Swiadkowanie

IP: *.unl.edu 16.12.02, 16:20
albo z angielska "witnessing". Czym jest ? Czy zdajemy sobie sprawe z bycia
swiadkiem w tej rzeczywistosci ? Jak swiadkowanie, w przeciwienstwie do
angazowania sie, moze nas uzdrowic ? Co jest naszym powolaniem, czy
swiadkowanie albo moze uczestnictwo ? Jaka jest rola umyslu (mind) w
przeciaganiu nas na strone aktywnosci ? Czy jest mozliwe przezycie swych dni
jako swiadek ? Jakie niebezpieczenstwa czychaja na tych, ktorzy zapomna
o sobie, o swoim centrum, i oddala sie za bardzo w kierunku falszywego ja,
wyuczonego, narzuconego, ulepionego wedlug recept spolecznych ?
Co jest iluzja ? I jak jest kreowana ? Czy my, tam gdzies na dnie nas samych
jestesmy jedynym konstans w egzystencji ?
Uffff !!!! Ciezkie pytania ale chyba tylko z pozoru. Przygladajac sie sobie
samemu, znajomym, mojej rodzinie, spoleczenstwu czy postom na tym forum,
dochodze do wniosku, ze ludziom brakuje podstawowych technik postepowania z
samym soba. Przede wszystkim brakuje nam jednego, kardynalnego rozumienia
prawa zycia. A mianowicie, ze to my sami kreujemy swa rzeczywistosc, ze
jedynymi, ktorzy sa odpowiedzialni za nasz "pech" jestesmy my sami. Nie inni.
Nie zona, nie maz, nie tesciowa, nie szef, nie sasiad, nie religia, tylko my
sami. Dlaczego tak jest i jakie stad plyna korzysci dla na wszystkich ?
Jakakolwiek akcja plynaca z nas samych, jest konsekwencja ciagu mysli, ktore
konstruowane sa w naszym umysle, poprzez nasz umysl, umysl, ktory
uwarunkowany jest poprzednimi decyzjami i nieustannym doplywem bodzcow ze
wszystkich szesciu zyslow. Dla przykladu, stosunek do tesciowej jest wynikiem
calej masy "zalozen" na temat, jak taki ktos jak tesciowa ma wygladac by
sprostac naszym wyobrazeniom. Konfrontacja z realna tesciowa powoduje
konflikt, gdzie po jednej stronie mamy nasz obraz tej kobiety a po drugiej
realna kobiete. W ten sam sposob wartosciujemy innych, wspolmalzonkow, kolegow
czy wreszcie przechodnia, ktoremu ni stad ni zowad daloby sie w morde, bez
zadnego powodu. A wiec to my sami tworzymy sytuacje, z ktorych nie ma wyjsc,
gdyz podlegamy zludnem przekonaniu, ze to inni sa temu winni.
Jaka jednak korzysc jest w tym stanie rzeczy ? Podstawowa. Skoro my tylko
powodujemy konflikt, tylko my mozemy jemu zapobiec, tylko my mozemy odwrocic
kolej rzeczy. Gdyby to wszyscy inni byli winni naszego losu, co niestety
jest nasza przewazajaca doktryna zyciowa, zycie nie mialoby sensu, gdyz
wszyscy byliby zdani na innych, na pociaganie sznureczkow jak w teatrze
lalkowym. I w takiej sytuacji wlasnie wiekszosc z nas zyje. I tu odpowiedz na
podstawowe pytanie: czym jest witnessing czyli swiadkowanie ? Jest to stan
ducha, w ktorym w zyciu przyjmujemy pozycje obserwatora, nie utozsamiajacego
sie z dyktatem swgo umyslu, nie angazujacego sie w co tylko przygotuje dla
nas nasz umysl. Musimy dokonac trudnej separacji pomiedzy naszym umyslem
rozumianym jako nasze mysli, marzenia, oczekiwania a ta czescia, ktora jest
nienaruszalna z natury, tworzaca nasz rdzen, wieczny i niesmiertelny. Musimy
sobie przypominac wciaz i wciaz o nas samych, musimy byc swiadomymi nas
samych, czy spacerujac, czy jedzac, czy ogladajac film. Dlaczego wlasnie
tak ? To proste. Jest to bowiem jedyna droga do pozostania w zgodzie z samym
soba i nie grania rol narzucanych nam non-stop. Rol, do ktorych w wiekszosci
nie zostalismy stworzeni, stad konflikt, proby rozwiazan problemow, ktorych
do konca nie rozumiemy, z ktorych najchetniej ucieklibysmy, tylko gdzie ?
W narkotyki, w desperacje, depresje itp. itd.
Pozdrawiam swiadkujaco, Imagine.


    • sellma Re: Swiadkowanie 16.12.02, 18:02
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > albo z angielska "witnessing". Czym jest ? Czy zdajemy sobie sprawe z bycia
      > swiadkiem w tej rzeczywistosci ? Jak swiadkowanie, w przeciwienstwie do
      > angazowania sie, moze nas uzdrowic ? Co jest naszym powolaniem, czy
      > swiadkowanie albo moze uczestnictwo ? Jaka jest rola umyslu (mind) w
      > przeciaganiu nas na strone aktywnosci ? Czy jest mozliwe przezycie swych dni
      > jako swiadek ? Jakie niebezpieczenstwa czychaja na tych, ktorzy zapomna
      > o sobie, o swoim centrum, i oddala sie za bardzo w kierunku falszywego ja,
      > wyuczonego, narzuconego, ulepionego wedlug recept spolecznych ?
      > Co jest iluzja ? I jak jest kreowana ? Czy my, tam gdzies na dnie nas samych
      > jestesmy jedynym konstans w egzystencji ?
      > Uffff !!!! Ciezkie pytania ale chyba tylko z pozoru. Przygladajac sie sobie
      > samemu, znajomym, mojej rodzinie, spoleczenstwu czy postom na tym forum,
      > dochodze do wniosku, ze ludziom brakuje podstawowych technik postepowania z
      > samym soba. Przede wszystkim brakuje nam jednego, kardynalnego rozumienia
      > prawa zycia. A mianowicie, ze to my sami kreujemy swa rzeczywistosc, ze
      > jedynymi, ktorzy sa odpowiedzialni za nasz "pech" jestesmy my sami. Nie inni.
      > Nie zona, nie maz, nie tesciowa, nie szef, nie sasiad, nie religia, tylko my
      > sami. Dlaczego tak jest i jakie stad plyna korzysci dla na wszystkich ?
      > Jakakolwiek akcja plynaca z nas samych, jest konsekwencja ciagu mysli, ktore
      > konstruowane sa w naszym umysle, poprzez nasz umysl, umysl, ktory
      > uwarunkowany jest poprzednimi decyzjami i nieustannym doplywem bodzcow ze
      > wszystkich szesciu zyslow. Dla przykladu, stosunek do tesciowej jest wynikiem
      > calej masy "zalozen" na temat, jak taki ktos jak tesciowa ma wygladac by
      > sprostac naszym wyobrazeniom. Konfrontacja z realna tesciowa powoduje
      > konflikt, gdzie po jednej stronie mamy nasz obraz tej kobiety a po drugiej
      > realna kobiete. W ten sam sposob wartosciujemy innych, wspolmalzonkow, kolegow
      > czy wreszcie przechodnia, ktoremu ni stad ni zowad daloby sie w morde, bez
      > zadnego powodu. A wiec to my sami tworzymy sytuacje, z ktorych nie ma wyjsc,
      > gdyz podlegamy zludnem przekonaniu, ze to inni sa temu winni.
      > Jaka jednak korzysc jest w tym stanie rzeczy ? Podstawowa. Skoro my tylko
      > powodujemy konflikt, tylko my mozemy jemu zapobiec, tylko my mozemy odwrocic
      > kolej rzeczy. Gdyby to wszyscy inni byli winni naszego losu, co niestety
      > jest nasza przewazajaca doktryna zyciowa, zycie nie mialoby sensu, gdyz
      > wszyscy byliby zdani na innych, na pociaganie sznureczkow jak w teatrze
      > lalkowym. I w takiej sytuacji wlasnie wiekszosc z nas zyje. I tu odpowiedz na
      > podstawowe pytanie: czym jest witnessing czyli swiadkowanie ? Jest to stan
      > ducha, w ktorym w zyciu przyjmujemy pozycje obserwatora, nie utozsamiajacego
      > sie z dyktatem swgo umyslu, nie angazujacego sie w co tylko przygotuje dla
      > nas nasz umysl. Musimy dokonac trudnej separacji pomiedzy naszym umyslem
      > rozumianym jako nasze mysli, marzenia, oczekiwania a ta czescia, ktora jest
      > nienaruszalna z natury, tworzaca nasz rdzen, wieczny i niesmiertelny. Musimy
      > sobie przypominac wciaz i wciaz o nas samych, musimy byc swiadomymi nas
      > samych, czy spacerujac, czy jedzac, czy ogladajac film. Dlaczego wlasnie
      > tak ? To proste. Jest to bowiem jedyna droga do pozostania w zgodzie z samym
      > soba i nie grania rol narzucanych nam non-stop. Rol, do ktorych w wiekszosci
      > nie zostalismy stworzeni, stad konflikt, proby rozwiazan problemow, ktorych
      > do konca nie rozumiemy, z ktorych najchetniej ucieklibysmy, tylko gdzie ?
      > W narkotyki, w desperacje, depresje itp. itd.
      > Pozdrawiam swiadkujaco, Imagine.

      No tak, Imagine odpoczal w weekend a w ciagu tygodnia uruchamia swoja pralnie
      mozgow.:)Mysle, ze witnessing byloby zdrowe dla kogos, kto ma wypracowane
      mechanizmy obronne. Witnessing to brak aktywnosci, a zeby przezyc musimy ciagle
      wszystko ewaluowac. Masz racje dochodzimy do absurdu, kiedy przedmiotem naszej
      evaluacji staje sie np.tesciowa, ale mysle, ze to po prostu proba przetrwania
      powoduje, ze przestajemy byc swiadkami, a stajemy sie aktywnymi-NADAKTYWNYMI
      uczestnikami zycia.
      pzdr,
      sellma
      • Gość: Imagine Re: Swiadkowanie IP: *.unl.edu 16.12.02, 18:19
        sellma napisała:

        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
        >
        > > albo z angielska "witnessing". Czym jest ? Czy zdajemy sobie sprawe z byci
        > a
        > > swiadkiem w tej rzeczywistosci ? Jak swiadkowanie, w przeciwienstwie do
        > > angazowania sie, moze nas uzdrowic ? Co jest naszym powolaniem, czy
        > > swiadkowanie albo moze uczestnictwo ? Jaka jest rola umyslu (mind) w
        > > przeciaganiu nas na strone aktywnosci ? Czy jest mozliwe przezycie swych d
        > ni
        > > jako swiadek ? Jakie niebezpieczenstwa czychaja na tych, ktorzy zapomna
        > > o sobie, o swoim centrum, i oddala sie za bardzo w kierunku falszywego ja,
        > > wyuczonego, narzuconego, ulepionego wedlug recept spolecznych ?
        > > Co jest iluzja ? I jak jest kreowana ? Czy my, tam gdzies na dnie nas samy
        > ch
        > > jestesmy jedynym konstans w egzystencji ?
        > > Uffff !!!! Ciezkie pytania ale chyba tylko z pozoru. Przygladajac sie sobi
        > e
        > > samemu, znajomym, mojej rodzinie, spoleczenstwu czy postom na tym forum,
        > > dochodze do wniosku, ze ludziom brakuje podstawowych technik postepowania
        > z
        > > samym soba. Przede wszystkim brakuje nam jednego, kardynalnego rozumienia
        > > prawa zycia. A mianowicie, ze to my sami kreujemy swa rzeczywistosc, ze
        > > jedynymi, ktorzy sa odpowiedzialni za nasz "pech" jestesmy my sami. Nie in
        > ni.
        > > Nie zona, nie maz, nie tesciowa, nie szef, nie sasiad, nie religia, tylko
        > my
        > > sami. Dlaczego tak jest i jakie stad plyna korzysci dla na wszystkich ?
        > > Jakakolwiek akcja plynaca z nas samych, jest konsekwencja ciagu mysli, kto
        > re
        > > konstruowane sa w naszym umysle, poprzez nasz umysl, umysl, ktory
        > > uwarunkowany jest poprzednimi decyzjami i nieustannym doplywem bodzcow ze
        > > wszystkich szesciu zyslow. Dla przykladu, stosunek do tesciowej jest wynik
        > iem
        > > calej masy "zalozen" na temat, jak taki ktos jak tesciowa ma wygladac by
        > > sprostac naszym wyobrazeniom. Konfrontacja z realna tesciowa powoduje
        > > konflikt, gdzie po jednej stronie mamy nasz obraz tej kobiety a po drugiej
        > > realna kobiete. W ten sam sposob wartosciujemy innych, wspolmalzonkow, kol
        > egow
        > > czy wreszcie przechodnia, ktoremu ni stad ni zowad daloby sie w morde, bez
        >
        > > zadnego powodu. A wiec to my sami tworzymy sytuacje, z ktorych nie ma wyjs
        > c,
        > > gdyz podlegamy zludnem przekonaniu, ze to inni sa temu winni.
        > > Jaka jednak korzysc jest w tym stanie rzeczy ? Podstawowa. Skoro my tylko
        > > powodujemy konflikt, tylko my mozemy jemu zapobiec, tylko my mozemy odwroc
        > ic
        > > kolej rzeczy. Gdyby to wszyscy inni byli winni naszego losu, co niestety
        > > jest nasza przewazajaca doktryna zyciowa, zycie nie mialoby sensu, gdyz
        > > wszyscy byliby zdani na innych, na pociaganie sznureczkow jak w teatrze
        > > lalkowym. I w takiej sytuacji wlasnie wiekszosc z nas zyje. I tu odpowiedz
        > na
        > > podstawowe pytanie: czym jest witnessing czyli swiadkowanie ? Jest to stan
        >
        > > ducha, w ktorym w zyciu przyjmujemy pozycje obserwatora, nie utozsamiajace
        > go
        > > sie z dyktatem swgo umyslu, nie angazujacego sie w co tylko przygotuje dla
        >
        > > nas nasz umysl. Musimy dokonac trudnej separacji pomiedzy naszym umyslem
        > > rozumianym jako nasze mysli, marzenia, oczekiwania a ta czescia, ktora jes
        > t
        > > nienaruszalna z natury, tworzaca nasz rdzen, wieczny i niesmiertelny. Musi
        > my
        > > sobie przypominac wciaz i wciaz o nas samych, musimy byc swiadomymi nas
        > > samych, czy spacerujac, czy jedzac, czy ogladajac film. Dlaczego wlasnie
        > > tak ? To proste. Jest to bowiem jedyna droga do pozostania w zgodzie z sam
        > ym
        > > soba i nie grania rol narzucanych nam non-stop. Rol, do ktorych w wiekszos
        > ci
        > > nie zostalismy stworzeni, stad konflikt, proby rozwiazan problemow, ktoryc
        > h
        > > do konca nie rozumiemy, z ktorych najchetniej ucieklibysmy, tylko gdzie ?
        > > W narkotyki, w desperacje, depresje itp. itd.
        > > Pozdrawiam swiadkujaco, Imagine.
        >
        > No tak, Imagine odpoczal w weekend a w ciagu tygodnia uruchamia swoja pralnie
        > mozgow.:)Mysle, ze witnessing byloby zdrowe dla kogos, kto ma wypracowane
        > mechanizmy obronne. Witnessing to brak aktywnosci, a zeby przezyc musimy
        ciagle
        >
        > wszystko ewaluowac. Masz racje dochodzimy do absurdu, kiedy przedmiotem
        naszej
        > evaluacji staje sie np.tesciowa, ale mysle, ze to po prostu proba przetrwania
        > powoduje, ze przestajemy byc swiadkami, a stajemy sie aktywnymi-NADAKTYWNYMI
        > uczestnikami zycia.
        > pzdr,
        > sellma
        No, nie tylko piore mozgi. Umiem tez powiedziec, ze Cie ... lubie.
        Pozdr, Imagine.
        • sellma Re: Swiadkowanie 16.12.02, 18:37
          > No, nie tylko piore mozgi. Umiem tez powiedziec, ze Cie ... lubie.
          > Pozdr, Imagine.

          No...i wzajemnie.:)

          pzdr,
          sellma
    • Gość: baccar Re: Swiadkowanie IP: 213.231.15.* 17.12.02, 10:13
      Co zrobić kiedy na swojej drodze spotykamy ludzi którzy nie maja pojęcia o
      żadnym witnessingu itp a twój wykład zrozumieliby równie dobrze jak
      przemówienie Mao w oryginale. Mnie czasem ręce opadają gdy widze człowieka
      boleśnie pogryzionego przez siebie i twierdzacego, że to ONI mu to zrobili.
      • Gość: Imagine Re: Swiadkowanie IP: *.unl.edu 17.12.02, 15:27
        Gość portalu: baccar napisał(a):

        > Co zrobić kiedy na swojej drodze spotykamy ludzi którzy nie maja pojęcia o
        > żadnym witnessingu itp a twój wykład zrozumieliby równie dobrze jak
        > przemówienie Mao w oryginale. Mnie czasem ręce opadają gdy widze człowieka
        > boleśnie pogryzionego przez siebie i twierdzacego, że to ONI mu to zrobili.

        Traktuj ich jako mlodszych braci, bedacych na swoim poziomie rozwoju,
        nic nie forsuj, co najwyzej podsuwaj delikatnie male problemiki do rozwiazania,
        ale dyskretnie i nie nachalnie. Jesli zalapia w tym zyciu to dobrze, jesli nie,
        nic nie wskorasz chociazby 10-cioma latami wykladow.
        Pozdr, Imagine.
    • Gość: Ścianka Re: Swiadkowanie IP: *.tczew.sdi.tpnet.pl 17.12.02, 16:52
      dobre pytania.reszta nie jest juz tak wazna, mozemy w odpowiedziach
      sie mylic.

      czy pewne i uswiadomione stanie na wlasnych nogach jako swiadek
      moze spowodowac sensowna aktywnosc? czy swiadkowanie przeczy i zabrania
      aktywnosci?

      niepewna-jeszcze-scianka-bo-pewna-bedzie-juz-scianą
    • Gość: ryba Re: Swiadkowanie IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 18.12.02, 00:12
      Swiadkowanie to nic innego jak biernosc i...nuda. Widzisz zycie oparte na
      swiadkowaniu? Ja nie. Jedyne miejsce w ktorym cos takiego sie moze, powtarzam
      moze zdarzyc, to zakon i to zamkniety. W kapitalistycznym swiecie jest to
      niemozliwe, powiedzialbym wrecz ze zakazane dla dobra ekonomii i bytu czlowieka.
      • Gość: Imagine Re: Swiadkowanie IP: *.unl.edu 18.12.02, 15:43
        Gość portalu: ryba napisał(a):

        > Swiadkowanie to nic innego jak biernosc i...nuda. Widzisz zycie oparte na
        > swiadkowaniu? Ja nie. Jedyne miejsce w ktorym cos takiego sie moze, powtarzam
        > moze zdarzyc, to zakon i to zamkniety. W kapitalistycznym swiecie jest to
        > niemozliwe, powiedzialbym wrecz ze zakazane dla dobra ekonomii i bytu
        czlowieka
        > .
        Zle rozumiesz ta kwestie. Swiadkowanie to nie bezczynnosc, to raczej sposob
        reagowania na zewnetrzne bodzce. Nieutozsamianie sie z nimi, pozostawanie z boku
        bedac emocjonalnie wyciszonym. Powiedzialbym, ze jest wprost wskazane, by
        wlasnie tak postepowac.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: agnes38 Re: Swiadkowanie IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 18.12.02, 18:31
          Czy chodzi może o to,żeby żyć i nie przeżywać?To straszne.Chociaż chętnie
          nauczyłabym się wyciszać emocjonalnie,bardzo by mi to ułatwiło życie,czy jest
          na to jakaś metoda???
          • Gość: Imagine Re: Swiadkowanie IP: *.unl.edu 18.12.02, 18:37
            Gość portalu: agnes38 napisał(a):

            > Czy chodzi może o to,żeby żyć i nie przeżywać?To straszne.Chociaż chętnie
            > nauczyłabym się wyciszać emocjonalnie,bardzo by mi to ułatwiło życie,czy jest
            > na to jakaś metoda???
            Nie przezywac .... tak bardzo, i tylko to co warto, plakac tam gdzie jest po
            czym, cieszyc sie i skaczac do sufitu z samego faktu zycia...
            Czy sa metody ? Sa.
            Imagine.
        • Gość: ryba Re: Swiadkowanie IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 18.12.02, 20:29
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Gość portalu: ryba napisał(a):
          >
          > > Swiadkowanie to nic innego jak biernosc i...nuda. Widzisz zycie oparte na
          > > swiadkowaniu? Ja nie. Jedyne miejsce w ktorym cos takiego sie moze, powtar
          > zam
          > > moze zdarzyc, to zakon i to zamkniety. W kapitalistycznym swiecie jest to
          > > niemozliwe, powiedzialbym wrecz ze zakazane dla dobra ekonomii i bytu
          > czlowieka
          > > .
          > Zle rozumiesz ta kwestie. Swiadkowanie to nie bezczynnosc, to raczej sposob
          > reagowania na zewnetrzne bodzce. Nieutozsamianie sie z nimi, pozostawanie z
          bok
          > u
          > bedac emocjonalnie wyciszonym. Powiedzialbym, ze jest wprost wskazane, by
          > wlasnie tak postepowac.
          > Pozdr, Imagine.

          To chyba Ty mnie zle zrozumiales. Ja wlasnie uwazam swiadkowanie za
          bezczynnosc, poniewaz nie widze mozliwosci w swiecie jakim zyjemy na
          niereagowanie na zewnetrzne bodzce. Tych, ktorzy nie reaguja, poniewaz sie
          emocjonalnie wyciszyli uwazam za przegranych. Byc moze mieszam tu dwie odrebne
          sprawy ale, czy widzisz swiat w ktorym zyja tylko tacy ludzie? Ja widze, wedlug
          mnie to jest Raj. Ale my zyjemy na ziemi ktora nie jest i nigdy nie bedzie
          rajem. Wiec tak, popieram konflikty, popieram samokrzywdzenie, ale pod
          warunkiem ze bede mogl kogos innego winic. To wszystko dla wlasnego interesu.
          Ja to widze i popieram, dopoki mam nad tym kontrole. Tych, ktorzy taka konrole
          stracili czy nigdy nie mieli rowniez uwazam za przegranych.

          Pozdrowienia
          • Gość: Imagine Re: Swiadkowanie IP: *.unl.edu 18.12.02, 21:30
            Amen.
            • Gość: ryba Re: Swiadkowanie IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 18.12.02, 21:35
              Dzieki Bogu!
              • Gość: agnes38 Re: Swiadkowanie IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 19.12.02, 12:33
                Imagine, jakie to metody?
                • Gość: ryba Re: Swiadkowanie IP: *.blueyonder.co.uk 20.12.02, 02:07
                  Niesplacanie dlugow myslac ze ja i Ty je spacimy za niego...
                  • Gość: agnes38 Re: Swiadkowanie IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 20.12.02, 20:49
                    Gość portalu: ryba napisał(a):

                    > Niesplacanie dlugow myslac ze ja i Ty je spacimy za niego...Ryba, jasniej ,
                    please.Jakie długi?

Pełna wersja