tasiolot
25.02.06, 22:52
hej,
jestem po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie pracy i znow nici - zero
odezwu...
Co mam zrobic, zeby sie w koncu udalo? Nie potrafie sie przebic... Jestem taką
dobrotliwą osobą, ktora zawsze by innym ustapila, nie doceniam siebie i nie
wierze we wlasne mozliwosci.
Do tej pory pracowalam w dwoch miejsach - ale byla to praca zalatwiona "po
znajomosci." Wcale mi to nie przeszkadzalo, wresz przeciwnie, bo po pewnym
czasem okazywalo sie, ze jestem bardzo dobra w tym co robie. Bardzo szybko sie
wszystkiego nauczylam, uwazali mnie tam wrecz za specjaliste, ze wszystkimi
pytaniami zwracano sie do mnie, a po moim odejsciu pracownicy mowili, ze bylam
jak do tej pory najlepszym i najkompetentniejszym pracownikiem. Lubiana,
pomocna i kompetentna.
Przed dwoma miesiacami sie przeprowadzilam i teraz mieszkam i szukam pracy w
Warszawie. Nie mam tu zadnych "znajomych" wiec praca przez protekcje odpada.
Teraz mam problem - jak widze ogloszenie o prace to mysle sobie - na pewno
sobie nie poradze, na pewno jest ktos kto ma wieksze doswiadczenie, lepiej zna
jezyk, jest bardziej operatywny, na pewnoe przegram. Slowem nie wierze we
wlasne mozliwosci.
Jak mam sie zachowac, przelamac, zeby w koncu dostac prace??
Powtarzam sobie, ze przeciez nie jestem glupia, skonczylam studia - mialam tam
stypendia naukowe, znam jez. obcy, szybko sie ucze etc.
Ale pracodawca sie o tym nie przekona, jak nie da mi szansy. A nie da mi
szansy, bo ja go nie potrafie do tego przekonac:(
PS. W poprzednich miejscach pracy nie moglam zostac - byly to umowy
refundowane przez UP, wiec jak konczyly sie pieniadze z urzedu (po ok. 1,5
roku), pracodawca automatycznie konczyl umowe... niestety... Uroki małego
miasta...