drugie dziecko???

10.04.06, 13:17
Dlaczego tak trudno zdecydowac sie po kilku latach na drugie dziecko? A moze
tylko ja tak mam?
    • varia1 Re: drugie dziecko??? 10.04.06, 13:30
      jest nas dwie;)

      ja też to mam
      ale też nie wiem dlaczego, bo własciwie to chciałabym mieć więcej dzieci, mąż te ż, Zosieńka też już jest na etapie dopytywania sie o braciszka albo siostrzyczkę.
      A ja się waham - gdyby "się przydarzyło" - przyjęłabym to z radościa, ale zaplanować jakoś mi trudno
      Dziwi mnie to - bo to moje niezdecydowanie nie wynika z jakichkolwiek złych doświadczeń z pierwszym dzieckiem - ciążę znosiłam rewelacyjnie, Zosia zdrowa i właściwie zero kłopotów
      Hm, może to dlatego, że do naszego związku wkradł sie jakiś czas temu kryzys, który co prawda mam nadzieję już za nami, ale jednak pozmieniał relacje...?
      Może dlatego, że obawiam się, czy będę umiała równie mocno pokochać drugie dziecko, tak jak moją wyczekaną Zosieńkę ( urodziła sie 6 lat po ślubie)

      Nie wiem, mój zegar biologiczny chyba się domaga żeby coś z tym zrobić, a ja... czekam na przypadek,
      jak chcesz o tym pogadać, to odezwij sie na maila gazetowego
      Varia-tka
    • frostinio wcale nie trudno, gdy... 10.04.06, 13:30
      Czy to znowu dyskusja dla dyskusji?
      By podyskutowac z nudow?

      Masz dosc pieniedzy na drugie dziecko?
      Jezeli tak, to napisz od razu.
      Tak, lub nie.
      Uwazam bowiem, ze ZUPELNIE NIE TRUDNO zdecydowac sie na drugie dziecko,
      gdy maz zarabia dosyc na utrzymanie przez kilka lat samemu calej rodziny,
      A Ty masz pewnosc, ze gdy za kilka lat bedziesz chciala pracowac,
      to znajdziesz prace.

      Tylko ile osob tak ma?

      Nie czaj sie wiec, tylko nazywaj sprawy po imieniu :)
      • varia1 Re: wcale nie trudno, gdy... 10.04.06, 13:35
        wiesz co, ja pracuję w domu, mój mąż ma pewną pracę, średnio płatną , ale do wytrzymania
        pieniędzy mamy dosyć, a moja praca pozwala na dorabianie bezstresowe, kiedy on jest w domu i zająłby się wszystkim
        dylematy mam takie jak wyżej napisałam...
        • frostinio Jestes w mniejszosci :) 10.04.06, 13:38
          Zycie jest zlozone, wiec Twoj przypadek tez jest zrozumialy.

          Ja pisze jednak o polskich realiach i 90 % kobiet z tych ,
          ktore chcialoby miec drugie dziecko ma takie dylematy, ja te, ktore opisalem.
          Czyli ekonomiczne.
          A nie Twoje.

          Wybacz.
          • varia1 Re: Jestes w mniejszosci :) 10.04.06, 13:55
            Rozumiem, że większość kobiet ma dylematy ekonomiczne, ale takie ma się również przed pierwszym dzieckiem, jak sądzę.
            Ja akurat na pierwsze dziecko czekałam dosyć długo, miałam problem z zajściem w ciążę, więc dylematy ekonomiczne zeszły na drugi plan.
            Kiedy urodziła sie Zosia, myślałam, że zaraz będę chciała mieć kolejne dziecko, bo zawsze marzyłam, żeby tych dzieci mieć co namniej dwoje, a tu zmiana
            no ale w naszych realiach - zgadam się z tobą że trudno jest sobie zaplanować cokolwiek na kilka lat do przodu, bo praca niepewna itp.

            A może zapytamy autorkę wątku, czy jej dylematy są bardziej natury ekonomicnej, czy z gatunku fochów , jak u mnie? ;)

            • frostinio Re: Jestes w mniejszosci :) 10.04.06, 14:02
              Roznica jest miedzy jednym, a dwojgiem i to duza.
              Juz babcia mi mowila: nie boj sie nigdy pierwszego dziecka.
              Jedno dziecko DWOJE ludzi ZAWSZE utrzyma, nawet w ciezkich czasach
              (w domysle oczywiscie : zdrowych i normalnych ludzi).

              Rownie jak Ty, pytam autorki, czy chce porozmawiac, czy tylko np. bedac
              adminka, na polecenie szefa, "rzucila" kolejny temat?
              • varia1 Re: Jestes w mniejszosci :) 10.04.06, 14:13
                myślę, że gdyby tylko o to chodziło, czy sobie poradzimy z jednej pensji i czy wrócę do pracy, to bym raczej bała się pierwszego dziecka, bo to jednak wszystko bardziej nieznane i trudne do przewidzenia.

                myślę też, że kiedy pojawia się drugie dziecko, nie zwiększa to drastycznie wydatków rodziny (no nie wiem jak gdzie indziej, ale u mnie jest wiele rzeczy po Zosi i tak naprawdę nie musiałabym na początku nic kupować) dopiero kiedy oboje zaczynają chodzić do szkoły i na rożne dodatkowe zajęcia, płatne i absorbujące czasowo to może być pewne obciążenie, ale też do przeżycia;)
                • frostinio Re: Jestes w mniejszosci :) 10.04.06, 14:17
                  Dla jasnosci:
                  wydatkow rodziny drugie dziecko drastycznie nie zmiejsza, masz zracje.
                  Drastycznie zmniejsza mozliwosc zarobkowania kobietyi mozliwosc jej
                  samorealizacji..
                  Przy jednym dziecku kobieta praktycznie moze sie samorealizowac.
                  Przy dwojgu musi juz przestawic swoja filozofie zyciowa.
                  • frostinio korekta : 10.04.06, 14:17
                    "drastycznie nie zwieksza" - mialo byc.
                    • varia1 Re: korekta : 10.04.06, 14:25
                      wiesz, ja mam np. do dyspozycji :
                      - męża który pracuje w systemie zmianowym, więc sporo czasu spędza w domu
                      - mamę i teściową, obie niepracujące i gotowe do pomocy

                      jak pisałam wcześniej, pracuję w domu własnie dlatego, że przestawiłam swoją filozofie życiową i na najbliższe kilka lat uznałam, że moje intensywne życie zawodowe będzie się toczyć własnie w taki sposób - nie mam poczucia że się nie realizuję, a mając drugie dziecko i w/wym sztab ludzi - niewiele by się tu zmieniło... tak sądzę
                      .. a jednak coś mi stoi na przeszkodzie
                      • facettt No coz 10.04.06, 14:31
                        Brak Ci motywacji i poczucia sensu tego?
                        Bo chyba nie z obawy, skoro masz "sztab" ludzi?

                        PS. Gdybym ja mial taki sztab, tobym nie pytal, tylko zabral sie do dziela.
                        Bo malo cus otatnio tych malych Polakow :)
      • ja_sama7 Re: wcale nie trudno, gdy... 10.04.06, 14:03
        nie czaję się tylko badam grunt
        ale jak nas więcej niż "takich dwóch" tzn ze coś jest na rzeczy
        nie chodzi o kasę i pracę bo tu problemu nie ma
        mysle ze ciagłosc finansowa i zawodowa zostałaby utrzymana
        przy pierwszym dzieciaczku było "goło i wesoło" ale przez to jakoś bardziej
        spontanicznie i szczęsliwie
        a teraz jak sie moja sytuacja ustabilizowała i zyje w "kieracie" praca-dom
        to...zestarzałam sie czy co?
        chce i nie chce, boje sie i nie boje
        gdzies pod obawami o utrate tej wypracowanej znanej codziennosci, obawami przed
        stresem znika pragnienie urodzenia drugiego dziecka
        • frostinio jezeli tak, to... 10.04.06, 14:14
          ja_sama7 napisała:
          > gdzies pod obawami o utrate tej wypracowanej znanej codziennosci, obawami
          przed stresem znika pragnienie urodzenia drugiego dziecka

          My Ci tu nie pomozemy.
          Tylko:
          Ty sama sobie
          maz
          przyjaciele
          rodzina
          znajomi.
          • ja_sama7 Re: jezeli tak, to... 10.04.06, 14:30
            frostinio masz racje
            problem jest szerszy i dotyczy mnie samej
            mysle ze marze o drugim dziecku
            bo to jest wielkie szczescie
            ale chyba wewnętrzne wypalenie i to ze nie potrafie sie juz tak cieszyć zyciem
            powoduje ze usprawiedliwiam sie głupimi wymówkami
            przed samą sobą i innymi, równiez męzem, rodziną, przyjaciółmi
            dziękuję za odzew
            • paniena Re: jezeli tak, to... 10.04.06, 19:57
              zyjesz raz, pamietaj. Jesli wiesz, Kto/co Cie uszczesliwi, dlaczego sie od tego
              odwracasz? Moze nie byc latwo, jasne, ale jestes w stanie poradzic sobie,
              rozwiazac problemy i pokonac przeciwnosci.
              Nie boj sie, martwienie sie niczego nie zmienia.
        • korniz Re: wcale nie trudno, gdy... 10.04.06, 21:34
          Podpisuję się pod twoimi słowami.Czuję to samo.Mam syna prawie 7
          latek.Wcześniej tzn do jego 5 roku życia nie myślalam o drugim
          dziecku.Cieszyłam się że jest zdrów-urodzil się z wadą-swoje przeszłam-strach
          pozostał,że przy drugim też będzie coś nie tak.Dopiero gdy koleżanki czy w
          rodzinie rodziły po raz drugi zaczełam mysleć o drugim dziecku.Waham się w
          dalszym ciągu czasem cieszę się że nie jestem np w ciąży.Czyli tak na prawdę w
          dalszym ciągu chyba sama nie wiem czy chcę- z jednej strony chcę a z drugiej
          boję się zdecydować.Czasem wsciekla byłam na siebie że nie umie się zdecydować
          było to dla mnie jakies chore.Teraz już inaczej podchodzę do tej sprawy.Dzieci
          koleżanek podrosły -oprócz radości mają wiele trosk ,obaw.Liczę na to że tam
          ktoś u góry zadecyduje czy mam mieć jeszcze dziecko czy nie,bo samej mi ciężko
          tak iść na całość -i mowić jakoś tam będzie.Doskonale wiem co czujesz ,bo sama
          jeszcze rok temu z tego powodu nie umiałam spać po nocach,chodziłam zamyślona,
          nie umiałam się cieszyć dniem,życiem .Teraz jest lepiej ,choć czasem
          zastanawiam się co to będzie za 20 lat- syn dorosły a ja sama z mężem w 4
          ścianach,czy wtedy nie poczuję samotności i będę żałowała że nie mam młodszego
          jeszcze dziecka ?A tego to nikt nie wie jak to będzie i jak byłoby gdyby....
    • zielony_mroowek Re: drugie dziecko??? 10.04.06, 22:09
      Tzw.dylemety ekonomiczne tak naprawdę nie istnieją. Gdyby stan majątkowy
      rodziny przekladał się na ilośc dzieci to największy przyrost naturalny byłby
      w krajach bogatych a nie biednych. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Jeśli
      coś ma znaczenie to nasze wartości i priorytety. W krajach o wysokim
      standardzie życia priorytetem zazwyczaj jest wyścig szczurów.
    • anna_sla Re: drugie dziecko??? 11.04.06, 11:30
      Ja zaraz po porodzie stwierdziłam, że nikt nigdy nie namówi mnie na drugie
      dziecko choć też marzyłam o dwójce.. Ten strach to wszystko, trudna ciąża..
      Powiedziałam nigdy i płakałam, że nie urodziłam i już nie urodzę mężowi syna,
      którego tak chciał.. Długo mnie to trzymało.. i puściło dość szybko, pół roku
      później planowaliśmy już kiedy zaczniemy starać się o drugie.. i zaszliśmy
      drugi raz w ciążę (półtora roku po urodzeniu się naszej córci) i tak jak za
      pierwszym razem musiałam brać leki by w ogóle zajść.. i teraz będą bliźniaki..
      na dzień dzisiejszy uważam, że gdybym o tym wiedziała to nigdy bym się nie
      zdecydowała, mimo że teraz już je kocham a wszystkie plany wzięły w łeb.. może
      zmienię zdanie jak się urodzą i podrosną?
    • praxi Re: drugie dziecko??? 11.04.06, 13:10
      Fajnie, ze trafilam na ten temat, bo rowniez od kilku tygodni "chodzi" za mna
      drugie dziecko.
      Jeszcze pare miesiecy temu myslalam, ze drugie za 5, 6 lat. I gdy teraz spoznil
      mi sie okres i byla szansa na ciaze zaczelam intensywnie myslec o drugim
      dziecku.
      Glownym argumentem za jest: przyszlosc naszej coreczki - chcialabym, zeby miala
      kogos bliskiego kiedys, gdy my umrzemy.
      Drugi powod - chce zalatwic "wychowywanie" i siedzenie w domu z maluchami za
      jednym razem, polaczyc ten okres i po wyjsciu z pieluch zajac sie praca. A
      jesli przeciagne to, to moze sie okazac, ze bede siedziala z dziecmi 6 lat w
      domu (kazdemy przysluguje wg mojej teorii wychowawczej 3 lata z mama w domu).
      Ale niestety moj maz sie nie zgadza...
      Mowi glownie o pieniadzach, ze to on musi na to wszystko zarobic, ze to jest
      jego odpowiedzialnosc i ze on sie takiego czegos nie podejmuje. Ze mu ciezko i
      trudno teraz, a z dwojka bedzie jeszcze gorzej. Rozumiem go i wiem, ze w tych
      slowach jest jakas ukryta pretensja do mnie, ze teraz nie pracuje i nie
      zarabiam. Ale z drugiej strony, jak mowie, ze pojde do pracy i ze dzieckiem
      zajmie sie nianka, to absolutnie sie nie zgadza na to. Chce abym tylko ja
      wychowywala nasze dziecko. Tworzy sie z tego tematu bledne kolo.
      Jak mowi o drugim dziecku, to za jakis czas. Ten jakis czas oznacza dla mnie po
      prostu siedzenie z drugim dzieckiem w domu kolejne 3 lata (jak juz coreczka
      pojdzie do przedszkola). A sami wiecie jak jest z praca... Czy ktos bedzie
      chcial zatrudnic 32 letnia absolwentke bez doswiadczenia? Watpie...

      Wiec sytuacja wyglada tak, ze ja chce teraz, a maz pozniej. Tylko, ze to ja
      kurcze bede miala siedzic 6 lat w domu...

      Przepraszam, ze przy okazji tego watku wylalam z siebie tyle trudnych uczuc i
      przemyslen, ale musze komus o tym powiedziec.
      Caluski
      • anna_sla Re: drugie dziecko??? 11.04.06, 14:12
        hihi sytuacja jest dość prosta do rozwiązania.. Nie mów mężowi, że chcesz i nie
        zabezpieczaj się, a jeśli robi to on to od czasu do czasu namów go na sex bez
        zabezpieczeń pod pretekstem "bo tak fajnie, a Ty nie lubisz?".. aż
        świadomie "wpadniecie" i wtedy powiesz, że nie wiedziałaś, nie spodziewałaś
        się, a usunąć przecież nie usuniecie ;P Potem trochę się pomartwicie skąd
        wziąść kasę na drugie dziecko, a potem życie skoryguje i zobaczycie, że da się
        wyżyć z dwójką dzieci (tak jak my z trójką)..

        Co do finansów to coś Ci powiem, nigdy nie jest dobry moment na dzieci.. Mój
        mąż od samego początku powtarzał (jeszcze wówczas nie byliśmy
        małżeństwem), "najpierw musimy kupić jakieś mieszkanie, gdzie będziemy
        mieszkać?" (w myślach widzę jak mieszkamy z moją mamą (jest to możliwe) on mówi
        nie). Kupiliśmy mieszkanie, połowa na kredyt, raty tak wysokie, że nie możmy w
        nim zamieszkać.. zamieszkujemy wreszcie, z ledwością ciągniemy.. "najpierw
        trzeba wziąść ślub, skąd weźmiesz teraz kase na ślub", ok.. rok później "z
        nieba" znajduje się kasa (moja mama wyciąga z ukrytego konta), bierzemy
        ślub.. "teraz są raty kredytu za wysokie".. i tak wiecznie coś... aż okazało
        się, że gdy już chcemy to nie możemy bo jestem bezpłodna (w końcu udało się po
        leczeniu).. Chcąc mieć dziecko trzeba zrezygnować z wielu "wygód" bo nikomu się
        nie przelewa.. Można wychować dziecko bez komputera w domu (albo i dwóch), bez
        gierki telewizyjnej, bez tony pampersów (z jedną paczką miesięcznie), bez całej
        góry zabawek, bez miksera, bez tostera, bez MIKROFALÓWKI, bez czajnika
        bezprzewodowego, bez prenumerowanych czasopism (zawsze można kiedyś kupić
        numery archiwalne, choćby od kogoś), bez corocznych wakacji nad morzem.. każdy
        rezygnuje z tego z czego musi a życie pokazuje, że jakoś pieniądze się znajdują
        a i rodzina często pomaga.. I da się żyć.. Mój mąż jest przerażony wizją trójki
        dzieci w domu (bliźniaki w drodze), ale mój mąż ma w domu 2 komputery i
        laptopa, telewizor 28 cali, drugi mały w pokoju, wideo, wieżę, dwa magnetofony,
        Sony Playstation 1, Sony Playstation 2, aparat cyfrowy i chyba to go boli, że
        więcej nie będzie mógł sobie kupić takiej drogiej zabawki.. a moja koleżanka?
        Ma trójkę dzieci, pralkę franię, stary telewizor z wystawki z Niemiec 21 cali a
        jej dzieci nie wiedzą co to komputer i bajki na wideo i są szczęśliwi i jeszcze
        nie rozumie jak możemy obkładać się tyloma niepotrzebnymi rzeczami.. Bywały u
        nas też momenty finansowo tragiczne, a potem przychodziło znów słoneczko i żyło
        się dalej na jakimś tam własnym poziomie, bo znajdowała się zawsze dodatkowa
        kasa "z nieba".. życzę powodzenia..
      • mausi12 Re: drugie dziecko??? 11.04.06, 14:17
        Ja tez myslalam o drugim dziecku dlugo.Powod byl inny...mialam cholerne mdlosci
        i tak straszne wymioty,ze lezalam pod kroplowkami.Schudlam do 44 kg.Jednak
        dziecko bylo zdrowe i porod ekspresowy.Balam sie,ze znowu beda mdlosci i
        wymioty przez 7 miesiecy-non stop!Jednak rozmowa z lekarzem pomogla i podjelam
        decyzje.No,ale...jakos w ciaze nie zachodzilam.Dopiero po pelniutkich 7
        miesiacach test byl pozytywny i niesamowita radosc!Taka bylam szczesliwa,ze
        nawet ciaza przeszla prawie bez horroru jak za pierwszym razem.
        Jezeli chodzi o decyzje na nastepne dziecko to moge Ci doradzic tylko tyle,ze
        jesli naprawde chcesz to zdecydujesz sie napewno natychmiast.Nie wiem jak
        reaguje twoj maz,czy Ci pomaga?Twoje argumenty na posiadanie drugiego dziecka
        nie sa glupie.Masz racje-nikt nie chce zostac sam.Dzieci,ktore maja rodzenstwo
        sa bardziej otwarte,potrafia sie dzielic(jedynak dzieli sie w
        przedszkolu,szkole-w domu nie musi-jego zabawki).Moja sasiadka ma 3 dzieci i
        wczoraj powiedziala mi,ze tak naprawde dziecko nie uczy sie od rodzicow,ale od
        rodzenstwa i innych dzieci.poza tym nastepna sprawa jest tez czas...Ja zaczela
        od 25 lat.Tyle tez mialam kiedy urodzilo sie pierwsze dziecko.Chcialabym
        jeszcze jedno,ale do 32 lat,bo pozniej chce sie wreszcie zajac praca i wyjsc z
        pieluch.Pozdrawiam wszystkich!
    • mark.mark najwazniesze zeby bylo DROGIE dziecko 11.04.06, 14:32
      i niewazne, ktore.
Pełna wersja