Kobiety winią kobiety. Dlaczego ???

07.12.02, 14:11
Powiedzcie, jak to jest między nami kobietami ....???
Czasami się słyszy termin "męska solidarność" , a o kobiecej jakoś mniej się
słyszy :) Dlaczego ...???
Kilka wątków na tym forum utwierdziło mnie w przekonaniu, ze my kobiety mamy
dziwną tendencję do zaciekłego bronienia swoich facetów i obwiniania za
zdradę (lub potencjalną zdradę)wyłącznie inne kobiety, co to się narzucają
ukochanemu, który sie musi, biedactwo, jako od much opędzać.

W tych postach pań można sobie poczytać, ze inne kobiety to powtory, co
rzucają się na "naszych" facetów, bezmyślnie, narzucające się, bez honoru ....
A my musimy chronić nasze związki i naszych nieboraków - partnerów przed
tymi "wrogami" i ich zakusami na nasze szczeście....
Jakos mało która jest obiektywna i zauważa, ze jak facet daje się podrywać, a
jest z kimś to chyba jest bardziej nielojalny wobec swojej partnerki, niż
jakaś obca kobieta, która nawet Jej może nie zna.
Obiektywnie rzecz biorąc wygląda to z boku tak : Jakiejś babce podoba się
facet, nie obchodzi jej czy jest wolny czy nie, ten facet ma żonę, dziewczynę
albo narzeczoną, ale kręci Go fakt, zę podrywa Go jakaś kobieta. W sumie ona
też Mu się podoba...Nawiązują romasik. Jak się dowie facet tej kobitki to
będzie miał pretensje do NIEJ !!!! I słusznie, przecież wie, ze jest z kimś
związana, a faceta facet wytłumaczy: jakby moja babka nie chciała, siłą by
Jej nie zmusił. Proste. Jak się dowie jego kobieta pretensje tez bedzie mieć
dziwnym trafem do NIEJ :)))) Że uwiodła "kochanie" niewinne takie :)
A On taki biedaczek nie zaradny baby Go oblegają ....:)Winna jest ONA, nie
ON !!!
Powiedzcie mi jak to jest ??? Dlaczego tak się zachowujemy ??? Przecież to
niedorzeczne :)
Cekam na Wasze opinie i pozdrawiam
Korcia
    • Gość: JO Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 15:24
      Witaj Droga KOro!
      Nie bede sie ustosunkowywac do watku braku solidarnosci kobieceej przy
      zdradzie na wlasny przykladzie- bylby to brak obiektywizmu. Aczkolwiek
      przyznaje Ci racje; moj kolega powiedzial mi kiedys dokladnie to,co Ty
      piszesz. Że nie mialby pretensji do faceta, ale tylko swojej kobiety, bo to z
      nia byl, nie z nim. Kobiety chyba postepuja inaczej, gdyz zdrade faceta
      odbieraja bardzo osobiscie. Szukaja powodu w sobie. Popadaja w kompleksy. Gdy
      zas obarczyuy sie wina ta kobiete, to łatwiej powiedziec sobie "I tak nic bym
      nie poradzila. Ona wiedziala, jak Go uwiesc!" Jest to mechanizm obronny. Poza
      tym łatwiej znienawidzic osobe ocba, niz ukochana. POglad iz miloscv i
      nienawisc to przeciwienstwa jest negowana przez psychologie , co potwierdzalby
      ten przyklad. Zreszta kultura potwierdza ten model. Mało jest przykladow
      solidarnosci babskiej. Najkpiekniejszym jest chyba film "Thelma i Luize". ...
      • Gość: Malwina Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 07.12.02, 15:47
        a to wszystko z powodu Ewy i jablka ;-)
        (to wcale nie jest zart...)
    • kora3 Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 07.12.02, 18:29
      Witaj droga Jo !

      Moze i jest tak, jak napisałaś, sporo zresztą tych stereoptypów jeszcze innych
      jest:) Kobieta, która zmienia często facetów to w oczach kobiet "puszczalska"
      natomiast facet o takim samym zachowaniu to mimo swej często wredności na ogół
      ulubieniec pań :)
      Qrde zaczynam się martwić, ze to jest jeszcze prostsze :( Faceci wzajemnie się
      lubią, a my nie :(((( Smutne to bardzo....
      Rzadko facet faceta skrytykuje i nie widzą w każdym potencjalnego rywala, może
      Oni są mniej zakompleksieni ??? Pewniejsi siebie ???
      W każdym razie my kobiety, tak mi wyszło, z czytania niektórych wątków forum
      niczego bardziej się nie boimy niż utraty faceta na rzecz innej kobiety. Już
      lepiej 100 razy, gdyby wpadł pod tramwaj :)) Jak w tym starym dowcipie ...

      Malwino !
      Sorki ... nie zrozumiałam Cię chyba ...

      Pozdrawiam
      Kora
      • latynka Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 07.12.02, 18:43
        A może boimy się, że sypiając z kim popadnie bez naszej wiedzy , przyniesie nam
        nieświadomym syfa albo hifa?
        • kora3 Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 07.12.02, 19:17
          latynka napisała:

          > A może boimy się, że sypiając z kim popadnie bez naszej wiedzy , przyniesie
          nam
          >
          > nieświadomym syfa albo hifa?

          Ha ha ...no właśnie Latynko...Kto sypia z kim popadnie i przyniesie
          nieświadomej te choróbska ??? Jego kochanki, czy ON ??? Od kogo zatem
          powinnyśmy oczekiwać lojalniości bardziej:od nieznanej nam innej kobiety, czy
          naszego partnera ??

          Chyba znasz odpowiedź..:)
          Pozdrawiam
          Korcia
    • neutralny_nick Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 07.12.02, 18:55
      ciekawe bo ja mam bardzo dobre zdanie o kobietach. Kobiety to anioły!!
      Pracują na dwóch albo na trzech etaqtach, znoszą humory wszystkich domowników.
      Opiekują się wszystkimi w okół nie dabając o swoje dobre. Wyrzekają się
      własnego egoizmu dla rodziny dla dzieci. Myslę że gdyby kobiety rządziły
      światem to nie byłoby wojen. Ja osobiście lubie kobiety i potrafię koleżance
      powiedzieć że ma wspaniała figurę choć pewnie większosc sadzi ze kobiety to
      tylko sobie do oczu skacza i sobie zazdroszcza. Nie uwazam tez że za zdrade
      mezczyzny nalezy obwiniac kobiete ktora z nim to zrobiła. Jesli facet jest do
      tego zdlony i szuka boku to i tak kogos chcetnego znajdzie. Poza tym pewnie
      jeszcze naopoiwada bzdur o tym jaki jest biedny i niezrozumiany(szczegolnie
      przez zone).
      Przesanmy wreszcie mowic o tym jak to jestesmy niesolidarne. Nie macie
      przyjaciółek ktore sa waszymi prawidzymi przyjaciolmi?. Ja dzieki Bogu mam dwie
      prawdziwe przyjaciolki kotre zawsze mnie wysluchaja czasi rzuca doslaowni
      wszystko jesli wiedza ze dzieje mi sie jakas krzywda.
      Docenmy sie drogie panie!
      • kora3 Do Neutralnej 07.12.02, 19:11
        Kochana Neutralna !!!!

        Ależ Ty masz rację !!!! Co prawda nie uważam kobiet za anioły, ale także je
        lubię:) I mam przyjaciółki owszem nawet cztery i mówię im kiedy fajnie
        wyglądają i nie tylko Im kumpelom z pracy też:)))
        Mnie nie chodziło o stosunek kobiet do kobiet tak w ogóle, różny jest wiadomo,
        bo każdy człowoiek jest inny. Mnie chodziło o TĘ konkkretną sytuację.
        O sytuację w której kiedy racjomnalnie myśląc powinno się mieć pretensje do
        swojego faceta obwinia się tę drugą kobietę, a Jego wybiela. To mnie dziwi i
        wQrza po prostu.

        Masz przyjaciółki ...Jakby Cię jedna z Nich np. okradła na spółkę z kimś kogo
        wcale nie znasz do kogo miałabyś większy zal ??? Do Niej, czy do osoby której
        nie znasz, ani ona Ciebie?? Pewno do przyjaciółki, prawda ???

        No i o tę relację mi chodziło. Czemu w tej konkretnej sprawie czyli jeśli idzie
        o prawdziwa bądź nawet wyimaginowaną zdradę nie kierujemy się logiką i
        obwiniamy Ją a nie Jego ???

        Pozdrawiam
        Korcia
        • neutralny_nick Re: Do Neutralnej 07.12.02, 19:17
          Hej Korciu
          Ja niestety miałam nieprzyjemonosc znajdowac sie w sytuacji kiedy facet mi
          przyprawiał rogi. I powiem ci ze nawet mi nie przyszlo do glowy zeby obwianiac
          kobiete. Ona mnie nie obchodzi, oczywiscie nie zywie do niej sympatii ale całą
          winą obarczam jego. To nie ona była nielojalna i do tego mogła nawet nie
          wiedzieć o moim istnieniu. Naprawdę nie wiem czemu sie tak dzieje że czasami
          rzeczywiscie za wszystko najchetniej obwinia sie kobiete. Pewnie dlatego ze
          wszystcy wychodza z zalozenia ze kazda kobieta jest madrzejsza od kazdego
          faceta i powinna myslec za nich oboje:-), a facet to takie cos co niby mysli
          ale raczej zawartoscia spodni. Problem polega na tym ze oni wiedza doskonale co
          jest dobre a co jest złe
          • kora3 Do Neutralnej znów:) 07.12.02, 19:21
            Hej !!!
            Czytałąm Twój wątek ...Współczuję..
            Ty właśnie, jako jedna z niewielu tu pań miałaś właściwy stosunek do faceta,
            który zdradza....
            Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
            Korcia
    • neutralny_nick tak jest łatwiej żyć 07.12.02, 19:36
      Stając w obronie tych kobiet myślę sobie, że obarczając winą tę drugą kobietom -
      zdradzonym jest łatwiej żyć. Bardzo ciężko jest dalej zyc, mieszkac isc do
      łóżka z kimś kto jest po prostu świnią. Ja sądze że kobietom łatwiej jest
      znieśc ten bol i żal jesli wytłumaczą sobie że to nie wina ich partnerow tylko
      tych zwodniczych zmijek co to podstepnie uwiodły ich mężów. Czasami bycie
      realista jest bolesne. Najtrudniej jest zniesc mysl że partner najzwyczajniej w
      swiecie nie liczy sie z naszymi uczuciami. Wtedy trzeba spojrzec prawdzie w
      oczy.
    • walewska Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 08.12.02, 00:46
      Czesc Kora,
      Widze ze poruszasz temat szeroki i gleboki jak Atlantyk, ktory nas dzieli:)))
      A do tego bardzo stary ...trudno o jednoznaczna opinie, bo kazda sytuacja jest
      kompletnie inna. Ja bym wina za niemoralne zachowanie posadzala dwoje tzn.
      Jego i jego kochanke. Marzeniem jest spotkac taka twarda i silna kobiete, ktora
      powie: "Owszem podobasz mi sie , prawdopodobnie jestes moim idealem mezczyzny...
      ale wracaj do zony." Ot tak po prostu.
      Mysle, ze cos jest z emocjami tej kochanki, ktora godzi sie na sytuacje bycia
      ta druga. Mezczyzni tez oczywiscie sa winni, Bo ilu jest takich jak P.Newman,
      ktory odpowiedzial na pytanie dziennikarki " Dlaczego jest wierny przez 27 lat
      tylko jednej kobiecie", a powiedzial to tak: " A po co mam rzucac sie na
      hamburgery, kiedy mam befsztyk pod reka";)))) No....mozna Paulowi bylo
      wybaczyc te porownanie z befsztykiem , najwazniejsze jest ze sa wierni faceci
      na swiecie.:))))
      Mialam znajoma, ktora jest osoba wybitnie wyksztalcona, studia doktoranckie za
      granica..zdjecia w naukowych czasopismach , konferencje...jednym slowem u
      szczytow kariery i wszystko wygladaloby wspaniale...gdyby nie wieloletni romans
      z zonatym mezczyzna. Owocem milosci stalo sie dziecko..i tu wszystko sie
      zawalilo, mezczyzna najpierw sie przestraszyl a pozniej znikl. Ot, tak i co
      dalej ano dalej zyje w innym kraju kobieta, ktora niczego o podwojnym zyciu
      meza sie nawet nie domysla a na dokladke ich slubne dzieci nie wiedza, ze
      rodzina im sie powiekszyla o przyrodnia siostrzyczke! A kiedy ja sie zapytalam
      X jak ty sie czulas wiedzac, ze on ma zone, dzieci czy nie przeszkadzal tobie
      ten fakt ze to "ptaszek zaobraczkowany"?
      A ona z niewinna mina mi odpowiedziala " No, wiesz jego zona to zwykla
      kucharka domowa..nic ciekawego" ..Hmmm???.(((

      Nie bede sie rozwlekac moze przy lepszej okazji znajde bardziej zadawalajaca
      odpowiedz na ten dylemat ale ja bym zawsze na rowni obwiniala dwie osoby.
      I mezczyzne i kobiete, taka jest moja opinia.


      Podrawiam i zycze przy okazji Wesolych Swiat.:)))

      Walewska

      • kora3 Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 08.12.02, 01:10
        Witam Panią Walewską :)

        No, rzec muszę, ze koleżanka wykształcona nie najmilsza jest ....Niestety :(
        A tak nawiasem mówiąc to jak taka beznadziejna byla ta żona, to
        czemuż "ukochany" nie zostawił Jej dla super intelektualnej i uroczo szczerej
        pani doctor ??? Tu jest klasyczny przykład widziany z drugiej strony barykady :)

        Coż powiem, że życie jest rozmaite i nieprzewidywalne...Tak w ogóle nie jestem
        broń mnie Boże za skokami w bok, ale ....
        Jedna z moich przyjaciołek (bezdzietna mężatka) wierna mężowi, zadna
        tam "latawica" zakochała się bez pamięci w żonatym facecie (tudzież bezdzietnym
        na szczęście)> Ją znam bardzo długo - rzec muszę, zę szczeka mi opadła, jak mi
        powiedziała o swoim romansie, bo się nigdy w życiu nikt nie spodziewałby tego
        po Niej. Nic nie pomagały tłumaczenia, kalkulacje itepe. Po prostu oboje
        trafili na swoją połowę. Rozbili swoje związki i są razem.
        Pewnie,że można Ich potępiać, ale ja jkakoś nie potrafię widząc Ich wspólne
        szczęście od 6 lat. Pochwalać nie pochwalam, ale ....

        Co do obwiniania TAKŻE kochanki, a nie TYLKO partnera to całkowicie się
        zgadzam !!! Rzecz w tym,że najczęściej obwinia się właśnie TYLKO tę kochankę, a
        ukochanego usprawiedliwia na miliony sposobów. Zresztą kochanki też to robią.
        Same sobie tłumaczą: On się nie rozwodzi, bo bardzo kocha dzieci, bo jest
        odpowiedzialny, bo nie może zostawić Żony, a Żona ze swej strony: ta *****
        wciągnęła Go do łóżka, zbałąmuciła, narzucała Mu się...W sumie gostek wychodzi
        z tego pachnący jak róża...I to jakieś jest dla mnie dziwne.

        Dodam jeszcze, ze czasami, moze rzadko, ale zdarza się taka sytuacja jak u
        mojej znajomej, która dowiedziała się w ogóle, ze facet jest żonaty, jak Jego
        żona ją wytropiła i zrobiła jej karczemną awanturę pod blokiem :( Facet
        obrączki nie nosił, spotykała się z Nim normalnie na mieście (zero jakiegoś
        podejrzanego ukrywania się), dał jej nr stacjonarnego telefonu do biura, do
        domciu nie zapraszał "bo mieszkam z rodzicami" ...
        Kobitka się wstydu najadła jak diabli, ale zareagowała prawidłowo :) Znaczy jak
        Żona ochłonęła zaproponowała, zeby teraz poszły wspólnie do domu (Ich - Żony i
        Kochasia) i poczekały aż zainteresowany wróci z pracy. Niezłą miały
        zabawę ..Obie:))))))))))))

        Tak czy owak, jasne, zę jak kobieta decyduje się na romans z zonatym, to musi
        liczyć się z konsekwencjami...ale fajnie by było, jakby te konsekwencje
        dotyczyły też faceta...

        Pozdrawiam i życzę również Wesołych, Zdrowych i Wspaniałych Świąt
        Korcia
        • procesor Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 08.12.02, 11:16
          Kora3 napiała:
          Dodam jeszcze, ze czasami, moze rzadko, ale zdarza się taka sytuacja jak u
          mojej znajomej, która dowiedziała się w ogóle, ze facet jest żonaty, jak Jego
          żona ją wytropiła i zrobiła jej karczemną awanturę pod blokiem :( Facet
          obrączki nie nosił, spotykała się z Nim normalnie na mieście (zero jakiegoś
          podejrzanego ukrywania się), dał jej nr stacjonarnego telefonu do biura, do
          domciu nie zapraszał "bo mieszkam z rodzicami" ...
          Kobitka się wstydu najadła jak diabli, ale zareagowała prawidłowo :) Znaczy jak
          Żona ochłonęła zaproponowała, zeby teraz poszły wspólnie do domu (Ich - Żony i
          Kochasia) i poczekały aż zainteresowany wróci z pracy. Niezłą miały
          zabawę ..Obie:))))))))))))

          Wcale się nie dziwię że miały ubaw! :))
          Niezła taktyka, nie mógł lawirowac i przed jedna tłumaczyć sie gadając głupoty
          na drugą, co?
          A jak sie skończyła ta historia?
    • Gość: Sorella Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: 212.106.159.* 08.12.02, 12:12
      Sa kobiety, ktore rozgrzeszaja winowajce zrzucajac odpowiedzialnosc na "tę
      trzecia", poniewaz boja sie otwartego konfliktu z mezem. Moze sa niepewne
      siebie, slabe, calkowicie uzaleznione od mezczyzny? A przeciez z taka uznana
      wina niewiernego TRZEBA COS ZROBIC,wiec łatwiej jest udawać, że gdyby nie tamta
      kobieta, ukochany, dobry, poczciwy chlop, nawet nie pomyslalby o zdradzie.
      Wylewaja wiec cala zołc na rywalke, a delikwent przez jakis czas przemyka
      ciuchutko pod scianami i sprawa przysycha - nie ma oczym mowic.
      To chyba sprawa osobowosci; te same kobiety jako matki nigdy nie powiedza, że
      ich dziecko postapilo zle (ono jest przeciez dobre i grzeczne)- to koledzy sa
      winni, namowli je do zlego i w konsekwencji to jemu stala sie krzywda.
      S.
      • Gość: furia Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.02, 12:33
        Nie do końca się zgadzam, że kobiety obwiniają inne, żeby usprawiedliwić
        niewiernych mężów. Szukają raczej usprawiedliwienia dla siebie. Rozwód jest
        zawsze wypadkową błędów obu stron. Według mnie (może z babskiego punktu
        widzenia), jeśli związek układa się dobrze, to po prostu nie zwraca się uwagi
        na zaczepki, bo bilans "co można zyskać, co stracić" wypada niekorzystnie.
        Dotyczy to zresztą obu stron. Dlatego też jeśli już pojawia się ktoś trzeci,
        to po prostu łatwiej obarczyć go winą, niż zrobić psychoanalizę własnego
        postępowania. Problem w tym, że rzadko kto ma odwagę spojrzeć prawdzie w oczy i
        przyznać, że własne postępowanie przez x lat było dalekie od ideału, że nie
        chciało się słuchać, albo nie chciało się przyjąć do wiadomości, że ta druga
        strona czegoś innego oczekuje od życia, że w końcu nie chciało się popracować
        nad związkiem, albo np. spodziewało się, że wychowa się wreszcie faceta w
        naszej "jedynie słusznej" koncepcji życia. Po co nadszarpywać sobie dobre
        mniemanie o sobie, skoro można całą odpowiedzialność zrzucić na jakąś zdzirę?
        • Gość: JO Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 12:47
          Na pewno mas zracje.Jednak na prezykladzie mojej przyjaciolki widze,ze nic
          nie usprawiedliwia zdrady. Ona miala ciezki charakter, ale tez facet
          potrzebowal silnej kobiety. )Nie)stety ona jest lepsza, ciekawsza, pewniejsza
          siebie kobieta. On mial kompleksy. Wiec najpirw ponizal ja za jej nadwage
          (utyla troche w czasie ich znajomosci) a potem, kiedy to nie pomagalo, znalazl
          sobie chuda lale na boku, po czym opowiedzial jej o wszystkim i... chcial
          ciagnac obie sytuacje dalej. A najgorsze bylo to, ze ta laska czula przewage
          nad moja przyjaciolka, gardzila ja!!! I to jest dla mnie wyraz glupoty i
          niesolidarnosci babskiej! Nie dziwie sie,ze przyjaciolka nie lubi tej laski.
          Nigdy nie obarczala jej wina, ale za jej zachowanie nienawidzi jej wrecz. A
          powinno byc tak,ze tamta tez kopnelaby go w tylek.Wtedy by sie nauczyl.
          • Gość: furia Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.02, 14:05
            Ale nie bardzo rozumiem, skąd twoja opinia, że "On potrzebował silnej ręki"? Na
            jakiej podstawie twierdzisz, że powinien być szczęśliwy?! Ona ma ciężki
            charakter i to jest ok., a on ma się cieszyć? Piszesz, że ją poniżał. A może po
            prostu próbowł się odgryźć? Sama mam takich znajomych. Ona od początku
            go "wychowuje", co obejmuje m.in. opowieści w gronie znajomych, typu, co to za
            kretyn. Wielokrotnie znajomi zwracali jej uwagę, że głupio się czujemy, gdy np.
            ona w towarzystwie wali mu teksty pt. "ty idioto", ale nic do niej nie dociera.
            Mało tego, otwarcie mówi o tym, że sypia z nim wtedy "kiedy sobie zasłuży".
            Facet trzeba dodać jest spokojny, świetnie zarabia, dba o dom i rodzinę. Tyle,
            że dobrego słowa nigdy od niej nie usłyszał, bo by się podobno rozpuścił jak
            dziedowski bicz. I efekt jest taki, że wiem, że ją zdradza i jakoś wcale mu się
            nie dziwię.
            • Gość: JO Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 16:56
              Widzisz! Potwierdzasz tylko watek,ze kobiety winia kobiety. Ciezki charakter w
              takim sensie,ze nie byla ulegla owieczka (gdyby to byla jej wada, chyba bym z
              nia nie wytrzymala tyle lat!). I nie oburzaj sie tak na ta silna reke! NIe
              wiesz,ze w zyciu jest tak,ze jest osoba dominujaca i slabsza, potrzebujaca
              dominacji i oprowadzania zaa reke???
              • Gość: furia Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.02, 17:22
                To tylko potwierdza moją opinię, że bardzo łatwo przypisujemy innym swoje
                odczucia. Ktoś lubi być zdominowany? Skąd wiesz? A jeśli to tylko pozory? Ten
                znajomy, o którym wspomniałam mógłby być w ten sposób oceniony. Ale ja z nim
                nie raz rozmawiałam i wiem, że jemu wcale ten układ nie odpowiada. Po prostu
                jako osoba spokojniejsza (i bardziej kulturalna) nie odszczekuje się
                publicznie, ale to nie znaczy, że dobrze się czuje w takich sytuacjach. To, ze
                się kogoś długo zna nie świadczy o tym, że się go doskonale rozumie. To, że od
                lat przyjaźnisz się z kimś nie znaczy, że zniosłabyś ją/jego na co dzień.
                Staram się unikać opowiadania się po którejkolwiek ze stron, bo nie jestem z
                żadną znajomą parą na co dzień i nigdy nie wiadomo, czy np. uroczy skądinąd w
                towarzystwie facet w domu nie wali żony w twarz "bo zupa była za słona". Tak
                było u moich znajomych, z którymi się spotykałam przez lata. I pamiętam, jakim
                szokiem było dla mnie to, jak się potrafi zachować taki czaruś. Reasumując -
                nie będąc z kimś na co dzień nie powinno się wygłaszać opinii co kto lubi i kto
                jest winny. Zawsze wina jest po obu stronach.
                • jo.pe Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 08.12.02, 17:28
                  Jasne. Al epodam Ci przyklad. Dzwonil do nich 5 razy na kazdej imprezie, bo
                  byl chory z zadrosci. A potem ceclowo ja zdradzil. Zaplanowal to. Tylko po to
                  by cierpiala. Bo byl zakompleksiony. I po co blagal ja rok, by byli razem,
                  skoro byl taki niezadowolony? Ona zna swoje bledy. Ale on byl slaby.
              • Gość: goja Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 17:34
                Stwierdzam ,że jeszcze brakuje tutaj mnie! dzięki Kora za wątek.

                Jestem odpowiedzią na nieudane małżeństwo. Wszystko było cacy: dom, ciuchy,
                samochody itd. tylko coś wiecznie nie iskrzyło między nimi. Powód, powód i
                jeszcze raz powód....no oczywiście - ta druga!!!! Znalazł się w mojej osobie ,
                kamień spadł z serca, no bo jak to możliwe, żeby takiej
                przystojnej ,atrakcyjnej i miłej kobiety mąż nie kochał!
                UWAGA !!! A co ja robię w tej chwili ? Obwiniam kobietę, czyli robię to samo co
                ona. A kochany mąż - niewiniątko.... śmieje się z nas obydwu.
                Baby zróbny coś wreszcie z tymi naszymi "hormonami".




                • jo.pe Re: Kobiety winią kobiety. Dlaczego ??? 08.12.02, 17:40
                  Troche zamotany ten watek. Czy to ty jestes porzucona zona?
                  A tak w ogole chcemy byc silnie a jestesmy slabe- stad ten strach przed sba
                  nawzaajem!
        • neutralny_nick czyli kobiety winia kobiety bo same są winne?!?!?! 08.12.02, 19:59
    • kora3 zakończenie historyjki i takie tam ... 09.12.02, 21:50
      Witam !!!
      Wiecie co ???

      Najpierw odpowiem Procesorowi (a raczej Procesorce:))

      Najpierw koleżanka Żona zrobiła tej Qmpelce "imprezę" pod blokiem Latem, tak ze
      wszyscy sąsiedzi usłyszeli z kim w jednym wieżowcu mieszkają :( W końcu
      dziewczyna pomyślała rozsądnie i koleżankę Żonę zaprosiła do mieszkania i
      spokojnie i rzeczowo zapytała o powód "wizyty":) Kiedy już wspólnie się jakoś
      uspokoily kawką i czekoladkami, to koleżanka znajoma dowiedziała się od
      koleżanki żonki, zę to nie pierwszy już numerek Kochasia. Znaczy, miał
      inne "koleżanki znajome" coś około 5 (nieźle ...facet mlody 34 lata, jakię 6
      lat po ślubie :) i żona przy trzeciej chyba zareagowała (tamta była znajomą
      znajomych znajomych) tak, jak na Qmpelę, czyli "jazdą" w miejscu publicznym. Na
      tę konkretną podziałąło, ale pojawiła się inna i kolejna i w końcu Qmlela.
      Koleżanka zona wcale nie była głupia, dała sobie spokojnie i logicznie
      wytłumaczyć, ze koleżanka Qmpelka o "zajętości" Kochasia nie miala pojęcia, ale
      nijak sobie nie dałą wytłumaczyć, ze i tak znajdzie nową....Po prostu Go
      kochała...A numer z oczekiwaniem na Niego u niego w chałupce tak spontanicznie
      się narodził...Poszły do domu, zrobiły kolejnej kawy, zjadly bombonierkę
      i ....upiły się winem ..Przyjemnie podchmielone zasatl Je kolega
      Kochaś...Podobno miał niezłą minkę:))) A w czasie jak tak popijały, to
      koleżanka żona postanowiła Mu dać nauczkę i wr az z nowopoznaną Qmpelką
      spakowały Go ....Tak,ze jak wrócił do był już gotów do drogi ...na dworzec
      PKP:)..Plakał ponoć nawet !!! Żałosny typek, ale ....z tego cop woem koleżanka
      żona Mu jeszcze tym razem WYBACZYŁA...Zrezygnowałą z Niego za jakieś 2
      lata ...definitywnie:) Ot taka życiowa historyjka, o dwóch fajnych babkach.....

      A tak całkiem ogólnie... Czytałąm Wasze posty i coś w tym jednak jest... Chyba
      nie ma facetów nieskłonnych do zdrady :))) I kobiet chyba też takich nie ma ...
      Sorry, jak ktoś się teraz obraził ....
      Nie mówię tu o takiej zdradzie, ze ktoś tam na kogoś ochotę ...ale może dopóki
      uczucie do partnera trwa i my i oni nie wyobrażamy sobie zdrady??? Ale co gdy
      wygasa ???? I zaczyna płonąć do kogo innego ???? Sama nie wiem...Napiszcie co
      myślicie ???
      Pozdrawiam
      Korcia
      • procesor Re: zakończenie historyjki i takie tam ... 09.12.02, 23:27
        kora3 napisała:
        > A tak całkiem ogólnie... Czytałąm Wasze posty i coś w tym jednak jest...
        > Chyba nie ma facetów nieskłonnych do zdrady :))) I kobiet chyba też takich
        > nie ma ... Sorry, jak ktoś się teraz obraził ....
        > Nie mówię tu o takiej zdradzie, ze ktoś tam na kogoś ochotę ...ale może
        > dopóki uczucie do partnera trwa i my i oni nie wyobrażamy sobie zdrady??? Ale
        > co gdy wygasa ???? I zaczyna płonąć do kogo innego ???? Sama nie
        > wiem...Napiszcie co myślicie ???

        Dzięki za historyjke! Smaczna była, mniam!
        Nikt nie może powiedzieć że NIGDY nie zdradzi. NIGDY NIE MÓW NIGDY - jak wiele
        razy się tu czytało. :)
        Ale zakłądanie na poczatku związku że może zdradzę - źle rokuje , nie?
        Warto mówić w zwiazku o zdradzie, zanim takowa ma miejsce. Bo dla każdego co
        innego moze byc zdrada. Dla jednego jednorazowy skok w bok to nic, wybaczy.
        Inny pójści ana kawę nie toleruje!

        No i warto swego partnera nie tylko kochać.
        Trzeba go jeszcze po prostu - LUBIĆ.
        A co jak uczucie wygasa? Chyba nie jest tak "cyt, iskierka zgasła...". Trzeba
        kochac sercem - a myslec głowa. A nie ... :)))
        Trzeźwe spojrzenie na związek - choć raz na tydzień czy miesiąc - od razu da
        odpowiedź czy wszystko OK.
        Nie bądźmi ślepi na własne życzenie.
        Zwłąszcza kobiety.
        Okulary zdejmowac!! te czarne! Te różowe tez!!!
        • calusna Re: zakończenie historyjki i takie tam ... 09.12.02, 23:38
          Eeeee , różowe wkładać! Nawet przywiązać. :-)))))
          Pozdrawiam Cię calusnie , Procesor.
          • procesor Re: zakończenie historyjki i takie tam ... 09.12.02, 23:44
            Na włąsne oczy patrzeć!!!!

            Precz z różowymi okularami!... przynajmniej raz na jakiś czas.
            Bo potem nam zarzucaja ze "widziały gały co brały" i że ONA winna ze ja facet
            rzucił.

            TRZEŹWE SPOJRZENIE NA ŚWIAT!
            ale czasem winko tez dobrze robi
            a szampan!
            • kora3 Re: zakończenie historyjki i takie tam ... 14.12.02, 09:24
              procesor napisała:

              > Na włąsne oczy patrzeć!!!!
              >
              > Precz z różowymi okularami!... przynajmniej raz na jakiś czas.
              > Bo potem nam zarzucaja ze "widziały gały co brały" i że ONA winna ze ja facet
              > rzucił.
              >
              > TRZEŹWE SPOJRZENIE NA ŚWIAT!
              > ale czasem winko tez dobrze robi
              > a szampan!


              Witajcie :)

              Zgadzam się w 100 % z Procesorem !!!!
              Różowe okularki do kosza na śmieci, jeśli chcemy być w realnym świecie w
              realnym związku :)) Czasem można założyć, ale tylko na chwilkę, bo jak to się
              stanie "atrybutem codzienności" to biada nam , ach biada :)))

              Bo czyż nie te właśnie różowizny powodują nasze dziwaczne podejście do
              partnera. Często widuję ostatnio taki stereotypowy obrazek: Ona i On ....Ona -
              atrakcyjna, inteligentna i w ogóle :) On - przecietny ...No i OK:) Ale czemu
              Ona taka zapatrzona w Niego ???
              I tak strasznie bojąca sie o to swoje "kochanie" ???
              Nie rozumiem zupełnie, jak to jest z tą zazdrością ....
              Kiedyś nawet naraziłam się znajomej, atrakcyjna zresztą babeczka, fajna:, bo
              zaczęła mi się zalić, ze Jej Mąż pracuje z takimi laskami niemożebnymii One
              pewnie tylko patrzą , alk Go złowic...hahahaha Smiechu warte ...Powiedziałam
              wprost,ze o ile te laski takie niemożenbne to patrzą ułowić jakiegoś też extra
              faceta, a nie zwykłego przeciętniaka (serio Mąż tej kobitki to przeciętniak w
              każdym calu). za ostro Jej powiedziałam , fakt !!! Ale nie mogłam zdzierżyć
              tych Jej różowych okularków przez które patrzyła na ten swój "skarb":)))
              Próbowałam Jej uświadomić, ze Ona sama jest taką niemozebną laską i Jej facet
              powinien się martwic, by Jej kto nie "ułowił" :) !!!

              Jest tu gdzieś wątek o zazdrości autorstwa takiej przemiłej laseczki Kuleczki...
              Pisze tam o swojej nieokiełznanej zazdrości o chłopaka...Ma 18 lat ...Ludzie
              coż się dziwić takiej młodziutkiej Kuleczce, skoro dojrzałe kobiety mają
              podobny stosunek do swoich partnerów :) ??
              Nie mówię tu o tym, by dać sie oszukiwać facetowi i pozwalać na zdradę
              na "swoich oczach", ale często kobitki same się doszukują "kochanki" w
              koleżance z pracy, sąsiadce....To już chyba przesada.
              Moze ja jakaś nienormalna jestem, ale nie jestem o Męża chorobliwie zazdrosna:)
              Moze iść gdzie chce i z kim ...Powaga. póki co nic nie wiem o Jego "skokach na
              boki", a małżństwem jesteśmy 5 lat. Czyli,ze albo wierny, albo sprytny :)))
              Pewnie, zę ręki bym sobie odciąć nie dała, ze On nigdy z nikim nie poflirtował,
              bo ręce mi potrzebne do pisania na forum :))) Ale sprawdzać koszul, śledzić,
              podsłuchiwać nie mam zamiaru:) Jak mi zrobi "bok" a dowiem się (!!) to good bye
              i juz. Zna moje zasady:)
              A nawiasem mówiąc, czy nie lepiej czas spędzony na śledzeniu partnera lepiej
              jakoś wykorzystać DLA SIEBIE !!!! Fryzjer, kosmetyczka, fitness, kawka z
              przyjaciółką, kąpiel w olejkach, kono, takie forum w końcu :)))
              Nawet nie macie pojęcia, ile czasu i energii marnuje sie przez takie głupie
              podejrzenia...A jaką onwencję się przy tym wykazuje:)
              Jedna moja znajoma pofatygowała się do BOK Plus GSM zapytać....jak mozna
              założyć podsłuch na telefon komórkowy Męża..(na stacjonarnym już miała
              pluskwę). Szczyt po prostu :)) A Jej chłopina ...nie wytrzymał i się wyniósł do
              starego Ojca i mieszka z Nim, nic nie wiadomo by miał jakąś konkubinę...ot nie
              wytrzymał "złotej klatki"...:)

              A Wy co sądzicie ???
              Pozdrawiam
              Korcia
Pełna wersja