bigbrada
23.11.02, 18:21
Żona mojego znajomego została schwytana w sidła sekty.
Pod płaszczykiem medycyny naturalnej ukryto systematyczne oplatanie sobie
upatrzonej ofiary wokół małego palca.
Zaczęło się niewinnie od diagnozowania zaburzeń pracy organizmu i leczenia za
pomocą -moim zdaniem, absurdalnych środków w rodzaju pierścieni i "wody
życia" itd.
Następnie doszły szkolenia w zakresie " rozwoju osobistego" -oczywiście
bardzo drogie oraz "usuwanie zauroczeń i przekleństw rzuconych na ludzi i
domy". A skończyło się na tym, że znajomy śpi z wielkim nożem i jakimś głazem
pod łóżkiem.
Jego żona została odizolowana od rodziny i znajomych, którym sprytnie nadano
etykiety "wampirów i pasożytów energetycznych".
Początkowa nieszkodliwa fanaberia powoli zamieniła jego życie w koszmar.
Pani B. nie zajmuje się ani domem, ani dziećmi.
Powoli wydaje się okazywać oznaki choroby psychicznej.
Za całym przedsięwzięciem stoją nasi kochani goście zza wschodniej granicy,
kierujący całym ruchem.
Nazywają się Wiera i Oleg Wiks. Zwykle przeprowadzają "szkolenia" i
udzielają "porad" w Lublinie.
Pytam się w imieniu znajomego co robić.
Oczywiście wszelkie rozmowy z samą zainteresowaną nic nie dają, a na policję
na razie nie ma chyba ( ? ) z czym iść.
Proszę o pomoc w jego imieniu.
Może jakiś dziennikarz zainteresuje się i pójdzie na szkolenie państwa Wiks,
a potem to opisze?
Nie wiem co mu poradzić i proszę o pomoc
Pozdrawiam