complus
21.02.06, 16:44
Mam wielki problem... Razem z dziewczyną, bratem i jego dziewczyną wyjeżdżamy
do pracy do USA (1.czerwiec - październik). Tymczasem nasza BARDZO DOBRA
PRZYJACIÓŁKA (ta przyjaźń jest dla nas wszystkich ważna), ma ślub w połowie
czerwca. Wyjazd jest dla nas ważny (konczymy studia), by zarobić "na
start", "na życie". Z drugiej strony pozostaje głebokie poczucie, że od
przyjaciela ważniejsze sa pieniądze, że ją w jakiś sposób zdradzamy. Nie mamy
możliwości przełożenia wyjazdu (sztywne daty). Nie chcemy jechać gdzie
indziej, bo jedziemy w sprawdzone miejsce, gdzie nikt nas nie oszuka, gdzie
naprawde dobrze zarobimy.
Nasza Przyjaciółka napisała nam "Okazuje się, że życie boleśnie weryfikuje
nasze przekonania i osoby, za które kiedyś dawało się "obciąć sobie głowie".
W dniu, który jest dla mnie najważniejszy w życiu, z całej paczki moich
przyjaciół została mi XXX..."
POzostaje głęboki smutek... Co o tym sądzicie? Czy jesteśmy materialistami,
czy realistami życiowymi??? Proszę o SZCZERE OPINIE!!!