Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ?

IP: proxy / 204.48.22.* 06.12.02, 09:30
Drodzy Mężczyźni!
Czy podobają się Wam koleżanki z pracy ?
Ja często mam wrażenie, że jestem obgadywana przez kolegów z pracy, którzy
dziwnie się patrzą na mnie, uśmiechają etc. Już kilka razy byłam zapraszana
na kolacje przez nich. Nie lubię takich sytuacji w pracy. To takie
nieprofesjonalne. Gdzie indziej podeszłabym do faceta i spytała się, o co mu
chodzi. W pracy jest trudniej wyjaśnić tę sytuację, bo niektórzy są wyżsi
rangą. A Wy próbowaliście się kiedyś umowić z koleżanką z pracy ? Czy macie
jednak jakieś uprzedzenia (a to koleżanka z pracy, co powiedzą
współpracownicy, obawiacie się komentarzy na ten temat itd)?
A Wy forumowiczki, spotkałyście się kiedyś z podobnymi zdarzeniami w pracy ?
Zaznaczam, że to nie są jakieś ostre sytuacje ocierające się o problem
molestowania seksualnego.

    • anima Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 06.12.02, 16:10
      A co złego jest w tym, aby umówić się na kawę, piwo, kolację z sympatycznym
      kolegą - bez względu na to, czy z pracy, czy spoza biura?
      Spędzamy 8-10 godzin dziennie w pracy. Nie wyobrażam sobie pozostawania ze
      swoimi współpracownikami wyłącznie na służbowej stopie. Oczywiście, nie wszyscy
      nadają się do tego, by wyjść z nimi na piwo, kolację, itp. Ale przy 150 osobach
      w firmie zawsze znajdzie się ktoś interesujący, miły, sympatyczny, który
      niekoniecznie pragnie Cię uwieść, zaciągnąć do łóżka, poderwać - ale tylko mile
      spędzić z Tobą wieczór...

      Proponuję więcej dystansu...
      pozdrawiam,
      Anima
      • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: 5.3.* / 167.178.112.* 06.12.02, 16:40
        anima napisała:

        > A co złego jest w tym, aby umówić się na kawę, piwo, kolację z sympatycznym
        > kolegą - bez względu na to, czy z pracy, czy spoza biura?
        > Spędzamy 8-10 godzin dziennie w pracy. Nie wyobrażam sobie pozostawania ze
        > swoimi współpracownikami wyłącznie na służbowej stopie. Oczywiście, nie
        wszyscy
        >
        > nadają się do tego, by wyjść z nimi na piwo, kolację, itp. Ale przy 150
        osobach
        >
        > w firmie zawsze znajdzie się ktoś interesujący, miły, sympatyczny, który
        > niekoniecznie pragnie Cię uwieść, zaciągnąć do łóżka, poderwać - ale tylko
        mile
        >
        > spędzić z Tobą wieczór...
        >
        Tak, tak, napewno tylko wieczór ...
        • anima Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 06.12.02, 16:55

          > >
          > Tak, tak, napewno tylko wieczór ...

          To już problem kobiety, jeśli nie potrafi rozpoznać natręta i podrywacza od
          inteligentnego i kulturalnego kolegi...
          Uwierz mi - kobieta doświadczona i rozsądna rozpozna to natychmiast... i jeśli
          daje się wciągnąć w taką znajomość, to tylko na własne życzenie...

          pozdrawiam,
          Anima
          • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: 5.3.* / 167.178.112.* 09.12.02, 12:55
            Oczywiście zgadzam się z tobą. Jednak większość i to zdecydowana kobiet jest
            zachwycona tym "natrętem". Odbiera to w kategoriacch: jakież ja mam powodzenie.
            I dalej, do przodu. Potem jest płacz i szlochy, że facet się zabawił i teraz
            szuka kolejnej darmowej przgody.
            • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 00:41
              ??? I nic ? Nie interesuje to was ?
    • Gość: RR Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 06.12.02, 16:22
      Z kolezankami z pracy jest tak samo jak z sasiadami i wszystkimi ludzmi,
      ktorych kazdego dnia spotykasz.
      Jedne, z szefowa na czele
      "wezma Cie za d... i ustawia na nowo jak zawali Ci sie zycie (czyt; za kartony
      i przeprowadza do znalezionego przez nie mieszkania mieszczacego sie w ramach
      Twoich mozliwosci finansowych, ktore i tak bedzie lepsze niz to, w ktorym
      mieszkalas z jak Ci sie wydawalo mezczyzna swojego zycia. Ty sobie bedziesz
      mogla chlipac dowoli w tym czasie. Potem jeszcze gromkimi brawami nagrodza jak
      Cie przylapia na romansie z kolega z pracy).

      a drugie (w innej pracy)
      obrobia Ci d... za to, ze nie palisz papierosow... bo jest to dowod na to, ze
      jestes nienormalna. Udowodnia Ci, ze jestes pojeb.na, bo wolisz planowane
      dzieci od przypadkowych lub "planowanych z rozsadkiem", tzn. zachodzenia w
      ciaze z facetem, ktorego sie zna 2 miesiace tylko dlatego, ze ow ma mieszkanie
      urzadzone meblami ikei. I jak tego nierozumiesz to jest to niezbity dowod na
      to, ze rzeczywiscie jest z Toba cos ku..wa nie tak.

      Wiec na podstawie swoich niestety tez "drugich" doswiadczen sugeruje mile
      podejscie aczkolwiek z dystansem. Tak, zebys Ty wiedziala wiecej o nich, niz
      one o Tobie. Z czasem sama wyczujesz na ile szczerosci i w stosunku do kogo
      mozesz sobie pozwolic.
      ZYCZE SAMYCH "PIERWSZYCH" KOLEZANEK!!!
    • sellma Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 06.12.02, 16:50
      Moze masz okazje byc ofiara jakiegos zakladu miedzy nimi?

      pzdr,
      sellma
    • _zuzanka_ Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 06.12.02, 18:11
      Napiszę z pozycji kobiety pracującej w wyjątkowo 'męskim' dziale.

      Czasami spotykam się z moimi kolegami po pracy. Raczej nie 'sam na sam', tylko
      w większej grupie, zdarza się, że dołączają się do nas nasze 'drugie połówki'.
      I nie ma to jakichkolwiek seksualnych podtekstów.

      Inna sprawa, że teraz mam dylemat dotyczący flirtu, ale o tym pisałam w innym
      wątku.

      Pozdrawiam

      Zuzka
      • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: 5.3.* / 167.178.112.* 10.12.02, 16:20
        Własnie o dołączaniu tych połówek. Dołączają i jest OK ? W niektórych
        sytuacjach zarzekają się organizatorzy takich spotkań: ale bez żon i mężów !!!
        Obwoiązkowo !!! Bo to nie zabawa. Nie wiem (naiwnie) o co chodzi ? Liczą na
        rżnięcie ? Podmacywanie ? A tu taki paskuda mąż/żona swoją obecnością
        uniemożliwia wspaniałą zabawę !!! Teraz jak na gumę (nie o prezerwatywę chodzi)
        i inne dziwne rzeczy nastała moda na różne zjazdy tzw koleżeńskie. Jest to dla
        wielu całkiem niezła okazja, tak myślę. Koniecznie muszą być tańce i gorzała bo
        przecież trzeba porozmawiać po latach. Niezły dowcip.
        • _zuzanka_ Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 10.12.02, 21:23
          Dołączają i jest ok, ale zupełnie inaczej niż na takich spotkaniach 'we własnym
          sosie'. Jeśli jesteśmy tylko w gronie pracowników (większym czy mniejszym), to
          z reguły całą imprezę spędzamy razem, tematy rozmów kręcą się głównie wokół
          pracy (bardziej lub mniej formalnie).
          Jeśli spotykamy się z 'połówkami', to albo w pewnym momencie impreza rozbija
          się na mniejsze grupki bardziej zaprzyjaźnionych ze sobą par, albo w ogóle z
          założenia jest to spotkanko w małym gronie.
          A co do widoków na romanse... Jeśli ktoś ma ochotę to i tak znajdzie sposób...
          Myślę, że spotkanie w gronie współpracowników jest jednym z najgorszych miejsc
          do nawiązywania takowych...

          Pozdrawiam

          Zuzka
          • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: 5.3.* / 167.178.112.* 11.12.02, 12:12
            Z zycia wiem, że tzw. miłości biurowe to ciągła karuzela. Czasem prowadzi do
            rozbicia małżeństwa i zawiązania nowego, czasem ogranicza się do kolejnej
            zmiany tzw. partnera w gronie koleżeństwa biurowego. Z doświadczenia wiem, że
            nie jest to znowu taki ewenement. Powiedziałbym więcej: raczej częste są takie
            przypadki. Jest się w tym samym gronie więcej niż jedną trzecią doby, czasem
            więcej niż w domu z mężem/żoną. Potem są tzw. okoliczności typu imieniny,
            alkohol, a może wspaniała wiosna za oknem i już wielka miłość gotowa. A że inni
            mają z tego wielka tragedie ? Co to szczęśliwych obchodzi. Przypinają raczej
            etykietkę paskudy i zazdrośnika. Takie jest życie. Nie akceptuję tego ale co z
            tego ?
    • neutralny_nick Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 10.12.02, 17:38
      Ja osobiscie nie moge przezałowac że u nas jest tak nieprofesjonalne podejscie do kobiety w pracy. Osobiscie
      uwałacza mi jako specjaliscie jakiekolwiek uwagi np. na spotkaniu służbowym na temat mojej kobiecosci. W pracy
      jestem przede wszystkim pracownikiem i np. podryw przez szefa to dla mnie zwykłe molestowanie seksualne
      nadajace sie do sądu. Uwazam że praca jest miejscem gdzie nie powinno sie rwac na prawo i lewo ale pracowac.
      Mysle ze u nas mina jeszcze lata swietlne zanim cos dotrze do facetow w tym kraju
    • Gość: Paul Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 10.12.02, 20:56
      Faceci to najwieksi plotkarze na swiecie. Zadna kobieta im nie dorowna. Poza
      tym jak sa na wyzszym stolku to wydaje im sie ze wszystko im wolno, tak jakby
      to byl ich harem a nie miejsce gdzie wszyscy pracuja na kawalek chleba.
    • re_ne Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 11.12.02, 23:08
      Sorry Da! Ale wydaje mi sie , ze jestes z tych przewrazliwionych! Ktos sie do
      Ciebie usmiechnie, zaprosi Cie na kolacje, a Ty robisz z tego tragedie! Ja
      takie podejscie podciagam pod dewocje!
      • klaryska Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? 17.12.02, 14:55
        Spojrzenie z... pracuje w Szwecji kraju w ktorym kobiety wywalczyly prawa (w
        sumie musialy walczyc bo wojny tutaj nie bylo zeby zmienic obyczajowosc) i
        teraz jak jezdze do Polski to nawet czasem wydaje mi sie ze sprzedawcy ze mna
        flirtuja. Tak bardzo odzwyczailam sie od takiego traktowania. Mizdzena sie i
        przelamywania jakiejs tam bariery. Pewnie kiedys takie mialam wrazenie jezdzac
        do Wloch jak teraz gdy jestem w Polsce. Ale chyba wiekszosc Polakow do tego
        przywykla bo jakos o molestowaniu nie czytam. Natomiast musi byc rzeczywiscie
        trudno kobietom , ktore oczekuja partnerskiego traktowania. W pracy w sklepie
        itd.
        • Gość: blackraven Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 17.12.02, 21:55
          Ja od wielu lat pracuję w zawodzie zdominowanym przez płeć brzydką. Z męskim
          gatunkiem radzę sobie doskonale. Koledzy i przełożeni doceniają moją wiedzę
          zawodową. Traktują mnie jak kumpla co nie przeszkadza im ślinić się
          ostentacyjnie na mój widok i wypowiadać niewybrednych uwag jak przyjdę np. w
          bardziej obcisłej bluzce. Uważam, że tak naprawdę wszystko zależy od kobiety.
          Od jej mądrości, szacunku do samej siebie i od jej umiejętności dostosowania
          się do otoczenia.
          Drogie Panie, czy naprawdę brakuje Wam poczucia humoru i zdolności odpowiadania
          dowcipem na niewybredne żarty i zaczepki kolegów ? Przecież jak świat światem,
          mężczyźni zawsze myśleli o jednym. Natury się nie zmieni. Dlaczego My kobiety
          musimy zawsze wszystko brać tak bardzo poważnie ?
          • Gość: Terry Re: Koleżanki z pracy. Co o nich sądzicie ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 00:23
            Gość portalu: blackraven napisał(a):
            > Uważam, że tak naprawdę wszystko zależy od kobiety.
            > Od jej mądrości, szacunku do samej siebie i od jej umiejętności dostosowania
            > się do otoczenia.
            > Drogie Panie, czy naprawdę brakuje Wam poczucia humoru i zdolności
            > odpowiadania dowcipem na niewybredne żarty i zaczepki kolegów ?
            > Przecież jak świat światem, mężczyźni zawsze myśleli o jednym.
            > Natury się nie zmieni. Dlaczego My kobiety
            > musimy zawsze wszystko brać tak bardzo poważnie ?
            Jest to bardzo mądra wypowiedź. Niestety większość pań uważa, że nareszcie
            trafiło na największą miłośc swojego zycia. Nic to, że niszczą życie swojej
            rodzinie. Ważne, że nareszcie trafiła się ta najwaspanialsza miłość. Facet
            naopowiada głupot bo nie ma żadnych obowiązków oprócz walenia panienki, nawet z
            nia nie mieszka tylko ciupcia w godzinach pracy czasem a te wierzą, że nastał
            cud. Potem facet mówi bye i kumplom ewentualnie poleca: dobra, spróbuj.

            Powaznie: ten szacunek do samej siebie wydaje sie być najwazniejszy. I godność.
            Ale to takie niemodne. Teraz przecież Lenin powiedziałby: orgazm, orgazm,
            orgazm i jeszcze raz orgazm.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja