Gość: dodo
IP: 209.226.65.*
04.12.02, 16:30
zimno sie zrobilo i raczej tak bedzie przez najblizszych kilka miesiecy.
teraz dopiero naprawde widac palaczy - stoja przed budynkami zmarznieci,
skuleni i zaciagaja sie jeszcze raz i jeszcze raz... nie jestem tego w stanie
zrozumiec - tej koniecznosci dymka raz na jakis czas, ale w lecie to
przynajmniej przyjemnie wyjsc na dwor. teraz - w zimie - brrr!
moja firma ma dwa oddzialy w szkocji - tam palacze pracuja 2,5 godziny
tygodniowo dluzej niz nie-palacze, bo zaklada sie, ze co najmniej pol godziny
dziennie pala. juz chocby z tego powodu moznaby rzucic palenie - pogoda,
koniecznosc wylazenia z budynku za kazdym razem, dluzsza praca...
tak w ogole to wiekszosc znanych mi palaczy traktowanych jest troche jak
pariasi - gorszy gatunek czlowieka - ktos, kto nie moze sie pozbyc przykrej
przypadlosci, zyciowy pechowiec, ktory nie ma kontroli nad soba.
biedny palacz...
zal wam palaczy?