natura nie znosi próżni

13.12.02, 23:08
Pytanie do porzuconych kobiet:
czy jesteście teraz nagabywane (adorowane?) przez mezczyzn do tej pory
wyłącznie z wami zaprzyjaźnionych(np.meżowie waszych przyjaciółek). Od
niedawna jestem znów wolna, i zauważyłam dziwną prawidłowość: faceci, których
do tej pory traktowałam naprawdę jako dobrch przyjaciół, teraz nagle
zaczynają mnie traktować jako "świeży łup", a naprawdę nie staram się ich
zachęcać. Może jest cos takiego w męskiej naturze , co nakazuje im
wykorzystać "wolną samicę". Czuję się głupio, nie chcę tracić przyjaciół,
adoracja jest przyjemna - nie przeczę, ale ja potrzebuję teraz wsparcia a nie
zaciągania do łóżka. Głupia sytuacja. Co Wy na to?
    • lustrzanka Re: natura nie znosi próżni 15.12.02, 13:10
      Może jednak jest coś takiego w Twoim zachowaniu, co powoduje, że przyjaciele
      zaczynają na Ciebie patrzeć inaczej.
      Proponuję "przyjrzeć się sobie".

      Pozdr,
      L.
    • kkk30 Re: natura nie znosi próżni 16.12.02, 12:47

      Coś w tym jest. Jestem w podobnej sytuacji i mam podobne obserwacje w stosunku
      do moich przyjaciółek i koleżanek. Nie są one oczywiście takie bezpośrednie,
      jak faceci w stosunku do Ciebie, ale coś tam "wisi w powietrzu".

      Pozdrawiam,
      K.
    • wannia Re: natura nie znosi próżni 16.12.02, 18:30
      Mam niemal identyczne odczucia, choć to nie ja zostałam porzucona, a sama
      zdecydowałam o rozstaniu. Rzeczywiście bywa to upierdliwe, ale da się z tym
      żyć. Zbytnio nie narzekam, bo zawsze jest ktoś, kto chce mnie zabrać do kina
      czy do knajpy ;-) Jasne postawienie granic i subtelne wyjaśnienie
      zainteresowanemu, że masz dość facetów na jakiś czas, sprzyja szybkiemu
      wyjaśnianiu sytuacji, czego i Tobie życzę.
    • Gość: Imagine Re: natura nie znosi próżni IP: *.unl.edu 16.12.02, 18:37
      basbat napisała:

      > Pytanie do porzuconych kobiet:
      > czy jesteście teraz nagabywane (adorowane?) przez mezczyzn do tej pory
      > wyłącznie z wami zaprzyjaźnionych(np.meżowie waszych przyjaciółek). Od
      > niedawna jestem znów wolna, i zauważyłam dziwną prawidłowość: faceci, których
      > do tej pory traktowałam naprawdę jako dobrch przyjaciół, teraz nagle
      > zaczynają mnie traktować jako "świeży łup", a naprawdę nie staram się ich
      > zachęcać. Może jest cos takiego w męskiej naturze , co nakazuje im
      > wykorzystać "wolną samicę". Czuję się głupio, nie chcę tracić przyjaciół,
      > adoracja jest przyjemna - nie przeczę, ale ja potrzebuję teraz wsparcia a nie
      > zaciągania do łóżka. Głupia sytuacja. Co Wy na to?

      Hej, witaj. Chce Cie skorygowac i rzec, ze 99,999999999 procent tego co nas
      otacza to proznia, przynajmniej rozumiana jako brak solidnego obiektu.
      Jak to ma sie do naszej, ziemskiej rzeczywistosci ? Ano robimy wszystko by
      zapelnic cos sie da, czym sie da i jak sie da. Stad nasze problemy
      jakiejkolwiek tylko natury sobie wymarzysz. A juz w glowach nazbieralo sie tyle
      smiecia, ze nawet na czyszczenie za pozno.
      Masz racje z tymi samcami.
      Pozdr, Imagine.
Pełna wersja