nieprzewidywalnosc zycia

18.02.06, 01:34
lubicie czy nie? te male lub wielkie zawirowania, gdzie sie wszystko
przekreca o 180 stopni.Smierci i narodziny ,te konce zwiazkow, zmiany pracy,
przenosiny na inny kontynent,bliznieta, zamiast jedynaka ..sami sobie
wymyslcie co.
Bo ja nie lubie, ale potem tak sie wszystko odkreca magicznie, ze okazuje
sie, ze jest dobrze, ze nic lepszego nie trzeba.Hmmm,- wtedy mysle sobie-ktos
na mnie patrzy i ma baczenie..
    • solaris_38 Re: nieprzewidywalnosc zycia 18.02.06, 01:36
      generalnei boje sie niepzrewidywalności miły nie-znajomy? ale też wiem że jest
      w niej ziarno zycia które umeira w monotoniach stabilizacjach i niezmiennej
      trwałosci
      • illiterate Re: nieprzewidywalnosc zycia 18.02.06, 01:46
        Pijesz do ekranu? Bo cos sie tak wydaje.
    • illiterate Re: nieprzewidywalnosc zycia 18.02.06, 01:47
      Dzieje sie to, co powinno. Co trudno zrozumiec, kiedy meczy sie ktos bliski, i
      mozna czuc tylko bezradnosc, albo samemu sie wyje z bolu. Sie to rozumie
      dopiero pozniej, i dopiero pozniej, jak juz lzej, pojawia sie baczenie i ze 'na
      mnie patrzy'. Tak to dziala, mysle.
      • shachar Re: nieprzewidywalnosc zycia 18.02.06, 01:58
        nie, jem do ekranu :) bo sie rozstalam i chyba dobrze,aczkolwiek z poczatku
        wydawalo mi sie, ze tragedia.
        • illiterate Re: nieprzewidywalnosc zycia 18.02.06, 02:58
          Nienie - to o piciu to bylo do solaris, bo bardzo czesto po paru godzinach
          forumowania paluszki zaczynaja jej sie platac, watek tez.

          Jak sie rozstalas, to lec do wypozyczalni po "Trio z Bellville". Tak mysle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja