yasemin
30.03.06, 15:13
Snilo mi sie, ze mialam dziecko (choc na razie mi sie do tego nie spieszy),
sliczna jasnowlosa dziewczynke, ktora w tym snie wiozlam w wozeczku na spacer
(miala na glowce jasnoniebieska czapeczke), obok mnie szedl maz (ktorego tez
jeszcze nie mam, a we snie widzialam jakby tylko jego zarysy i nie wiem
dokladnie, jak wygladal) i ja z nim dyskutowalam (chwilami dosc zazarcie) o
polityce. Nie pamietam dokladnie, co mowilam, ale moje ostatnie slowo
brzmialo "wschodu" (moze cos o narodach wschodu)i to wlasnie slowo powtorzylo
nagle dziecko, jak papuga, bardzo wyraznie, choc bylo jeszcze w wieku, kiedy
sie tylko gaworzy i nie wypowiada tak trudnych slow. Tak jej sie to slowo
spodobalo, ze zaczela powtarzac je wiele razy, a ja wzielam ja na rece,
zachwycajac sie, jakie mam madre dziecko.
Chwile potem siedzielismy w domu, w pokoju (ktorego nigdy na jawie nie
widzialam), gdzie wisiala na scianie czy na meblu wielka mapa Europy. I
zaczelam pokazywac na tej mapie mezowi, ktore panstwa naleza do Europy
Zachodniej- wg mnie w tym snie byly to wszystkie panstwa Unii przed 2004;
ktore do Srodkowej- wszystkie panstwa, ktore wstapily w 2004, a ktore do
Wschodniej- i tu zaliczylam Rosje i Turcje. (Dodam, ze w rzeczywistosci
rzeczywiscie jestem za tym, zeby Turcja byla Europa, tzn. weszla do Unii, ale
o tym wolalabym podyskutowac na innym forum.) I zarowno maz, jak i dziecko
byli moim wywodem zainteresowani, dziecko sprawialo wrazenie, jakby wszystko
swietnie rozumialo...
Czy taki sen nalezy interpretowac jako proroczy(o przyszlosci Europy)? A moze
jest w nim jakies przeslanie dla mnie? Moze nie powinnam go interpretowac tak
doslownie?