romantyk26
19.11.02, 23:21
Zastanawiam się po co ja to wszystko robię. Ale podzielę się swoim problemem.
Może coś poradzicie.
Mam 25 lat, dobrą pracę, studia na dokończeniu. Życie przed sobą ale
wpakowałem się w kanał. Niestety. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Ale
zacznę od początku.
Pięć lat temu poznałem rok starszą dziewczynę, mężatkę. Pracowaliśmy razem.
Kontrakt na kilka miesięcy. Z tęsknota wspominam ten czas. Fajni ludzie,
praca była prawie zabawą. Zwróciłem na nią uwagę już pierwszego dnia. Miała w
sobie to coś. Ale za wszelka cenę nie chciałem nic rozpoczynać bo była
zamężna. A to była dla mnie świętość. Kiedy szliśmy się wszyscy bawić, za
każdym razem po alkoholu puszczały jej hamulce. Zaliczała kolejnych facetów,
także na nocnych dyżurach. Trzymałem się od niej z daleka. I ona nie była
jakoś mną zainteresowana. Ale po miesiącu, coraz częściej łapałem się na tym,
że myślę o niej, chce siedzieć koło niej, rozmawiać, czuć jej zapach, po
prostu być z nią. Zakochałem się i zwariowałem na jej punkcie. W diabły
poszedł zdrowy rozsądek. Ona wtedy kręciła z dwoma facetami na raz. Nie kryła
tego. Szalała na całego. Bardzo bolało kiedy to widziałem. Mówiła, ze męża
nie zostawi, bo jest ojcem jej dziecka. Traktowała mnie jako kolegę.
Ale coraz częściej zacząłem z nią chodzić do kina, teatru, parku... kolacje
przy świecach, wypady za miasto, etc... W końcu wylądowaliśmy w łóżku. Było
bajkowo. Przychodziłem do niej po nocach kiedy nie było męża.
Chciałem by zrezygnowała z innych. Ale ona waliła na trzy fronty. Tłumaczyła,
ze nas nic oprócz seksu nie łączy. W końcu jednak wybrała tylko mnie.
Kochałem ja do szaleństwa. Sam nie wiem za co. Bo kłamała na zawołanie,
oszukiwała. Ale ja byłem zaślepiony
Praca się skończyła. Wydawało się nasz krotki romans też. Nic z tego.
Nadal do niej jeździłem, bo chciałem z nią być. Ona potwierdzała, ze nie
zostawi męża. Zaleźliśmy inną pracę. Każde osobno. Swoje dni układałem tak,
żeby się z nią spotykać. Potrafiłem jechać na drugi koniec miasta, marznąć,
moknąć, byle by ja zobaczyć. Przestałem spotykać się z kolegami, zaniedbałem
przyjaciół. Nadal była tylko ona. Pojawiały się okresy kiedy chciała to
skończyć. Ale ja byłem gotów przenosić dla niej góry. Robiłem wszystko by
nasza znajomość trwała jak najdłużej. Jej mąż, z tego co mówiła, alkoholik,
i głupek. Coraz częściej mówił, o rozwodzie. Zrobiłem wywiad co to za
człowiek. Potwierdziło się to co mówiła. twierdziła Mówiła, ze z nim nie śpi.
Dawałem jej wszystko to co może dać mężczyzna kobiecie, którą kocha.
Obsypywałem, kwiatami, piałem wiersze, zabierałem a fajne miejsca,.
Prowadziliśmy bardzo urozmaicone życie. Nie było miejsca na nudę. Była
wspólna fascynacja. Ja chuchałem dmuchałem.