Jak zrozumieć taką matkę(babcię)???

23.03.06, 11:15
Spójrzcie proszę na moją sytuację trzeżwym okiem z dystansu,bo ja już tracę rozum.
Mianowicie- mam matkę ,która praktycznie nie interesuje się mną ani moim
dzieckiem. Dla mnie zawsze była oschła, nieczuła,wymagająca,nigdy nie mogę
liczyć na jakiekowlwiek wsparcie z jej strony.Nawet dziś będąc dorosłą kobietą
mającą swoją rodzinę zastanawiam się czy ta kobeita wogóle mnie kocha, tak jak
matka kocha swoje dziecko.
Jestem pewna ,że więcej życzliwości, zainteresowania i dobrego słowa ma dla
pierwszej lepszej osoby spotkanej na ulicy.Jest to osoba z gatunku tych dla
których najważnejsze jest co ludzie powiedzą.

Mam w pewnym sensie specyficzną sytuację ,bo mój mąż pracuje za granicą w
związku z tym praktycznie funkcjonuję na co dzień tak jak samotna matka.
Niestety tak jak pisałam nigdy nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc ani
wsparcie psychiczne.Jakis czas temu usłyszałam od matki jednoznaczne
stiwerdzenie, że ja mam radzić sobie sama, czyli jawnie zdeklarowała ,że
odcina się od jakichkolwiek moich spraw i problemów, chciałaby ,żebym była
niewidzialna,a przynajmniej problemy moje i mojej rodziny.Tak naprawdę ona
wychodzi z założenia, że jakie to ja mogę mieć problemy.

Mam dużo młodszą siostrę ,która jest ulubienicą mojej matki. Mają takie same
charaktery,także moja matka identyfikuje się z nią.Mimo tego ,że siostra nigdy
matki nie szanowała i wykorzystywała ją,a ja zawsze jako najstarsza z
rodzeństwa byłam domową sprzątaczką, kucharką ,opiekunką do rodzeństwa. Matka
przez nią próbuje naprawiać błędy swojego życia. Niestety mojej matce życie
przyniosło wiele rozczarowań,nieudane małżeństwo.
Zarówno matka jak i siostra są osobami egocentrycznymi,agresywnymi,zaborczymi,
typy cierpiętnicze etc.Siostra w młodym wieku wpakowała się w związek bez
przyszłości(IMO, od początku wieczne kłótnie, zero wzajemnego szacunku,
miłości, ale to ich sprawy).Niestety zaliczyła też wpadkę.Na domiar złego
urodziła dziecka z chorym serduszkiem . Współczuję jej bardzo z tego powodu,
dziecko jest cudowne,a choroba wiadomo ,że zawsze jest dramatem,ale rokowania
są pomyślne.
Dziecko teraz jest na kolejnych badaniach w szpitalu.Moje dziecko też teraz
zachorowało. Dopadł go wyjątkowo ciężki rota wirus.Od tygodnia jest
wycieńczony,słaby,leje się przez ręce, ciągłe wymioty,wciąż śpi, bo nie ma
siły na nic. Wylądowaliśmy w sobotę w szpitalu na kroplówkach,niestety w
dalszym ciągu objawy się utrzymują.Wczoraj znów byliśmy u lekarza, lekarka
załamała się jak go zobaczyła i dowiedziała ,ze trwa już to tyle
czasu.Oczywiście musimy dawać sobie radzić sami.
Moja matka napisała do mnie smsa w poniedziałek i wczoraj . Treść zawierała
tylko informacje na temat dziecka siostry,ani słowem nie zająknęła się nt.
stanu mojego dziecka, nic... jakby go nie było,a przecież wie ,ze jest chory.

Nie przemawia przez mnie zazdrość, ale żal,że nie dość ,ze była taką matką dla
mnie, to teraz tak samo traktuje moje dziecko.
Dlaczego uważa ,że dziecko mojej siostry powinno być dla mnie ważniejsze od
mojego własnego, bo wiem ,że tak myśli.Czy moje pretensje i żal choćby
wynikający z tej sytuacji są nieusprawiedliwione?
Jak pozbyć się tego żalu do matki?
    • dziki.macho Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:15
      Pozwól, ze sie wczesniej napije:)
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:28
        na zdrowie:-))) tylko nie za dużo, obyś miał jasność widzenia:P
      • maureen2 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 14:26
        jaki wynik przemyśleń po wypiciu ?
    • solaris_38 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 00:11
      na swoim własnym dziecku jeszcze dramatyczniej pzreżywasz brak uczuć z ze
      strony matki

      ale TY nie byłas ani o drobinę mniej wara uczuć kiedy sama byłas dzieckiem

      ale dlaczego nie umiesz odpuścić

      czy wiecznie będziesz oczekiwac od niej pomocy i uczuc

      czy wiecznie będziesz ją potępiać za to że ma dla ciebie i twojego dziecka uczuć ??
      ale w ten sposób moze to ona bedzie ta zła ale to TY spieprzeysz swoje życie
      wiecznym rozdrażnieniem pretensjami i rozczarowaniem daj spokój

      wreszcie to ZAAKCEPTUJ !!

      ZAJMIJ SIE SOBą
      znajdz pzryjació znajomych i sąsiadów
      bardzo wiele kobiet radzi sobie samemu

      nie marnuj ani sekundy zcasu swoiego życia na destrukcyjne ślepe zaułki emocji
      • varia1 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 08:13
        Mówi się, że matka powinna jednakowo kochać i traktować swoje dzieci, ale przecież sam fakt, że natura stworzyła nas odrębnymi bytami z własną świadomością już temu zaprzecza. Myślę że twoja matka po prostu oczekuje od ciebie przyjmowania innej roli, właśnie dlatego że jesteś najstarsza

        Może własnie dlatego,że wie, że jesteś samodzielna i silna - matki jakoś podświadomie koncentrują się na słabszych dzieciach. Dziecko siostry jest chore od urodzenia, dlatego w umysle babci znów funkcjonuje jako to, które potrzebuje całej uwagi i opieki
        Nie chcę ci powiedzieć, że usprawiedliwiam twoją matkę, ale jedynie próbuję ci pokazać tę sytuację z innej strony - jesteś pewna, że kiedy będziesz miała drugie dziecko, to będziesz je kochać tak samo? ja nie - a na razie mam tylko jedno.
        Zgadzam się z Solaris - odpuść - to ciebie niszczy ta sytuacja. Powiedz sobie - trudno, nie mozna mieć wszystkiego

        Tak na marginesie - rozumiem że brak ci wsparcia kiedy twój mąż jest daleko, ale to właśnie od NIEGO powinnaś tak naprawdę go oczekiwać, bo to z nim tworzysz teraz rodzinę.
        Pomyśl sobie że twoje dziecko w takim stanie ducha jaki masz teraz odbiera cię jako wiecznie niezadowoloną, smutną i niespełnioną i może pomyśleć (nie daj Boże) że jest temu winne.
        pozdrawiam

        • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 11:56
          Myślę że twoja matka po prostu oczekuje od ciebie przyjmowani
          > a innej roli, właśnie dlatego że jesteś najstarsza
          >

          Dokładnie, co więcej od zawsze narzucała mi taką rolę, nawet gdy byłam
          dzieckiem,ale nieodparcie mam wrażenie ,ze moja matka nie dość ,ze sama nie
          zachowuje się w stosunku do mnie jak matka to sama próbuje wejść w rolę dziecka
          oczekując ode mnie wciąż wsparcia,zrozumienia, wspaniałomyślności nie dajac nic
          z siebie w zamian,jest osobą bardzo roszczeniową i zaborczą.Buntuję się
          przeciwko naprzucaniu mi takiego wzorca.
          Ona wciąż utyskuje,opowiada o sobie, i cieżkim życiu swoim i mojej siostry...
          ale w takich momentach jak teraz gdy moje dziecko jest chore,ja zestresowana i
          obciążona tą sytaucją, mąż daleko to wyjatkowo trudno być silną,radzić sobie
          dzielnie samemu i jeszcze z uśmiechem i wewnętrznym spokojem stawaić czoła
          chorym zachowaniom mojej matki...

          Zawsze gdy zaczynam tylko mówić o sobie,gdy napomknę tylko o jakiś problemach, o
          badaniach(bo wie że mam rózne problemy zdrowotne)demonstracyjnie zniesmaczona z
          nerwem na twarzy odwraca głowę, nigdy nie podejmuje tematu.I naprawdę nie jest
          to użalanie się nad sobą z mojej strony,ale to chyba normalne ,że próbuje się
          rozmawiać na takie tematy z matką.

          > Może własnie dlatego,że wie, że jesteś samodzielna i silna - matki jakoś podświ
          > adomie koncentrują się na słabszych dzieciach. Dziecko siostry jest chore od ur
          > odzenia, dlatego w umysle babci znów funkcjonuje jako to, które potrzebuje całe
          > j uwagi i opieki


          Zgadzam się ,że w normalnej sytuacji i rodzinie byłoby to usprawiedliwione, ale
          zapewniam Cię,że moje dziecko jak było całkiem malutkie(siostrzenicy wtedy
          jeszcze nie było) też było bardzo chore. Miało poważne podejrzenie cieżkiej
          choroby genetycznej, dwa miesiące badań i pobytów w szpitalu, teraz też mamy
          problem ,bo dziecko w sposób poważny jest zagrożone ,że straci widzenie w jednym
          oku. Myślisz ,że te sytaucje jakoś szczególnie wstrząsnęły jego babcią,że
          obchodzą ją szczególnie??? Potrafisz to logicznie wytłumaczyć?
          Bardzo mi przykro z powodu choroby mojej siostrzenicy i trzymam kciuki za
          odzyskanie przez nią zdrowia,ale przecież nie mogę koncentrować się tylko na tym
          ,a tego wymaga moja matka. Wymaga ,żeby siostrzenica była dla mnie ważniejsza
          niż moje własne dziecko, dla mnie to absurd.


          > Zgadzam się z Solaris - odpuść - to ciebie niszczy ta sytuacja. Powiedz sobie -
          > trudno, nie mozna mieć wszystkiego
          >

          Uwierz mi naprawdę się staram,ale nie jestem cyborgiem wbrew temu w co usilnie
          próbuje wierzyć moja matka...

          > Tak na marginesie - rozumiem że brak ci wsparcia kiedy twój mąż jest daleko, al
          > e to właśnie od NIEGO powinnaś tak naprawdę go oczekiwać, bo to z nim tworzysz
          > teraz rodzinę.

          wiem o tym,ale naprawdę uważasz,że nie można nawet będąc dorosłą kobietą
          oczekiwać w momentach kryzysowych dobrego słowa i życzliwego wsparcia od
          bliskiej osoby jaką powinna byc matka? Bynajmniej nie mam na myśli wiecznego
          uwieszania się emocjonalnego na matce(co usilnie właśnie praktykuje moja
          siostra)czasami wystarczy pozytywny impuls...


          > Pomyśl sobie że twoje dziecko w takim stanie ducha jaki masz teraz odbiera cię
          > jako wiecznie niezadowoloną, smutną i niespełnioną i może pomyśleć (nie daj Boż
          > e) że jest temu winne.

          Mam świadomość tego o czym napisałaś:-)
          Lata doświadczeń nauczyły mnie nie popadania w czarną odchłań rozpaczy i
          depresje z powodu zachowań mojej matki,są to raczej moje przemyślenia,nie
          przenoszę ich na dziecko;Moje dziecko jest bardzo radosne, wesołe, uczuciowe,
          bardzo dbam o to ,żeby dziecku okazywać moc czułości i zapewniać go o swojej
          bezwarunkowej miłości(choć napewno nie uniknę błędów) dlatego ,że nie dostalam
          tego w swoim domu rodzinnym.Robię to na zasadzie przciwwagi.
          Moja matka jest dla mnie antywzorcem jako matka i żona. Jestem izolowana
          ,traktowana jak dziwadło rodzinne i egoistka,bo mam inne podejście do życia
          ,odmienne poglądy na większość spraw,inne priorytety,a moja matka nie toleruje
          odmieńców tym bardziej ich nie szanuje.Wszystkim próbuje narzucać swój
          światopogląg, model myślenia i zasady,nawet dorosłym członkom dalszej rodziny i
          robi to na domiar złego w spsób agresywny i bardzo autorytarny.

          Na poziomie racjonalnym wiem ,że nie pozostaje mi nic innego jak pogodzić się z
          tym( i robię to sukcesywnie),że mam taką matkę,ale mam też emocje,uczucia i
          zwyczajnie gorsze dni:-)))


          Dziekuję za cenne rady, rewanżuję się pozdrowieniami:-)
          • varia1 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 12:08
            Jestem izolowana
            > ,traktowana jak dziwadło rodzinne i egoistka,bo mam inne podejście do życia
            > ,odmienne poglądy na większość spraw,inne priorytety,a moja matka nie toleruje
            > odmieńców tym bardziej ich nie szanuje.Wszystkim próbuje narzucać swój
            > światopogląg, model myślenia i zasady,nawet dorosłym członkom dalszej rodziny > robi to na domiar złego w spsób agresywny i bardzo autorytarny.

            No to jeśli matka cię izoluje w jakiś sposób od rodziny, to sama się też od niej odizoluj, przynajmniej na jakiś czas. Myślę, że mimo, że jesteś najstarsza, jak widać najbardziej samodzielna i drzemie w tobie ogromny zasób sił do walki z życiem, jeszcze nie odcięłaś pępowiny. Zrób to, poczujesz się lepiej, wiem co mówię:)

            Masz prawo, nawet jako dorosła kobieta oczekiwac wsparcia od rodziny, ale nie masz prawa ZMUSIĆ nikogo, aby starał się ciebie zrozumieć. Nawet jeśli jest to matka.

            Pomyśl sobie - jestem dorosła i samodzielna. Pomyśl o matce tak, jakby była po prostu twoją znajomą - mów jej dzień dobry i jaka ladna dziś pogoda. Nie wpuszczaj jej do swojego życia. Kiedy nie będzie wiedziała co czujesz, nie będzie mogła wykorzystać najsłabszych punktów , żeby cię zranić.

            Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać tak po przyjacielsku, zwierzyć się, poszukać wsparcia, odezwij się na maila gazetowego. Też jestem babą po przejściach, może sobie pomożemy?
            pozdrawiam:)
            • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 14:30
              > Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać tak po przyjacielsku, zwierzyć się, poszukać
              > wsparcia, odezwij się na maila gazetowego. Też jestem babą po przejściach, może
              > sobie pomożemy?
              > pozdrawiam:)


              varia1, postaram się napisać później na maila GW...widać ,że wiesz o czym
              piszesz:-)))
              pozdrawiam
            • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 29.03.06, 13:17
              varia napisałam ma skrzynkę gazetową:-)
    • baabcia Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 10:26
      "Bez twojego przyzwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy." to
      jest Twoje motto to? przeczytaj.
      Pomyśl jak sama możesz sobie pomóc i kto Ci jest dziś bliski.
      Jak staniesz psychicznie na nogi to mozesz analizować sama lub z pomocą jak to
      było w Twoim rodzinnym domu... ale to wcale nie jest łatwe i bezbolesne.
      Możesz być pewna (99%), ze Twoja mataka też cierpi z powodu złego kontaktu z
      Tobą i super będzie jak to kiedyś przegadacie.
      Ty masz przed sobą poważne zadanie jak nie tracić czasu na myślenie negatywne, a
      zaplanować co zrobić, żebyś nie przeniosła takich wzorców do swojej rodziny. I
      nie strach przed powielaniem a wiedza może tu zadziałać.
      Złe stosunki w rodzinie są poważnym utrudnieniem ale nie przeszkodą w budowaniu
      szczęśliwego domu. Twoje dziecko oczekuje od Ciebie nie od całego świata
      wesołego domku.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 12:22
        > Jak staniesz psychicznie na nogi to mozesz analizować sama lub z pomocą jak to
        > było w Twoim rodzinnym domu... ale to wcale nie jest łatwe i bezbolesne.

        Robiłam do tysiące razy,dlatego udało się wiele rzeczy dostrzec,
        zrozumieć,dokonać masę zmian w sobie,nie powielać złych, toksycznych wzorców...

        > Możesz być pewna (99%), ze Twoja mataka też cierpi z powodu złego kontaktu z
        > Tobą i super będzie jak to kiedyś przegadacie.

        Widzisz, ja jakoś nie mam tej pewności,co więcej myślę inaczej,niejednokrotnie
        miałam tego dowody.Próby szczerej rozmowy były również inicjowane z mojej strony.
        Niestety moja matka obraca wszystko przeciwko mnie.Siebie traktuje jak
        nietylakną świętość,jej zdaniem ja nie mam prawa mieć jakichkolwiek zarzutów pod
        jej adresem,tak jak napisałam nie ma sobie nic do zarzucenia.
        Jej zdaniem to ,że nie łajdaczyła się , ze miałam co jeść powinno mi wystraczyć
        i wszelkie inne pretensje są wymysłem mojego chorego egoizmu etc.
        Po ostatniej takiej rozmowie zarzuciła mi ,że jakim prawem robie jej zarzuty,że
        ona potem siedzi i myśli,a ile ja myślę ,cierpię i płaczę przez nią(na szczęscie
        coraz mnie bo nie zasługuje na to) to się nie
        liczy zupełnie.Liczą się tylko jej uczucia,moje nic. Ona traktuje mnie jakbym
        nie miała uczuć.Ja jestem dla niej naprawdę przezroczysta, traktuje mnie jak
        koleżankę ,której może wygadać sie ze swoich i mojej siostry problemów, które
        tak bardzo ją nurtują,a nie jak córkę,która ma prawo liczyć na jej wsparcie i
        dobres słowo,uwierz mi nie pamiętam ,żebym kiedykolwiek to od niej dostała.


        > Złe stosunki w rodzinie są poważnym utrudnieniem ale nie przeszkodą w budowaniu
        > szczęśliwego domu.

        Wiem i myślę ,że moja mała rodzina jest jak narazie tego dowodem i nieważne,że
        moja matka i siostra robią wszystko ,żeby to deprecjonować,chcąc dowartościować
        siebie i usprawiedliwić swoje niepowodzenia.Uwiera je moje udane , szczęśliwe
        życie rodzinne.


        Twoje dziecko oczekuje od Ciebie nie od całego świata
        > wesołego domku.

        Zapewne tak, ale obawiam się ,ze gdy będzie starszy i sam dostrzeże dysproporcje
        w rodzinie to będzie mu przykro i może to spowodować u niego rodzaj kompleksu.

        • baabcia Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 26.03.06, 21:23
          "ona potem siedzi i myśli"
          jednak coś między Wami jest.
          W rodzinie nigdy nie jest prosto, a uwolnić się nie da od wspomnień. Ponoć nie
          tylko trzeba zrozumiec się nawzajem ale trzeba wybaczyć. Duża nadzieja w krótko
          terminowej psychoterapi Hellingera i jego ustawieniach, bo takie długoterminowe
          terapie w rodzinie... Za Hellingera się zabieram, nie wiem czy z książek da się
          coś zaaplikować swojej główce.
          Żebyś nie myślała, że wymądrzam się tu na sucho to powiem Ci, że po wielu latach
          spokoju, kiedy myślę o swoim ojcu z dużym respektemi coraz wiecej rozumiem,
          obudziłam się nie dawno w nocy i cholera znowu kłuciłam sie z nim potwornie.
          Kiedy ocknęłam się nie mogłam uwierzyć, że taki przerażający sen mógł się dziś
          pojawić. I co najgorsze to to, że kiedy myślę o ojcu pozytywnie to zdaję sobie
          sprawę - gdyby żył kłucilibyśmy się i byłoby mniej spokojnych myśli. To okropne
          i właściwie gdyby ktoś mi dziś wyłożył kawę na ławę - czemu tak cierpiałam nie
          mogą się z nim porozumieć to pewnie cierpiałabym dzis znowu obwiniając się za
          to, że nie umiałam go docenić. Wiem, że mnie kochał bardzo ale była to
          nieustająca wojna.
          Wiem, że nienawiść może być tylko tam gdzie jest miłość, bo inaczej byłaby
          olewka i po co tracić czas na nienawidzenie... Ja odeszła bardzo szybko z domu i
          to daleko, a i tak cały czas w głowie miałam rodziców i nie były to myśli
          pomagajace żyć. Jak masz szanse na terapię to sobie uporządkuj stosunki z matką,
          bo szkoda życia. A co do przenoszenia do swojej rodziny wzorców - to jest
          kiepska sprawa. Wiesz jak to jest, bite dzieci mówią ja nigdy nie uderzę
          dzieccka, dzieci z domu dziecka - ja nigdy nie zostawię dziecka i co no pierwsza
          klapa i wzorzec wryty w mózg leją dzieci ci co byli bici, piją ci którzy
          nienawidzili rodziców pijących i zostawiają dzieci ... No i przy takiej wiedzy
          jeszcze ciężar odpowiedzialności za swój dom.. Nie ma lekko w życiu. Pozytywne
          jest to, że uświadamiasz sobie i rozmawiasz. Zawsze się zastanawiam czy nasze
          rodziny czytają to co piszemy, może to by było najlepsze. Taka anonimowe
          wygarnianie co nas najbardziej boli w domu Pozdrawiam
          • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.03.06, 12:55
            > W rodzinie nigdy nie jest prosto, a uwolnić się nie da od wspomnień. Ponoć nie
            > tylko trzeba zrozumiec się nawzajem ale trzeba wybaczyć.

            xxxxxxxxx

            jak wybaczyć komuś kto o wybaczenie nie prosi,komu na moim wybaczeniu nie
            zależy,kto nie ma sobie nic do zarzucenia i sądzi ,że nie miałabym czego wybaczać???

            kiedy myślę o swoim ojcu z dużym respektemi coraz wiecej rozumiem,
            > obudziłam się nie dawno w nocy i cholera znowu kłuciłam sie z nim potwornie.
            > Kiedy ocknęłam się nie mogłam uwierzyć, że taki przerażający sen mógł się dziś
            > pojawić.

            xxxxxxxxxxx
            też tak mam, bardzo często we śnie kłócę się z matką,nie raz budzę się
            przerażona i zmeczona takim snem


            A co do przenoszenia do swojej rodziny wzorców - to jest
            > kiepska sprawa. Wiesz jak to jest, bite dzieci mówią ja nigdy nie uderzę
            > dzieccka,
            xxxxxxxx
            hmmm, różnie bywa ,ja znam takich ,którzy sami byli bici,uważają ,że w niczym im
            to nie umniejszyło,wyszli w swoim mniemaniu na tzw. normalnych ludzi i sami
            czują się jak najbardziej usprawiedliwieni bijąc swoje dzieci...ja każdy klaps
            wymierzony dziecku,brak cierpliwości traktuję jak osobistą porażkę i moją
            słabość a nie siłę i nigdy nie usprawiedliwiam tego moim dzieciństwem

            co do innych wzorców, to żoną jestem zdecydowanie inną niż matka, jesteśmy razem
            10 lat,nie jest to tak mało, wiele razem przeszliśmy a jesteśmy szanującym
            ,bardzo kochającym , wspierajacym się małżeństwem-zupełne przeciweństwo
            małżeństwa moich rodziców...także nie trzeba powielać złych wzorców,jeśli bardzo
            chce się tego i mocno pracuje się nad sobą:-)))

            pozdrawiam wiosennie
        • horpyna4 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 10:38
          Marianno73, a może byłaś dzieckiem niechcianym? Może matka od początku Ciebie
          nie akceptowała? Prawdopodobnie tego od niej się nie dowiesz, ale z Twoich
          postów wygląda to na całkiem prawdopodobne.
          Czy jest ktoś wśród rodziny albo znajomych, kto dobrze znał Twoją matkę przed
          Twoim urodzeniem się? Jeżeli tak i jeżeli zechce mówić, to może czegoś się
          dowiesz. Widzisz, pewne urazy zostają w człowieku do końca życia i niszczą
          stosunki z najbliższymi.
          Niezależnie od powodów zachowania Twojej matki spróbuj sobie uświadomić, że
          znacznie gorzej mają dorosłe dzieci, które matka za bardzo kocha i chce, żeby
          cały czas były z nią. Jeżeli charakter Twojej matki sprawia, że między wami
          jest dystans, to spróbuj popatrzeć na to z lepszej strony.
          • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.03.06, 13:07
            horpyna4 napisała:

            > Marianno73, a może byłaś dzieckiem niechcianym? Może matka od początku Ciebie
            > nie akceptowała? Prawdopodobnie tego od niej się nie dowiesz, ale z Twoich
            > postów wygląda to na całkiem prawdopodobne.

            xxxxxxx
            wiesz też się nad tym zastanawiałam


            > Czy jest ktoś wśród rodziny albo znajomych, kto dobrze znał Twoją matkę przed
            > Twoim urodzeniem się? Jeżeli tak i jeżeli zechce mówić, to może czegoś się
            > dowiesz.

            xxxxx

            tylko ja nie jestem pewna czy chcę w to tak głęboko, analitycznie wchodzić boję
            się zatracenia,że wciągnie mnie to jak czarna dziura,że nie poradzę sobie z tą
            wiedzą ,świadomością...muszę najpierw nabrać do tego większego dystansu



            > Niezależnie od powodów zachowania Twojej matki spróbuj sobie uświadomić, że
            > znacznie gorzej mają dorosłe dzieci, które matka za bardzo kocha i chce, żeby
            > cały czas były z nią.

            xxxxxx

            tak wiem,też próbuję sobie tak to tłumaczyć,takim dzieckiem jest moja siostra,
            całkowicie bezwolna, niedojrzała,uzależniona od matki.
            Matka utożsamia się z nią,chce przez nią realizować siebie i naprawiać swoje
            błędy życiowe,ale jednocześnie ubezwłasnowalnia ją nie pozwala żyć własnym
            życiem i samodzielnie mysleć,podejmować decyzji i ponosić ich
            konsekwencje...obie w chory sposób są od siebie uzależnione.W pewnym sensie żal
            mi siostry bo wiem,że w ten sposób zniszczy sobie życie,powiela błędy matki.

            Jeżeli charakter Twojej matki sprawia, że między wami
            > jest dystans, to spróbuj popatrzeć na to z lepszej strony.

            xxxxx
            Staram się:-)))
    • gooch Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 01:15
      witam

      czytam o twoim żalu i rozgoryczeniu i rozpoznaje własne myśli
      dla mnie osobą emocjonalnie niedostępną był ojciec, a nie matka, ale wiem, jak
      to jest czuć się opuszczonym, mimo że codziennie się tą osobę widzi
      analizowałam sytuację wielokrotnie, jego motywy, jego dzieciństwo, starałam się
      zrozumieć, wybaczałam, rezygnowałam ze swoich potrzeb, podtrzymywałam nadzieję
      mimo wszystko, przełamywałam się - i nic. Piszę to ze spokojem, bo w końcu to do
      mnie dotarło - że musiałabym złamać siebie, stać się kimś innym, żeby okazywał
      mi uczucia.
      Może twoja sytuacja jest inna, może jest jakaś szansa na taki kontakt z matką,
      który będzie Ci odpowiadał. Jeśli nie - pozostanie Ci pogodzić się z tym, że nie
      kochała cię tak, jak tego potrzebowałaś
      Pozdrawiam
    • musztarda_ziolowa Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 15:02
      Przeczytaj sobie tresc swojej sygnaturki i sie nad tym zastanow.
    • greengrey Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.03.06, 15:55
      Tak, Twoja matka nie zajmowała się Tobą i teraz nie bardzo interesuje ją Twoje
      dziecko.

      Nic dziwnego ,że czujesz żal, masz poczucie krzywdy i niesprawiedliwości.
      Ale czy możesz to zmienić? Raczej nie.

      Nie możesz zmienić drugiej osoby.

      Zapewne nie przekonałabyś jej, choćbyś wykładała swoje racje przez kilka
      godzin.

      Raczej przyjmij to,że tak jest.

      Nie możesz na nią liczyć.

      Możesz liczyć na siebie, może innych ludzi.

      Zostaw to, czego nie możesz zmienić...
Pełna wersja