Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź

27.11.02, 15:16
Ponieważ - wbrew obiegowym opiniom o kobietach - niegłupia ze mnie
przedstawicielka płci pięknej ;)) aluzję którą ze słodyczą (?) częstuje nas
Watacukrowa pojęłam.
Pojąwszy - wyjaśniam co następuje w języku wypranym z uczuć i przewidzianym
do pisania rozpraw naukowych (zabieg celowy aby nie być w dalszym ciągu
posądzaną o nadmierną mdliscie cukierkową czułostkowość): absolutnie się nie
krępuję mojego uczucia do Arka_cz. Powiem więcej - najchętniej podzieliłabym
się nim (uczuciem nie Arkiem) ze wszystkimi znanymi i nie znanymi. Powodów
jest kilka - wszystkie osobiste więc do tego stricte naukowego wyjaśnienia
się nie nadają.
Aczkolwiek od dnia dzisiejszego - odpowiadając na społeczną krytykę składam
wszystkim następującą propozycję ustawy do dyskusji i zastosowania się w
trybie natychmiastowym:

"od dnia dzisiejszego absolutnie i pod karą przewidzianą w kodeksie zabrania
się okazywania jakichkolwiek uczuć pozytywnych któremukolwiek z
czytelników/uczestników forum. Uczucia negatywne są wskazane."

Pozdrawiam zdyscyplinowanie
Vicca
    • arek_cz Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 15:25
      Dziekuje :))
      • Gość: carduus Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: proxy / 10.30.1.* 27.11.02, 16:24
        Eeeee tam. Mnie się to nie podoba. Niniejszym więc oprotestowuję powyższe i
        niech ten akt obywatelskiego nieposłuszeństwa będzie przykładem dla tych,
        którzy nie widzą nic złego w okazywaniu sobie sympatii.
        Na znak protestu prozdrawiam bardzo serdecznie autorkę wątku oraz
        zaprzyjaźninoego z nią tkliwie arka_cz, oraz
        inkę - sobowtórkę
        proo
        kamforę
        atlantis.
        Na pewno o kims zapomniałam, ale to nie szkodzi, nadrobię kiedy indziej.

        Pragnę jednak zanzaczyć, że antypatię również zamierzam okazywać nie krepując
        się zbytnio, na razie jedank poniecham, żeby nie psuć miłej atmosfery
        wzajemnego adorowania się.

        carduus
        nieposłuszna
        • saana Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 16:32
          ja tylko dodam od siebie, ze w otaczajcym swiecie wciaz widze okazywanie sobie
          uczuc i jezeli ma byc inaczej to to jest odzimniona hipokryzja. A hipokryzji
          niecierpie.
          • Gość: carduus Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: proxy / 10.30.1.* 27.11.02, 16:40
            Ciebie też pozdrawiam saana.
            I złąkobietę, która coś ostatnio rzadko się odzywa. A szkoda.

            carduus
    • ta_mar_ta Ależ afiszujcie się proszę :) 27.11.02, 17:14
      Nie podporządkuję się i już . Chcę słuchać i czytać o tym, że ludzie się
      kochają, a jak mi się "przesłodzi" to ponurych tutaj tematów dla równowagi bez
      liku ;) Życzę dużo pięknych dni Vi*)
    • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 17:17
      zdziwiloby watecukrowa gdybys zachowala sie inaczej, lojalnosc wszak podstawa
      kazdego zwiazku, by jednak zadowolic tych co za i tych co przeciw, proponuje
      milosne uniesienia vicci i arka skomasowac w jednym watku, by ci co nie
      gustuja w tego typu zachowaniach nie byli nimi zaskakiwani niemal na kazdym
      kroku, bo tylko patrzec jak zacznie sie tu lada moment publiczna prokreacja
      a wogole to watacukrowa zyczy wam szczescia

      • arek_cz Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 18:55
        watacukrowa napisał:

        [...]
        > kroku, bo tylko patrzec jak zacznie sie tu lada moment
        > publiczna prokreacja a wogole to watacukrowa zyczy wam
        > szczescia
        Hola hola "...publiczna prokreacja..." wypraszam sobie
        takie insynuacje.
        Jak już pisałem czym innym jest powiedzenie publicznie ze
        Ją kocham, mówienie o uczuciach w ogóle a czym innym to
        co sugerujesz.
        To już nie uchodzi na Tym forum.
        • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 19:19

          arek_cz napisał:

          >Hola,hola "... publiczna prokreacja..." wypraszam sobie



          ale napisal takze:


          • Re: do Arka_cz - apropos odległości.....
          arek_cz 27-11-2002 11:51 odpowiedz na list odpowiedz
          cytując

          :)
          (...)
          Ale ja kazdego dnia gdy sie budze w pustym
          lozku to i tak mysle ze Ona jest i tak obok.



          he...

          wiec co w tym łozku zamierzasz robic...?
          • arek_cz Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 19:25
            watacukrowa napisał:

            [...]
            > he...
            > wiec co w tym łozku zamierzasz robic...?
            A co Cie to interesuje?
            Moze poszukaj np. na Google jakis stron o tym a nie
            czepiesz sie ludzi na forum?
            A takie lapanie za slowa i wypaczanie tresci tez nie jest
            wlasciwe.
            • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 19:35
              jednak masz nerwy? to jestes facet!
              spadam na Google





              arek_cz napisał:

              > watacukrowa napisał:
              >
              > [...]
              > > he...
              > > wiec co w tym łozku zamierzasz robic...?
              > A co Cie to interesuje?
              > Moze poszukaj np. na Google jakis stron o tym a nie
              > czepiesz sie ludzi na forum?
              > A takie lapanie za slowa i wypaczanie tresci tez nie jest
              > wlasciwe.
              >
              >
              • arek_cz Cukrowawata - o co Ci chodzi? 27.11.02, 19:41
                Wytlumacz mi cos sie tak przyczepil??
                Co przeszkadzaja takie tresci na forum?
                • watacukrowa Re: Cukrowawata - o co Ci chodzi? 27.11.02, 20:08
                  niuanse maja to do siebie , ze aby je wyczuwac trzeba odbierac na jednakowych
                  falach , my nie odbieramy, miej sie dalej ciepło



                  arek_cz napisał:

                  > Wytlumacz mi cos sie tak przyczepil??
                  > Co przeszkadzaja takie tresci na forum?
                  >
                  • arek_cz Re: Cukrowawata - o co Ci chodzi? 27.11.02, 20:36
                    Mam sie cieplo - co nie zmienia faktu ze i tak ni cholery
                    nie rozumiem o co Ci chodzi.
                    Ale coz - nie odbieramy na tych samych falach to fakt.
          • Gość: inka_sama Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 19:42
            Hej cukrowy! Tobie kobieta w łóżku nie kojarzy ci sie z niczym poza seksem?
            Współczuję... :)

            Poranek. Otwieram oczy i obok widzę twarz ukochanej osoby - siateczka żyłek na
            powiekach, czoło przesłonięte grzywą rozczochranych włosów, nos ze sladem od
            okularów... Całus w ten nos kochany. I przytulenie sie do Niego, zanim dzień
            znó nas wygoni do naszych obowiązków. Magiczna chwila nim zadzwoni jego budzik.
            Nim wstaną dzieci.

            Boże ile bym dała by to wróciło!

            A seks? I prokreacja? To czasem tez. Ważne.
            Ale miłość i czułość ważniejsze.

            Arku i Vicco - jestem po Waszej stronie.
            Tym bardziej ż epamiętam co wy i ja wypisywaliśmy pare miesięcy temu.
            I to co czytam dzięki wam wiele razy pozwala mi się uśmiechnąć.
            Bardzo się ciesze waszym szczęściem.

            Wato - trzeba znac poczatki by móc ocenić wartość tych wyznań.
            • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 20:02
              Google to nuda w porownaniu z tym forum, wiec dalem dyla i jestem...




              Gość portalu: inka_sama napisał:

              > Hej cukrowy! Tobie kobieta w łóżku nie kojarzy ci sie z niczym poza seksem?
              > Współczuję... :)


              nie wspolczuj , jak mowia znawcy , seks solą zycia,/ sama o tym dobrze wiesz/
              ale niekoniecznie w scenerii forum psychologia



              > Poranek. Otwieram oczy i obok widzę twarz ukochanej osoby - siateczka żyłek
              na
              > powiekach, czoło przesłonięte grzywą rozczochranych włosów, nos ze sladem od
              > okularów... Całus w ten nos kochany. I przytulenie sie do Niego, zanim dzień
              > znó nas wygoni do naszych obowiązków. Magiczna chwila nim zadzwoni jego
              budzik.
              > Nim wstaną dzieci.



              inaczej kontempluje sie łózko x-lat po ślubie, a inaczej je " smakuje"
              x_miesiecy przed nim, o tym tez pewno wiesz





              > Boże ile bym dała by to wróciło!


              znam ogrom Twojego bólu




              > A seks? I prokreacja? To czasem tez. Ważne.
              > Ale miłość i czułość ważniejsze.

              > Arku i Vicco - jestem po Waszej stronie.
              > Tym bardziej ż epamiętam co wy i ja wypisywaliśmy pare miesięcy temu.
              > I to co czytam dzięki wam wiele razy pozwala mi się uśmiechnąć.
              > Bardzo się ciesze waszym szczęściem.


              a czy ja nie jestem...widzę tylko błąd w Twoim /Waszym sposobie rozumienia
              tematu wątku



              > Wato - trzeba znac poczatki by móc ocenić wartość tych wyznań.


              masz mnie za ignoranta?
              • Gość: inka-sama Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 20:09
                watacukrowa napisał:
                > masz mnie za ignoranta?

                A cóż ja o tobie wiem?...
                :))))
                • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 20:12
                  no...przewaznie jestem na patyku



                  Gość portalu: inka-sama napisał:

                  > A cóż ja o tobie wiem?...
                  > :))))
                  • Gość: inka-sama Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 20:13
                    No wiesz taki słodki to ty nie jestes...
                    To juz predzej Arek... :)))
                    • watacukrowa Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 20:15
                      no wiem, dlatego nie ja jestem wybrankiem takich uroczych kobietek jak vicca

                      • Gość: i_s Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 20:19
                        Tylko wampirzyć?
                        Nie przepraszam raczej zboczonych wielbicielek niesłodkiej waty cukrowej...
                        :))
            • arek_cz Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 20:19
              Gość portalu: inka_sama napisał:

              [...]
              > Ale miłość i czułość ważniejsze.
              > Arku i Vicco - jestem po Waszej stronie.
              > Tym bardziej ż epamiętam co wy i ja wypisywaliśmy pare
              > miesięcy temu. I to co czytam dzięki wam wiele razy
              > pozwala mi się uśmiechnąć.
              > Bardzo się ciesze waszym szczęściem.
              >
              > Wato - trzeba znac poczatki by móc ocenić wartość tych
              > wyznań.
              Oj tak jakze wiele sie zmienilo przez te miesiace, jak
              wiele rzeczy znow wrocilo - nadzieje, tolerancja i
              najwazniejsze :) umiejetnosc kochania i bycie kochanym.
              Bardzo dziekuje za Twoje slowa i prosze nadal sie
              usmiechac ;)

              Pozdrawiam cieplutko :)
              • Gość: i_s Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 20:21
                Po tym liście uśmiech mam dookoła głowy!
                • arek_cz Re: Afiszowanie się z uczuciem - odpowiedź 27.11.02, 20:48
                  To bardzo dobrze :))))))))))))))
                • vicca Inka! 28.11.02, 17:37
                  I oby taki usmiech jak najczęściej :)

                  Pal licho zdyscyplinowanie!

                  Pozdrawiam ciepło
                  Vicca
    • j#m Do Watycukrowej 29.11.02, 01:18
      A ja będę przekorna i napiszę, że popieram Cię Wato. Rozumiem Arka i Viccę,
      trzymam kciuki i "kibicuję" ich miłości ale... we wszystkim trzeba zachować
      umiar. Zupełnie inaczej traktuje się pary zakochanych, które trzymają się za
      ręce i przytulają się do siebie a zupełnie inaczej pary, przepraszam za
      sformułowanie, "mamlają się" w miejscach publicznych albo uprawiają petting np.
      w tramwaju, widziałam coś takiego. I jedno i drugie jest okazywaniem uczuć ale
      róznica istnieje wyraźna, co do tego chyba wszyscy jesteśmy zgodni. Co za dużo
      to niezdrowo. Tym bardziej, że widziałam już wątki, mówiące o niesamowitej
      miłości, uczuciu "na zawsze" po czym następował smutny koniec. ABSOLUTNIE TEGO
      ARKOWI I VICCY NIE ŻYCZĘ!! Trzymam za nich kciuki i życzę szczęścia. Ale
      rozumiem podejście Watycukrowej.

      Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku bardzo ciepło i serdecznie :-))))))
      j#m

      P.S. Naturalną jest rzeczą, że ludzie różnią się w formie wyrażania uczuć,
      jedni są bardziej powściągliwi inni nie. I nie należy się nawzajem oskarżać, że
      inni nie potrafią okazywać uczuć pozytywnych tylko rozprawiają o samych
      nieszczęściach. To zależy od temperamentu i emocjonalności danej osoby. Ci
      którzy otwarcie i chętnie piszą o nieszczęsciach równie łatwo będą pisać o
      swoim szczęściu. Oczywiścia są wyjątki, ale generalnie ta zasada się sprawdza.
      Jedni są bardzie ekstrawertyczni inni bardziej introwertyczni. Co lepsze? Nic,
      jeśli nie szkodzi innym ludziom ani "nosicielom" danej cechy.
      :-))))))
      • arek_cz Re: Do Watycukrowej 29.11.02, 12:05
        j#m napisała:

        > A ja będę przekorna i napiszę, że popieram Cię Wato.
        Rozumiem Arka i Viccę,
        > trzymam kciuki i "kibicuję" ich miłości ale... we
        wszystkim trzeba zachować
        > umiar. Zupełnie inaczej traktuje się pary zakochanych,
        które trzymają się za
        > ręce i przytulają się do siebie a zupełnie inaczej
        pary, przepraszam za
        > sformułowanie, "mamlają się" w miejscach publicznych
        albo uprawiają petting np.
        >
        > w tramwaju, widziałam coś takiego. I jedno i drugie
        jest okazywaniem uczuć ale
        > róznica istnieje wyraźna, co do tego chyba wszyscy
        jesteśmy zgodni. Co za dużo
        > to niezdrowo. Tym bardziej, że widziałam już wątki,
        mówiące o niesamowitej
        > miłości, uczuciu "na zawsze" po czym następował smutny
        koniec. ABSOLUTNIE TEGO
        > ARKOWI I VICCY NIE ŻYCZĘ!! Trzymam za nich kciuki i
        życzę szczęścia. Ale
        > rozumiem podejście Watycukrowej.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku bardzo ciepło i
        serdecznie :-))))))
        > j#m
        >
        > P.S. Naturalną jest rzeczą, że ludzie różnią się w
        formie wyrażania uczuć,
        > jedni są bardziej powściągliwi inni nie. I nie należy
        się nawzajem oskarżać, że
        >
        > inni nie potrafią okazywać uczuć pozytywnych tylko
        rozprawiają o samych
        > nieszczęściach. To zależy od temperamentu i
        emocjonalności danej osoby. Ci
        > którzy otwarcie i chętnie piszą o nieszczęsciach równie
        łatwo będą pisać o
        > swoim szczęściu. Oczywiścia są wyjątki, ale generalnie
        ta zasada się sprawdza.
        > Jedni są bardzie ekstrawertyczni inni bardziej
        introwertyczni. Co lepsze? Nic,
        > jeśli nie szkodzi innym ludziom ani "nosicielom" danej
        cechy.
        > :-))))))
    • ta_mar_ta Hej cukrowata :) 29.11.02, 11:57
      Droga cukrowata :)

      Dlaczego tak drażnią Ciebie ciepłe uczucia, nie widziałam byś ganiła(-nił ?)
      forumowiczów za przynoszenie tutaj swoich nieszczęść. Raz wystarczyło
      przeczytać post Arka i raz Vicc'i, by wiadomo było "co się święci" i więcej ich
      nie czytać , jeśli się nie podoba :).
      To jest życie, na nie się gniewasz?

      I dlaczego nie piszesz pod swoim stałym nickiem, wato ;)?

      A może to ty masz problem ?
      Serdecznie i bez złośliwości pytam, naprawdę :)))
      • arek_cz Re: Hej cukrowata :) 29.11.02, 16:36
        ta_mar_ta napisała:

        [...]
        > przeczytać post Arka i raz Vicc'i, by wiadomo było "co
        > się święci" i więcej ich nie czytać , jeśli się nie
        > podoba :).
        > To jest życie, na nie się gniewasz?
        > A może to ty masz problem ?
        > Serdecznie i bez złośliwości pytam, naprawdę :)))

        Wychodzisz z bardzo podobnego zalozenia jak ja. Nie
        podoba sie to nie czytaj. Tylko ze sa czasami typy ludzi
        ktorzy musza drazyc temat a szczegolnie jesli im sie cos
        nie podoba.

        Pozdrawiam cieplutko :)
        • watacukrowa Re: Hej cukrowata :) 30.11.02, 11:35


          arek_cz napisał: [ do ta_mar_ty]

          > Wychodzisz z bardzo podobnego zalozenia jak ja. Nie
          > podoba sie to nie czytaj.


          1/patrz odpowiedzi wyżej



          Tylko ze sa czasami typy ludzi
          > ktorzy musza drazyc temat a szczegolnie jesli im sie cos
          > nie podoba.



          2/ zupełnie rozumiem Twoje stanowisko , bo w dzisiejszych parszywych czasach
          tylko " typy" które wyrażają swoje bezkrytyczne poparcie dla Ciebie są w
          stanie zaspokoić Twoją potrzebe samoakceptacji


      • watacukrowa Re: Hej cukrowata :) 30.11.02, 11:24
        ta_mar_ta napisała:

        > Droga cukrowata :)


        1/pozwalam sobie przypomnieć, serdecznie i bez złośliwości, że mój nick brzmi
        " watacukrowa" i deklinuje się wg ogólnie przyjętych zasad gramatyki




        > Dlaczego tak drażnią Ciebie ciepłe uczucia, nie widziałam byś ganiła(-nił ?)
        > forumowiczów za przynoszenie tutaj swoich nieszczęść.



        2/ wciąż nie rozumiesz/-cie albo udajesz/-cie niezrozumienie tematu, bo ja
        piszę o tym co " w języku wypranym uczuć " zwykło sie nazywać
        wykorzystywaniem kanałów publicznych do przekazywania prywatnych treści i
        załatwiania prywatnych spraw, a to jako zasada mnie " drażni, irytuje i
        wkurza" / proszę przyjąć to także jako mój i tylko mój, głos w dyskusji w wątku
        na ten właśnie temat/



        3/ po raz kolejny przypominam / bo przeoczono to w śledztwie!?/ że życzę Vicc'y
        i Arkowi oraz ich miłości wszystkiego najlepszego, ale takie " mamlanie " o
        niej wszem i wobec, jak słusznie wg mnie zauważyła moja poprzedniczka , jest
        niesmaczne, w złym guście i nie ma nic wspólnego z dobrymi obyczajami / i z
        romantyzmem takze!/




        Raz wystarczyło
        > przeczytać post Arka i raz Vicc'i, by wiadomo było "co się święci" i więcej
        ich
        >
        > nie czytać , jeśli się nie podoba :).




        4/ otóż niestety nie masz racji, bo wiele wątków na tematy nie tylko dotyczące
        miłości jako takiej, zostało wrecz nafaszerowanych , jak pole minowe miłosnymi
        wyznaniami naszej pary , że zacytuję chociażby:

        - Być z Nią
        - Jesienne dumanie i podsumowanie
        - Bezsilność
        - Do Arka-apropos odległości
        - Afiszowanie...-odpowiedź


        nie chce mi sie więcej szukać, ale sama widzisz, że " raz nie wystarczyło
        przeczytać" chyba że pod warunkiem, gdyby raz wystarczyło o tym napisać
        /rozumiem, że moja małostkowość aż wali po oczach/



        > To jest życie, na nie się gniewasz?


        5/ patrz p. 2 i 3




        > I dlaczego nie piszesz pod swoim stałym nickiem, wato ;)?



        6/ rozumiem, że zamierzałas coś zasugerować, więc chyba wiesz coś w tej
        sprawie i masz jakieś dowody z przeprowadzonego dochodzenia / a feee.../, więc
        z niepokojem, lecz z podniesioną głową oczekuję na oficjalny akt oskarżenia




        > A może to ty masz problem ?


        7/ to jest oczywiście chwyt poniżej pasa, ale rozumiem, że skoro wyszedł spod
        Twojego " pióra" posiada "społeczne" przyzwolenie i akceptację, bo broni
        jedynie słusznego stanowiska w tej sprawie , gdy natomiast mnie odbierasz moje
        jak mi sie wydawało niezbywalne prawo do posiadania własnego, choćby odmiennego
        zdania i ogłaszania go na tym forum, bo godzi to pewno w tak przyjętą przez
        Ciebie / i nie tylko / "wolność słowa"



        > Serdecznie i bez złośliwości pytam, naprawdę :)))



        8/ naprawdę co?
        • ta_mar_ta WATOCUKROWA 03.12.02, 16:30
          Z armaty do muchy strzelasz, naprawdę ( naprawdę co?- naprawdę TO)
    • kamfora afiszowanie się ze swoim szczęściem 30.11.02, 12:04
      Myślę, że o ile jesteśmy w stanie współczuć komuś w nieszczęściu
      (byle nie za długo, bo przecież KAAAAŻDY ma prawo do zajęcia się
      sobą, a nie ciągle cudzymi problemami ;-) to bardzo trudno jest
      zniesć cudze szczęście. Jakiekolwiek. Wręcz dochodzi do sytuacji,
      że ludzie, którzy mają powody do radości - wstydzą się tego okazywać!
      Bo zazwyczaj wywołuje to objawy zniecierpliwienia/zazdrości/u innych.
      Albo wręcz próby umniejszania tych powodów ;-)

      Prawie na zasadzie: Pan się tam cieszysz, panie Pogorzelski -
      a ja gorę! ;-)

      A, jeszcze bym zapomniała ;-)
      Czasem nawet takie afiszowanie wywołać może rozżalenie:
      "ja jestem lepsza(y) od niej(go) a jednak nie mam tyle szczęścia!
      co jest, do diabła z tą miłością?"
      • j#m Re: afiszowanie się ze swoim szczęściem 01.12.02, 01:53
        kamfora napisała:

        > Myślę, że o ile jesteśmy w stanie współczuć komuś w nieszczęściu
        > (byle nie za długo, bo przecież KAAAAŻDY ma prawo do zajęcia się
        > sobą, a nie ciągle cudzymi problemami ;-) to bardzo trudno jest
        > zniesć cudze szczęście. Jakiekolwiek. Wręcz dochodzi do sytuacji,
        > że ludzie, którzy mają powody do radości - wstydzą się tego okazywać!
        > Bo zazwyczaj wywołuje to objawy zniecierpliwienia/zazdrości/u innych.
        > Albo wręcz próby umniejszania tych powodów ;-)
        >
        > Prawie na zasadzie: Pan się tam cieszysz, panie Pogorzelski -
        > a ja gorę! ;-)
        >
        > A, jeszcze bym zapomniała ;-)
        > Czasem nawet takie afiszowanie wywołać może rozżalenie:
        > "ja jestem lepsza(y) od niej(go) a jednak nie mam tyle szczęścia!
        > co jest, do diabła z tą miłością?"

        Uważasz Kamforo, że Wata zazdrości miłości Arkowi i Viccy i się na nich "mści"?
        Cóż, szkoda, że nie umiesz albo nie chcesz zrozumieć o co Wacie i mnie chodzi.
        Jest różnica we wzajemnym okazywaniu sobie uczuć a .... swoistym
        ekshibicjonizmem jaki "uprawia" nasza para na forum. Są różni zakochani, z
        różną delikatnością potrafiący okazywać sobie uczucia w miejscach publicznych.
        Nie trzeba sobie powtarzać na okrągło "kocham cię, tęsknię i żyć bez ciebie nie
        mogę" ponieważ z upływem czasu te słowa zblakną i staną się bez znaczenia...
        To podobnie jak z filmami o miłości, są telenowele np. "Esmeralda" i są filmy
        np. "Cienista dolina", albo "Niebo nad Berlinem". I tu i tu pojawiła się
        miłość. Ale jakże inaczej pokazana...
        Trzeba znać umiar i złoty środek oraz mieć na względzie osoby, które mogą się
        czuć nieco "zażenowane" otwartością dwojga młodych. Bądź co bądź to publiczne
        forum.

        Ja nie zazdroszczę Arkowi i Viccy ich miłości, życzę im szczęścia i dobrobytu.
        Tylko będąc na ich miejscu byłabym nieco bardziej powściągliwa w okazywaniu,
        publicznie, uczuć. Tylko tyle i aż tyle.

        Mnie ta sytuacja trochę śmieszy i przypomina zachowanie dziecka, które dopiero
        co uczy się posługiwać piórem czy długopisem - maże po wszystkim, bo cieszy się
        z opanowania nowych umiejętności. Więc trochę patrzę z pobłażaniem na to co
        robi Arek i Vicca :-))))). Życzę im samych słonecznych chwil w życiu i troszkę
        tolerancji dla posiadających odmienne zdanie.

        :-)
        • kamfora Re: afiszowanie się ze swoim szczęściem 01.12.02, 12:00
          j#m napisała:

          >
          > Cóż, szkoda, że nie umiesz albo nie chcesz zrozumieć o co Wacie i mnie
          chodzi.

          Napisałam, co myślę. Nie wiem, dlaczego żałujesz, że nie myślę tak jak Ty?.

          > Jest różnica we wzajemnym okazywaniu sobie uczuć a .... swoistym
          > ekshibicjonizmem jaki "uprawia" nasza para na forum. Są różni zakochani, z
          > różną delikatnością potrafiący okazywać sobie uczucia w miejscach
          publicznych. Nie trzeba sobie powtarzać na okrągło "kocham cię, tęsknię i żyć
          bez ciebie nie mogę" ponieważ z upływem czasu te słowa zblakną i staną się bez
          znaczenia...
          /.../
          > Trzeba znać umiar i złoty środek oraz mieć na względzie osoby, które mogą
          się czuć nieco "zażenowane" otwartością dwojga młodych. Bądź co bądź to
          publiczne forum.

          Tak, dobrze to ujęłaś - TRZEBA znać umiar i złoty środek.
          Czy mówisz to samo ludziom, którzy są pogrążeni w rozpaczy?
          Z jakiegokolwiek powodu? Że czujesz się zażenowana ich bólem?
          Że nie trzeba sobie powtarzać bez końca...? Że trzeba wziąć się
          w garść?
          To forum nazywa się psychologia. Mówimy tu o różnych uczuciach,
          i sposóbach w jaki sobie z nimi radzimy bądź nie radzimy. Czasami prosimy
          innych, żeby opowiedzieli o swoich sposobach, czasami prosimy
          o opinię na temat naszego radzenia/nieradzenia sobie. Gdzie tu miejsce
          na zażenowanie? Z jakiego powodu? Wytłumacz mi, proszę.
          >
          > Ja nie zazdroszczę Arkowi i Viccy ich miłości, życzę im szczęścia i
          dobrobytu.
          > Tylko będąc na ich miejscu byłabym nieco bardziej powściągliwa w okazywaniu,
          > publicznie, uczuć. Tylko tyle i aż tyle.

          Jestes PEWNA swojego zachowania w przyszłości? Ja nie.
          I...dlaczego uważasz akurat powściągliwość w okazywaniu uczuć
          za najlepszy sposób na życie?
          >
          > Mnie ta sytuacja trochę śmieszy i przypomina zachowanie dziecka, które
          dopiero co uczy się posługiwać piórem czy długopisem - maże po wszystkim, bo
          cieszy się z opanowania nowych umiejętności. Więc trochę patrzę z pobłażaniem
          na to co robi Arek i Vicca :-))))).

          Śmieszy Cię zachowanie uczącego się dziecka????
          Patrzysz z pobłażaniem????
          A czego właściwie oczekujesz od tego forum? Dyskusji filozoficznych?
          Przemówień? Bardzo jestem ciekawa, naprawdę.


          Życzę im samych słonecznych chwil w życiu i troszkę
          > tolerancji dla posiadających odmienne zdanie.

          Czy oni od Ciebie zażądali zaprzestania "głoszenia" swojego zdania
          albo przeniesienia się w jakieś ustronne miejsce?
          Mówili, że czuję się zażenowani tym, jak się zachowujesz?
          W którym miejscu???
          Gdzie widzisz ich nietolerancję?
          • j#m Re: afiszowanie się ze swoim szczęściem 02.12.02, 02:11
            kamfora napisała:

            > > Cóż, szkoda, że nie umiesz albo nie chcesz zrozumieć o co Wacie i mnie
            > chodzi.
            >
            > Napisałam, co myślę. Nie wiem, dlaczego żałujesz, że nie myślę tak jak Ty?.

            Nie, napisałam, że nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec mojego spojrzenia na
            całą sprawę - i właśnie tego żałuję, braku zrozumienia. A nie, że masz myśleć
            to co ja. Mam wrażenie, że to Ty wymagasz ode mnie żebym myślała tak jak Ty, i
            że Twoje zdanie jest jedynie słuszne.


            > > Jest różnica we wzajemnym okazywaniu sobie uczuć a .... swoistym
            > > ekshibicjonizmem jaki "uprawia" nasza para na forum. Są różni zakochani, z
            >
            > > różną delikatnością potrafiący okazywać sobie uczucia w miejscach
            > publicznych. Nie trzeba sobie powtarzać na okrągło "kocham cię, tęsknię i
            żyć
            > bez ciebie nie mogę" ponieważ z upływem czasu te słowa zblakną i staną się
            bez
            > znaczenia...
            > /.../
            > > Trzeba znać umiar i złoty środek oraz mieć na względzie osoby, które mogą
            > się czuć nieco "zażenowane" otwartością dwojga młodych. Bądź co bądź to
            > publiczne forum.
            >
            > Tak, dobrze to ujęłaś - TRZEBA znać umiar i złoty środek.
            > Czy mówisz to samo ludziom, którzy są pogrążeni w rozpaczy?
            > Z jakiegokolwiek powodu? Że czujesz się zażenowana ich bólem?
            > Że nie trzeba sobie powtarzać bez końca...? Że trzeba wziąć się
            > w garść?

            Przeczytaj jeszcze raz, dokładnie to co napisałam. Szególnie to o różnicy w
            okazywaniu uczuć. Ja taką różnicę dostrzegam, Ty nie, jak i większość osób
            wypowiadających się w tym wątku.
            A tak na marginesie, naprawdę nie dostrzegasz różnicy pomiędzy zakochaniem i
            miłością a rozpaczą i ciężką depresją? Myślisz, że te stany można porównywać?
            Dla Ciebie miłośc to choroba? Bo ciężka rozpacz może prowadzić do depresji,
            która jest chorobą i wymaga leczenia psycho- i farmakologicznego.


            > To forum nazywa się psychologia. Mówimy tu o różnych uczuciach,
            > i sposóbach w jaki sobie z nimi radzimy bądź nie radzimy. Czasami prosimy
            > innych, żeby opowiedzieli o swoich sposobach, czasami prosimy
            > o opinię na temat naszego radzenia/nieradzenia sobie. Gdzie tu miejsce
            > na zażenowanie? Z jakiego powodu? Wytłumacz mi, proszę.

            Nie napisałam, że forum Psychologia i ludzie się tu wypowiadający budzą moje
            zażenowanie. Sama napisałaś, że ludzie piszący tutaj na ogół szukają rady lub
            zasięgają opinii, również fachowców, w różnych, skomplikowanych sprawach. I jak
            to się ma do tego co piszą Arek i Vicca? Czy oni szukają rady? Proszą o pomoc
            psychologa? Nie, oni bez przerwy piszą jak bardzo się kochają, tęsknią i żyć
            bez siebie nie mogą. I właśnie tym czuję się nieco "zażenowana". Dla mnie to
            zbytnia otwartość ocierająca się o ekshibicjonizm. Równie dobrze mogliby to
            pisać/mówić prywatnie, nie widzę po prostu powodu, żeby o tym non-stop tutaj
            pisali.


            > > Ja nie zazdroszczę Arkowi i Viccy ich miłości, życzę im szczęścia i
            > dobrobytu.
            > > Tylko będąc na ich miejscu byłabym nieco bardziej powściągliwa w okazywani
            > u,
            > > publicznie, uczuć. Tylko tyle i aż tyle.
            >
            > Jestes PEWNA swojego zachowania w przyszłości? Ja nie.

            Akurat w tej sprawie - tak. Dlaczego - napisałam powyżej i poniżej.


            > I...dlaczego uważasz akurat powściągliwość w okazywaniu uczuć
            > za najlepszy sposób na życie?

            A gdzie napisałam, że najlepszy? Uważam tylko, że publiczne fora to nie miejsce
            na wyznawanie sobie miłości. Dla mnie jest to sprawa bardzo intymna.
            Upublicznianie tego jest, wg mnie, trochę w złym tonie. Ale to moje zdanie i
            nie oczekuję od nikogo, że ma myśleć tak jak ja. Chciałabym tylko odrobiny
            zrozumienia dla odmiennych stanowisk w tej sprawie.


            > > Mnie ta sytuacja trochę śmieszy i przypomina zachowanie dziecka, które
            > dopiero co uczy się posługiwać piórem czy długopisem - maże po wszystkim, bo
            > cieszy się z opanowania nowych umiejętności. Więc trochę patrzę z
            pobłażaniem
            > na to co robi Arek i Vicca :-))))).
            >
            > Śmieszy Cię zachowanie uczącego się dziecka????
            > Patrzysz z pobłażaniem????

            A gdzie napisałam, że zachowanie dziecka mnie śmieszy? Patrzę z pobłażaniem na
            zachowanie dorosłych ludzi, którzy zachowują się jak dzieci. Nie pamietasz jak
            w szkole pisało się na murach, ławkach itp. na przykład Franek+Zosia=Wielka
            Miłość? Wielu ludzi na tym forum jest, mam nadzieję, szczęśliwie zakochanych.
            Mam nadzieję, że Ty także. Ale nie piszesz o tym bez przestanku i umiarkowania,
            czy kto chce, czy nie chce czytać.


            > A czego właściwie oczekujesz od tego forum? Dyskusji filozoficznych?
            > Przemówień? Bardzo jestem ciekawa, naprawdę.

            Niczego nie oczekuję ani nie "żądam". Po prostu wyraziłam SWOJĄ opinię, która
            jest zgodna z opinią Watycukrowej. Gdybym myślała tak jak Ty byłoby wszystko
            OK?
            Zasugerowałaś w swoim poprzednim poście, że ci, którzy mają inny pogląd na tę
            sprawę mają jakieś kłopoty i nie mogą znieść cudzego szczęscia. Uważasz, że to
            w porządku? Wg Ciebie każdy, kto nie paple na lewo i prawo o swojej miłości ma
            jakieś problemy osobiste i zazdrości innym szczścia? Bo przecież gdyby miał
            tę "drugą połówkę" zachowywałby sie tak samo jak Arek i Vicca. Takie to
            oczywiste?


            > Życzę im samych słonecznych chwil w życiu i troszkę
            > > tolerancji dla posiadających odmienne zdanie.
            >
            > Czy oni od Ciebie zażądali zaprzestania "głoszenia" swojego zdania
            > albo przeniesienia się w jakieś ustronne miejsce?

            Nie żądam od nich, żeby opuścili to forum. Dlaczego kolejny raz przeinaczasz
            moje słowa? Naprawdę tak trudno zrozumieć, że WEDŁUG MNIE należy nieco
            bardziej powściągliwie pisać o tak intymnych sprawach? Że są słowa, które
            należą się tylko i wyłącznie Ukochanej/Ukochanemu? A jeśli nie można ich
            powiedzieć osobiście to są maile, telefon itd.


            > Mówili, że czuję się zażenowani tym, jak się zachowujesz?
            > W którym miejscu???

            Widać nie robię nic takiego, co by ich żenowało. Poza tym, pojawiam się na tym
            forum dość rzadko więc mało kto mnie tu zauważa ;-).


            > Gdzie widzisz ich nietolerancję?

            W traktowaniu poglądów Watycukrowej. Gdyby tak na niego nie "naskoczyli" (razem
            z innymi) prawdopodobnie nie zabierałabym głosu w tej sprawie. Poczułam się
            sprowokowana :-).

            Pozdrawiam
            j#m
            • Gość: kamfora jakie wnioski? IP: 62.29.248.* 02.12.02, 08:24
              wniosek tylko jeden (przeze mnie dla mnie wysnuty) :
              ADWENT.
              Trzeba się przygotować do Świąt.
              Kamfora znika z forum, dostępna jedynie prywatnie.
              (wiem, wiem, prywatne kontakty z Kamforą to prawie masochizm ;-)

              Pozdrawiam Wszystkich

              :-))
              Ba.


            • Gość: inka-sama Re: afiszowanie się ze swoim szczęściem IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.12.02, 12:29
              j#m napisałą:
              Niczego nie oczekuję ani nie "żądam". Po prostu wyraziłam SWOJĄ opinię, która
              jest zgodna z opinią Watycukrowej. Gdybym myślała tak jak Ty byłoby wszystko
              OK?
              Zasugerowałaś w swoim poprzednim poście, że ci, którzy mają inny pogląd na tę
              sprawę mają jakieś kłopoty i nie mogą znieść cudzego szczęscia. Uważasz, że to
              w porządku? Wg Ciebie każdy, kto nie paple na lewo i prawo o swojej miłości ma
              jakieś problemy osobiste i zazdrości innym szczścia? Bo przecież gdyby miał
              tę "drugą połówkę" zachowywałby sie tak samo jak Arek i Vicca. Takie to
              oczywiste?


              Ja jestem oczywiście z tych którym to nie przeszkadza.
              A co do cytowanego fragmentu - ależ oczekujesz i żądasz! Wyraziłaś zdanie i
              jeśli masz zostac usatysfakcjonowana musisz oczekiwać zmiany zachowania Arka i
              Vicci. Moim zdaniem OCZEKUJESZ ż eoni przyjma twój punkt widzenia i przestana
              wykazywać dziecinne - wg ciebie - otwarcie w sprawach uczuc.
              Zawsze mnie ciekawiło ze ludzie nie oburzają sie i nie gromia tych co wyrażają
              emocje negatywne, a maja pretensje do tych co mówia o miłości! Jedni tu na
              forum dzielą sie nieszczęściami - inni swoim szczęściem. To drugie jest mniej
              spotykane i powinniśmy się cieszyc że jednak możliwe! Tak samo jest w życiu
              codziennym - większość narzeka , wtyka szpile innym, a jeśli ktos otwarcie mówi
              że jest zadowolony - patrza jak na wariata. Nie wypada byc zadowolonym? Chyba
              nie w tym kraju....
              To że i ja kiedys wylewałam tu swe żale było MNIE potrzebne. Wtedy musiałam to
              zrobić bo... bo mogłoby byc źle ze mną.
              Teraz nawet jeśli się źle czuje - nie wpadam tu i nie zwalam na innych swoich
              problemów (staram sie przynajmniej). Straciłam umiejetność nieudawanego
              wyrażenia takich emocji bo - raz ze na forum znalazłam pomoc, dwa że różnie
              ludzie reaguja na nasze wyznania. Teraz już bym nie potrafiła napisać takich
              listów jak wtedy gdy sie tu pojawiłam. A reakcje na nasza parę tylko mnie w tym
              utwierdzaja.
              Myslę ż eArek i Vicca CZUJĄ że dobrze robia - bo daja nadzieje tym co szukaja,
              tym c sa w depresji - bo i oni zaczynali tu od samotnościi poranionych dusz...
              Ci co zadali sobie trud poznania ich sprzed paru miesięcy (wg ich wypowiedzi na
              forum) - docenią ich szczęście i to że o nim tu mówią. Ze nie uciekli z forum
              bo już jest dobrze. I ja sie tym ciesze - bo tu potzrebni sa ludzie zsczęśliwi
              a nie sami frustraci. Ci co sami zaczęli tu od problemów mogą pomóc innym gdy
              sie choć z jednym uporają. I o to chodzi.

              Choc to forum ma nazwe psychologia nie ma tu specjalisty.
              Są ludzie. Różni.
              I dobrze.
              Wymagajmy by było tu tolerancyjnie, by nie było chamstwa, atakó agresji przeciw
              innym.
              Ale nie wymagajmy by hamowac emocje. Bo to jest włąśnie siła tego forum chyba.
              Rozpacz, złość , bezsilność, agresja, żal, tęsknota, niezrozumienie,
              obojetność - ale i miłość szczęście, radość, nadzieja.

              To ze ktoś nie "paple" o tym jak kogoś kocha nie jest złe :)) Nie każdy lubi -
              i nie każdy umie wyznac swą miłość publicznie.
              Ale czemu atakowac tych co potrafia chcą? To juz moze - ale nie musi! -
              świadczyć o zazdrości.

              czasem_mówiąca_publicznie_o_miłości_inka_sama
              • j#m Re: afiszowanie się ze swoim szczęściem 03.12.02, 01:56
                Inko, cieszę się, ze się odezwałaś, bardzo sobie cenię Twoje opinie na tym
                forum.

                Źle mnie zrozumiałaś, naprawdę nie oczekuję ani nie żądam aby Arek i Vicca
                podzielali moje poglądy w tej sprawie. Napisałam tylko, że ja na ich miejscu
                inaczej bym się zachowywała. Naprawdę wyrażałam swoje opinie, których nikt nie
                musi podzielać. I nikogo nie atakowałam. Przeczytaj, proszę, moje wcześniejsze
                wypowiedzi - naprawdę atakuję w nich kogokolwiek? Oczekiwałam tylko odrobiny
                zrozumienia dla swoich i Watycukrowej poglądów. Wydaje mi się, ze Watacukrowa
                mógł się poczuć zaatakowany i tylko dlatego zabrałam głos w tej sprawie - to
                mnie sprowokowało. Nie wydaje mi się delikatnym sugerowanie, że jak ktoś myśli
                inaczej niż większość to ma jakieś problemy emocjonalne i zazdrości szczęscia.
                Albo, że używa fałszywych nicków, żeby ukryć swoją tożsamość.

                Znam Twój ból, Inko, historię poznania się Arka i Viccy też. Czytam to forum od
                dość dawna chociaz sama rzadko coś piszę. Dla mnie, według mnie, to co piszą
                Arek i Vicca ociera się już o coś więcej niż zwykłe okazywanie sobie uczuć.
                Zresztą pisałam już o tym w moich wcześniejszych postach. Ale powtarzam, że to
                tylko i wyłącznie moja opinia i nie wymagam, żeby inni ją popierali. Ja mam
                inne zdanie na ten temat a wy inne - ani moje ani wasze jest lepsze czy gorsze.
                Po prostu różnimy się opiniami i to wszystko. I proszę, nie odbieraj tego co
                piszę jako atakowania kogokolwiek - nie to jest moim zamiarem. Zresztą, wydaje
                mi się, że gdyby sami zainteresowani poczuli się zaatakowani tym co piszę to
                odpowiedzieliby na mój list. Chyba tak się nie czują - i słusznie! - skoro nie
                piszą

                Pozdrawiam serdecznie :-)
                j#m
                • Gość: inka_sama cos się kończy - coś się zaczyna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.12.02, 13:47
                  Zamilkli .
                  Tu nie chodzi o atakowanie.
                  Można wypowiedzieć swoją opinię zawsze. Ale... Nie dziwmy się ze nawet jeśli to
                  nie atak - ktos to tak odbierze, nawet w realu tak jest.

                  Nie chcę nikogo ustawiać, zakazywać. Też nie lubię jak ktos się migdali w
                  miejscach publicznych. Ale słów naszych forumowych zakochanych nie odebrałam w
                  ten sposób.

                  Zaczynam odczuwac coraz mocniej że czas znikac z tego forum. I żal troche sie
                  rozstać. I nieznana dal wzywa. Przede mna najtrudniejszy miesiąc od wielu ,
                  wielu tygodni.

                  Musze znaleźć sobie inny kącik...
                  • joanna_1 Re: cos się kończy - coś się zaczyna 03.12.02, 14:47
                    Oj, nie rób tego Inko! Nie zostawiaj swoich wiernych czytelników! Dasz radę, :))
                  • Gość: carduus Re: cos się kończy - coś się zaczyna IP: proxy / 10.30.1.* 03.12.02, 15:51
                    I ja się dołączam do wołań joanny.
                    Inko!!! NIE ODCHODŹ!!!!!

                    carduus
                    przerażona
                  • j#m Re: cos się kończy - coś się zaczyna 05.12.02, 01:06
                    Dziękuję Ci, Inko, za odpowiedź.
                    Mam nadzieję, że nie znikniesz na zawsze i będziesz się tutaj pojawiać...

                    Pozdrawiam i pamiętaj, że będę ciepło o Tobie myślała - szczególnie teraz
                    j#m
Pełna wersja