no bo faceta trzeba pilnować...

IP: *.csk.pl 15.12.02, 15:47
... a juz zwłaszcza takiego co się zdeklarował, że kocha...
Bo taka deklaracja zobowiązuje! Facet stał sie "moj". "Moim" stało sie także
jego mieszkanie, samochód, konto, jego czas wolny, jego znajomi, jego
upodobania...
Hmmm, im dalej w to wyliczanie, tym gorzej...

W głowie mi się nie mieści jak facet na jego stanowisku może jeżdzić
kanarkowym garbusem??!!! Koleżanki się ze mnie smieją, ale jego oczywiście
nie obchodzi co ja czuję. No nie, oczywiście, że może sobie lubic stare
samochody, ale kurde, bez przesady, przeciez to idiotyczne...

Znajomi. Chciałam sobie poczytać jego maile, żeby wiedzieć kim oni są, siadam
do jego komputera i co widzę? Ma ohasłowana pocztę. Nie wiem co o tym myśleć.
Co on przede mną ukrywa??? Przecież mamy się pobrac na wiosnę. Jak on to
sobie wyobraża? Że bedzie sobie mailował nie wiadomo z kim za moimi plecami?

Cholera! I jeszcze te ściany! Dobrze wiedział, że nie cierpie bordowego!
Mowiłam mu to jakies 432 razy! Wpadłam do niego wczoraj i co widzę? Cała
kawalerka na bordowo. Koszmar! A mowiłam mu, że jak będzie malował, to niech
pomaluje na taki ciepły brzoskwiniowy kolor. Widziałam w jakimś katalogu,
wyglądało super! Ale nie! Koniecznie się uparł, zeby mi zrobic na złość.

Tych idiotycznych niebieskich skarpetek tez jeszcze nie wywalił... Kurde,
tego zielonego krawata z podobizna Lenina też nie!

I znowu głaskał Marcepana!!!!!! Na moich oczach!!!!!!! Jak on moze glaskac
kota swojej ex w mojej obecności?!!!! To aż nadto, że sie nim zaopiekował jak
ta jego ex wyjechała za granicę. Bo teraz powinien go wywalic wraz z krawatem
i skarpetkami!!!! Przecież im dłużej trzyma tego kota tym bardziej ona mu
zapada w podświadomość! Dlaczego on tego nie chce zrozumieć????

Dlaczego on mi to wszystko robi? Dlaczego nie liczy sie z moim zdaniem?
Co jam mam zrobić, żeby zrozumiał, jak bardzo mnie rani swoim postepowaniem?
Tak bardzo go kocham!


    • nom73 Re: no bo faceta trzeba pilnować... 15.12.02, 16:08
      Gość portalu: ida napisał(a):
      > Tak bardzo go kocham!

      No to ja mu współczuję tak bardzo "kochającej" kobiety. :-)
    • krasnoludek1 Re: no bo faceta trzeba pilnować... 15.12.02, 16:11
      Idiotyczny list od człowieka, który nie ma problemów, tylko pozazdrościć!

      Podpuszczaj jeszcze ludzi na forum mężczyzna -zobaczymy co ci odpowiedzą
    • Gość: Aga Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 15.12.02, 16:11
      Wydaje mi się, że to Ty chcesz nim kierować!!! Mocno zastanów się najpierw nad
      sobą i swoim postępowaniem.
      • krasnoludek1 przeciez ktos sobie robi jaja.... 15.12.02, 16:14
        ...przeciez to nie jest na serio! Nie wierze by ktos mogl byc tak ograniczony i
        nie umial akaceptowac drugiego czlowieka!
    • Gość: JOO Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 15.12.02, 16:15
      Czy Ty czasem nie robisz sobie z nas jaj? Nas - FORUMOWICZÓW!!!! Koleżanki się
      z Ciebie śmieją, bo On lubi starego grata? Chyba po tym zdaniu widać co jest
      dla Ciebie najważniejsze!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Malwina Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 16:42
        i pokazujesz nam lustereczko ? ;-)))))
        no dobra, ale czy Ci ktorych dotyczy zrozumieli ?
    • Gość: A28 Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.proxy.aol.com 15.12.02, 16:49
      Jasne Ido! Skoro mozna chciec zrobic awanture o zdjecia ex na scianie, to
      dlczego nie o zoltego garbusa? A ten kot ex, to juz szczyt szczytow. Jak on
      moze go glaskac? Ukatrupic bydle!! Tzn kota, mysle.I wogole, po
      pierwszym "kocham cie" kazdy facet obowiazkowo powinien byc poddany praniu
      mozgu, jego pokoj totalnej renowacji i garderoba zupelnie odnowiona. No, bo
      trudno wymagac, zeby kazdy czekal do smierci tylko na nas. Tyle juz rozumiemy.
      I skoro przedtem sie odwazyl kogos innego kochac a terez jestem ja, to wio z
      takim do pralni mozgu, chemicznego czyszenia, generalnej spowiedzi i wogole.
      Jego hard-dysk powinien byc obowiazkowo na nowo sformatowany i od tego momentu
      wszystkie maile pospisujemy: MY. Aha! Komorka! Tylko wspolna!! zapomnialam o
      czyms? A jak po 40-tce zechce sie ( nie daj Boze!) usamodzielnic psychicznie,
      czy fizycznie, nazwiemy to malpim rozumem, jego idiota i w najlepszym przypadku
      odetniemy internet. No bo co???? Mowil kocham, czy nie?? A "kocham" to jest
      zaszyfrowana zgoda na bycie niewolnikiem, wyrzeczenie sie siebie i swojej
      prywatnosci: zgoda na myslenie tylko tak, jak my pozwolimy. Wszyscy o tym
      wiedza!!! Pardon, wszystkie!!!
    • Gość: ida Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.csk.pl 15.12.02, 16:54
      Szczególnie dla tych co sie tak oburzają i mówią o akceptacji drugiego
      człowieka.
      To była taka mała "refleksja" po przeczytaniu setek wątków jakie przeczytałam w
      ciagu ponad roku obecności na forum. Nie potrafiłam wyrazic tego tak "prosto z
      mostu" więc uznałam, że może spróbuję zrobic to w formie
      takiej "przejaskrawionej" ironii, ale chyba to też mi nie wyszło...:-(
      W sumie nawet nie zamierzam sie usprawiedliwiać, pisarka ze mnie żadna.

      No wiec chyba jednak zrobie to "prosto z mostu"- Dlaczego tyle ludzi
      napotykając w innych ludzich coś co im sie osobiście nie podoba, natychmiast
      stara się wymusic na nich zmianę na "własną modłę"? A w momencie kiedy im to
      nie bardzo wychodzi, bo tak druga osoba się opiera, zaraz wyciąga argument,
      że "on/ona ma gdzieś to co ja myślę, co czuję, nie chce zrozumieć , że to i to
      mnie denerwuje, on/ona jest niedojrzały/niedojrzała, dlaczego on/ona taki/taka
      jest..."

      Przecież to jest takie proste. Napotykasz w tym kimś coś czego nie jesteś w
      stanie zaakceptować, wiesz to na pewno, bo znasz siebie nie od dzisiaj, nie
      zmienisz s sie na tyle, żeby udalo ci się to zaakceptować, to.... dlaczego
      wymagasz tego od niego/od niej? I piszesz rozpaczliwe posty na forum, bo ktoś
      jest cholera uparty, i nie chce się zmienić?

      Zamiast iść dalej?
      • Gość: A28 Re: Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.proxy.aol.com 15.12.02, 17:13
        Zrozumialam twoj zart i tak samo ci odpowiedzialam. A teraz powaznie: sama sie
        juz nad tym wielkokrotnie zastanawialam. I wiesz, mysle, ze takie zachowanie;
        ta chcec przenicowania tego drugiego, zamiast isc dalej, jest wynikiem
        kompleksow, slabej wartosci wlasnej, niewiary w siebie i checi posiadania. A
        przede wszystkim z przedmiotowego traktowania czlowieka. "On jest MOJ". Moj i
        ma robic co ja chce. Zrozumiec, ze nikt nie jest niczyja wlasnoscia, ze jest
        przedewszystkim swoj wlasny nalezy do najwyzszych madrosci zyciowych.Ale takze
        i odwrotnie: ja nie jestem niczyja, tylko swoja wlasna. Zyc i dac zyc innym.
        Akceptowac drugiego takim, jakim jest i byc akceptowanym, takim, jakim sie
        jest. Nie wyrzekac sie siebie, nie poswiecac. I nie przywlaszczac sobie
        drugiego. Tak Ido, to jest ogromna madrosc, tak potrafic zyc. Ale to trzeba
        miec w sobie.Tego sie mozna nauczyc. Ale u podstaw lezy przede wszystkim
        akceptacja siebie samego. Ja siebie akceptuje takim, jakim jestem, inni mnie
        takim akceptuja i ja akceptuje innych. Akceptuje zoltego garbusa i skarpetki w
        myszke micky. Ale najczesciej jest tak, ze przyjmuje sie tego garbusa i
        skarpetki z ta mysla, ze i tak to sie wywali przy pomocy awantury, histerii i
        presji psychicznej. Isc dalej, bo nam to nie odpowiada? A jak nie trafi mi sie
        nikt inny? zostane stara panna, samotna?? Nigdy w zyciu!!! Niech by pil, niech
        by bil, ale byl!! Prawda Ido?
        • Gość: ida Re: Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.csk.pl 15.12.02, 17:58
          Prawda :-)))
          Mozna się tego nauczyć, ale w początkowej fazie "nauki" wylanie sporej ilości
          łez w poduszkę wydaje mi się nieuniknione. Ale przynajmniej nie są to łzy
          wylane na darmo. W przeciwnieństwie do tych wylanych pod wpływem frustracji,
          ze ktoś/cos nie chce sie zmienić tak jak bysmy sobie tego życzyli...

          Ktos wyżej napisał, że ten mój post to jest "idiotyczny list od człowieka,
          który nie ma problemów" (czy jakos tak). I ma świętą racje. Ja faktycznie nie
          mam problemów. Nie jestem w stanie zaakceptować jego garbusa, niebieskich
          skarpetek i kota jego ex w jego mieszkaniu, to może to najzwyczajniej w swiecie
          nie jest facet dla mnie? I tyle. Za jakis czas trafiam na faceta bez garbusa,
          bez niebieskich skarpetek i bez kota jego ex w mieszkaniu. Proste.



          • neutralny_nick Re: Dwa słowa wyjaśnienia... 15.12.02, 18:50
            każdy ma prawo do błędów i do wątpliwości i jesli ma ochote sie wyplakac na tym forum to mu przeciez nie zabronisz
          • Gość: Wenus Re: Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.12.02, 19:43
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > Ja faktycznie nie mam problemów. Nie jestem w stanie zaakceptować jego
            garbusa, niebieskich skarpetek i kota jego ex w jego mieszkaniu, to może to
            najzwyczajniej w swiecie nie jest facet dla mnie? I tyle. Za jakis czas trafiam
            na faceta bez garbusa, bez niebieskich skarpetek i bez kota jego ex w
            mieszkaniu. Proste.

            ____________

            Zgadza sie, to takie oczywiste - a czy spojrzalas gdzies dalej poza czubek
            wlasnego nosa? To tylko pozornie WYDAJE się proste, w gruncie rzeczy prostym
            wcale nie jest! Zycie jest czesto o wiele bardziej skomplikowane niz ci sie
            wydaje, często jesteśmy bowiem "zaplątani" w 1000-ce wzajemnych zależności
            i choć najlepiej byłoby przeciąć wszystko "raz a dobrze", nie zawsze jest to
            możliwe. Przynajmniej nie od razu. Tylko chyba automat pozbawiony uczuć jest
            w stanie zrobić to tak jak piszesz. Większość ludzi sie tu wypowiadajacych
            jest emocjonalna i wrażliwa, co niejednokrotnie utrudnia dodatkowo takie
            "trzeźwe" spojrzenie na sprawe, jakie ty posiadasz. Sprobuj byc tolerancyjna
            i spojrzec na problemy ludzi ich oczami, sprobuj zrozumiec ich uczucia ..... a
            potem pisz o tolerancji.....
            • Gość: ida Re: Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.csk.pl 15.12.02, 20:06
              Gość portalu: Wenus napisał(a):

              > Zgadza sie, to takie oczywiste - a czy spojrzalas gdzies dalej poza czubek
              > wlasnego nosa? To tylko pozornie WYDAJE się proste, w gruncie rzeczy prostym
              > wcale nie jest! Zycie jest czesto o wiele bardziej skomplikowane niz ci sie
              > wydaje, często jesteśmy bowiem "zaplątani" w 1000-ce wzajemnych zależności
              > i choć najlepiej byłoby przeciąć wszystko "raz a dobrze", nie zawsze jest to
              > możliwe. Przynajmniej nie od razu. Tylko chyba automat pozbawiony uczuć jest
              > w stanie zrobić to tak jak piszesz. Większość ludzi sie tu wypowiadajacych
              > jest emocjonalna i wrażliwa, co niejednokrotnie utrudnia dodatkowo takie
              > "trzeźwe" spojrzenie na sprawe, jakie ty posiadasz. Sprobuj byc tolerancyjna
              > i spojrzec na problemy ludzi ich oczami, sprobuj zrozumiec ich uczucia .....
              a
              > potem pisz o tolerancji.....

              Tjaaa... Wracamy do sedna sprawy... To nie jest proste. Życie jest bardzo
              skomplikowane, jesteśmy zaplatani w tysiące zależności, jesteśmy emocjonalni i
              wrażliwi...- czyli jeszcze kilka powodów, dla których to inni muszą sie
              zmienić... My jesteśmy biedne sierotki...

              Ja wcale nie pisałam o tolerancji... Jesli już to raczej o nietolerancji.

              • Gość: Wenus Re: Dwa słowa wyjaśnienia... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.12.02, 22:22
                Gość portalu: ida napisał(a):

                > Tjaaa... Wracamy do sedna sprawy... To nie jest proste. Życie jest bardzo
                > skomplikowane, jesteśmy zaplatani w tysiące zależności, jesteśmy emocjonalni
                i wrażliwi...- czyli jeszcze kilka powodów, dla których to inni muszą sie
                > zmienić... My jesteśmy biedne sierotki...
                >
                > Ja wcale nie pisałam o tolerancji... Jesli już to raczej o nietolerancji.

                Pisalas o nietolerancji ale sama jestes nietolerancyjna. W dodatku lubisz
                przesadzac i przejaskrawiac sytuacje. Nikt nie mowi o biednych sierotkach.
                Nikt nie mowi o zmienianiu sie dla kogos - ale niestety - zwiazek wymaga
                pewnych ustepstw wzajemnych - jesli nie masz tego w charakterze, musisz
                sie tego nauczyc, czyli ZMIENCI SIEBIE - w przeciwnym wypadku w zadnym
                zwiazku nie wytrwasz, jak tez z Toba nikt nie wytrzyma......ale co ja sie
                tu produkuje, to nie moja lekcja do odrobienia......

                pozdrawiam
    • neutralny_nick Re: no bo faceta trzeba pilnować... 15.12.02, 17:07
      jesteś śmieszna. Jestesś standardowy przypadkiem kobiety która skacze do oczu innym kobietom bo to
      one sa wszystkiego winne i zachowuje sie infantylnie. Ja byłam tolarancyjna i jakoś tak sie stało, że nie
      przekona mnie nikt iz sa sprawy które zwiastuja pewne chore zapedy takie jak np. hasłowanie poczy( u
      mojego męża związane to było zawsze z romansem intenetowym albo z robieniem kolejnych długów).
      Każdy ma prawo postrzegac życie na swój sposób ty zawsze wyżywasz swoje frustracje na kobietach z
      problemami. Dziewczyna która nie chce widziec swojego chlopaka wpatrzonego w zdjecie bylej to w-g
      jest głupia(przyszła tu żeby powiedziec że ją to rani), dziewczyna której zginął chłopak jest w-g ciebie
      niepoważna że tak reaguje itd. Powiem jedno: Ido nie lubie cię i ciesze sie że poza tobą są na forum takie
      fajne i ciepłe osoby jak Inka , Kasia 28, zmiana i kilka innych bo inaczej to forum sprowadziłoby sie do
      szkalowania innych.
      Oczywiscie nie musisz sie z kims zgadzać, ale musisz zrozumieć że jak ktoś tu pisze tzn że ma potrzebe
      aby go ktos spokojnie "wysłuchał". Może nawet nie potrzebuje rad ale chce coś z siebiue wyrzucić. Ten
      twój post utwierdził mnie w przekonaniu, że ty nie szanusz drugiego człowieka i jego problemów. I do tego
      jestes lekarzem ufff, zgroza...
      • Gość: neutralny_nick2 Do neutralny_nick IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 15.12.02, 17:13
        zgadzam się z Tobą.
    • yukka Re: no bo faceta trzeba pilnować... 15.12.02, 17:15

      Najbardziej podobal mi sie fragment o glaskaniu Marcepana. Fakt, jak facet
      glaszcze Marcepana przy dziewczynie, to chyba rzeczywiscie jej nie kocha...

      Pozdrawiam serdecznie,
      Yukka Hakkinen

      P.S. Przychylam sie do zdania Malwiny, ze to zwierciadlo...
    • Gość: Wenus Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.12.02, 18:38
      Związek dwojga ludzi to wieczny kompromis i czasem rodzi się on długo i kosztem
      osobowości obydwu stron (a nie tylko jednej ze stron)- to tak na marginesie
      kwestii "zaborczosci" w twoim watku. Absolutnie nie jestem zwolennikiem
      manipulacji i kontrolowania. Zwalnianie jednak jednej ze stron z
      odpowiedzialnosci za zwiazek (ty zdaje sie zwalniasz tutaj mezczyzn), prowadzi
      do związków toksycznych, ktore nie maja przyszlosci, a jesli mimo to trwaja,
      prowadza do rozgoryczenia, smutku i braku spelnienia - czy tego jestes
      zwolenniczka? W takim razie powodzenia!

      Dodam wyraźnie, ze moja wypowiedz dotyczy uczuc w zwiazku, do czego staralas
      sie nawiazac podajac niestety wyjatkowo "nietrafione przyklady". Gustowanie
      przez partnera w zoltym kolorze, czerownych scianach, czy niebieskich
      skarpetkach idzie przezyc (tak jak twoj cynizm) - braku wzajemnej uwaznosci na
      uczucia w zwiazku, lojalnosci, szacunku - tego trudno nie zauwazyc i wrecz jest
      nie wskazane, zeby przechodzic nad tym do porzadku dziennego pod plaszczykiem
      tolerancji, bo jest to chore. Ale to oczywiscie tylko MOJE zdanie......

      • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 15.12.02, 19:23
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        > Związek dwojga ludzi to wieczny kompromis i czasem rodzi się on długo i
        kosztem
        >
        > osobowości obydwu stron (a nie tylko jednej ze stron)

        Naprawde majac wybór, upierasz sie przy kims z kim konieczny jest wieczny
        kompromis i poswięcenie własnej osobowości? Plus odpowiedzialnośc za związek?
        Kiedy obok jest ktoś, przy kim nie trzeba niczego poświęcać, nie trzeba chodzić
        na kompromis i kto odpowiedzialność ma po prostu we krwi (czyli nie jest w
        stnie zachowac się jakoś skrajnie nieodpowiedzialnie)? Po co?
        Gdzie tu miejsce na radość z zycia?

        A poswiecanie własnej osobowości nie prowadzi do " rozgoryczenia, smutku i
        braku spelnienia"???
        • Gość: Wenus Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.12.02, 20:33
          Gość portalu: ida napisał(a):

          > Gość portalu: Wenus napisał(a):
          >
          > > Związek dwojga ludzi to wieczny kompromis i czasem rodzi się on długo i
          > kosztem
          > >
          > > osobowości obydwu stron (a nie tylko jednej ze stron)
          >
          > Naprawde majac wybór, upierasz sie przy kims z kim konieczny jest wieczny
          > kompromis i poswięcenie własnej osobowości? Plus odpowiedzialnośc za związek?
          > Kiedy obok jest ktoś, przy kim nie trzeba niczego poświęcać, nie trzeba
          chodzić
          >
          > na kompromis i kto odpowiedzialność ma po prostu we krwi (czyli nie jest w
          > stnie zachowac się jakoś skrajnie nieodpowiedzialnie)? Po co?
          > Gdzie tu miejsce na radość z zycia?
          >
          > A poswiecanie własnej osobowości nie prowadzi do " rozgoryczenia, smutku i
          > braku spelnienia"???

          Jestem jak najbardziej przeciwna przesadnemu poswiecaniu siebie i czesto sama
          namawiam do wiekszego troszczenia sie o wlasne potrzeby w zwiazku (zwlaszcza
          kobiety)! Jestem jak najbardziej za partnerstwem, za kompromisem z OBYDWU
          stron, za dawaniem i braniem miedzy obydwojgiem partnerow! Widze, jednak, ze ty
          jednej rzeczy nie rozumiesz i opisujesz sytuacje wyjete zywcem z bajki. Czy
          uwazasz, ze ludzie dorosli (mniej lub bardziej dojrzali) od razu sie rozstaja
          po byle sprzeczce? Nie podoba mi sie cos tam, to koniec, nie mamy nic do siebie
          i sie rozstajemy? Przeciez wiesz dobrze, ze tak nie jest. Zawsze dajemy sobie
          szanse, bo chcemy zeby zwiazek istnial (jestesmy przeciez zwiazani
          emocjonalnie), zeby sie rozwijal, chcemy byc szczesliwi i mamy nadzieje, ze
          bedziemy! Czy uwazasz, ze wiekszosc ludzi to masochisci? Kazdy ma nadzieje, ze
          jego zwiazek bedzie szczesliwy, jedyny w swym rodzaju. W kazdym zwiazku trzeba
          nad nim pracowac lub go pielegnowac (ladniej brzmi) z tym, że jedni wiecej
          (mniej dobrani), inni mniej (lepiej dobrani). Nikt jednak do tej pory nie
          wynalazl przyrzadu, zeby zmierzyc to "dobranie", a poleganie na wrozkach nie
          zawsze przynosi dobre efekty. Trwanie w beznadziejnym zwiazku jest
          destrukcyjne, ale czasem ludziom zajmuje troche czasu zanim dostrzega, ze w
          takim zwiazku tkwia, ze mimo wysilkow nie ma to sensu i najlepiej sie rozstac.
          Ale to oni SAMI musza do tego dojrzec i to oni sami musza ta decyzje PODJAC!
          Nie jest wiec to takie proste i oczywiste, jak Ci sie wydaje!

          Co do kompormisow - absolutnie sie nie zgodze z tym co napisalas, ze mozliwy
          jest zwiazek z kims dla kogo nie potrzebujemy niczego poswiecac. Mozemy
          poswiecic mniej lub wiecej ale poswiecic musimy!!! W przeciwym razie istnienie
          zwiazku jest niemozliwe! Nawet bardzo dobrze dobrane pary przechodza kryzysy i
          nie jest to tajemnica poliszynela! Zwiazki o jakich ty piszesz po prostu nie
          istnieja!!!!

          P.S. Poprosilam Cie o szczera odpowiedz w watku Marylki co bys zrobila na jej
          miejscu - i nie doczekalam sie. Mimo wszystko nalegam, tym bardziej ze sama
          zalozylas watek "tolerancja i wolnosc osobista przeciw zaborczosci". Wyobraź
          sobie, ze kochasz faceta, zalezy ci na nim, jest Ci z nim dobrze, ale mimo iz
          sie z Toba spotyka na scianie jego pokoju wisi NIE TWOJA podobizna, tylko jego
          danwej sympatii. Co czujesz? Zero reakcji? 100% akceptacja? Nie przejmujesz sie
          absolutnie jego brakiem jakiejkolwiek reakcji na twoja delikatna sugestie, ze
          jest Ci przykro? Podkreslam zalezy Ci na nim bardzo. Czekam na twoja odpowiedz.
          pozdrawiam
          • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 15.12.02, 21:14
            Gość portalu: Wenus napisał(a):

            > P.S. Poprosilam Cie o szczera odpowiedz w watku Marylki co bys zrobila na jej
            > miejscu - i nie doczekalam sie. Mimo wszystko nalegam, tym bardziej ze sama
            > zalozylas watek "tolerancja i wolnosc osobista przeciw zaborczosci". Wyobraź
            > sobie, ze kochasz faceta, zalezy ci na nim, jest Ci z nim dobrze, ale mimo iz
            > sie z Toba spotyka na scianie jego pokoju wisi NIE TWOJA podobizna, tylko
            jego
            > danwej sympatii. Co czujesz? Zero reakcji? 100% akceptacja? Nie przejmujesz
            sie
            >
            > absolutnie jego brakiem jakiejkolwiek reakcji na twoja delikatna sugestie, ze
            > jest Ci przykro? Podkreslam zalezy Ci na nim bardzo. Czekam na twoja
            odpowiedz.


            A dlaczego miałoby mi być przykro? Bo niczego delikatnie nie sugerując
            domalowałam jej wąsy?

            Ale poważnie... Jak mi sie facet podoba, to biorę go z całym dobrodziejstwem
            inwentarza, nie wyłaczając zdjęć jego ex nad łozkiem... Choc nieco się dziwie,
            że tak bezmyślnie naraża ją na mój wandalizm, skoro wciąz mu na niej zależy...
            • Gość: Wenus Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.12.02, 22:07
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > Ale poważnie... Jak mi sie facet podoba, to biorę go z całym dobrodziejstwem
              > inwentarza, nie wyłaczając zdjęć jego ex nad łozkiem... Choc nieco się
              dziwie, że tak bezmyślnie naraża ją na mój wandalizm, skoro wciąz mu na niej
              zależy...

              O jakim wndalizmie mowisz??? Przeciez akceptujesz go z calym "dobrodziejstwem
              inwentarza", jak sama raczylas powiedziec, wiec czemu myslisz o ich zniszczeniu?
              Czyzby Ci przezkadzaly zdjecia jego ex?...... Nie moge uwierzyc!
              Skoro domyslasz sie, ze spotykajac sie z Toba, mysli wciaz o tamtej, czy nie
              lepiej sie rozstac? ...... po swiecie chodzi przeciez tylu facetow, ktorzy nie
              wywieszaja zdjec swoich ex, i nie narazaja Cie tym samym na nerwy i siebie na
              akty wandalizmu z twej strony. Zlosc urodzie szkodzi..... oj, Ida, Ida.....
              moze czasem warto sie zastanowic zanim czlowiek cos napisze komus cos radzac,
              bo czasem mozna zabrnac w slepy zaulek.....

              pozdrawiam
              • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 15.12.02, 23:26
                Gość portalu: Wenus napisał(a):

                > Gość portalu: ida napisał(a):
                >
                > > Ale poważnie... Jak mi sie facet podoba, to biorę go z całym dobrodziejstw
                > em
                > > inwentarza, nie wyłaczając zdjęć jego ex nad łozkiem... Choc nieco się
                > dziwie, że tak bezmyślnie naraża ją na mój wandalizm, skoro wciąz mu na niej
                > zależy...
                >
                > O jakim wndalizmie mowisz??? Przeciez akceptujesz go z calym "dobrodziejstwem
                > inwentarza", jak sama raczylas powiedziec, wiec czemu myslisz o ich
                zniszczeniu
                > ?
                > Czyzby Ci przezkadzaly zdjecia jego ex?...... Nie moge uwierzyc!
                > Skoro domyslasz sie, ze spotykajac sie z Toba, mysli wciaz o tamtej, czy nie
                > lepiej sie rozstac? ...... po swiecie chodzi przeciez tylu facetow, ktorzy
                nie
                > wywieszaja zdjec swoich ex, i nie narazaja Cie tym samym na nerwy i siebie na
                > akty wandalizmu z twej strony. Zlosc urodzie szkodzi..... oj, Ida, Ida.....
                > moze czasem warto sie zastanowic zanim czlowiek cos napisze komus cos radzac,
                > bo czasem mozna zabrnac w slepy zaulek.....


                O jakim ślepym zaułku mówisz? Przecież piszę wyraźnie, że mi nie przeszkadzają,
                bo zostały wkalkulowane w ten inwentarz.
                • Gość: Maryla Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 15.12.02, 23:33
                  Nie wiem czy dobrze radzę ,ale poszukaj faceta z odpowiednim
                  inwentarzem ,albo nie, poszukaj faceta z kasą a Ty sama wybierzesz
                  mu inwentarz według swojego gustu :-) a jego upodobania? no cóż Ciebie
                  to nie obchodzi wiec poprostu bądz ponad to :-) a ten garbus,krawat
                  z Leninem i te niebieskie skarpetki obrzydlistwo -rzuc go bedzie
                  lepiej dla niego :-) pozdrawiam
                • Gość: Wenus Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.12.02, 13:19
                  Gość portalu: ida napisał(a):

                  > O jakim ślepym zaułku mówisz? Przecież piszę wyraźnie, że mi nie
                  przeszkadzają, bo zostały wkalkulowane w ten inwentarz.

                  A ja ci nie wierze...... i tyle.
            • goga.74 Re: no bo faceta trzeba pilnować... 15.12.02, 22:27

              > Ale poważnie... Jak mi sie facet podoba, to biorę go z całym dobrodziejstwem
              > inwentarza, nie wyłaczając zdjęć jego ex nad łozkiem... Choc nieco się
              dziwie,
              >
              > że tak bezmyślnie naraża ją na mój wandalizm, skoro wciąz mu na niej
              zależy...

              Czyli jednak uwazasz, ze zdjecia bylej nad lozkiem moga byc oznaka, ze facetowi
              wciaz na niej zalezy?
              • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 15.12.02, 23:35
                goga.74 napisała:

                >
                > > Ale poważnie... Jak mi sie facet podoba, to biorę go z całym dobrodziejstw
                > em
                > > inwentarza, nie wyłaczając zdjęć jego ex nad łozkiem... Choc nieco się
                > dziwie,
                > >
                > > że tak bezmyślnie naraża ją na mój wandalizm, skoro wciąz mu na niej
                > zależy...
                >
                > Czyli jednak uwazasz, ze zdjecia bylej nad lozkiem moga byc oznaka, ze
                facetowi
                >
                > wciaz na niej zalezy?

                Oczywiście, że mogą! Bo niby dlaczego nie? Wszystko mogą! Podobnie zresztą jak
                zdjęcia pieczołowicie poupychane w albumach. Nie bardzo wiem czym niby się
                rózni zdjecie nad łózkiem od zdjęcia w albumie.
    • Gość: Pola Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.extern.kun.nl 15.12.02, 20:53
      A ja poczulam niesmak po przeczytaniu Twojego posta, Ida.
      Wyglada na osobista wycieczka w strone Marylki, ktora
      zalozyla watek o zdjeciach eks. Wypowiedzialas sie na
      tamtym watku, wiec po co zakladasz oddzielny zeby dowalic
      ludziom, ktorzy maja inna wrazliwosc niz Twoja? Kazdy
      czuje i rozwiazuje problemy inaczej. Wiecej tolerancji.
      Poza tym...zarzucasz Marylce zachowania histeryczne (co
      wogole nie wynika z zalozonego przez nia watku), a zobacz
      jak sama sie zachowujesz...

      Zycze wiecej zrozumienia i wrazliwosci,
      Pzdr
      Pola
      • Gość: Malwina Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 21:41
        no to juz jak kazdy mowi co poczul to ja tez !
        ja sie usmialam ;-)
        • Gość: dodo Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.sympatico.ca 15.12.02, 22:04
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > no to juz jak kazdy mowi co poczul to ja tez !
          > ja sie usmialam ;-)

          ida moze nie jest gogolem (sorry ;-D) ale "rewizor" sie przypomina na pewno...
          "z czego sie smiejecie? sami z siebie sie smiejecie!"
          polecam stare lektury - wciaz dziwnie aktualne... choc moze teraz rosyjska
          literatura mniej modna i dlatego niektorzy tak latwo zapominaja o lustrze,
          hmmm...
          • Gość: Aga Do Idy IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 15.12.02, 22:35
            Oj Ido tak wszystko upraszczasz... Musisz być osobą bardzo samotną, skoro
            poświęcenie nic dla Ciebie nie znaczy...Może życie dało Ci bardzo w kość?
          • Gość: Malwina Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 23:11
            te sztuke (smiania sie z siebie) posiadam ;-)
            i rumaka tak szybko nie dosiadam
            wiec gogolujmy ile sie da, gogolujmy...
    • Gość: plutonka Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.acn.waw.pl 15.12.02, 23:01
      Kochana, to jeszcze nic!Wyobraż sobie, że mój facet, mimo że kocha i zrobi dla
      mnie wszystko(tak mówi) ma w dalszym ciągu TYLKO dwa jajka. A mówiłam mu, że mi
      się podobają trzy!!! No i co? Faceci są tylko mocni w gębie a jak przejść do
      czynów to obiecanki cacanki.
      :))))))))))))))))))))))
    • Gość: Magdalenka Re: Sama siebie pilnuj.... IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.12.02, 23:37
      Istny obraz zolzy soba przedstawiasz!
      Tragik- komiczna mala kobitka a do tego...
      wybacz slowo ale DURNA! Jest jakis inny duren na ziemi, ze chce z Toba slub
      brac to juz jego problem, ale nie zazdroszcze temu mezczyznie.

      Po pierwsze od razu stawiasz go w sytuacji ze "zdradzil" a co ciebie obchodzi
      co on ma w komputerze!? To on niech sie martwi jakie ty "tajemnice" masz a nie
      na odwrot!;)))) A biedny kotek! Co zwierze jest winne? Kot potrzebuje
      przyjaznego pana i domu...jak mozna kotka na ulice wyrzucac?
      Pfuuuu.... slow brak wiecej nie bede pisac bo szkoda czasu na taka osobe jak ty.
      M
    • procesor może odwrócmy sytuację? 16.12.02, 00:00
      Wiesz co Ido?
      Czasem sie ztoba nie zgadzam, czasem twoje teksty mnie wkurzają - ale ten
      ubawił mnie setnie.
      Uważam że masz racje.
      Nie mylmy umiejetności ustepowanie drugiemu człowiekowi (bliskiemu) z
      przerabianiem go na swoje kopyto!!!

      Odwróćmy sytuacje.
      Forumowiczka jeździ starym kanarkowym garbusem choc stac ją na lepszy,
      pomalowała ściany na bordowo,chodzi w bereciku z antenką na którym sidzi małpka
      i ma w d... obecna modę na chude kobiałki.
      Jej facet mówi że ja kocha i chce z nia byc po kres swych dni.
      Ale..
      Czy nie mogłaby schudnąć??
      No i z tym berecikiem i stosunkiem do obecnej mody... też mogłaby coś zrobic.
      Garbusa niech używa tylko w wakacje..
      No ale poza tym to on ja NAPRAWDĘ w 100% akceptuje, hehehe.
      I co takiej forumowiczce byście napisały??????????????

      Tym razem staje po stronie Idy.

      Lusterko prawde ci powie.
      A ta czasem baaaaardzo boli.
      • Gość: Maryla Re: może odwrócmy sytuację? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 00:25
        hm.... takiej forumkowiczce napisałabym chodz w tym w czym lubisz,a
        garbus jest super,moze jeszcze dodałabym ze małpke na bereciku trzeba
        zaopatrzyc w kubraczek bo mróz trzyma i niech sobie ta forumkowiczka
        bedzie sobą ,bo kazdemu wolno :-)Są na swiecie rózne "ideały" dla
        róznych "wybieraczy" więc jaki problem?:-) pozdrawiam
        • procesor Re: może odwrócmy sytuację? 16.12.02, 00:45
          Gość portalu: Maryla napisał(a):
          > hm.... takiej forumkowiczce napisałabym chodz w tym w czym lubisz,a
          > garbus jest super,moze jeszcze dodałabym ze małpke na bereciku trzeba
          > zaopatrzyc w kubraczek bo mróz trzyma i niech sobie ta
          forumkowiczka
          >
          > bedzie sobą ,bo kazdemu wolno :-)Są na swiecie rózne "ideały" dla
          > róznych "wybieraczy" więc jaki problem?:-) pozdrawiam

          NO włąśnie!!
          Jak napisałaś "Są na swiecie rózne "ideały" dla róznych "wybieraczy" więc
          jaki problem?".
          Przeciez o to w tym chodzi? Więc jak facet jej nie akceptuje razem z małpka :))
          niech szuka dalej swego ideału - bo ona nim nie jest. Niech nie przerabia jej
          tak by do tego ideału pasowała.
          Co było do udowodnienia!!

          Nie wyobrażam sobei żebym walczyła z moim facetem o każdy kawałek naszych
          terytoriów. O drobiazgi - tak!! Ale nie o najważniejsze rzeczy. Nie o jego
          sposób spędzania czasu, hobby, upodobania kulinarne. Jak nie lubi krupniku a ja
          tak, jak on kocha fasole a ja nie - to albo gotujemy oddzielnie albo czasem
          zjadamy to czego nie kochamy ale trujące przeciez nie jest, nie?
          Cały czas w tym w wątku niektórzy myla nietolerancję z nieczułościa na nasze
          potrzeby. To tez ne jest najlepsze okreslenie ale Ida i Malwina dobrze myślą!
          Życie to sztuka kompromisów. A nie przerabianie świata wokół nas w jedynie
          słuszny sposób.
          Ja bym nie mogła jednak mieszkac w mieszkaniu o bordowych ścianach. :)
          Wyjście - oddzielnie mieszkać! Wizyte w takim miejscu zniose! :)
          A jak chce mieszkac razem to musimy znaleźć taki kolor ścian by nam OBYDWOJGU
          sie podobał.
          Właśnie sobie przypomniałam jak z mężem wybierałam glazure do łazienki! Długo...
          Aż znaleźliśmy te właściwą czyli która NAM się się podobała.
          A cudem porozumienia było wiesznie niewielkiego lusterka w łazience. Na inne
          nas nie stac a między nami jest duża różnica wzrostu.. Niezła była zabawa.

          • Gość: Maryla Re: może odwrócmy sytuację? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 01:42
            Oczywiscie masz rację ,tylko ze tu nie ma miejsca na tolerancję i co
            ciekawsze wazna jest opinia kolezanek np. co do samochodu jakim jezdzi
            ten facet, wiec z kim on ma isc na kompromis z kolezankami?Rozumiem
            nie wszystko podoba nam sie w żonach i męzach (no cóz zdarza mi sie
            gotowac zupke tylko dla siebie lub robic inne danko ktorego nie lubię)
            trzeba czasem pojsc na kompromis ale nazwijmy to
            kompromisem "domowym" a nie ogólnokoleżenskim. Nie sa jeszcze
            małzeństwem ,wiec moga sie jeszcze dogadać lub zeby nie było poźniej
            wiekszych problemów poprostu sie rozejść poki jeszcze czas.A lusterko w
            łazience? jest spore choc ja widzę tylko swoja twarz. Mam ten sam problem
            co Ty jestem mniejsza od męza o 30 cm :-),ale jakos mnie toleruje i
            nie kaze mi urosnąć :-) Pozdrawiam
            • procesor Re: może odwrócmy sytuację? 16.12.02, 15:50
              Marylo
              o kim my teraz mówimy??
              Bo nie o Idzie chyba?
              Historyjka z pierwszego postu jest tak doskonale ironiczna i w stylu Idy że
              chyba nikt nie powinien wziąć jej serio??
              U nas lusterko powieszono tak - ja sie widzę w nim gdy jestem W kapciach - on
              gdy jest BEZ kapci :)))))
              To tylko 20cm różnicy. :)
              • Gość: Maryla Re: może odwrócmy sytuację? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 16:05
                procesor napisała:

                > Marylo
                > o kim my teraz mówimy??
                > Bo nie o Idzie chyba?
                a sadziłam ,że własnie jej pomagamy zrozumiec ,że czasem trzeba sie
                umiec smiac z róznic jakie nas dzielą ...hm. a moze własnie łaczą?
                > Historyjka z pierwszego postu jest tak doskonale ironiczna i w stylu Idy że
                > chyba nikt nie powinien wziąć jej serio??
                I mocno chcę w to wierzyć,bo inaczej biedna Ida zamęczy siebie i
                partnera:-)
                > U nas lusterko powieszono tak - ja sie widzę w nim gdy jestem W kapciach - on
                > gdy jest BEZ kapci :)))))
                > To tylko 20cm różnicy. :)
                Ha zeby tylko z lusterkiem był problem,wyobraż sobie osobę 158cm wzrostu
                siegajacą do szafki powieszonej przez faceta o wzrocie 188 :-)))))
                skaczę,wyciagam sie,podstawiam taborety i wrzeszcze śmiejąc sie przy
                tym ze swojej nieudolnośi :-)
                z szerokom uśmiechem pozdrawiam
                • procesor Re: może odwrócmy sytuację? 16.12.02, 16:17
                  A!Ten fragment wycięłam!
                  Szafki w kuchni wieszane były tak jak JA chciałam. Argument koronny - to JA z
                  nich będę najczęsciej krzystać. I juz. Precz z taboretami!!
                  U nas 163 do 183, tylko. :)
                  No co mu szkodzi siegnąć niżej reką? Przeciez sie kłąść nie musi?? :))
                  • Gość: Maryla Re: może odwrócmy sytuację? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 16.12.02, 16:38
                    Pociesza mnie jednak fakt ,ze za moje sieganie do górnych szafek mój mąż
                    kleka kiedy wyciaga cos z dolnych :-) a z kuchni ostatnio i on
                    korzysta, tu musze sie pochwalić- Mój mąż gotuje (od niedawna) i to
                    baaaardzo smacznie mniam. I to chyba jest ten kompromis ,a moze sie
                    mylę?
    • defanddumb Re: no bo faceta trzeba pilnować... 16.12.02, 13:42
      nie no, Mistrzyni
      nic nikomu nie ujmując,
      ale czy Ty nie pochodzisz przypadkiem z
      Zielonogórskiego Zagłębia Kabaretowego?
      • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 16.12.02, 17:43
        defanddumb napisał:

        > nie no, Mistrzyni
        > nic nikomu nie ujmując,
        > ale czy Ty nie pochodzisz przypadkiem z
        > Zielonogórskiego Zagłębia Kabaretowego?

        no niezupełnie, ale blisko...;-)
        Z Podlaskiej Fermy Białych Niedźwiedzi.
    • Gość: Imagine Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.unl.edu 16.12.02, 17:15
      Powiem krotko ida. Zapomnij o nim. Ale nie dla Twojego dobra, tylko dla jego.
      Zrob mu ta przysluge i odejdz. Ty nie kochasz go, tylko swoje wyobrazenia o nim.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 16.12.02, 17:36
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Powiem krotko ida. Zapomnij o nim. Ale nie dla Twojego dobra, tylko dla jego.
        > Zrob mu ta przysluge i odejdz. Ty nie kochasz go, tylko swoje wyobrazenia o
        nim


        Spokojnie, Imagine, spokojnie, żadna krzywda "mu" sie nie dzieje...;-)
        Przeczytałeś wszystkie posty w tym wątku czy tylko ten pierwszy?
        • Gość: Imagine Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.unl.edu 16.12.02, 17:40
          Gość portalu: ida napisał(a):

          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          >
          > > Powiem krotko ida. Zapomnij o nim. Ale nie dla Twojego dobra, tylko dla je
          > go.
          > > Zrob mu ta przysluge i odejdz. Ty nie kochasz go, tylko swoje wyobrazenia
          > o
          > nim
          >
          >
          > Spokojnie, Imagine, spokojnie, żadna krzywda "mu" sie nie dzieje...;-)
          > Przeczytałeś wszystkie posty w tym wątku czy tylko ten pierwszy?

          Pierwszy, i to mi wystarcza.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 16.12.02, 20:13
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > Pierwszy, i to mi wystarcza.

            A wiesz do czego prowadzi taka skrajna wybiórczość w odbiorze rzeczywistości?
            • Gość: Imagine Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.unl.edu 16.12.02, 20:55
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > Pierwszy, i to mi wystarcza.
              >
              > A wiesz do czego prowadzi taka skrajna wybiórczość w odbiorze rzeczywistości?
              Wziawszy pod uwage moje doswiadczenie... prowadzic to moze tylko do
              niespadania z tego samego konia.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 16.12.02, 21:09
                Gość portalu: Imagine napisał(a):

                > Wziawszy pod uwage moje doswiadczenie... prowadzic to moze tylko do
                > niespadania z tego samego konia.


                Taaa... Ale wydaje mi się, że z innego konia też by Ci było trudno spaść...
                Bo go nawet nie chcesz zobaczyć. O wsiadaniu nawet nie wspomnę.
              • procesor Imagine - gdzie twoje poczucie humoru?! 16.12.02, 21:49
                Imagine, Idy nie znasz??
                Przeciez ona z ironią wyśmiała takie zachowanie!!

                No ale uderz w stół a nozyce sie odezwą.. :))

                Rozumiem ż enowi nie załapali kpiny.
                Ale nasz Wódz?!
                • Gość: ida Re: Imagine - gdzie twoje poczucie humoru?! IP: *.csk.pl 16.12.02, 22:06
                  procesor napisała:

                  > Rozumiem ż enowi nie załapali kpiny.
                  > Ale nasz Wódz?!


                  Wódz był zajety trzymaniem się tej kulawej kobyły, co by z niej znowu nie
                  zlecieć... Ale czegoż to się wodzom nie wybacza...


                  P.S. Tak, Imagine, zgadza się, jestem sfrustrowana starą panną...
                  • proo Re: Imagine - gdzie twoje poczucie humoru?! 16.12.02, 22:14
                    Gość portalu: ida napisał(a):

                    > procesor napisała:
                    > > Rozumiem ż enowi nie załapali kpiny.
                    > > Ale nasz Wódz?!

                    > Wódz był zajety trzymaniem się tej kulawej kobyły, co by z niej znowu nie
                    > zlecieć... Ale czegoż to się wodzom nie wybacza...
                    > P.S. Tak, Imagine, zgadza się, jestem sfrustrowana starą panną...


                    Wiecie dziewczyny ... martwię się naszym Wodzem .. coraz więcej
                    członków (nomen omen) cielesnej powłoki go zawodzi , czyż to nie
                    jest strrraszne?!

                    proo
                    • procesor Re: Imagine - gdzie twoje poczucie humoru?! 16.12.02, 23:07
                      proo napisała:
                      > Wiecie dziewczyny ... martwię się naszym Wodzem .. coraz więcej
                      > członków (nomen omen) cielesnej powłoki go zawodzi , czyż to nie
                      > jest strrraszne?!
                      > proo

                      Proo, ty mnie tak nie rozśmieszaj, dobrze ze nic nie piłam nad ta klawiatura!!
                      Wodzowi trzeba pomóc!
                      Rusza sie juz trochę, watki nowe zakłąda ale..
                      Rozmasowac mu trzeba poczucie humoru, może jakaś maść rozgrzewająca? Ale z
                      drugiej strony jak sie za bardzo rozgrzeje to kajdany rozerwie! ;)
    • tessa13 Chłopacy pomóżcie! 16.12.02, 17:56
      Hi,

      > ... a juz zwłaszcza takiego co się zdeklarował, że kocha...
      > Bo taka deklaracja zobowiązuje!

      Zobowiązuje do czego? OK, facet jest "Twój", ale on NIE jest Twoją własnością!
      To jest jego mieszkanie, jego samochód, jego czas wolny, itd.

      > W głowie mi się nie mieści jak facet na jego stanowisku może jeżdzić
      > kanarkowym garbusem??!!! Koleżanki się ze mnie smieją, ale jego oczywiście
      > nie obchodzi co ja czuję. No nie, oczywiście, że może sobie lubic stare
      > samochody, ale kurde, bez przesady, przeciez to idiotyczne...

      Ty nie szukasz faceta, Ty szukasz szofera!

      > Znajomi. Chciałam sobie poczytać jego maile,

      A co Ty masz w jego mailach do szukania?! Może jeszcze jego listy otwierasz...

      Chłopacy, co zrobić z taką gówniarą? Pojęcia o życiu ma zero...

      Ciao

      Tessa
      • Gość: ryba Re: Chłopacy pomóżcie! IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 16.12.02, 20:17
        Tessa,
        Spokojnie. To tylko zart, ale bardzo prawdziwy....
        • defanddumb Re: Chłopacy pomóżcie! 18.12.02, 10:41
          no właśnie dlatego mi się ten kabaret skojarzył...
    • Gość: e Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 18.12.02, 15:12
      słabo ci wyszła ta parodia.
      • Gość: ida Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: *.csk.pl 18.12.02, 19:25
        Gość portalu: e napisał(a):

        > słabo ci wyszła ta parodia.

        bo to, skarbie, niestety nie jest parodia, tylko samo życie...
    • Gość: Anyaw73 Re: no bo faceta trzeba pilnować... IP: 208.10.47.* 18.12.02, 23:45
      Boze! Ja naprawde mam nadzieje ze to tylko glupi zart
    • j#m Re: no bo faceta trzeba pilnować... 19.12.02, 01:03
      Ale się usmiałam :-D
      Bardzo trafne spostrzeżenia na temat "życia we dwoje". Szkoda tylko, że w życiu
      to najczęściej prawda... Pamietam taki wątek o tytule chyba "Zdrada przez
      internet". Wszyscy poza Inką i Kasią28, która przywróciła mi wiarę w ludzki
      rozsądek, wieszali psy na autorce za to, że "dobiera się do cudzego męża". Były
      nawet jakieś porównania do posiadania nieruchomości i ziemi leżącej odłogiem. A
      oni tylko listy do siebie pisali, o ile pamiętam nawet się nie spotkali
      osobiście. Cóż - ironia losu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja