Jak mozna byc az tak beznadziejnym???

05.03.06, 00:11
Pewna kobieta, zamozna, wyksztalcona, troche przed 60, od ponad 20 lat
zaprzyjazniona z duzo starszym od niej facetem, po ponad 20 letniej znajomosci
proponuje mu a wlasciwie nalega na malzenstwo z nim. Daje mu ultimatum 100 dni
po czym milczy i do niego juz wiecej sie nie odzywa.
Dowiaduje sie ze ma raka. Jest zlosliwy, ma przezuty, amputacja, lekarze nie
daja jej wiele...
Lezy w szpitalu i kiedy on do niej dzwoni - odklada sluchawke

Czy to nie jest beznadziejne????? Nie rozumiem jak mozna w takiej sytuacji nie
byc czlowiekiem? Jak mozna na krotko przed smiercia byc az tak zaborczym,
zawistnym i podlym? Przez cale zycie byla taka..., niczego nie nauczylo ja
zycie, nic nie zmienila smiertelna choroba... Dla mnie jest to niepojete.. Nie
wiem..., moze zeby to pojac trzeba urodzic sie kobieta...?
    • illiterate Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 02:09
      Bardzo latwo przyznac sobie prawo do oceniania kogos, tymczasem mozna tylko
      oceniac czyjes zachowanie.
      I to w sytuacji posiadania wszystkich danych. Obawiam sie, ze wszystkie dane ma
      tylko ona (albo i to nie - bo jej zachowanie nie musi byc dla niej racjonalne).

      Zalozyles ten watek nie po to, zeby zrozumiec, ale po to, zeby wszyscy ocenili
      ja tak samo, jak ty - beznadziejna, moze chciwa, okrutna etc.
      Polepszy Ci to samopoczucie?
    • triss_merigold6 Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 18:37
      Nie widzę w tym nic podłego. Najwyżej zawziętą ambicję.
    • vicz Re: Historia wydaje sie byc małoprawdopodobna.... 05.03.06, 18:57
      Albo dobra na krótki film taki przerywnik reklamowy.....pani chciała coś w ten
      sposób dowieść..:)))W sumie nie widzę w jej zachowaniu nic beznadziejnego
      raczej upór.
    • moc_ca Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 19:10
      a ja uważam że nie jest beznadziejna lecz zawiedziona. Zapewne od 20 lat
      liczyla na to że podstarzały lowelas czy don juan - jak zwal tak zwał, wszyscy
      wiemy o co chodzi - zaproponuje jej to upragnione małżeństwo, zalegalizuje
      związek. Teraz jedyne co jej pozostało to pokazac jakich nieczułym gnojem był.
      To jest akt ostatni w tej podlej sztuce. Ot co!
    • zuzka111 Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 21:28
      Myślę, że trzeba być śmiertelnie chorym, by to pojąć.
      Zostało jej parę chwil życia, po co ma je tracić na faceta, na którego straciła
      już 20 lat?
      Jadna prośba umierającej kobiety, a facet ma to w dupie....

      Sam jesteś beznadziejny, a zawiści i podłości kompletnie w tej sytuacji nie
      widać.
      Jest nieszczęśliwa kobieta, samotna ze swoim problemem.
      I to pewnie ty jesteś tym facetem i szukasz wsparcie w swej podłości.
      • ball_bina Re: właśnie! otóż to facet ma to w d. 05.03.06, 21:31
        i teraz widzi jaki bezsens zmarnowanych być może lat?
        • zuzka111 Re: właśnie! otóż to facet ma to w d. 05.03.06, 21:36
          A co ty o tym wiesz? Pod łózkiem siedziałaś?
          Jeśli byli ze sobą 20 lat to chyba coś ich łąćzyło??
          I jeżeli w takiej sytuacji facet nie może pochylić głowy i zrealizować marzenia
          kogoś umierającego, to jest po prostu gnojkiem.
          Chyba, że to troszkę bardziej skomplikowane, niż tu pisze.
          Może ma już jedną żonę?
          • ball_bina Re: właśnie! otóż to facet ma to w d. 05.03.06, 21:48
            Tak łączyło ich złączone łózko i spręzyny w łózku.....
    • jan_stereo Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 22:11
      A co to za frajda podejmowac kontakt ponownie po amputacjach
      cielesnych,zwłaszcza jak sie juz sflaczało zyciowo i jedna nogą jest sie na
      innym swiecie,to wówczas nie ma juz sił na sentymentalne romantiko zyciowe w
      jakiej by ono formie nie było...

      tylko spokoju trza,nic wiecej,reszte to o kant dupy potłuc.
      • moc_ca Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 22:23
        A wiesz janku_stereo że nie wszyscy myślą tak jak Ty?, szczególnie pewna część
        kobiet ma inne spojrzenie na problem zalegalizowania wieloletniego związku.
        czasem bywa tak że "po amputacjach i będąc jedną nogą na innym świecie" ciągle
        pragnie się dowodu na to ze ktoś kocha MIMO WSZYSTKO, jeszcze kocha .. mimo
        Twojej obciętej piersi, mimo to że już umierasz i odchodzisz na zawsze.

        Nie jestem fanką zalegalizowanych związków ale gdybym była w nieformalnym
        układzie przez 20 lat i zrozumialabym że mój wieloletni umierający partner
        pragnie ślubu - zawarłabym z nim ten związek natychmiast.
        • jan_stereo Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 22:26
          widac ta pani mysli podobnie,bo nie odbiera telefonu...
          • moc_ca Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 22:44
            jan_stereo napisał:

            > widac ta pani mysli podobnie,bo nie odbiera telefonu...

            Tak, masz rację .. z tą jednakże różnicą że "ta pani MYŚLAŁA podobnie" -
            tymczasem minęło 100 wyznaczonych dni i Pani juz ma w d.upie Pana lowelasa.
            Nawet jesli się zdecydował, w co nie wierzę. Pan lowelas chce sobie tylko umyć
            sumienie, zanim Pani zejdzie z tego cudnego świata, udowadniajac sobie ze tak
            naprawdę jej nie skrzywdził bo "przecież do końca z nim rozmawiała" - czyli
            przebaczyła ów brak inicjatywy w celu zalegalizowania związku ..
            ale ona CHCE żeby to sumienie miał czarne z brudu i nie mógl go już nigdy
            oczyścić - to rodzaj kary za korzystanie z wszystkiego co miała mu do
            zaoferowania bez obowiązku uregulowania nalezności za owo 'dobrodziejstwo'.
            • jan_stereo Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 22:54
              A co Ty wygadujesz,to jest niby jakis moralny obowiazek zenic sie z kims,nawet
              jesli było sie z soba przez 20 lat,nalezy szanowac czyjąs wolę. I tez nie sadze
              aby facet teraz zapałał checia slubu,zwyczajnie chciał sie dowiedziec jak u
              niej,co normalne w takiej chwili.I uwazam ze gosc ma pełne prawo czuc sie
              posiadaczem wybornie czystego sumienia.

              ps. a mój pierwszy post odnosił sie do sytuacji obecnej,a nie z przed owych "100
              dni".


              • moc_ca Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 23:09
                a mój post, do ktorego się odniosłeś, dotyczył sytuacji tej z przed obecnej,
                tak to czasem trudno się porozumiec kiedy widzimy tylko literki. :-)

                ad rem
                on nie ma obowiązku żeby się żenić, należy szanować czyjąś wolę ale .... każdy
                ma prawo zmienić swe zdanie, szczególnie w kwestii tak zasadniczej jak
                legalizacja lub nie, 20 letniego związku. Ona miala prawo chcieć ślubu - on
                mial prawo jej odmówić. Tylko że teraz ona, tak jak zaplanowała, jest gorą, to
                on czuje że sumienie go gryzie czego dowodem jest wątek ktory, jak
                przypuszczam, sam założył żeby usłyszec od nas : tak! uczciwy z Ciebie gość,
                nie musiałeś się żenić a ona niech spada w stanie "wolnym" na tę drugą stronę
                życia jeśli nagle zmieniła zdanie i chce ślubu.

                Inną zupełnie kwestią jest fakt że ona jest mściwa i chce mu dopiec na "koniec".
                Zemsta zza grobu czy jak to nazwać ..
                O jesooo jak to strasznie brzmi ... brrr
                • jan_stereo Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 23:13
                  myslisz ze to on załozył ten watek ? brrrr... az strach pomyslec jesli i ona tez
                  tu jest,co za forum z dreszczykiem.
                  • moc_ca Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 05.03.06, 23:23
                    jan_stereo napisał:

                    > myslisz ze to on załozył ten watek ? brrrr... az strach pomyslec jesli i ona
                    te
                    > z
                    > tu jest,co za forum z dreszczykiem.

                    dobrze tak przed snem, dobrze .. miast horrrorku mamy wąttttteczek.

                    ale te baby są mściwe! Za te lata podejmowania Was herbatką, ciasteczkami i
                    naleweczką wlasnej roboty, za te lata udawania że nam się podoba konkubinat, za
                    te noce samotne, za te poduszki mokre od łez .. - choć na koniec można się
                    odegrać! ha!
    • yoost Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 06.03.06, 01:07
      Opisana przeze mnie historia nie jest fikcja - jest autentyczna.
      A starszy pan nigdy nie byl jej kochankiem i nigdy nie byli razem w lozku. Jest
      starym kawalerem. Nigdy nie mial i nie chce miec zadnej kobiety.... Wychowywal
      sie tylko z matka.

      Laczyla ich tylko przyjazn. Jest bardzo milym i cieplym czlowiekiem. Przez 20
      lat sporo pomagal jej w interesach i doradzal w sprawach sercowych... Jakos nie
      ukladalo sie jej z facetami. Miala ich kilku i kazde dziecko ma z innym. On
      zawsze byl tylko z boku.. Zawsze oddany. Zawsze pamietal o jej urodzinach i
      przynosil jej kwiaty choc nigdy go na nie nie zaprosila, choc jak twierdzila
      bardzo go lubi. Niczego sie od niej nie domagal i niczego tez nie obiecywal. Z
      tego co wiem i sam widzialem byli tylko kumplami. Wiedziala ze zawsze moze na
      niego liczyc, ale jako mezczyzna byl dla niej zero. Impotent.

      O ultimatum dowiedzialem sie najpierw od niej. Bylem tym zszokowany! Zupelnie
      bez zadnego powodu nagle zabronila mu do siebie dzwonic i poprosila mnie bym
      przekazywal od niego informacje.

      Ode mnie dowiedzial sie ze ma raka i ze jest w szpitalu. Bylem swiadkiem jak do
      niej zadzwonil. Ta odlozona sluchawka myslalem ze go zabije. Zsunal sie po
      scianie i plakal... Dlaczego go tak potraktowala? Przeciez nie zrobil jej nic
      zlego.. Dlaczego w tej kobiecie jest tyle nienawisci, zawisci i
      podlosci????????????? Wie ze umiera, juz chyba przestala myslec o malzenstwie, i
      w taki wlasnie sposob "odwdzieczyla" mu sie za te lata adoracji, oddania i
      pomocy...

      Kobieta... - jakze to dumnie brzmi, prawda? Ale kim w istocie jest ta materia?
      • zuzka111 Re: Jak mozna byc az tak beznadziejnym??? 06.03.06, 09:45
        Dlaczego nie spytasz o to tej kobiety, którą przecież znasz, jak piszesz??
        Łatwiej chyba dowiedzieć cię od niej niż na forum.
        Wszak dobrze ją znasz, ma do ciebie spore zaufanie, skoro z tobą rozmawia, a
        nie z nim.
        Skąd wiesz, że nie byli ze sobą w łóżku?
        Skąd wiesz, że nie miał nigdy żadnej kobiety? Jest homoseksualny?
        Wydumana ta historia. Facet kupuje kwiaty i przynosi przez wiele lat kobiecie,
        od której niczego nie oczekuje, pamięta, pomaga...
        Piszesz jakiś łzawy melodramat??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja