Czy sa jeszcze autorytety?

02.12.02, 22:39
Chodzi o rozne: naukowe, towarzyskie, moralne i takie jeszcze zwyklejsze.
Czy sadzicie, ze autorytety sa potrzebne?
Czy na cos sie przydadza? Czy mozna z nich skorzytac (pomagaja?), albo mozna
je tylko tolerowac?

Oczywiscie jestem ciekaw i z zaciekawieniem pozdrawiam - T.
    • Gość: Imagine Re: Czy sa jeszcze autorytety? IP: *.unl.edu 02.12.02, 22:47
      talisker napisał:

      > Chodzi o rozne: naukowe, towarzyskie, moralne i takie jeszcze zwyklejsze.
      > Czy sadzicie, ze autorytety sa potrzebne?
      > Czy na cos sie przydadza? Czy mozna z nich skorzytac (pomagaja?), albo mozna
      > je tylko tolerowac?
      >
      > Oczywiscie jestem ciekaw i z zaciekawieniem pozdrawiam - T.

      Oczywiscie, ze sa. Tylko ze autorytety sa wytworem naszych tesknot za
      pewnym idealnym stanem. Zeby to nie bylo jednak goloslownym, wynajduje sie
      osobnika, przemalowuje sie go wedlug naszych potrzeb i mamy juz autorytet.
      Tak przemalowano historycznego Jezusa (jednego ?)na mitycznego Chrystusa,
      tak przemalowywuje sie zwyczajnych bandytow na bohaterow narodowych, tak w koncu
      ojciec zostaje autorytetem dla dziecka, wykorzystujac swa pozycje sily.
      Pozdr, Imagine.
      • talisker Re: Czy sa jeszcze autorytety? 02.12.02, 22:49
        Ano troche masz racji. Ale napisze, z czym sie nie zgadzam - bo to ciekawsze i
        moze cos pchnie we wlasciwym oczywiscie kierunku. Mysle, ze nie mozna miec
        autorytetu, jesli ktos nim nas nie obdarzy. I stad sa ojcowie - i silnie i
        autorytarni -, ktorzy dla swych dzieci sa powodem do wstydu.
        Pozdrawiam i ja- T.
        • Gość: Imagine Re: Czy sa jeszcze autorytety? IP: *.unl.edu 02.12.02, 22:57
          talisker napisał:

          > Ano troche masz racji. Ale napisze, z czym sie nie zgadzam - bo to ciekawsze
          i
          > moze cos pchnie we wlasciwym oczywiscie kierunku. Mysle, ze nie mozna miec
          > autorytetu, jesli ktos nim nas nie obdarzy. I stad sa ojcowie - i silnie i
          > autorytarni -, ktorzy dla swych dzieci sa powodem do wstydu.
          > Pozdrawiam i ja- T.
          Ja mysle, ze ludzie maja wrodzona wiedze o "szkodliwosci" zabijania i
          wiele innych rzeczy, w tym, pojecie o idealnym osobniku, w jakiejkolwiek
          dziedzinie. Obdarzanie, o ktorym mowa to juz fenomen spoleczny, droga
          manipulowania ludzmi. Dla przykladu, czesto pokazywany obrazek jakiegos tam
          prezydenta glaszczacego glowki malych dzieci albo rozdajacego cukierki, spelnia
          wlasnie ta funkcje "obdarowywania" nas autorytetami. I tu nastepuje bardzo
          niebezpieczny moment, moment w ktorym niczego nieswiadome dziecko naklada
          swoj obraz Dobrego Czlowieka na konkretna osobe, ktora niejednokrotnie ma za
          soba czarna przeszlosc. Sluzy to wiadomemu celowi.
          Pozdr, Imagine.
          • talisker Re: Czy sa jeszcze autorytety? 02.12.02, 23:05
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > talisker napisał:
            >
            > > Ano troche masz racji. Ale napisze, z czym sie nie zgadzam - bo to ciekaws
            > ze
            > i
            > > moze cos pchnie we wlasciwym oczywiscie kierunku. Mysle, ze nie mozna miec
            >
            > > autorytetu, jesli ktos nim nas nie obdarzy. I stad sa ojcowie - i silnie i
            >
            > > autorytarni -, ktorzy dla swych dzieci sa powodem do wstydu.
            > > Pozdrawiam i ja- T.
            > Ja mysle, ze ludzie maja wrodzona wiedze o "szkodliwosci" zabijania i
            > wiele innych rzeczy, w tym, pojecie o idealnym osobniku, w jakiejkolwiek
            > dziedzinie. Obdarzanie, o ktorym mowa to juz fenomen spoleczny, droga
            > manipulowania ludzmi.

            T. Ale to by znaczylo, ze ludzie Ci sa glupi, albo tez nie sa wolni w
            swoim "obdarzaniu" - a ono jako takie wolnosc zaklada (czy niewolnik, takze
            mentalny, moze kogos czyms obdarzyc? Watpie.
            A jeszcze z innej strony: dlaczego ludzie jednych autorytetem obdarzaj i to
            chetnie a innych nie? Manipulacja raz jest skuteczna a raz nie? I to nawet
            posrod fenomenow dosc powszenie uznawanych autorytetow (np. papiez)?

            Dla przykladu, czesto pokazywany obrazek jakiegos tam
            > prezydenta glaszczacego glowki malych dzieci albo rozdajacego cukierki,
            spelnia
            >
            > wlasnie ta funkcje "obdarowywania" nas autorytetami. I tu nastepuje bardzo
            > niebezpieczny moment, moment w ktorym niczego nieswiadome dziecko naklada
            > swoj obraz Dobrego Czlowieka na konkretna osobe, ktora niejednokrotnie ma za
            > soba czarna przeszlosc. Sluzy to wiadomemu celowi.
            > Pozdr, Imagine.

            T. Mysle, ze tylko male dzieci "polykaja" autorytet z ojcem. Wieksze widza to
            juz inaczej.
            Ja tez - T.
            • Gość: Imagine Re: Czy sa jeszcze autorytety? IP: *.unl.edu 02.12.02, 23:17
              talisker napisał:

              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > talisker napisał:
              > >
              > > > Ano troche masz racji. Ale napisze, z czym sie nie zgadzam - bo to ci
              > ekaws
              > > ze
              > > i
              > > > moze cos pchnie we wlasciwym oczywiscie kierunku. Mysle, ze nie mozna
              > miec
              > >
              > > > autorytetu, jesli ktos nim nas nie obdarzy. I stad sa ojcowie - i sil
              > nie i
              > >
              > > > autorytarni -, ktorzy dla swych dzieci sa powodem do wstydu.
              > > > Pozdrawiam i ja- T.
              > > Ja mysle, ze ludzie maja wrodzona wiedze o "szkodliwosci" zabijania i
              > > wiele innych rzeczy, w tym, pojecie o idealnym osobniku, w jakiejkolwiek
              > > dziedzinie. Obdarzanie, o ktorym mowa to juz fenomen spoleczny, droga
              > > manipulowania ludzmi.
              >
              > T. Ale to by znaczylo, ze ludzie Ci sa glupi, albo tez nie sa wolni w
              > swoim "obdarzaniu" - a ono jako takie wolnosc zaklada (czy niewolnik, takze
              > mentalny, moze kogos czyms obdarzyc? Watpie.
              > A jeszcze z innej strony: dlaczego ludzie jednych autorytetem obdarzaj i to
              > chetnie a innych nie? Manipulacja raz jest skuteczna a raz nie? I to nawet
              > posrod fenomenow dosc powszenie uznawanych autorytetow (np. papiez)?
              >
              > Dla przykladu, czesto pokazywany obrazek jakiegos tam
              > > prezydenta glaszczacego glowki malych dzieci albo rozdajacego cukierki,
              > spelnia
              > >
              > > wlasnie ta funkcje "obdarowywania" nas autorytetami. I tu nastepuje bardzo
              >
              > > niebezpieczny moment, moment w ktorym niczego nieswiadome dziecko naklada
              > > swoj obraz Dobrego Czlowieka na konkretna osobe, ktora niejednokrotnie ma
              > za
              > > soba czarna przeszlosc. Sluzy to wiadomemu celowi.
              > > Pozdr, Imagine.
              >
              > T. Mysle, ze tylko male dzieci "polykaja" autorytet z ojcem. Wieksze widza to
              > juz inaczej.
              > Ja tez - T.
              Oj, chyba sie mylisz. Wiekszosc ludzi to male dzieci, co z tego ze z siwymi
              wlosami. Zyje w spoleczenstwie, ktore polyka wszystko co mu sie poda. Od
              najmlodszych lat nasze mozgi sa poddawane indoktrynacji i potem to juz tylko
              kwestia spelnienia kilku podstawowych wymogow, by wykreowac nowego lidera, nowy
              autorytet czy wodza. Dzisiaj przybralo to forme PROBLEM-REAKCJA-ROZWIAZANIE.
              Po naszemu: stwarza sie problem, ludzie reaguja domagajac sie rozwiazania, ktore
              jest dostarczane, wedlug zyczenia. Oczywiscie ten, kto jest akurat u wladzy
              zostaje moralnym autorytetem i opiekunem, przed ktorym od dzisiaj zaczynamy sie
              klaniac w pas. Tak sie kreuje dzisiaj autorytety.
              Twoje "tytulowe" pytanie sugeruje cos dziwnego a mianowicie jakas tesknote za
              PRAWDZIWYMI autorytetami, tymi z przeszlosci. Zapewniam Cie, ze autorytety
              z przeszlosci sa tak samo poplamione ludzka krwia jak obecne.
              Pozdr, Imagine.
              • talisker Re: Czy sa jeszcze autorytety? 02.12.02, 23:23
                Nie zgadzam sie... po trochu. Jako, ze jutro musze sie podniesc dosc wczesnie
                to tylko jedno zdanko I. Newtona: "Widzimy dalej, bo siedzimy na ramionach
                olbrzymow". Ja sie z tym zgadzam)))
                T.
                P.S. Skad wiesz, ze Ci dawni maja na palcach krew?
                • Gość: Imagine Re: Czy sa jeszcze autorytety? IP: *.unl.edu 02.12.02, 23:25
                  talisker napisał:

                  > Nie zgadzam sie... po trochu. Jako, ze jutro musze sie podniesc dosc wczesnie
                  > to tylko jedno zdanko I. Newtona: "Widzimy dalej, bo siedzimy na ramionach
                  > olbrzymow". Ja sie z tym zgadzam)))
                  > T.
                  > P.S. Skad wiesz, ze Ci dawni maja na palcach krew?
                  Taka troche extrapolacja tego co wiem o dzisiaj, ze wzrotem wstecz, raczej niz
                  do przodu.
                  Pozdr, Imagine.
    • Gość: Wenus Sa! Kazdy moze miec wlasne! IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.12.02, 23:08
      talisker napisał:

      > Chodzi o rozne: naukowe, towarzyskie, moralne i takie jeszcze zwyklejsze.
      > Czy sadzicie, ze autorytety sa potrzebne?
      > Czy na cos sie przydadza? Czy mozna z nich skorzytac (pomagaja?), albo mozna
      > je tylko tolerowac?
      >
      > Oczywiscie jestem ciekaw i z zaciekawieniem pozdrawiam - T.

      Fajny watek. Moje autorytety? Ludzie wrazliwi, inteligentni (od ktorych sama
      moge sie czegos nauczyc), ktorzy potrafia schowac ego do kieszeni, nie pouczaja
      nieustannie, nie krytykuja, pozwalaja rozwijac sie innym i dojrzewac w ich
      wlasnym tempie. Ludzie, ktorych sztandarem jest tolerancja i skromnosc. To wg.
      mnie swiadczy o wielkosci czlowieka.
      Zawsze tez bardzo ujmowali mnie ludzie szalenie bogaci, ktorzy nie pokazuja, ze
      pieniadze maja...... ktorzy potrafia zrobic z nich uzytek i zachowuja pewien
      stopien wrazliwosci na innych, czyli nie odbija im, nie zachowuja sie jakby
      byli pepkiem swiata...... czyli tacy jak wspomnialam - potrafia ujarzmic swoje
      czesto rozbuchane ego!

      pozdrawiam :-)
      • talisker Do Wensu... i innych tez! 02.12.02, 23:11
        A mozesz podac jakis przyklad? Ciekaw jestem bardzo!
        • talisker Do Wenus - sorry! 02.12.02, 23:12
        • Gość: Wenus Re: Do taliskera! IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.12.02, 00:24
          talisker napisał:

          > A mozesz podac jakis przyklad? Ciekaw jestem bardzo!

          Bono z U2, Freddie Mercury, Niemczycki .... to zaledwie kilka osob, ktore mi
          akurat przychodza do glowy w tej wlasnie chwili i nie sa to najwazniejsdze ani
          jedyne osoby. Wymienilam je dlatego, ze czytalam ostatnio na ich temat. Ale co
          wazne - autorytetem moze byc tez dla mnie czlowiek prosty - zaimponuje mi
          czestokroc bardziej madroscia wewnetrzna, godnoscia i wiedza na jakis temat
          (np. posiada jakas pasje i potrafi zarazic nia innych) niz osoba wyksztalcona,
          cedzaca slowa ze slownika wyrazow obcych, a ktorej etyka np. pozostawia wiele
          do zyczenia. To naprawde zalezy od preferencji indywidualnych - moje sa akurat
          takie :-)

          pozdrawiam :-)
      • Gość: Magdalenka Re: Sa! Kazdy moze miec wlasne! IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 02.12.02, 23:18
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        >
        > nieustannie, nie krytykuja, pozwalaja rozwijac sie innym i dojrzewac w ich
        > wlasnym tempie. Ludzie, ktorych sztandarem jest tolerancja i skromnosc. To
        wg.
        > mnie swiadczy o wielkosci czlowieka.
        > Zawsze tez bardzo ujmowali mnie ludzie szalenie bogaci, ktorzy nie pokazuja,
        ze
        >
        > pieniadze maja...... ktorzy potrafia zrobic z nich uzytek i zachowuja pewien
        > stopien wrazliwosci na innych, czyli nie odbija im, nie zachowuja sie jakby
        > byli pepkiem swiata...... czyli tacy jak wspomnialam - potrafia ujarzmic
        swoje
        > czesto rozbuchane ego!
        >
        > pozdrawiam :-)
        ________________

        hej,
        Ciagla krytyka i kontrol nad innymi jest dowodem, ze tej osobie brakowalo
        w dziecinstwie prawdziwych autorytetow. Wlasnie w domu rodzinym.
        Pieknie napisalas calo ta reszte, Venus:)))
        Niestey biedni pozostaja biednymi nawet majac kilka miijonow w banku...
        na ubostwo duchowe nie ma lekarstwa.
        Chyba nie ma:))))
        Pozdrawiam
        M
      • Gość: Imagine Re: Sa! Kazdy moze miec wlasne! IP: *.unl.edu 02.12.02, 23:22
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        > talisker napisał:
        >
        > > Chodzi o rozne: naukowe, towarzyskie, moralne i takie jeszcze zwyklejsze.
        > > Czy sadzicie, ze autorytety sa potrzebne?
        > > Czy na cos sie przydadza? Czy mozna z nich skorzytac (pomagaja?), albo moz
        > na
        > > je tylko tolerowac?
        > >
        > > Oczywiscie jestem ciekaw i z zaciekawieniem pozdrawiam - T.
        >
        > Fajny watek. Moje autorytety? Ludzie wrazliwi, inteligentni (od ktorych sama
        > moge sie czegos nauczyc), ktorzy potrafia schowac ego do kieszeni, nie
        pouczaja
        >
        > nieustannie, nie krytykuja, pozwalaja rozwijac sie innym i dojrzewac w ich
        > wlasnym tempie. Ludzie, ktorych sztandarem jest tolerancja i skromnosc. To
        wg.
        > mnie swiadczy o wielkosci czlowieka.
        > Zawsze tez bardzo ujmowali mnie ludzie szalenie bogaci, ktorzy nie pokazuja,
        ze
        >
        > pieniadze maja...... ktorzy potrafia zrobic z nich uzytek i zachowuja pewien
        > stopien wrazliwosci na innych, czyli nie odbija im, nie zachowuja sie jakby
        > byli pepkiem swiata...... czyli tacy jak wspomnialam - potrafia ujarzmic
        swoje
        > czesto rozbuchane ego!
        >
        > pozdrawiam :-)
        Ciekawi mnie to co powiedzialas, ze ujmuja Cie ludzie szalenie bogaci. To
        jakas pomylka. Akurat mieszkam 45 mil od czlowieka ktory zajmuje drugie miejsce
        na swiecie jesli chodzi o osobiste bogactwo (Warren Buffet z Omaha)i on wlasnie
        spelnialby Twe kryteria "ujmowalnosci". Co z tego, widuje tez ludzi spiacych
        na ulicy i wiem ze ten bogacz, jednym czekiem ze swego portfela zbudowalby
        10 przytulkow dla tych biedakow, nie umniejszajac swego majatku o wiecej niz o
        jedna setna procenta. Czy to Ci sie naprawde podoba w tych ludziach ?
        • Gość: Wenus Re: Sa! Kazdy moze miec wlasne! IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.12.02, 00:13
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Ciekawi mnie to co powiedzialas, ze ujmuja Cie ludzie szalenie bogaci. To
          > jakas pomylka. Akurat mieszkam 45 mil od czlowieka ktory zajmuje drugie
          miejsce na swiecie jesli chodzi o osobiste bogactwo (Warren Buffet z Omaha)i on
          wlasnie spelnialby Twe kryteria "ujmowalnosci". Co z tego, widuje tez ludzi
          spiacych na ulicy i wiem ze ten bogacz, jednym czekiem ze swego portfela
          zbudowalby 10 przytulkow dla tych biedakow, nie umniejszajac swego majatku o
          wiecej niz o jedna setna procenta. Czy to Ci sie naprawde podoba w tych
          ludziach ?
          _______

          Wiesz Imagine, strasznie generalizujesz w wielu watkach a w tym doszla jeszcze
          jedna rzecz (mainpulacja?). Wyciales kawalek mojego zdania i od razu probujesz
          mi wmowic ze to pomylka! Hej, nie zagolopowales sie? Nawet jesli by dla mnie
          ktos byl akurat taki (jak podajesz) autorytetem to co komu i Tobie do tego? :-)
          Mozesz napisac "nie zgadzam sie", ale pisanie "to pomylka" swiadczy, ze
          zaczynasz sie czuc jak nieomylny i ferujacy wyroki guru, co mi sie nie podoba -
          spusc z tonu, please :-)

          Powiedzialam wyraznie: ludzie bogaci, ktorzy zachowali wrazliwosc na innych
          ludzi" - przyklad? Prosze bardzo, chocby grupa U2 i Bono - do biednych nie
          naleza a sa chyba jedyna grupa rockowa, ktora ma ogromny wklad w umorzenie
          dlugow 3-go swiata! I to mi wlasnie imponuje! To jest wlasnie polaczenie
          wrazliwosci z inteligencja i skromnoscia (bo sie tym nie chwala!)

          P.S. Poza tym, skad wiesz, ze czlowiek o ktorym piszesz niczego dla innych nie
          uczynil? Masz pewnosc? Znasz go? Moze regularnie zasila rozne fundacje, a sie
          tym nie chwali - moze tak, moze nie, ale wiesz na pewno ze sie nie mylisz?
          Zbawic calego swiata nie zdola nikt!
          A co do boomow zamieszkujacych ulice w kartonach - czesto jest to swiadomy
          wybor tych ludzi!!! Nie wszystkich, ale z pewnoscia wielu! Ci co chca pracowac
          w Stanach utrzymaja sie na skromnym poziomie bez koniecznosci spania na ulicy -
          ci, co chca byc niebieskimi ptakami wybieraja taki a nie inny styl zycia czyli
          ulice. I tez trzeba to uszanowac!

          pozdrawiam serdecznie
    • Gość: VOLNY sa i bede ale gdzie ich szukac ? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 03.12.02, 06:24
      NARESZCIE BARDZO CIWKAWY TEMAT.
      Moze te osoby ktore pisze w tym watku czytaly cos co
      pisalem. Nie wiem jak do tego podchodzicie, ale to co
      robie w zyciu zawsze bylo w polaczeniu z rzeczami ktore
      wlasnie poznalem lub dawno temu sie nauczylem.
      Inaczej mowiac i piszac to o czym pisze zawsze przezylem
      na wlasenj skorze. Moje opinje sa czesto inne, ale zawsze
      mozliwe jest poparcie ich duza iloscia przykadow. Nietery
      pyskowki na forum uniemozliwiaja rozwijanie tamatow.
      Zwlszacza te ktore od poczatku sa stonnicze i albo trzeba
      je olac albo od razu postaiec sprawe jak to sie mowi
      prosto z mostu, ale wtedy jest sie pod atakiem tych co
      niby chca podyskutowac.
      To tak troche wstepu. Czemu tak bo jest on skierowany do
      tych kilku osob co juz w tym watku cos napisaly.
      Po drugie moje opowiadenia jest dlugie jak moje zycie.
      Nie tylko widzlem dzuo osob wsciekle bogatch jezli juz
      mowimy o pienadzach, ale mialem mozliwic z niktorymi z
      nich wspolpracowac. Lub przetac.
      Poznalem ich zasze przypadkowo, a moze nie tak
      przypadkowo bo chcac sei czegos nowego nauczyc to oni
      stawali na mojej drodze. Co z tego wynikalo bardzo
      ciekawe rzeczy.
      Widzlem ich jak by stylu czyli poza scena jak nie mowilu
      do dzuej ilosci osob.
      Btlem z niektorymi w ich domach i widzailem ich zycie
      rodzinne. Ale tazke widzielm jak sa odnirani przez ludzi
      ktorzy ich nie znali.
      Widzlem takeze jak niektorzy z nich potrafili byc
      wspanialymi aktorami dla tlumu, pozniej inaczej grali
      przed mala grupka ludzi, a z daleka byli innymi ludzmi.
      Widzailem tazke jak czesc z nich nie umaola sie wczuc w
      sytuacja innego czlowieka mimo ze mowili ze rozumieja
      wszystko, bo porostu nie przezyli tego czegos na walsnej
      skorze.
      Yo tak jak maly wstep. Jestem w stanie opiac ciekawe
      sytuaccje dotyczase kto i dalczego trakowal ich za
      autorytety i dalczego.
      Ale musi yo byc pisne na raty. TAk wiec z podsunowaniami
      i wnioskami musimy byc ostrozni.
      Czekam na mala odpowiedz.
      Czesc rzeczy zaczynam opisywac na roznych sreonach web.
      Piosze tam bo wiem ze sa tacy co odrazu zrozumieja o co
      chodzi i zastosuja to w swoim zyciu. A sa tacy co wedlug
      powidznia " na zlosc mamie odmroze sobie uszy" - nic nie
      przyjma. Moim celem jest pisanie do osob ktore maja
      laczone wewnetrzna radio na odbior. I chca cos poznac
      nowego. Jezeli ktos to widzi i nie chce sie przkomazac ze
      on ma racje to watek moze byc dlugi.
      Pisze zawsze kiedy wiem ze to co pisze moze pomoc innemu
      czlowiekowi, czy on to zastosuje w swoim zyciu nie wiem.
      Wiem natomast ze sa zeczy w zyciu ktore zawsze ludzie
      przezywaja i nie da sie ich ominac. To od nas zelezy jak
      sie do tego ustosunkujemy.
      Inaczej moiac sa pewne prawa psychiki ludzkiej ktore sa
      zawsze i zawsze ona dziala bezwzedu czy o nich wiemy czy
      nie. Oraz czy umiemy je wykorzystac czy nie.
      To o czym pisze w tej chwili w zasadzie wymaga napisznia
      ksiezki, ale na mojej z jedej ze steon web zaczilem o tym
      juz pisac. Oczywscie jest to temat rzeka
      www.witold.us/pzdrawiam

      talisker napisał:

      > Chodzi o rozne: naukowe, towarzyskie, moralne i takie
      jeszcze zwyklejsze.
      > Czy sadzicie, ze autorytety sa potrzebne?
      > Czy na cos sie przydadza? Czy mozna z nich skorzytac
      (pomagaja?), albo mozna
      > je tylko tolerowac?
      >
      > Oczywiscie jestem ciekaw i z zaciekawieniem pozdrawiam - T.
      • talisker Czym autorytety roznia sie od specjalistow? 03.12.02, 20:46
    • fnoll Re: Czy sa jeszcze autorytety? 04.12.02, 07:27
      autorytet jak ukochana kobieta - powstaje na zasadzie indywidualnej relacji a
      nie powszechnego uznania

      wzrastając w lata ze zdziwieniem zauważyłem brak autorytetów wokół mnie -
      jasne, były wzory do poszczególnych zachowań, ale poza książkową postacią
      pewnego osiadłego bitnika z "włóczęgów dharmy" kerouaca nie zetknąłem się z
      kimś, kto byłby mi jak drogowskaz, i jak każdy kto przez czas dłuższy nie
      odnalazł swej wybranki, czy wybranka raczej, wpierw pomyślałem, że to ze mną
      jest coś nie tak, a potem, że skoro autorytetu mi brak, to sklece go z różnych
      lotnych idei sam w sobie - i przyglądając się czasem z boku temu co sam z sibie
      lepię coraz mniej się dziwię, że nie spotkałem takiego autorytetu

      owszem, to grozi narcyzmem, jak człowiek sam sobie staje się tworzywem, bo czyż
      nie kocha się szczególną miłością własnego dzieła? - ale by się przed takim
      jałowym zapętleniem ustrzec rozmieniam sie na drobne, kopiuję ukończone
      fragmenty, a kiedyś sprzedam się cały

      niepełny jeszcze autorytet - fnoll
      • talisker Do Imagine 05.12.02, 21:19
        A on napisal
        "Twoje "tytulowe" pytanie sugeruje cos dziwnego a mianowicie jakas tesknote za
        PRAWDZIWYMI autorytetami, tymi z przeszlosci. Zapewniam Cie, ze autorytety
        z przeszlosci sa tak samo poplamione ludzka krwia jak obecne.
        Pozdr, Imagine"

        T. Dlaczego pytanie jest dziwne? Ano ja mysle, ze - taki banalny przyklad -
        ktos, kto rozpoczyna studiowanie filozofii, nie rzuca sie od razu za
        rozwiazywanie problemow poszczegolnych jej dzialow, ale czyta najpierw to, co
        napisali poprzednicy i pyta sie, czy aby w tym czego nie ma. I tak mysle, ze
        warto przemyslec to, co napisali i rzekli ludzie genialni przed nami, bo -tak
        jak Ty, piszac o ludziach wpolczesnch "dzieci"- nie we wszystkim widze postep
        czlowieka.
        Pozdrowionka i odbiorek -T.
Pełna wersja