02, 22:34
      Gość portalu: infora napisał(a):

      > Mam pytanie, prośbę- najchętniej do psychologa jeśli tacy tu zaglądają.
      > Pochodzę z rodziny gdzie ojciec pił i pije nadal- ponadto jest wulgarny,
      > niopanowany, nerwowy i awantrurnik- jak nie pije czasem jest normalny i
      > inteligentny a czasem nie.
      > Obecnie jestem szczęśliwą żoną- mam spokój mąż mnie kocha i szanuje.
      > Od ojca nigdy nic nie dostałam. Nie dostawałam kieszonkowego, rzadko pamiętał
      > o urodzinach imieninach dniach dziecka itd. Być moze że on uważa, że dawał mi
      > dużo- ja tak nie sądzę. Wszystko co miałam (z rzeczy materialnych)
      > otrzymywałam od mojej mamy. Mamę kocham, jest mi jej szkoda ale mam też jej
      > zazłe (teraz może już trochę mniej), że w odpowiednim momencie od niego nie
      > odeszła i wten sposób nie zapewniła mi i siostrze godnego dzieciństwa- bez
      > upokorzeń, bez błędów które popełniałam jako nastolatka itd.(bez tych
      > wszystkich uroków które dośwaidcza dziecko alkoholika).
      > Tak więc jestem mężatką- wszystkiego dorabiam się sama w raz z mężem-
      > ponieważ żadne z rodziców nie czuje się w obowiązku (oni twierdzą, ze nie
      > mają z czego) nam pomogać. Mieszkania nie mamy i jak sobie nie zarobimy to
      > mieć nie będziemy. Studia prz 4,5 roku opłacałam sobie sama (pierwsze pół
      > roku mama sfinansowała mi z zaskórniaku schowanych przed ojcem)Na samochód
      > zarobiliśmy na tzw saksach. (piszę o tym wszystkim aby dojść do sedna
      > sprawy).
      > Mój ojciec twierdzi, że skoro mnie "wychował" i dawał jeść przez tyle lat to
      > teraz może ode mnie wymagać różnych nazwijmy to przysług.
      > Co w praktyce oznacza podaj , przynieś pozamiataj- nie czesto zaznaczam, ale
      > od czasu do czasu. Ja się na to zgadzam- ponieważ chcę miec z nimi pomimo
      > wszystko dobre stosunki, a dwa nie chcę aby ojciec wyżywał się na mamie jeśli
      > ja i mój mąż odmówimy mu pomocy.
      > Ostatnio robili remont. Pomogliśmy im w ten sposób, że pojechaliśmy pomóc im
      > najpierw wybrać farbę, nastepnie przewieść panele i zanieść do domu.
      > Wczoraj zadzwonił do mnie ojciec i powiedział cyt "Zapraszam was na obiad, no
      > nie tak całkiem bezinteresownie, pomoglibyście przenieść meble"- ok
      > zaakceptowałam to bo taki ma sposób bycia. Pojechałam dzisiaj z mężem odrazu
      > po pracy. Wchodzimy do domu a ten się drze do mamy, używa odpowiednich
      > wyrazów. Raz powiedziałam, zeby sie uspokoił ponieważ ja już się odzwyczaiłam
      > od takich krzyków. Za chwilę to samo, chwila uspokojenia. Znowu się zaczyna-
      > o jakieś głupoty- gdzie ma stać ta szafa a gdzie tamta, kiedy ułożyć listwy
      > teraz czy potem, kiedy wkładać ubrania do szaf, no i problem podstawowy czy
      > mamy jeść teraz (przecież zaprosił nas na obiad) czy dopiero jak "wykonamy
      > robotę" itd.
      > Ach jeszcze jedna sprawa jak przyszliśmy znalazł na kolejną robotę, abyśmy
      > pojechali jeszcze do sklepu dla bo czegoś tam nie kupił. On nie prosi on
      > nakazuje.
      > Sytuacja z wulgaryzmami powtarzała się kilkakrotnie. Potem zaczął czymś
      > walić, po chwili wyrzucił za drzwi jakiś kawałek kija. Wtedy wkurzyłam się
      > już dokładnie, wstyd mi było przed mężem, że takie jaja odstawia mój ojciec a
      > jego teść. Nie dosyć, że przyjechaliśmy mu pomóc, to jeszcze musimy
      > wysłuchiwać tego wszystkiego. (Dwa lata temu robiliśmy remont w mieszkaniu w
      > którym obecnie mieszkamy- nikt nawet nie zapytał czy nam pomóc w czymkolwiek)
      > Tak więc wkurzyłam się, powiedziałam, ze nie muszę tego słuchać i wyszłam-
      > mama prosiła nas żebyśmy zostali (a dlaczego bo bała się o siebie, ze jej coś
      > zrobi jak wyjdziemy bo będzie się na niej wyżywał).
      > Nie wiem teraz czy tak postępując robię słusznie. Nie wiem czy mam świecić
      > przed mężem oczami i wmawiać mu że wzystko jest ok. Przecież on widzi jak
      > ojciec traktuje mnie i jego. Wydaje mi się, ze nie jestem ojcu nic winna. A
      > moze jestem. Martwię się o mamę, ale chciałabym aby może ojciec wkońcu
      > nauczył się podchodzić do mnie i mojego męża trochę z szacunkiem. Jestem
      > przecież człowiekiem. Nie wiem co mam robić. Moja siostra też uciekła z tego
      > domu i wyjechała do inego miasta. Jak przyjeżdża to choruje. Proszę o
      > odpowiedź chętnie, odpowiem na dodatkowe pytanie, bardzo potrzebuję rozmowy.
      > Mąż jest całym ciałem i duszą ze mną- on mnie popiera- ale chciałabym
      > usłyszeć obiektywną opinię od kogoś kto zajmuje się takimi sprawami na
      > codzień.dziękuję.
      >
      Tu nie psycholog potrzebny ale troche twardego postanowienia. Po co Ci kontakty
      z tym toksycznym typem. Zerwij wszelkie kontakty, nie dzwon, nie przyjezdzaj.
      Jak go cos ma zmienic, to twoja stanowczosc, a jak go to nie zmieni, to Ty
      przynajmniej bedziesz miala spokoj. Mialem i mam podobna sytuacje.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: Melba Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 22:40
        Imagine, ogólnie zgadzam się z Tobą, ale zastanawiam się nad tym układem z
        mamą...to chyba wszystko komplikuje
    • Gość: Do Melby Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.bsk.vectranet.pl 19.11.02, 22:47
      Napisałam do Ciebie na adres który mi podałaś, jeśli masz teraz chwilkę to
      zajrzyj do skrzynki, pozdrawiam.Imagine dziękuję za odpowiedź.
      • Gość: Imagine Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.unl.edu 19.11.02, 22:59
        Gość portalu: Do Melby napisał(a):

        > Napisałam do Ciebie na adres który mi podałaś, jeśli masz teraz chwilkę to
        > zajrzyj do skrzynki, pozdrawiam.Imagine dziękuję za odpowiedź.
        Pytacie co z Mama ? Moja Mama wybrala ... pobyt z toksykiem. Dzieki tej decyzji
        nie odzywamy sie juz od ponad roku. Ja w Stanach, oni w Polsce.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Melba Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 23:15
          Imagine, to bardzo trudny temat - współuzależnienie...z reguły korzenie sięgają
          bardzo głęboko, co nie znaczy, że jest to jakieś wytłumaczenie dla
          destrukcyjnych zachowań. Dzieci (Ty) mają prawo mieć żal za niezapewnione
          podstawowe zasady bezpieczeństwa i zdrowego funkcjonowania rodziny. Pozdrawiam
          Cię bardzo gorąco, wiem, jak to wszystko jest trudne. Cieszę się, że tak dobrze
          sobie radzisz i umiesz dawać innym nadzieję :)
    • Gość: ela Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 20.11.02, 12:21
      Wydaje mi się, że Twój ojciec za swoje chamskie zachowanie cały czas
      otrzymuje „nagrody” w postaci waszego zainteresowania, chęci pomocy itp.
      Zastanawiam się po co miałby zmieniać swój stosunek do was jeżeli nie
      postawiliście mu (tzn. Ty i Twój mąż) żadnych warunków określających wasze
      obecne relacje. Można to było zrobić np. przy okazji przykładowego remontu.
      Wasze zachowanie właściwie zachęca Go do arogancji, lekceważenia was ponieważ
      tym zachowaniem osiąga to co zamierza.

      Podejrzewam, że demonstrowanie siły wobec matki jest też pewną "grą" mającą na
      celu wymuszenie na was tego czego jemu nie chce się zrobić.

      Ja bym proponowała zawiązanie pewnej koalicji wraz z Twoją mamą i siostrą,
      mającą na celu zmianę zachowania ojca wobec was. System „nagród” i „kar”
      mogłybyście omówić wspólnie no a potem wdrażać i oczywiście konsekwentnie
      egzekwować.

      Pozdr.
    • Gość: Martyna Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.proxy.aol.com 21.11.02, 02:46



      Ja bym wyslala mame na terapie aby znalazla sily, poczyla si pewniej i
      zerwala ten niszczacy dla niej zwiazek. Ojciec ciagle rani i atakuje ja i
      reszte rodziny. A tak wlasciwie to dlaczego jeszcze nie zdecydowala sie na
      rozwod ?
    • fnop Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ 21.11.02, 10:39
      Mam bardzo podobną sytuację. Ojciec furiat, nieznoszący krytyki, widzący winę
      za wszelkie niepowodzenia w innych, a szczególnie w mojej mamie. Jak byłem
      mały, były wieczne awantury po alkocholu - wyzywanie i bicie. Mama uzależniona
      emocjonalnie, bez należytego wsparcia ze strony rodziców (trzeba ustąpić,
      zmieni się) nigdy nie odeszła od ojca. Schemat był taki: ojciec się
      awanturował, bił mamę, wyzywał ją, tłukł szyby, naczynia. Mnie i mojego brata,
      gdy próbowaliśmy bronić mamę, też wyzywał, a czasem uderzył. Jak wstał i
      wytrzeźwiał - obrażał się, wyjeżdżał. Nie było go kilka tygodni. Wracał nadal
      obrażony. A mama się do niego mizdrzyła, oczywiście z obiadem w ręku. On
      wspaniałomyślnie jadł i po kilku dniach dawał się udobruchać - słowo
      przepraszam nie istniało w jego ustach, w domyśle mama była wszystkiemu winna.
      Teraz gdy jest chory, stary i ledwo powłóczy nogami nadal chciałby wszystkich
      ustawiać. Dwa tygodnie temu, gdy przyszedłem do mamy, on znowu z mordą na nią o
      jakąś pierdołę. Powiedziałem mu, że żadna sprawa nie usprawiedliwia tonu i
      sposobiu w jaki się odzywa do swej żonym, która do tego niedawno miała operację
      (nowotwór) i jeszcze nie doszła do siebie. Poleciały wiąchy (z jego strony),
      trzasnął drzwiami i długo jeszcze mamrotał coś sam do siebie w zamkniętym
      pokoju. Jest na mnie obrażony, ale mam to gdzies. Natomiast teraz inaczej się
      odzywa do mojej mamy, pyta nawet, czy moze jej jakoś pomóc - co jest
      niespotykane. Oczywiście to jego gra, chce pokazac, jaki jest dobry. Ale dla
      mnie liczy się efekt. Wiem, ze już się nie zmieni (ma ponad 60 lat). Mama tez
      juz od niego nie odejdzie. Ale nie pozwolę mu na takie odzywanie sie do niej.
      Ojciec czuje do mnie respekt, po tym, jak kilka lat temu przeprowadziliśmy
      męską rozmowę. Wie, że potrafię nazwać rzeczy po imieniu i nie biorę na siebie
      winy, za jego występki - tak jak moja mama.

      Co prawda do tej pory jestem trochę przetrącony emocjonalnie i mam mocno
      skrzywiony wizerunek stosunków damsko-męskich, ale zrobiłem ogromne postępy i
      wiem, że poradzę sobie z tym.
    • Gość: Becia Re: Do Melby IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 13:37
      a czy ja mogłabym napisac na prv?tez mam problem..ale nie chciałabym sie
      narzucac
      • Gość: Melba Re: Do Melby IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 20:35
        Oczywiście, zapraszam. Tylko ja mam poslizgi czasowe w odpisywaniu, ale
        odpisuję :) Trzymaj się i napisz, może cokolwiek poradzę? Bo wielkiej terapii
        on line się nie da przeprowadzić, ale np. mogę poszperać w informatorze
        placówek itp...
    • Gość: MAJKA Re: PSYCHOLOGU POMÓŻ IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.11.02, 23:06

      Słuchajcie dziewczyny daję wam adres faceta który zajmuje się takimi sprawami
      profesjonalnie,jezeli uznacie że chcecie z tego skorzystać polecam mnie i moim
      kilku koleżankom bardzo pomógł.Kontaktowałam się z nim dzisiaj i czytał ten
      wątek teraz wszystko w waszych głowach co pomyślicie i wymyślicie.
      Mnie pomogli kiedy trzeba było to i ja wskazuję drogę. Część


      pozdrawiam Majka
      adres tego gośćia:" Tao27@gazeta.pl
Pełna wersja