Dodaj do ulubionych

Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja?????

27.03.06, 09:57
Zbliżam sie do tej magicznej granicy i powoli oswajam sie z mysla,ze byc moze
nie bede miala dzieci.
Nadal nie czuje sie gotowa, nie wiem czy tego chce, nadal mam niedojrzale
obawy takie jak 10 lat temu (ze strace figure, wolny czas, niezaleznosc)
Jestem w stalym zwiazku z mlodszym partnerem, ktory chcialby miec dzieci ale
kiedys , na pewno nie teraz.Tylko,ze to "kiedys" to moze byc juz za pozno dla
mnie.

A mi jakos nie zalezy choc mysle o tym czasami, ciagle mi sie wydaje ze mam
jeszcze czas.
Jak to z Wami jest (było?), czy tylko ja sie czuje taka w " tym temacie"
zagubiona??

Bede wdzieczna za odzew:-)
Obserwuj wątek
      • the_dzidka Co tyka, jak nic nie tyka? 28.03.06, 20:44
        Jak słyszę "zegar tyka", to mam ochotę się śmiać, z osoby uzywającej tego
        wyświechtanego sloganu.
        Mam 35 lat i nic mi nie tyka i nigdy nie tykało. Jak ktoś mówi, że tyka, to
        znaczy, że uważa, ze kobieta musi chcieć mieć dzieci. Nie chce? To coś z nią
        nie tak! Nie lubi dzieci? Jak będzie miała swoje, to zobaczy, to zupełnie coś
        innego.
        Nie chcę mieć dzieci i nie lubię dzieci. Byłabym złą matką, ponieważ mam zero
        cierpliwości. Krzyk dziecka doprowadza mnie do furii. Często bywam z różnych
        powodów wkurzona - miałabym się wyładowywać na dziecku? W nosie mam biuścik i
        figurę - po prostu NIE CHCĘ DZIECI. Tak to ciężko zrozumieć? Nie mam faceta,
        ale prawda jest taka, że gdybym bardzo pragnęła dziecka, to brak faceta nie
        byłby żadnym problemem. Jest mnóstwo kobiet, które uwodzą mężczyznę tylko po
        to, żeby zdobyć jego plemnika. I ja je rozumiem, widoznie tak wielka jest ich
        potrzeba macierzyństwa. Ale JA NIE CHCĘ I NIGDY NIE CHCIAŁAM MIEĆ DZIECKA. I
        nie rozumiem, czy to jest problem wmagający 300 postów w jednym wątku?
        • abotak Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 28.03.06, 21:08
          1.Kobieta , która chce miec dziecko tylko dla siebie, bez faceta, ktory tylko
          potrzebny jest jej do zapłodnienia- jest egoistka...:) A co jej to dziecko
          zrobiło takiego, że chce go pozbawić rodziny, ojca/ Bardzo piekne :( tee
          feministyczne hasła, nie ma co...

          2. Kobieta, która nie hce miec dzieci, niech ich nie ma- o cocały raban? Wolna
          wola i wybór...

          3.Kobieta, ktora nie chce dzieci, bo krzyczą np. albo straci figurę... to
          niekobieta, bo gdziez jest jej kobiecość? Taka kobieta to ( dla mnie) człowiek
          niedojrzały albo z zaburzeniami, cos w przeszłośći zadzialało nie tak jak
          powinno...Smutne :( A jakby sie czuła ta wyemancypowana kobieta, jakby jej
          matka np. powiedziała: " Wiesz ciągle mnie denerwowałas, bo krzyczałaś" A czemu
          jest winne niemowlę, że krzyczy? A jak ma powiedzieć? Przecież nie umie mówić,
          jego płacz ma kilka - a może kilkanaście informacji do przekzania otoczeniu-
          zawsze inaczej, ale treba być człowiekiem, by zrozumieć innego człowieka...
          5. DZIECKO TO CZŁOWIEK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Pozdrawiam A.
          P.S. mam dwoje dzieci i strasznie je kocham
          • aaa202 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 29.03.06, 11:51
            Abotaku, wszystko dobrze, tylko nie mieszaj emancypacji i feminizmu ze swoimi
            tezami.
            Zastanów się raczej nad wpływem zupełnie niefeministycznych pism
            typu "Cosmopolitan" na postrzeganie swojego ciała przez kobietę (temat figury i
            piersi).
            P.S. Jestem feministką, mam troje dzieci, z jednym facetem, kocham dzieci i ich
            ojca. Jestem kobieca, odpowiadam za siebie i swoją rodzinę, głosuję, zarabiam,
            piekę drożdżowe, zmieniam koła, czasem denerwuję się na dzieci, figury nie
            straciłam, albo może nigdy jej nie miałam.
            • bzz_bzz Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 30.03.06, 10:33
              Ktoś powiedział kiedyś, że jeśli kobieta nie chce tylko sprzątać, gotować,
              prać, prasować, robić zakupów, wychowywac dzieci, dbać o męża itd., tylko
              CHODZIĆ DO PRACY, sprzątać, gotować, prać, prasować, robić zakupy, wychowywac
              dzieci, dbać o męża, to jemu feminizm nie przeszkadza..
              • aaa202 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 30.03.06, 10:45
                Żadnemu normalnemu człowiekowi feminizm nie przeszkadza. A co do mojego
                ogródka - dbają o niego wszyscy członkowie rodziny, wspólne działania składają
                się na wspólne dobro.
                W wizji naszkicowanej przez Ciebie chłop, któremu feminizm nie przeszkadza, ma
                rolę huby. Przebywa po prostu i nikt nie wie po co. Ani to ładne, ani
                praktyczne.
                Z mężczyzną-hubą nie warto mieć dzieci, bez względu na to, jak głośno komuś
                tyka.
        • wenecka Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 29.03.06, 15:10
          nie jestem aż tak skrajnie posunięta w swoim zdaniu nt. posiadania dzieci, ale
          doskonale Cię rozumiem. chciałabym mieć dzieci, ale kiedyś, w przyszłości. mam
          31 lat. ciągle nie jest to ten czas, kiedy mogłbym się zdecydować.
          z drugiej strony wqwiają mnie na maxa takie stereotypowe stwierdzienia, ze jak
          kobieta dzieci miec nie chce to coś z nią nie tak. a jeszcze bardziej do furii
          dorpowadza mnie zespół "terorru młodych matek", czyli bazmyślne zachowanie
          młodych rodziców w stosunku do bezdzientych. dzieciaci często nie zdają sobie
          sprawy, że bezdzietni nie znają sie na dzieciach, być moze nie lubią dzieci i
          nie chca wysłuchiwać o fazie fekalnej w rozwoju ich pociechy. narzucają tematy
          dzieciowe i wymuszają rozpływanie się nad ich potomstwem, no bo jak tu
          powiedziec - "ok, wiesz, nie lubie dzieci i nieszczegolnie mi sie to twoje
          podoba"?
        • samwieszkimjestem Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 29.03.06, 22:01
          Doskonale Cię rozumiem, chociaż jestem 10lat młodsza. MOje koleżanki mają już
          dzieci i jak na nie patrzę, to mi się swoich odechciewa. Kit z figurą, chociaż
          jedna z nich wygląda strasznie, ale to wina obżasrtwa w ciąży. Chodzi o to
          uwiązanie jak na łańcuchu, bo trzeba nakarmić, przewinąć, polulać, wytłumaczyć,
          przebrać itd. itp.

          Jak jestem w towarzystwie trójki dzieci to cierpliwość kończy mi się po 10-ciu
          minutach. Jeśli będęmiała swoje, to jedno. I poświęcę się, a co, bez żadnych
          pretensji - bo to będzie moja decyzja. Jeszcze jej nie podjęłam. I rozumiem
          wszystkie za, ale też i wszystkie przeciw.

          "Tykanie zegara" - to hasło powinno być prawnie zabronione ;-)

          POzdrawiam.
          • bzz_bzz Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 30.03.06, 10:38
            samwieszkimjestem napisała:
            >
            > "Tykanie zegara" - to hasło powinno być prawnie zabronione ;-)

            Przecież nikt nie mówi tego złośliwie. Chodzi tylko o to, że kobiety coraz
            wcześniej dochodzą do wieku, w którym nie mogą już mieć swoich dzieci. Gdy się
            dziecka zachce, może być już za późno i tyle.
            • tiuia Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 30.03.06, 11:43
              Mozesz podac skad masz info o tym, ze kobietom obniza sie wiek w ktorym moga
              bezpiecznie rodzic dzieci? Bo ja obserwuje cos totalnie odwrotnego: kobiety
              zachodza w ciaze coraz czesciej po 30-tce. Coraz wiecej jest matek 40-letnich, i
              starszych. Jasne, ze pozne macierzynstwo jest bardziej ryzykowne - zawsze takie
              bylo. Ale nie sadze, zeby teraz nasilily sie te symptomy.
              • samwieszkimjestem Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 01.04.06, 22:16
                "tiuia" ma rację. Nawet wiek "do 30tki" jako najlepszy do urodzenia dziecka
                przesuwa się coraz częściej na "do 34-ch lat".

                Pewnie ma to związek z wydłużaniem się średniej dłudości życia człowieka. Nie
                wiem, skąd odwrotne pogłoski.
          • blackforever nie widzę nic złego w nieposiadaniu dziecka 03.06.07, 16:05
            Nie widzę niczego złego w tym, że kobieta nie chce mieć dziecka bez względu na
            to co jest powodem tej decyzji. Może dla innych powód jest głupi, ale akurat
            dla tej konkretnej kobiety istotny. Tak samo nie widzę nic złego w posiadaniu
            choćby w posiadaniu dwanaściorga dzieci jeśli ktoś jest z tym szczęśliwy.
            Nie rozumiem nagonki na decyzje kobiet w tej kwestii, to prywatna sprawa.
            Autorce wątku poradziłabym nie robić niczego wbrew sobie. Dziecko to człowiek i
            odpowiedzialność na całe życie, dlatego nie można w tym przypadku pozwolić
            sobie na żałowanie decyzji. A znam takie osoby które żąłują , że się
            zdecydowały, smutne ale prawdziwe. Dziecka trzeba na sto procent chcieć!
        • jubilo Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 29.03.06, 23:35
          the_dzidka napisała:

          > Jak słyszę "zegar tyka", to mam ochotę się śmiać, z osoby uzywającej tego
          > wyświechtanego sloganu.
          > Mam 35 lat i nic mi nie tyka i nigdy nie tykało. Jak ktoś mówi, że tyka, to
          > znaczy, że uważa, ze kobieta musi chcieć mieć dzieci.

          Nie starzejesz sie? do tej pory myslalam, ze kazdemu ziemianinowi "zegar tyka".
          Masz jakis specjalny eliksir? swoją drogą nie każdy komu "tyka zegar" musi mieć
          dziecko.
        • drak02 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 31.03.06, 12:43
          the_dzidka napisała:

          > Jak słyszę "zegar tyka", to mam ochotę się śmiać, z osoby uzywającej tego
          > wyświechtanego sloganu.
          > Mam 35 lat i nic mi nie tyka i nigdy nie tykało. Jak ktoś mówi, że tyka, to
          > znaczy, że uważa, ze kobieta musi chcieć mieć dzieci. Nie chce? To coś z nią
          > nie tak! Nie lubi dzieci? Jak będzie miała swoje, to zobaczy, to zupełnie coś
          > innego.
          > Nie chcę mieć dzieci i nie lubię dzieci. Byłabym złą matką, ponieważ mam zero
          > cierpliwości. Krzyk dziecka doprowadza mnie do furii. Często bywam z różnych
          > powodów wkurzona - miałabym się wyładowywać na dziecku? W nosie mam biuścik i
          > figurę - po prostu NIE CHCĘ DZIECI. Tak to ciężko zrozumieć? Nie mam faceta,
          > ale prawda jest taka, że gdybym bardzo pragnęła dziecka, to brak faceta nie
          > byłby żadnym problemem. Jest mnóstwo kobiet, które uwodzą mężczyznę tylko po
          > to, żeby zdobyć jego plemnika. I ja je rozumiem, widoznie tak wielka jest ich
          > potrzeba macierzyństwa. Ale JA NIE CHCĘ I NIGDY NIE CHCIAŁAM MIEĆ DZIECKA. I
          > nie rozumiem, czy to jest problem wmagający 300 postów w jednym wątku?
          >

          Kogo to obchodzi że nie chcesz czy chcesz, jak nie chcesz to ni i nie trzeba
          tak krzyczeć o tym.
        • canii Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 31.03.06, 22:09
          Jestem po piędziesiątce i nie mam dzieci, bo nigdy nie chcialm ich mieć. Byłam w
          kilku udanych zwiazkach z interesującymi mężczyznami, którzy wpływali
          stymulujaco na moj rozwój.I to mnie właśnie satysfakcjonowało. Teraz też jesem w
          wolnym związku z którego jestem zadowolona.
          Niedawno ze względu na kłopoty na moim rynku zleceń zdecydowałam się zawiesić
          moją działalność gospodarczą i pójść "na etat". Pracuję teraz w zespole. Są tam
          młode ( w stosunku do mojego bilogicznego wieku) kobiety, w wieku ok. 30 - 40
          lat. Są one stare w stosunku do mojego stylu życia. Mówią tylko o problemach z
          mężem, z dziećmi, z brakiem czasu, zmęczeniem itp. Są grube, zaniedbane. Nie
          mają czasu na wasny rozwój, na sprawianie sobie przyjemności. Jestem oczywiście
          miła dla nich - ale jak na nie patrzę, to ugruntowuję się w przeświadczeniu, że
          bardzo dobrze, ze wybrałam swój styl życia.
          • pola555 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 01.04.06, 21:47
            Też jestem po piędzisiątce, pracuję ,jestem szczupła, chodzę na basen, areobik,
            podróżuję,mam różne zainteresowania,nigdy się nie nudzę, mam męża, dwóch
            przystojnych, żonatych synów, piękne, szczupłe, zadbane,wykształcone
            synowe,cudowne dwie wnuczki.Tak, jestem szczęśliwa.To jest dla mnie najlepszy
            okres w życiu.Z perspektywy tego długiego życia to macierzyństwo było bardzo
            krótkie choć najważniejsze. I ciągle mam niedosyt ,........ że mogłam mieć
            więcej dzieci........ przed trzydziestka ,bo jak skończyłam 30 musiałam poddać
            się operacji z powodu nowotworu.Los czasami podejmuje decyzje za nas.Pozdrawiam
            i życzę zdrowia i pamiętajcie, że w życiu na wszystko jest odpowiednia pora
          • benek104 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 02.04.06, 12:39
            Równie dobrze mogłabyś być bezdzietna, po pięćdziesiątce, stara mentalnie,
            gruba, zaniedbana, sterana, bez ochoty na rozwój i sprawianie sobie
            przyjemności.
            To po prostu nie zależy od tego, czy się ma potomstwo, czy nie, tylko od
            konstrukcji psychicznej.
            Niektórych to właśnie dzieci stymulują twórczo. One sprawiają, że jest się
            ciągle na wznoszącej. One też skutecznie leczą z megalomanii.
            • kardynal_pacelli1 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 02.04.06, 13:04
              benek104 napisał:
              > To po prostu nie zależy od tego, czy się ma potomstwo, czy nie, tylko od
              > konstrukcji psychicznej.

              Oj zależy i to jeszcze jak. Rozejrzyj się.Baby po dzieciach są jak bite
              auta.Jak lepszam marka to po wyklepaniu jeszce można pojeździć. Ale jakoś drogi
              nie roją się od maybachów.
            • pola555 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 03.04.06, 00:39
              Tak, pewnie masz rację, ale mój post dotyczył tego co naprawdę ważne w życiu
              kobiety. Wiesz, że nie pamiętam, awansów, nagród, tej całej głupiej kariery
              zawodowej, jak dzisiaj pomyśle ,że zdarzyło mi się zostawić chore dziecko w domu
              i pójść do pracy, to tracę szacunek dla siebie, a tak było. I co dzisiaj trudno
              zrozumieć nie robiło się tego dla pieniędzy. A dziś nie ma już ani tych
              szefów,ani śladu po tych wszystkich "osiągnięciach" cha, cha, to wszystko z
              perspektywy czasu jest śmiechu warte.Życie to teatr.I mamy do odegrania różne
              role. I jak w teatrze są role główne i te drugoplanowe. Macierzyństwo jest
              naszą główną rolą. Nawet po pięćdziesiątce, ciągle jestem matką ,ale też;żona,
              córka, synową, babcią, teściową, siostrą , bratową , szwagierką, ciotką,
              przyjaciółką, koleżanką plus wszystkie zależności służbowe, społeczne etc.
              Życie jest wspaniałe, jest darem i od nas zależy jak go przeżyjemy i czy
              przekażemy go dalej. I nie przeżywajcie go z pozycji swojego wyglądu, swojej
              powierzchowności, bo piękno rzeczywiste jest w nas w środku i ono przynosi nam
              szczęście, bo szczęście to stan ducha, a stan ducha nie jest dziełem przypadku,
              trzeba go sobie samemu wypracować. Pozdrawiam.Pola
          • uzalezniony canii, dlaczego te mity? 03.11.06, 17:26
            canii napisała:

            > Jestem po piędziesiątce i nie mam dzieci, bo nigdy nie chcialm ich mieć.

            Tymczasem w forum dla alkoholikow piszesz cos zupelnie innego:


            > 12 lat byłam żoną alkoholika (czy też to może on mężem alkoholiczki
            > - w każdym razie obydwoje piliśmy zdecydowanie za dużo). Potem to
            > ciągłe imprezowanie stało sie dla mnie zbyt męczące. Mój były miał
            > na głowie tylko pracę i mógł odpoczywać kiedy chciał, ja miałam pracę,
            > dziecko,


            Czyzbys czasami miala to dziecko, a czasami nie? Od czego to zalezy? Od islosci
            wypitego wina?

            Pozdrawiam

            U.
          • blackforever Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 03.06.07, 16:11
            Są one stare w stosunku do mojego stylu życia. Mówią tylko o problemach z
            > mężem, z dziećmi, z brakiem czasu, zmęczeniem itp. Są grube, zaniedbane. Nie
            > mają czasu na wasny rozwój, na sprawianie sobie przyjemności. Jestem
            oczywiście
            > miła dla nich - ale jak na nie patrzę, to ugruntowuję się w przeświadczeniu,
            że
            > bardzo dobrze, ze wybrałam swój styl życia.

            Co prawda, to prawda. Sama pracuję z koleżankami, które są matkami i nie
            potrafią rozmawiać na temat inny niż ich dziecko. na szczęście mam też
            przyjaciółkę, której macierzyństwo nie ograniczyło, niestety jest to ewenement
            wśród znanych mi mam.
        • loreley1 Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 01.04.06, 18:46
          Czytajac Twoj post nasuwa mi sie jedna mysl...po prostu boisz sie i
          histeryzujesz. Boisz sie, ze dziecko moze zmienic Twoje zycie i zakladasz z
          gory ze bedzie beksa;). Raczej takie tlumaczenie sie przed saoba sama
          rozsmiesza mnie...:) W wieku 20 lat mialam takie zdanie jak Ty ale teraz bedac
          Twoja rowiesniczka mysle inaczej...dlaczego? moze dlatego ze nadszedl
          odpowiedni moment??
        • abasia471 Re: dzidka Co tyka, jak nic nie tyka? 09.07.06, 16:07
          > Jak słyszę "zegar tyka", to mam ochotę się śmiać, z osoby uzywającej tego
          > wyświechtanego sloganu.
          > Mam 35 lat i nic mi nie tyka i nigdy nie tykało. Jak ktoś mówi, że tyka, to
          > znaczy, że uważa, ze kobieta musi chcieć mieć dzieci. Nie chce? To coś z nią
          > nie tak! Nie lubi dzieci? Jak będzie miała swoje, to zobaczy, to zupełnie coś
          > innego.
          Nie masz racji zegar biologiczny trzeba brać pod uwagę czy się komu to podoba
          czy nie a już szczególnie, gdy się nie podjęło ostatecznej decyzji czy chce się
          mieć dziecko. Moja znajoma w wieku czterdziastu lat ocknęła się z gigantycznym
          instynktem macieżyńskim z którym nie wie co ma teraz zrobić. Nie chcesz mieć
          dzieci to Twój wybór i nikomu nic do tego. Nie rozumiem jednak Twojej
          napastliwości wobec tych co mają inne zdanie na ten temat.
        • agulaszek Re: Co tyka, jak nic nie tyka? 17.09.06, 23:37
          Masz rację.Mnie też wkurza społeczny przymus rozmnażania się.A ostatnio dobiła
          mnie moja w sumie bliska koleżanka,która stwierdziła, że przed chorobą
          psychiczną ratuje mnie fakt iż pracuję w przedszkolu.Mówiła to jak najbardziej
          serio, ajest osobą wykształconą, z dużego miasta.No comment.
    • abush Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 27.03.06, 15:12
      hm...ja w ogóle nie mam tego typu rozterek a mam 33 lata - po prostu taka myśl
      w mojej głowie nie świta o posiadaniu potomstwa- i nie nachodzi mnie w związku
      z tym żadna refleksja...
      mój instynkt macierzyński najwyraźniej śpi i śpi - a mnie z tym dobrze - jest
      tyle ciekawych rzeczy do zrobienia w zyciu a nie
      urobienie sie po pachy wychowywaniem potomstwa - sama oczywiście - bo
      wspólczesni tatusiowie oczywiscie mają prace :)))))
      • octopussy Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 27.03.06, 15:36
        Tak moja droga z takim podejciem to ty o dzieciach raczej zapomnij. A pro po co
        to jest ten instykt macierzyski, czym sie objawia, kiedy sie pojawia????
        Jak moje drogie czekacie az nagle rozwrzeszczane dzieciaczki beda was rozczulac
        to sie grubo myslicie. A tak po za tym to ja tu nikogo nie namawiam do
        powiekszania rodzin. Z reszta osoby ktore nie decyduja sie na dzieci w moim
        otoczeniu same te dzieci przypominaja .
        • abush Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 27.03.06, 15:43
          otóż to moja droga! otóż to...alez zapomniałam o posiadaniu potomstwa i wcale
          sobie nie chcę i nim przypominać :))))
          powiadasz, że osoby w twoim otoczeniu, te które nie mają dzieci same je
          przypominają? oooo to bardzo dobrze - to je podobno uszlachetnia :)))
          w moim otoczeniu zaś nie, kobiety te robią kariere (warszawa) i rola żony i
          matki nigdy ich nie interesowała :))
          troche otwartości - świat nie składa się tylko z pcimia dolnego, żon i
          matek :)))
            • abush no już dobrze octopussy... 27.03.06, 16:28
              czaczy czaczy :)))
              spokojnie :))
              Warszawka jaka jest taka jest - nie do popisu - jedną ma wszak zalete - w
              pewnych kręgach kobiet mądrych i wykształconych nie ma takiej ciasnoty
              umysłowej :)))
              • realitycheck Re: no już dobrze octopussy... 28.03.06, 02:30
                > czaczy czaczy :)))
                > spokojnie :))
                > Warszawka jaka jest taka jest - nie do popisu - jedną ma wszak zalete - w
                > pewnych kręgach kobiet mądrych i wykształconych nie ma takiej ciasnoty
                > umysłowej :)))

                oh crap, no zas sie bezdzietna slosnica wylega...
                miejmy nadzieje ze nie pracuje tam gdzie wymagany jest kontakt z innymi.
                abush, jedyna nadzieja dla ciebie jest ten szok hormonalny ciaza zwany.
                Swat nie zasluguje aby z toba sie borykac, i cala generacje czkac.
                • starania_pl Decyzja o dziecku 28.03.06, 09:14
                  Kiedyś brak dziecka wyrzucał kobietę poza obręb wielu przywilejów, teraz sami
                  możemy podjąć decyzję.

                  Tu brakuje mi kilku przesłanek. Czy jest ktoś z kim chcesz mieć to dziecko czy
                  to tylko dostosowanie się do ogółu. Zazwyczaj w związku jest tak, że po pewnym
                  czasie rodzi się chęć dziecka. U mnie była to chęć zatrzymania kawałka osoby,
                  którą kocham.

                  Masz już ponad 33 lata twój czas na dziecko się kończy, nie chcę być brutalna,
                  ale w tym wieku gwałtownie spada płodność kobiety może ta decyzja związana jest
                  z tym faktem, szanse na dziecko są coraz mniejsze więc natura nie nalega. Z
                  drugiej strony to, że myślisz o dziecku i swojej decyzji jest pierwszym
                  sygnałem, że zaczynasz walczyć z myślą o posiadaniu dziecka.
                    • jakubowska100 Bezdzietne idiotki 28.03.06, 14:41
                      skończycie tak jak moja znajoma z Niemiec - Inga - 45 lat i nagle płacze, że
                      nie ma dzieci, dwóch psychoanalityków, depresja i żaden facet jej nie chce. A
                      pamiętam ją jak się wyśmiewała parę lat temu z polskiego dziecioróbstwa (które
                      dziś przypomina już to niemieckie). Ja zamierzam mieć teraz drugie dziecko.
                      Kariera się kiedyś skończy cycki opadną na dupsku rozstępy i nieświeży oddech.
                      Ale przynajmniej nie będę sama i będę czułą że coś dałam temu światu poza
                      dobrymi wynikami finansowymi małej firemki nad Wisłą, która splajtuje za jakieś
                      15 lat i nic po niej nie zostanie. Są rzeczy ważniejsze niż własna świecąca
                      dupka.
                      • kiniox Re: Bezdzietne idiotki 29.03.06, 00:00
                        Droga jakubowska100, nie przebierasz w słowach, więc i ja nie będę owijać w
                        bawełnę. Może faktycznie być tak, jak mówisz. Bezdzietne idiotki zostaną same,
                        sam na sam ze swoją głupotą. Ale może być także inaczej. Może być tak, że to Ty
                        urodzisz dzieci droga jakubowska100, dużo dzieci, mało dzieci - nieważne, a na
                        starość i tak zostaniesz sama. Twoje dzieci wyjadą, a może nie wyjadą, może
                        zachorują, może nawet zginą w jakichś wypadkach drogowych, a może i nie zginą i
                        wszyscy będziecie sobie żyli jak w bajce. Może Twoje dzieci będą kimś
                        wartościowym dla świata, a może nie. Może kogoś zabiją, może zgwałcą, może Twój
                        syn będzie bił żonę, a córka zostanie dziwką. A może nie. Może będziesz z niego
                        dumna, a może będziesz się wstydzić i będziesz żałować chwili, w której
                        postanowiłaś wydać go na ten świat. Nie wiem, jak się ułoży Twoje życie, a Ty
                        nie wiesz, jak się ułoży życie bezdzietnych idiotek. Jedno jest pewne, bo pod
                        tym względem życie jest niezwykle sprawiedliwe - kiedyś opadną Ci cycki i
                        będziesz miała rozstępy na dupsku oraz nieświeży oddech. Więc żyj sobie dalej w
                        swojej bańce mydlanej, w której jesteś królową-która-wie-wszystko-najlepiej.
                        • belladyna Re: O kurde!!!! Ale texty he he he he he he ... 29.03.06, 22:18
                          Baby co wy w slowach nie przebieracie! Kto tu zyje w bance mydlanej no kto? te
                          ktore rodza i wychowuja dzieci? czy te ktore boja sie rozstepow na dupie
                          heheheh. Jestem matka dwojki dzieci 22 i 20 lat figure i urode mam taka, ze
                          faceci sie bez przerwy , non stop, za mna ogladaja a mam 47 lat! Jak kobieta o
                          siebie umie zadbac, to rodzenie i wychowanie dzieci nic tu nie ma do czynienia.
                          Jednak w twj zagorzalej dyskusji przegapilyscie bardzo wazny zyciowy aspekt.
                          CUDOWNIE JEST BYC MATKA! URODZIC WLASNE DZIECKO, PATRZEC jak rosnie jak sie
                          rozwija jaki jest. Cudownie jest dawac milosc a nie tylko ja
                          brac......ecchchhchch baby ktora z was to zrozumie........
                          • kiniox Kolejna, która wie lepiej. 29.03.06, 23:09
                            Baby to są w nosie, a Ty nie zrozumiałaś przesłania. Ale specjalnie mi nie
                            zależy, więc żyj sobie, patrz na swoje dzieci, jak rosną i odczep się od innych
                            ludzi i ich planów na życie.
                          • kiniox Jeszcze jedno... 29.03.06, 23:26
                            Zastanowiło mnie jeszcze, dlaczego zakładasz, że nie mam dzieci? Ja po prostu
                            nie łudzę się, że mi to zapewni szczęśliwą przyszłość i szklankę wody na stare
                            lata, chociaż mam taką nadzieję. I nie wyzywam od idiotek tych ludzi, którzy
                            mają plany na życie inne niż moje. Gratuluję figury i urody, a przynajmniej
                            dobrego samopoczucia.
                        • pani.herbatka Re: Jakubowska brawo!!!! 21.10.06, 18:01
                          sjkąd tyle agresji wobec osób które chcą żyć inaczej niż narzuca schemat.
                          Jakubowska i Belladyna mam wrażanie, że jesteście typami, które wiedzą co jest
                          dla Iksińskiego dobre lepiej od niego samego. Równie dobrze ja mogłabym
                          udowodnić dzieciatym jak fantastyczna jest wolność, rozwój własnych pasji i
                          niczym nieskrępowana swoboda. Że możesz sobie więcej kupić bo nie musisz
                          wydawać na dziecko...Tylko, że ja żyję i daję żyć innym, a wy cóż polska
                          wiejska zaściankowośc- jak najszybciej ślub potem dzieci (to awansuje
                          społecznie kobiete do lepszej kategorii człowieka) i życie z dnia na dzień.
                          • blackforever pani.herbatka brawo!!!! 03.06.07, 16:22
                            pani.herbatka napisała:

                            >Tylko, że ja żyję i daję żyć innym, a wy cóż polska
                            > wiejska zaściankowośc- jak najszybciej ślub potem dzieci (to awansuje
                            > społecznie kobiete do lepszej kategorii człowieka) i życie z dnia na dzień.


                            Brawo! Właśnie to nasza polska mentalność, chłop żywemu nie przepuści, kto
                            odstaje od szablonu tego widłami. W Polsce jest ogromna presja społeczna na
                            zakładanie rodzin, a powinna być presja na nie wtrącanie w życie innych i nie
                            komentowanie ich decyzji. Mam znajomych na zachodzie, tam w ogóle nie ma
                            takiego problemu- mężatka - panna, dzietna czy bezdzietna, bo nikogo to nie
                            obchodzi. Szkoda, że ten dobry zwyczaj nie chce zaadoptować się w naszym
                            pięknym kraju.
                      • machiato Re: Bezdzietne idiotki 08.04.06, 23:38
                        jakubowska100 napisała:

                        > skończycie tak jak moja znajoma z Niemiec - Inga - 45 lat i nagle płacze, że
                        > nie ma dzieci, dwóch psychoanalityków, depresja i żaden facet jej nie chce.

                        a z dziećmi by chciał...?
              • abasia471 Re: abush 09.07.06, 16:23
                Nie rozmnażaj się kochana, nie rozmnażaj w twoim wypadku to najlepsza decyzja
                jaką mogłaś podjąć. Gdyby potomstwo było podobne do Ciebie świat niewiele by
                zyskał.
            • dwiejedynki Ka_riera.. 28.03.06, 10:30
              czyli oddanie się w trybu charakterze wyrachowanym kolonistom zza Odry i dalej ?
              zamków z piasku budownie, których niesposób dziedziczyć, w których niesposób
              miec udział, kiedy sił na walkę o ich mury juz nie stanie...?
              za ile mogę skolonizowac wasz brzuch elito ad 2006 ? 10 000brutto
              + "przywileje" wystarczą, aby zmienić wasz kod ewolucyjny ? aby skutecznie
              wyeliminowac wasze dna z puli ? to wspaniałe. takie na na własny profil
              wyprofilowanie...
          • a10188 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 09:48
            Swoje pierwsze dziecko urodzilam rok temu, mając 35 lat. Chyba podobnie jak Ty
            nie czułam się na siłach wziąć na siebie odpowiedzialność za drugiego
            człowieka, jakim jest bobas, zwłaszcza, że mój związek nie był stabilny. Dzis
            wiem, że pojawienie się synka zmienilo wszystko w moim zyciu i to na dobre.
            Kiedy pojawiło sięd ziecko z dnia na dzień coraz bardziej czułam się matka,
            mimo, że wcześniej, podobnie jak Ty nie bardzo mialam pojęcie o macierzyństwie
            i nie bardzo to do mnie przemawiało. Ale dzis wiem, mimo, że wychowuje synka
            sama (ojciec w jakims stopniu uczestniczy w wychowywaniu, ale nie mieszka z
            nami) to wiem, że to było najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Kiedy okazało
            się, ze jestem w ciąży balam się i nie bardzo moglam sobie to wszystko
            wyobrazić. Teraz moge powiedziec Tobie: nie bój się! To wielka frajda i wcale
            nie czuję, ze się poświęcam nawet, gdy 3 razy w nocy musze wstać, robię to z
            uśmiechem.
            Pozdrawiam!
            • gocha222v Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 10:54
              zgadzam sie z Toba .W moim przypadku było podobnie: nie bardzo miałam pojecie o
              macierzyństwie póki nie pojawiło sie dziecko. Teraz nie wyobrazam sobie zycia
              bez dzieci mam juz dwoje. Nie prawdą jest, że dzieci uwiązują. Pracuję,
              awansuję ciagle sie rozwijam, a najbardziej wartościowym jest test z
              odpowiedzialności za rodzinę. Nie sztuką jest kończyć szkoły, ale kończyć je
              mając w domu dzieci i nie mogąc nic przewidzieć i jeszcze dbać o ich rozwój.
              Za dwadziescia lat papierki, które zdobywało sie z takim trudem bedą miały małą
              wartość, jeśli nie bedzie z kim sie podzielić zdobytą wiedzą (doswiadczenia z
              rodziny). Powodzenia i tak naprawdę nie warto sie długo zastanawiać, bo zawsze
              dojdziemy do wniosku, że to nie jest pora na dzieci.
              • gutek102 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 12:17
                jaka wiedza chcesz sie dzielic ? wycierania kupy ? przewijani apieluch ?
                wstawania w nocy ? gotowwania zupy ? wysylania na obozy ? wiedza to jest cos co
                wnosi postep w stosunku do calej ludzkosci ! co toruje jej zycie przez koleje
                zycia ! a nie jakie skupy zupy i pieluchy ! to jest siermiega nic wiecej !
                doksztalc sie do konca to moze bedziesz miala co powiedziec !
                pozdrowy ;)
                • magdalena.piotrowska Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 12:45
                  Nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy piszą "kobiety"! Nie wierzę w waszą
                  kobiecość! Nazywacie się "wykształcone", "douczone" itd. PHI!!! Śmiechu warte!!
                  Czytając wasze wypowiedzi, otwieram szeroko oczy i przeklinam! Przeklinam
                  dzień, w którym jakaś podstarzała, zmarszczona baba postanowiła na głos
                  wypowiedzieć się w tym temacie!! DLACZEGO W POLSCE KTOŚ TAKI ŻYJE?? NIE
                  POJMUJĘ WAS! jeśli dzieci kojarzą Wam się tylko ze śmierdzącą kupą to może i
                  dobrze, że umrzecie w samotności i nikt o Was nie będzie pamiętał... Bo nikt
                  nie będzie pamiętał! Wydaje Wam się, ze w pracy coś znaczycie, awanse itd. To
                  wszystko to nic! Nic nie znaczycie dla swojego szefa. Nie jesteście
                  niezastąpione! Nikt nie jest! Jeśli za kilka lat pójdziesz na emeryturę
                  przyjdzie ktoś nowy na Twoje miejsce, zatrze po Tobie ślady, nic nie
                  pozostanie! Podróże?? Haha!! Ciekawe jak wsiądziesz sama do samolotu, czy nawet
                  autobusu miejskiego?? Myślisz, ze ktoś się Tobą przejmie, ktoś pomoże? Jeszcze
                  Cię okradną dresiarze! Pewnie nie uważacie, że jesteście samotne - zobaczymy
                  czy to samo będziesz czuła, gdy przestaniesz być piekna, albo mąż Cię rzuci dla
                  innej - młodszej, piękniejszej, mniej pomarszczonej! Nie myślisz o Tym teraz? A
                  może warto... Nikt Cię nie będzie kochał, nikomu nie przekażesz tej
                  swojej "ogromnej wiedzy" którą się tak chwalisz! Znikniesz! Ale może to i
                  dobrze, ze są tacy ludzie jak Wy - dzięki Wam PRAWDZIWE KOBIETY mogą być z
                  siebie dumne! Ja jestem dumna z mojej mamy i z siebie. Gdy będę w Waszym wieku
                  moje najstarsze dziecko będzie miało 10 lat. Ja mam dopiero 27 i bardzo się
                  cieszę, że nie mam na codzień styczności z takimi "kobietami" jak Wy...
                  Wszystkim "wykształconym, zgrabnym, pięknym, mądrym, Warszawiankom,
                  podróżniczkom itd" gratuluję!! Macie to na co zasługujecie. Ja cieszę się, ze
                  mając to wszystko co przed chwilą wypisałam, mam jeszcze kogoś, dzięki komu
                  ślad po mnie pozostanie :-]
                  • gutek102 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 13:13
                    mam jeszcze kogoś, dzięki komu
                    ślad po mnie pozostanie :-]
                    hmm ... a myslisz ze ktos sie wzruszy sladem po Tobie ?
                    ze ktos na to czeka ?
                    a kto Ty jestes ? Curie-Sklodowska zeby zostawiac slady :)
                    odrobine mniej egoizmu to bedzie ok !
                    to jest wlasnie przejaw super-ego SLAD PO MNIE ! smiech warte !
                    a co dopomocy wsparcia na starosc , to prosze dorosnij i nie badz naiwna !
                    zobacz jak wlasne dzieci pomagaja swoim starym i chorowanym rodzicom!
                    w najlepszym wypadku dom starcow, i prze zulic esami musza ganiac!
                    wiec to co piszesz kochana to tylko stek bzdur i mrzonek !
                    pozdrawiam
                    • magdalena.piotrowska Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 13:56
                      Ty nie musisz się wzruszyć - nie zależy mi. Dla mnie ważne jest, że mam kogoś,
                      kto mnie nie ocenia za moją wydajność pracy, za ilość zer na moim koncie, za
                      ilość centumetrów w pasie itd. A Ty ciągle się tego boisz, starasz się
                      zaistnieć w pracy itd. i po co? Nigdy tego nie zrozumiem - nie chce.
                      Egoizm?? a jak nazwiesz to: "nie mogłabym zrezygnować z mojego wolnego czasu, z
                      podróży, bla bla bla..." to Twoim zdaniem jest normalne podejście?? To nie jest
                      egoizm, tak??
                      Uważam, że już dorosłam. Dorosłam na tyle, żeby wiedzieć co jest w życie
                      bardziej, a co mniej ważne.
                      Naiwność mówisz - może. Ale ja wierzę, że zdołam wychować moje dzieci na
                      normalnych ludzi - tak jak ja zostałam wychowana przez moich rodziców. I myślę,
                      że mi się uda.
                      Może to jest genetyczne - może te wszystkie kobiety, które wypowiadają się na
                      tym gronie, że nie chcą mieć dzieci i jakie to utrapienie - same nie zostały
                      dobrze wychowane, może ich rodzice też tak uważali, nie dbali o nie, za mało
                      kochali i teraz przeszło to na nie. To by wiele tłumaczyło...

                      • tomoe Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 14:13
                        Mam wrazenie, ze Twoje dziecko ma być dla Ciebie rekompensatą za to wszystko,
                        czego w życiu nie osiągnęłas i nie osiągniesz. Miłą bezrefleksyjną lalusią ktora
                        cię "nie ocenia za ilosć zer na koncie i i ilosć centymetrów w pasie", a na
                        starosć poda Ci zupkę i założy pampersa. Nie bój się, jeszcze cię oceni, i nie
                        tylko za to. Jeszcze z 10 lat i od ocen się nie opędzisz. Gdybym nawet miała
                        dzieci - a mój synek niestety nie żyje - nie chciałabym, żeby były dla mnie
                        podpórką emocjonalną w dzieciństwie, a finansową w dorosłym życiu. ich życie
                        nalezy do nich. i nie dziw się, ze niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci - w
                        końcu nie każdy jest do tego stworzony. Niektórzy ludzie nie nadają sie na
                        rodziców i bardzo dobrze, że mają tego świadomosć a nie bezmyślnie poddają sie
                        presji społecznej która dzieciatych stawia na piedestale, a bezdzietnym
                        przykleja etykietkę "egoistów". Czasem mniejszym egoizmem jest powstrzymanie się
                        od płodzenia potomstwa, niz narobienie go sobie bez krztyny refleksji. Każdy ma
                        prawo wybrać co po sobie zostawi, czy będzie to dziecko, czy dzienniki podóży,
                        czy obraz, czy jeszcze co innego. Dzieła Chopina czy Beethovena albo przetrwały
                        do dzisiaj - myślę, że gdyby ograniczyli się do dzieci, potomnosć wiele by
                        straciła. Natomiast mój były sasiad alkoholik pozostawił po sobie aż osiem
                        dorodnych egzemplarzy ludzkich - wątpię, żeby miało to pozytywnie wpłynąć na
                        losy ludzkości ;P
                        • magdalena.piotrowska Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 14:38
                          Chyba źle mnie zrozumiałaś. Jaką rekompensatą? Ja nie narzekam na swoje życie -
                          przeciwnie jest bardzo udane. Nie narzekam na pracę, bo jest dobra, a nawet
                          bardzo dobra. Mam 27 lat, wiele już osiągnęłam i wiem, że jeszcze wiele
                          osiągnę. Przede mną awans. Dzieci mi w niczym nie przeszkodziły. Przeciwnie -
                          dały mi siłę do działania. Ale nie zacharowuję się, by zarabiać krocie, po to,
                          aby móc zapłacić za marną opiekunkę. Mam kochającego męża, dzielimy się
                          wszystkimi obowiązkami, jest cudownie!
                          Ocen dzieci się nie boję - nie wiem dlaczego, po prostu nie. Może dlatego, że
                          jestem otymistką i zawsze wierzę, ze będzie dobrze (zazwyczaj się sprawdza)
                          Nie dziwię się, ze nie chcą mieć dzieci - niech robią co chą. Ja tylko dziwię
                          się, jak kobieta może pisać, że dziecko=jednak wielka śmierdząca kupa! Tego nie
                          pojmę.
                          Co do reszty Twojej wypowiedzi - myślę, ze popadasz ze skrajności w skrajność i
                          pozostawię to bez komentarza...
                      • chilonek Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 14:18
                        magdalena.piotrowska napisała:

                        > Ty nie musisz się wzruszyć - nie zależy mi. Dla mnie ważne jest, że mam kogoś,
                        > kto mnie nie ocenia za moją wydajność pracy, za ilość zer na moim koncie, za
                        blablabla....
                        > kochali i teraz przeszło to na nie. To by wiele tłumaczyło...
                        >
                        Pora się leczyć. ;>
                        • magdalena.piotrowska Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 14:49
                          Internet to doskonałe źródło wiedzy i informacji, na pewno znajdziesz numer do
                          jakiegoś ... lekarza :-]


                          chilonek napisał:

                          > magdalena.piotrowska napisała:
                          >
                          > > Ty nie musisz się wzruszyć - nie zależy mi. Dla mnie ważne jest, że mam k
                          > ogoś,
                          > > kto mnie nie ocenia za moją wydajność pracy, za ilość zer na moim koncie,
                          > za
                          > blablabla....
                          > > kochali i teraz przeszło to na nie. To by wiele tłumaczyło...
                          > >
                          > Pora się leczyć. ;>
                    • 1nick Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 15:51
                      a co dopomocy wsparcia na starosc , to prosze dorosnij i nie badz naiwna !
                      > zobacz jak wlasne dzieci pomagaja swoim starym i chorowanym rodzicom!
                      > w najlepszym wypadku dom starcow, i prze zulic esami musza ganiac

                      Nie jestem trzystoletnią mamą, lecz gdy widzę taki stek bzdur jak powyżej muszę
                      sie wypowiedzieć . Jaki dom starcow ???!!!!!!!! chyba tylko w WARSZAWCE!
                      Wszystko zależy od tego w jak wychowa sie dzieci. A gdy moi rodzice stali sie
                      niedołężni i potrzebowali pomocy z właszcza ojciec (walczył z rakiem) NIGDY do
                      głowy mi nie przyszedł pomysł z domem starości. Do końca mogli na mnie liczyć.
                      I bynajmniej nie jestem jedyny .Takich osób jak ja jest mnóstwo. Także
                      przestań pisać takie dyrdymały, nie wszystko w życiu jest łatwe i przyjemne. I
                      jeszcze coś Nic nie zastąpi chwili w którym dziecko przyjdzie sie do ciebie
                      przytulić. Są to najpiękniejsze chwile dla których warto jest poświęcić trochę
                      swej "wolnośći" tak często źle pojmowanej...
                    • babka71 gutek 102 28.03.06, 20:38
                      twoje gó.. też smierzdziało, jak Cię twoja matka podcierała i jakoś żyjesz
                      kochana!! i wyszłaś na ludzi..
                      Mam nadzieje , że Twoja mama nie jest w domu starców????/...
                      pozdrawiam
                    • abotak Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 21:13
                      Ty nic nie rozumiesz Gutek :( Przykre i smutne
                      Wiesz o tym, że nic nie mija jeśli zostaja wspomnienia? i zapewniam Ciebie, że
                      nie chodzi tu o rad czy polon...jestem dumna z tego , że moim dzieciom przekaże
                      część siebie, swojej wiedzy, wiedzy o rodzinie , wiedzy o np. biedronkach i
                      tym, co w życiu jest ważne
                    • krupcia71 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 29.03.06, 10:13
                      tak ci się tylko wydaje, że dzieci nie pomagają rodzicom na starość - moja mama
                      zajmuje się swoja schorowana mama już od lat, w pracy mam znajome, które bardzo
                      dużo czasu poświęcają swoim starym rodzicom, sama z mężem regularnie odwiedzam
                      samotną teściową, która nota bene też bardzo nam pomaga. Jesteśmy RODZINĄ! Z
                      tonu Twojej wypowiedzi wnioskuję, że już teraz jestes osobą zestresowaną,
                      zgorzkniałą, rozczarowaną, pesymistką. Wynika to zresztą także z wypowiedzi
                      Tobie podobnych kobiet, które uczestniczą w tej dyskusji. Tylko współczuć! Mam
                      9-letnia córkę i planuje jeszcze 1 dziecko. Nie po to, żeby został po mnie
                      ślad, trzeba być kimś wybitnym, żeby tak się stało. Po prostu chce mieć
                      szczęśliwą rodzinę.
                    • mary32 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 29.03.06, 15:59
                      gutek, chyba nie zdajesz sobie sprawy, że Twoja wypowiedź ujawnia aż tak wiele
                      prawdy o Tobie. Skoro w twojej ocenie dzieci na starość porzucają swoich
                      rodziców, źle ich traktują, oddają do domu starców - to znaczy, że właśnie z
                      tym się spotykasz. Żal mi Ciebie. Pewnie sam(a) masz właśnie takie relacje z
                      własną rodziną, nie masz poczucia bycia kochaną, nie wiesz jak to jest, kiedy
                      ktoś na Ciebie czeka i kiedy możesz liczyć na czyjąś pomoc.
                      Wiedz jednak, że dla mnie moja matka jest warta milion racy więcej, niż cała
                      brygada Marii Curie-Skłodowskich, pomimo że nie dokonała w swoim życiu żadnego
                      wynalazku a i kariery nie zrobiła. I kocham ją ogromnie, a dla niej większą
                      wartość ma moja miłość, niż jakakolwiek pochwała szefa czy awans, czy podwyżka.
                      Bo w życiu najważniejsza jest rodzina i miłość.

                      mary32
                  • kochaneczka5 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 15:34
                    Więc jesteś bardzo interesowna- dziecko jako inwestycja długoterminowa, która
                    ma zaprocentować darmową opieką na starość. A może jeszcze powiesz że to z
                    miłości do dziecka, co jest jeszcze bardziej śmieszne , bo kto ukochą osobę
                    zobowiązuje do opieki nad niedołężnymi, chorymi, zdemenciałymi starcami?

                    Ja jeśli będe miała dzieci to po to aby ich wspierać i cieszyć sie z nimi ich
                    dorastaniem.

                    Jestem zaskoczona, że traktuje się mocierzyństwo jako lokate długoterminową
                    zwrotną, a w dodatku podnosi się ją do rangi miłości.
                    Pozdrawiam
                    • sarka_farka Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 01.04.06, 22:35
                      Prosze, prosze jakie teorie, idealy! Zapraszam do Uk popatrzec jak starzy
                      ludzie gnija w domach starcow zapomnani przez dzieci, rodziny - schorowani,
                      zniedolezniali, samotni - tez maja dzieci, ktore wychowali BEZ EGOIZMU coby na
                      stare lata na dzieci nie liczyc - w koncu to taki szczytny ideal - wychowac
                      dzieci nie dla siebie a dla spoleczenstwa! To wszystko z milosci przeciez! Co
                      za herezje! Zycze takie starosci bez dzieci, w samotnosci, mam nadzieje, ze w
                      chwilach zapomnienia i samotnosci bedziesz sie upajac jak to z wielka miloscia
                      wychowales/as dzieci!
                  • lampka.nocna Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 15:46
                    Czytając wasze wypowiedzi, otwieram szeroko oczy i przeklinam! Przeklinam
                    > dzień, w którym jakaś podstarzała, zmarszczona baba postanowiła na głos
                    > wypowiedzieć się w tym temacie!! DLACZEGO W POLSCE KTOŚ TAKI ŻYJE??

                    Ty jestes mentalna dresiara.....dolozyc kazdemu kto nosi inny szalik klubowy.


                    Pewnie nie uważacie, że jesteście samotne - zobaczymy
                    > czy to samo będziesz czuła, gdy przestaniesz być piekna, albo mąż Cię rzuci
                    dla innej - młodszej, piękniejszej, mniej pomarszczonej!

                    Nastepna naiwna myslaca, ze dzidzius jest zelaznym lancuchem mogacym zatrzymac
                    mezczyzne przy kobiecie. Zebys sie kiedys nie rozczarowala.


                    Nie myślisz o Tym teraz? A może warto... Nikt Cię nie będzie kochał, nikomu nie
                    przekażesz tej
                    > swojej "ogromnej wiedzy" którą się tak chwalisz! Znikniesz! Ale może to i
                    > dobrze, ze są tacy ludzie jak Wy - dzięki Wam PRAWDZIWE KOBIETY mogą być z
                    > siebie dumne!

                    Z twojego postu wynika straszliwe niedowartosciowanie. Dla ciebie dziecko jest
                    wypelniaczem pustej przestrzeni emocjonalnej. Wspolczuje dziecku takiej matki.
                  • mobbick a są tylko 2 opcje? 28.03.06, 17:09
                    A nie mozesz uszanować innego podejścia?
                    Wszystkie młode matki zaraz po porodzie zostają "zyciowo mądre" w odróżnieniu
                    od tych bezdzietnych.
                    Zwisa mi Twoje dziecko i jak je bedziesz wychowywać. Kariera i parcie na kasę
                    Twoich przedmówczyń też mi zwisa. Ale one przynajmniej nie kończą każdej
                    dyskusji (czy to o rynku paliwowym, czy o nowym felietonie Gretkowskiej)
                    stwierdzeniem "będziesz mieć dzieci, to zrozumiesz". Z tym się nie da
                    polemizować. Z młodą matką w ogóle się nie da polemizować.

                    Pensja <10000PLN netto i dziecięce kupy są mi tak samo potrzebne do życia i
                    wnioskowania o świecie - WCALE.

                    No i to pozostawianie śladu po sobie... To ocenianie własnych dokonań poprzez
                    dzieci albo nazwę stanowiska. A nie można oceniać swojego życia po prostu miarą
                    szacunku do siebie?
                  • radinka Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 22:01
                    > nie będzie pamiętał! Wydaje Wam się, ze w pracy coś znaczycie, awanse itd. To
                    > wszystko to nic! Nic nie znaczycie dla swojego szefa. Nie jesteście
                    > niezastąpione! Nikt nie jest!

                    A najlepsze jest to, że jeszcze te kobiety zostaną kiedyś w tych
                    swoich "karierowych" firmach wysmiane - właśnie za to, że robiły karierę, a
                    zostały z niczym - jako samotne stare panny od świtu do zmierzchu zaangażowane
                    w pracę.

                    Wiem, że pisać o staropanieństwie jest niepolitycznie, ale popatrzcie jak
                    reagują ludzie na tego typu podstarzałe kobiety. Właśnie w tym miejscu, dla
                    którego one poświęcają swój czas i wysiłki, są traktowane jako ostatnie,
                    pożałowania godne dziwaczki.

                    To nie znaczy, że chcę powiedzieć, że jesteście dziwaczkami. Tylko, że tak sie
                    odpłaca myślenie kategoriami kariery - właśnie w miejscu robienia tej kariery.
                    I naprawdę nie jest to wynik tego, że ktoś Wam pozazdrości.
                  • netty2 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 29.03.06, 22:09
                    Prosze,nie gadajcie glupot.
                    tu nkit nie musi,jesli nie chce.Wolna wola.
                    Robienie dzieci,zeby zostawic slad,zeby miec kogos na stare lata...ok
                    A gdzie tu mowa o milosci,o uczuciach ?
                    Przeciez nie mozna zmuszac kobiety do posiadania dzieci,jesli ona tego nie chce
                    i dla niej to tylko problemy i udreki.Ma prawo tak myslec.Szczerze mowiac,to
                    99% matek,tez tak myslalo,nie bedac jeszcze matkami.Problem w tym,ze 75 % z
                    nich juz na fakt ciazy niewiele mogla poradzic.
                    Kazdy sie ma prawo bac zmany trybu zycia,transformacji ciala i wielu
                    zobowiazan,ktore uwiazuja na cale zycie.
                    Ile jest takich,co wlasnie nie przemyslaly sprawy wczesniej i maja
                    dzieci,fajnie-sa matkami,ale...nic poza tym.Ani poczucia obowiazku,ani troska o
                    dziecko,ani nawet odrobina milosci.To po kiego sie zmuszac?
                    My nie dziekie malpy.Mozemy sie mnozyc lub nie.Kazdy dostal rozum,zeby sie nim
                    poslugiwac.
                    a te co ponizaja bezdzietne kobiety i je od zimnych i wyrachowanych wyzywaja,to
                    same chyba niewiele by znaczyly bedac bezdzietnymi.Matka-niby to tak dumnie
                    brzmi???
                    Ja mam jeszcze czas.Wiem,ze chce miec dzieci,zeby muc dac tyle milosci i
                    czulosci,ktora mam w sobie.Ale wiem,tez ile jest z tym zachodu,dlatego wlasnie
                    mysle o tym mozgiem a nie macica.
                  • samwieszkimjestem Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 29.03.06, 22:10
                    Skąd tyle jadu w spełnionej matce..?

                    A po drugie, to po to rodziłaś dzieci, żeby Cię podtrzymywały na starość? To im
                    współczuję, bo straszna z Ciebie egoistka. Dzieci powinno się wychować z
                    miłością i niczego od nich nie żądać. Jak dorosną, puścić je w szeroki świat,
                    niech rozwiną skrzydła. Dziecko to nie pomoc społeczna ani pielęgniarka. Jak
                    Cię kocha, to zapewni Ci pomoc. Jednak Ty sama nie masz prawa żądać od niego
                    rzucenia swojego życia na konto opieki nad mamusią. To by było wstrętne.
                  • elunia66 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 30.03.06, 22:23
                    Całym sercem i duszą dopisuję się do słów p.Magdaleny. Swoją córkę urodziłam
                    mając lat 22, za dwa lata urodził się syn. Faktycznie pokrzyżowało mi to trochę
                    plany życiowe mam na myśli studia, ale w życiu można wszystko osiągnąć
                    wystarczy tylko chcieć. Skończyłam studia mając lat czterdzieści, pracuję,
                    dzieci dorastają i tak wygląda moje życie.Gdyby ktoś mi zadał pytanie czy
                    czegoś żałuję to odpowiedziałabym -stanowczo nie! Dlaczego o tym piszę bo
                    pracuję razem z dziewczyną(41) bezdzietną i jest to ich świadomy wybór.
                    Współczuję jej bo mam wrażenie że powinna się przebadać u psychologa. Co z tego
                    że robi w domu kolejny remont, co z tego że kopiła sobie kolejny ciuszek bo
                    takiego jeszcze nie ma i takich przykłdów jest mnóstwo. A nawet kariera jeśli
                    ma już wszystko to moim zdaniem jej życie i tak nie jest pełne. Miłość jest
                    potrzebna, kochany meżczyzna i jej i mój ale ona jest uboższa w słowa, które
                    mówią dzieci a one całkiem inaczej brzmią. Pozdrawiam wszystkie wachające się
                    NIE WIECIE CO TRACICIE!!!
                  • Gość: daro Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 22:01
                    > Nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy piszą "kobiety"! Nie wierzę w waszą
                    > kobiecość!

                    "Wpadlas" z tym dzieckiem i teraz probujesz innym narzucac, ze kobiecosc =
                    posiadanie dzieci.

                    > Nazywacie się "wykształcone", "douczone" itd. PHI!!! Śmiechu warte!!

                    Masz wyrazne kompleksy na punkcie wyksztalcenia.

                    > Czytając wasze wypowiedzi, otwieram szeroko oczy i przeklinam! Przeklinam
                    > dzień, w którym jakaś podstarzała, zmarszczona baba postanowiła na głos
                    > wypowiedzieć się w tym temacie!! DLACZEGO W POLSCE KTOŚ TAKI ŻYJE?? NIE
                    > POJMUJĘ WAS!

                    Twoja frustracja wynikajaca z macierzynstwa sprawia, ze przemawia przez Ciebie
                    zawisc. Powyzsze slowa zdaja sie mowic "ja mam dziecko, a wy nie??? NIE POJMUJE
                    WAS!". Czyli co - skoro Ty masz dziecko, a inni nie to juz nie maja prawa tutaj
                    zyc? Ciekawa logika - to tak jak w tej opowiesci "mi zdechla krowa, a sasiadowi
                    nie??? NIE POJMUJE - niech jemu tez zdechnie" :P

                    > jeśli dzieci kojarzą Wam się tylko ze śmierdzącą kupą to może i
                    > dobrze, że umrzecie w samotności i nikt o Was nie będzie pamiętał... Bo nikt
                    > nie będzie pamiętał! Wydaje Wam się, ze w pracy coś znaczycie, awanse itd. To
                    > wszystko to nic! Nic nie znaczycie dla swojego szefa. Nie jesteście
                    > niezastąpione! Nikt nie jest! Jeśli za kilka lat pójdziesz na emeryturę
                    > przyjdzie ktoś nowy na Twoje miejsce, zatrze po Tobie ślady, nic nie
                    > pozostanie!

                    O co Ci chodzi z tymi sladami? ;) W pracy chyba Ci nie idzie za bardzo, o ile w
                    ogole pracujesz.

                    > Podróże?? Haha!!

                    Kolejny kompleks - bylas gdzies kiedys poza swoim miejscem zamieszkania?
                    Wyglada na to, ze nie, bo reagujesz bardzo histerycznie ;)

                    > Ciekawe jak wsiądziesz sama do samolotu, czy nawet
                    > autobusu miejskiego?? Myślisz, ze ktoś się Tobą przejmie, ktoś pomoże?

                    A Ty chcesz miec swoje dzieci zawsze przy sobie? Tam gdzie polecisz to dziecko
                    ma leciec z Toba? No bo jak wejdziesz do samolotu albo do autobusu gdzies tam
                    daleko za granica? ;)))

                    > Jeszcze Cię okradną dresiarze!

                    No a Ciebie Twoje dzieci beda zawsze bronic, gdziekolwiek pojdziesz a one na
                    jedno Twe slowo zjawia sie jak SuperMan albo Batman ;))) Twoj poziom frustracji
                    siegnal tutaj szczytu ;)

                    > Pewnie nie uważacie, że jesteście samotne - zobaczymy
                    > czy to samo będziesz czuła, gdy przestaniesz być piekna, albo mąż Cię rzuci
                    dla
                    >
                    > innej - młodszej, piękniejszej, mniej pomarszczonej! Nie myślisz o Tym teraz?

                    Szczegolnie spodobalo mi sie "mniej pomarszczonej" ;) Czy Twoj maz Cie zdradza
                    i czy jednym z powodow nie sa zmiany jakie w Twoim ciele spowodowala ciaza?
                    Niestety tak to wyglada.

                    > A może warto... Nikt Cię nie będzie kochał, nikomu nie przekażesz tej
                    > swojej "ogromnej wiedzy" którą się tak chwalisz! Znikniesz!

                    A jaka to wiedze mozna przekazac dziecku? Chyba tylko tzw "zyciowa", a tego nie
                    mozna nabyc w pracy. Jesli masz na mysli doswiadczenie zawodowe to wg mnie
                    potomstwo samo powinno zdecydowac co chce w zyciu robic ;)

                    > Ale może to i
                    > dobrze, ze są tacy ludzie jak Wy - dzięki Wam PRAWDZIWE KOBIETY mogą być z
                    > siebie dumne! Ja jestem dumna z mojej mamy i z siebie.

                    Ach prawdziwe kobiety - wg mnie prawdziwa kobieta to taka, ktora ma
                    przynajmniej tuzin dzieci. Dopiero wtedy ma prawo byc dumna z siebie :PPP

                    Nie ma to jak pycha - wiesz, ze to jeden z 7 grzechow glownych ;)

                    > Gdy będę w Waszym wieku moje najstarsze dziecko będzie miało 10 lat.

                    Pogratulowac ;)

                    > Ja mam dopiero 27 i bardzo się
                    > cieszę, że nie mam na codzień styczności z takimi "kobietami" jak Wy...

                    No jasne, ze nie masz stycznosci - przeciez caly dzien siedzisz w domu przy
                    dziecku ;)

                    > Wszystkim "wykształconym, zgrabnym, pięknym, mądrym, Warszawiankom,
                    > podróżniczkom itd" gratuluję!! Macie to na co zasługujecie. Ja cieszę się, ze
                    > mając to wszystko co przed chwilą wypisałam, mam jeszcze kogoś, dzięki komu
                    > ślad po mnie pozostanie :-]

                    Z Twoich sfrustrowanych tekstow wynika, ze masz tylko to dziecko i nic wiecej.
                    Masz wyrazne kompleksy na punkcie kobiet, ktore jeszcze nie zdecydowaly sie na
                    dziecko i zyja inaczej niz Ty. Probujesz sobie na sile wmowic jakim to
                    szczesciem w Twoim zyciu jest macierzynstwo, niestety z Twojej wypowiedzi
                    wynika, ze masz z tego powodu tylko kompleksy. Jak pies ogrodnika "ja sobie
                    spieprzylam zycie przez dziecko to inne kobiety tez powinny! Nie powinny byc
                    zgrabne, piekne, wyksztalcone, awansowac w pracy, podrozowac itd itp - POWINNY
                    RODZIC DZIECI INACZEJ NIE ZASLUGUJA ZEBY TUTAJ ZYC". ;)))

                    p.s.
                    i o co chodzi z tym sladami? ;)

                    pozdrawiam ;)
            • antidotumm Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 11:22
              Jakbym o sobie czytala... Tez mialam 34 lata, tez mialam kupe obaw, a jest to
              najwspanialsza przygoda w moim zyciu.
              Przedtem zwiedzilam pol swiata- i powiem Ci, ze satysfakcja z najwspanialszej
              podrozy w stosunku do satysfakcji z dziecka, ma sie jak Gubalowka do Mount
              Everestu...


              a10188 napisała:

              > Swoje pierwsze dziecko urodzilam rok temu, mając 35 lat. Chyba podobnie jak Ty
              > nie czułam się na siłach wziąć na siebie odpowiedzialność za drugiego
              > człowieka, jakim jest bobas,
              Dzis
              > wiem, że pojawienie się synka zmienilo wszystko w moim zyciu i to na dobre.
              > Kiedy pojawiło sięd ziecko z dnia na dzień coraz bardziej czułam się matka,
              > mimo, że wcześniej, podobnie jak Ty nie bardzo mialam pojęcie o macierzyństwie
              > i nie bardzo to do mnie przemawiało. Ale dzis wiem, mimo, że wychowuje synka
              > sama (ojciec w jakims stopniu uczestniczy w wychowywaniu, ale nie mieszka z
              > nami) to wiem, że to było najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Kiedy okazało
              > się, ze jestem w ciąży balam się i nie bardzo moglam sobie to wszystko
              > wyobrazić. Teraz moge powiedziec Tobie: nie bój się! To wielka frajda i wcale
              > nie czuję, ze się poświęcam nawet, gdy 3 razy w nocy musze wstać, robię to z
              > uśmiechem.
              > Pozdrawiam!
              • anelka02 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 14:17
                Jezeli ktos uwaza, ze dziecko to wyłacznie ciezar i koszmarne obowiazki,
                pieluchy itp, to rzeczywiscie lepiej, zeby tych dzieci nie mial. Racja jest
                tez, ze nie ma regul, dzis myslisz tak, za chwile mozesz "dorosnac", dojrzec do
                roli matki. Doskonale tez rozumiem obawy wykształconej kobiety, która chce sie
                spelnic zawodowo, byc doceniona w roznych dziedzinach - kobieta, matka,
                pracownik.. Niekiedy udaje sie polaczyc wszystko razem, ale duzo tez zalezy od
                partnera, razem latwiej osiagnac cel, jezeli tylko oboje gotowi sa do
                kompromisow. Ale kto marzy o "wielkiej karierze", nie przewidujac czasu dla
                dziecka, niech sie spelnia w tej roli, nie biorac sie za dzieci w wieku 50 lat,
                albo zostawiajac je na pastwe "doskonalych opiekunek", majacych zastapis cieplo
                rodzinnego domu.. A co do wykształcenia, to zapewniam, ze nawet z dwoma
                dyplomami mozna przewijac pieluche, mnie to nie przeszkadza..
                Warszawianka
          • radinka Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 21:47
            Robiłam karierę (Warszawa), a rola matki jednak mnie zainteresowała. Jestem
            teraz w ciąży - planowanej. Mam 33 lata.
            Czy odezwał się we mnie jakiś instynkt macierzyński? Może ostatnimi dniami, gdy
            mnie coś smyra po brzuchu. Ale jako takiego instynktu macierzyńskiego nigdy nie
            miałam. Nie rozczulały mnie nigdy dzieci, ani nie lubiłam sie nimi zajmować. To
            nie to! To, czego zapragnęłam, to zmiany - zbudowania swojego życia na nowym
            poziomie, z nowymi wartościami. Ile można tkwić w jednym punkcie, nawet
            posuwając sie LINIOWO do przodu? Może Wy nigdy nie odczujecie takiej potrzeby,
            każdy jest inny. Ale ja chcę swoje życie rozszerzyć, nie, jak się może komuś
            zdaje, zawęzić do roli matki i żony.
          • semese Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 29.03.06, 16:56
            w moim otoczeniu zaś nie, kobiety te robią kariere (warszawa) i rola żony i
            > matki nigdy ich nie interesowała :))

            Ale się uśmiałam! Panna znaczy chce wrażenie zrobić, tak? A z jakiegoż to
            Pcimia Panna do nas zjechała? I gdzie robi tą oszałamiającą karierę, w
            hipermarkecie?
        • hs2000 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 12:55
          Moze powinnas popracowac troche ze mna albo moja kolezanka w Londynie i poznac
          40-sto, 50cio latki ktore z roznych wzgledow nie zdecydowaly sie na potomstwo i
          sa zadbanymi, usmichnietymi kobiemi ktore podrozuja po swiece, oranizuja
          imprezy w swoich domach, sa wolontariuszkami, udzielaja sie spolecznie, maja
          partnerow lub nie, i posrod kobiet posiadajacych dzieci nie wyrozniaja sie
          zadnymi ze stereotypowych cech starej panny.

          Najbardziej irytuaca w jednym z biur w ktorych pracowalam byla zlosliwa i
          wyjatkowo zle zorganizowana, majaca pretensje do wszystkich o wszystko 35
          latka, samotnia wychowujaca 2 dzieci.
      • second_time Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 27.03.06, 16:12
        > urobienie sie po pachy wychowywaniem potomstwa - sama oczywiście - bo
        > wspólczesni tatusiowie oczywiscie mają prace :)))))

        tez dostrzegam to "zjawisko" :)
        kobietom po prostu rowniez przydalaby sie jakas zona ktora by sie zajela domem
        i rodzeniem/wychowywaniem potomstwa
        w takich super warunkach to pewnie ze mozna sobie chciec miec te okropne
        dzieciaki
      • lucusia3 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 08:22
        Mam 2 dzieci, figury nie straciłam, ale prawdą jest, że zostaje urobienie po pachy. Tatuś musi przecież więcej zarobić, więc zostaje załatwienie WSZYSTKIEGO na mojej głowie. Byc może źle wybrałam partnera, bo znam inne układy, ale nie wszystko da się przewidzieć.
        Jednak jak dzieci podrosną nie jest już tak nudno, stają się partnerami. Fakt, było ciężko, ale teraz jestem bardzo zadowolona. Jednak musiałam dorosnąć do asertywności, nie w pracy, ale w codziennym życiu. To było dla mnie trudne, ale myślę, że bez tej fazy nigdy bym sie tak nie rozwinęła i nie doceniła siebie. Wiem teraz co naprawdę mogę. Kariera tez specjalnie nie ucierpiała.
        Każdy powinien jednak sobie dobrze przemyśleć decyzje o dzieciach. Ja swojej nie żałuję.
      • aga.forum Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 09:10
        Niby tak... też właściwie nie myślałam o dziecku. Pochłonięta byłam własnym
        rozwojem i karierą. Mój partner miał nieco inne patrzenie na świat. Chciał mieć
        dziecko. Tak się stało, że nieplanowane zbliża się na świat. I zmienił mi sie
        światopogląd. I wcale nie uważam, że będę z czego kolwiek rezygnować a wręcz
        przeciwnie - w domu będę mieć akumulatory większej mocy. Dzięki ciąży odkryłam
        wiele nowego/nieodkrytego w moim ukochanym. Dziecka już nie mogę się doczekać i
        myślę, że dzięki niemu odkryję wiele o życiu. Już odkrywam. Mały cud.
        Moja kariera zawsze będzie tylko moją karierą. Jak każdy trybik w większej
        maszynie - bardziej lub mniej zastępowalna. Nigdy nie jedyna (to było by
        nieprofesjonalne ;))... Rodzina jest jedyna, więzi z bliskimi są jedyne - to
        sie nie skończy. To się nie zatrzyma - to jest energia miłości, która może się
        tylko rozmnożyć. Zachęcam wszystkie kochane kobiety do odkrywania :)
        • lila122 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 02.08.06, 19:38
          Ja znam kobiete,ktora wiecznie miala czas.Teraz ma juz 36 lat i zachcialo sie
          jej dziecka.Z facetem chciala najpierw slub,ale teraz to juz tego nie chce
          tylko dziecka.Juz rok minal...i nic.Jak ona brala pigulki jakies 20 lat to
          niech nie mysli,ze organizm natychmiast sie przestawi i ksiezniczka bedzie w
          ciazy.Jej facet mowi,ze jak przychodzi do domu to widzi tylko na scianach
          porozwieszane kartki z dniami plodnymi i nieplodnymi.On ma dosc,bo robi te
          dziecko juz rok i...nic,a ona tylko mu truje i truje z tym dzieckiem.Dla takich
          kobiet wazniejsza byla tylko kariera,a potem chca dziecko do dekoracji????Takie
          to powinny dostac kopa od zycia.
      • wylkot Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 13:13
        abush napisała:

        > hm...ja w ogóle nie mam tego typu rozterek a mam 33 lata - po prostu taka
        myśl
        > w mojej głowie nie świta o posiadaniu potomstwa- i nie nachodzi mnie w
        związku
        > z tym żadna refleksja...
        > mój instynkt macierzyński najwyraźniej śpi i śpi - a mnie z tym dobrze - jest
        > tyle ciekawych rzeczy do zrobienia w zyciu a nie
        > urobienie sie po pachy wychowywaniem potomstwa..

        Podejrzewam, że za jakieś 15 lat zechcesz strzelić sobie w łeb, bo dojdzie do
        ciebie, że tyle tych zrobionych ciekawych rzeczy będziesz se mogła jedynie o
        kant d... potłuc.

        Najtragiczniejsze słowo na świecie: ZA PÓŹNO !!!!!!!!!!
      • starybaca Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 16:00
        abush napisała:
        > mój instynkt macierzyński najwyraźniej śpi i śpi - a mnie z tym dobrze - jest
        > tyle ciekawych rzeczy do zrobienia w zyciu a nie
        > urobienie sie po pachy wychowywaniem potomstwa

        Oczywiście, że jest ci "dobrze". Nie myśl jednak, że będzie tak zawsze.
        Przyjdzie czas, że bardzo pożałujesz tej decyzji, ale będzie wtedy
        za późno.

        Dodam jeszcze, że bardzo nie lubię takich wypowiedzi, jak twoja.
        "Nie mam dzieci i jest mi dobrze" - w domyśle "a wy, głupcy, urabiajcie się
        pod pachy z potomstwem". A nie przyszło ci do głowy, że twoi rodzice
        musieli się męczyć z tobą? Może musieli coś poświecić, żebyś ty miała
        wygodne życie? Czy myślisz, że wszystko zawdzięczasz tylko sobie?

        Kiedy słyszę takie durne wypowiedzi, staję sie zwolennikiem wprowadzenia
        specjalnego podatku dla bezdzietnych.
        • lila122 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 09.07.06, 15:34
          Zgadzam sie w stu procentach!To calkiem durne gadanie.Znam kobiete,ktora ma 38
          lat i pochlonela ja calkowicie praca.Dostaje awans za awansem,lata z mezem co
          tydzien do Paryza,ale robi to tylko dlatego aby...zapomniec o tym,ze nie moze
          zajsc w ciaze.Chce zapomniec o jej smutku i lzach,ktore juz wiele razy
          widzialam.Na zachodzie o ile wiem to ludzie,ktorzy nie maja dzieci placa 15%
          wiecej podatkow,poniewaz nie maja dzieci.Ja mysle ,ze to bardzo dobrze.Wiem,ze
          dzieci kosztuja i sprawiaja czasami wiele trosk,ale o nas tez kiedys rodzice
          musieli dbac.Wielu z nas na tym forum ma 1-2-3 rodzenstwa.Wazne jest tez to co
          kto wyniosl z domu roszinnego(poglady).Mi sie wydaje,ze kobieta,ktora
          znalazlaby porzadnego faceta,odpowiedzialnego i troskliwego-nie mialaby
          watpliwosci.Ja wiem,ze dzieci zabieraja jakas tam czesc wolnosci,szalenstwa i
          beztroskie wyjazdy "we dwoje".Mysle,ze chyba wszyscy nasi rodzice musieli z
          wieku rzeczy zrezygnowac,aby nam bylo dobrze.Czasami rezygnuja az za
          duzo,ale...rezygnuja.Wydaje mi sie,ze jednam mimo wszystko to nasza sprawa ile
          dzieci chcemy miec i czy w ogole chcemy je miec.
    • solaris_38 dzieci 27.03.06, 21:04
      to ofarowanie czasu ludzkości

      kto wie jakie cuda stworzy

      zycie jest warte aby go powielać

      figure i tak stracisz

      gośc skoro CHCE dzieci ale wtedy kiedy ty nie będziesz mogła, to ... raczej nie
      zostanie z TOBĄ na stałe

      może warto

      a mozę nie
      sama zdecyduj

      sama ustal sens swojego życia
      • hellaa Re: dzieci 27.03.06, 21:49
        A jak ktoś nie jest piewcą ludzkości i nie uznaje, że życie cudem jest i uważa,
        że niespecjalnie warto je powielać, to ma pecha, wyjątkowo złe doświadczenia
        czy po prostu fiksant?
        Ale, z drugiej strony, nie zauważyłam, żeby akurat te osoby, które najbardziej
        się rozmnażają, były szczególnie ofiarnie usposobione względem ludzkości i
        losem jej przejęte tudzież aby jaśniały życiowym szczęściem?.. Zatem coś tu nie
        gra. Ale co?
        Polemizuję też w sprawie figury - może schudnąć się da, ale biodra zawsze się
        trochę rozejdą, co uroku nie przydaje, no i rozstępy są nie do zwalczenia!
        Co do mnie, to nie mam dzieci i nie czuję potrzeby, ale nie liczę siebie do
        pytanej tu grupy. Rozumiem, że tu się pyta ludzi po 30-stce z fajną
        przeszłością i miłą rodziną, dlaczego nie "podają dalej" w tej sztafecie
        szczęścia.
        Ja nie dostałam "olimpijskiego ognia" i nie bardzo mam co dać. Otrzymałam kubeł
        zimnej wody: wylano, rozlano, i nie ma nic!
        Przypuszczam, że jakbym dostała zamiast tego coś naprawdę dobrego, to bym to
        coś może i chciała przekazać z cała świadomością rozstępów etc. Ale jak tak, to
        istnieje obawa, że też bym uraczyła niewinną istotę tak jak mnie uraczono,
        czego nikomu nie życzę.
        Gdybym sama miała tyle miłości, spełnień i obfitości stąd, tamtąd i zewsząd,
        to... niech bedą i rozstępy! Nie oszukujmy się bowiem: one są! - ale jak jest
        fajnie, to kogo to obchodzi? ;)
        • solaris_38 :) 27.03.06, 22:27
          "A jak ktoś nie jest piewcą ludzkości i nie uznaje, że życie cudem jest i uważa,

          myślę jesli ktoś nie jest szczesliwy to bywa różnie
          jeden dzieci mieć nie chce a drugi chce dzieciom dac to czego sam nie dostał
          sądze jednak ze najlepiej
          najpierw byc szczesliwym a potem mieć dzieci

          ale napewno poradzić sobei z dziećmi kiedy sie nie ma radosci życia to ..
          musi być bardzo trudne

          "jesli ktoś uważą że niespecjalnie warto je powielać, to ma pecha, wyjątkowo
          złe doświadczenia
          > czy po prostu fiksant?"

          proponujesz jakieś takie dziwaczne pełne emocji nazwy
          skad ci to przychodzi do głowy

          jak ktoś nei chce mieć dzieci to niech ich nie ma
          to ani obowiązek ani dowó na nic

          Autorka jednak nei nalezy do rych co nei chcą
          ona nie wie
          ona boi się stracić
          zarówno figurę jak i mozliwość macierzyństwa

          wiec ani fiksatka ani złe dośwaidczenia 9skad ty to bierzesz ??)

          "Ale, z drugiej strony, nie zauważyłam, żeby akurat te osoby, które najbardziej
          > się rozmnażają, były szczególnie ofiarnie usposobione względem ludzkości i
          > losem jej przejęte tudzież aby jaśniały życiowym szczęściem?.. "

          przyroda wskazuje że najbardziej rozmnażają sie istoty słabo opiekujące sie
          potomstwem np pasożyty
          a u ludzi alkoholicy i ludzie .. z problemami

          "Zatem coś tu nie gra".
          ja ci tego nie wyjaśnie dlaczego tak jest
          zresztą nie jest to jakaś żelazna reguła


          " Polemizuję też w sprawie figury - może schudnąć się da, ale biodra zawsze się
          > trochę rozejdą, co uroku nie przydaje, no i rozstępy są nie do zwalczenia!
          "

          nie wiem co na te leki powedzieć

          urodziłam dziecko i .. nie mam żadnych (nowych) rozstępów choć po dojrzewaniu
          na biodrach i piersiach miałam (i mam ) takie lekkie


          poza tym czy rozstępy to jakas staszliwa rzecz?
          jakby mi ktos powedziała że moge mieć dzieci za cenę rozstepów to tez -
          chciałąbym spróbowac tej przygody

          przygoda z lustrem jest na dłuzszą metę nudna

          " Co do mnie, to nie mam dzieci i nie czuję potrzeby, ale nie liczę siebie do
          pytanej tu grupy. Rozumiem, że tu się pyta ludzi po 30-stce z fajną
          przeszłością i miłą rodziną, dlaczego nie "podają dalej" w tej sztafecie
          szczęścia.
          Ja nie dostałam "olimpijskiego ognia" i nie bardzo mam co dać. Otrzymałam kubeł
          zimnej wody: wylano, rozlano, i nie ma nic! "

          to dziwne ale ja w tobie czuję tyle olimpijskiego ognia że szkoda .
          ale bez przesady z tym szkodowaniem

          byleś była szczesliwa z dziećmi czy bez
          ty tez jesteś dzieckiem i moze dość jeśli ty sama bedziesz pierwsza osobą
          która cię pokocha jak trzeba i jak potrzebujesz

          Buziaczki

    • archi_joa Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 00:54
      a ja uważam, że dzieci to jeden z filarów życia
      ojciec pokazał mi radość z posiadania dziecka, dał mi miłość, uczył życia,
      dzielił się swoją wiedzą, całymi godzinami, dniami i nocami rozmawiał,
      przytulał, teraz też jest dla mnie najlepszym przyjacielem...
      i dlatego chcę przekazać to wszystko dalej, przekazać te ideały i wartości i
      miłość...
      i choć mam dopiero 20 lat czuję, że umiałabym poświęcić wszystko dla dziecka i
      być za nie odpowiedzialna, ale jeszcze poczekam 6-8 lat..zobaczymy :)
    • ewa.michalowska Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 02:21
      a ja wlasnie niedlugo bede mamą. uwazam ze obawy o figure , kariere zawodowa sa
      bez sensu. nie ma wspanialszego uczucia niz swiadomosc ze da sie zycie nowej
      osobce, a uczucia noszenia dziecka pod sercem nie da sie opisac.dostalam zycie
      od moich rodzicow- dlaczego mam nie dac zycia komus innemu? mimo iz mam dopiero
      20 lat a ojciec dziecka nie bierze za niego odpowiedzialnosci i tak jestem
      najszczesliwsza osoba na swiecie.wiek powyzej 30 lat to ostatnia szansa by
      urodzic dziecko.
      • alfika Re: świetnie, ale... 28.03.06, 12:29
        ...każdy ma swoje właściwe momenty w życiu na to, co ma być

        jak miałam 20 lat, to właśnie zaczęłam studia i tylko bym straciła, gdybym
        miała z nich zrezygnować albo zawiesić - idzie o to, że to był czas na moje ...
        hm, ustalanie, jak ma wyglądać moje zycie
        bez tego miałabym w sobie niezły bałagan

        i tu nie ma miejsca na gdybanie - ja to po prostu wiem, że to nie był czas na
        dziecko

        podobnie ostatni czas by urodzić dziecko dla jednych kobiet jest w wieku 20.,
        a dla innych po 40.
        to akurat zależy tylko od organizmu
    • blq Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 02:58
      A ja jestem facetem... przed 30.... w sumie w ogole nie powinienem zabierac
      głosu. A jednak zabiorę.

      Dzieci nigdy nie chcialem miec, bo sam mialem raczej smutne dziecinstwo.
      Klotliwi rodzice, ostatnie lata komuny, male miasteczko. Nic, czego by mozna
      bylo zazdroscic.

      Patrzylem na problem dzieci oczami Obserwatora i doszedlem do wniosku, ze dzieci
      niszcza ludzi. Niszcza ich niezaleznosc, od tej magicznej daty musza sie
      poswiecec, troszczyc, martwic. Duza odpowiedzialnosc, duze obowiazki.

      Kobiecie sie niszczy figura a ja chce miec jak najdluzej piekna partnerke. Wiem,
      egoista jestem :)

      Ale ja nie o tym. W sumie i tak ostatnimi laty zauwazylem, ze jest cos, co
      zwykle ludzi niszczy bardziej niz dzieci - to jest "praca". Oczywiscie zla
      praca, praca przy szefie - sadyscie, a takze kazda inna stresujaca i z wielkimi
      wymaganiami. Dlatego słówko do pań wybierających kariere ponad dzieci - o, Wy to
      sie jeszcze bardziej wyniszczycie, niż te Panie co rodzą. SERIO!

      Ahm, ale ja preciez nie o tym. Otóż jest cos, co bardzo bardzo wzbrania mnie
      przed tym, by dzieci mieć. Jest to... totalny upadek moralnosci. Cos, na co
      powoli rodzice przestaja miec wpływ. Rodzic nie jest dla dziecka autorytetem, i
      juz chyba nigdy nie będzie. Rodzic nie "upilnuje" swoich dzieci, chyba że jakis
      sekciarz lub totalny despota. To i to niedobre...

      Heh, pewnie mi nie wierzycie, ale ja swoje wiem. Te "małe aniołki" za 10 lat
      będą bandytami i małoletnimi prostytutkami. Nie 5%, jak teraz, ale 90%. PiS tego
      nie zmieni, wręcz jeszcze bardziej pogorszy. Obejrzyjcie sobie "Uwage", a
      zarazem MTV czy 4FunTV. Z małolatów robią stado baranów. A mało ktory rodzic
      jest na tyle wszechwiedzącym, wyksztalconym, cierpliwym i umiejacym
      wyposrodkowac stanowczosc/wolność, by swoje dziecko dobrze wychowac.

      20 lat temu potrafiło to 50%, bo czasy były prostsze. Dziś potrafi tego dokonac
      góra 1-2%. Ich dzieci będą elitą ludzkości, za te 30 lat. Reszta... reszta jest
      milczeniem.

      Aha, ja nie opisuje tego, co widuje w telewizji. Informacje mam "z pierwszej
      ręki", plus to, co wydedukuję sobie na przyszlosc. A że futurologiem [*] jestem
      niezłym...

      Wiem, podpadłem chyba każdemu, pod moim postem pojawi się sznureczek oszołomów
      wyzywających mnie od najgorszych. Mam to gdzieś. Głos zabrałem. Możecie go olać
      lub posłuchać. Wasza wolna wola.

      Moja konkluzja jest taka: dzieci powinni mieć jedynie ci, ktorzy czują się na
      siłach. A ci, ktorym zdarzyła się wpadka: urodzić, pokochać, postarac sie
      wychować na Czlowieka. Nie na zwierze.

      bye
      • kinkygirl Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 07:52
        ha! cóż za wizja! cóż za intelekt!
        nie upadek moralności, a upadek gospodarczy nam grozi!
        90 % damskiej populacji prostytutkami? chyba bezrobotnymi!
        postuluję, aby choc częśc z nich zajęła się przynajmniej handlem narkotykami,
        kradzieżami i robieniem bezbożnych programów w telewizji, bo nasz kraj długo
        nie pociągnie. to samo z chłopcami, cóż oni jako bandyci kraść będą? chyba te
        usługi protytutek, które i tak z powodu nadpodazy będa za grosik.
        futurolog (ciekawy horyzont czasowy notabene, 10 lat na futurologa, chyba że
        kolega przepowiadał już dzieckiem w kołysce będąc), futurolog trudne słowo,
        proponuję swojskie bardziej - napuszony chłopek roztropek ;)
      • lampka.nocna Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 28.03.06, 16:14
        Masz sporo racji. Problem wspolczesnego swiata polega na trudnosci w pogodzeniu
        oczekiwan ekonomicznych z wymogami jakie stawia rodzina. Dzieci nie da sie
        wychowac odpowiedzialnie bez zaangazowania emocjonalnego obojga rodzicow i
        niestety pieniedzy. A ich zdobycie tez nie jest latwe we wspolczesnej Polsce. A
        kobiety sa na gorszej pozycji niz mezczyzni.
      • w510 Re: Bezdzietne 33-35 -latki -czy macie tak jak ja 31.03.06, 17:54
        >Kobiecie sie niszczy figura a ja chce miec jak najdluzej piekna partnerke.
        Wiem,egoista jestem :)>

        Boze!! Jeszcze jeden taki post i nie wytrzymam! Ktorej kobiecie sie "niszczy
        figura" po ciazy. KAZDEJ?? Absolutna bzdura! Mandarynie sie zniszczyla figura
        po dwojce dzieci?! /hehe/ Ciagle slysze, ze wiele nastolatek jej figury
        zazdrosci. (nie naleze do jej fanek, ale akurat widzialam dzis jej zdjecie)

        Sama mam 3 dzieci i "figure nastolatki" - wg opinii mego otoczenia. Mam lepsza
        figure niz PRZED ciaza nawet, bo schudlam po ciazy tam gdzie kiedys najlatwiej
        tylam (uda). Nie uprawiam zadnych sportow, ale zyje intensywnie i aktywnie.
        Zero rozstepow itp "pamiatek" po ciazy. Dlatego prosze skonczyc z tymi
        stereotypami, ze kobieta po ciazy to juz "wrak kobiety".
        Faceci (mlodzi) ogladaja sie za mna w bikini i daja mi kilkanascie lat mniej
        niz mam. Jestem pewna, ze takich kobiet-matek jest wiecej i wcale nie naleze do
        wyjatkow! A posiadanie dzieci to skarb na reszte zycia, nawet jesli nie powinno
        to stanowic glownego celu istniania kobiety.
    • europalia Re: Polskie fora - w oczach innych narodowosci 28.03.06, 04:45
      Polskie fora dyskusyjne pokazuja smutek tego pokolenia i ciagla przepasc.
      Czytam czasem co Polacy pisza i dziwie sie ze tyle jeszcze w ludziach w Polsce
      zostalo po komunizmie, zajrzalam tu i to samo, panie wypowiadala sie jak
      robotnice z "kolchozu" co mowia ze sa wyksztalcone i robia kariere i do tego
      nawet moga traktorem zaorac pole, wszystko moga - nawet wyrzec sie rodzin,
      dzieci, wartosci podstawowych.
      Pisza kobiety o sobie ze robia kariere w Warszawie itp, a ich mentalnosc i
      poziom jest upokarzajacy dla Polskiej inteligencji. Ci co maja cos do chwalenia
      sie sa zazwyczaj dyskretni i nie karza gniazda swojej rodziny i kraju -
      szczegolnie podstawowych wartosci ktorymi jest milosc, rodzina i dzieci.
      Kariera i wizja wielkosci to dodatek do pikanerii zycia tych naprawde doroslych
      a nie idiotyczny obraz kobiety w kolchozie co to "gory przeniesie". Ci
      najbogadsi na swiecie, wlasciciele firm jak Microsoft, Cisco, Apple jedyne co
      cenia to ... dzieci i swoj dom!!!!!
      • badek1 Re: Polskie fora - w oczach innych narodowosci 28.03.06, 07:04
        zgadzam się z przedmówcą...jak czytam tamte komentarze, to widzę, że owocuje
        fakt, że hitlerowcy i Stalin wybili całą inteligencję w Polsce, a reszta niech
        robi karierę w Warszawce na czele z Lepperem w sejmie. Jaki naród i jego
        poglądy (również na temat potomstwa) taka jego postawa, wypowiedzi i
        reprezentacja.
        • aja74 Re: Polskie fora - w oczach innych narodowosci 28.03.06, 15:41
          Nie w temacie ale odpowiedz na post a raczej uwaga.
          > zgadzam się z przedmówcą...jak czytam tamte komentarze, to widzę, że owocuje
          > fakt, że hitlerowcy i Stalin wybili całą inteligencję w Polsce, a reszta ...

          Prosze pisac opierajac sie na faktach i nie przekrecac!!! Zrobili to Niemcy i
          Rosjanie zeby bylo jasne. Od tego sie zaczyna pozniej bedzie ze polskie obozy
          koncentracyjne a za paredziesiat lat ze to Polacy stoja za wybuchem II WŚ.

          AJA
        • europalia Re: Pokolenie? czy Polacy? 04.04.06, 17:54
          Dzieki(badek1), za podobne spojrzenie. Tak mi smutno czytajac rozne fora bedace
          dla mnie w jakims stopniu obrazem "codziennosci" Polskiej. Tak duzo jest tu
          bezradnosci, zaslanianej agresja, narzekaniem, atakiem i krytyka. Tak mi zal,
          bo jak patrze na Irlandczykow, nawet Chinczykow czy ludzi z Indii, Anglii, USA,
          nigdzie nie widze tyle zlych emocji tyle zaciecia i agresji jak wsrod Polakow.
          Czy jest to sprawa ze musi przejsc jeszcze jedne pokolenie, aby sie krew
          przeczyscila po latach walki, czy po prosty geny. Szkoda, slowianskie serca a
          slowa i mysli pojawiajace sie na tych polskich "Forach" jakos jak nie z tych
          pol i lak.