harda_lola
04.12.02, 14:05
Przypadkowo spotkany mezczyzna w sieci jakieś... 3 tygodnie temu. Lat 45
czyli 15 lat starszy, po przejściach, o których mi wiadomo tylko tyle, że
skończyły sie rozwodem. Wszystko to miało miejsce kilkaset kilometrów ode
mnie, jakiś rok temu, w innym kraju. Twierdzi, że zachwyciły go moje maile.
GG, naleganie na telefon. OK. Przez parę dni, codziennie, rozmowa: miła,
ciepła, wesoła. Przyjechał na kilka dni do Polski, do rodziny. Nadłożył 300
km w drodze powrotnej tylko po to, żeby spotkać się ze mną. Oczy mu
zabłyszczały, padło zaproszenie, bym go odwiedziła niebawem.
Byłam w szoku, kiedy na pożegnanie wziął mnie za rękę i zapytał, czy może
mnie pocałować. I zdaje się, bynajmniej nie jak wujek... Stanowczo odmówiłam,
zmieszał się (widziałam go pierwszy raz w życiu a znałam w sieci 3
tygodnie!!!) Potem jeszcze dzwonił z trasy upewnić się, czy aby nie zraziłam
się niego.
Dodam do pełnego obrazu, że jest to mężczyzna, którego wieku trzeba sie
domyślać... nie gustuję w mężczyznach po 40 ale ten miał młodzińczą sylewtkę,
wysportowany, niebrzydki, choć trudno mówić o jakiś niesamowitych warunkach
fizycznych. Wykształcony, z dobrym zawodem... niczego mu na pierwszy rzut oka
nie brakuje.
No i nie wiem, czy mam doczynienia z desperatem, czy z kimś, na kim
faktycznie zrobiłam wrażenie? Co mam zrobić aby sie o tym przekonać??
Pomóżcie...