gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie zyc..

01.04.06, 09:28
Lat 20, tegoroczny maturzysta. Zero nalogow, brak powrotow do domu pod
wplywem alkoholu czy narkotykow. W szkole nie ma problemow z ocenami chociaz
oczywiscie mogloby byc zawsze lepsze...

Pamietam doskonale jak bylem maly, matka uswiadamiala mi ze jestem,
podrzuckiem, czy ofiarą peknietego kondona, ze ojeciec zostawil, a ona teraz
musi sie meczyc. Takie napady czesto sie potwarzaly, teraz gdy zjada mnie
stres przed matura, przed moja przyszloscia coraz bardziej czuje sie zmeczony
zyciem, nie moge powiedziec, ze poznalem czulosci biskossc... Od srody slysze
ze najchetniej wsadzilaby mi noz w bebech, ze spazyla by mi wrzatkiem morde.
Wymysla rozne niestworzone rzeczy, mysle, tak mysle czy to ma sens. Mam
ochote spojrzec gdzies w dol na krawedzi i poleciec odleciec, pochylic sie..
I nie wracac tu nigdy..
Rodzina ma nie jestes jakas patologia, powodzi nam sie srednio, matka nie
naduzywa alkoholu, wrecz wcale go nie pije. Tylko sposob wulgarny w jaki sie
do mnie odzywa, wpaja mi tyle nienawisci i czasem widze rzeczy ktorych tak
naprawde nie chcialbym widziec... Bo gdy budzac sie, slyszy sie, ze zaraz
policja przyjedzie i skuje mnie... Skuje tylko za co? gdy wczoraj spokojnie
polozylem sie spac, to na jej ustach znow zegnalo mnie klamstwo na ustach...
Coraz czesciej wstydze sie spojrzen sasiadow, coraz czesciej wstydze sie,
czasem mysle, ze to juz koniec, ze to ostatni mego zycia wers...
    • belladyna Re: Osamotniony nie zalamuj sie! 01.04.06, 11:49
      z tego co piszesz widać,że matka jest chora psychicznie. Żadna zdrowa
      psychicznie osba nigdy nie powie czegoś takiego do swojego dziecka. Ona ma
      jakieś zaburzenie ,które lekarz powinien zbadać i przypisać jej odpowiednie
      lekarstwo. To że twoja matka się tak zachowuje moze też wynikać z faktu,że ma
      ogromny żal do twojego ojca za to ze ją zostawił. Ale czy dziwisz mu sie?
      Przecież jest nie wielu mężczyzn umiejących przeżyć dobę z kimś takim. Mozesz
      nagrać matkę na mały magnetofon wtedy kiedy dostaje swoich ataków i przedstawić
      sprae na policji. za znęcanie się nad członkami rodziny czy to w fizyczny czy
      psychiczny sposób jest kara. Nadzieja,że w przypadku twojej matki jakaś opieka
      psychiatryczna byłaby w stanie jej pomóc wyjść z zakrętu psychicznego. To sa
      poważne sprawy. I nie bagatelizuj ich. Musisz traktować swoją matkę jak osobę
      chorą a nie zdrową! Tylko twoja własna świadomość jej choroby moze ciebie
      uwolnić przed chorobą psychiczną jak w końcu i ciebie dopadnie. Osoby chorr
      psychicznew mają te tendencje ,że 'zarażają' swoje otoczenie, Dlatego ty nie
      posiadający wiedzy z zakresu psychologii i psychiatrii łatwo padasz ofiarą
      takich ludzi. Żeby z kimś takim przeżyć musisz wiedzieć z kim masz do czynienia
      i jak masz się chronić. Dlatego dobrze by było gdybyś sam poszukła dla siebie
      kogoś do rozmów jakiegoś psychologa, który zajmie się tobą i wskarze włąściwą
      drogę? Dla mnie twoją matkę tzreba leczyć i tu nie ma dwóch zdań.
      • belladyna Re: sorry za błędy ale spieszyłam się.. 01.04.06, 11:57
        wskaże powinno być.
        • patrycja033 [...] 01.04.06, 12:02
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • belladyna Re: Sluchaj trollu! Spadaj stąd! 01.04.06, 12:08
            patrycja033 kolejny klon chorej psychicznie na ktorą o dziwo nie ma lekarstwa!
          • ogrodeczek Re: sorry za błędy ale spieszyłam się.. 01.04.06, 12:10
            No to jak ty jestes z tymi grupami zawodowymi powiazana ? Swoja droga tez mi
            ciarki po plecach po przeczytaniu watku przeszly.
    • belladyna Re: Przykre,że osoba która wyrażnie szuka pomocy 01.04.06, 12:31
      na forum pada ofiarą trola|li, dlatego zgłoszę ten wątek do przeglądnięcia na
      abuze! Dosyć tego głupiego foglowania tutaj sobie! To zupełnie nie na miejscu
      aby tak traktować kogoś kto pyta o pomoc! To jest wybitnie chamskie i
      nieludzkie!
      • patrycja033 Re: Przykre,że osoba która wyrażnie szuka pomocy 01.04.06, 12:32
        Ja zgłosze go do zaopiniowania psychiatrycznego i wiele innych
        • ogrodeczek Re: Przykre,że osoba która wyrażnie szuka pomocy 01.04.06, 12:56
          Balladyna, napisz, czym sie kierujac odpowiadajac na watki-
          checia pomocy,
          czy intuicja ?
          Bo ja niektorych po prostu nie ruszam. Goraco mi przy nich jakos.
          Czym ty sie kierujesz ?
    • saksalainen uciekaj 01.04.06, 14:57
      Masz okropna sytuacje, bo matka nie dala Ci tego co rodzice dac powinni: Milosci, wiary w siebie, wiary w przyszlosc. Nie wiem jaka masz sytuacje, ale na Twoim miejscu staralbym sie jak najszybciej wyprowadzic z domu. Jezeli masz dobre kontakty z dalsza rodzina (dziadek, babcia, wujkowie, ciocie, kuzynowstwo), utrzymuj te kontakty - ale od matki trzymaj sie z daleka. Nie masz obowiazku kochac matki, ani nawet jej lubic. Ta kobieta nie dala Ci niczego. Kiedy bedziesz juz mieszkal osobno, mozesz sie zastanowic co dalej - moze potrzebna bedzie pomoc psychologa. Na dluzsza mete moze nawiazesz "poprawne" stiosunki z matka, a moze nawet uda Ci sie jej przebaczyc. Ale na teraz - uciekaj.
      • belladyna Re: zgadzam sie... 01.04.06, 15:01
        Sprobuj szukac kontaktu z kims z rodziny gdzie moglbys sie przeniesc i tam
        mieszkac.
        • osamotniony Re: zgadzam sie... 01.04.06, 16:01
          Wracajac do sprawy. Matka na ogol nie jest taka zla. Sa dni kiedy wydwac by sie
          moglo ze wszystko jest idealnie, potrzebuje to co mam, jest spokoj cisza. Lecz
          czesto, ostatnio coraz czesciej ma ataki takowej agresji. Wywiera na mnie duzy
          wplyw to co mowi, i co mi uswiadamia. Czasami zastanawiam sie, jakby to bylo
          gdybym rzeczywiscie sprawial problemy wychowawcze. Jak do tej pory tak nie jest
          i nie bedzie, przynajmniej probuje, chociaz mam chwile w ktorych chcialbym to
          wszystko przekreslic, skonczyc z soba, z nia,lecz coz mi z tego przyjdzie.
          Mam jeszcze rodzenstwo, przyrodnie, starsze ode mnie 10-15lat. Siostra z nia
          kontakt mam dobry, mieszka zagranica mozna powiedziec, ze jest bardzo
          znerwicowana. Brat tez juz sobie urzadzil wlasne zycie, niestety popadl w
          alkoholizm, jednak wie ze jest to zle, i walczy z tym za wszelka cene, jego
          zycie ustabilizowalo sie. Moje rodzenstwo zna ten problem, przez lata byli
          rowniez szykanowani, dochodzilo nawet do bicia mojej siostry. Dzis oni maja z
          matka dobry kontakt, wychodza nieraz klotnie. Ale nie widac po nich tej krzywdy
          tego wszystkiego, chociaz dobrze wiem ze maja do niej zal o to i czesto
          wspominaja to, wlasnie przy jakis klotniach, i glownie siostra. Brat chociaz
          tez znerwicowany jakos sie wyciszyl na to. Poznal swojego ojca bardzo dobrze, i
          jakos zrozumial bledy ktore popelnial. Lecz moj ojciec, poza pozostawieniem
          mnie i mojej mamy , nie bil nigdy jej,nawet mnie nigdy nie uderzyl, nigdy nie
          mial do niej pretensji jak mnie wychowuje, nie okradal jej, zawsze placil
          regularnie na moje wychowanie. Przyjezdzal do mnie regularnie. Od dluzszego
          czasu nie przyjezdza, mam z nim kontakt telefoniczny, bylem u niego na
          wakacjach. Nigdy nie mieszkalem z nim, wiec tak naprawde, dopiero poznawalismy
          sie jak to jest mieszkac z ojcecem, a on jak to jest byc ojcem...
          Nigdy gdy ojciec przyjezdzal nie mowilem mu o tym jak matka nie tylko moje
          rodzenstwo traktuje,ale jak i mnie traktuje, matka potrafi jakos dobrac tak
          slowa, ze zrobi ze mnie najgorszego lumpa, udowodni swoja niewinnosc i
          slusznosc swoich racji, bo przeciez przez tyle lat,kazde z nas wymeczylo ja po
          trochu.
          Jedno jest pewne, kocham swoja matke i nienawidze ja chwilami, nienawidze
          czasami calego zycia, nie potrafie wysunac wnioskow, podniesc sie na duchu,
          chociaz czasami oplywam marzeniami sa one zludne, bo nigdy nie zaznalem
          spokoju...
          • belladyna Re: zgadzam sie... 01.04.06, 18:50
            Twoj brat jest widocznym dowodem gdzie twoja matka i jej brak opanowania brak
            milosci moga czlowieka doprowadzic....w alkoholizm. Trudno ale sam postapisz
            jak chcesz. Jednak jej chwilowy spokoj nie oznacza wcale ze jakoby jest
            zdrowa...te naloty humorow swiadcza raczej ze jest chora w jakis sposob...I aby
            przetrwac z taka osoba musisz ja tez traktowac jak kogos chorego i bardzo
            slabego...
          • saksalainen Moze sprobuj zamieszkac z ojcem 01.04.06, 19:04
            Mowisz ze matka "nie jest taka zla" bo czasem masz spokoj... ale nie o to chodzi: Zadaniem rodzicow jest pokazac dzieciom jak zyc, okazywac im milosc, zrozumienie, wspierac je. Twoja matka tego nie robi. Napewno bedziesz kiedys chcial zalozyc rodzine - i skad bedziesz wiedzial jak okazywac zonie i dzieciom milosc? Mozna sie tego nauczyc samemu, owszem, ale wlasciwie to rodzice powinni tego nauczyc.

            Zreszta... nie znam Twojej matki i nie wiem czy moge obiektywnie cos powiedziec. Ale polece Ci dwie ksiazki - mysle ze pomoga Ci zrozumiec w jaki sposob matka Cie tak dołuje.

            "Narodzić się, by wygrać", Dr Muriel James, Dr Dorothy Jongeward, wydawnictwo Rebis, 2003 - czytalem, moge z reka na sercu polecic.

            "Toksyczni Rodzice", Dr Susan Forward, wydawnictwo Jacek Santorski & CO - nie czytalem, ale jest chyba bardziej na temat i slyszalem duzo dobrego o tej ksiazce.

            W sumie nie musisz nawet mowic ojcu, dlaczego chcesz z nim zamieszkac, tylko tyle ze chcesz sie do niego przeniesc - chyba ze w zadnym wypadku nie bedzie chcial. Odpoczniesz przez jakis czas od matki i w spokoju zastanowisz sie co dalej.
            • osamotniony Re: Moze sprobuj zamieszkac z ojcem 01.04.06, 22:16
              Oczywiscie przeprowadzic jak najbardziej. Moje rodzenstwo zaraz, po ukoneczniu
              lat sie usamodzielnilo i radza sobie naprawde nie najgorzej. Ja tez oczywiscie
              wyjade z rodzinnego domu. Problem tylko w tym, ze za miesiac matura, dzis
              chcialem sie uczyc,ale jakos tak od rana zabralko checi i ochoty do
              wszystkiego, bo mimo roznic charakteru wciaz staram sie z radoscia witac nowy
              dzien, a sam fakt, wymowka nazwac nie mozna..
              • saksalainen Re: Moze sprobuj zamieszkac z ojcem 02.04.06, 02:00
                Hmm... rozumiem... ale niewiele moge Ci pomoc. Moge najwyzej powiedziec ze wierze w Ciebie, wierze ze zdasz ta mature, pomimo matki albo na przekor matce. Masz rodzenstwo, masz ojca, masz z kim pogadac, nie jestes sam. Kiedy Ci zle, pomysl o tym, ze ojcu na Tobie zalezy, bratu i siostrze tez. Dasz sobie rade - chociazby dlatego ze brat i siostra Cie potrzebuja: Musicie sobie nawzajem pomagac.
    • belladyna Re: fajny chlopaj z ciebie!Wiem ze sobie poradzisz 01.04.06, 22:36
      Trzymam za ciebie kciuki!

      Zycze ci polamania piora na maturze i napisz kiedys jeszcze na forum jak ci
      poszlo....
      Pozdrawiam...;=))))
    • solaris_38 Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 02.04.06, 21:43
      jesli myslisz że twoja rodzina jest niepatologiczna to masz spory problem,
      zadzwonić na telefon zaufania oni mają numery do bezpłatnych psychologów

      twoja rodzina jest poatologiczna
      az dziw że tyle ludzkich odrucvhów masz POMIMO

      nei umiem wyrazic ile krzywdy ci uczyniono - ale z drugiej strony fakt ze nie
      tylko to pzretrwałeś i JESTĘŚ ludzki a nei podobny do patologicznych rodziców
      (maz takeij kobiety musi miec takze powazne problemy z wartoscią )

      ale wszystko da sie pzretrwac i ze wszysstkim poradzisz sobie wczęsniej czy
      później odejdziesz

      i dobzre byłoby abyc wiedział co jest patologiczne bo człowiek tęskni za
      paltologią do kórej pzrywykł

      a ty jesli założysz rodzinę to jesli nie zrobisz powazneuj pracy = będzie ona
      paltologiczna
      a masz szansę i potzrebę byz szczęśliwy
    • dobra.chwila Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 03.04.06, 00:02
      Najważniejsza jest teraz Twoja matura i tylko o tym musisz mysleć! Nie reaguj
      na to, co mówi matka jakimiś smutnymi myślami. W ogóle puszczaj to mimo uszu i
      myśl sobie że ona jest chora i bredzi. Twoje życie jest najważniejsze i nic nie
      może Ci stanąć na przeszkodzie abyś zdał maturę, bo to jest Twoja przyszłość.
      Jestes naprawdę dzielny, że jeszcze jej nie wygarnąłeś. Kiedyś to pewnie
      nastąpi, bo jak człowiek dusi w sobie frustracje i nic nie mówi, to nie znaczy,
      że one znikają, one po prostu gdzieś się gromadzą i kiedyś wybuchną. Kiedyś to
      wszystko poustawiasz po swojemu a teraz myśl tylko o maturze. Powodzenia!!!!

      PS. Musisz być fajnym gościem :)))
    • ooptymistka Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 04.04.06, 12:40
      Pamietaj byle do matury. Wyprowadziłam się z takiego domu, od takiej matki i
      ojca. Nadal dochodze do siebie - chodzę na terapie. Nie poddawaj sie.
      • osamotniony Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 04.04.06, 15:27
        Ciekawym stwierdzeniem do tego wszystkiego moze byc sam fakt, ze temat
        na maturze z jezyka polskiego na czesci ustnej mam "Tęsknota za szczęściem
        rodzinnym – odwieczny motyw literacki funkcjonujący do dziś."
        Szkoda tylko ze to tylko motyw literacki, chociaz szczerze nie mam
        najgorzej, chociaz wiem ze mogloby byc naprawde zle, moglbym miec ojca ktory by
        mnie bil, moglbym miec matke alkohliczke... Moglbym patrzec, jak na moich
        oczach umiera wlasna matka.. Bo jaka jest, taka jest, to moja matka i w gruncie
        rzeczy kocham ją. Mysle, ze pomimo tego chaosu i masy cierpnie, to bede tesknil
        za nią...
        • leppakerttu Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 05.04.06, 16:49
          Osamotniony, rozumiem Cię świetnie, bo żyłam w b. podobnym domu. "Normalnym".
          Tatuś i mamusia, zero alkoholu, kościółek co niedziela. Szambo... Ojciec -
          tyran, matka - histeryczka i wariatka. Identyczne napady złości/agresji.
          Doprowadziły mnie do kilku strasznych kroków, spowodowały, że czułam się niczym.
          Aż któregoś dnia, po porannym steku strasznych wyzwisk (matka budziła się ok.
          4-5 i zaczynała szaleć- mówiłam, że sumienie spać jej nie daje) wzięłam gazetę
          "nieruchomości" i w 3 dni wyniosłam się do wynajętego mieszkania. Nie jest
          łatwo, muszę nieźle zaciskać pasa, ale uwierz mi - warto.

          Nie mów, że mogłeś mieć gorzej. Długa droga przed Tobą, świadomość takiej
          młodośći wlecze się przez całe życie. Będzie to wracało jeszcze w wielu
          sytuacjach. Może już teraz warto byłoby pogadać z psychologiem? To naprawdę
          pomaga, nawet jedna rozmowa. Otwiera oczy i dodaje sił.
          Wiedz tylko, że jedyne, co masz, to Twoje życie. Skup się (łatwo powiedzieć...)
          na maturze - to najważniejsze. Może zdaj na studia do innego miasta?
          Nie daj się! To nie Twoja wina!

          Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo powodzenia! :)
        • mary32 Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 06.04.06, 12:28
          drogi osamotniony,

          nie słuchaj wyrzutów niektórych osób na tym forum, że nadal kochasz swoją
          matkę. To normalne uczucie dziecka do swojego rodzica - jaki ten rodzic by nie
          był. Powody do fal nienawiści też masz, każdy to zrozumie.

          Nie uważam, żeby porady, jakobyś powinien zaprowadzić matkę do psychologa byly
          dla Ciebie jakimkolwiek rozwiązaniem. Ja sobie nie wyobrażam, żeby się
          zgodziła, a wręcz będzie sie doszukiwać w takiej propozycji ataku na nią.

          Lepiej skoncentruj się na sobie: ja zwykle, kiedy miałam dość brałam książkę i
          zaczynałam się uczyć. Powtarzałam sobie, że jest to jedyna droga, żeby się
          wyzwolić, usamodzilnić i rozluźnić kontakty z domem. Udało mi się to
          (wyprowadziłam się do innego miasta) - tylko dzięki wytrwałości i uporowi. Tego
          Ci najbardziej życzę.

          Ucz się bracie, bo to Ci otworzy drzwi do przyszłości.
          Obyś znalazł w sobie dużo siły!!
          ozdrawiam
          mary 32
          • osamotniony Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 13.04.06, 21:51
            ech i znow to samo, naprawde jak ma sie tyle slow ublizajacych mysli sie tylko
            o smierci..
    • lysy_w_beemce Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 09:47
      I tyle w tej sprawie. Bezczelna prowokacja.
      • osamotniony Re: Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 09:57
        Nie mam ochoty udowadniac Ci ze to nie prowokacja, jesli nie interesuje Cie
        moj problem, to nie pisz, jesli tyle mozesz zrobic dla to dziekuje..
        Wiem to wszystko wydaje sie prowokacyjne, nienormalne, i chore.. Niestety tak
        jest..
        Moja tragedie znają sciany naszego mieszkania i sasiedzi, niestety matka drze
        sie tak glosno jak tylko moze... Nie wiem,nawet czy jest sens cytowac, tych
        wszystkich swinstw ktore dzisiaj slyszalem. Widze analogie w tym co mowi mi ,
        a mojemu rodzenstwu, tj, porownuje mnie do kolegow, do sasiada, mowiac ze on
        jest super, wspanialy chlopak, ma dziewczyne, jest kims(mimo ze on jest w
        nalogu tytoniowym, nie zdal w jedenj klasie (razem chodzilismy do tej klasy), a
        ja jestem gownem, wyrzutkiem spoleczenstwa, ze gdyby mogla wyprulaby mi
        wnetrznosci, ze gdyby mnie wieszali pod blokiem uklekla by i podziekowala Bogu
        ze wysluchal jej prosb.. Ze tylko nachalam sie, wysram sie i laze..:(

        Wiem, wiem jestem duzym facetem i nie powinienem sie lamac, ale dzis rano
        splywaly lzy po moim policzku... Czasami mam takie mysli ze skonczyc to
        wszystko raz na zawsze, ale strach mi nie pozwala, tak bardzo pragne spokoju,
        tak bardzo pragne ciszy..
        Rano mialem naprawde swietna pobudke, od rana mnostwo wulgarnych slow pod moim
        adresem, brak regul, brak sensu do zycia, to mi przychodzi do glowy, tak bardzo
        chcialbym zdac ta mature i daleko stad wyjechac, tak daleko, tam do krainy
        ciszy i spokoju..Boje sie ze jesli nie zdam, bede musial czekac na powtorke, a
        wtedy nie wytrzymam...
        • osamotniony Re: Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 10:22
          Aj, i wlasnie wyszla na rynek, bede mial troche spokoju,ale chcialbym aby to
          bylo wiecznosc, dotychczasowe zycie wyprulo ze mnie spokoj, zycie mi sie
          obrzydzilo, czesto mysle o tym aby skonczyc, czesto mysle do bladego switu, a
          tylko noc, kiedy ona spi jest dla mnie oaza spokoju, chociaz czasem jak i spi
          to mam przerabane... Jestes sam, trudny bywa los... moglo byc gorzej..
          Ponizej kilka przykladow, tych umiarkowano srednich..

          - ty ku.. cyganie, zlodzieju, ku...
          - kolo innych chlopakow to nie jestes wart zeby stanac kolo nich gdy kupe
          zrobia
          - jestes taki cham jak Twoj stary myslal ze sobie porucha i spie.., wiedzial
          ze to bedzie po nim, bedzie byle co i spie..l, nie chcial nasienia
          bylejakiego rozprzestrzenic,
          - czlowiek pada od zmyslow odchodzi z ta ku..,
          - zeby tak ch.. nic nie zrobil, zeby taki nawet ch..em nie popchnal
          - jak to za grosz nie ma ani wstydu ani ambicji, matka mu pluje a on nic
          - tylko sie obchlac , kupe wywalic, chalupe zasmrodzic, to jestjego cale..
          - to jest fetor, zbrzydlo mi na tego je..ego fetora patrzyc
          - co Ty ch..u myslisz ze cale zycie bede Ci dupe czyscila? zdychaj ch..u ja Cie
          pie..
          ( i poszla ladnie na rynek, a ja.. ja czasem nawet wstydze sie sasiadom
          powiedziec "Dzien dobry" , czasem chyle glowe, i nie boje sie odezwac do
          nich,ale... coz z tego ze prawda jest po mojej stronie, i ktoz rzeknie ze zycie
          najlepszym nauczycielem?:(
        • kulturkampf Re: Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 10:31
          Rodzina, w której bytujesz jest dysfunkcjonalna. Jeżeli będziesz chciał zabrać
          matkę do psychologa, to niewiele to pomoże. Terapia, aby była sensowna powinna
          objąć całą rodzinę, która razem z Tobą mieszka. Twoje ambiwalentne podejście do
          matki jest zrozumiałe, lecz stanowi przeszkodę dla oceny sytuacji. Ktoś z
          zewnątrz musi Ci poukładać te relacje. Obawiam się, że klimat rodziny
          przeniesiesz na swoją rodzinę, tzn. że powielisz ten schemat. Z opisu
          rodzeństwa wynika, że problem objął całą rodzinę, która ma dysfunkcje
          społeczne.
          Życzę zdania matury i dostanie się na studia. Jestem ciekaw czy chcesz iść na
          studia i na jaki kierunek, czyżby resocjalizacja?
          • osamotniony Re: Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 10:55
            tak wlasciwie zastanawiam sie nawet, po coz ja to pisze..:( Ludzie snują
            teorie, stwierdzenia, poslugują sie skrupulatnymi okresleniami, dobrze w
            porzadku.. Chociaz sam nie wiem, czego oczekiwalem piszac to , i wcale nie
            zaluje,ale poprostu zagubilem sie w otchlani ktorą jest moja rodzina, a
            wlasciwie matka, bo tylko z nia mieszkam...
            Odpowiadajac na pytanie, to owszem chcialbym podjac nauki studenckie, rozmyslam
            powaznie nad prawem, chociaz ciezko sie dostac, ale bede probowal... A jesli
            nie studia, to moze wyjazd gdzies poza granice naszego kraju, wyjazd w
            poszukiwaniu enklawy spokoju...
            • sarka_farka Re: Moim zdaniem ten wątek to prowokacja!!! 14.04.06, 14:00
              W zadnym wypadku nie usprawiedliwiam zachowania matki, bo to jak sie zachowuje
              jest karygodne, ALE czy ty jej troche pomagasz w domu? Jak tutaj na tym froncie
              sytuacja wyglada? Moze jest zmeczona praca, domem, pewnie jest samotnie
              wychowujaca Ciebie, wiadomo jak jest w Polsce z zarobkami i ogolnie sytuacja
              jest frustrujaca i przygnebiajaca straszliwie. Czy starasz sie ja troche
              odciazyc? posprzatac w domu, wyniesc smieci? zrobic zakupy? Wiem, ze akurat
              teraz uczysz sie do matury i nie masz na to czasu, ale moze zaniedbales swoje
              obowiazki w domu i matka tym silniej odreagowuje na Tobie wlasnie teraz, kiedy
              powinienes sie uczyc swoje frustracje? Pozdrawiam.
    • hellaa Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 14:50
      Postaraj się o przyjęcie do prywatnego forum Toksyczne matki - jest bardzo dużo
      podobnych historii i opisów, jak sobie z tym radzić, to rodzaj grupy wsparcia.
      Wierzę w każde twoje słowo.
      • osamotniony Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 17:33
        Co do moich porzadkow, dbam mniej wiecej o swoje otoczenie, coprawda nie
        ukryrwam ze czasami jest gorzej,ale nie jestem fleją.. Mama nie pracuje, calymi
        dniami siedzi w domu, poza wizyta w markecie, ja zas pieniedzy od niej nie
        wolam, sam pracuje w weekendy w jednym z marketow, wiec na swoje wydatki
        pieniazki mam. Wiem ze czasem jest trudno,ale mam dosc.. Dzis wyszedlem kolo
        11, tulalem sie po kolegach, wrocilem niedawno, kolo 17, po calych 6h, glod
        mnie zmusil, liczylem na to ze bedzie troszke lepiej,ale niestety znow slysze
        ze jestem ku..ka gnida... nic nie pozostaje mi jak tylko wyjsc.... wyjsc
        gdzies i doczekacz czasu kiedy polozy sie spac, wtedy zaznam troche ciepla,
        troche spokoju... a matura i nauki do niej.. swoja droga, lecz kiedy..?:(
        • hatroha Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 17:39
          nigdy moja matka nie miała wpływu na mnie większego niz spojrzenie ojca.
        • sarka_farka Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 17:46
          Jesli tak jest jak piszesz to naprawde Ci wspolczuje, choc zeby osadzic cala
          sytuacje obiektywnie trzeba bylo wysluchac obydwu stron. Mysle, ze pomysl,
          podsuniety przez kogos tutaj juz wyzej, z forum dla dzieci toksycznych matek
          jest bardzo dobry. Poszukaj rady pscyhologa, byla taka akcja o przeciwdzialaniu
          przemocy w rodzinie, popytaj w jakichs poradniach psychologicznych, nie wierze,
          ze nie znajdzie sie nikt kto by zechcial Ci pomoc. Powodzenia.
          • osamotniony Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 17:59
            Co do samej pomocy poradni nie wierze, zbyt duzo czasu minelo, ja mam 20 lat, w
            tym roku albo pojde studiowac gdzies dalej, daaaaaleko od mojego miasta, albo
            wyjade poza granice kraju. W tego typu instytucje nie wierze, zwlascza w malych
            miastach, gdzie sam psycholog jest traktowany jak psychiatra, a raczej ludzie
            korzystajacy z takowej pomocy sa traktowani wlasnie tak jakby mieli problem na
            tle psychicznym, chociaz ja sam mam, czesto gdy wracam do domu po ciezkim dniu
            jakos nie raduje sie..
            Oczywiscie nie mowie ze jestem idealnym synem, moze posluze sie glupim
            tlumaczeniem ale sa gorsi ode mnie,ale tak jak pisalem na wstepie, nie wracam
            do domu pod wplywem alkoholu narkoytkow, pracuje, internet sam oplacam,
            zrobilem prawo jazdy... Ale nawet jesli chodzi o moje rodzenstwo, to doskonale
            przypominam sobie te analogie, wymyslane rzeczy..
            Jakies dwa tygodnie temu matka, zaszokowala mnie maksymalnie, mowiac ze ona nie
            wie co robie z tymi pieniedzmi swoimi, ze chodze po burdelach...
            • hope_77 Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 14.04.06, 18:53
              Z matka jest cos nie tak, nie ulega watpliwosci ze jest chora.
              Jak inaczej to wytlumaczyc? Tak jak powiedziala poprzedniczka, trzeba nagrac
              jej bluzganie i przedstawic fachowcom.
              Osamotniony, trzymaj sie i pisz na forum- mozesz tez napisac do mnie na priva.
    • kuleczka28 Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 15.04.06, 02:14
      Osamotniony! Po pierwsze przesyłam Ci cieplutkie życzenia Wielkanocne. Obyś do
      momentu usamodzielnienia trzymał się jakoś. Widzisz, są osoby na tym forum
      którym nie jesteś obojętny w swojej sytuacji. Piszą to co uważają, starają się
      jakoś poradzić, co powinieneś zrobić, co myślą na ten temat. Wydaje mi się że
      Cię trochę rozumiem, piszę "trochę" bo ja też jestem pokaleczonym psychicznie
      dzieckiem mojego taty-alkoholika, znęcającym się w domu psychicznie tylko na
      szczęście, a nie fizycznie, a jednak zadającym straszny ból. Jego zachowanie
      nie różniło się od zachowania Twojej mamy, tylko ona ma te ataki wyzwisk na
      trzeźwo, a mój tata miał po pijaku. Wiem że to straszne, że nie da się
      wytrzymać. A jednak musisz jeszcze trochę zacinąć zęby. Ja uwolniłam się z tego
      koszmaru wychodząć za mąż. Znalazłam cudownego ciepłego człowieka, z którym po
      pięciu latach małżeństwa mam śliczną córeczkę :) i zostawiłam to wszystko za
      sobą. Często jednak wraca ta trauma do mnie, do końca życia chyba będzie się to
      za mną ciągnęło. Czytając Twój post wydawało mi się prawie że czytam swoją
      historię. Tak jak to już zdążyli zaopiniować inni, wygląda na to że Twoja mama
      jest chora psychicznie. Ma po prostu napady i wylewają się z niej te bluzgi.
      Jak ona wygląda tak przeklinająć? Ma dziwny wyraz twarzy? Czy tak jak zwykle,
      tylko po prostu wyklina Cię? Wierzę że uwolnisz się niedługo, zaraz po maturze,
      wyjedziesz na studia i zaznasz psychicznego spokoju. Jesteś obrotny, swiadczy
      to tym fakt, że już zarabiasz na siebie pieniążki w weekendy, więc chyba nie
      będziesz miał problemów z utrzymaniem jako student. A co będzie z mamą? Wiem,
      że teraz myślisz o tym jak się od niej uwolnić, ale ona bez Ciebie będzie sobie
      tak sama funkcjonować? Swoją drogą, kogo ona wtedy będzie przeklinać....?
      No nic, chciałam Cię trochę pocieszyć i podnieść na duchu. Opędzaj sie od
      najczarniejszych myśli, nie waż się kończyć ze sobą przypadkiem...Do matury ucz
      się może w bibliotecznej czytelni, gdzie jest cisza i spokój, w domu przebywaj
      jak najmniej w miarę możliwości. Na koniec życzę Ci WESOŁYCH śWIĄT, duuuużo
      spokoju, optymizmu i powodzenia we wszelkich planach na przyszłość, pa pa :)
      • hellaa Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 15.04.06, 09:13
        No dobra, przyznaję się, jestem w klubie, moja matka zachowywała się tak, jak
        matka Osamotnionego, z tym, że te wyzwiska zwykle kończyły się spuszczeniem mi
        łomotu. Oczywiście nie miałam na sumieniu żadnych przewin usprawiedliwiających
        takie zachowanie, to była kwestia "bo zupa była za słona". Też robiła to jak
        najbardziej na trzeźwo, szacowna katoliczka, itd.
        Jak wtedy wyglądała? Jak wściekłe zwierzę. Piana na ustach, bluzgi.
        Gdyby w momencie takiego szału zapukała sąsiadka, moja matka w sekundę
        przeistoczyłaby się w serdeczną kobietę, która chętnie pożyczy soli. Wychodziła
        z tej furii na życzenie i wchodziła w nia też na życzenie. Bardzo dobrze
        kontrolowała sprawę. Wiedziała, na kim może bezkarnie sobie używać - i
        wykorzystywała tę wiedzę. Dlaczego więc wszyscy nazywacie chorobą pospolity
        sadyzm?
        Choroba by była wtedy, gdyby matka nawyzywała swego szefa w pracy, zbluzgała
        sąsiadkę, rzuciła się z pięściami na policjanta. Ale domowi sadyści bardzo
        dobrze wiedzą, co robią! Na zewnątrz są to często osoby "do rany przyłóż" - tak
        jak pedofile czy "dobrzy ojcowie rodzin", którzy okazuja się nagle "wampirami z
        X"... One też wiedzą, jak folgować swoim pasjom, więc zawsze atakują tylko
        słabszych, zależnych.
        Dlatego teraz twoja matka tak się wścieka, bo czuje, ze ofiara wymyka jej się z
        rąk. Ona chce, zebyś ty nie zdał i został z nią. Chce cię zatrzymac przy sobie
        i dalej niszczyć. Ona jest jak wampir - żywi się wysysając z ciebie życie.
        Dlatego pierwszą sprawą jest to: zdasz czy nie zdasz - i tak wyjedź jak
        najszybciej z domu! Matura jest ważna, ale rok życia na wolności jest więcej
        wart niz matura. Maturę można zdać nawet później. A teraz trzeba ratować
        siebie.
        Ja bym ci radziła powiedzieć matce, ze są jakieś fakultety czy coś w tym rodaju
        i chodzić się uczyć gdzieś do parku albo, zeby cię nie namierzyła, wyjechać
        rowerem w ogóle gdzieś dalej i w plenerze w spokoju się uczyć.
        Ciekawostka: Moja matka tuż przed moją maturą zrobiła coś, na co rzekomo nie
        miała czasu przez 19 lat mojego życia: zatrudniła murarzy. Akurat wtedy było
        niezbedne, aby od 6 rano zaczynała łomotać betoniarka a moim pierwszym
        obowiązkiem stało się sprzątanie wapna i cementu a nie nauka! Mimo to zdałam
        maturę na same bdb, w renomowanym liceum /do którego poszłam wbrew matce
        zresztą/. Tak że nie martw się, mnie się udało z maturą, tobie też się uda!
        Z innymi rzeczami też się poukładało i nadal układa, ale chciałabym, żebyś ty
        wcześniej niż ja zaczął swoją rekonwalescencję psychiczną po "cudownym"
        dzieciństwie, bo to rokuje, ze zdążysz jeszcze mieć fajne związki, być fajnym
        tatą itd.
        Sa na świecie ważniejsze role, niż bycie dzieckiem matki - i w nich można się
        naprawdę z radością spełnić, a tamto, co takie bolesne - rzucić. Takie matki są
        w gruncie rzezcy bardzo mocne, dadzą sobie radę. Będą udawać choroby itd ale
        nie warto w to wierzyć - z tym swoim "powerem" złości być może przeżyją własne
        wykończone psychicznie dzieci!
        Jak chcesz, napisz na priv, ale przede wszystkim: WIEJ. Pomaga. Uzdrawia.
        Powiem nawet bluźnierczo: jest to jak zmartwychwstać czy urodzić się na nowo..!
        • hatroha Matki się nie wybiera nie musisz powielać jej błęd 15.04.06, 09:22
          Moja matka była i jest cudowna
          Martwi się o mnie bardziej niż ja sam...
          Zna mnie bardziej niż moje żony i kochanki
          Życzy mi szczęścia bardziej niz sobie
          Płakała gdy nie mogła nic zrobić wobec mojej upartości i złości na cały świat
          Nie trzymała mnie za ręke i nie przytulała - ale zawsze byłą przy mnie, wiedziała ze dam sobie radę
          kupowała mi rzeczy od serca (rzadko kiedy te rzeczy mi się podobały - ale cieszyłem sie gdy widziałem jak się cieszy widząc mój usmiech, sztucznu byc może ale wiedzieliśmy że nie stać było nas na wiele rzeczy.
          Nauczyła mnie...NIE - POKAZAŁA MI jak być ciepłym dla innych - nadal się tego uczę
          Cholera - kocham ją ...musze do niej zadzwonić, już nie wiedzaieliśmy sie do 2 lat...
          Życzę wam tych samych łez jakie mi ciekną teraz po policzkach...
          • mi64 ReWina zawsze leży po środku 15.04.06, 12:46
            Zadałeś sobie pytanie,dlaczego jesteś osamotniony?Tez winna ,
            jest matka.Może już pora zastanowić się nad sobą,gdy ma się 20
            lat powiniwneś już myśleć racjonalnie ,a nie roszczeniowo;ja chcę ,
            jaki ja biedny,ona jest be,a ja ajka.Skoro taki jesteś super,dlaczego
            uczysz sie tak sobie,dlaczego w wieku20lat zdajesz maturę,dlaczego
            nie masz kolegów(do domu nie musisz ich zapraszać),dlaczego matka
            na ciebie się denerwuje?Zadałeś sobie to pytanie?Nie ,bo siedzisz
            zbyt dużo w internecie,czytasz brednie ,które tu wypisują tacy jak
            ty,zbuntowani nastolatkowie.Sami sobie robicie wodę z mózgu.Zastanów
            się co tobie może poradzić osoba będąca w stanie psychicznym
            podobnym do twojego;wyprowadz sie,matka chora,policja ,nagranie itp.
            To nie matka ,tylko ty wymagasz intensywnej psychoterapii,więc zgloś
            się do szkolnego psychologa.A matce tylko współczuc,pewnie też coś
            jej by się przydało,ale to inna bajka.A ty zamiast siedzieć przed
            komp. weż się do nauki ,bo znowu będziesz się tu wyżalał na nauczycieli ,
            jacy to oni są be.
            • osamotniony Re: ReWina zawsze leży po środku 15.04.06, 12:57
              Czy internet jest zlem? Mowisz o racjonalnym mysleniu, mowiac tak sobie, nie
              mialem na mysli zlej perspektywy, a wrecz oceny ktore sa lepsze i gorsze, bo
              nie mozna byc zawsze orlem z humanistycznych i scislych przedmiotow,ale nie mam
              ochoty Ci sie tlumaczyc, dodac moge jeszcze, ze mature pisze w tym wieku, bo
              uczeszczam do technikum...
              Nie boje sie konstruktywnej krytki, ale ataki na moja osobe, zwlaszcza gdy moj
              problem Cie nie dotyka, sa dosc trudne, i nieco prowokacyjne...
              Budujesz teorie na niewiedzy, sugerujac ze spedzam cale dnie przeisadujac przy
              komputerze..
              Trzeba w kazdej chwili umiec poswiecic, to kim jestesmy, w imie tego, kim
              mozemy sie stac...
            • belladyna Re: Ależ gdzie tam! 15.04.06, 13:35
              Wina jest tam gdzie jest winowajca! Matkie i jej niewybrednego słownictwa nic
              nie tłumaczy. To jest psychiczne bicie, znęcanie się nad osobą...a z tego co
              ona wygaduje to wygląda nie tylko prymitywnie ale i na bardzo chora osobę.
              Oczywiście tacy nie korzystają z poradni psychiatrycznych.
              Osamotniony ucz się abyś miał furtke otwartą na przyszłość. Ten pomysł ze
              studiami prawnymi jest świetny.

              Wiele wybitnych ludzi w życiu miało problemy ze swoimi matkami np: Christian
              Andersen, A. Duma i wielu innych. Kogoś kto się tak zachowuje nic nie
              usprawiedliwia. Nie licz też że matka się zmieni....
              • mi64 Re: Wiem o tym ,że ty również 15.04.06, 18:52
                nie jesteś bez winy!Pomocy psychologicznej
                potrzebujecie obydwoje.
                Nie stawiaj siebie w tak jasnym świetle,nie znam
                w obecnych czasach młodzieńca
                tak idealnego za jakiego się podajesz.Ty sam wiesz
                ,kto jest winny.I przestań,użalać się nad sobą,weż się
                do nauki ,pracy,poszukaj przyjaciół w realu ,nie tu-wirtualnych.
                Oni mogą zaprowadzić cię w ślepą uliczkę.Odejdz wreszcie od tego komp.
                • belladyna Re: Ales ty twarda w jezyku kobieto! 15.04.06, 20:13
                  On nigdzie nie przedstwia sibie jako ideal. czy tego nie zauwazylas, w swoich
                  wypowiedziach jest jedynie ogromnie rozgoryczony na matke. Przeciez od niej
                  powinien oczekiwac, wsparcia, pomocy, bezwarunkowej milosci. To przeciez ta
                  pierwsza kobieta w jego zyciu! A matka zachowuje sie gorzej jak rozwrzeszczaly
                  bachor kilkunastoletni! Ktorego nikt dobrze nie wychowal. To tragedia
                  czlowieka, ktory widzi,ze stal sie rodzicem swojego wlasnego rodzica. Tu nie
                  chodzi o idealy, tu chodzi o respekt dla wlasnego dziecka. COKOLWIEK by nie
                  zrobil, matka nie ma prawa katowac go psychicznie, wyzywac i ublizac mu...bo
                  wtedy naduzywa swojego rodzicielstwa i przestaje byc matka, a kims zupelnie
                  obcym.....
                  • mi64 Re: Nie twarda ,a doświadczona 15.04.06, 20:38
                    i znajaca się na rzeczy,w przeciwieństwie do piszacych
                    tu nastolatków.Nie jestescie w stanie mu pomóc,poniewaz
                    wasze i jego myślenie cechuje podobienstwo.Jestescie po
                    prostu na -NIE.Nie zapominajmy,że to biedne " dziecko"
                    ma 20 lat,czyli jest dorosłe,świadome siebie i innych
                    (przynajmniej powinno).Waży pewnie 70kilka kiligramów,wzrostem
                    sięga do nieba,ćwiczy na silowni,bo to trendy,ciuchy chce mieć
                    markowe,siedzi przed kompem po nocach,a nauka mu nie w glowie.Nie
                    wierzę ,iż biernie poddaje się rzkomemu znęcaniu.Nie rozczulajcie
                    się nad nim,to jemu jest potrzebna pomoc.Zresztą nawet nie mnie
                    tu kogoś osądzać,ani radzić na odleglość,od tego są specjaliści.A
                    ten wątek nadaje się do usunięcia,aby innym nie robić wody z mózgu.
                    • kuleczka28 Re: Nie twarda ,a doświadczona 15.04.06, 22:23
                      Droga mi64. Nastolatką nie jestem, patrz mój nick. Okres buntu i robienia
                      sobie jaj mam już dawno za sobą, nie wrzucaj wszystkich, którzy chcą go jakoś
                      wesprzeć i pomóc do jednego wora ludzi w jednym wieku, dobra? Wróżką jesteś czy
                      co? Skąd wiesz, że chłopak nie przeżywa tragedii, skoro nie Tobie osądzać, to
                      po co się odzywasz w ogóle na taki post? I jeszcze w dodatku chcesz go kasować.
                      Ja mu wierzę, choć faktycznie może być inaczej, ale po co miałby kłamać? A tak
                      w ogóle to pozwól innym zinterpretować czy to jest robienie wody z mózgu czy
                      nie.
                      • mi64 Re: Nie twarda ,a doświadczona 15.04.06, 23:07
                        1-nie można komuś pomóc na odległość
                        2-istnieją pewne prawa psychologii,pozwalajace tak twierdzić
                        3-wypowiedzi ,osób świadczą o niedojrzałości emocjonalnej
                        4-oraz braku dośw. życiowego
                        5-takimi sprawami zajmują się profesjonaliści
                        Nie ma tu miejsca na"jedna baba drugiej babie"
                        On(ona)nie jest dzieckiem.
                    • belladyna Re: Raczej mało wrażliwa! 15.04.06, 23:05
                      Doświadczenia to w tym co piszesz raczej nie widać. Natomiast fakt, że lubisz
                      iść po linii dość prostej w twoich dość nieprzemyślanych sentencjach!
                      Pamietaj,że każdy człowiek jest inny i łatwo popełnić błąd, który przeciw tobie
                      może się obrócić, biorąc wszystkich pod jedną linijkę.
                      • mi64 Re: Wrażliwa,aż nad to!! n/t 15.04.06, 23:10
                        • kuleczka28 Re: Wrażliwa,aż nad to!! n/t 16.04.06, 01:12
                          O wszechmodra, wszechdoświadczona i wszechwiedząca mi64, wszyscyśmy niegodni
                          Twego komentarza, ani żadnego wątku który czytasz na forum Psychologia. Powiedz
                          tylko jedno, czy znalazłaś już tego romantycznego mężczyznę z centrum
                          Wielkopolski? Jeśli nie to szukaj go dalej na forum Romantica i nie zawracaj
                          sobie gitary postem biednego dwudziestolatka co "udaje" że ma problem :)
                          • czulaglista po co sie klocicie? 16.04.06, 17:34
                            moze on nie ma nawet z kim normlanie porozmawiać?
                            osamotniony--->jestes facetem, mozesz znalezc lepsza rpacę, nawet jelsi nadal
                            to bedzie praca fizyczna...
                            Twoja mama pewnie dawno nei pracuje, wiec nie wie co sie dzieje na rybky pracy
                            • glassempire DDD 17.04.06, 14:34
                              ten skrót oznacza, jak z pewnością większość z Was wie - Dorosłe Dziecko
                              Dysfunkcji.
                              Ale być może większośc z Was nie wie co to oznacza naprawdę.
                              Miałam tę wątpliwą przyjemnośc dowiedzieć się.
                              Odkryłam to stosunkowo niedawno, na terapii. To że jestem DDD. I że większość
                              urazów, traum pochodzi właśnie z rodziny w której się wychowałam.
                              Matka z poważnymi, nieleczonymi zaburzeniami psychicznymi - prawdopodobnie
                              postać schizofrenii, mania prześladowcza. Ojciec nieobecny w domu, często
                              wrzeszczący, bijący pięściami w stół, trzaskający drzwiami.
                              Wyobraźcie sobie że ja w swojej psychice po to aby mieć pozytywny obraz
                              rodziców - zanegowałam to co miało miejsce. Zanegowałam obwinianie mnie przez
                              matkę (byłam wtedy dzieckiem, może kilkuletnim) o "współpracę" z tymi którzy ja
                              chca wykończyć (między innymi poprzez nawiewanie zimnego powietrza do pokoju
                              albo niemożnośc zapalenia w piecu: no to dziecko znów będziemy mieli zimno,
                              powiedz im to że było ci zimno przez nich; znowu ktoś - i znaczące spojrzenie w
                              moją stronę - dmuchał mi na nogi, zobaczysz rozchoruję się, chcą mnie wykończyć
                              ale ja się nie dam, słyszycie?). Dla mojej matki nie istniało pojęcie że cos
                              się zarzuciło czy zginęło czy też zapomniała gdzie położyła - jeśli czegoś nie
                              mogła znależć to oczywiście ktoś schował złośliwie a zapomnieć to mogłam ja a
                              ona miała dobrą pamięć. Nie miała przyjaciół ani znajomych i uważała że
                              pragnienie posiadania przyjaciółki czy koleżanki to głupota, bawienie się z
                              innymi dziećmi równiez uważała za pustotę. Dawała mi przykłady z dzieci
                              sąsiadów: a popatrz jak ta Jola to a tamto a sramto. Co dawało z kolei mnmie
                              samej do zrozumienia że próżny trud równac się z nimi. Wciąż była
                              niezadowolona, wszystko mogło być zrobione lepiej. Nie miałam prawa płakać ani
                              narzekać bo albo byłam beksa lala albo nie miałam powodu bo co ja mogłam
                              wiedzieć skoro wojny nie przeżyłam. Co takie dziecko miało za powód do płaczu?
                              Pieniędzy nigdy nie dostawałam bo pieniądze demoralizują dziecko.
                              Prezenty dostawałam zwykle takie jak rodzice chcieli dać bo oni wiedzieli
                              lepiej czego mi potrzeba. I jeszcze musiałam na nie zasłuzyć bo w każdej chwili
                              mogli mi je zabrać jak uznali że mi sie nie należą i oddać biednym dzieciom
                              które będą za to wdzięczne do końca swoich dni. "Jak się tak będziesz
                              zachowywać to mamusia/tatuś ci umrze" - dośc często to słyszałam jako dziecko.
                              Matka lubiła robic sąsiadom awantury o nic - a mnie było głupio. Zaczęłam się
                              sama izolować jakby tej przymusowej izolacji nie było mi dosyć.
                              W szkole też miałam nielekko mimo że się bardzo dobrze uczyłam. Rodzice
                              stwierdzili że jestem przewrażliwiona i że nie powinnam sie jako mądra
                              dziewczynka przejmować docinkami rówieśników. Nigdy nie stanęli w mojej
                              obronie. Bagatelizowali problemy które miałam.
                              Nie miałam mimo wystarczających warunków własnego pokoju. Do zamążpójścia w
                              wieku 21 lat spałam w jednym pokoju z rodzicami, mieliśmy dodatkowy pokój ale
                              służył za tzw gościnny i mogłam zapomnieć o tym że kiedyś będzie mój. Oddawałam
                              również całą wypłate matce a ona udzielała mi i cenzurowała zasadnośc moich
                              wydatków. Np powiedziałam że potrzebuję na buty - a ona na to: nie trzeba ci
                              butów tamte masz jeszcze dobre. Kiedyś kupiłam coś bez pytania to dopiero była
                              awantura. Miałam wtedy 20 lat. Kontrola matki przeniosła się na moje dorosłe
                              zycie kiedy potrafiła przyjśc do pracy do mnie i przynosić mi śniadania - byłam
                              już mężatką. Potem kontrolowała za pomoca moich dzieci. Dopóki nie wyjechałam
                              za granicę na stałe byłam ciągłym obiektem jej emocjonalnego szantażu,
                              obwiniania i humorów. Nie umiała się ode mnie uwolnić. Jak ja wogóle mogłam
                              wyjechać i zostawić ja samą?
                              Nie miałam rodzeństwa i wychowywałam się samotnie. Możecie sobie wyobrazić
                              jakie to trudne dla dziecka które potrzebuje rówieśników do normalnego rozwoju.
                              Po wielu latach dowiedziałam się że byłam dzieckiem adoptowanym porzuconym
                              przez biologiczną matkę w szpitalu zaraz po porodzie.
                              Teraz jestem w trakcie bardzo bolesnej terapii. Tłumaczę sama kilka ksiązek na
                              język polski - tematem jest uzdrowienie wewnętrznego dziecka bo właśnie te
                              pozycje bardzo mnie samej pomogły i chcę je spopularyzować żeby i inni
                              skorzystali z tych jakże wartościowych pozycji.
                              Dla znających język angielski podam ich tytuły:
                              John Bradshaw - "Homecoming - reclaiming and championing your inner child"
                              Stephen Wolinsky - "The dark side of inner child" (tę ostatnią mogę wysłac w
                              formie ebooku w jez. angielskim)

                              Jako matka sama czułam się zagubiona i niepewna. Dodać należy do tego
                              nieumiejętność wchodzenia w związki z odpowiednimi mężczyznami a co za tym
                              idzie - nieudane, niesatysfakcjonujące związki i bezradność z tego stanu rzeczy
                              wynikająca. Natomiast jedno co mi się udało to stworzenie dzieciom atmosfery
                              zaufania, że mogły do mnie przyjśc z każdym problemem i nigdy nie uznałam go za
                              błahy. Popełniłam całą masę błedów wychowawczych, omal nie wpadłam w alkoholizm
                              i nie stoczyłam się po równi pochyłej kiedy potrzebowałam jak nigdy dotąd
                              wsparcia i pomocy a otrzymywałam sarkazm, krytykę i obwinianie. Ja wtedy
                              wołałam o pomoc. Znikąd nie nadeszła a ja jakoś podniosłam się sama, wbrew
                              wszystkiemu. Bo najłatwiej jest oceniać innych a przez to choc na chwilę poczuc
                              się lepiej. Trudniej podać pomocną dłoń.
                              • mi64 Re:TErapia 17.04.06, 16:07
                                Nic nowego nie odkrylaś "dziecinko"wszystko udowodnili
                                znani psychologowie.
                                Twój post potwierdza tylko moje wcześniejsze stwierdzenia:
                                pomoc jest potrzebna,ale nie poprzez forum,tylko w bezposrednim
                                kontakcie z fachowcem.Udzielane na tym forum odpowiedzi nie
                                mają charakteru rad,a jedynie zagrzewaja do walki;w tym
                                konkretnym przypadku z matką.Czy to jest pomocna dłoń?Napewno nie!
                                Jeśli chodzi o literaturę, nie potrzeba jej szukać
                                posród wydań obcojęzycznych.Istnieje wiele fachowych książek
                                wyd.w j.polskim,ale niestety treść tego typu literatury może
                                być błędnie interpretowana przez osoby zainteresowane nimi amatorsko,
                                a tym bardziej mające problemy emocjonalne lub na pograniczu.

                                Moja rada na odleglość-wizyta u psychologa-.Już on będzie wiedział co dalej.
                                • glassempire Nie jestem terapeutą, jestem touroperatorem ;) :P 17.04.06, 16:25
                                  Nie twierdziłam i nie twierdzę że cokolwiek odkrywam.
                                  Twój post jest zwyczajnie agresywny i próbujący zdeprecjonować mój post.
                                  Czepiasz się szczegółów nie znając ich. Mieszkam na stałe za granicą i nie mam
                                  dostępu do polskich wydań. A jeżeli już to w znikomym procencie. Nie mam na
                                  tyle czasu żeby grzebać po internecie w poszukiwaniu polskich wydań poradników -
                                  wybieram więc te co pod ręką i dostępne.
                                  Mnie pomogło forum BPD. POMOGŁO REALNIE. To że mogłam się tam wygadać, znależć
                                  wartościowanie moich problemów, w większości są to osoby same cierpiące na ową
                                  dolegliwość - i dzięki nim zrozumiałam ją lepiej.
                                  Także pomogła mi obecnośc tam w pracy nad sobą.
                                  Nie jestem alfą i omegą. Piszę według własnych doświadczeń. Nie twierdzę
                                  równiez że one sa uniwersalne ale podaje do przemysleń.
                                  Twoje wypowiedzi natomiast trąca protekcjonalizmem. "Dziecinko" - to brzmi
                                  śmiesznie biorąc pod uwagę mój wiek. Mam 46 lat.
                                  Nie radzę nic i nikomu. Tylko się dzielę przemyśleniami i wnioskami.
                                  Oczywiście że psycholog, psychiatra to najlepsze wyjście ale zanim
                                  powiesz "tak" - pogadaj z tymi którzy tam byli. Którzy sami maja problemy.
                                  Napisałam wyraźnie i tego się nie wypieram że mam problemy z samą soba, ze
                                  czuję że coś jest ze mną nie tak - dlatego podjęłam terapię. Dla samej siebie.
                                  Nie mówię tez że wpierdzieliłam wszystkie rozumy a już tym bardziej tego nie
                                  udaję.
                                  Zagrzewanie do walki? No, to już nadinterpretacja.
                                  Pomocna dłoń? Nie tyle może co solidaryzowanie i pokazanie że inni też przeszli
                                  przez niewesołe dzieciństwo i jakoś przezyli, że trzeba pracować nad sobą, że
                                  często rodzice to ludzie chorzy, zaburzeni, nieszczęśliwi i to zaburzenie przez
                                  nich przemawia.
                                  I wiesz co - to chcę pokazać. To że trzeba wybaczać, inaczej nigdy nie
                                  osiągniemy równowagi psychicznej. A wybaczac trzeba się uczyć.
                                  Ten chłopak kiedyś będzie miał problemy i dopóki nie wybaczy swojej matce - nie
                                  uwolni się od upiorów przeszłości. Jego matka jest zaburzona i to bardzo
                                  poważnie. A on pewnie czuje się bezsilny i bezradny. Z jednej strony miłośc do
                                  matki jako najbliższej nam osoby - a z drugiej strony katalizowana jej
                                  zachowaniem nienawiść.
                                • belladyna Re:Wiesz co kobieto, skoro już afiszujesz się 17.04.06, 18:45
                                  swoimi dygresjami, to poszukaj sobie forum dla psychologów i zostaw ludzi,
                                  którzy tutaj chcą ze sobą porozmawiać i wyrazić swoje uwagi w spokoju. Obejdzie
                                  się bez twoich samodurnych komentarzy!
                              • mmax20 Re: DDD 17.04.06, 16:08

                                to się ciągnie

                                a na poprawę są choroby, problem z tym, że wtedy goni się do lekarza i łyka
                                piguly zamiast poleżeć w łóżku i pomyśleć

                                hm, i niejedno wyjście by się znalazło
                                • glassempire Re: DDD 17.04.06, 16:34
                                  Wiem, wiem.
                                  Dopóki nie zaczęłam się zastanawiać dlaczego jestwem w związku z osobą BPD. Na
                                  ile spowodowały to moje predyspozycje o których nie wiedziałam.
                                  Bo normalny, zrównoważony człowiek to by spier... gdzie pieprz rośnie.
                                  I nasunęło mi się pytanie: w takim razie co jest ze mną nie tak? I dlaczego? I
                                  jak z tym walczyć? Jak zmienić to co jest nie tak?
                                  Czyli objawił się cały łańcuch przyczynowo - skutkowy.
                                  Pracuję nad tym prawie trzy lata. Efekty są pozytywne. Jeśli jeszcze w czyms
                                  sobie nie pomogłam to przynajmniej wiem gdzie leży problem i co nie gra.
                                  Sukcesem była totalna szczerość wobec samej siebie. Powiedziałam sobie - dość
                                  oszukiwania, dośc udawania. To boli. Nasze ego boli. Ale warto.
                                  Zaczęłam analizować swoje emocje wobec konkretnych sytuacji. Dlaczego tak
                                  czuję, tak reaguję i czy jest to adekwatne. Jeżeli nie to dlaczego? Z czym mi
                                  się to kojarzy? Dlaczego np lęk a nie agresja?
                                  I powiem jedno - to jest ku..wsko ciężka praca. I bolesna. Ale chce odzyskac
                                  prawdziwą siebie.

                                  • mmax20 Re: DDD 17.04.06, 18:24

                                    a teraz zapomnij że umiesz pływać

                                    i puść się wpław
                              • belladyna Re: Ciekawy post! 17.04.06, 18:52
                                Ty zycie znasz jak mało kto.
                                Ciekawe to z ksiązkami czy jest wydawca w kraju czy wydajesz je sam? Zresztą
                                nawet gdyby na początku nie było wydawcy, bo w Polsce są trudne warunki dla
                                wydawnicow,to warto zaryzkowac i wydać swoje własne ksiązki, w Twoim wypadku
                                tłumaczenia...:)))
                                • glassempire Re: Ciekawy post! 17.04.06, 19:27
                                  Nie wydaję tylko puszczam w obieg jako ebooki.
                                  Może pomyślę nad bardziej komercyjnym podejściem do tematu ale na razie nie
                                  przymieram głodem i nie chce mi się użerać z wydawcami.
                                  • osamotniony Re: Ciekawy post! 18.04.06, 00:20
                                    Tu znow ja, widze ze sporo osob zaangazowalo sie w moj watek, dziekueje...
                                    Zdaje sobie sprawe z tego, ze wiele z Was zna te uczucia, to takie
                                    roztargnienie, spowolnienie gdy wszstkie mysli tak gleboko i szyko naplywają do
                                    glowy a tam spokojnie przemiszczają się, dajac o sobie dosc czesto znac...
                                    Wasze watki pozwolily mi zrozumiec istote problemu, chociaz pewnie nie do
                                    konca, bo wiele spraw dla mnie jest nadal nie zrozumialych... Bardzo
                                    zagmatwanych, spraw ktore teraz nawet nie umiem nazwac po imieniu. Bo jak tutaj
                                    nazywac rzeczy, gdy gdzies w swiadomosci gleboko siedzi mysl ze sie jest
                                    dzieckiem niechcianym, a czasem spojrzenie matki to jak wyrycie wroga na
                                    policzku mym blizny..
                                    Dzis minal kolejny dzien, dzis bylo spokojnie, usmiechy i nie sztuczne,ale im
                                    starszy jestem tym wiekszy dystans mam do tego...Piszac do tego mam na mysli
                                    realacje moje z matką, a i bez niej swiat moj jakis taki niepoukładany...
                                    Ktos w swoim poscie napisal, ze nie mam nawet z kim pogadac. I dopiero teraz
                                    sobie uswiadomilem, ze chociaz mam wielu zajomych, paru bardzo dobrych, to
                                    jakos nie ma osoby z ktora moglbym w cztery oczy pogadac o tym co mnie boli,o
                                    tym co mnie meczy, nie ma kogos komu moglbym sie wyzalic, dopiero teraz czuje
                                    jak to rosie we mnie, pulsuje i czasami wyplywa na zewnatrz, czasami w postaci
                                    zimnych lez na policzku, a czasami wybuchami agresji..
                                    Czasami przechodza przez moja glowe zimne mysli, zimne, az tak zimne, bo mysle
                                    o smierci, jedna noga to ciekawosc, a druga to nic nie widziec, nic nie
                                    wiedziec.. Lecz gdzie isc, gdy nie chce sie patrzyc za siebie, nie chce sie
                                    wracac...
                                    • mmax20 wybaczenie 18.04.06, 08:46
                                      to takie bardzo pokrętne uczucie, warunkowane m.in. przez ocenę wybaczanego, z
                                      czego mogą wyjść różne

                                      może lepiej jednak oswoić się z myślami, że tak było i jest, i że się też nie
                                      jest lepszym i nie wiadomo po co na tym świecie, a pocieszyć się można np. tym
                                      że i tak ma się nie najgorzej bo można się sprecyzować i problemy nazwać w
                                      przeciwieństwie np. do matki, która się w nich miota jak ryba w sieci?


                                    • koala_jazz Re: Ciekawy post! 18.04.06, 19:42
                                      Facet, przestan pieprzyc, dostales porade? dostales! idz do psychologa a nie
                                      nudzisz i nudzisz - bawisz sie w opisy poetyckie i balamucisz ludzi, ktorzy sie
                                      daja nabierac na twoje "kwieciste" wywody. Nie twierdze ze nie masz problemu -
                                      ale jesli go masz to forum za ciebie go nie rozwiaze, a jak nie masz zamiaru go
                                      rozwiazac, to przestan zawracac gitare. Teraz wyskakujesz jeszcze ze smiercia -
                                      moze ty na jakis syndrom braku zainteresowania swoja osoba cierpisz co? Bo na
                                      to ewidentnie wyglada.

                              • miang Re: DDD 18.04.06, 09:56
                                > Stephen Wolinsky - "The dark side of inner child" (tę ostatnią mogę wysłac w
                                > formie ebooku w jez. angielskim)
                                >

                                możesz mi przesłać na maila gazetowego? Z góry dzięki
                                • glassempire Re: DDD 18.04.06, 17:01
                                  miang napisała:

                                  > > Stephen Wolinsky - "The dark side of inner child" (tę ostatnią mogę wysła
                                  > c w
                                  > > formie ebooku w jez. angielskim)
                                  > >
                                  >
                                  > możesz mi przesłać na maila gazetowego? Z góry dzięki

                                  Nie jestem na swoim komputerze i wydawało mi się że latwiej pójdzie wysyłka,
                                  tutaj mają pouszkadzane programy - ale coś wymyślę.
                                  Najwyżej wyślę z nie swojego adresu (ale zaznaczę co to jest żebyś sie nie
                                  obawiała jakichś "brzydów")
                                  Pozdrawiam

    • nattaszaa Re: gdy matka zneca sie psychicznie nie chce sie 18.04.06, 00:23
      Kat psychiczny sie tak nie wyraża
Inne wątki na temat:
Pełna wersja